XXX-lecie Stowarzyszenia ”Nasz Gdańsk”

Spotkanie noworoczne SNG 18_01_2024 Fot_Janusz Wikowski IMG_899022 czerwca 2024 r. Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” będzie obchodzić jubileusz trzydziestolecia swojej działalności na rzecz Gdańska i jego mieszkańców.

Jest to doskonała okazja, aby powspominać i przypomnieć, co istotnego w tym okresie udało się dokonać Stowarzyszeniu, a przede wszystkim przypomnieć ludzi – członków Stowarzyszenia, którzy na przestrzeni tych trzydziestu lat tworzyli Stowarzyszenie i stali za tymi dokonaniami.

Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” powstało w okresie poprzedzającym wybory samorządowe w 1994 roku. Początkowo jako komitet wyborczy, a następnie przekształcając się w Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk”, którego pierwszym prezesem został Antoni Szczyt.

Do Rady Miasta weszło czterech naszych członków: Ewa Sienkiewicz, Małgorzata Chmiel.

Andrzej Szydłowski i Henryk Rowiński, do których dołączyli Sławomir Niecko, Joachim Szyc i Zenon Plech, tworząc Klub Radnych Stowarzyszenia.

W początkach transformacji gospodarczej oraz tworzenia się samorządności lokalnej, Stowarzyszenie, jako organizacja działająca ponad podziałami politycznymi, miała być płaszczyzną ludzi tworzących społeczność obywatelską, dążącą do dynamicznego rozwoju miasta.

To dlatego w składzie 36 członków założycieli Stowarzyszenia znajdował się szeroki wachlarz przedstawicieli kupców, przedsiębiorców, a Gdańska Izba Rzemieślnicza delegowała przedstawicieli poszczególnych cechów.

W początkach działalności Stowarzyszenia, jako ciało doradcze został powołany Konwent, składający się z przedstawicieli, działających w szeroko rozumianej gospodarce. W skład Konwentu wchodzili między innymi: Bogdan Fota, śp. Henryk Lewandowski, Ryszard Kokoszka, Grzegorz Pellowski, Wojciech Majchrzakowski, Andrzej Szydłowski i Czesław Wydra.

Tak przygotowane i zorganizowane Stowarzyszenie wybrało swój pierwszy Zarząd, w skład którego weszli: Prezes śp. Antoni Szczyt, Alicja Wojciechowicz, Adam Zalewski, Witold Kamiński, Janusz Lupiński, Stanisław Gibała. Piszący ten artykuł przewodniczył w dużej części zebraniom i naradom, organizowanym przez Stowarzyszenie.

W 1994r po pożarze w hali widowiskowej Stoczni Gdańskiej, wielu poparzonych potrzebowało pomocy. Dzięki kontaktom Adama Zalewskiego poprzez Jadwigę Wator udało się skontaktować z Robertem Schonbachlerem ze Szwajcarii, który wstrząśnięty rozmiarem tragedii, natychmiast zdecydował się pomóc i zaoferował bezpłatne wykonanie siedmiu protez włosów dla najbardziej poszkodowanych dziewcząt. Protezy były wykonane z naturalnych włosów i pozwoliły w miarę normalnie funkcjonować tym młodym osobom

W przedsięwzięcie zaangażowanych było wiele osób, ale udział Adama Zalewskiego i Jadwigi Wator był nieoceniony.

W Stowarzyszeniu w pierwszych latach jego działalności funkcjonowała, pod przewodnictwem Adama Zalewskiego, komisja charytatywna, która przy współudziale Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm i Centrum Handlowego Kupców na Chełmie, pod hasłem „wakacje dzieciom”, wysłała przeszło 200 dzieci z niezamożnych rodzin na obozy wakacyjne.

Z kolei domeną Janusza Lupińskiego było organizowanie ogólnodostępnych rajdów samochodowych, których organizację przejął od Ryszarda Kokoszki.

Rajdy, a w zasadzie bezpieczne jazdy samochodem, miały służyć kulturze bezpiecznego poruszania się po drogach publicznych. Rajdy były organizowane w ścisłej współpracy z Wydziałem Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji.

Niezwykle istotnym elementem działań była popularyzacja Stowarzyszenia w społeczności Gdańska, poprzez organizację festynów dla mieszkańców z udziałem aktorów Teatru Wybrzeże, a w szczególności śp. Stanisława Michalskiego. W tych działaniach brał udział cały Zarząd, ale w sposób szczególny Witold Kamiński i Adam Zalewski.

W 1997 roku Stowarzyszenie było wiodącym organizatorem Benefisu śp. Stanisława Michalskiego, zasłużonego aktora, byłego dyrektora Teatru Wybrzeże, ale i również honorowego członka naszego Stowarzyszenia.

To wydarzenie, z udziałem wszystkich teatrów Trójmiasta, zdaniem dziennikarzy zostało ocenione jako wydarzenie kulturalne roku w Trójmieście.

W 1998 roku, po przegranych wyborach samorządowych, w których Stowarzyszenie, mimo sprzeciwu dużej części członków, brało udział w koalicji z partią Lecha Wałęsy Chadecją III RP, nastąpił głęboki kryzys, były głosy nawołujące do rozwiązania Stowarzyszenia.

Zarząd złożył rezygnację, a część członków Stowarzyszenia, optujących za większym upolitycznieniem, odeszła. Zwyciężyła koncepcja Stowarzyszenia apolitycznego, działającego ponad podziałami politycznymi. Nowym Prezesem Stowarzyszenia został prof. Andrzej Januszajtis, który nieprzerwanie od 26 lat przewodzi z sukcesami Stowarzyszeniu, które stopniowo przyjęło charakter Stowarzyszenia historyczno-społecznego, dbającego również o zachowanie historycznej tkanki miasta tam, gdzie ona występuje.

W czerwcu 2001 roku zostaje powołany do życia Miesięcznik ,,NG”, który jest czasopismem bezpłatnym. Początkowo redakcja składa się z trzech osób: prof. Andrzej Januszajtis – redaktor naczelny, Olga Zielińska – redaktor prowadzący i ja – odpowiadający za sprawy organizacyjno – techniczne, finansowe oraz dystrybucję miesięcznika. W dalszym okresie dystrybucją zajmowali się Dariusz Wróblewski, Roman Nadolny oraz do dzisiaj Roman Majchrowicz

Od tego momentu staliśmy się bardziej słyszalni, a zarazem skuteczni. Nasz głos dociera do mieszkańców, instytucji i władz samorządowych.

Otworzyły się możliwości upowszechniania wiedzy historycznej. Poruszamy problemy społeczne, zabieramy głos w sprawach dotyczących istotnych problemów Gdańska.

Jako czasopismo niezależne od partii politycznych, staramy się być konstruktywni, jednak jeśli występuje taka konieczność, to również toczymy spory i batalie z władzami.

W miesięczniku publikują członkowie i sympatycy stowarzyszenia, którzy kochają Gdańsk i na sercu leży im dobro miasta i jego mieszkańców. Tu należy podkreślić, iż piszący do miesięcznika czynią to bezpłatnie. To dzięki temu, oraz udziałowi w przedsięwzięciu dziennikarzy i wsparciu finansowemu wielu firm, miesięcznik się rozwija i utrzymuje wysoki poziom.

Od 2001 roku redaktorami prowadzącymi byli: Olga Zielińska – 2 lata, śp. Antoni Perzyna – 6 lat, Katarzyna Korczak – 15 lat oraz aktualnie od lipca 2023 Barbara Wiśniewska.

Do chwili obecnej ukazały się 274 numery miesięcznika w formie papierowej, jednocześnie wszystkie wydania są dostępne w wersji elektronicznej na naszym portalu www.nasz.gdansk.pl, który prowadzi od 2014 roku red. Janusz Wikowski. Nadał on portalowi formę nowoczesną, zwiększając możliwość dotarcia z treściami miesięcznika do młodych odbiorców. Pierwszym twórcą i opiekunem strony internetowej Stowarzyszenia była do końca 2013 roku Barbara Jankowska.

Pozwoliłem sobie napisać kilka zdań więcej o miesięczniku, gdyż jest on taką symboliczną perłą w koronie Stowarzyszenia.

W 2001 roku, już w pierwszym numerze miesięcznika, artykułem śp. Stanisława Michela rozpoczynamy batalię o zachowanie najcenniejszego zieleńca Głównego Miasta przy ul Szerokiej, w którego miejscu miał powstać zespół budynków handlowo-usługowych, bez parkingów, w powstającym planie zabudowy tego obszaru.

Do daleko idącego zaangażowania się w obronę zieleńca inspirowały Stowarzyszenie dwie osoby, a mianowicie śp. Barbara Kierkowska, która z bardzo dużym udziałem mieszkańców Głównego i Starego Miasta zebrała ponad 1000 [tysiąc] podpisów w proteście przeciwko likwidacji zieleńca, oraz Jarosława Strugała, ówczesna prezes Kupców Dominikańskich. Stowarzyszeniu udało się zebrać koalicję Radnych ponad podziałami politycznymi W tych działaniach intensywnie wspierała nas wtedy Radna Małgorzata Chmiel.

Już w nr 5 miesięcznika pisałem, iż z poparciem ekspertów: prof. Stanisława Latour i prof. Kazimierza Kuśnierza zieleniec pozostanie.

Dzisiaj skwer nosi imię Świętopełka Wielkiego, a jego centrum jest właśnie rzeźba księcia pomorskiego Świętopełka Wielkiego, który jest uważany przez Kaszubów za jednego z największych przywódców.

Szkoda tylko, że otaczające ulice „wchodzą w skwer, poprzez zbyt mało zieleni wysokiej – drzew i żywopłotów na obrzeżach skweru, co zatraca charakter enklawy zieleni, a wręcz odnosi się wrażenie, iż odpoczywający są na chodniku, w sąsiedztwie ruchliwych ulic.

To był wtedy znaczący sukces, pokazujący, jak współpraca wielu środowisk i osób, często o odmiennych poglądach politycznych, przynosi wymierne efekty. O tym, po upływie ćwierć wieku, tak często zapominamy.

Z chwilą, kiedy Gdańsk dotknął niewyobrażalny kataklizm powodzi w 2001 roku, Stowarzyszenie natychmiast ruszyło z pomocą. Na wniosek przewodniczącej Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej Danuty Znamierowskiej zorganizowano zbiórki pieniężne.

