Osadzenie Marszałka w areszcie w Gdańsku

pilsudski DSCN9949Zbliża się rocznica osadzenia Komendanta Legionów – Marszałka Józefa Piłsudskiego – w gdańskim areszcie w wyniku tzw. kryzysu przysięgowego. Gdańsk, ze względów historycznych, nie ma wielu artefaktów związanych z Marszałkiem, tym bardziej zachęcamy do upamiętniania tych nielicznych.
Zapraszam do uczestnictwa w uroczystości złożenia kwiatów przy bramie Aresztu w Gdańsku (brama od ul. 3 Maja), szczegóły w załączonym zaproszeniu.
Pozdrawiam
Andrzej Stanisław Adamczyk płk ZP
Prezes Okręgu Gdańskiego
Związku Piłsudczyków RP w Gdańsku
 Zaproszenie Areszt-page-001 kadr

XXX-lecie Stowarzyszenia ”Nasz Gdańsk”

Spotkanie noworoczne SNG 18_01_2024 Fot_Janusz Wikowski IMG_899022 czerwca 2024 r. Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” będzie obchodzić jubileusz trzydziestolecia swojej działalności na rzecz Gdańska i jego mieszkańców.

Jest to doskonała okazja, aby powspominać i przypomnieć, co istotnego w tym okresie udało się dokonać Stowarzyszeniu, a przede wszystkim przypomnieć ludzi – członków Stowarzyszenia, którzy na przestrzeni tych trzydziestu lat tworzyli Stowarzyszenie i stali za tymi dokonaniami.

Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” powstało w okresie poprzedzającym wybory samorządowe w 1994 roku. Początkowo jako komitet wyborczy, a następnie przekształcając się w Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk”, którego pierwszym prezesem został Antoni Szczyt.

Do Rady Miasta weszło czterech naszych członków: Ewa Sienkiewicz, Małgorzata Chmiel.

Andrzej Szydłowski i Henryk Rowiński, do których dołączyli Sławomir Niecko, Joachim Szyc i Zenon Plech, tworząc Klub Radnych Stowarzyszenia.

W początkach transformacji gospodarczej oraz tworzenia się samorządności lokalnej, Stowarzyszenie, jako organizacja działająca ponad podziałami politycznymi, miała być płaszczyzną ludzi tworzących społeczność obywatelską, dążącą do dynamicznego rozwoju miasta.

To dlatego w składzie 36 członków założycieli Stowarzyszenia znajdował się szeroki wachlarz przedstawicieli kupców, przedsiębiorców, a Gdańska Izba Rzemieślnicza delegowała przedstawicieli poszczególnych cechów.

W początkach działalności Stowarzyszenia, jako ciało doradcze został powołany Konwent, składający się z przedstawicieli, działających w szeroko rozumianej gospodarce. W skład Konwentu wchodzili między innymi: Bogdan Fota, śp. Henryk Lewandowski, Ryszard Kokoszka, Grzegorz Pellowski, Wojciech Majchrzakowski, Andrzej Szydłowski i Czesław Wydra.

Tak przygotowane i zorganizowane Stowarzyszenie wybrało swój pierwszy Zarząd, w skład którego weszli: Prezes śp. Antoni Szczyt, Alicja Wojciechowicz, Adam Zalewski, Witold Kamiński, Janusz Lupiński, Stanisław Gibała. Piszący ten artykuł przewodniczył w dużej części zebraniom i naradom, organizowanym przez Stowarzyszenie.

W 1994r po pożarze w hali widowiskowej Stoczni Gdańskiej, wielu poparzonych potrzebowało pomocy. Dzięki kontaktom Adama Zalewskiego poprzez Jadwigę Wator udało się skontaktować z Robertem Schonbachlerem ze Szwajcarii, który wstrząśnięty rozmiarem tragedii, natychmiast zdecydował się pomóc i zaoferował bezpłatne wykonanie siedmiu protez włosów dla najbardziej poszkodowanych dziewcząt. Protezy były wykonane z naturalnych włosów i pozwoliły w miarę normalnie funkcjonować tym młodym osobom

W przedsięwzięcie zaangażowanych było wiele osób, ale udział Adama Zalewskiego i Jadwigi Wator był nieoceniony.

W Stowarzyszeniu w pierwszych latach jego działalności funkcjonowała, pod przewodnictwem Adama Zalewskiego, komisja charytatywna, która przy współudziale Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm i Centrum Handlowego Kupców na Chełmie, pod hasłem „wakacje dzieciom”, wysłała przeszło 200 dzieci z niezamożnych rodzin na obozy wakacyjne.

Z kolei domeną Janusza Lupińskiego było organizowanie ogólnodostępnych rajdów samochodowych, których organizację przejął od Ryszarda Kokoszki.

Rajdy, a w zasadzie bezpieczne jazdy samochodem, miały służyć kulturze bezpiecznego poruszania się po drogach publicznych. Rajdy były organizowane w ścisłej współpracy z Wydziałem Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji.

Niezwykle istotnym elementem działań była popularyzacja Stowarzyszenia w społeczności Gdańska, poprzez organizację festynów dla mieszkańców z udziałem aktorów Teatru Wybrzeże, a w szczególności śp. Stanisława Michalskiego. W tych działaniach brał udział cały Zarząd, ale w sposób szczególny Witold Kamiński i Adam Zalewski.

W 1997 roku Stowarzyszenie było wiodącym organizatorem Benefisu śp. Stanisława Michalskiego, zasłużonego aktora, byłego dyrektora Teatru Wybrzeże, ale i również honorowego członka naszego Stowarzyszenia.

To wydarzenie, z udziałem wszystkich teatrów Trójmiasta, zdaniem dziennikarzy zostało ocenione jako wydarzenie kulturalne roku w Trójmieście.

W 1998 roku, po przegranych wyborach samorządowych, w których Stowarzyszenie, mimo sprzeciwu dużej części członków, brało udział w koalicji z partią Lecha Wałęsy Chadecją III RP, nastąpił głęboki kryzys, były głosy nawołujące do rozwiązania Stowarzyszenia.

Zarząd złożył rezygnację, a część członków Stowarzyszenia, optujących za większym upolitycznieniem, odeszła. Zwyciężyła koncepcja Stowarzyszenia apolitycznego, działającego ponad podziałami politycznymi. Nowym Prezesem Stowarzyszenia został prof. Andrzej Januszajtis, który nieprzerwanie od 26 lat przewodzi z sukcesami Stowarzyszeniu, które stopniowo przyjęło charakter Stowarzyszenia historyczno-społecznego, dbającego również o zachowanie historycznej tkanki miasta tam, gdzie ona występuje.

W czerwcu 2001 roku zostaje powołany do życia Miesięcznik ,,NG”, który jest czasopismem bezpłatnym. Początkowo redakcja składa się z trzech osób: prof. Andrzej Januszajtis – redaktor naczelny, Olga Zielińska – redaktor prowadzący i ja – odpowiadający za sprawy organizacyjno – techniczne, finansowe oraz dystrybucję miesięcznika. W dalszym okresie dystrybucją zajmowali się Dariusz Wróblewski, Roman Nadolny oraz do dzisiaj Roman Majchrowicz

Od tego momentu staliśmy się bardziej słyszalni, a zarazem skuteczni. Nasz głos dociera do mieszkańców, instytucji i władz samorządowych.

Otworzyły się możliwości upowszechniania wiedzy historycznej. Poruszamy problemy społeczne, zabieramy głos w sprawach dotyczących istotnych problemów Gdańska.

Jako czasopismo niezależne od partii politycznych, staramy się być konstruktywni, jednak jeśli występuje taka konieczność, to również toczymy spory i batalie z władzami.

W miesięczniku publikują członkowie i sympatycy stowarzyszenia, którzy kochają Gdańsk i na sercu leży im dobro miasta i jego mieszkańców. Tu należy podkreślić, iż piszący do miesięcznika czynią to bezpłatnie. To dzięki temu, oraz udziałowi w przedsięwzięciu dziennikarzy i wsparciu finansowemu wielu firm, miesięcznik się rozwija i utrzymuje wysoki poziom.

Od 2001 roku redaktorami prowadzącymi byli: Olga Zielińska – 2 lata, śp. Antoni Perzyna – 6 lat, Katarzyna Korczak – 15 lat oraz aktualnie od lipca 2023 Barbara Wiśniewska.

Do chwili obecnej ukazały się 274 numery miesięcznika w formie papierowej, jednocześnie wszystkie wydania są dostępne w wersji elektronicznej na naszym portalu www.nasz.gdansk.pl, który prowadzi od 2014 roku red. Janusz Wikowski. Nadał on portalowi formę nowoczesną, zwiększając możliwość dotarcia z treściami miesięcznika do młodych odbiorców. Pierwszym twórcą i opiekunem strony internetowej Stowarzyszenia była do końca 2013 roku Barbara Jankowska.

Pozwoliłem sobie napisać kilka zdań więcej o miesięczniku, gdyż jest on taką symboliczną perłą w koronie Stowarzyszenia.

W 2001 roku, już w pierwszym numerze miesięcznika, artykułem śp. Stanisława Michela rozpoczynamy batalię o zachowanie najcenniejszego zieleńca Głównego Miasta przy ul Szerokiej, w którego miejscu miał powstać zespół budynków handlowo-usługowych, bez parkingów, w powstającym planie zabudowy tego obszaru.

