Zmarł nasz Przyjaciel Stanisław Michel

Michel Stanisław SM fot Marek Zarzecki

Stanisław Michel. Fot Marek Zarzecki

GDAŃSK. 30 czerwca br. zmarł inż. arch. Stanisław Michel – niezłomny działacz Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Pogrzeb odbędzie się 17 lipca (piątek).

Uroczystości pogrzebowe śp. Stanisława Michela odbędą się

17 lipca 2020 r. (piątek).

Msza  żałobna zostanie odprawiona w Bazylice Mariackiej w Gdańsku o godz. 8.30

Ceremonia pogrzebowa w Kaplicy i pogrzeb na Cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku-Wrzeszczu o godz. 10.00

Rodzina prosi o nieskładanie kondolencji.


 

Szanowne Koleżanki i Koledzy !
Nasz Przyjaciel, Kolega śp. Stanisław Michel zmarł wczoraj wieczorem w szpitalu.
Jego pogoda, hart i niezłomne upominanie się o Nasz Gdańsk stało się symbolem
patriotycznej, obywatelskiej, a przede wszystkim humanistycznej postawy wyjątkowego świadka historii, architekta, inżyniera i dobrego człowieka.
Dla tak bogatego i kipiącego życia nijak nie sposób zrozumieć tej chwili odejścia.
Szanowne Koleżanki i Koledzy – jak tylko będzie znana data uroczystości  pogrzebowych taka informacja zostanie niezwłocznie przekazana.

Ireneusz Lipecki
Wiceprezes Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”


STANISŁAW MICHEL – ZATRZYMANY W OBIEKTYWIE JANUSZA WIKOWSKIEGO


Opłatek NG I_2020 Fot_J_Wikowski A31_9705 Opłatek NG I_2020 Fot_J_Wikowski A31_9633 Opłatek NG I_2020 Fot_J_Wikowski A31_9474 NASZ GDANSK Walne Zebranie Fot_Janusz Wikowski i A31_7839 NASZ GDANSK Walne Zebranie Fot_Janusz Wikowski A31_7977 NASZ GDANSK Walne Zebranie Fot_Janusz Wikowski A31_7976 NASZ GDANSK Walne Zebranie Fot_Janusz Wikowski A31_7974

Linki do filmów Stowarzyszenia Nasz Gdańsk

Linki z filmami, dotyczącymi działalności Stowarzyszenia Nasz Gdańsk, autorstwa Jacka Piekary.

1.Wykład samorządność w Gdańsku dn. 27.03.2018 – link:
2.90 urodziny Profesora Andrzeja Januszajtisa -link:
3.Uroczystości w kościele pw. Św. Ignacego dotyczące Józefa Wybickiego i Leona Miszewskiego, marzec 2019 – link:
4.Będomin, Kościerzyna i Stare Szkoty wrzesień  2019-link:
5.Wizyta Przyjaciółek z Czeczenii – link:
6.Opłatek SNG 2019-link:
7.Wykład Samorządność styczeń 2018, link:
8.Obchody 100-lecia urodzin Brunona Zwarry 17.10.2019 – prowadzi Pani K .Ochędzan.

9. Teatr Tańca Dawnego i koncert muzyki dawnej-Pałac Młodzieży Gdańsk 22.11.19

https://drive.google.com/open?id=1NO2Phv1cnY3jXrnYAjVsnD4zCXYx7bwQ

10.Otwarcie galerii kapeluszy na ul.Mariackiej Pani Krystyny Ochędzan 12.07.19
11.Opłatek w SNG 08.01.2020
12. Uroczystości 198 rocznicy śmierci J. Wybickiego (msza, spotkanie w parafii, złożenie wieńców):

„Rodzina Ponarska” w Wilnie i na Wileńszczyźnie

PONARY fot.Zbigniew Zagórski_Ostra Brama w Wilnie sm

Rodzina Ponarska pod Ostrą Bramą w Wilnie. Fot. Zbigniew Zagórski.

Upamiętnienie masowych mordów w Ponarach Stowarzyszenie ”Rodzina Ponarska” w Wilnie i na Wileńszczyźnie w dniach 21-27 września 2019 r.

PAMIĘĆ I DZIEŃ DZISIEJSZY

Stowarzyszenie Rodzina Ponarska, na czele z Prezes dr. Marią Wieloch od wielu lat organizuje uroczystości upamiętniające Zbrodnię Ludobójstwa w Ponarach. Zbiorowe egzekucje przeprowadzali na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1941-1944 litewscy kolaboranci, pod nadzorem niemieckich okupantów nieopodal miejscowości Ponary pod Wilnem.

