Klub Seniora „Motława” ożywia działalność! Oby uśmiech jak najczęściej gościł na naszych twarzach

motlawa 1

Wzięliśmy udział w Gdańskiej Paradzie Seniorów. Fot. Sylwia Szulc

Powakacyjne spotkania klubowiczów były pełne energii i planowania nowych  zajęć i imprez oraz programowania współpracy z innymi instytucjami. Mieliśmy wizyty organizatora wycieczek, a także instruktorki różnorakich rozrywek dla seniorów, z propozycjami nawiązania współpracy z nami.

Dostaliśmy też trochę zaproszeń.

Wielki Test Wiedzy o Metropolii”, piknik łączący pokolenia, bilety na koncert

Oczywiście z nich skorzystaliśmy. Redakcja „Gazety Wyborczej” zaprosiła nas na „Wielki Test Wiedzy o Metropolii”. Kilkoro naszych seniorów przystąpiło do zmagań, pragnąc sprawdzić swoją wiedzę na temat regionu. Skusiła nas dodatkowo perspektywa podziwiania wspaniałych widoków, gdyż impreza odbywała się na 34 piętrze podobno najwyższego budynku w północnej Polsce, „Olivia Star” we Wrzeszczu. Pytania dotyczyły wielu
dziedzin : gospodarki, ekologii, sportu i transportu, a my czuliśmymy się się jak przed laty na maturze, siedząc przy osobnych stolikach w sali kongresowej wśród 120 uczestników. Niektóre z pytań były dość trudne, nic dziwnego, że nagrody przypadły młodszym
osobom, ale seniorom należą się gratulacje za aktywność i odwagę.
Ponadto
społeczność Szkoły Podstawowej nr 50 im. Emilii Plater zaprosiła nas na piknik łączący pokolenia, z udziałem  młodzieży i seniorów. Dostaliśmy też propozycję zakupu zniżkowych biletów na koncert w sali NOT.  

Urodziny Heleny, w Parku w. Barbary, Dzień Sybiraka

Mimo zmniejszonej liczby uczestników czwartkowych spotkań,
kontynuujemy „ familijne” imprezy. W połowie września
zaskoczyliśmy Helenę, naszą liderkę, owacją z kwiatami z okazji jej
urodzin, a w końcu września spotkaliśmy się na pikniku przy grillu w
parku św. Barbary na świeżym powietrzu.
Pamiętamy jak zawsze, o ważnych rocznicach i wydarzeniach. Nasi seniorzy
z wiązanką kwiatów byli na Cmentarzu Łostowickim w Dniu Sybiraka. Jest
to naszą tradycją, także dlatego, że są wśród nas osoby, których
przeszłość jest powiązana z różnymi tragicznymi wydarzeniami.

Spisaliśmy się, śledzimy 4. falę pandemii, Gdańska Parada Seniorów


We wrześniu zakończył się Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań. Dzielnicowa Rada Śródmieścia Gdańska przyszła z pomocą seniorom w dopełnieniu tego obowiązku ,
organizując spotkanie, na którym można było tego dokonać, przy pomocy
informatyków. Z zadowoleniem wykorzystaliśmy tę  okazję.
Nasza liderka z uwagą śledzi doniesienia na temat rozwijającej się 4.
fali pandemii, przewidując konieczność zorganizowania pomocy seniorom, w
przypadku zarządzeń ograniczających ich mobilność, w zakresie
zaopatrzenia, czy przygotowywania obiadów.
1 października, w Międzynarodowym Dniu Osób Starszych, odbyła
się w Gdańsku Parada Seniorów. Po zbiórce przy Neptunie na Długim
Targu, po wysłuchaniu ciepłych słów pani Prezydent Aleksandry
Dulkiewicz, ruszono barwnym pochodem przez Stągiewną, Długie Ogrody, do
parku Św. Barbary na piknik z poczęstunkiem. Dopisała pogoda i dopisali
uczestnicy. Wiele osób zabawnie się poprzebierało, były
piękne kapelusze.

Powracanie do normalności

Klub Seniora „Motława” wyróżniał się dużym transparentem
„firmowym”, a nasze kapelusze nasze były udekorowałyśmy
bukietami pięknych kwiatów.
Ta impreza to kolejny dowód powracania do normalności. Może nie tak
szumnie, bogato i radośnie, jak przed pandemią, ale swoją obecnością,
chęcią wykazywania aktywności i żywotności, udowadniamy
swoją znaczącą pozycję w społeczeństwie.
Jeszcze musi minąć trochę czasu, żeby w pełni odreagować ten ponury
okres pandemiczny, ale starajmy się być optymistami. Październik to
miesiąc, poświęcony osobom starszym. Wiele imprez z tej okazji
organizowanych jest okazją do świętowania i uśmiechu.
Oby ten uśmiech jak najczęściej gościł na naszych twarzach.

Krystyna Tylman

motlawa 2

Na pikniku w Parku w. Barbary także dopisała pogoda. Fot. Sylwia Szulc

 

„Gdańsk – Ojczyzna wielu”. Wyjazd do Świbna

1. 60-lecie slubu EiA Januszajtis_Fot_Janusz Wikowski IMG_416226 października (wtorek) o godz. 12 w Szkole Podstawowej nr 88 w Świbnie odbędzie się uroczystość pt. „Gdańsk – Ojczyzna wielu”.

Honorowymi gośćmi będą Ewa i Andrzej Januszajtisowie.

Zarząd Stowarzyszenia Nasz Gdańsk organizuje dla Członków Stowarzyszenia wspólny wyjazd na spotkanie do Świbna.

Planowany wyjazd godz.11.15 autokarem z Gdańska (obok z przystanku PKS). Planowany powrót ok. 16 – 17.

Zgłoszenia: 510 170 173 (A. Kuziemska) lub 602 389 554 (email: ireneusz.lipecki@op.pl

Prof. Andrzej Januszajtis – prezesem Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” na kolejną kadencję

Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski IMG_0066

Prof. Andrzej Januszajtis Prezes Stowarzyszenia Nasz Gdańsk – wybrany na kolejną kadencję. Fot. Janusz Wikowski

Prof. Andrzej Januszajtis został jednogłośnie wybrany na funkcję Prezesa Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” na kolejną kadencję. 28 września br. w gdańskim Domu Technika NOT, pod przewodnictwem Waldemara Kowalskiego, odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Członków Stowarzyszenia. Podczas Zebrania przyjęto sprawozdania ustępujących Władz, udzielono absolutorium oraz dokonano wyboru statutowych Władz Stowarzyszenia na kolejną kadencję (2021- 2023): Prezesa, Zarząd Stowarzyszenia, Komisję Rewizyjną i Sąd Koleżeński.