Zebrane pieniądze zostały przekazane trzem najbardziej poszkodowanym szkołom z rejonu Oruni i Olszynki, a były to: Szkoła Podstawowa nr 10 przy ul. Gościnnej oraz Szkoła Podstawowa nr 16 przy ul. Ubocze na Oruni i Szkoła Podstawowa nr 59 przy ul. Modrej na Olszynce.

Istotnym problemem, sposób szczególny oszpecającym miasto, była plaga wielkoformatowych reklam, zasłaniających zabytki. Nie godziliśmy się na przyzwolenie władz i przedkładanie komercji ponad piękno i estetykę Gdańska. Przez wiele lat pokazywaliśmy przykłady takiego szpecenia przestrzeni publicznej, które w konsekwencji szkodziło nie tylko wizerunkowi miasta, ale i odstraszało turystów.

Dzięki wielkiemu zaangażowaniu powołanego przez Rufina Godlewskiego Komitetu do budowy krytej pływalni olimpijskiej na Żabim Kruku, działającego w latach 2001-2004, udało się wykonać ogrom prac. Doprowadzono do powstania projektu koncepcyjnego oraz wpisania obiektu na listę najważniejszych inwestycji na pozycji nr 6 Ministerstwa Sportu, z dofinansowaniem 50 mln zł w latach 2005-2008 Pływalnia miała być obiektem samofinansującym się. Projekt miał szerokie poparcie środowiska olimpijczyków gdańskich, m.in. Alicji Pęczak czy też władz akademickich i Okręgowego Związku Pływackiego. Niestety, władze miasta, pomimo początkowego wsparcia, wycofały się z finansowania badań archeologicznych. Projekt upadł, a Gdańsk do dzisiaj nie posiada krytej pływalni olimpijskiej i wieloletnia praca dużej grupy członków Stowarzyszenia została zmarnowana.

Kolejnym wyzwaniem dla Stowarzyszenia było zebranie funduszy i doprowadzenie do odsłonięcia trzech tablic, upamiętniające jakże ważne wydarzenia w historii Gdańska.

Pierwsza z nich została umieszczona na murze Aresztu Śledczego w dniu 11 listopada 2009 roku.

Upamiętnia ona pobyt w tym zakładzie w 1917 roku Józefa Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego. Osobami wiodącymi tego przedsięwzięcia byli członkowie Stowarzyszenia: prof. Andrzej Januszajtis, Waldemar Kowalski, Rufin Godlewski i Barbara Jankowska.

Następne dwie tablice odsłonięto na murze Komendy Miejskiej Policji 1.czerwca 2010 roku.

Pierwsza z nich upamiętnia 15-lecie powrotu Polski nad morze, zaś druga tablica przypomina, iż budynek, który w latach 1921-1939 był siedzibą Komisariatu Generalnego Rzeczpospolitej Polskiej, w czasie drugiej wojny światowej stał się miejscem kaźni Żołnierzy Ruchu Oporu i Polaków, głównie mieszkańców Gdańska.

W tej wyjątkowej uroczystości uczestniczyło około 1500 osób, w tym dużo młodzieży z okolicznych szkół oraz władze kościelne, wojewódzkie i miejskie.

Tu należy przypomnieć, iż drobiazgowy plan uroczystości odsłonięcia obydwu pamiątkowych tablic w całości nawiązywał do ich przebiegu sprzed 75 lat.

Za zaangażowanie i wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i ich czynach w walce o niepodległość Polski podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” zostało uhonorowane medalem „PRO MEMORIA”, ponadto tym medalem zostali uhonorowani członkowie Stowarzyszenia: prof. Andrzej Januszajtis, Waldemar Kowalski, Rufin Godlewski, natomiast kol. Barbara Jankowska otrzymała Złoty Krzyż Związku Piłsudczyków RP.

W sposób istotny przyczyniliśmy się do ufundowania sztandaru Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku, działając aktywnie w Społecznym Komitecie Organizacyjnym Nadania Sztandaru.

Uroczystość przekazania sztandaru odbyła się 15 lipca 2011 roku na Długim Targu przed Dworem Artusa, przy udziale władz wojewódzkich i dowództwa Policji oraz mieszkańców Gdańska i turystów.

Medale brązowe „Za Zasługi dla Policji” otrzymali reprezentujący Stowarzyszenie prof. Andrzej Januszajtis i Waldemar Kowalski.

Bardzo duży wkład pracy Stowarzyszenie włożyło w działania, doprowadzające do powołania Rady Dzielnicy Śródmieście w maju 2011 roku. Przez wiele lat Rady Dzielnicy nie można było powołać ze względu na brak frekwencji w wyborach. Stowarzyszenie przeprowadziło szeroką akcję informacyjną w dzielnicy, kierując jednocześnie swoich członków, mieszkających w Śródmieściu, na kandydatów do Rady – i udało się. Przez pierwsze kilka lat Rada Dzielnicy funkcjonowała właśnie w naszej siedzibie, przy ul. Św. Ducha 119/121.

Od 2012 roku, z inicjatywy i pomysłu Rufina Godlewskiego, we współpracy z Muzeum Gdańska za aprobatą dyrektora Adama Koperkiewicza, a od 2015 roku z osobistym zaangażowaniem dyrektora Muzeum prof. Waldemara Ossowskiego, Stowarzyszenie współorganizuje cykl uroczystości, których celem jest przypomnienie dorobku i sylwetek osób szczególnie zasłużonych dla Gdańska, jednak z różnych przyczyn zapomnianych przez historię i ludzi, a pamięć o nich zagubiona w przestrzeni upływającego czasu.

Cykl nosi nazwę „Zasłużeni w Historii Miasta Gdańska”.

Pierwszym wyróżnionym w 2012 roku był śp. Tadeusz Matusiak – inicjator powstania Muzeum Stutthof oraz jego pierwszy dyrektor, a od 1972 roku dyrektor Muzeum Gdańska.

Ostatnią osobą z 14 już wyróżnionych, była prof. Elżbieta Grot – Kustosz Muzeum Stutthof. Cykl oczywiście będzie kontynuowany.

Marzenie prof. Andrzeja Januszajtisa urzeczywistniło się.

Z inicjatywy Stowarzyszenia. 15.września 2018 r powróciło na swoje historyczne miejsce tzw. Kamienne Serce Miasta, czyli symboliczny środek miasta z XV wieku. Wykonane zostało z granitowego kamienia i wbudowane w istniejący bruk ulicy Św. Ducha w pobliżu Kaplicy Królewskiej. W sposób szczególny w tą inicjatywę byli zaangażowani prof. Andrzej Januszajtis i Ireneusz Lipecki.

Praktycznie od 2014r istnieje przy Stowarzyszeniu Koło Poetów – Salon Pięknego Słowa, którego pomysłodawcami i liderami byli śp. Wacław Janocki i Anna Stawska, a wiedzą i warsztatem literackim wspierani przez śp. Ryszarda Jaśniewicza i Andrzeja Hoppę.

W dowód uznania dla twórczości poetów z Salonu Pięknego Słowa, Stowarzyszenie wydało już trzy tomiki wierszy, z których ostatni uświetni uroczystości XXX-lecia Stowarzyszenia.

Dziś powszechnie znany Klub Seniora Motława swe pierwsze kroki na przełomie 2012/2013 roku stawiał w siedzibie Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Na jego czele od początku powstania stoi Helena Turk. Jest to osoba o niespożytej energii i z mnóstwem pomysłów, aktywizujących seniorów.

Z chwilą, gdy Klub Seniorów rozrósł się do takich rozmiarów, iż klubowicze nie mieścili się w siedzibie Stowarzyszenia, władze Gdańska udostępniły Seniorom większe pomieszczenia .Do dzisiaj Klub Motława formalnie i mentalnie jest częścią Stowarzyszenia.

Kolejnym miejscem i środowiskiem, które w pewnym sensie Stowarzyszenie aktywizuje i ożywia jest Orunia. Stowarzyszenie w 2012 roku przyjmuje w swoje szeregi grupę działaczy zrzeszonych w Kole Inżynierów i Pasjonatów Orunia. Od tego momentu stają się członkami Stowarzyszenia. Na czele koła IKO stał Józef Kubicki. Kolorytu tej grupie dodaje działalność Wojciecha Mienika, pasjonata Napoleona Bonaparte. Grupa kol. Wojciecha Mienika organizuje spotkania, szerząc wiedzę o cesarzu i organizuje różne uroczystości rocznicowe związane z Napoleonem.

Członkowie Stowarzyszenia z Oruni swoją działalność dokumentują poprzez artykuły, publikowane w Miesięczniku „Nasz Gdańsk”. Do najbardziej aktywnych piszących do miesięcznika należą: Józef Kubicki, Roman Itrich, Wojciech Mienik i Bożena Moćko.

Do najbardziej kolorowej części Stowarzyszenia, na widok których mieszkańcy Gdańska i turyści przystają, a na twarzach pojawia się uśmiech, należą Gdańskie Patrycjuszki.

Panie występują w pięknych, kolorowych strojach gdańskich mieszczek, które własnoręcznie szyją, starając się je jak najwierniej upodabniać do oryginału.

Obecnie już żadna uroczystość w Stowarzyszeniu, a i niejednokrotnie w innych instytucjach, bez pomocy i udziału Patrycjuszek nie może się obejść. Organizatorem i jednocześnie liderem tego zespołu jest Anna Stawska. Panie ostatnio występowały z przedstawieniem pt. Jasełka Gdańskich Patrycjuszek, nawet na scenie Muzeum II Wojny Światowej. Autorką pomysłu i scenariusza przedstawienia jest Violetta Wiśniewska, członek Zarządu Stowarzyszenia.

W ostatnim okresie z dużym rozmachem, profesjonalizmem i dużą dawką humoru Kol. Stanisław Sikora – członek Zarządu Stowarzyszenia, organizuje wycieczki, również autokarowe dla członków Stowarzyszenia i mieszkańców Gdańska. Terminy są podane w miesięczniku.

Tak w największym możliwym skrócie przedstawia się historia Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”, którą przez te trzydzieści lat tworzyli jej członkowie, bezinteresownie poświęcając swój czas z przekonaniem, że uczestniczą w czymś ważnym, mogąc dołożyć maluteńką cegiełkę do tworzenia pięknego Gdańska, budowy społeczeństwa obywatelskiego, czy też propagując wiedzę historyczną i jednocześnie wspierając słabszych.