ZAMORDOWANO 100 TYSIĘCY OBYWATELI II RP

Egzekucji dokonywały ochotnicze oddziały policyjne,złożone z Litwinów, będące w służbie hitlerowskich Niemiec ,nazywane przez Polaków ‚strzelcy ponarscy” lub potocznie „szaulisi”.

W Ponarach zamordowano ok. 100 tys. obywateli II Rzeczypospolitej Polskiej, w tym około 70 tys. osób narodowości żydowskiej. Według niektórych danych Polaków miało zginąć nawet do 20 tys. Ginęli też Białorusini,Tatarzy, Romowie. Zamordowano też kilka tysięcy jeńców rosyjskich.

Według nazistowskiej nieludzkiej doktryny, Żydów miano wymordować wszystkich, natomiast Polaków dobierano według ustalonych zasad. Trzon listy przygotowali Litwini z Saugumy [litewska policja bezpieczeństwa] i nie przypadkowo znajdowali się na niej przedstawiciele polskich elit i członkowie organizacji konspiracyjnych.

Tak więc w Ponarach rozstrzeliwano profesorów Uniwersytetu Stefana Batorego, nauczycieli, księży, harcerzy, studentów, uczniów wileńskich gimnazjów, czy też działaczy polskiego podziemia.

Przed miejscem kaźni w Ponarach stoją tablice w językach, rosyjskim, litewskim i hebrajskim informujące, że zbrodni dokonali hitlerowcy i ich miejscowi pomocnicy.

22.09.2019 r., niedziela

Uroczystości rozpoczęła msza święta w kościele pod wezwaniem Ducha Świętego w Wilnie, którą współcelebrował ks. Jerzy Błaszczak, nasz opiekun duchowy. Msza była w intencji wszystkich ofiar zbrodni Ponarskiej.

W świątyni, pod tablicą upamiętniającą zamordowanie w Ponarach ks. Romualda Świrkowskiego, proboszcza tej parafii w latach 1941-1942, złożono wieńce w obecności wicekonsula Ambasady RP w Wilnie. Tablice ufundowało Stowarzyszenie Rodzina Ponarska.

Z kilkudziesięciu kościołów w obrębie starego miasta w Wilnie tylko kościół pw. Ducha Świętego  jest nazywany polskim, gdyż tylko tu wszystkie msze są odprawiane w języku polskim.

Należy podkreślić, że obecnie na 500 tys. mieszkańców Wilna 90 tys. są to Polacy.

Następnie pojechaliśmy do dzielnicy Wilna Zarzecza, na ul Połocką, gdzie mieścił się Instytut Onkologii, w którym pracował prof. Kazimierz Pelczar – pionier polskiej onkologi, zamordowany w Ponarach. Przy tablicy jemu poświęconej umieściliśmy wieniec, zapaliliśmy znicze i odśpiewaliśmy Hymn Polski, wzbudzając zdziwienie i zaciekawienie przechodzących Litwinów.

Udaliśmy się na historyczny Polski Cmentarz Bernardyński powstały w 1810 r., na którym mieści się symboliczny grób Henryka Pilścia, harcerza, żołnierza Armii Krajowej, zamordowanego w Ponarach.

Po złożeniu kwiatów i zapaleniu świec odśpiewaliśmy kilka piosenek harcerskich, oddając mu w ten sposób hołd.

Zabytkowy 210-letni Cmentarz Bernardyński, oczyszczony z krzewów i odchwaszczony, wprowadza w zadumę i nostalgię, ale niestety wrażenia psują nowe litewskie pochówki obok tych historycznych.

Następnie jedziemy zwiedzać piękne wileńskie Stare Miasto, rozpoczynając od modlitwy w Kaplicy Ostrobramskiej, przed cudownym obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej, Królowej Korony Polskiej Mszę współcelebrował ks. Jerzy Błaszczak.

Zwiedzając zabytki starego Wilna zwróciliśmy uwagę na staranne wyczyszczenie z przestrzeni publicznej symboli nawiązujących do wielowiekowych związków miasta z Rzeczpospolitą.

Tablice przed zabytkami są w języku litewskim i angielskim [najwięcej turystów jest z Polski].

Na fasadzie Domu Kultury Polskiej w Wilnie umieszczony jest – po litewsku i po polsku – napis: ”Pan Tadeusz”. W ten sposób oznaczono Dom Kultury Polskiej.