Sprawozdanie Zarządu z działalności w minionej kadencji przedstawił Prezes – prof. Andrzej Januszajtis.

Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski 20210928_180824

Sprawozdanie Zarządu z działalności w minionej kadencji przedstawił Prezes – prof. Andrzej Januszajtis. Obradom przewodniczył Waldemar Kowalski (po lewej). Fot. Janusz Wikowski

Sprawozdanie finansowe przedstawiła Anna Kuziemska – Skarbnik Stowarzyszenia.

Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski 20210928_181355

Sprawozdanie finansowe przedstawiła Anna Kuziemska – Skarbnik Stowarzyszenia. Fot. Janusz Wikowski

Sprawozdania z działalności Komisji przestawili: Józef Kubicki, który przestawił wniosek Komisji Rewizyjnej o udzielenie absolutorium  oraz Sławomir Łabsz (w imieniu Jarosławy Strugały – przewodniczącej Sądu Koleżeńskiego).

Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski IMG_0040

Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski IMG_0064

Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski IMG_0046

Nowy Zarządu Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”:

  • Prezes – doc. dr inż. Andrzej Januszajtis
  • Wiceprezesi: dr inż. Bogdan Sedler oraz Ireneusz Lipecki
  • Skarbnik: Anna Kuziemska
  • Sekretarz: Jędrzej Lesiński
  • Członkowie Zarządu: Małgorzata Cieśniewska, Tadeusz Godlewski
Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski Zarzad 20210928_193702

Nowy Zarządu Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” – od lewej: Jędrzej Lesiński, Anna Kuziemska, Tadeusz Godlewski, Andrzej Januszajtis, Ireneusz Lipecki, Bogdan Sedler. Fot. Janusz Wikowski

NASZ GDANSK-nowy-Zarząd (M Ciesniewska) Fot_Janusz-Wikowski-A31_8071

Od lewej: Andrzej Januszajtis, Małgorzata Cieśniewska, Anna Kuziemska, Tadeusz Godlewski. Fot. arch. Janusz Wikowski

Komisja Rewizyjna

  • Przewodniczący – Józef Kubicki
  • Wiceprzewodniczący: Jerzy Kortas
  • Sekretarz: Tadeusz Widacki
Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski 20210928_200058

Komisja Rewizyjna Stowarzyszenia od lewej: Tadeusz Widacki, Józef Kubicki, Jerzy Kortas. Fot. Janusz Wikowski

Sąd Koleżeński:

  • Przewodniczący: Sławomir Łabsz
  • Przewodnicząca: Grażyna Błaszczyk
  • Sekretarz: Aneta Borkowska
Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski IMG_0098

Sąd Koleżeński Stowarzyszenia – od lewej: Grażyna Błaszczyk, Sławomir Łabsz, Aneta Borkowska. Fot. Janusz Wikowski

Protokolantem Zebrania była: Bożena Moćko.

Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski DSC02372

Protokolantem Zebrania była Bożena Moćko. Fot. Janusz Wikowski

Komisja Skrutacyjna pracowała w składzie: Jolanta Stworzyjanek (przewodnicząca), Adam Nowotniak, Tadeusz Widawski (wyłączony z prac Komisji podczas głosowania wyboru Komisji Rewizyjnej) oraz Danuta Znamirowska.

Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski IMG_0058

Komisja Skrutacyjna – od lewej: Adam Nowotniak, Jolanta Stworzyjanek, Danuta Znamirowska oraz Tadeusz Widawski. Fot. Janusz Wikowski.

Podczas Zebrania uroczyście wręczono legitymacje nowym Członkom Stowarzyszenia.

 

Nasz Gdańsk Walne Zebranie 28_09_2021 fot_Janusz Wikowski DSC02368

FOTOREPORTAŻ z Walnego Zebrania Sprawozdawczo-Wyborczego. Autor: Janusz Wikowski

Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”

NASZ GDANSK nowy Zarząd Fot_Janusz Wikowski A31_8071

Zarząd Stowarzyszenia NASZ GDAŃSK w obecnej kadencji. Fot. Janusz Wikowski

Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Członków Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” odbędzie się 28  września br. (wtorek) o godz. 17 w Gdańsku, w Domu Technika NOT – Sala Inżynierów ( II p. sala B).

W programie m.in. przyjęcie sprawozdania, udzielenie absolutorium oraz wybór na kolejną kadencję: Prezesa, Zarządu Stowarzyszenia, Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego.
NASZ GDANSK zaoroszenie na Walne Zebranie
NASZ GDANSK nowy Sad Kolezenski Fot_Janusz Wikowski A31_8085

Stowarzyszenie NASZ GDAŃSK Sąd Koleżeński Fot. Janusz Wikowski

NASZ GDANSK nowa Komisja Rewizyjna Fot_Janusz WikowskiA31_8054

Stowarzyszenie NASZ GDAŃSK Komisja Rewizyjna. Fot. Janusz Wikowski

Statki okresu renesansu

Ryc-5-300 dpi-JStatki gdańskie w ikonografii (6)

W 1454 roku, po zwycięskiej wojnie z zakonem krzyżackim, Gdańsk powrócił pod berło króla Polski. Ówczesny władca Kazimierz Jagiellończyk podkreślił ten fakt dodaniem korony do herbu miasta oraz przyznał jemu pakiet przywilejów. Wzmacniało to pozycję kupiectwa gdańskiego w pośrednictwie handlowym.

Król otworzył tym samym miasto dla chcących się w nim osiedlić cudzoziemców, zwłaszcza z miast, które nie należały do Hanzy.

Jedno z czołowych miast Europy

Gdańsk otrzymał zgodę na bicie własnej monety z wizerunkiem i imieniem króla Polski. W sprawach morskich przywilej dawał miastu prawo do kontroli wybrzeża morskiego od Księstwa Słupskiego po obszar administrowany przez Elbląg. Za zgodą króla Gdańsk mógł otwierać i zamykać sezon żeglugowy, mógł też zwalczać piratów. Kolejny przywilej znosił prawo składu miastom położonym wzdłuż dróg wodnych z obszaru Polski i Litwy aż do samego Gdańska. Rada Miejska mogła też zezwalać kupcom z zagranicy na prowadzenie handlu w mieście.