Nie byłoby to możliwe bez wsparcia reklamodawców, Osób wspierających, życzliwych instytucji, czy też uśmiechniętych czytelników naszego miesięcznika, portalu czy facebooka.

Działalność Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” dostrzegają również instytucje – Stowarzyszenie zostało uhonorowane medalem KSIĘCIA MŚCIWOJA II – honorowym wyróżnieniem Rady Miasta Gdańska, nadawanym za wybitne zasługi dla miasta w dziedzinie kultury, nauki, służby zdrowia, gospodarki oraz za podejmowanie pożytecznych inicjatyw, i które po honorowym obywatelstwie Gdańska i obok Medalu Św. Wojciecha, jest najwyższym wyróżnieniem w Gdańsku; natomiast Marszałek Województwa Pomorskiego uhonorował Stowarzyszenie Nagrodą Pomorską Gryf Gospodarczy, najbardziej prestiżową i najstarszą nagrodą gospodarczą w województwie pomorskim.

To wszystko daje nam siłę, a przykładem pięknego dobra i siły jest od 26 lat Prezes Stowarzyszenia, prof. Andrzej Januszajtis.

Zebranie Zarządu SNG listopad 2023 IMG_7405NG Walne 2023 Obrady Fot_J_Wikowski IMG_5743Pasja, bezinteresowność i rzetelność cechują członków Stowarzyszenia, które to cechy pozwalają pokonać niejednokrotnie ciężkie chwile, dlatego ze spokojem możemy patrzeć w nadchodzące kolejne trzydziestolecie.

Zbigniew Socha

Członek współzałożyciel Stowarzyszenia ,,Nasz Gdańsk”

Wiceprezes Stowarzyszenia

Z Naszym Gdańskiem po Żuławach

Wycieczka SNG - z okna autokaru Fot_Janusz Wikowski IMG_0608Kolejna wycieczka organizowana przez Stowarzyszenie Nasz Gdańsk odbędzie się 29 maja br. – w sobotę. Jak informuje wiceprezes Stowarzyszenia, Stanisław Sikora będzie to wycieczka autokarowa dla członków i sympatyków „Naszego Gdańska”.

W planie 8-godzinnej wycieczki jest zwiedzanie słynnych wiatraków na Żuławach. Będzie okazja zobaczyć przepiękne pejzaże oraz wiatraki w Mokrym Dworze, Drewnicy oraz Palczewie.

Wycieczki organizowane przez Stowarzyszenie mają już swoją markę i jest ogromne zainteresowanie sympatyków Naszego Gdańska. Jednakże liczba miejsc jest ograniczona.

Zapisy u organizatora i prowadzącego wycieczkę – znakomitego przewodnika, wiceprezesa Stowarzyszenia Nasz Gdańsk Stanisława Sikory.
tel. 519-854-442;   e-mail: stanislaw.sikora@pttk.pl

Gdańsk z okien autokaru

SNG Wycieczka na Mierzeję Fot_Janusz Wikowski IMG_9269

Fot. Janusz Wikowski

Kolejna wycieczka organizowana przez Stowarzyszenie Nasz Gdańsk odbędzie się 29 kwietnia br. Jak informuje wiceprezes Stowarzyszenia, Stanisław Sikora będzie to wycieczka autokarowa dla członków i sympatyków „Naszego Gdańska”. W planie 6-godzinnego objazdu będzie m.in. DCT, Port Północny, tunel pod Martwą Wisłą, lotnisko (tam przerwa na kawę). Będzie okazja zobaczyć nowe dzielnice Gdańska oraz Oliwę, Wrzeszcz.

Liczba miejsc ograniczona, zapisy u organizatora i prowadzącego wycieczkę: Stanisław Sikora
tel. 519-854-442;   e-mail: stanislaw.sikora@pttk.pl

Polacy w Wilnie i na Wileńszczyźnie

Wilno tekst Zbigniew SochaProblemy niezmienne od trzydziestu lat

Kresy Wschodnie, to jest zobowiązanie. Należy pamiętać i bezwzględnie wspierać mieszkających tam Polaków. Państwo, pracując nad teraźniejszością, myśli o przyszłości, ale nie powinno zapominać o przeszłości. Organizacja Narodów Zjednoczonych jest zaniepokojone dyskryminacją Polaków na Litwie.

Komitet ONZ d/s społecznych, kulturalnych oraz pomocy humanitarnej wyraził zaniepokojenie z powodu nierównego traktowania mniejszości narodowych na Litwie oraz braku ich ochrony prawnej.

ONZ wezwał Litwę, by chronić prawa Polaków na Litwie

ONZ wezwał Litwę do przyspieszenia uchwalenia ustawy o mniejszościach narodowych, a w międzyczasie, zastosowanie skutecznych środków w celu pełnej ochrony mniejszości narodowych – ich języka, religii, kultury i tożsamości.

Kilka lat wcześniej również Rada Europy – Komitet Doradczy Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych, pod przewodnictwem Komitetu Ministrów Rady Europy, zauważył dyskryminację Polaków na Litwie, a w szczególności uczniów polskich szkół, podkreślając, iż reforma szkolnictwa nie może prowadzić do dyskryminacji uczniów szkół nielitewskich.

Władze polskie, mając takie istotne wsparcie w tak znaczących i potężnych instytucjach międzynarodowych, nie są w stanie bardziej energicznie i zdecydowanie upominać się od władz litewskich rozwiązania i przestrzegania praw mniejszości polskiej,
a tu przecież chodzi o podstawowe prawa mniejszości, jakie obowiązują w Europie, czy też Polsce. Dlaczego?

Przestrzegamy praw mniejszości litewskiej. Włączamy się
w rozwiązywanie problemów gospodarki Litwy

Tu zaznaczyć należy, iż Polska przestrzega praw mniejszości narodowych, w tym litewskiej. Ponadto Polska włącza się
w rozwiązywanie problemów Litwy dotyczących gospodarki, np. łączy polskie systemy energetyczne i gazowe z litewskimi, buduje połączenia drogowe z Litwą via baltica i via carpatia, co pozwoli znacząco zwiększyć obroty portowi litewskiemu
w Kłajpedzie, inwestuje znaczne kwoty w Orlen w Możejkach przynoszący największe podatki skarbowi państwa Litewskiego. Inwestujemy w połączenia kolejowe z Litwą

Ponadto w zakresie bezpieczeństwa tworzymy wspólną brygadę i plany obrony Litwy w przypadku zagrożenia.

Co otrzymujemy w zamian? Bardzo niewiele, na tyle mało, że postępy lituanizacji naszych rodaków są już wyraźne.

Niestety, w kręgach polityków praktycznie wszystkich opcji, nie wyłączając aktualnie rządzących i Pana Prezydenta Andrzeja Dudę, dominuje idea Giedroycia-Mieroszewskiego, która preferuje wspieranie, bez mała bezwarunkowe, narodów za naszą wschodnią granicą. Natomiast poprawność polityczna powoduje, iż nie zauważane są inne elementy doktryny, która mówi, że
w przypadku godzenia w państwowość Polską, czy też w tożsamość przez te państwa, przewiduje skuteczne przeciwdziałania Polski.

Pozorowanie załatwiania problemów. Nie zdążyliśmy się upomnieć

Litwa od ponad 30 lat jest niezależnym państwem, jest w UE oraz NATO, posiada szczególne związki z władzami państwa polskiego, ale, będąc zawsze pewnym uległości polskich władz, postępuje wobec polskiej mniejszości tak, iż pozorując załatwianie problemów i rozciągając je w czasie, zawsze działa na niekorzyść mniejszości polskiej.

Poprawność polityczna polskich władz powoduje również, że przez kilkadziesiąt lat wolnej Litwy nie zdążyliśmy się upomnieć o polskie ruchome dzieła kultury pozostawione po II wojnie światowej w muzeach, bibliotekach, archiwach przede wszystkim Wilna, jeżeli chodzi o Litwę.

Nawet komuniści po wojnie zakładali rewindykację ruchomych dóbr kultury. Przy Pełnomocniku Rządu Tymczasowego RP d/s ekspatriacji powołali Wydział Kultury, na czele którego stała dr Maria Rzewuska. Wydział zbierał w Wilnie materiały dla potrzeb przyszłej rewindykacji.

Pan Prezydent Andrzej Duda wraz z rządem często powtarza, iż mamy najlepsze stosunki z Litwą w całym okresie utrzymywania kontaktów pomiędzy oboma państwami. Takie oświadczenia oznaczają, że Polacy z Wilna i Wileńszczyzny, zamieszkali tam od wieków, nie powinni mieć żadnych problemów, jako mniejszość narodowa.

Nie ma ustawy – nie ma ochrony prawnej. Problemy ze zwrotem ziemi

Wobec powyższego zobaczmy, jak wygląda rzeczywistość na Litwie polskiej mniejszości narodowej na dzień dzisiejszy. Litwa nie posiada ustawy o mniejszościach narodowych, a tym samym brak jest ochrony prawnej mniejszości polskiej. Bardzo poważnym nie załatwionym problemem jest zwrot Polakom ziemi.

Władze Litwy z ziemi, czyli nieruchomości, w 1997 roku ustawą zrobili mienie ruchome z możliwością jej przenoszenia. Jest to jedyny taki przypadek w świecie. Ustawa teoretycznie miała służyć wszystkim, ale służy głównie Litwinom, którzy swoją ziemię i działki z terenu całej Litwy przenoszą do Wilna i okolic, zmieniając tym samym skład narodowościowy na niekorzyść Polaków i jednocześnie się bogacąc – ziemia w stolicy i okolicach jest droga. Właścicielami byli głównie Polacy, ale jej nie otrzymywali pod różnymi pretekstami.

W pierwszym okresie działania ustawy przez lata nie przyjmowano dokumentów własności ziemi, wydawanych przed II wojną światową przez Rzeczpospolitą Polską, jako dokumenty obcego państwa. W kolejnym okresie pełnomocnik rządu Litwy
w rejonie wileńskim, Arturas Merkys, przydzielał ziemię tylko Litwinom twierdząc, że ziemia nie powinna wrócić do autochtonów, tzn. Polaków.