Skoro tak nietolerowane przez Litwinów są symbole związków Wilna z Rzeczpospolitą, to może Polska powinna intensywniej zabiegać o zwrot pozostawionych dóbr kultury polskiej: muzea, biblioteki, archiwa państwowe i prywatne przez wieki gromadzone przez pokolenia Polaków.

Temat jest zadziwiająco przemilczany w sytuacji utraty przez Polskę ponad 500 tys. obiektów dóbr kultury utraconych w wyniku II wojny światowej.

23.09.2019 r., poniedziałek

Dzień rozpoczynamy od wyjazdu do Ponar na oficjalne państwowe litewskie obchody Dnia Holokaustu Żydów, z udziałem Prezydenta Litwy.

Jeszcze przed oficjalnymi uroczystościami składamy kwiaty i zapalamy znicze w miejscu upamiętnienia Romów, pod przejmującym i wymownym pomnikiem, zbudowanym z kamieni polnych ułożonych w krąg.

Porządkujemy kwaterę polską, gdzie odbędą się oddzielne uroczystości 25 września z udziałem przedstawicieli państwa polskiego.

Oficjalna delegacja Rodziny Ponarskiej składa wieniec, a Pani Prezes dr Maria Wieloch ma możliwość wypowiedzi przed zgromadzonymi na uroczystości.

Po uroczystościach jedziemy do Święcian, aby na grobach żołnierzy wojny 1919-1921 oraz na grobach niewinnie pomordowanych 450 Polakach – ofiar akcji odwetowej, złożyć kwiaty, zapalić znicze i pomodlić się.

Oddział rosyjskiej partyzantki, dowodzony przez Fiodora Markowa zastrzelił trzech Niemców. Oprawcy niewinnych Polaków – Litwini, doskonale wiedzieli, kto zastrzelił Niemców, ale wykorzystali ten fakt jako pretekst do rozpoczęcia akcji odwetowej na Polakach.

Według wcześniej przygotowanych list, systemowo mordowali bezbronnych okolicznych mieszkańców. Akcją dowodził major Jonas Maculeviczius, komendant policji kryminalnej, a w operacji brały udział litewskie oddziały policji ze Święcian, Nowych Święcian, Łyntup i tak zwany Wileński Oddział Specjalny. Akcję wspierała niemiecka policja bezpieczeństwa z powiatu święciańskiego.

Z cmentarza jedziemy do domu polskiego w Nowych Święcianach, na spotkanie z miejscowymi Polakami, gdzie odbędą się wykłady dr hab. Moniki Tomkiewicz pt. „Zbrodnia w Ponarach 1941-1944” oraz dr Marii Wieloch pt. „25 lat działalności Stowarzyszenia Rodzina Ponarska.

Spotkanie zakończył występ zespołu z Nowych Swiecian ”Marzenie”. Po drodze zatrzymaliśmy się pod pomnikiem zamordowanych 25 Polaków, na którym znajduje się informacja, że zostali rozstrzelani przez okupantów hitlerowskich [to ofiary akcji odwetowej majora Maciulevicziusa].

W okręgu świeciańskim obecnie mieszka 30 procent Polaków, przed wojną mieszkało 70 procent. Od kilkudziesięciu lat w okolicy nie ma ani jednej polskiej szkoły.

Wybudowany nowy Dom Polski przygarnął szkółkę niedzielną, dla której przekazaliśmy zebrane książki z Polski.

Na całej Litwie rok szkolny w szkołach polskich rozpoczęło 12 tys dzieci,w tym 1 tys. w pierwszych klasach. W latach 90. XX wieku naukę rozpoczynało ponad 26 tys. polskich uczniów.

Taki spadek liczby polskich uczniów jest nie tylko spowodowany zmianami demograficznymi.

Władze litewskie wycofały język polski ,który trzeba było zdawać na maturze w szkołach polskich. Zwiększono liczbę przedmiotów z wykładowym językiem litewskim w polskich szkołach. Nawet Rada Europy zauważyła problem dyskryminacji polskich uczniów na Litwie.

Z Nowych Święcian wyjeżdżamy w ponurych nastrojach, zastanawiając się, jak długo tej społeczności starczy sił i determinacji do dalszego oporu przed lituanizacją, bez szkół, bez zdecydowanych działań Rządu Polskiego i organów Unii Europejskiej.