W sumie rezultaty wojny z Zakonem i związki polityczne z Polską stworzyły warunki do wzrostu pozycji Gdańska nad Bałtykiem, który, rozwijając handel morski, stał się jednym z czołowych miast Europy w okresie renesansu.

Kupcy gdańscy, skupieni w bractwach Dworu Artusa, swoją wdzięczność królowi Polski wyrazili między innymi, lokując we wnętrzu tej znakomitej budowli rzeźbę wyobrażającą postać Kazimierza Jagiellończyka. Co ciekawe, w okresie okupacji władze hitlerowskie nie usunęły tej rzeźby (wycofano z ekspozycji inne polonica), co więcej, nie zmieniły też herbu Gdańska, chociaż nagminnie usuwano polskie pamiątki z miasta.

Walka o dominację nad Bałtykiem

W XVI wieku zaczęło się uwidaczniać załamanie gospodarczo – handlowe Hanzy, co wzmogło rywalizację Danii i Szwecji o dominację nad Bałtykiem. Do walk o „dominium maris Baltici” włączała się również Polska. Już w 1514 roku król Zygmunt I starał się zorganizować flotę wojenną, ale, z powodu braku własnych okrętów i portów ,wybrał popularny wówczas wariant – powołał flotę kaperską, dowodzoną przez kapitanów gdańskich. Sprzyjało temu zacieśnienie związków Gdańska z Polską w obliczu toczonej w latach 1519-1521 wojny polsko-krzyżackiej. W toku jej trwania Gdańsk wspierał króla Polski, wystawiając nie tylko siły lądowe, ale i morskie – blokując wiosną 1520 roku swą flotą porty Bałgi i Królewca. Działania wojenne na morzu nie przyniosły większych sukcesów i w 1522 roku flota została rozwiązana.

W 1567 roku baza okrętów w Pucku

System kaperski przeciwko Szwecji wznowił w 1560 roku król Zygmunt II August, sprzymierzając się z Danią i Lubeką. Ponadto kaprowie mieli dezorganizować żeglugę do Narwy (dzisiaj w Estonii), portu zajętego w 1558 roku przez cara Iwana Groźnego.

Działalność kaprów operujących pod polską flagą z neutralnego portu, jakim opowiadał się Gdańsk, spowodowała działania odwetowe przeciwko flocie handlowej miasta. W rezultacie usilnych zabiegów Gdańska król zdecydował się przenieść w 1567 roku bazę okrętów do Pucka. Nie był to dogodny port do postoju większych jednostek i wkrótce potem król anulował wcześniejsze zarządzenie, kierując okręty znowu do Gdańska.

Zygmunt August powołał Komisję Morską

System kaperski nie satysfakcjonował Zygmunta Augusta, który, nie przerywając wystawiania listów kaperskich, postanowił utworzyć swą administrację morską. W tym celu powołał w 1568 roku Komisję Morską, która miała zorganizować państwową flotę wojenną. Budowa okrętów wymagała stoczni i konstruktorów, a król tym nie rozporządzał. Również ze względów politycznych nie można było budować okrętów w Gdańsku, więc postanowiono konstruować je w Elblągu. Wobec braku fachowca, mogącego pokierować budową nowoczesnego okrętu, nie popularnego jeszcze na Bałtyku galeonu – budowniczych król sprowadził w 1570 roku z Wenecji (Ryc. 1).

IRyc. 1

Na szczycie wieży Ratusza Głównego Miasta od 1561 roku ustawiona jest figura króla Zygmunta Augusta, który trzyma w ręku drąg z wiatrowskazem wyobrażającym galeon. Oryginał jest uszkodzony i jako cenny zabytek znajduje się w zbiorach Muzeum Gdańska. Fot. Muzeum Gdańska

Do pomocy zaangażowano cieśli z Elbląga i z Gdańska, gdzie kupowano materiały do budowy okrętu i jego wyposażenia. (Ryc. 2)

Ryc. 2)

Model – próba odtworzenia galeonu „Smok” budowanego w Elblągu w latach 1570 -1571. Rekonstrukcja, wykonana przez Mieczysława Boczara, znajduje się w zbiorach Narodowego Muzeum Morskiego. Fot. Ewa Meksiak, NMM

Powstały dużym nakładem środków finansowych galeon, któremu nadano nazwę „Smok”, nie został, z powodu śmierci króla, Zygmunta Augusta, w 1572 roku, wprowadzony do służby. W tym samym czasie zakończono działalność kaprów, którzy w sumie, od 1565 do 1571 roku, przechwycili 104 obce statki z zaopatrzeniem militarnym dla Rusi. Budowany z wielkim wysiłkiem okręt uległ prawdopodobnie zniszczeniu podczas krótkotrwałego konfliktu, jaki miał miejsce w 1577 roku pomiędzy królem Polski, Stefanem Batorym, a Gdańskiem.

Popularny stał się galeon

Pomimo nie podjęcia w Gdańsku budowy galeonu na zamówienie Zygmunta Augusta, niekiedy realizowano w miejscowych stoczniach zamówienia na duże statki. Takim był, być może, galeon skonstruowany w 1581 roku dla armatora z Wenecji, który, z powodu znaczących rozmiarów, podczas wypływania z portu wpłynął na mieliznę. Faktem jednak stało się to, że po koniec XVI wieku na Bałtyku popularnym okrętem stał się galeon. Zwykle nosił trzy (niekiedy i cztery) maszty, a uzbrojony był w liczne działa, rozlokowane przy burtach, na rufie i w części dziobowej kadłuba. Takie też konstrukcje udokumentowano w gdańskiej ikonografii. Ukazany na pieczęci miasta z 1582 roku okręt wyobraża podstawowe cechy galeonu. (Ryc. 3)

Ryc. 3

Pieczęć Gdańsku z 1582 roku wyobraża galeon. Foto NMM

Wczesny galeon uwidacznia płaskorzeźba na portalu domu bractwa szyprów przy ulicy św. Ducha. (Ryc. 4)

Ryc. 4

Piękny portal wyobrażający galeon zdobi od 1605 roku dom bractwa szyprów przy ulicy św. Ducha. Fot. Jerzy Litwin

Obiekt powstał w 1605 roku, a dekoracja portalu wykonana była w różnych okresach. Niemniej, samo precyzyjne wyobrażenie okrętu, odpowiada stadium rozwojowemu galeonu z końca drugiej dekady XVII wieku. Choć artysta zaznaczył wcześniejsze elementy wyposażenia, jak kotwica abordażowa pod bukszprytem i, co najważniejsze, nie uniknął zasadniczego błędu – przedstawił dwa rzędy furt armatnich, których górne usytuował wprost nad dolnymi, czego w rzeczywistości, z uwagi na niezbędne równomierne obciążenie pokładów, nie stosowano.