Do daleko idącego zaangażowania się w obronę zieleńca inspirowały Stowarzyszenie dwie osoby, a mianowicie śp. Barbara Kierkowska, która z bardzo dużym udziałem mieszkańców Głównego i Starego Miasta zebrała ponad 1000 [tysiąc] podpisów w proteście przeciwko likwidacji zieleńca, oraz Jarosława Strugała, ówczesna prezes Kupców Dominikańskich. Stowarzyszeniu udało się zebrać koalicję Radnych ponad podziałami politycznymi W tych działaniach intensywnie wspierała nas wtedy Radna Małgorzata Chmiel.

Już w nr 5 miesięcznika pisałem, iż z poparciem ekspertów: prof. Stanisława Latour i prof. Kazimierza Kuśnierza zieleniec pozostanie.

Dzisiaj skwer nosi imię Świętopełka Wielkiego, a jego centrum jest właśnie rzeźba księcia pomorskiego Świętopełka Wielkiego, który jest uważany przez Kaszubów za jednego z największych przywódców.

Szkoda tylko, że otaczające ulice „wchodzą w skwer, poprzez zbyt mało zieleni wysokiej – drzew i żywopłotów na obrzeżach skweru, co zatraca charakter enklawy zieleni, a wręcz odnosi się wrażenie, iż odpoczywający są na chodniku, w sąsiedztwie ruchliwych ulic.

To był wtedy znaczący sukces, pokazujący, jak współpraca wielu środowisk i osób, często o odmiennych poglądach politycznych, przynosi wymierne efekty. O tym, po upływie ćwierć wieku, tak często zapominamy.

Z chwilą, kiedy Gdańsk dotknął niewyobrażalny kataklizm powodzi w 2001 roku, Stowarzyszenie natychmiast ruszyło z pomocą. Na wniosek przewodniczącej Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej Danuty Znamierowskiej zorganizowano zbiórki pieniężne.

Zebrane pieniądze zostały przekazane trzem najbardziej poszkodowanym szkołom z rejonu Oruni i Olszynki, a były to: Szkoła Podstawowa nr 10 przy ul. Gościnnej oraz Szkoła Podstawowa nr 16 przy ul. Ubocze na Oruni i Szkoła Podstawowa nr 59 przy ul. Modrej na Olszynce.

Istotnym problemem, sposób szczególny oszpecającym miasto, była plaga wielkoformatowych reklam, zasłaniających zabytki. Nie godziliśmy się na przyzwolenie władz i przedkładanie komercji ponad piękno i estetykę Gdańska. Przez wiele lat pokazywaliśmy przykłady takiego szpecenia przestrzeni publicznej, które w konsekwencji szkodziło nie tylko wizerunkowi miasta, ale i odstraszało turystów.

Dzięki wielkiemu zaangażowaniu powołanego przez Rufina Godlewskiego Komitetu do budowy krytej pływalni olimpijskiej na Żabim Kruku, działającego w latach 2001-2004, udało się wykonać ogrom prac. Doprowadzono do powstania projektu koncepcyjnego oraz wpisania obiektu na listę najważniejszych inwestycji na pozycji nr 6 Ministerstwa Sportu, z dofinansowaniem 50 mln zł w latach 2005-2008 Pływalnia miała być obiektem samofinansującym się. Projekt miał szerokie poparcie środowiska olimpijczyków gdańskich, m.in. Alicji Pęczak czy też władz akademickich i Okręgowego Związku Pływackiego. Niestety, władze miasta, pomimo początkowego wsparcia, wycofały się z finansowania badań archeologicznych. Projekt upadł, a Gdańsk do dzisiaj nie posiada krytej pływalni olimpijskiej i wieloletnia praca dużej grupy członków Stowarzyszenia została zmarnowana.

Kolejnym wyzwaniem dla Stowarzyszenia było zebranie funduszy i doprowadzenie do odsłonięcia trzech tablic, upamiętniające jakże ważne wydarzenia w historii Gdańska.

Pierwsza z nich została umieszczona na murze Aresztu Śledczego w dniu 11 listopada 2009 roku.

Upamiętnia ona pobyt w tym zakładzie w 1917 roku Józefa Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego. Osobami wiodącymi tego przedsięwzięcia byli członkowie Stowarzyszenia: prof. Andrzej Januszajtis, Waldemar Kowalski, Rufin Godlewski i Barbara Jankowska.

Następne dwie tablice odsłonięto na murze Komendy Miejskiej Policji 1.czerwca 2010 roku.

Pierwsza z nich upamiętnia 15-lecie powrotu Polski nad morze, zaś druga tablica przypomina, iż budynek, który w latach 1921-1939 był siedzibą Komisariatu Generalnego Rzeczpospolitej Polskiej, w czasie drugiej wojny światowej stał się miejscem kaźni Żołnierzy Ruchu Oporu i Polaków, głównie mieszkańców Gdańska.

W tej wyjątkowej uroczystości uczestniczyło około 1500 osób, w tym dużo młodzieży z okolicznych szkół oraz władze kościelne, wojewódzkie i miejskie.

Tu należy przypomnieć, iż drobiazgowy plan uroczystości odsłonięcia obydwu pamiątkowych tablic w całości nawiązywał do ich przebiegu sprzed 75 lat.

Za zaangażowanie i wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i ich czynach w walce o niepodległość Polski podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” zostało uhonorowane medalem „PRO MEMORIA”, ponadto tym medalem zostali uhonorowani członkowie Stowarzyszenia: prof. Andrzej Januszajtis, Waldemar Kowalski, Rufin Godlewski, natomiast kol. Barbara Jankowska otrzymała Złoty Krzyż Związku Piłsudczyków RP.

W sposób istotny przyczyniliśmy się do ufundowania sztandaru Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku, działając aktywnie w Społecznym Komitecie Organizacyjnym Nadania Sztandaru.

Uroczystość przekazania sztandaru odbyła się 15 lipca 2011 roku na Długim Targu przed Dworem Artusa, przy udziale władz wojewódzkich i dowództwa Policji oraz mieszkańców Gdańska i turystów.

Medale brązowe „Za Zasługi dla Policji” otrzymali reprezentujący Stowarzyszenie prof. Andrzej Januszajtis i Waldemar Kowalski.

Bardzo duży wkład pracy Stowarzyszenie włożyło w działania, doprowadzające do powołania Rady Dzielnicy Śródmieście w maju 2011 roku. Przez wiele lat Rady Dzielnicy nie można było powołać ze względu na brak frekwencji w wyborach. Stowarzyszenie przeprowadziło szeroką akcję informacyjną w dzielnicy, kierując jednocześnie swoich członków, mieszkających w Śródmieściu, na kandydatów do Rady – i udało się. Przez pierwsze kilka lat Rada Dzielnicy funkcjonowała właśnie w naszej siedzibie, przy ul. Św. Ducha 119/121.

Od 2012 roku, z inicjatywy i pomysłu Rufina Godlewskiego, we współpracy z Muzeum Gdańska za aprobatą dyrektora Adama Koperkiewicza, a od 2015 roku z osobistym zaangażowaniem dyrektora Muzeum prof. Waldemara Ossowskiego, Stowarzyszenie współorganizuje cykl uroczystości, których celem jest przypomnienie dorobku i sylwetek osób szczególnie zasłużonych dla Gdańska, jednak z różnych przyczyn zapomnianych przez historię i ludzi, a pamięć o nich zagubiona w przestrzeni upływającego czasu.

Cykl nosi nazwę „Zasłużeni w Historii Miasta Gdańska”.

Pierwszym wyróżnionym w 2012 roku był śp. Tadeusz Matusiak – inicjator powstania Muzeum Stutthof oraz jego pierwszy dyrektor, a od 1972 roku dyrektor Muzeum Gdańska.

Ostatnią osobą z 14 już wyróżnionych, była prof. Elżbieta Grot – Kustosz Muzeum Stutthof. Cykl oczywiście będzie kontynuowany.

Marzenie prof. Andrzeja Januszajtisa urzeczywistniło się.

Z inicjatywy Stowarzyszenia. 15.września 2018 r powróciło na swoje historyczne miejsce tzw. Kamienne Serce Miasta, czyli symboliczny środek miasta z XV wieku. Wykonane zostało z granitowego kamienia i wbudowane w istniejący bruk ulicy Św. Ducha w pobliżu Kaplicy Królewskiej. W sposób szczególny w tą inicjatywę byli zaangażowani prof. Andrzej Januszajtis i Ireneusz Lipecki.

Praktycznie od 2014r istnieje przy Stowarzyszeniu Koło Poetów – Salon Pięknego Słowa, którego pomysłodawcami i liderami byli śp. Wacław Janocki i Anna Stawska, a wiedzą i warsztatem literackim wspierani przez śp. Ryszarda Jaśniewicza i Andrzeja Hoppę.

W dowód uznania dla twórczości poetów z Salonu Pięknego Słowa, Stowarzyszenie wydało już trzy tomiki wierszy, z których ostatni uświetni uroczystości XXX-lecia Stowarzyszenia.

Dziś powszechnie znany Klub Seniora Motława swe pierwsze kroki na przełomie 2012/2013 roku stawiał w siedzibie Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Na jego czele od początku powstania stoi Helena Turk. Jest to osoba o niespożytej energii i z mnóstwem pomysłów, aktywizujących seniorów.

Z chwilą, gdy Klub Seniorów rozrósł się do takich rozmiarów, iż klubowicze nie mieścili się w siedzibie Stowarzyszenia, władze Gdańska udostępniły Seniorom większe pomieszczenia .Do dzisiaj Klub Motława formalnie i mentalnie jest częścią Stowarzyszenia.