24.09.2019 r., wtorek

W dniu dzisiejszym wyjeżdżamy do Szawli, na Górę Krzyży, aby uroczyście odsłonić i poświęcić 5-metrowy dębowy Krzyż Ponarski. Cały cykl powstania Krzyża, wielkość, treść tabliczki, zatwierdzonej przez Mera, wykonawstwo, konserwacja, montaż Krzyża, wybór miejsca przeprowadziła Prezes Maria Wieloch.

Krzyż Ponarski został zamontowany obok Krzyża Smoleńskiego i Krzyża Katyńskiego. Mszę świętą obok Krzyży, w intencji Ofiar oraz tych wszystkich, którzy dbają o zachowanie o nich pamięci, upowszechniają prawdę o ludobójstwie w Ponarach, odprawił ks. Jerzy Błaszczak.

W 1430 r., aby upamiętnić Przyjęcie Chrztu przez Żmudzinów, na wzgórzu postawiono kapliczkę, nad którą górował krzyż. Po upadku powstania listopadowego w 1831 r.,w intencji zaginionych, zabitych i wywiezionych na Syberię powstańcach zaczęto tam masowo przynosić krzyże, co trwa do dnia dzisiejszego. Szacuje się, że Krzyży tam stojących jest 50 tys., ale łącznie z krzyżami leżącymi i podwieszonymi, jest ich 150 tys.

fot.Zbigniew Zagórski_Góra Krzyży w Szawlach

Góra Krzyży w Szawlach. Fot.Zbigniew Zagórski

25.09.2019 r., środa

Zaraz po śniadaniu jedziemy do pierwszego w Wilnie i na Litwie Hospicjum im. bł. Michała Sopoćki, budowanego przez siostry zakonne z Polski. Charyzmatyczna siostra Michaela Rak, bo to ona jest duszą i mózgiem przedsięwzięcia, przywitała nas serdecznie.

Siostra Michaela pochodzi z ziemi szczecińskiej, poradziła sobie z podobnym zadaniem w Gorzowie Wielkopolskim, ale w Wilnie, bez pieniędzy, bez znajomości języka litewskiego, w nieznanym środowisku, jak sama opowiada z 3 zł w kieszeni, które zresztą zostawiła w pierwszym kościele, także doprowadziła do finału to zadanie – wydawałoby się – niewykonalne.

Hospicjum oddział dla dorosłych jest ukończony posiada 14 łóżek, z możliwością dostawienia 2 dostawek. Na ukończeniu jest oddział dziecięcy, na którego sfinalizowanie siostra Michaela zbiera środki, jeżdżąc po Polsce i szukając darczyńców. Jak powiada, pomagają jej w tym dobre Anioły i patron Hospicjum bł. ks. Michał Sopoćko.

Na zakończenie spotkania udaliśmy się do salki modlitewnej, gdzie wysłuchaliśmy historii powstania obrazu Jezusa Miłosiernego

Jak co roku, staraniem członków Rodziny Ponarskiej są przekazywane dla hospicjum potrzebne akcesoria. W tym roku były to wózki, nosze i wiele innych rzeczy przydatnych w hospicjum.

Jedziemy do Ponar, gdzie w Kwaterze Polskiej odbędą się główne uroczystości ponarskie z udziałem ministra ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jana Józefa Kasprzyka, Ambasador Urszuli Doroszewskiej, przedstawicieli organizacji polskich z Wileńszczyzny, okolicznych mieszkańców, a przede wszystkim młodzieży i dzieci z okolicznych szkół polskich, z nauczycielami.

Uroczystą polową msze świętą odprawili okoliczni księża, z udziałem ks. Jerzego Błaszczaka.

Wartę honorową pełnili polscy harcerze z Wileńszczyzny.

PONARY fot.Zbigniew Zagórski_Kwatera polska w Ponarach sm

Kwatera polska w Ponarach. Fot.Zbigniew Zagórski

Po uroczystości rozdajemy książeczki dotyczące mordu Ponarskiego, autorstwa prof. Piotra Niwińskiego, Andrzeja Chodackiego oraz Marii Wieloch i Anny Bach.

Po przyjeździe do Domu Polskiego odbyła się druga część uroczystości Ponarskich, którą prowadziła kol. Mieczysława Cierpioł. Wręczono medale 25-lecia Stowarzyszenia Rodzina Ponarska osobom zasłużonym dla Wileńszczyzny i wspierających Stowarzyszenie w działaniach upamiętniających mord w Ponarach.

Następnie wykład wygłosiła dr hab. Monika Tomkiewicz z oddziału Gdańskiego IPN na temat mordu w Ponarach w latach 1941-1944.