Uwiecznił je Izaak van den Blocke

Na burcie okrętu widzimy również elementy świadczące o niezłej wiedzy rzeźbiarza, układzie masztów z rejami, a także osadzenie na bukszprycie masztu z reją oraz rei żagla podbukszprytowego. Burty są zdobione ornamentem, a galeria rufowa, zaczynająca się wieżyczką, podobna jest do wieżyczki na wysokości pokładu górnego. Na pokładach i marsach fok i grotmasztu widać figurki marynarzy z flagami, na kasztelu dziobowym jest trębacz. Flagę też uniósł do góry marynarz na pokładzie górnym, a na półpokładzie rufowym widać kapitana, w części rufowej sygnalistę. W sumie wyobrażenie to jest bogate w szczegóły i wymaga oddzielnej analizy, jak chociażby mało czytelny wygląd figury dziobowej.

Z początków XVII wieku mamy jeszcze jeden interesujący nas obraz – Apoteoza Gdańska – dzieło niderlandzkiego artysty Izaaka van den Blocke’a, powstały w 1608 roku. Widzimy na nim, między innymi, dwa galeony, w tym jeden pod okazałą gdańską flagą. (Ryc. 5)

Ryc-5-300 dpi-J

Bogata w szczegóły „Apoteoza Gdańska” – dzieło Isaaka van den Blocka” a zdobiąca od 1608 roku w Ratuszu Głównego Miasta Wielką Salę Rady uwidacznia między innymi dwa galeony, w tym jeden pod okazałą flagą Gdańska jako banderą. Fot. Muzeum Gdańska

Jerzy Litwin

Rozmowa z dr. hab. Andrzejem Ceynową. Tego gdzie indziej nie zobaczysz

ceynowa_2

Rozmowa z dr. hab. Andrzejem Ceynową, amerykanistą, byłym rektorem Uniwersytetu Gdańskiego.

– Spójrzmy na mapę. Od wschodniej granicy Kartuzy z grubsza dzieli 400 kilometrów, od zachodniej jakieś 300. Trochę mniej w linii prostej. To dzisiaj. Ale przez wieki Kaszuby były kresami. Dodajmy: kresami różnych krajów. Czy coś się z tego ostało?

– Podróżny, który wyjeżdża z Kaszub, zaraz dostrzeże, że stąd wyjechał. Nie tylko zauważy inne zabudowania. Ludzie po wsiach inaczej opiekują się obejściami, inaczej wyglądają te liczące ponad sto lat stare szkolne budynki, które jeszcze przetrwały. To obserwacja naskórkowa. A głębsza? Przede wszystkim dotyczy tożsamości. Pierwszy raz o tym pomyślałem, rozmawiając z Danzigerami. Mieszkali w Gdańsku i uważali się za ludzi z Gdańska; nie czuli się obywatelami Prus czy Niemiec ani też Polski. Natomiast mówili po polsku, po niemiecku i po kaszubsku, zależnie od tego, którędy wiodły ścieżki. W słowach rodziców nie słyszałem nic dziwnego, kiedy mówili, że jesteśmy i Polakami, i Kaszubami. Taką tożsamość uważałem za oczywistą. A potem pomyślałem, że skoro określamy się jako Polacy i Kaszubi, to muszą też być ludzie, którzy się uważają za Kaszubów i Niemców. Ci zostali jednak wypchnięci stąd po wojnie.

– Więcej, tożsamości mogły się zmieniać z pokolenia na pokolenie w tej samej rodzinie. Znam taką, której jedno pokolenie uważało się za Kaszubów-Niemców, inne za Kaszubów-Polaków. Natomiast rysem niezmiennym była trójjęzyczność. Dodam, że chodzi o sprawy dawne, bo i rodzina stara.

– Mój dziadek ze strony mamy nosił nazwisko Sztolc, zresztą różnie pisane w różnych czasach. Uważał się bezdyskusyjnie za Kaszubę-Polaka. W czasie pierwszej wojny światowej był podoficerem pruskiej armii. Ten fakt i poczucie, że jest polskim Kaszubą, wcale się w nim nie kłóciły.

Mówmy jednak o kresach. Nie sztuka wyobrazić sobie jakieś kresy, powiedzmy, za Uralem. Często bowiem wyobrażamy je sobie jako pas między cywilizacją a głuszą; między cywilizacją a terytorium niecywilizowanym. Nawet w tle myślenia o naszej dawnej wschodniej granicy jest zderzenie ze swego rodzaju dzikością. Jeżeli kresy są jednak na zachodzie? Słowo „kresy” w pierwszej chwili wyda się nieodpowiednie.

Tymczasem na Kaszubach funkcjonowały różne kultury, różne języki, ludzie byli przemieszani, także religijnie, bo to i katolicy, i protestanci różnych wyznań. W tej mierze – pogranicznego przenikania się cywilizacji – to na pewno kiedyś były kresy. Dzisiaj ten wątek nie zawsze wabi. Niemniej słowo „kresy” – zaskakujące w pierwszej chwili – jest dla Pomorza i Kaszub odpowiednie. Oczywiście w odniesieniu do pewnych okresów.

– Jest także czar fizycznej odległości. Kresy spełniają baśniowe wymaganie: daleko, za siedmioma rzekami, za siedmioma górami…

– Tak, ale w tej baśniowości kryje się drugie dno. Daleko, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami jest inność. Więc wydaje się groźna. Więc trzeba ją oswoić, dostosować do naszych miar. Żyjących tam ludzi ulepszyć. Cywilizować…

W tle myślenia Prus o Kaszubach też było miejsce na obawę przed jakąś dzikością. Jak w naszym myśleniu o naszych wschodnich kresach. My w swoim czasie też uważaliśmy – mówię o Polakach – że na północy i wschodzie mamy cywilizować Litwinów, Żmudzinów, mieszkańców wsi białoruskiej czy Ukraińców. Wyszło różnie.

– Tknijmy inny wątek. Wschodnie kresy – tamto zderzenie ludzi, obyczaju, wierzeń, religii, sądów i przesądów – dały Polsce niezwykle dużo, w tym kawał wielkiej poezji i literatury. Jeśli mówimy, że ktoś jest z kresów, rozumiemy, że chodzi o Kresy Wschodnie. To oczywistość. Zatem co pewien czas wraca pytanie, co twórczego niosą kresy zachodnie? W kulturze kresy z zasady są żyzne.