Teraz teoretycznie Polacy mogą ubiegać się o zwrot ziemi, ale, niestety, ziemi i działek już nie ma, została przydzielona głównie Litwinom. Oczekujących Polaków na zwrot ziemi tylko w Wilnie jest około 4 tysiące. Zwrot i przenoszenie ziemi trwa
od 26 lat i przynosi już skutki zamierzone przez Litwinów, a mianowicie w rejonie podwileńskim do niedawna mieszkało ponad 80 procent Polaków, a w chwili obecnej już tylko 60 procent. Tak wygląda kolonizacja Wilna i Wileńszczyzny po Litewsku – nie zauważona przez władze w Polsce.

Szkolnictwo polskie znika

Własne szkolnictwo dla mniejszości polskiej, to jest podstawowa forma przetrwania i rozwijania się. Po zlikwidowaniu polskich szkół w Kownie i okolicach od 1918 do 1970 roku zniknęło około 200 tysięcy Polaków, zamieszkujących te tereny, wystarczyło 50 lat.

Tylko na Wileńszczyźnie szkoły budują i administrują równolegle samorządy i administracja państwowa.

Te państwowe okazałe, nowe, litewskie mają być konkurencją dla polskich samorządowych, a oferując wiele przywilejów dla uczniów i ich rodziców mają zachęcać tychże rodziców do posyłania swoich dzieci do tych szkół.

W niespełna 2,8 milionowej Litwie Polaków mieszka około 180-200 tys., skupionych w Wilnie i rejonie wileńskim,
a uczęszczających dzieci do wszystkich Polskich szkół jest niewiele ponad 11 tysięcy, co oznacza, że znacząca liczba dzieci uczy się już w litewskich szkołach.

W 1998 roku władze Litwy egzamin maturalny z języka polskiego zdegradowały do statusu nieobowiązkowego egzaminu szkolnego, co pogorszyło poziom nauczania języka ojczystego i jednocześnie znacząco zmniejszało status polskiej szkoły.

Po dużym oporze społeczności polskiej i licznych manifestacjach egzamin z języka polskiego po 25 latach ma wrócić na maturze, ponoć za rok.

W 2012 roku, praktycznie bez okresu przejściowego, w szkołach polskich ujednolicono program nauczania z języka litewskiego i egzaminu maturalnego z tego języka, co stworzyło poważne problemy na maturze polskim uczniom.

Przez wiele lat około 20 procent maturzystów nie mogło przebrnąć tej bariery, co było dużym dramatem i tragedią dla dużej grupy wchodzących w życie młodych ludzi.

Od początku istnienia demokratycznej Litwy nieustannie tworzy się aurę niepewności wokół polskich szkół, wprowadzając nieustające reformy, każdorazowo pogarszając stan polskiego szkolnictwa.

Ostatnio, pod płaszczykiem reformy, rozpoczęto likwidację dwóch polskich szkół w rejonie trockim – szkołę podstawową
w Starych Trokach oraz gimnazjum w Połukniu z czterech, jakie pozostały. Wcześniej uległy likwidacji szkoły w Międzyrzeczu, Szklarach i Świętnikach.

Jeszcze gorzej wygląda polskie szkolnictwo np. w Rejonie Nowych Święcian, gdzie jeszcze mieszka ponad 30 procent Polaków, a praktycznie stacjonarnych polskich szkół jest brak. Kilka lat temu otwarto szkółkę niedzielną w Polskim Domu Kultury.

Litwa znacząco mniej łoży na polskie szkoły, jako na szkoły mniejszości narodowej, a więc działa w kierunku przeciwnym
w stosunku do tego, co jest przyjęte i stosowane w Polsce i UE….

Pisownia nazwisk i nazw miejscowości i ulic

Wobec szumnych zapowiedzi rządzących w Polsce, jak i Litwie, można było się spodziewać, że chociaż ten temat uda się doprowadzić do końca i Polakom zostanie przywrócone prawo posiadania oryginalnej pisowni nazwisk, ale, niestety, temat został załatwiony tylko częściowo. Nazwiska i imiona można pisać, ale bez znaków diakrytycznych tj. bez dziewięciu liter – ą, ć, ę, t, ń, ó, ś, ż, ź. O oznakowaniu miejscowości i ulic tablicami dwujęzycznymi, gdzie mieszka co najmniej 25 procent narodowej mniejszości, panuje cisza, a wszelkie próby oznakowań w polskiej pisowni kończyły się płaceniem dużych kar. Przestrzeń publiczna jest czyszczona z śladów kultury polskiej. Szczególnie widać to w Wilnie, gdzie napisy polskie są zamieniane na litewskie, a nazwiska polskie są zapisywane w wersji litewskiej. W mieście, gdzie przed wojną mieszkało 0,7 -1,0 procent Litwinów, obecnie trwa debata, czy umieścić tablicę w języku polskim przed najstarszą Polską nekropolią narodową na Rossie powstałą w latach 1769-1801. Powstały przed ponad 20 laty okazały Dom Kultury Polskiej jest oznaczony dwoma słowami po litewsku i polsku „Pan Tadeusz” sugerując, że chodzi o restaurację, będącą w budynku. Najwięcej turystów odwiedzających Wilno pochodzi z Polski, ale tablice informacyjne przed zabytkami są w języku litewskim, a czasami i angielskim.

W Wilnie mieszka około 90 tysięcy Polaków, co stanowi około 18 procent wszystkich mieszkańców miasta.

Próg 5 procentowy…

Ustanowiony próg 5 procentowy w skali całego kraju dla mniejszości narodowych w wyborach parlamentarnych jest raczej nie spotykany w państwach demokratycznych, a już sztuczne zmienianie granic polskich okręgów wyborczych, przez przyłączenie ich część do regionów litewskich, aby zmniejszyć siłę samorządów polskich, jest skandaliczne .Takie manipulacje nie mają miejsca w Europie. Władze państwa polskiego oraz elity polityczne, godząc się na tak demonstracyjne formy dyskryminacji członków własnego narodu, jednocześnie porzucając skarby narodowe pozostające po II wojnie światowej
w muzeach, bibliotekach, archiwach kresowych na pewno poczesnego miejsca w historii nie zajmą, nie mówiąc już o szacunku. Wyjątkowo przygnębiające jest też to, że ta sytuacja trwa od 30 lat i jest diametralnie odmienna od głoszonej przez polityków, którzy, wbrew faktom, określają ją jako najlepszą na przestrzeni wieków. Polska, z racji swojego potencjału, predysponuje do roli przywódczej w tej części Europy, dlatego nie może być tak bezradna i bierna w obronie przedstawicieli swojego narodu, oraz nie ma prawa porzucać tak bezcennych ruchomych dóbr kultury.

Zbigniew Socha

Socha Zbigniew kolor

 

Zaproszenie do udziału w Mszy Świętej z okazji 200. rocznicy śmierci Józefa Wybickiego

wybicki_white_plakat_niepodlegla-724x1024Msza Święta z okazji 200. rocznicy śmierci Józefa Wybickiego.

 Działając na prośbę Pana Józefa Kubickiego, podejmującego starania z upoważnienia Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” oraz Towarzystwa Przyjaciół Gdańska o upamiętnienie Józefa Wybickiego – autora słów Pieśni Legionów Polskich we Włoszech – Mazurka Dąbrowskiego od 26 lutego 1927 r. Hymnu Rzeczypospolitej Polskiej.

Pragnę poinformować Państwa, że w niedzielę 13 marca 2022 r. o godzinie 12.15 w kościele pw. św. Ignacego Loyoli przy ulicy Brzegi 49 w Gdańsku, zostanie odprawiona pod przewodnictwem Księdza Infułata mgr Henryka Kilaczyńskiego uroczysta Msza Święta Dziękczynna z okazji 200. rocznicy śmierci Józefa Wybickiego przypadającej w dniu 10 marca 2022 r.

W imieniu organizatorów uprzejmie zapraszam do uczestnictwa we Mszy Świętej wraz z Pocztami Sztandarowymi reprezentującymi Państwa instytucje. Będzie to okazja do wpisania się w obchody Roku Józefa Wybickiego ustanowionego Uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 14 października 2021 w sprawie ustanowienia roku 2022 Rokiem Józefa Wybickiego ( Dz.U.2021, poz.981)  http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WMP20210000981

 

Marcin Hintz 

Dyrektor VII Liceum Ogólnokształcącego

im. Józefa Wybickiego

w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 7

w Gdańsku

—————

Przesyłam Państwu  tę informację z prośbą o współuczestnictwo i udział w uroczystościach  uczczenia pamięci Józefa Wybickiego  w dniu 13 marca 2022 r.
Dodatkowo informuję, że oruńska szkoła muzyczna również czynnie będzie uczestniczyć w uroczystościach.
Ponadto proszę o rejestrację z udziału w przedsięwzięciach  celem  publikacji w środkach przekazu.
Z wyrazami szacunku
Józef Kubicki

Szlachcic z kaszubskiego Będomina we Włoszech napisał pieśń, która jest symbolem Polek i Polaków.

2022 – Rok Józefa Wybickiego

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przekonany o wyjątkowym znaczeniu dorobku Józefa Wybickiego, oddając hołd jego dokonaniom, ustanowił rok 2022 Rokiem Józefa Wybickiego.

Józef Wybicki – polski pisarz i polityk zmarł 200 lat temu, 10 marca 1822 w Manieczkach, w Wielkopolsce. Jego najbardziej znanym dziełem jest „Pieśń Legionów Polskich” we Włoszech, która później została ogłoszona polskim hymnem narodowym.

Autograf-Pieśni-Legionów-Polskich-we-Włoszech-17–20-lipca-1797-Reggio-nellEmilia-Włochy-668x1024

XX – lecie miesięcznika „Nasz Gdańsk”. Wiedza historyczna, problemy społeczne, inicjatywy na rzecz Gdańska i mieszkańców

NG VI 2021 do netu-page-007 aMiesięcznik „Nasz Gdańsk” ukazuje się nieprzerwanie od czerwca 2001 roku. Numer bieżący, z czerwca 2021 roku, jest dwieście trzydziesty dziewiąty z kolei. Nie lada to satysfakcja i sukces na chwiejnym rynku prasowym. Atutem jest fakt, że wydawcą periodyku jest organizacja pozarządowa.