Przedstawiciel Wileńskiego Muzeum Żydowskiego im. Gaona przedstawił plany i zamierzenia jakie ma Muzeum wobec Ponar, miejsca kaźni.

Uroczystość zakończono złożeniem wieńców pod tablicą Ponarską, znajdującą się w Domu Polskim. Tablica powstała dzięki staraniom i z funduszy Stowarzyszenia Rodzina Ponarska.

26.09.2019 r., czwartek

Rano jedziemy pod bramę wileńskiego więzienia na Łukiszkach wybudowanego w 1837 r., rozbudowanego w latach 1901 -1904 przez władze carskie. Składamy kwiaty w tym miejscu kaźni wielu pokoleń Polaków i innych narodów zamieszkujących Wilno i Wileńszczyznę,uczestników powstań, żołnierzy Armii Krajowej, więźniów politycznych.

 fot.Zbigniew Socha_Więzienie na Łukiszkach

Więzienie na Łukiszkach. Fot.Zbigniew Socha

Następnie jedziemy do Muzeum Okupacji i Walk o Wolność na ul Ofiarną, mieszczącego się w budynku z 1890 roku dawnego Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego przy Radzie Ministrów ZSRR. Składamy kwiaty przed obeliskiem, zwiedzamy muzeum, w którym w czasie wojny działał areszt śledczy. Rodziny części członków Stowarzyszenia, przed wywózką do Ponar przechodziły tam katorgę przesłuchań. W jednym z pomieszczeń Muzeum Polska jest przedstawiana jako okupant Wilna i Wileńszczyzny w latach 1920-1939. Przed wojną, w 1939 r. w Wilnie mieszkało 0,7 procent Litwinów. Na fasadzie Muzeum wszystkie nazwiska ofiar umieszczono w pisowni litewskiej.

Jedziemy do Żułowa, aby oddać cześć Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu. W miejscu w którym się urodził Marszałek w 1867 r. rośnie dorodny dąb posadzony w 1937 r. przez prezydenta Rzeczpospolitej Ignacego Mościckiego i Marszałkową Aleksandrę Piłsudską, co uwiecznia postawiona nieopodal dębu granitowa płyta. Dworek nie istnieje, doszczętnie spłonął w 1875 roku.

PONARY fot.Zbigniew Zagórski_Miejsce urodzenia Marszałka Piłsudskiego w Żułowie

Miejsce urodzenia Marszałka Piłsudskiego w Żułowie. Fot. Zbigniew Zagórskui

Składamy wieńce i zapalamy znicze również przy każdej steli, upamiętniającej ważne wydarzenia historii Polski.

Z Żułowa jedziemy do uroczego drewnianego kościoła w Powiewiórce z 1750 roku, ufundowanego przez Michała Sorokę. To właśnie w tej świątyni został ochrzczony Józef Piłsudski – przyszły Marszałek, Naczelnik Państwa Polskiego, przetrwała chrzcielnica pamiętająca to wydarzenie. Ks. Jerzy Błaszczak odprawia mszę w tym historycznym kościółku.

fot.Zbigniew Zagórski_Kościół drewniany w Powiewiórce-1 sm

Kościół drewniany w Powiewiórce. Fot.Zbigniew Zagórski

27.09.2019 r., piątek

Wracamy do domu do Polski, ale wstępujemy jeszcze na cmentarz w Berżnikach, gdzie od 2005 r. stoi pomnik postawiony przez Jana Górala i Stowarzyszenie Rodzina Ponarska, upamiętniający ludobójstwo w Ponarach, z prawdziwą informacją o udziale Litwinów w mordzie.

Wymowny jest jeszcze jeden pomnik, z ciągle aktualną treścią

Nie mogąc upamiętnić czynu Żołnierza Polskiego z 1920 r.

na Białorusi i Litwie

składamy tu Ziemię z Pól Bitewnych

DRUSKIENNIK, GRODNA, LIDY,

WASILISZEK, WOŁKOWYSKA, SŁONIMA, BARANOWICZ

Pomnik powstał w 2017 r.

Podsumowanie podróży

Od prawie 30-lat są prowadzone rozmowy na temat szkolnictwa polskiego na Litwie,było powołanych co najmniej 4 komisje międzypaństwowe, i jest coraz gorzej

Strona litewska robi wiele ,aby zmniejszyła się liczba dzieci w polskich szkołach ,są pozorowane działania, i tak od 30 lat już widać wyraźnie skutki lituanizacji.