Kolejnym miejscem i środowiskiem, które w pewnym sensie Stowarzyszenie aktywizuje i ożywia jest Orunia. Stowarzyszenie w 2012 roku przyjmuje w swoje szeregi grupę działaczy zrzeszonych w Kole Inżynierów i Pasjonatów Orunia. Od tego momentu stają się członkami Stowarzyszenia. Na czele koła IKO stał Józef Kubicki. Kolorytu tej grupie dodaje działalność Wojciecha Mienika, pasjonata Napoleona Bonaparte. Grupa kol. Wojciecha Mienika organizuje spotkania, szerząc wiedzę o cesarzu i organizuje różne uroczystości rocznicowe związane z Napoleonem.

Członkowie Stowarzyszenia z Oruni swoją działalność dokumentują poprzez artykuły, publikowane w Miesięczniku „Nasz Gdańsk”. Do najbardziej aktywnych piszących do miesięcznika należą: Józef Kubicki, Roman Itrich, Wojciech Mienik i Bożena Moćko.

Do najbardziej kolorowej części Stowarzyszenia, na widok których mieszkańcy Gdańska i turyści przystają, a na twarzach pojawia się uśmiech, należą Gdańskie Patrycjuszki.

Panie występują w pięknych, kolorowych strojach gdańskich mieszczek, które własnoręcznie szyją, starając się je jak najwierniej upodabniać do oryginału.

Obecnie już żadna uroczystość w Stowarzyszeniu, a i niejednokrotnie w innych instytucjach, bez pomocy i udziału Patrycjuszek nie może się obejść. Organizatorem i jednocześnie liderem tego zespołu jest Anna Stawska. Panie ostatnio występowały z przedstawieniem pt. Jasełka Gdańskich Patrycjuszek, nawet na scenie Muzeum II Wojny Światowej. Autorką pomysłu i scenariusza przedstawienia jest Violetta Wiśniewska, członek Zarządu Stowarzyszenia.

W ostatnim okresie z dużym rozmachem, profesjonalizmem i dużą dawką humoru Kol. Stanisław Sikora – członek Zarządu Stowarzyszenia, organizuje wycieczki, również autokarowe dla członków Stowarzyszenia i mieszkańców Gdańska. Terminy są podane w miesięczniku.

Tak w największym możliwym skrócie przedstawia się historia Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”, którą przez te trzydzieści lat tworzyli jej członkowie, bezinteresownie poświęcając swój czas z przekonaniem, że uczestniczą w czymś ważnym, mogąc dołożyć maluteńką cegiełkę do tworzenia pięknego Gdańska, budowy społeczeństwa obywatelskiego, czy też propagując wiedzę historyczną i jednocześnie wspierając słabszych.

Nie byłoby to możliwe bez wsparcia reklamodawców, Osób wspierających, życzliwych instytucji, czy też uśmiechniętych czytelników naszego miesięcznika, portalu czy facebooka.

Działalność Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” dostrzegają również instytucje – Stowarzyszenie zostało uhonorowane medalem KSIĘCIA MŚCIWOJA II – honorowym wyróżnieniem Rady Miasta Gdańska, nadawanym za wybitne zasługi dla miasta w dziedzinie kultury, nauki, służby zdrowia, gospodarki oraz za podejmowanie pożytecznych inicjatyw, i które po honorowym obywatelstwie Gdańska i obok Medalu Św. Wojciecha, jest najwyższym wyróżnieniem w Gdańsku; natomiast Marszałek Województwa Pomorskiego uhonorował Stowarzyszenie Nagrodą Pomorską Gryf Gospodarczy, najbardziej prestiżową i najstarszą nagrodą gospodarczą w województwie pomorskim.

To wszystko daje nam siłę, a przykładem pięknego dobra i siły jest od 26 lat Prezes Stowarzyszenia, prof. Andrzej Januszajtis.

Zebranie Zarządu SNG listopad 2023 IMG_7405NG Walne 2023 Obrady Fot_J_Wikowski IMG_5743Pasja, bezinteresowność i rzetelność cechują członków Stowarzyszenia, które to cechy pozwalają pokonać niejednokrotnie ciężkie chwile, dlatego ze spokojem możemy patrzeć w nadchodzące kolejne trzydziestolecie.

Zbigniew Socha

Członek współzałożyciel Stowarzyszenia ,,Nasz Gdańsk”

Wiceprezes Stowarzyszenia

Budując morskie kolosy. Fotografie Tercjana Multaniaka

Wystawa Multaniak _MG_2184Wernisaż zapowiadanej przez Narodowe Muzeum Morskie wystawy „Budując morskie kolosy. Fotografie Tercjana Multaniaka” zgromadził liczne grono zainteresowanych, około 60 osób. Przywitanie miało miejsce w sali konferencyjnej muzem.

Tercjan Multaniak, 1921 – 1981, artysta fotografik, ZPAF nr 322, AFIAP, PSA.

Wystawa MultaniakPrzybyłych przywitał Zastępca Dyrektora Narodowego Muzeum Morskiego ds. merytorycznych dr Marcin Westphal. Przedstawiony został zespół kuratorów wystawy, którego praca nadała unikalny kształt wystawie – w doborze prezentowanych prac jak i formie prezentacji.

Wymienieni zostali współpracujący partnerzy medialni. Dr Marcin Westphal nawiązał do misji muzeum i uznał udział Twórcy – Tercjana Multaniaka – prezentowanych obrazów fotograficznych w realizacji tej misji.

Do zabrania głosu poproszony został kadm. Piotr Stocki, Prezes Towarzystwa Przyjaciół Statku – Muzeum „Sołdek”. Wyraził zadowolenie, że ta wystawa prezentowana jest właśnie na „Sołdku”.

Miałem zaszczyt także zabrać głos. Przybliżyłem przybyłym postać mojego Ojca, wspominając o okolicznościach oddania się sztuce fotografowania. Wyjaśniłem ideę przekazu zawartą w prezentowanych pracach, które pokazują człowieka potrafiącego przekształcać materię w dzieło – statek.

Dzieło, które powstawało w wyniku twórczej pracy mistrzów rożnych zawodów i specjalności. Będąc inżynierem okrętowcem z ponad dwudziestoletnim stażem pracy w Stoczni Gdańskiej odbieram każdy obraz fotograficzny jako opowieść. Każde dzieło sztuki jest opowieścią…

Moją wdzięczność za uznanie prac Ojca godnych przypomnienia wyraziłem przekazując oryginalny egzemplarz znanej pracy, prezentowanej wielokrotnie, także wyróżnianej na salonach fotografii artystycznej.

Głos zabrał także kurator wystawy, p. Jakub Adamczak. Przybliżył szczegóły powstawania wystawy, zapowiedział pojawienie się za kilka tygodni katalogu/albumu wystawy, nad którym trwają prace. Pozycja ta przedstawi nie tylko zbiór fotografii o tematyce stoczniowej, przybliży także osobę artysty fotografika oraz analizę jego twórczości. Pojawienie się katalogu/albumu ma być okazją do wykreowania kolejnego interesującego wydarzenia.

Do przejścia do przestrzeni wystawowej „Sołdka” zaprosił dr Marcin Westphal.

Wystawa Multaniak IMG_20240517_153817597_HDR-1Wystawa Multaniak bWystawa prezentuje 59 prac, 10 z nich jest pokazanych w formule wielkoformatowej. Wybrane prace nie powielają prac prezentowanych w Dworze Artusa w roku 1963. Zasadnym jest tu przywołać wypowiedź p. Leonarda Sempolińskiego, autorytetu w dziedzinie fotografii artystycznej, która została opublikowana w miesięczniku Fotografia nr 5 maj, rocznik 1963, „Na marginesie wystawy Tercjana Multaniaka Stocznia Gdańska”.

Do dyspozycji specjalistów NMM był kilkutysięczny zbiór negatywów Twórcy. Większość tych prac powstała w Stoczni Gdańskiej, w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych. Dla prezentacji części prac zbudowano specjalną przestrzenną konstrukcję, rozmieszczone w przemyślany sposób prace mogą wywoływać wrażenie obecności w Stoczni. Spędziliśmy tam około godziny, nie zauważyłem, aby ktokolwiek się nudził, w małych grupkach wymieniano poglądy, dyskutowano.

We właściwym momencie zostaliśmy poproszeni do przejścia do sali recepcyjnej muzeum. Udostępniony catering też zachwycił.

Dla mnie był to bardzo radosny dzień, z pewnością nie zapomnę tego dnia.

Chciałbym wyrazić i podziw, i wdzięczność Panu Dyrektorowi Robertowi Domżałowi, że dostrzegł wartości i przesłanie Twórcy obrazów fotograficznych ze Stoczni Gdańskiej, które warto pamiętać. Oczywiście, budowanie statków ma w Gdańsku długą historię i duże tradycje, s/s „Sołdek” jest w tą historię trwale wpisany. Teraz ma inną rolę – nobilituje i uczy, także dzisiaj.

Wystawa będzie czynna do końca października 2025.

MACIEJ MULTANIAK

Sołdka”  i  wystawę  “Budując  morskie kolosy. Fotografie  Tercjana  Multaniaka” odwiedził  także  pan Karol  Hajduga,  wieloletni  pracownik  Stoczni  Gdańskiej.  Karol  Hajduga, który  nie  tylko  współtworzył  s/s „Sołdek”,  ale  Stocznię  Gdańską, podobnie  jak  Zygmunt  Tyska  i  Tadeusz Deptała.