Stowarzyszenie ”Nasz Gdańsk’” powstało w 1994 roku.
Zaczęło się od Informatora
Od ponad dwudziestu siedmiu lat działamy na rzecz Gdańska i jego mieszkańców. Stowarzyszenie próbowało się jak najskuteczniej przebić ze swoim głosem do szerszej opinii publicznej. Zdawaliśmy sobie sprawę, że aby być słyszalnym i skutecznym w rozwiązywaniu istotnych problemów, powinniśmy mieć własne narzędzia, za pomocą których będziemy mogli docierać do mieszkańców oraz instytucji i władz samorządowych.
Podjęliśmy próbę stworzenia własnego czasopisma. W 1997 i 1998 roku ukazały się po dwa numery Informatora Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Niestety, nie udało się zachować ciągłości tytułu. Nie mieliśmy doświadczenia, nie udało nam się pozyskać stałego zespołu współpracowników, zabrakło funduszów.
Trzeba było jeszcze upływu kilku kolejnych lat. Kiedy Stowarzyszenie wzmocniło się, wówczas kolejna próba powiodła się i w czerwcu 2001 roku ukazał się pierwszy numer miesięcznika, którego teraz obchodzimy dwudziestolecie istnienia na rynku prasy gdańskiej.
Nie komercyjny, bezpłatny

Od pierwszego wydania miesięcznik odgrywa istotną rolę w działalności Stowarzyszenia.
Otworzyły się możliwości upowszechniania wiedzy historycznej, poruszaliśmy problemy społeczne, występowaliśmy z inicjatywami na rzecz Gdańska i mieszkańców. W miesięczniku piszą członkowie i sympatycy Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”, bez pobierania honorariów. To dzięki temu oraz udziale w przedsięwzięciu dziennikarzy i wsparciu finansowemu wielu firm, miesięcznik się rozwija i utrzymuje wysoki poziom merytoryczny.
Tu należy podkreślić, że każdy numer ukazuje się nie tylko w wersji papierowej, ale i elektronicznej na portalu www.nasz.gdansk.pl.
Ponadto nasz miesięcznik jest w Gdańsku jedynym czasopismem nie komercyjnym, bezpłatnym, poruszającym szeroko rozumianą problematykę historyczno – społeczną.
Jest czasopismem niezależnym od partii politycznych. Staramy się być konstruktywni, jednak jeśli występuje taka konieczność, to również toczymy spory i batalie z władzami.
Współzałożyciel i wiodący autor prof. Andrzej Januszajtis
Pierwszy zespół redakcyjny liczył kilka osób, na którego czele stał prof. Andrzej Januszajtis, współzałożyciel miesięcznika, wiodący autor publikacji o historii Gdańska. To Profesorowi zawdzięczamy wysoki poziom miesięcznika oraz skupienie wokół czasopisma pasjonatów i miłośników Gdańska oraz doświadczonych dziennikarzy.
Jako współzałożyciel czasopisma zajmowałem się głównie sprawami organizacyjno – technicznymi, pozyskiwałem środki finansowe na wydanie, dbałem o dystrybucję miesięcznika.
Przez pierwsze dwa lata redaktorem wydania była Olga Zielińska, dziennikarka telewizyjna, publicystka magazynu „Solidarność”. W tym trudnym, początkowym okresie, Olga wyjątkowo ofiarnie i z dużym zaangażowaniem współtworzyła miesięcznik, konsolidując redakcję i umacniając pozycję pisma na rynku gdańskim.
Kolejnym redaktorem wydania przez niespełna sześć lat był śp. Antoni Perzyna, któremu, z oddaniem, pomagała jego, żona Ewa. Antoni redagował, uspokoił i usystematyzował pracę przy miesięczniku. Dużo pisał o bliskiej swemu sercu oświacie i sporcie.
Od ponad 12 lat sekretarzem redakcji i redaktorem wydania jest red. Katarzyna Korczak, znana między innymi z pracy w „Dzienniku Bałtyckim” ,”Głosie Wybrzeża”, ,,Dzienniku Pomorza”, „Gazecie Gdańskiej”. Współpracuje z Muzeum Gdańska, organizując cykle spotkań w Domu Uphagena.
Red. Katarzyna Korczak wprowadziła pełen profesjonalizm w pracy redakcji.Jest wymagająca, skrupulatnie przestrzega ustaleń, terminów, co w konsekwencji wprowadziło ład i spokój. Jest autorką o wydarzeniach kulturalnych oraz o ludziach przybyłych po wojnie z Kresów Wschodnich do Gdańska.

Od 2014 roku mamy portal internetowy

Pierwszym twórcą i opiekunem strony internetowej Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” była do końca 2013 roku Barbara Jankowska.
Od 2014 roku stronę internetową przekształcił w profesjonalny portal internetowy www.nasz.gdansk.pl Janusz Wikowski. Jest jego redaktorem naczelnym, to doświadczony dziennikarz, były redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego”, obecnie kształcący adeptów w zawodzie dziennikarza.
W portalu ukazują się artykuły autorów miesięcznika, fotorelacje ze spotkań i uroczystości organizowanych przez Stowarzyszenie. Portal zdecydowanie zwiększa możliwość dotarcia miesięcznika szczególnie do młodych odbiorców.
Wymienić tematy, opisać batalie, jakie były podejmowane w dwudziestoleciu miesięcznika, w jednym artykule nie sposób. Dlatego ograniczę się do najbardziej istotnych w sposób skrótowy.

W obronie zieleńca, pomoc ofiarom powodzi, przeciwko reklamom zasłaniającym zabytki…

Już w pierwszym numerze w 2001 roku rozpoczęliśmy szeroko zakrojone działania w obronie zieleńca przy ul. Szerokiej, w miejscu którego miał powstać zespół budynków handlowo – usługowych. Przy szerokim udziale mieszkańców, na czele których stała śp. Barbara Kierkowska, udało się zebrać 1300 podpisów w obronie skweru. Przekonaliśmy do swoich racji wielu radnych, skwer został uratowany. Ten tak duży sukces opisywany w miesięczniku potwierdził rolę pisma i uskrzydlił członków Stowarzyszenia.
Kolejnym tematem, podjętym przez miesięcznik i Stowarzyszenie, było zaangażowanie się w pomoc podczas wielkiej powodzi w 2001 roku w Gdańsku. W wyniku przeprowadzonych kwest na ulicach miasta mogliśmy przekazać pieniądze szkołom nr 10 i nr 16 na Oruni i szkole nr 59 na Olszynce.
Na łamach miesięcznika rozpoczęliśmy wręcz batalię z zaśmiecaniem miasta olbrzymimi reklamami, które niejednokrotnie zasłaniały historyczne budynki. Nie godziliśmy się na przyzwolenie władz i przedkładanie komercji ponad piękno i estetykę Gdańska.
Oddzielne wydanie miesięcznika było poświęcone w całości inicjatywie budowy krytej pływalni olimpijskiej samofinansującej się na Żabim Kruku. Komitet, pod przewodnictwem Rufina Godlewskiego, w latach 2001-2004 wykonał olbrzymi zakres prac. Doprowadził do powstania projektu koncepcyjnego oraz wpisania obiektu na listę najważniejszych inwestycji na 6. pozycji Ministerstwa Sportu, z dofinansowaniem 50 mln zł w latach 2005 – 2008. Niestety, władze
miasta, pomimo początkowego wsparcia, wycofały się z udziału w finansowaniu badań archeologicznych i niektórych prac związanych z dokumentacją techniczną. Gdańsk do dnia dzisiejszego nie posiada tego typu pływalni.

Przeciwko kładkom przez Motławę – bezskutecznie. Trzy pamiątkowe tablice

Kolejnym, ważnym tematem, podnoszonym długo w miesięczniku, był sprzeciw wobec zgody władz miasta Gdańska na budowę kładki przez Motławę na Ołowiankę, a następnie, kolejnej, na wysokości ul św. Ducha.
Pomimo poparcia Stowarzyszenia przez środowiska związane z morzem oraz dużej liczby mieszkańców, kładki powstały. Argumenty, które podawał nieustannie prof. Andrzej Januszajtis,
podkreślając, że bezpowrotnie zostanie zniszczona historyczna panorama starego portu, powstanie dodatkowa przeszkoda dla żeglugi, ponadto brak jest ekonomicznego uzasadnienia tworzenia takich obiektów, nie były brane pod uwagę przez władze Gdańska. Kładki powstały.
Dużym wyzwaniem dla Stowarzyszenia i miesięcznika było odsłonięcie trzech tablic. Pierwsza z nich, umieszczona na murze Aresztu Śledczego 11 listopada 2009 roku, upamiętnia pobyt w tym zakładzie w 1917 roku Józefa Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego. Na czele komitetu organizacyjnego stali przedstawiciele Stowarzyszenia prof. Andrzej Januszajtis, Waldemar Kowalski, Rufin Godlewski, Barbara Jankowska. Kolejne dwie tablice odsłonięto na murze Komendy Miejskiej Policji.

Okładka Informatora Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”
Nr 1, październik 1997
Okładka miesięcznika Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”
Nr 1 czerwiec 2001
1 czerwca 2010 roku. Jedna upamiętnia 15 – lecie powrotu Polski nad morze. Druga tablica przypomina, że budynek, w którym w latach 1921-1939 był siedzibą Komisariatu Generalnego Rzeczpospolitej Polskiej, w czasie drugiej wojny światowej stał się miejscem kaźni Żołnierzy Ruchu Oporu i Polonii Gdańskiej. W tej wyjątkowej uroczystości uczestniczyło około 1500 osób, w tym władze kościelne, wojewódzkie i miejskie oraz liczna grupa młodzieży.
W sposób istotny przyczyniliśmy się do ufundowania sztandaru Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku. Uroczystość przekazania sztandaru odbyła się 15 lipca 2011 roku na Długim Targu przy udziale władz pomorskich i dowództwa Policji oraz dużej rzeszy turystów i mieszkańców Gdańska. Olbrzymią pracę w komitecie wykonał Waldemar Kowalski.

Powróciło kamienne serce miasta. Zasłużeni, zapomniani

Urzeczywistniło się marzenie prof. Andrzeja Januszajtisa, 15 września 2018 r. powróciło na swoje historyczne miejsce kamienne serce miasta, czyli symboliczny środek miasta z XV wieku wykonany z granitowego kamienia i wbudowany w uliczny bruk ul św. Ducha w pobliżu Kaplicy Królewskiej.
W sposób szczególny przyczynili się do sfinalizowania tego wydarzenia prof.
Andrzej Januszajtis i Ireneusz Lipecki.
Niezmiernie istotnymi działaniami miesięcznika i Stowarzyszenia jest organizowanie uroczystości wspólnie z Muzeum Gdańska, celem uhonorowania osób szczególnie zasłużonych w historii miasta Gdańska. Osoby te, wraz z upływającym czasem, zostały zapomniane przez, zmieniające się, władze. Stowarzyszenie i Muzeum Gdańska honoruje takie osoby.
Dotychczas tytuł Zasłużonego w Historii Miasta Gdańska otrzymało trzynaście 13 osób. Pomysłodawcą i głównym organizatorem przedsięwzięcia jest Rufin Godlewski.

Bez ich tekstów miesięcznik nie byłby ten sam

Lista autorów miesięcznika przez to mijające dwudziestolecie częściowo się zmieniała, dlatego w pierwszej kolejności chciałbym podziękować i przypomnieć tych, którzy odeszli od nas do lepszego świata i tych, którzy ze względu na zły stan zdrowia, zaprzestali pisać. To dzięki ich zaangażowaniu i wieloletniej bezinteresownej pracy miesięcznik ma tak dobrą opinię na rynku prasy. Oto oni: śp. arch. STANISŁAW MICHEL – nestor odbudowy Głównego Miasta, autor odbudowy ponad 200 kamienic, pisał głównie o architekturze i problemach odbudowy Gdańska
śp. prof. ZBIGNIEW SZOT – wykładowca Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu, pisał o problematyce dzieci autystycznych
śp. red .MIROSŁAW BEGGER – dziennikarz, pisał o sporcie, z naciskiem na sport pomorski
RUFIN GODLEWSKI – wyjątkowo, zaangażowany w pierwszych latach miesięcznika, pisał o działaniach Stowarzyszenia, a w sposób szczególny o sporcie szkolnym, organizator wielu turniejów szkolnych
MIECZYSŁAW WAŚIEWICZ – pisał o historii Stoczni Gdańskiej niezwykle ciekawie i merytorycznie
WACŁAW JANOCKI – relacjonował efekty twórczości koła literackiego, którego był założycielem
Kolejną grupę stanowią ci, którzy ze względu na intensywną pracę zawodowa i inne obowiązki, po prostu nie mają już sił i czasu, aby uczestniczyć dalej w życiu miesięcznika.
Należą im się serdeczne podziękowania, ich wkład wyjątkowej pracy jest widoczny na łamach miesięcznika. Są nimi:
dr JAROSŁAW BALCEWICZ – publicysta, pisał w miesięczniku od 2003 roku, poruszał problematykę społeczną, kulturalną, publikował teksty o mniejszościach narodowych
WALDEMAR KOWALSKI – dokumentalista, publicysta, autor wielu reportaży z kraju i zagranicy, publikował tez teksty o tematyce historycznej
dr inż. BOGDAN SEDLER – poruszał głównie tematykę techniki i ekologii
ROMAN NADOLNY – przewodnik turystyczny, poruszał tematykę historyczną
ARKADIUSZ KOWALINA – ukazywał piękno i ułomności Wrzeszcza.
Bardzo nam brakuje waszych tekstów, mamy nadzieję, ze znów włączycie się do tworzenia w miesięczniku.

Działają na pełnych obrotach

Kolejną grupę stanowią autorzy, na których aktualnie opiera się nasz miesięcznik, to oni kontynuują nasze wspólne dzieło, jakim jest miesięcznik „Nasz Gdańsk”. Są nimi:
prof. ANDRZEJ JANUSZAJTIS – współzałożyciel miesięcznika. Jest autorem ponad 30 książek, głównie poświęconych historii Gdańska. Opublikował w miesięczniku ponad 270 niezwykle cennych artykułów. Jak sam autor podkreśla, w swoich artykułach stara się ukazać piękno Gdańska, aby pobudzić ciekawość czytelnika, zachęcając do odkrywania uroków miasta i poznawania jego ponad tysiącletniej historii.
red. KATARZYNA KORCZAK – od ponad 12 lat jest sekretarzem redakcji – redaktorem wydania. Pisze artykuły o wydarzeniach kulturalnych w regionie, czy też o losach gdańszczan ekspatriantów z kresów wschodnich. To ona nadaje ostatni kształt każdemu wydaniu miesięcznika od 12 lat
JÓZEF KUBICKI – pisze najczęściej o Oruni, jednocześnie inspirując lokalną społeczność i firmy tam działające do aktywności na rzecz mieszkańców i dzielnicy
KRYSTYNA TYLMAN – opisuje wszelkie inicjatywy i działania Klubu Seniora „Motława”
SŁAWOMIR LEWANDOWSKI –porusza tematykę bliską mieszkańcom Gdańska, ukazuje atrakcyjność turystyczną i gospodarczą miasta
MARCIN GŁOŚKIEWICZ – pisze o rozwoju portów i znaczeniu gospodarki morskiej i śródlądowej dla gospodarki kraju
JAN KULAS – przypomina o wydarzeniach z ostatnich 70 lat oraz przybliża wiedzę o Kociewiu
WOJCIECH MIENIK – przybliża nam wiedzę o Napoleonie Bonapartymi okresie z nim związanym
KRYSTYNA OCHĘDZAN – jak kronikarz pisze o ważnych wydarzeniach na Oruni
JOLANTA I ADAM KAJZEROWIE nagrodzeni poeci, przybliżają nam częściowo zapomnianych pisarzy i literatów z dalekiej przeszłości
JAROSŁAWA STRUGAŁA – opisuje okolicznościowe wydarzenia Stowarzyszenia  „Nasz Gdańsk’’
JERZY LITWIN – były dyrektor Muzeum Morskiego, publikuje cykl artykułów pt. Statki gdańskie w ikonografii.
Dziękujemy.
Bez wsparcia finansowego zaprzyjaźnionych firm i instytucji przedsięwzięcie nie przetrwałoby tych dwudziestu lat. Dlatego w sposób szczególny chcemy podziękować wszystkim reklamodawcom, a są nimi:

KUPCY DOMINIKAŃSCY CENTRUM OGRODNICZE – JUSTYNA KANCELARIA REPRYWATYZA-CYJNA [DART]
FIRMA BUDOWLANA RECON PIEKARNIA – PELLOWSKI PRZEDSIĘBIORSTWO – CEMET PIEKARNIA – CUKIERNIA EUGENIUSZ LIPIŃSKI
Dziękując serdecznie naszym przyjaciołom reklamodawcom zapraszamy do współpracy wszystkich, którym leży na sercu dobro Gdańska i jego mieszkańców.
Specjalne podziękowania składamy Drukarni WIB i portalowi 4Biznes,eu, za życzliwość, wyrozumiałość i sympatyczną współpracę od wielu lat.
Szczególnie serdeczne i ciepłe podziękowania należą się naszemu koledze ROMANOWI MAJCHROWICZOWI za cierpliwą, sumienną dystrybucję miesięcznika. Roman również wiele czasu poświęca na indywidualne wysyłanie gazet poprzez pocztę.
Ponadto w dystrybucji miesięcznika biorą udział ANNA KUZIEMSKA, ANNA MAKILLA-PUCZKA i JÓZEF KUBICKI, serdecznie dziękujemy.
DANUCIE ZNAMIEROWSKIEJ dziękujemy za gotowość niesienia pomocy w każdej sytuacji.

Możemy z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość
To dwudziestolecie miesięcznika jest sukcesem nie tylko zespołu redakcyjnego i autorów tekstów, ale przede wszystkim Reklamodawców, Czytelników, Członków Stowarzyszenia i Osób Wspierających. Przebyliśmy wspólnie przez te dwadzieścia lat długą i niejednokrotnie bardzo trudną drogę, ale, podkreślić należy, z sukcesem.
Nie zmarnujemy tego, co już razem osiągnęliśmy, możemy z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość.
Pasja, rzetelność i bezinteresowność przenoszą góry. Myślę, że na następnym jubileuszu miesięcznika, będziemy już mogli się spotkać, bez koronawirusa, i świętować piękną historię pasjonatów i miłośników naszego pięknego Gdańska.

ZBIGNIEW SOCHA

SONY DSC

Zbigniew Socha -współzałożyciel i organizator Miesięcznika NASZ GDAŃSK. Fot. Janusz Wikowski

NG VI 2021 do netu-page-007 a

Publikacja: Nr 6/2021 Nasz GDAŃSK

Gdańskie ABC

gdanski abc okladka a Document-page-001 smGdzie można nabyć książkę „Gdańskie ABC”

  • Siedziba Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” Gdańsk, ul. Św. Ducha 119/121 (wtorek, godz. 17-18)
  • Galeria „MAŁA ŻABKA”, Gdańsk, ul. Tkacka 19/20
  • „SZAFA GDAŃSKA”, Gdańsk, ul. Garbary 14/1
  • „OGRÓD SZTUK”, Gdańsk, ul. Piwna 48/49
  • Księgarnia w Ratuszu Staromiejskim, Gdańsk, ul. Korzenna 33/35
  • Wydawnictwo „MARPRESS”, Gdańsk, ul. Targ Rybny 10B
  • Księgarnia przy Teatrze Wybrzeże, Gdańsk, ul. Targ Węglowy
  • Księgarnia, Gdańsk, ul. Garncarska, róg ul. Na Piaskach
  • Księgarnia, Gdańsk, ul. Łagiewniki 56
  • Księgarnia Politechniki Gdańskiej (Gmach Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa), Gdańsk, ul. Narutowicza 11/12

Perełki „Naszego Gdańska”

„Gdańskie ABC’ prof. Andrzeja Januszajtisa stanowi bogatą mozaikę składającą się z przepięknych „perełek” o historii Gdańska, zabytkach i ludziach tworzących te ponad tysiącletnie miasto wolności, wielokulturowości, tolerancji. Dziesiątki miejsc odwiedzanych przez turystów, a także zapomnianych lub nieznanych historii znajduje w tych publikacjach wydobyte z archiwów zweryfikowane i objaśnione fakty, opisy oraz ciekawostki. Pozwalają one „ocalić od zapomnienia” i przybliżyć zasłużonych gdańszczan, bogatą historię miasta, zabytkowe obiekty, dzieje i przeobrażenia tego morskiego „okna na świat”.

Czytelnicy Miesięcznika „Nasz Gdańsk” mieli możliwość poznania tych „perełek” w kolejnych wydaniach. Kilkadziesiąt z nich, wydobytych z archiwum (z autorskimi dopiskami), tworzą „Gdańskie ABC”. Na ostatniej stronie tej książki prezentujemy wybrane okładki miesięcznika z lustracjami opisywanych miejsc.

Miesięcznik – jak oceniają Czytelnicy – ma dobrą markę, jako wartościowe, opiniotwórcze pismo, przybliżające historię i dokumentujące przemiany w życiu miasta, do którego wraca się po latach szukając archiwalnych wydań.

Czasopismo odgrywa ważną rolę w działalności popularyzatorskiej Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Początkowo, od 1997 r. były to okazjonalne wydania poświęcone zabytkom, historii, wyrażaniu opinii na temat … Od czerwca 2001 r. czasopismo ukazuje się regularnie. Przez 17 lat ukazało się 205 numerów, w tym wiele wydań wzbogaconych o wkładki tematyczne. Miesięcznik jest wydawany także – co jest ewenementem na rynku medialnym – w pełnej wersji zdigitalizowanej, w portalu www.nasz.gdansk.pl. W portalu dostępne są w pełnym zakresie wszystkie numery – archiwalne i bieżące – miesięcznika.

Ukazują się tam także publikacje autorów miesięcznika, fotorelacje ze spotkań, uroczystości oraz imprez organizowanych przez Stowarzyszenie. Portal jest rozwojowy, ma wiele zalet: nie ma kosztów druku, ma natomiast większe możliwości dotarcia do odbiorców (on-line).

„Nasz Gdańsk” – czasopismo o tematyce społeczno-historycznej – stanowi niezależne, otwarte forum wypowiedzi, prezentacji pomysłów, dyskusji, a także jest miejscem do publicznej krytyki poczynań instytucji władz lokalnych.

Redakcja jest niezależna od władz, ugrupowań politycznych. Czasopismo jest redagowane przez zespół wolontariuszy – miłośników Gdańska – jego bogatej historii, architektury, kultury oraz rozwoju gospodarczego.

Redaktorem naczelnym jest prof. Andrzej Januszajtis – czołowy autor felietonów, esejów oraz odważnych i cennych publikacji o problemach ważkich dla rozwoju Gdańska. Liderem organizacyjnym i współtwórcą tego przedsięwzięcia jest Zbigniew Socha.

Miesięcznik stanowi dla Autorów różnych profesji forum wypowiedzi, opinii – często krytycznych wobec zamiarów i działań władz oraz instytucji.

Siłą i kapitałem czasopisma jest wielka pasja i bezinteresowność osób związanych od wielu lat z „Naszym Gdańskiem”, działających według maksymy „bez strachu, lecz z rozwagą” („Nec temere nec timide„).

Utrzymanie się na skomercjalizowanym rynku medialnym bezpłatnego czasopisma stanowi duże wyzwanie dla Redakcji, grona Autorów a także wspomagających wydawanie – firm, przyjaciół, sympatyków Stowarzyszenia.

Czasopismo jest redagowane profesjonalnie przez miłośników Gdańska, jego bogatej historii, architektury, kultury oraz rozwoju gospodarczego.

Redakcja jest niezależna od władz, ugrupowań politycznych. Miesięcznik stanowi dla autorów różnych profesji forum wypowiedzi, opinii – często krytycznych wobec zamiarów i działań władz oraz instytucji. Poglądy, opinie zawarte w artykułach Redakcja zamieszcza na zasadzie wolnej trybuny.

Janusz Wikowski

Redaktor naczelny Portalu Nasz.Gdansk.pl

Ujrzeć Apollina podniebną świątynię

12. Bassae

Basse. Rysunek Andrzeja Januszajtisa

„Sonety greckie” Andrzeja Januszajtisa. W czwartek, 24 kwietnia 2014 r. w Auli Politechniki Gdańskiej przy ul. Gabriela Narutowicza w Gdańsku – Wrzeszczu odbyła się promocja tomiku wierszy doc. dr inż. Andrzeja Januszajtisa „Sonety Greckie”. Spotkanie zorganizowane było w program Politechniki Otwartej.

Druga promocja tego tomiku poezji miała miejsce we wtorek, 29 kwietnia 2014 r. w Filii Gdańskiej Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Mariackiej 42. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Marpress.

Mieliśmy badać akustykę

„Sonety greckie” są reminiscencją podróży po Grecji, jaką odbyłem w 1981 r. ze studentami Instytutu Fizyki Technicznej Politechniki Gdańskiej, którego byłem dyrektorem, a po powstaniu Wydziału dziekanem – powiedział doc. dr inż. Andrzej Januszajtis. – Był to właściwie obóz naukowy, mający na celu badania akustyki w antycznych teatrach greckich. Wzięliśmy ze sobą potrzebne do tego przyrządy, ale na miejscu okazało się, że w żadnym z tych teatrów nie ma elektryczności! Było to dla nas wielkie zaskoczenie. Nie robili pomiarów, tym więcej czasu zostawało na zwiedzanie. W ciągu dwóch tygodni zjeździli autokarem prawie całą Grecję kontynentalną (przedtem i potem całe Bałkany). W dzień zwiedzali różne cudowne miejsca, a na noc wyjeżdżali wysoko w góry i rozbijali namioty na jakiejś ustronnej polanie.

– Było to dla mnie, towarzyszącej mi córki Kasi i wszystkich młodych uczestników wyprawy niezapomnianym przeżyciem – kontynuuje doc. dr inż. Andrzej Januszajtis. Tam, na miejscu, można było zrozumieć historię Grecji, podzielonej niegdyś na miasta-państwa. Wszędzie są góry, to one dzielą kraj na niewielkie, odseparowane od siebie, regiony.

Wszędzie też jest blisko do morza, uprawianego przez Greków i wykorzystywanego do żeglugi od zarania dziejów.

Kolebka wszystkiego, dla czego żyć warto

To niezwykłe połączenie gór, morza i zabytków prastarej kultury zrodziły najgłębszy podziw i wzruszenia, których odbiciem jest niniejszy zbiór wierszy. Autor pisał je już po powrocie do kraju, w którym niedługo potem rozszalał się stan wojenny – groźny przejaw zniewolenia i pogardy dla ideałów wolności, wypracowanych w starożytnej Grecji. Stąd zawarte w niektórych wierszach aluzje.

– Pisząc sonety starałem się dochować wierności regułom tej klasycznej formy poetyckiej – mówi autor. – Zmusza to do dyscypliny i sprzyja spójności i zwartości wypowiedzi. Towarzyszące wierszom ilustracje powstały na podstawie szkiców, które robiłem na miejscu. W kilku przypadkach posłużyłem się fotografiami, również przez siebie wykonanymi.

Całość była wydana po raz pierwszy w 1983 r. przez Klub Kultury „Rudy Kot”, w którym działał wówczas niezapomniany Jan Gawlik. Obecne wydanie autor zaopatrzył w glosy, wyjaśniające mniej wyrobionym odbiorcom trudniejsze pojęcia, dodał też mapkę trasy podróży. Poezja, zwłaszcza tradycyjna, jest dziś niestety niezbyt popularna.

– Jeżeli wierni jej Czytelnicy podzielą choć część moich wzruszeń, wzbudzonych pobytem w pięknej Grecji – kolebce wszystkiego, dla czego żyć warto – będę wiedział, że nie pisałem na próżno – konkluduje autor.

Świątynia Apollina w Bassae

Przykładem ówczesnych emocji doc. dr inż. Andrzeja Januszajtisa jest sonet zamieszczony w tomiku opiewający świetnie zachowaną świątynię Apollina na górskim odludziu w Bassae.

BASSAE

Jak ów cud nienawykłym zdołam oddać piórem,

Który me zachwycone objęło spojrzenie?

Kiedyśmy po tarasach wspięli się na górę,

Gdzie kozy przed spiekotą chronią się w drzew cienie

 

I jaszczurki wśród głazów wygrzewają skórę,

Widziałem, jak kolumny puściły korzenie,

A kolczasty się oset poplątał z marmurem:

W jedność zrosło się boskie i ludzkie stworzenie.

 

O serce, niezbadane i nigdy nie syte!

Wszak od dawna marzyłem w północnej krainie,

By stanąć w tym ustronnym miejscu pod gór szczytem

 

I ujrzeć Apollina podniebną świątynię,

A dzisiaj, gdym w tym celu przemierzył pół świata,

Dlaczego myśl stęskniona na północ ulata?

(K.K.)

Sztandar na 20-lecie Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”

Flaga z Apoteozy Gdańska (Izaak van den Block, 1608)

Flaga miejska z Apoteozy Gdańska Izaaka van den Blocka (1608)

Zbliża się dwudziesta rocznica działalności naszego Stowarzyszenia. Z inicjatywy naszej koleżanki, pani Jarosławy Strugałowej, jedną z form uczczenia naszego święta ma być ufundowanie i poświęcenie sztandaru.

Strona „stowarzyszeniowa” sztandaru jest oczywista: ma nosić jego godło i nazwę. Dla drugiej strony zaproponowałem wykorzystanie flagi Gdańska, namalowanej na obrazie Izaaka van den Blocka „Apoteoza Gdańska” z 1608 roku w Wielkiej Izbie Rady (tzw. Czerwonej Sali) gdańskiego Ratusza. Propozycję przyjęto. Na podstawie dostarczonych przeze mnie podkładek kolega inż. arch. Tadeusz Stasiński narysował projekt. Wykonanie powierzono, specjalizującej się w tego rodzaju pracach hafciarce, z Luzina. Sztandar będzie kosztował ok. 5 tys. zł. Urząd Marszałkowski wyraził zgodę na rozprowadzanie cegiełek o nominałach 20, 50 i 100 zł. Gorąco zapraszamy naszych Członków i Sympatyków do wspólnego ufundowania sztandaru, który będzie nam towarzyszył w uroczystych chwilach.

A będzie naprawdę niezwykły. Flaga, przyjęta za wzór, zdobi na obrazie nadbudówkę rufową okazałego okrętu, stojącego przy moście na Motławie. Jest inna od tej, którą znamy i której używamy do dziś – czerwonej z białymi krzyżami i złotą koroną. W białym polu, obrzeżonym u góry i u dołu szlakiem złożonym z podwójnych pasów czerwonych i białych kwadratów, dwa złote lwy trzymają półokrągłą czerwoną tarczę z dwoma białymi krzyżami. Złota korona jest umieszczona nad tarczą, niezgodnie z przywilejem Kazimierza Jagiellończyka z 25 maja 1457 r., który dodając ją nad krzyżami stwierdzał, że ma być „w górnej części tarczy.” Jest zadziwiające, że tolerowano takie odstępstwo od heraldycznej poprawności w głównym obrazie reprezentacyjnej sali Ratusza! Że taka flaga, obok czerwonej, również była w użyciu, świadczy  egzemplarz z tego samego czasu, zachowany na Wawelu, z tą samą kolorystyką płata tkaniny i herbu. Mam zdjęcie tylko fragmentu, więc nie wiem czy także miała szachownicowe pasy u góry i dołu, mogę jedynie stwierdzić, że wyhaftowany na niej herb jest prawidłowy: dodana przez króla korona jest nad krzyżami w górnej części tarczy i taką wersję przyjęliśmy w naszym sztandarze.