Od prawie 30 lat praktycznie nie następuje zwrot ziemi Polakom,,natomiast obowiązuje ustawa jedyna taka na świecie, która zezwala na przeniesienie prawa własności ziemi z dowolnego miejsca Litwy np. do Wilna.

W ten sposób zwiększa się liczba Litwinów w Wilnie i okolicy,bogacących się najczęściej kosztem właścicieli Polaków,którym ziemia nie jest zwracana.

Znany polityk litewski Vitautas Landsbergis swoje 9 ha lasu spod Kowna zamienił na działkę w Wilnie, w dzielnicy Zarzecze. Właściciel działki w Wilnie, Polak, żyje, ale zwrotu ziemi nie doczekał się i nie doczeka ,jest już nowy właściciel. W Wilnie i okolicach czeka na zwrot ziemi ponad 7 tys. osób, w większości Polacy.

Prawdopodobnie zakończenie zwrotu ziemi nastąpi poprzez propozycję symbolicznej zapłaty. Taką otrzymała znana Polka w Wilnie, za 19 arów ziemi chciano jej zapłacić 4000 tys. euro.

Od prawie 30 lat Polacy czekają na możliwość pisania swoich nazwisk po Polsku, bez końcówek litewskich. Czekają aby nazwy miejscowości i ulic pisane były w dwóch językach [od wieków żyją na tej ziemi].

Litwa nie posiada ustawy o mniejszościach narodowych,a zmiana granic regionów w których mieszkają Polacy już nikogo nie dziwi.

Dla rządu Litwy nie jest problemem drastyczny spadek liczby mieszkańców,teraz jest niecałe 2,8 mln, ale – według demografów – za 10 lat będzie 2,4 mln, a za kolejne 10 lat już tylko 1,8 mln obywateli.

Nie jest też problemem jeden z największych w Europie wskaźnik ubóstwa swoich obywateli, w 2019 r. ponad 600 tys. obywateli żyje w ubóstwie.

Chyba problemem są Polacy, mieszkający w Wilnie i na Wileńszczyźnie w liczbie ponad 200 tys., którzy chcą mieć tylko takie same prawa jakie posiadają mniejszości narodowe w Europie, czy też takie jakie mają Litwini w Polsce.

To dlatego tak bardzo ważne są działania wspierające Polaków na Litwie, aby przetrwała prawda, pamięć, dziedzictwo, kultura Rzeczpospolitej,co też niestrudzenie czyni Stowarzyszenie Rodzina Ponarska.

ZBIGNIEW SOCHA

„Śmierć Iwana Iljicza” w Teatrze Wybrzeże. Pięć minut przed premierą

MNG plakat ŚMIERĆ IWANA ILJICZA autor Paweł Kamiński smW najbliższą sobotę, 22 lutego 2020 roku, Teatr Wybrzeże zaprasza do Starej Apteki na premierę sztuki „Śmierć Iwana Iljicza” według Lwa Tołstoja, w reżyserii Franciszka Szumińskiego.

Kolejne spektakle grane będą: 23, 25, 26 lutego oraz 13, 14 i 15 marca w Starej Aptece.
Choroba wchodzi do domu…

W zapowiedzi przedstawienia czytamy: Iwan Iljicz i jego rodzina prowadząca przykładne, a co ważniejsze – chwalone przez towarzystwo życie – prestiżowa posada ojca, dbałość o wykształcenie, majątek, odpowiednie mieszkanie – została dotknięta chorobą. Choroba Iwana Iljicza, jak kolejny członek rodziny, wchodzi do domu. Rozgaszcza się i nie ma zamiaru go opuścić. Zmienia panujące między bliskimi stosunki. Zmusza ich do spojrzenia na dotychczasowe życie i zweryfikowanie jego pokazowego charakteru. Choroba staje się lustrem konfrontującym patrzącego także z tymi fragmentami obrazu, których na co dzień nie chce widzieć. Każdy z członków rodziny chce przecież utrzymać dotychczasowe – spokojne i wzorowe życie a nie mierzyć się z chorobą, która stawia w obliczu nieznanego. Franciszek Szumiński o spektaklu: Tytuł nadany przez Lwa Tołstoja ŚMIERĆ IWANA ILJICZA, może być odczytywany przewrotnie. Czytelnik, razem z Iwanem Iljiczem zostaje wciągnięty w pułapkę. To co do tej pory zdawało się oczywiste zaczyna być rozumiane w zupełnie odwrotnym sensie. Pozornie trywialna choroba Iwana Iljicza, z dnia na dzień staje się coraz poważniejsza, aż nieuchronnie prowadzi go do śmierci. Iwan Iljicz zapada się w sobie i swojej chorobie. Coraz szybciej i szybciej zbliża się do przepaści. Im głębiej spada tym trudniej jest mu utrzymać ostrość widzenia najważniejszych spraw: jego pozycji społecznej, pracy czy życia rodzinnego. Wspomnienia z dzieciństwa i doświadczenie choroby zlewają się w jego głowie w jedno zasadnicze pytanie: Co jeżeli rzeczywiście żyłem nie tak, jak trzeba? Razem z chorobą przychodzi “TO, które jeszcze można zrobić”. Iwan Iljicz broni się przed TYM i przybliża do TEGO… Ale czym jest owo “TO”? Problem śmierci i choroby jest dla mnie parabolą, soczewką, przez którą można spojrzeć na życie Iwana Iljicza lub na własne życie. Iwan Iljicz jest zmuszony do konfrontacji, przed którą nieodwołalnie postawiony będzie każdy z nas, która może stać się momentem przemiany, wyjścia ze „starego” w owo “TO”.”