Wystawa Multaniak _MG_2146

Paweł  Jóźwiak  (pierwszy  z  lewej  Tadeusz Deptała,  obok Zygmunt Tyska)

Wystawa Multaniak odbicie

Nie  prezentowana  na  wystawie  praca Tercjana Multaniaka pt. “Koegzystencja”

Wystwa Multaniak _MG_2244-1

Paweł  Jóźwiak – w środku

Wystawa Multaniak _MG_2116

Wystawa dedykowana Ryszardowi Frąckiewiczowi

wystawa 431105385_122115659660221275_7573924439057137450_nZ wielką przyjemnością zapraszamy na wyjątkową wystawę
dedykowaną Ryszardowi Frąckiewiczowi, budowniczemu Gdańska.
Wystawa będzie otwarta dla publiczności w piątek (8 marca 2024 r.), sobotę i
niedzielę w godzinach od 11:00 do 13:00 w siedzibie Stowarzyszenia
„Nasz Gdańsk”.
Będzie to niezapomniane wydarzenie, które warto wpisać w kalendarz.
Wstęp wolny.
**************
Zapraszamy do polubienia posta o wystawie na naszym fan page!
Razem zbudujmy wirtualną  społeczność sympatyków Naszego Gdańska!

„Ślady” – dramat w pięciu aktach

Plakat ŚLADY jpg-1 kadrInstytut Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku zaprasza na „Ślady” – dramat w pięciu aktach. Widowisko poświęcone jest pamięci Kaszubów, zesłanych na Sybir wiosną 1945 roku.
Prapremiera odbędzie się 15 września (w piątek) o godz. 18.00 w Centrum św. Jana w Gdańsku (ul. Świętojańska); premiera również w Centrum św. Jana 17 września (w niedzielę) o godz. 16.00. Wstęp wolny.
Szczegóły w plakacie.
Małgorzata Czapelska
Plakat ŚLADY jpg-1

 

Pokaz filmu „Żelazny chłopiec”

Beznazwy-1Pokaz filmu „Żelazny chłopiec” w reż. Andrzeja Ciecierskiego (TVP3 Gdańsk) odbędzie się 27 lutego br. o godz. 12.00 w sali kinowej  Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Wstęp wolny.

Program obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych jest bardzo bogaty. Będzie można zobaczyć m.in. film dokumentalny w reż. Andrzeja Ciecierskiego (TVP3 Gdańsk).

  • Pokaz filmu „Żelazny chłopiec”
  • Film opowiada o losach Zdzisława Badochy „Żelaznego”
  • 27 lutego (poniedziałek), godz. 12.00
  • Sala kinowa Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (pl. W. Bartoszewskiego 1)
  • Wstęp wolny

Zobacz zajawkę filmu

zelazny-200120220-30-1170x658

Film przedstawia historię życia Zdzisława Badochy ps. „Żelazny” – żołnierza V Brygady Wileńskiej AK dowodzonej przez majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”.

Badocha urodził 23 marca 1925 r., w Dąbrowie Górniczej. Jako kilkuletni chłopiec, przyjechał z rodzicami na Wileńszczyznę. Od 1942 roku, działał w strukturach konspiracyjnych. W 1944 roku został żołnierzem Armii Krajowej. Oficer 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

Po zakończeniu wojny, wierny swoim zasadom, jako Wyklęty i Niezłomny, kontynuował walkę o niepodległość Polski na terenach Pomorza Gdańskiego i Powiśla.

Zginął w wieku 21 lat 28 czerwca 1946 r., w obławie MO i UB, w Czerninie pod Sztumem. Jego szczątki zostały pogrzebane w nieznanym do dzisiaj miejscu, IPN od kilku lat podejmuje próby ich odnalezienia.

„Żelazny” jest jednym z najbardziej znanych żołnierzy podziemia niepodległościowego po 1944 r. – Żołnierzy Wyklętych. Od wielu lat jego wizerunek jest dobrze rozpoznawalny wśród odbiorców najnowszej historii Polski. Ponieważ jednak związał swe losy z Kresami Rzeczpospolitej, z Białostocczyzną i Pomorzem, nie jest trwale kojarzony z rodzinnymi stronami, czyli Zagłębiem Dąbrowskim, które kryje się w cieniu sławy dokonań „Żelaznego” w walce o niepodległość Polski z narzuconym po 1944 r. systemem komunistycznym.

Debata historyczna – Napoleon, Polska i Tczew

tczew IMG-20230210-WA0000(1)

Fundacja Napoleońska oraz Fabryka Sztuk organizują Debatę historyczna – Napoleon, Polska i Tczew – z udziałem historyków, rekonstruktorów i miłośników epoki. Odbędzie się ona w Fabryce Sztuk, w Tczewie, 23 lutego br. w godzinach 17-19.

Do udziału w debacie organizatorzy zapraszają Członków i Sympatyków Stowarzyszenia Nasz Gdańsk.

Tematyką debaty będzie bitwa o Tczew, która miała miejsce w 1807 r. (116 lat temu).

Prof. Elżbieta Grot: ten dzień jest dla mnie wyjątkowy

Uroczystość prof. E_Grot Fot_J.Wikowski l IMG_3336 Uroczystość prof. E_Grot Fot_J.Wikowski 20 IMG_3440Prof. Elżbieta Grot  podczas uroczystości przyznania Jej przez Stowarzyszenie Nasz Gdańsk zaszczytnego tytułu „Zasłużona w Historii Miasta Gdańska” wygłosiła referat, który – za zgodą Autorki – publikujemy poniżej.

„O Pamięć, nie o zemstę wołają nasze cienie” – ten  fragment wiersza Franciszka Fenikowskiego będącego przesłaniem skierowanym do następnych pokoleń przywołała prof. Elżbieta Grot w swoim wystąpieniu.

  • Mam nadzieję, że historia spisana na podstawie relacji więźniów i dokumentów będzie służyć następnym pokoleniom, będzie inspiracją do działań na rzecz pokoju i ostrzeżeniem przed wojną i jej następstwami.
  • Życzeniem wyrażanym przez tych, którzy przeżyli piekło obozów koncentracyjnych jest życie ich dzieci, wnuków i następnych pokoleń w czasach pokoju.

Szanowni Państwo,

serdecznie dziękuję wszystkim inicjatorom i organizatorom dzisiejszej uroczystości, w szczególności Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk, prezesowi profesorowi Andrzejowi Januszajtisowi, Barbarze Badowskiej – Średniawa, dyrektorom Muzeum Gdańska: profesorowi Waldemarowi Ossowskiemu i dr Januszowi Marszalcowi, Prezydent Miasta Gdańska Aleksandrze Dulkiewicz za objęcie patronatu, wicemarszałkowi województwa pomorskiego Wiesławowi Byczkowskiemu, Piotrowi Mazurkowi prezesowi Towarzystwa Przyjaciół Gdańska i dyrektorowi Muzeum Wolne Miasto Gdańsk. Strefa Historyczna oraz gościom, którzy odpowiedzieli na zaproszenie i zaszczycili mnie dzisiaj swoją obecnością. Wszyscy Państwo sprawiliście, że ten dzień jest dla mnie wyjątkowy. Jestem bardzo wzruszona.

Prestiżowy Tytuł Zasłużony w Historii Miasta Gdańska ma dla mnie szczególne znaczenie, ponieważ historia była moim ulubionym przedmiotem. Tytuł ten świadczy o słusznym wyborze przedmiotu studiów.

49 lat temu rozpoczęłam studia historyczne z specjalizacją z muzealnictwa na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego. Moim nauczycielem akademickim był m.in. ś.p. Tadeusz Matusiak, pierwszy dyrektor Muzeum Stutthof w Sztutowie, następnie dyrektor Muzeum Historii Gdańska, który potem pełnił do chwili przejścia na emeryturę funkcję dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie. Zawsze był uśmiechnięty, służył nam studentom, a potem pracownikom Muzeum Stutthof wielokrotnie życzliwą radą. Z Ratuszem Głównym Miasta Gdańska związane są też emocje podczas zdawania egzaminu z muzealnictwa w gabinecie dyrektora Muzeum Historii Gdańska ś.p. dr Mirosława Glińskiego, który wcześniej był drugim dyrektorem Muzeum Stutthof i z którym później współpracowałam przy tworzeniu haseł do Encyklopedii Gdańska.

W latach 1977 – 2019 pracowałam w Muzeum Stutthof w Sztutowie, w Oddziale Naukowym, który początkowo mieścił się w pokojach wynajmowanych w Muzeum Archeologicznym, przez krótki czas w pomieszczeniu Ratusza Głównego Miasta Gdańska i od 1979 r. w Sopocie.