Andrzej Januszajtis

2. Flaga gdańska z Państw. Zbiorów Sztuki na Wawelu (fragment)

Herb Gdańska na fladze w zbiorach wawelskich.

Gdańsk w świecie żurawi

1. »uraw w Kodeksie kard. Maciejowskiego (XIII w.)

Żuraw w tzw. Kodeksie kardynała Maciejowskiego (XIII w.)

Ze wszystkich średniowiecznych jest największy i ma największy udźwig. Często słyszymy lub czytamy o gdańskim Żurawiu, że był największym lub najstarszym dźwigiem europejskiego średniowiecza. Czas sprawdzić te informacje. W tym celu spróbujemy dokonać przeglądu historycznych  wiadomości o żurawiach.  Od razu muszę się zastrzec, że ograniczymy się do dźwigów (ściślej dźwignic), służących do przeładunku towarów lub stawiania masztów, jednego tylko rodzaju – napędzanych przez ludzi chodzących w tzw. bębnach deptakowych.

Najstarsze urządzenie mechaniczne tego typu opisał ok. 230 roku przed Chrystusem (naruszam tutaj zakaz komunistycznej cenzury, która nakazywała pisać „przed naszą erą”, w skrócie „p.n.e.”) Filon z Bizancjum.

Rzymskie urządzenia techniczne przejęła w średniowieczu Europa

Był to podnośnik kubełkowy do wyciągania wody ze studni. Niewiele późniejsze jest najstarsze wyobrażenie dźwigu z bębnem deptakowym na płaskorzeźbie rzymskiej z II wieku prz. Chr., eksponowanej w Muzeum Laterańskim w Rzymie. Działające kopie rzymskich żurawi tego rodzaju, wykonane na podstawie odkopanych resztek, stoją w Bonn i Xanten. Pokazy ich pracy są wielką atrakcją, za której  oglądanie turyści płacą pieniądze. Rzymskie urządzenia techniczne przejęła w średniowieczu Europa. Świadectwa istnienia żurawi z napędem bębnowym, zwanych po łacinie magna rota czyli wielkie koło, zaczynają płynąć od około 1225 r., najpierw z Francji, potem z miast innych krajów. Oto lista – z pewnością niepełna – żurawi, według dat pierwszej wzmianki: 1244 Utrecht, 1263 Antwerpia, 1288 Brugia, 1291 Hamburg, 1330 Lüneburg, 1337 Stade i dopiero na siódmym miejscu, w 1367 r. mamy pierwszą wzmiankę o żurawiu w Gdańsku: apud caranum czyli przy Żurawiu. A więc na pewno nie był najstarszy. Ten nasz pierwszy żuraw stał w tym samym miejscu, co dziś, na „dolnym” końcu ulicy Szerokiej, przy bramie wodnej, która istniała już – on pewnie też – w roku 1363. Jak wyglądał, czy był wbudowany w bramę, jak dzisiejszy, czy stał osobno – nie wiemy. Wobec licznych kontaktów z zachodnimi miastami możemy być pewni, że miał już wówczas napęd deptakowy, podobny do tamtych, tzn. dwa „wielkie koła” z chodzącymi wewnątrz ludźmi.

Odbudowany – wygląda jak dawniej

Gdy w 1442 r. spłonął, rozpisano podatek na odbudowę. Ponieważ brama miała być znacznie potężniejsza niż dotąd, Krzyżacy uznali ją za zagrożenie dla zamku w zakolu Motławy i odmówili zgody. Mimo to, dzięki energii i zdecydowaniu burmistrza Henryka Vorratha w roku 1444 ukończono potężną budowlę, która przetrwała pięć wieków.

Po ostatniej wojnie pozostały z niej tylko zrujnowane baszty. Dzięki, przeprowadzonej w latach 1956–1959 odbudowie Żuraw jest dziś znowu symbolem Gdańska i  najwspanialszym obiektem mieszczącego się tu i na Ołowiance Narodowego Muzeum Morskiego. Wysoka na prawie 30 m drewniana konstrukcja, wbudowana między dwie zaokrąglone baszty, wystaje w stronę Motławy. Wystająca część (wysięgnik) opiera się na stojących na nabrzeżu drewnianych słupach, których kamienne bazy, z tzw. żabkami, są rekonstrukcją pierwotnych, pochodzących zapewne z rozebranego po 1454 r. zamku krzyżackiego. Wewnątrz znajduje się również zrekonstruowane urządzenia wyciągowe, w postaci umieszczonych nad sobą dwóch par bębnów. Są to właściwie dwa dźwigi, umieszczone jeden nad drugim. Liny, później łańcuchy, nawinięte na ich osie, były w dalszym biegu przerzucone przez belki i zakończone hakami, do których przyczepiano podnoszone obiekty. Ciężar (ściślej: moment ciężaru) ciał ludzi, zwykle więźniów, wspinających się po szczeblach wewnętrznych ścian bębnów, pozwalał podnieść do 4 ton na wysokość 11 m (przy współdziałaniu obu dźwigów) lub do 2 ton na wysokość 27 m.

W Kolonii, Trewirze, Andersach…

Porównajmy te osiągi z udźwigiem innych historycznych żurawi. Jak wynika z późnośredniowiecznych rozporządzeń 14-wieczne żurawie w Kolonii miały udźwig do 1,62 t, a w pierwszej połowie XV w. –  do 2  t. Żuraw z 1413 r. w Trewirze podnosił ciężary do 1,2 t, w Andernach (z 1561 r.) do 1,4 t. Wspomniany wyżej żuraw w Stade (pochodzący w tej postaci z 1661 r., rozebrany w 1898, zrekonstruowany w 1977 r.) miał według wykonanej w 1878 r. ekspertyzy mieć maksymalny udźwig 4,1 t., co jednak przy rozmiarach jego kół (niecałe 5 m) nie wydaje się prawdopodobne. Rekordowym osiągnięciem wysokiego na 18 m żurawia w Lüneburgu, było podniesienie z barki na brzeg pierwszej w Niemczech lokomotywy w 1840 r. Lokomotywa ważyła 9,3 t. Trzeba tu jednak dodać, że był to dzisiejszy żuraw, zbudowany w 1797 r., o konstrukcji wzmocnionej stalą. W wyczynie, który o mało co nie doprowadził do jego runięcia, wzięło udział 38 pracowników. W dwóch bębnach o średnicy 4,7 m mogło chodzić najwyżej ośmiu z nich, pozostali ciągnęli za „szprychy” bębnów z zewnątrz. Średniowiecznego poprzednika żurawia na tym miejscu obciążano ładunkami rzędu 1,6 t.

Jak widać ze wszystkich średniowiecznych żurawi gdański Żuraw jest największy i ma największy udźwig. Średniowiecznych? – zapytają Czytelnicy – przecież jego urządzenia wyciągowe są powojenną rekonstrukcją! To prawda, ale żaden z istniejących żurawi nie ma zachowanej średniowiecznej konstrukcji. Wszystkie były wielokrotnie wymieniane i modernizowane. Żuraw w Stade jest rekonstrukcją z 1977 r., w Brugii – z 2002, żurawia w Trewirze całkowicie przebudowano w 1661 r. itd., więc nasza „rekonstrukcja” nie przynosi ujmy. Dzięki niej mamy w Gdańsku najwspanialszy dźwig europejskiego średniowiecza. Mocniejszy od niego, o udźwigu 7,5 t. pojawił się dopiero w 1758 r. w Sztokholmie (spalony w 1978, odbudowany w 2003 r.), większy – w Karlskronie (42 m wysokości) – w 1803 r.

Miały je także: Elbląg, Szczecin, Toruń

Warto zauważyć, że wszystkie żurawie, także te rekonstruowane, mają wywieszone liny z bloczkami i hakami, a pokazy ich pracy ściągają turystów. Tak jest w Bonn, Xanten, Brugii, Pradze i wielu innych miejscach, a w gaskońskiej forteczce Larresingle w bębnie zrekonstruowanego żurawia chodzą dzieci! Szkoda, że zrezygnowaliśmy z takich pokazów u nas!

Na koniec ciekawostka: na ziemiach polskich stare żurawie portowe miał także Elbląg (w 1380 r., istniał jeszcze w 1865), Szczecin (poł. XV w., nowy 1570, istniał jeszcze w 1790 r.) i Toruń (przed 1631, nowy 1661, rozebrany w 1830 r.). Żaden z nich nie dorównywał naszemu. Gdańsk miał ich z resztą więcej. „Żurawia Tylnego” z ok. 1610 r.,  przedstawia widok oblężenia Gdańska w 1734 r. Z kolei na planie Schmeera z 1615 r. widnieje niezauważony dotąd przez historyków techniki „Polski Żuraw Masztowy” na Kępie i jeszcze jeden przy dzisiejszym ujściu Kanału Raduni do Motławy. Piątym dźwigiem dysponowała od 1640 r. stocznia na Lastadii. Szósty, „Mały”, na nabrzeżu przy Bramie Stągiewnej, znamy z akwareli Zygmunta Vogla z ok. 1790 r. Siódmy obsługiwał składy ołowiu na Ołowiance. Dawny Gdańsk można śmiało nazwać miastem żurawi.

Andrzej Januszajtis

3. »uraw Tylny przy Bastionie Jednoro¬ca (w 1734 r.)

Żuraw. Tylny na widoku z 1734 r. 4. Mały Żuraw przy wadze żelaza (Z. Vogel, ok. 1790)

2. Wielki »uraw pracuje (zdjŕcie archiwalne)

Wielki Żuraw pracuje (zdjęcie archiwalne)

4) Ma-y »uraw przy wadze ¬elaza ok. 1790 r. (Z. Vogel)

Mały Żuraw przy wadze żelaza (Z. Vogel, ok. 1790)