Krzysztof Matuszewski:Wspaniale się pracuje!”

– Sztuka jest adaptacją opowiadania, to świetny tekst, ale trudny w realizacji – mówi Krzysztof Matuszewski, występujący w roli Iwan Iljicz Gołowin. – Młody reżyser od początku wiedział doskonale ku czemu zmierza, na pierwszej znał próbie cały tekst na pamięć, stawia aktorom wysokie wymagania. Nie wiem, skąd on czerpie doświadczenie, z obserwacji chyba, bo przecież nie ma jeszcze żony, dzieci, a tak świetnie widzi problemy rozpadającej się rodziny, pokazuje relacje pomiędzy mężem i żoną, ojcem i córką.

Aktor mówi, że chodzi o to, aby aktorzy nie mówili tautologicznie, nie może być tak, że jak bohater jest chory, to chory, jak umiera, to umiera. Nie! zupełnie o co innego w tej sztuce chodzi, stwierdza.

Tekstu na próbie medialnej słuchało się z wielką przyjemnością, ale aktor jest zdania, że język Lwa Tołstoja, w tłumaczeniu Jarosława Iwaszkiewicza, jest archaiczny.

– Tak by się człowiek chciał współczesnym językiem posługiwać, ale nie może, tu jest pewna składnia, zdanie zaczyna się na początku akapitu i po szesnastu linijkach kończy  – kontynuuje Krzysztof Matuszewski. – Trzeba tekst przekazać komunikatywnie, nie można w się pogubić, i bardzo dobrze, jeszcze jedno wyzwanie.

– Jest bardzo dobra obsada, wspaniali koledzy, po raz kolejny pracuję z Małgosią Brajner, tworzymy na scenie małżeństwo już po raz piąty, albo szósty. Znakomicie się zaadaptował Robert Ciszewski, młody chłopak, który przyszedł do Teatru Wybrzeże jesienią ubiegłego roku. Wspaniale się pracuje!

Małgorzata Brajner: „Rzadko dialogujemy wprost”

– Granie klasyki jest przyjemnością, aczkolwiek trudności językowe w tej sztuce są, ponieważ mamy do czynienia z adaptacją opowiadania, w którym dialogów jest bardzo mało – mówi Małgorzata Brajner, wcielająca się w rolę Praskowii Fiodorowny. – Scenariusz został tak napisany, że my rzadko dialogujemy wprost zwracając się do siebie, dialogujemy w tekście przez trzecią osobę, natomiast sprawy, które musimy pod spodem sączyć i załatwiać, muszą być jak najbardziej gorące i obecne, teraźniejsze. Ja nie mówię: „Dlaczego nie wziąłeś tabletki?”, mówię: „Iwan Ilicz nie wziął tabletki”.

– Relacje moje z Iwanem ulegają stopniowaniu – kontynuuje. – Zaczyna się od pewnego dyskomfortu głównego bohatera, który zadaje sobie przede wszystkim, w obecności rodziny, trudne pytania, ponieważ zaczyna podważać jakość i komfort swojego życia. Wydawało mu się, że życie, jakie prowadzi, ma sens, ale czuje, że nie, jest coś nie tak.