W pracy zawodowej zajmowałam się dokumentowaniem martyrologii więźniów i działalności niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Stutthof w latach 1939-1945. Poznałam wielu ocalałych więźniów i świadków wydarzeń: m.in. Elżbietę Szucę, Stefanię Burzyńską, Barbarę Głusik, Henryka Dannemanna, Bernarda Szczeblewskiego, Bogusława Sojeckiego, Zbigniewa Raczkiewicza, kpt. Włodzimierza Jacewicza, doc. dr Kazimierza Badziąga, prof. Alfonsa Wojewskiego, Gerarda Knoffa, Feliksa Rzeźnikowskiego, Felicjana Ładę i wiele innych osób w kraju i zagranicą, z którymi utrzymywałam długoletnie kontakty. Były to osoby bardzo skromne o wysokich kwalifikacjach zawodowych, które wywarły na mnie duże wrażenie i miały na mnie duży wpływ sprawiając, że zaczęłam traktować swoją pracę w inny sposób. Praca stała się misją w utrwalaniu pamięci o obozie i byłych więźniach. Kilku byłym więźniom pomogłam spisać wspomnienia, innych zainspirowałam do ich napisania. W ten sposób mogli opowiedzieć swoją własną historię o pobycie w obozie koncentracyjnym Aleksander Kaszuba, Kazimierz Badziąg, dr Józef Matynia więzień KL Auschwitz i innych obozów.

Współpracowałam z niemieckimi autorami książek Dietrem Schenkiem, Güntherem Schwarbergiem, historykiem Detlaffem Korte, szwedzkim pisarzem Larsem Wikanderem oraz z wieloma instytucjami w kraju i zagranicą prowadząc wymianę informacji historycznej i wydanictw, dzięki którym możliwe było ustalenie wielu wydarzeń rozgrywających się Europie Zachodniej w 1945 r.

Głównym tematem badawczym, którym zajmowałam się była ewakuacja więźniów drogami lądowymi i morskimi w 1945 r. Ewakuacja lądowa na ziemi kaszubskiej zakończyła się 12 marca 1945 r., lecz morska trwała od 25 kwietnia do dnia zakończenia II wojny światowej. Temat wymagał poznania relacji b. więźniów, świadków ewakuacji i miejscowości, przez które przebiegały trasy ewakuacyjne. Niejednokrotnie przemierzałam te trasy szukając grobów, zbiorowych mogił, cmentarzy, a potem sprawdzałam, czy można ustalić nazwiska ofiar. Badania związne z ewakuacją morską prowadziłam w kraju, na terenie Niemiec, Danii, Szwecji i Litwy. Dotyczyły grupy 4 400 więźniów wyprowadzonych z obozu Stutthof przez esesmanów w ostatnich dwóch transportach 25 i 27 kwietnia 1945 r., następnie dążyłam do nawiązania kontaktów z b. więźniami, którzy przeżyli rejs śmierci. Poszukiwałam list osób wyzwolonych na terytorium Niemiec, Danii i przyjętych przez Szwedzki Czerwony Krzyż do Szwecji. Większość ofiar rejsu śmierci wyrzucono za burty barek. Jednym z celów badawczych było odnalezienie grobów uczestników rejsu śmierci zmarłych po wyzwoleniu w Niemczech, Danii i Szwecji. Najbardziej wzruszający moment w pracy zawodowej przeżyłam 3 maja 2000 r. w Zatoce Lubeckiej, kiedy razem z byłymi więźniami KL Neuengamme i członkami ich rodzin wrzuciłam do morza wieniec oddając hołd 7 tysiącom ofiar, które zginęły z winy esesmanów na statkach „Cap Arcona” i „Thielbek” 3 maja 1945 r. podczas bombardowania przez brytyjskie lotnictwo. Reprezentowałam Muzeum Stutthof i rodziny, które nie mogły być w tym miejscu. Wśród ofiar byli również więźniowie KL Stutthof ewakuowani drogą morską 25 marca 1945 r. z Gdyni do Niemiec i więźniowie KL Stutthof przeniesieni jesienią 1944 r. w transporcie do KL Neunegamme k. Hamburga. Jednym z więźniów był powstaniec warszawski Franciszek Badowski, którego historię przedstawiłam w programie „Dopóki żyje ostatni świadek” nadawanym przez TVP 2. Wzruszająca była również historia inż. Tomasza Michalkiewicza z Warszawy, więźnia politycznego KL Stutthof, który zmarł w wieku 39 lat po ewakuacji morskiej przez Rugię do Danii w szpitalu w Kopenhadze. Dzięki pomocy władz duńskich udało się w 2014 r. ustalić, na którym cmentarzu w Kopenhadze został pochowany, a rodzina mogła odbyć podróż do grobu ojca. Podobnie było w przypadku więźniarki politycznej Haliny Banasiak, absolwentki filologii polskiej Uniwersytetu w Poznaniu, podczas okupacji członkini Armii Krajowej, kiedy jej dzieci mogły stanąć po latach przy jej grobie na ziemi szwedzkiej w Malmö. Zachowały się w zbiorach rodzinnych pisane w obozie przez Halinę Banasiak bajki z ilustracjami wykonanymi przez towarzyszy niedoli. Dzięki opublikowaniu bajek przez Muzeum Stutthof mogłam zapoznawać uczniów szkół z jej twórczością obozową. Plonem prac badawczych są 4 książki na temat ewakuacji morskiej i lądowej, liczne artykuły, udział w filmach dokumentalnych, realizacje wystaw dla Muzeum Stutthof, stałe, czasowe i objazdowe oraz dwie wystawy prezentowane w Szwecji przez Polski Komitet Pomocy w 2015 r. i w 2020 r. przez Polski Instytut w Sztokholmie wspierany przez Szwedzki Czerwony Krzyż, Ambasady RP w Oslo i Helsinkach.

Temat o ewakuacji stał się też powodem długoletniej zaszczytnej współpracy z diecezją poniewierską na Litwie, w związku z zamierem beatyfikacji ks. Alfonsasa Lipniunasa profesora Seminarium Duchownego w Wilnie, który był więźniem politycznym KL Stutthof od 25 marca 1943 r., inspiratorem konspiracyjnego życia religijnego w obozie oraz uczestnikiem Marszu Śmierci. Zmarł w wieku 40 lat wycieńczony i chory na tyfus plamisty kilkanaście dni po wyzwoleniu 28 marca 1945 r. w puckim szpitalu. Otworzony w 2006 r. proces beatyfikacyjny na Litwie został zakończony na szczeblu diecezji poniewierskiej w czerwcu 2021 r. Znalazłam się w gronie zaprzysiężonych 4 historyków powołanych do zebrania dokumentacji procesowej, która obecnie znajduje się w Watykanie.

Ważnym elemntem pracy dającej dużo satysfakcji było utrzymywanie stałych serdecznych kontaktów z szkołami patronackimi, które odwiedzałam najczęściej razem z byłymi więźniami politycznymi KL Stutthof uczestnicząc w szkolnych uroczystościach i lekcjach. Były to: Szkoła imienia Pamięci Ofiar Stuthofu w Sztutowie, Zespół Szkół i Wychowania im. Bohaterów Stutthofu w Rozłazinie, Szkoła im Męczenników Marszu Śmierci w Garczegorzu, Szkoła Podstawowa im. dr Bolesława Kaczyńskiego w Policach, Szkoła im. Więźniów Obozu Stutthofu w Niestępowie, Gimnazjum w Kolbudach, Liceum Ojców Jezuitów w Gdyni, Szkoła Handolowa w Sopocie, Szkoła Podstawowa im Mariusza Zaruskiego w Gdańsku – Oruni i inne.

Działając w środowisku byłych więźniów i ich rodzin poznawałam ich oczekiwania. Przypatrywałam się z bliska jak pełnili rolę Strażników Pamięci, działali na rzecz upamiętniania miejsc związanych z historią KL Stutthof i towarzyszy niedoli. Pomagałam im w tej działalności współpracując z instytucjami państwowymi, stowarzyszeniami i organizacjami przyczniając się do powstawania tablic pamiątkowych m.in. w Gdańsku, Gdyni, Pucku. Dla miejscowości związanych z Marszem Śmierci Więźniów KL Stutthof w 1945 r. na Żuławach i Kaszubach opracowywałam tablice z informacją historyczną, które stanęły m.in. w: w Juszkowie, Straszynie, Pruszczu Gdańskim, Pręgowie, Lini, Rybnie, Gniewinie, Mrzezinie, Toliszczku, Chynowie, Kostkowie. W 2000 r. opracowałam scenariusz wystawy dla zorganizowanej przez gminę Nową Wieś Lęborską Izby poświęconej ofiarom Marszu Śmierci KL Stutthof im. prof. Konstantina Čakste w Krępie Kaszubskiej oraz wspomagałam działania byłych więźniów w sprawie upamiętnienia jednego z obozów ewakuacyjnych w Gęsi, gdzie w 2001 r. stanął pomnik.

Innym tematem, który badałam, były losy wojenne Polaków z Wolnego Miasta Gdańska. W 1996 r. nawiązałam kontakt z rodzinami polskimi – mieszkańcami Wolnego Miasta Gdańska, z Marią Chodakowską z domu Filarską, Budzimirą Wojtalewicz – Winke i jej siostrą Jadwigą Michałkiewicz, Urszulą Kliszkowiak, prof. Stefanem Kłosowskim, Leonem Lendzionem, rodziną Bellwonów, prof. Ireną Jabłońską-Kaszewską, Henryką Flisykowską-Kledzik, Stefanią Koziarowską, Stanisłwem Tysarczykiem, Anną Sosińską-Parchowską i innymi. Rodziny te zostały mocno doświadczone przez II wojnę światową. Miasto Gdańsk przygotowywało się do obchodów 1000 – lecia. Pomyślałam wówczas, aby przypomnieć współczesnym mieszkańcom wybitnych Polaków, którzy walczyli o zachowanie polskości w Wolnym Mieście Gdańsku. Za patriotyczną działalność w polskich organizacjach i stowarzyszeniach zapłacili wysoką cenę męczeństwa i często utraty własnego życia w miejscach ludobójstwa w lasach Piaśnicy, Lasach Szpęgawskich, w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych Stutthof, Sachsenhausen, Dachau, Maurhausen-Gusen, Ravensbruck, Auschwitz i w innych miejscach. 1 września 1997 r. w gmachu Uniwersytetu Gdańskiego na ulicy Kładki, byłej Victoriaschule została zaprezentowana wystawa Gdańszczanie 1939/1940. Jeden rok z tysiącletnich dziejów miasta” zrealizowana w współpracy z ś. p. dyrektor Muzeum Stutthof Janiną Grabowską – Chałka. Drugą część wystawy artystycznej przygotowała Sabina Hoffmann z Stuttgartu. Wystawa ta była pokazywana w kilku miejscach w Gdańsku, Gdyni i Wejherowie do 2001 r. Od września 1997 r. rozpoczęła się długoletnia współpraca z ks. Cezarym Annusewiczem proboszem Parafii pw. Św. Piotra i Pawła w Gdańsku, który objął opieką duchową rodziny zbierające się co roku przed byłą Victoriaschule, aby uczcić Pamięć Bliskich, z Piotrem Mazurkiem prezesem Towarzystwa Przyjaciół Gdańska, Szkołą Ustawicznego Kształcenia w Gdańsku, gdzie również była pokazywana wystawa „Gdańszczanie 1939/1940…”.

W 1998 r. w Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku postanowiłam zrealizować następną wystawę tym razem poświęconą pamięci pracowników Poczty Polskiej ofiar niemieckich nazistowskich więzień i obozów koncentracyjnych.

W czerwcu 1998 r. otrzymałam od dyrektor ś.p. Janiny Grabowskiej – Chałka zaszczytne zadanie przygotowania wystawy i opracowania na temat błogosławionych męczenników obozu Stutthof. Po beatyfikacji 13 czerwca 1999 r. 108 męczenników II wojny światowej wystawa w Muzeum Stutthof została uroczyście otworzona 23 czerwca 1999 r. Dotyczyła 8 błogosławionych, wśród których było trzech księży z Gdańska.

Następstwem tej pracy były kolejne wystawy o błogosławionych księżach Bronisławie Komorowskim, Franciszku Rogaczewskim, Marianie Góreckim realizowane dla kościołów gdańskich: św. Stanisława BM we Wrzeszczu, Chrystusa Króla w Gdańsku i Św. Jadwigi Śląskiej w Nowym Porcie. Przy realizacji wystaw współpracowałam z środowiskiem polskich rodzin z b. Wolnego Miasta Gdańska oraz z księżmi proboszczami: Andrzejem Rurarzem, dziekanem gdańskim, kanonikiem Kazimierzem Schwabe i komandorem Ryszardem Preussem. Zebrana bogata dokumentacja zaowocowała licznymi opracowaniami oraz książką o Błogosławionych Męczennikach Obozu Stutthof, a także udziałem w filmach dokumentalnych realizowanych przez Lecha Kujawskiego dla Telewizji Gdańsk. Przez kilka lat brałam udział w przygotowywaniu wystaw przez Towarzystwo Przyjaciół Gdańska. Za tę działalność zostałam wyróżniona Medalem Prezydenta Miasta Gdańska przez ś. p. Pawła Adamowicza. Jednym z obozów utworzonych 13 września 1939 r. w którym przebywali Polacy z Gdańska był Grenzdorf koło Granicznej Wsi, który funkcjonował jako podobóz obozu Stutthof w latach 1940-1941. Zostałam zaproszona przez Dominikę i Lucjana Gajewskich do współpracy w utworzeniu wystawy plenerowej na temat obozu i harcmistrza Alfa Liczmańskiego komendanta Gdańskiej Chorągwi Harcerzy, skrytobójczo zamordowanego przez esesmanów w lesie w pobliżu obozu Grenzdorf. Włączyłam się do organizowanych przez gminę w Trąbkach Wielkich co rocznych uroczystości w Granicznej Wsi, biorąc również udział w zajęciach edukacyjnych w szkołach w Trąbkach Wielkich i Czerniewie, przygotowując wykłady również dla dorosłych.

W 1998 r. włączyłam się do prac Stowarzyszenia Rodzina Piaśnicka w Wejherowie kierowanego przez ks. prałata Daniela Nowaka, kapelana i kustosza Sanktuarium Piaśnickiego i Błogosławionej Alicji Kotowskiej. Moja działalność w Stowarzyszeniu polega na upowszechnieniu wiedzy na temat zbrodni ludobójstwa w Lasach Piaśnickich dokonanej przez Niemców jesienią 1939 r. Pomagałam Stowarzyszeniu w rozszerzeniu listy osób rozstrzelanych w Piaśnicy, z których większość była anonimowa. Ustalenie każdego nazwiska ma ogromne znaczenie dla rodzin. Znając ofiary z imienia, nazwiska, miejsca zamieszkania, zawodu i funkcji społecznych można szacunkowo określić, ilu mieszkańców Gdańska, Gdyni, Wejherowa, Pucka, Półwyspu Helskiego zginęło w Piaśnicy, jakie grupy zawodowe, samorządowe były likwidowane przez okupanta. Po opracowaniu biografii poszczególnych osób można było podjąć starania o ich upamiętnienie. W 2010 r. zostałam członkiem Komitetu Piaśnickiego powołanego przez Marszałka Województwa Pomorskiego Mieczysława Struka. Przedstawiłam stan badań i postulaty badawcze, które zostały wzięte pod uwagę w wznowieniu w 2011 r. z zawieszenia śledztwa przez prokuratora Macieja Schulza, ówczesnego Naczelnika Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Gdańsku. Współpracuję od lat z dr hab. Moniką Tomkiewicz, która jest obecnie głównym specjalistą i badaczem Zbrodni Pomorskiej, w tym popełnionej w Piaśnicy.

Pragnę jeszcze wspomnieć o dwóch dużych projektach. Pracowałam w zespole powołanym przez Andrzeja Przewoźnika, sekretarza generalnego Rady Upamiętniania Miejsc Walk i Męczeństwa w Warszawie zbierającym dokumentację, relacje i zdjęcia do wystawy Człowiek człowiekowi – Niszczenie polskiej inteligencji w KL Mauthausen – Gusen pokazanej według scenariusza Jolanty Adamskiej w 2009 r. na Zamku Królewskim w Warszawie, w Muzeum Stutthof w Sztutowie, następnie w Niemczech i Austrii. Drugi to projekt dyrektora Piotra Tarnowskiego Ostatni świadkowie, który realizował zespół pracowników Muzeum Stutthof z Agnieszką Kosko pod kierunkiem kierownika Działu Oświatowego Marcina Owsińskiego. Realizacja tego projektu została nagrodzona w 2011 r. nagrodą Sybilla.

Nie sposób w krótkim wystąpieniu opowiedzieć wszystkiego o długoletniej pracy zawodowej. Mimo wielu zadań zawsze starałam się znaleźć czas dla byłych więźniów i służyć im pomocą. Od lat współpracuję z Związkiem Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, towarzyszę w spotkaniach z młodzieżą, w wyjazdach na uroczystości do Miejsc Pamięci Narodowej. To od nich czerpałam wiedzę, inspirację i wsparcie do działania. Na sali są wśród zaproszonych gości są ks. Mikołaj Skłodowski wiceprezes Zarządu Głównego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych w Warszawie oraz Karol Wardański, prezes okręgu pomorskiego, a także członkowie rodzin byłych więźniów KL Stutthof i byłej Polonii Gdańskiej, którym serdecznie dziękuję za obecność.

O Pamięć, nie o zemstę wołają nasze cienie –

to jeden z fragmentów wiersza Franciszka Fenikowskiego będącego przesłaniem skierowanym do następnych pokoleń.

Mam nadzieję, że historia spisana na podstawie relacji więźniów i dokumentów będzie służyć następnym pokoleniom, będzie inspiracją do działań na rzecz pokoju i ostrzeżeniem przed wojną i jej następstwami.

Życzeniem wyrażanym przez tych, którzy przeżyli piekło obozów koncentracyjnych jest życie ich dzieci, wnuków i następnych pokoleń w czasach pokoju.

Po przejściu na emeryturę nadal kontynuuję swoją pracę, między innymi uczestniczę w pracach Komitetu Społecznego Centrum Upamiętniania Polaków Wolnego Miasta Gdańska im. Brunona Zwarry, który został powołany 28 października 2019 r. przez Prezydent Miasta Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do nadania mi tak zaszczytnego tytułu.

Elżbieta Maria Grot

Gdańsk, 25 maja 2022 r.

Prof. Elżbieta Grot – Zasłużona w historii Gdańska

Grot elzbieta na kaszubach w Borzestowie 2 fot_ sp borzestowo kadr

W gdańskim Ratuszu Głównego Miasta 25 maja odbędzie się uroczystość wręczenia wyróżnień i dyplomów ” Zasłużeni w Historii Miasta Gdańska”. Honorowym tytułem zostanie obdarzona prof. Elżbieta Grot – Kustosz Muzeum Stutthof w Sztutowie.

Uroczystość, w ramach cyklu spotkań zainicjowanych przez Stowarzyszenie Nasz Gdańsk, zorganizowało Stowarzyszenie wraz z Muzeum Gdańska, pod patronatem Prezydent Miasta Gdańska. Specjalny patrona mediany objęła Redakcja „Dziennika Bałtyckiego”.

Spotkanie, już tradycyjnie, rozpocznie się przed Dworem Artusa, koncertem carillonowym w wykonaniu Wojciecha Laudera (godz. 12), a następnie będzie wykonane wspólne, pamiątkowe zdjęcie.

Główna uroczystość odbędzie się w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta.

Poniżej program uroczystego spotkania, którego motto jest: „Pamięć jest skarbnicą wiedzy”.

(JW)

NG V 2022 do netu-page-010 kadsr 1

Zaproszenie NG-page-002 1

Zaproszenie NG-page-002 2

Zaproszenie NG-page-001 1

Zaproszenie NG2-page-001 kadr

900x500-crop-90-odznaczenia_muzeum_stutthof12 grot fot zulawytv

Minister Jarosław Sellin wręcza prof. Elżbiecie Grot Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Fot. arch. zulawytv.pl

Podczas obchodów 81. rocznicy pierwszego transportu więźniów do obozu Stutthof, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin, wręczył prof. Elżbiecie Grot Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, przyznany postanowieniem Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Odznaczenie zostało przyznane za wieloletnią pracę na rzecz upamiętniania i dokumentowania prawdy o martyrologii więźniów niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Stutthof.

Kierunki prowadzonych badań prof. Elżbiety Grot w Muzeum Stutthof w Sztutowie:

  • pierwsi więźniowie KL Stutthof z b. Wolnego Miasta Gdańska i Gdyni
  • z historii medycyny i rewirów dla więźniów w KL Stutthof
  • ewakuacja więźniów KL Stutthof drogami lądowymi i morskimi w 1945 r.
  • upamiętnienia na szlakach ewakuacji pieszej
  • losy więźniów – Duńczycy

Od stycznia 2020 r. jest na emeryturze.

Publikacje książkowe prof. Elżbiety Grot:

  • „Rejs Śmierci. Ewakuacja morska więźniów KL Stutthof w 1945 r.”, Gdańsk 1993 r.
  • „Ewakuacja morska więźniów KL Stutthof przez Rugię do Danii w 1945 r.”, Gdańsk 2015  r. Jest to pierwsze tak szerokie opracowanie losów grupy więźniów liczącej 600 osób.

Prof. Elżbieta Grot jest także autorką biografii Franciszka Kręckiego – działacza kaszubskiego i polonijnego – „Doktor Franciszek Leon Kręcki”.

(JW)

Grot elzbieta na kaszubach w Borzestowie 2 fot_ sp borzestowo kadr

Elżbieta Grot. Fot: zbiory SP w Borzestowie.

Grot elzbieta na kaszubach w Borzestowie 3 fot_ sp borzestowo kadr

Elżbieta Grot. Fot: zbiory SP w Borzestowie.

Prof. Elżbieta Grot w Szkole Podstawowej w Borzestowie  podczas prelekcji poświęconej Franciszkowi Kręckiemu, działaczowi kaszubskiemu i polonijnemu, zamordowanemu w 1940 r. w Stutthoffie. Zdjęcia: SP w Borzestowie

Kresowe historie (3): Krzycząca cisza

Kresowe historie (3). Jest nas w Polsce, mających korzenie kresowe, około 5 milionów obywateli. Musimy podnieść wysoko głowy    i zdecydowanie    upomnieć się o Polaków mieszkających na kresach i o zwrot naszych narodowych dóbr kultury – czytamy w reportażu Zbigniewa Sochy.

1. wilno

Widok Wilna, ulica Dominikańska, grafika z XIX wieku, własność prywatna

W tej, trzeciej części cyklu przypominam o niebywałej wręcz liczbie pozostawionych na terenach od Wilna aż po Lwów bezcennych polskich zbiorach muzealnych, archiwalnych, bibliotecznych i wielkich zaniechaniach, opieszałości polityków w ich odzyskiwaniu.

Mówienie o zwrocie dóbr kultury pozostawionych na kresach po zmianie granic nazwać można to krzyczącą ciszą.

Intensywne działania potrzebne

W pierwszych odcinkach cyklu przypomniałem tragiczne wydarzenia historyczne, jakie miały miejsce na Kresach i zmaganie się z niezmiernie trudną codziennością Polaków tam mieszkających.

W wyniku II wojny światowej Polska utraciła ponad 500 tysięcy obiektów kultury, z czego przytłaczającą część bezpowrotnie. Udało się dokładnie zliczyć, że na Kresach pozostawionych zostało 5056 bibliotek. Od lat dziewięćdziesiątych XX wieku temat zwrotu polskich dóbr kultury z Ukrainy, Litwy i Białorusi prawie nie istnieje w przestrzeni publicznej oraz w zainteresowaniu i działaniach polityków.

Staraniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i osób prywatnych w ciągu roku udaje się odzyskać kilka obiektów kultury, głównie obrazów i jest to oczywiście sukces w obliczu tak olbrzymich strat wojennych.

Polską racją stanu jest podejmowanie intensywnych działań zmierzających do powrotu kolejnych, prawnie należących do Rzeczpospolitej Polskiej, setek tysięcy bezcennych dzieł sztuki.

2.lwow

Widok Lwowa z XIX wieku, grafika z XIX wieku, Muzeum Narodowe w Krakowie

Ciągłość historyczna i kulturowa

W II Rzeczpospolitej wiodącymi ośrodkami nauki, kultury, czy też innowacyjności, były Warszawa, Kraków, Lwów i Wilno. Istotna część naszego dziedzictwa kulturowego stanowią archiwa historyczne we Lwowie, bez nich nie można prowadzić badań nad ciągłością polskiej kultury, historii. Trudno o w miarę pełną wystawę sztuki polskiej bez wybitnych dzieł malarstwa z kolekcji lwowskich muzeów.

Lwów zwany był miastem muzeów, samych placówek muzealnych przed wojną było na różnym etapie organizacyjnym dwadzieścia pięć. Poprzez tworzenie muzeów lwowianie chcieli zachować narodową tożsamość w okresie zaborów, ułatwić badania twórcom literackim, czy też historykom dziejów Rzeczpospolitej i jej związków z Europą. Lwów był niekorowaną stolicą Polski w okresie zaborów.

Dla zobrazowania jak wiele skarbów narodowych, pozostało po wojnie we Lwowie, zajrzyjmy do kilku placówek lwowskich.

Zakład Narodowy im. Ossolińskich

W Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich, powstałym w 1817 roku aktem fundacyjnym, przekazanym w darze narodowi polskiemu, pozostało po wojnie:

1.      760 000 ksiąg i starodruków

2.      17 500 rękopisów

3.      170 000 czasopism

4.      3100 dyplomów, dokumentów

5.      10 130 autografów

6.      9 247 obiektów kartograficznych

7.      4 500 obiektów muzykologicznych

8.      100 000 grafik, rysunków

9.      1700 obrazów i 500 rzeźb

10.    6400 pamiątek historycznych

11.    1800 zabytkowej broni

12.    25 000 monet i medali

Muzea – Lubomirskich, Przyrodnicze im. Dzieduszyckich

W Muzeum Lubomirskich, które powstało w 1823 roku jako odrębne muzeum, wchodzące w skład Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, po zakończeniu II wojny światowej pozostało około 66 000 obiektów, w tym obrazów olejnych 1500 i 580 depozytów. Muzeum Przyrodnicze im. Dzieduszyckich, które powstało w1845 roku, w 1880 oddane zostało do użytku publicznego i ofiarowane narodowi polskiemu. Było to największe tego typu muzeum w Polsce, mające okazy z zakresu przyrodoznawstwa, etnografii i antropologii ziem polskich. Posiadało kompletny dział zoologiczny z wszystkich rejonów polskich. Tam pozostało około 50 000 eksponatów, w tym galeria obrazów, licząca 500 dzieł i 3300 rycin. Starożytny scytyjski 7 kilogramowy złoty skarb Michałkowski, znaleziony przez mieszkanki wsi w 1878 roku datowany na VI – VII p. n. e, wywieźli Rosjanie w 1940 roku do Moskwy.

Po II wojnie światowej, w ramach zacierania śladów polskości, zniszczono archiwum Muzeum Przyrodnicze im. Dzieduszyckich, a jego bibliotekę wywieziono na przemiał.

Muzea – Przemysłu Artystycznego, Historyczne, Galeria Narodowa miasta Lwowa, Narodowe im. Króla Jana III Sobieskiego, Biblioteka Fundacji Baworowskich

Muzeum Przemysłu Artystycznego (Muzeum Przemysłowe), powstałe w 1874 roku jako muzeum miejskie, a zwłaszcza przemysłu metalowego od czasów najdawniejszych, drzewnego, tekstylnego, ceramicznego i szkła ze stanem 10 000 eksponatów. Muzeum Historyczne, powstałe w 1891 roku jako muzeum miejskie, z zabytkami dotyczącymi przede wszystkim przeszłości Lwowa, stan – 5000 eksponatów.

Galeria Narodowa miasta Lwowa, muzeum miejskie powstałe w 1907 roku, posiadające głównie obrazy olejne malarstwa polskiego od XVIII wieku w ilości 1600 obrazów i rzeźb. Było to muzeum o charakterze ogólnonarodowym. Muzeum Narodowe im. Króla Jana III Sobieskiego, jako muzeum miejskie, powstałe w 1908 roku, posiadające typowy charakter historyczny, odnoszący się do historii Polski, posiadające ponad 50 000 eksponatów, w tym bogate zbiory dawnej zbroi w ilości 1788 eksponatów, zbiór portretów historycznych królów i dygnitarzy państwowych, czy też pamiątki z powstań narodowych.

Z tego muzeum wielu darczyńców swe zbiory przekazało w przypadku utraty Lwowa przez Polskę, narodowi polskiemu lub do Muzeum Wawelskiego w Krakowie. Było to muzeum o wybitnym charakterze ogólnonarodowym.

Biblioteka Fundacji Baworowskich, powstała w połowie XIX wieku, a publicznie dostępna w 1900 roku, posiadała 40 000 tomów ksiąg, 6 228 starych druków z XVI-XVII wieku, 1283 rękopisy, 35 inkunabułów, 285 obrazów olejnych,11 000 rycin i map,110 dyplomów od XII wieku.

We Lwowie funkcjonowały również dwa muzea ukraińskie: Towarzystwo Naukowe im. Tarasa Szewczenki, powstałe w 1893roku z 20 000 eksponatami, Ukraińskie Muzeum Narodowe im. Andrzeja Szeptyckiego, powstałe w 1905 roku z 25 000 eksponatami. W 1934 roku rozpoczęło działalność Muzeum Żydowskiej gminy wyznaniowej. Własne muzea organizowały też stowarzyszenia, instytucje kościelne i świeckie.

Niezwykle bogate biblioteki posiadały wyższe uczelnie Lwowa. Należy podkreślić, że kompletny zbiór prasy polskiej z XIX – XX wieku pozostał we Lwowie. Ponadto z chwilą ekspatriacji polskich mieszkańców Lwowa i okolicznych miejscowości dyrektor Lwowskiej Galerii Sztuki Borys Woźnicki informował, iż wraz z ekipą muzealników zebrał ponad 36 tysięcy obiektów kultury, głównie obrazów z opuszczonych kościołów, klasztorów, pałaców, dworków, za co otrzymał wysokie odznaczenia państwowe.

Powojenne powroty

Praktycznie zaraz po wkroczeniu Rosjan do Lwowa już w 1940 roku wszystkie muzea lwowskie przeorganizowano tak, aby straciły Polski charakter, poprzez rozdrobnienie kompletnych zbiorów rozmieszczając je po nowo powołanych muzeach, ale już ukraińskich. Do Polski po II wojnie światowej w lipcu 1946 roku i marcu 1947 roku jako „dar narodu ukraińskiego” dla Polski powróciło około 27 procent eksponatów, ze zbiorów im. Ossolińskich. Łącznie z odnalezionymi muzealiami wywiezionymi przez Niemców, a odnalezionymi po wojnie na Dolnym Śląsku w Zagrodnie, stanowi to około 30 procent stanu z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich i około 8 procent z Muzeum Lubomirskich.

Jest to wszystko, co dotychczas wróciło z pozostawionych muzeów lwowskich do Polski.

Biblioteki wileńskie – przy Uniwersytecie Wileńskim im. Stefana Batorego, im. Eustachego i Emilii Wróblewskich…

Dla pełniejszego oglądu liczby i sytuacji pozostawionego polskiego dziedzictwa narodowego na Kresach chciałbym przypomnieć jeszcze bogate zbiory wileńskie. Biblioteka działająca przy Uniwersytecie Wileńskim im. Stefana Batorego otrzymuje od państwa Polskiego w 1926 roku kolekcje Joachima Lelewela, w której skład wchodzą:

1.      377 000 tomów ksiąg

2.      12 000 rękopisów

Biblioteka im. Eustachego i Emilii Wróblewskich tworzona od 1900 roku, przekazana państwu Polskiemu w 1926 roku, była siódmą placówką państwową pod względem wielkości w kraju. Dokumentowała piśmiennictwo narodowe głównie wschodnich terenów Rzeczpospolitej i posiadała w 1931 roku:

1.      20 400 ksiąg i 1400 czasopism
              w 8400 tomach

2.      260 wydawnictw w 4000 tomach

3.      5800 dzieł w dziale Wilno-Litwa

4.      3000 poloniców z XV-XVIII

5.    740 obrazów i rysunków
              oraz 9900 rycin

6.      2700 rękopisów i 7400 autografów

7.      550 tek archiwalnych
              i 2500 muzealiów

8.      1450 atlasów i map i 285 albumów.

Jednym z najciekawszych eksponatów były przywileje królewskie, czy też dzieje uniwersytetów w Warszawie i Wilnie.

Wileńskie – Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Muzeum Starożytności
i ich powojenne losy

Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Wilnie, wraz z utworzonym Muzeum powstało w 1907 roku. Posiadało zbiory biblioteczne, numizmatyczne, przyrodnicze, etnograficzne i artystyczne. Muzeum Starożytności, założone w 1855 roku przez Eustachego Tyszkiewicza, a otwarte w 1856 roku przy Uniwersytecie Wileńskim, w 1865 zamknięte na polecenie Michaiła Murawiewa i w dużej części rozgrabione przez Rosjan. W 1919 roku ponownie reaktywowane przy Uniwersytecie Wileńskim dokumentowało historię Rzeczpospolitej. W 1941 roku zbiory zostały przejęte przez Litwinów.

Ponadto w Wilnie funkcjonowało powołane tuż przed wojną Muzeum Miejskie oraz istniały bogate Archiwa Państwowe i Miejskie. Wyróżniały się też swoimi zasobami kościoły Wileńskie .Działały też pomniejsze biblioteki i archiwa.

W Wilnie Litwini nie posiadali swojego ośrodka muzealnego. Od 1940 roku zbiory z bibliotek i muzeów były przejmowane przez Litwinów i gromadzone w budynku Muzeum Miejskiego. Z dużej części tych zabytków Litwini utworzyli Litewskie Państwowe Muzeum Sztuki.

Większość dóbr w Wilnie pozostało

Po zakończonej wojnie, przy Pełnomocniku Rządu Tymczasowego R.P. d/s repatriacji działał Wydział Kultury, na czele którego stała dr Maria Rzeuska. Wydział zbierał materiały dla potrzeb przyszłej rewindykacji polskich dóbr kultury z Wilna. Dzięki zaangażowaniu wszystkich pracowników wydziału udało się wysłać do Warszawy 17 transportów dóbr kultury, głównie z darów, depozytów lub zakupów od osób prywatnych. Ponadto w ciągu dwóch lat przesłano jeszcze do Polski 69 805 tomów książek. Pieniądze na te działania, daleko nie wystarczające, Wydział Kultury otrzymywał z Ministerstwa Kultury, Ministerstwa Skarbu i innych instytucji.

Do Polski nie powróciła z Wilna przytłaczająca większość polskiego dziedzictwa historycznego i kulturowego. Na Białorusi pozostały głównie zasoby archiwalne, biblioteki czy też wyposażenia kościołów, pałaców.

Powolne działania rewindykacyjne z Białorusi, Ukrainy

Po wojnie z Białorusi do Polski dotarło 13 skrzyń obiektów z galerii w Nieświeżu i Muzeum w Grodnie. W 1997 roku Polska wystąpiła z 8 wnioskami rewindykacyjnymi do Ukrainy, które zostały odrzucone w 1999 roku. Były jedynymi wnioskami z jakimi wystąpiła Polska wobec naszych sąsiadów ze wschodu. Trwają kontakty i prace polskich muzealników polegające na ewidencjonowaniu rozproszonych zbiorów, kserowaniu dokumentów i digitalizacji w Muzeach Lwowa. Praktycznie więcej muzealnicy nie są w stanie zrobić. Powinni działać politycy, ale, niestety, od lat 90. XX wieku takich polityków nie ma, drepczemy w miejscu. Zaczyna krążyć opinia wśród decydentów, że sprawę rozstrzygnięć własnościowych należy pozostawić przyszłości. Brak właściwych działań potwierdza protokół pokontrolny Najwyższej Izby Kontroli z 2017 roku.

Wciąż prawie wszystko przed nami

1. Nie przygotowano strategii restytucji dzieł sztuki, co utrudniło prowadzenie spójnej polityki państwa w tym zakresie.

2. Wiodące Ministerstwa w tej tematyce Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Ministerstwo Spraw Zagranicznych problematyki restytucji dóbr kultury nie mają w swoich priorytetach.

3. Występuje brak formalnych uregulowań na poziomie obu resortów.

4. Brak zapewnienia zasobów kadrowych, technicznych, lokalowych do realizacji działań związanych z odzyskiwaniem dóbr kultury.

Czy Polska, rezygnując z naszego dziedzictwa historycznego i kulturowego będzie w stanie zachować swoją tożsamość i przetrwać? Jest nas w Polsce, mających korzenie kresowe, około
5 milionów obywateli. Musimy podnieść wysoko głowy i zdecydowanie upomnieć się o Polaków mieszkających na kresach i o zwrot naszych narodowych dóbr kultury.

Zbigniew Socha

W trakcie pisania tekstu autor korzystał z następujących źródeł:

  • – dr hab. Maciej Matwijów – „Muzea lwowskie wczoraj i dziś”
  • – Roman Olkowski – „Walka o tzw. rewindykację wileńskich dóbr kultury
    po    II wojnie światowej”
  • – Wojciech Konończuk, współpraca Piotr Kosiewski – „Zagrożone dziedzictwo. Polskie dobra kultury na Ukrainie i Białorusi
  • – prof. Gabriel Brzęk – „Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie i jego twórca”
  • – Stefan Rygiel, Helena Drege – „Biblioteka im. Wróblewskich”