– Zetknięcie z kulturą niemiecką zawsze było dla Polaków dość dotkliwe, bo to było zetknięcie z kulturą trochę lepiej rozwiniętą literacko, muzycznie, naukowo, gospodarczo. Więc rodziło uczucie, że i my chcemy czegoś takiego.

– W polskich dziejach ważna część szerokiego świata docierała przez Niemcy.

– A którędy miała docierać? Szwedzi niewiele mogli zaoferować poza rybami i biedą Skandynawii. Niemcy to była filozofia, nauka, to było malarstwo, literatura…

– Prusy miały godne uwagi państwo.

– Z trudem przechodzi nam to przez usta. Miały jedno z państw najbardziej postępowych, najlepiej zorganizowanych. Jako pierwsze wprowadziło obowiązkowe szkolnictwo podstawowe, zreformowane szkolnictwo średnie, a przede wszystkim wyższe. To od pruskiego uniwersytetu w Berlinie zaczął się pochód uniwersytetów jako jednostek badawczych, a nie tylko magazynów dobrej starej, sprawdzonej wiedzy. Mnie się zdaje, że mieszkając tu, na Pomorzu, długo odczuwaliśmy kulturowego kaca, nie szanowaliśmy dostatecznie swojego folkloru, ani tutejszych wierzeń i obyczajów, bo mieliśmy je za gorsze. Za to kiedy popatrzymy na niegdysiejszy polski Wschód, to akurat tam ceniliśmy swoją kulturę, poprzez nią mieliśmy wpływać na tamte strony, to ona nas wyróżniała pozytywnie, a ludową kulturę tamtych kresów dopiero z czasem uznaliśmy za ważną, za znak rozpoznawczy.

– Mówiąc o Pomorzu, jak dotąd, pomijamy celowy nacisk ze strony Prus, służący kulturowej dominacji. On też odegrał rolę.

– Paradoksalnie, wzmocnił Kaszubów kulturowo, bo celowy nacisk, więcej, Kulturkampf budziły sprzeciw. Akcja powoduje reakcję. Łatwiej chłonąć po dobremu. Znane sprawy. A na kresach jak to na kresach, jedni górowali, inni wręcz przeciwnie. W każdym razie opowieści o kresowym rajskim i równoprawnym współbytowaniu to trochę czytanka dla dziatwy.

– Nawiasem, spotkałem się z tezą, że na ziemiach, którymi rządził zakon krzyżacki – ściślej, oba rycerskie zakony – więc od Bytowa, Człuchowa po dzisiejszy Tallinn, miejscowa ludność nie doświadczyła tak natarczywej germanizacji, jak pod niemieckim władztwem świeckim.

– Bo państwo zakonne przypominało cywilizacje kolonialne. Rządzeni mieli pracować w wyznaczonym zakresie, płacić podatki. A grupa rządząca, która miała na głowie co innego, nie zamierzała z niczym schodzić do rządzonych. Bo i po co? A potem skutki zadziwiają.

– Zabrnęliśmy w czasy nieledwie baśniowe. A co ze współczesnością? Kaszuby już nie są kresami od siedemdziesięciu lat. Patrzymy na mapę: do jednej granicy 300 kilometrów, jeszcze dalej do drugiej, a bliżej – nie do wiary – Królewiec, ale rosyjski. Co jeszcze zostało z kresowości kaszubskiej?

– Nowsze gdańskie tramwaje noszą imiona wybitnych gdańszczan. To nie tylko Schopenhauer, Chodowiecki czy Fahrenheit, lecz i Joachim Oelhaf czy Jan Jerzy Forster, podróżnik; w sumie co najmniej tuzin postaci znanych głównie historykom. Znaczna część tych ludzi nie umiała po polsku. Nie szkodzi. Tworzyli tu historię. Tego się gdzie indziej w Polsce nie zobaczy.

Wśród Kaszubów i nie-Kaszubów żywa była dyskusja, czy Kaszubi porozumiewają się między sobą polską gwarą, czy też własnym językiem. Wygrał pogląd, że chodzi o język. Mamy więc dwujęzyczne tablice przy drogach i filologię kaszubską na uniwersytecie. Czy gdzieś w Polsce są odpowiedniki?

– Projektanci i zleceniodawcy chętnie sięgają po motyw szachulcowy. Odwołanie do tej architektury lokalnej, lecz biednej, można dzisiaj odnaleźć w kosztownych domach. Rzadziej widzi się wariacje na temat bryły kaszubskiego budynku. Ale też są.

– Z innej beczki – Grass. Na polskim Pomorzu uznany za swego. Wiadomo, o czym pisał, niemniej część jego popularności niemieckiej bierze się z pisania o tym, co się działo na utraconych kresach. Kto przed powieściami Güntera Grassa czytał po niemiecku o Kaszubach?

– Napomykał o nich w XIX wieku Theodor Fontane, ceniony przez Grassa i Tomasza Manna. W „Effi Briest”, najpopularniejszej powieści Fontanego, właściciel zajazdu to Kaszuba, osobnik tajemniczy, bo inny, zatem niegodny zaufania. Ale nie dlatego „Effi Briest” cieszyła się poczytnością…

– Dzisiaj Kaszuby nie są kresami, niemniej pamiątki kresowości widać na każdym kroku.

Z drugiej strony, w miasteczku kaszubskim stoi dziś taki sam sklep Lidla jak w miasteczku austriackim, na półce leży ten sam włoski makaron, który przyjął się w Anglii czy Skandynawii. I tak dalej. Czy Kaszuby wymkną się globalizacji?

– Cóż, lubimy czary, lecz nie będziemy wróżyć. Owszem, mamy koty, lecz brak nam kryształowej kuli.

Wojsław Brydak

*

Rozmowa przeprowadzona została i wydrukowana w 2016 roku w albumie fotograficznym Wojsława Brydaka „Za siódmym jeziorem”, który ukazał się nakładem wydawnictwa REBIS. Dr hab. Andrzej Ceynowa zmarł 30 sierpnia 2021 roku.

XX – lecie miesięcznika „Nasz Gdańsk”. Wiedza historyczna, problemy społeczne, inicjatywy na rzecz Gdańska i mieszkańców

NG VI 2021 do netu-page-007 aMiesięcznik „Nasz Gdańsk” ukazuje się nieprzerwanie od czerwca 2001 roku. Numer bieżący, z czerwca 2021 roku, jest dwieście trzydziesty dziewiąty z kolei. Nie lada to satysfakcja i sukces na chwiejnym rynku prasowym. Atutem jest fakt, że wydawcą periodyku jest organizacja pozarządowa.

Stowarzyszenie ”Nasz Gdańsk’” powstało w 1994 roku.
Zaczęło się od Informatora
Od ponad dwudziestu siedmiu lat działamy na rzecz Gdańska i jego mieszkańców. Stowarzyszenie próbowało się jak najskuteczniej przebić ze swoim głosem do szerszej opinii publicznej. Zdawaliśmy sobie sprawę, że aby być słyszalnym i skutecznym w rozwiązywaniu istotnych problemów, powinniśmy mieć własne narzędzia, za pomocą których będziemy mogli docierać do mieszkańców oraz instytucji i władz samorządowych.
Podjęliśmy próbę stworzenia własnego czasopisma. W 1997 i 1998 roku ukazały się po dwa numery Informatora Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Niestety, nie udało się zachować ciągłości tytułu. Nie mieliśmy doświadczenia, nie udało nam się pozyskać stałego zespołu współpracowników, zabrakło funduszów.
Trzeba było jeszcze upływu kilku kolejnych lat. Kiedy Stowarzyszenie wzmocniło się, wówczas kolejna próba powiodła się i w czerwcu 2001 roku ukazał się pierwszy numer miesięcznika, którego teraz obchodzimy dwudziestolecie istnienia na rynku prasy gdańskiej.
Nie komercyjny, bezpłatny

Od pierwszego wydania miesięcznik odgrywa istotną rolę w działalności Stowarzyszenia.
Otworzyły się możliwości upowszechniania wiedzy historycznej, poruszaliśmy problemy społeczne, występowaliśmy z inicjatywami na rzecz Gdańska i mieszkańców. W miesięczniku piszą członkowie i sympatycy Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”, bez pobierania honorariów. To dzięki temu oraz udziale w przedsięwzięciu dziennikarzy i wsparciu finansowemu wielu firm, miesięcznik się rozwija i utrzymuje wysoki poziom merytoryczny.
Tu należy podkreślić, że każdy numer ukazuje się nie tylko w wersji papierowej, ale i elektronicznej na portalu www.nasz.gdansk.pl.
Ponadto nasz miesięcznik jest w Gdańsku jedynym czasopismem nie komercyjnym, bezpłatnym, poruszającym szeroko rozumianą problematykę historyczno – społeczną.
Jest czasopismem niezależnym od partii politycznych. Staramy się być konstruktywni, jednak jeśli występuje taka konieczność, to również toczymy spory i batalie z władzami.
Współzałożyciel i wiodący autor prof. Andrzej Januszajtis
Pierwszy zespół redakcyjny liczył kilka osób, na którego czele stał prof. Andrzej Januszajtis, współzałożyciel miesięcznika, wiodący autor publikacji o historii Gdańska. To Profesorowi zawdzięczamy wysoki poziom miesięcznika oraz skupienie wokół czasopisma pasjonatów i miłośników Gdańska oraz doświadczonych dziennikarzy.
Jako współzałożyciel czasopisma zajmowałem się głównie sprawami organizacyjno – technicznymi, pozyskiwałem środki finansowe na wydanie, dbałem o dystrybucję miesięcznika.
Przez pierwsze dwa lata redaktorem wydania była Olga Zielińska, dziennikarka telewizyjna, publicystka magazynu „Solidarność”. W tym trudnym, początkowym okresie, Olga wyjątkowo ofiarnie i z dużym zaangażowaniem współtworzyła miesięcznik, konsolidując redakcję i umacniając pozycję pisma na rynku gdańskim.
Kolejnym redaktorem wydania przez niespełna sześć lat był śp. Antoni Perzyna, któremu, z oddaniem, pomagała jego, żona Ewa. Antoni redagował, uspokoił i usystematyzował pracę przy miesięczniku. Dużo pisał o bliskiej swemu sercu oświacie i sporcie.
Od ponad 12 lat sekretarzem redakcji i redaktorem wydania jest red. Katarzyna Korczak, znana między innymi z pracy w „Dzienniku Bałtyckim” ,”Głosie Wybrzeża”, ,,Dzienniku Pomorza”, „Gazecie Gdańskiej”. Współpracuje z Muzeum Gdańska, organizując cykle spotkań w Domu Uphagena.
Red. Katarzyna Korczak wprowadziła pełen profesjonalizm w pracy redakcji.Jest wymagająca, skrupulatnie przestrzega ustaleń, terminów, co w konsekwencji wprowadziło ład i spokój. Jest autorką o wydarzeniach kulturalnych oraz o ludziach przybyłych po wojnie z Kresów Wschodnich do Gdańska.

Od 2014 roku mamy portal internetowy

Pierwszym twórcą i opiekunem strony internetowej Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” była do końca 2013 roku Barbara Jankowska.
Od 2014 roku stronę internetową przekształcił w profesjonalny portal internetowy www.nasz.gdansk.pl Janusz Wikowski. Jest jego redaktorem naczelnym, to doświadczony dziennikarz, były redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego”, obecnie kształcący adeptów w zawodzie dziennikarza.
W portalu ukazują się artykuły autorów miesięcznika, fotorelacje ze spotkań i uroczystości organizowanych przez Stowarzyszenie. Portal zdecydowanie zwiększa możliwość dotarcia miesięcznika szczególnie do młodych odbiorców.
Wymienić tematy, opisać batalie, jakie były podejmowane w dwudziestoleciu miesięcznika, w jednym artykule nie sposób. Dlatego ograniczę się do najbardziej istotnych w sposób skrótowy.

W obronie zieleńca, pomoc ofiarom powodzi, przeciwko reklamom zasłaniającym zabytki…

Już w pierwszym numerze w 2001 roku rozpoczęliśmy szeroko zakrojone działania w obronie zieleńca przy ul. Szerokiej, w miejscu którego miał powstać zespół budynków handlowo – usługowych. Przy szerokim udziale mieszkańców, na czele których stała śp. Barbara Kierkowska, udało się zebrać 1300 podpisów w obronie skweru. Przekonaliśmy do swoich racji wielu radnych, skwer został uratowany. Ten tak duży sukces opisywany w miesięczniku potwierdził rolę pisma i uskrzydlił członków Stowarzyszenia.
Kolejnym tematem, podjętym przez miesięcznik i Stowarzyszenie, było zaangażowanie się w pomoc podczas wielkiej powodzi w 2001 roku w Gdańsku. W wyniku przeprowadzonych kwest na ulicach miasta mogliśmy przekazać pieniądze szkołom nr 10 i nr 16 na Oruni i szkole nr 59 na Olszynce.
Na łamach miesięcznika rozpoczęliśmy wręcz batalię z zaśmiecaniem miasta olbrzymimi reklamami, które niejednokrotnie zasłaniały historyczne budynki. Nie godziliśmy się na przyzwolenie władz i przedkładanie komercji ponad piękno i estetykę Gdańska.
Oddzielne wydanie miesięcznika było poświęcone w całości inicjatywie budowy krytej pływalni olimpijskiej samofinansującej się na Żabim Kruku. Komitet, pod przewodnictwem Rufina Godlewskiego, w latach 2001-2004 wykonał olbrzymi zakres prac. Doprowadził do powstania projektu koncepcyjnego oraz wpisania obiektu na listę najważniejszych inwestycji na 6. pozycji Ministerstwa Sportu, z dofinansowaniem 50 mln zł w latach 2005 – 2008. Niestety, władze
miasta, pomimo początkowego wsparcia, wycofały się z udziału w finansowaniu badań archeologicznych i niektórych prac związanych z dokumentacją techniczną. Gdańsk do dnia dzisiejszego nie posiada tego typu pływalni.

Przeciwko kładkom przez Motławę – bezskutecznie. Trzy pamiątkowe tablice

Kolejnym, ważnym tematem, podnoszonym długo w miesięczniku, był sprzeciw wobec zgody władz miasta Gdańska na budowę kładki przez Motławę na Ołowiankę, a następnie, kolejnej, na wysokości ul św. Ducha.
Pomimo poparcia Stowarzyszenia przez środowiska związane z morzem oraz dużej liczby mieszkańców, kładki powstały. Argumenty, które podawał nieustannie prof. Andrzej Januszajtis,
podkreślając, że bezpowrotnie zostanie zniszczona historyczna panorama starego portu, powstanie dodatkowa przeszkoda dla żeglugi, ponadto brak jest ekonomicznego uzasadnienia tworzenia takich obiektów, nie były brane pod uwagę przez władze Gdańska. Kładki powstały.
Dużym wyzwaniem dla Stowarzyszenia i miesięcznika było odsłonięcie trzech tablic. Pierwsza z nich, umieszczona na murze Aresztu Śledczego 11 listopada 2009 roku, upamiętnia pobyt w tym zakładzie w 1917 roku Józefa Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego. Na czele komitetu organizacyjnego stali przedstawiciele Stowarzyszenia prof. Andrzej Januszajtis, Waldemar Kowalski, Rufin Godlewski, Barbara Jankowska. Kolejne dwie tablice odsłonięto na murze Komendy Miejskiej Policji.

Okładka Informatora Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”
Nr 1, październik 1997
Okładka miesięcznika Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”
Nr 1 czerwiec 2001
1 czerwca 2010 roku. Jedna upamiętnia 15 – lecie powrotu Polski nad morze. Druga tablica przypomina, że budynek, w którym w latach 1921-1939 był siedzibą Komisariatu Generalnego Rzeczpospolitej Polskiej, w czasie drugiej wojny światowej stał się miejscem kaźni Żołnierzy Ruchu Oporu i Polonii Gdańskiej. W tej wyjątkowej uroczystości uczestniczyło około 1500 osób, w tym władze kościelne, wojewódzkie i miejskie oraz liczna grupa młodzieży.
W sposób istotny przyczyniliśmy się do ufundowania sztandaru Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku. Uroczystość przekazania sztandaru odbyła się 15 lipca 2011 roku na Długim Targu przy udziale władz pomorskich i dowództwa Policji oraz dużej rzeszy turystów i mieszkańców Gdańska. Olbrzymią pracę w komitecie wykonał Waldemar Kowalski.

Powróciło kamienne serce miasta. Zasłużeni, zapomniani

Urzeczywistniło się marzenie prof. Andrzeja Januszajtisa, 15 września 2018 r. powróciło na swoje historyczne miejsce kamienne serce miasta, czyli symboliczny środek miasta z XV wieku wykonany z granitowego kamienia i wbudowany w uliczny bruk ul św. Ducha w pobliżu Kaplicy Królewskiej.
W sposób szczególny przyczynili się do sfinalizowania tego wydarzenia prof.
Andrzej Januszajtis i Ireneusz Lipecki.
Niezmiernie istotnymi działaniami miesięcznika i Stowarzyszenia jest organizowanie uroczystości wspólnie z Muzeum Gdańska, celem uhonorowania osób szczególnie zasłużonych w historii miasta Gdańska. Osoby te, wraz z upływającym czasem, zostały zapomniane przez, zmieniające się, władze. Stowarzyszenie i Muzeum Gdańska honoruje takie osoby.
Dotychczas tytuł Zasłużonego w Historii Miasta Gdańska otrzymało trzynaście 13 osób. Pomysłodawcą i głównym organizatorem przedsięwzięcia jest Rufin Godlewski.

Bez ich tekstów miesięcznik nie byłby ten sam

Lista autorów miesięcznika przez to mijające dwudziestolecie częściowo się zmieniała, dlatego w pierwszej kolejności chciałbym podziękować i przypomnieć tych, którzy odeszli od nas do lepszego świata i tych, którzy ze względu na zły stan zdrowia, zaprzestali pisać. To dzięki ich zaangażowaniu i wieloletniej bezinteresownej pracy miesięcznik ma tak dobrą opinię na rynku prasy. Oto oni: śp. arch. STANISŁAW MICHEL – nestor odbudowy Głównego Miasta, autor odbudowy ponad 200 kamienic, pisał głównie o architekturze i problemach odbudowy Gdańska
śp. prof. ZBIGNIEW SZOT – wykładowca Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu, pisał o problematyce dzieci autystycznych
śp. red .MIROSŁAW BEGGER – dziennikarz, pisał o sporcie, z naciskiem na sport pomorski
RUFIN GODLEWSKI – wyjątkowo, zaangażowany w pierwszych latach miesięcznika, pisał o działaniach Stowarzyszenia, a w sposób szczególny o sporcie szkolnym, organizator wielu turniejów szkolnych
MIECZYSŁAW WAŚIEWICZ – pisał o historii Stoczni Gdańskiej niezwykle ciekawie i merytorycznie
WACŁAW JANOCKI – relacjonował efekty twórczości koła literackiego, którego był założycielem
Kolejną grupę stanowią ci, którzy ze względu na intensywną pracę zawodowa i inne obowiązki, po prostu nie mają już sił i czasu, aby uczestniczyć dalej w życiu miesięcznika.
Należą im się serdeczne podziękowania, ich wkład wyjątkowej pracy jest widoczny na łamach miesięcznika. Są nimi:
dr JAROSŁAW BALCEWICZ – publicysta, pisał w miesięczniku od 2003 roku, poruszał problematykę społeczną, kulturalną, publikował teksty o mniejszościach narodowych
WALDEMAR KOWALSKI – dokumentalista, publicysta, autor wielu reportaży z kraju i zagranicy, publikował tez teksty o tematyce historycznej
dr inż. BOGDAN SEDLER – poruszał głównie tematykę techniki i ekologii
ROMAN NADOLNY – przewodnik turystyczny, poruszał tematykę historyczną
ARKADIUSZ KOWALINA – ukazywał piękno i ułomności Wrzeszcza.
Bardzo nam brakuje waszych tekstów, mamy nadzieję, ze znów włączycie się do tworzenia w miesięczniku.

Działają na pełnych obrotach

Kolejną grupę stanowią autorzy, na których aktualnie opiera się nasz miesięcznik, to oni kontynuują nasze wspólne dzieło, jakim jest miesięcznik „Nasz Gdańsk”. Są nimi:
prof. ANDRZEJ JANUSZAJTIS – współzałożyciel miesięcznika. Jest autorem ponad 30 książek, głównie poświęconych historii Gdańska. Opublikował w miesięczniku ponad 270 niezwykle cennych artykułów. Jak sam autor podkreśla, w swoich artykułach stara się ukazać piękno Gdańska, aby pobudzić ciekawość czytelnika, zachęcając do odkrywania uroków miasta i poznawania jego ponad tysiącletniej historii.
red. KATARZYNA KORCZAK – od ponad 12 lat jest sekretarzem redakcji – redaktorem wydania. Pisze artykuły o wydarzeniach kulturalnych w regionie, czy też o losach gdańszczan ekspatriantów z kresów wschodnich. To ona nadaje ostatni kształt każdemu wydaniu miesięcznika od 12 lat
JÓZEF KUBICKI – pisze najczęściej o Oruni, jednocześnie inspirując lokalną społeczność i firmy tam działające do aktywności na rzecz mieszkańców i dzielnicy
KRYSTYNA TYLMAN – opisuje wszelkie inicjatywy i działania Klubu Seniora „Motława”
SŁAWOMIR LEWANDOWSKI –porusza tematykę bliską mieszkańcom Gdańska, ukazuje atrakcyjność turystyczną i gospodarczą miasta
MARCIN GŁOŚKIEWICZ – pisze o rozwoju portów i znaczeniu gospodarki morskiej i śródlądowej dla gospodarki kraju
JAN KULAS – przypomina o wydarzeniach z ostatnich 70 lat oraz przybliża wiedzę o Kociewiu
WOJCIECH MIENIK – przybliża nam wiedzę o Napoleonie Bonapartymi okresie z nim związanym
KRYSTYNA OCHĘDZAN – jak kronikarz pisze o ważnych wydarzeniach na Oruni
JOLANTA I ADAM KAJZEROWIE nagrodzeni poeci, przybliżają nam częściowo zapomnianych pisarzy i literatów z dalekiej przeszłości
JAROSŁAWA STRUGAŁA – opisuje okolicznościowe wydarzenia Stowarzyszenia  „Nasz Gdańsk’’
JERZY LITWIN – były dyrektor Muzeum Morskiego, publikuje cykl artykułów pt. Statki gdańskie w ikonografii.
Dziękujemy.
Bez wsparcia finansowego zaprzyjaźnionych firm i instytucji przedsięwzięcie nie przetrwałoby tych dwudziestu lat. Dlatego w sposób szczególny chcemy podziękować wszystkim reklamodawcom, a są nimi:

KUPCY DOMINIKAŃSCY CENTRUM OGRODNICZE – JUSTYNA KANCELARIA REPRYWATYZA-CYJNA [DART]
FIRMA BUDOWLANA RECON PIEKARNIA – PELLOWSKI PRZEDSIĘBIORSTWO – CEMET PIEKARNIA – CUKIERNIA EUGENIUSZ LIPIŃSKI
Dziękując serdecznie naszym przyjaciołom reklamodawcom zapraszamy do współpracy wszystkich, którym leży na sercu dobro Gdańska i jego mieszkańców.
Specjalne podziękowania składamy Drukarni WIB i portalowi 4Biznes,eu, za życzliwość, wyrozumiałość i sympatyczną współpracę od wielu lat.
Szczególnie serdeczne i ciepłe podziękowania należą się naszemu koledze ROMANOWI MAJCHROWICZOWI za cierpliwą, sumienną dystrybucję miesięcznika. Roman również wiele czasu poświęca na indywidualne wysyłanie gazet poprzez pocztę.
Ponadto w dystrybucji miesięcznika biorą udział ANNA KUZIEMSKA, ANNA MAKILLA-PUCZKA i JÓZEF KUBICKI, serdecznie dziękujemy.
DANUCIE ZNAMIEROWSKIEJ dziękujemy za gotowość niesienia pomocy w każdej sytuacji.

Możemy z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość
To dwudziestolecie miesięcznika jest sukcesem nie tylko zespołu redakcyjnego i autorów tekstów, ale przede wszystkim Reklamodawców, Czytelników, Członków Stowarzyszenia i Osób Wspierających. Przebyliśmy wspólnie przez te dwadzieścia lat długą i niejednokrotnie bardzo trudną drogę, ale, podkreślić należy, z sukcesem.
Nie zmarnujemy tego, co już razem osiągnęliśmy, możemy z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość.
Pasja, rzetelność i bezinteresowność przenoszą góry. Myślę, że na następnym jubileuszu miesięcznika, będziemy już mogli się spotkać, bez koronawirusa, i świętować piękną historię pasjonatów i miłośników naszego pięknego Gdańska.

ZBIGNIEW SOCHA

SONY DSC

Zbigniew Socha -współzałożyciel i organizator Miesięcznika NASZ GDAŃSK. Fot. Janusz Wikowski

NG VI 2021 do netu-page-007 a

Publikacja: Nr 6/2021 Nasz GDAŃSK