„Nie mam przestrzeni na własne ja”

– Niby jest praca, żona, rodzicielstwo. Najpierw zaczynają się pojawiać pytania, podważające słuszność obranej drogi, i w zasadzie nie wiadomo, kiedy Iwan zaczyna chorować. – mówi Małgorzata Brajner. – Trudno powiedzieć, ile w tym jest psychosomatycznych reakcji, kiedy pewien rodzaj niewygody, braku zadowolenia z jakości związku powoduje, że coś się zaczyna chorobliwego z tym człowiekiem dziać. Ja obserwuję, najpierw bagatelizuję to trochę, a potem próbuję na różne sposoby się w tym odnaleźć, żeby chorego nie przygnieść, podnieść go, pomóc.

– Trudne jest towarzyszenie człowiekowi w ogromnym dyskomforcie życia, przechodzącym w chorobę – stwierdza aktorka. – Moja funkcja polega na byciu dla, byciu wobec, nie mam przestrzeni na własne ja, wszystko jest podporządkowane temu, co dzieje się z głównym bohaterem. My musimy się w tym odnaleźć i jeszcze próbować pomóc. Ciekawe jest dla osoby, która choremu towarzyszy, ustalenie granicy pomiędzy służeniem mu, a własnym egoizmem, wynikającym z bezsilności, niecierpliwości. Mamy scenę, kiedy Iwan Iljicz śni, że nie żyje, i ja mu wtedy uświadamiam, co by było, gdybym powiedziała, ile wycierpiałam przez jego chorobę, co on mnie zgotował. Tak bywa, to jest ludzkie, możemy w pewnym momencie nie znaleźć już sił, sposobu, żeby bliską osobę wspierać.

Franciszek Szumiński: „Siatka relacji międzyludzkich”

– Kryterium wyboru tekstu do realizacji jest jedno, biorę coś, co mnie zajmuje – mówi Franciszek Szumiński, reżyser i współautor scenariusza. – To opowiadanie jest bardzo niedramatyczne, ale, teatr dysponuje teraz narzędziami, pozwalającymi odejść od klasycznej dramatyczności. Wchodzimy w siatkę relacji międzyludzkich, w rodzaj muzyki, którą te relacje tworzą, i to jest dla mnie najbardziej interesujące w pracy teatralnej. Opowiadamy o  pragnieniach, marzeniach bohaterów, o tym, czego się boją, czego by chcieli.

– W tym utworze, dodatkowo, jest niezwykły dla mnie język Tołstoja, który ma w sobie coś zaraźliwego i pasjonującego – kontynuuje. – Zachowaliśmy narrację, wszystko brzmi u nas w trzeciej osobie, co jest nienaturalne, nikt do nikogo w ten sposób nie mówi. I w ten sposób pokazujemy  przemiany bohatera, przejście z jednego stanu w drugi od chwili, kiedy przychodzi do niego coś nowego, co się nazywa choroba. Jest to opowieść o tym, jak choroba wpływa na życie rodzinne bohatera, jak zmienia jego punkt widzenia, jakie w związku z tym mogą odbywać się w nim ruchy wewnętrzne.

Fragmenty opowiadania „Śmierć Iwana Iljicza” Lwa Tołstoja Franciszek Szumiński wykorzystał w swoim przedstawieniu dyplomowym. Trafił na ten tekst czytając kilka lat temu eseje Andrieja Tarkowskiego, wydane pod dwoma tytułami: „Czas utrwalony” i „Kompleks Tołstoja”. Estetyka genialnego rosyjskiego reżysera także jest Franciszkowi Szumińskimu bardzo bliska.

Katarzyna Korczak

 *

Lew Tołstoj ŚMIERĆ IWANA ILJICZA Adaptacja: Małgorzata Jakubowska, Franciszek Szumiński Reżyseria: Franciszek Szumiński Dramaturgia: Małgorzata Jakubowska Scenografia, kostiumy: Katarzyna Kornelia Kowalczyk Światła: Daniel Sanjuan Ciepielewski Projekt plakatu: Paweł Kamiński W spektaklu występują: Krzysztof Matuszewski – Iwan Iljicz Gołowin, Małgorzata Brajner – Praskowia Fiodorowna, Katarzyna Z. Michalska – Liza Iwanowna, Piotr Łukawski – Fiodor Pietrowicz Pietryszczew, Robert Ciszewski – Gierasim. Asystent reżysera: Katarzyna Z. Michalska Inspicjent, sufler: Katarzyna Wołodźko
Podpis pod zdjęcie:

Plakat do spektaklu „Śmierć Iwana Iljicza”, autor projektu Paweł Kamiński

Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże