Walne Zebranie „Naszego Gdańska”. Sprawozdania przyjęte, uzupełnienie Komisji Rewizyjnej

WZC 5_04_2024 fot_J_Wikowski IMG_98185 kwietnia br. odbyło się Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia Nasz Gdańsk. Przyjęto sprawozdanie Zarządu z działalności w 2023 r. (w tym sprawozdanie finansowe). W wyborach uzupełniających do Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia wybrano Macieja Multaniaka oraz Annę Stawską.

Przed obradami wręczono legitymacje nowym członkom Stowarzyszenia.

WZC 5_04_2024 fot_J_Wikowski IMG_9844

Fot. Janusz Wikowski

Sprawozdanie z działalności Stowarzyszenia przedstawił prezes, doc. dr inż. Andrzej Januszajtis. Natomiast Skarbnik Anna Kuziemska złożyła Sprawozdanie finansowe.

WZC 5_04_2024 fot_J_Wikowski IMG_9845

Delegaci na Walne Zebranie otrzymali List Prezesa Stowarzyszenia w którym poinformował, że Sąd Rejonowy w Gdańsku na wniosek Zarządu wpisał 13 lutego 2024 r. do Krajowego Rejestru Sądowego zmiany personalne we władzach Stowarzyszenia Nasz Gdańsk (skład Zarządu oraz Przewodniczący Komisji Rewizyjnej) dokonane przez Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia w dniu 10.10.2023 r.

Z uwagi na pismo jednego z członków Stowarzyszenia (tytułującym się bez uprawnienia przewodniczącym Komisji Rewizyjnej SNG) skierowane do Sądu Rejonowego z wnioskiem o wstrzymanie uaktualnienia danych Stowarzyszenia w KRS oraz pismo innego członka SNG skierowane do Sądu procedura uaktualnienia składu władz wybranych prawomocnie przez Walne Zebranie wydłużyła się.

W procedurze wyjaśniającej  Zarząd przedstawił Sądowi dodatkowe dokumenty dotyczące prawidłowości głosowań podczas WZC 10.10.2023 r. oraz legalność wyborów nowych władz na kadencję 2023-2025, wnosząc o uznanie prawidłowo zgłoszonego wniosku o uaktualnienie zapisów w KRS umożliwiających dalsze działanie Stowarzyszenia.

– Mimo tych utrudnień Zarząd działał – stwierdził Prezes Stowarzyszenia. -Zebrania wyznaczone na pierwszy i trzeci poniedziałek miesiąca odbywały się regularnie. Co miesiąc ukazywał się nowy numer naszego miesięcznika. Kontynuowane są powstałe z naszej inicjatywy cykle comiesięcznych wykładów A. Januszajtisa w Ratuszu Staromiejskim (NCK). Przygotowano zebranie Noworoczne na 18 stycznia 2024 r. Opracowano zrąb programu Święta ulicy Św. Ducha, planowanego na Zielone Świątki i wstępny program Jubileuszu 30-lecia naszego Stowarzyszenia w czerwcu 2024 r. Wysunięto szereg pomysłów na pozyskiwanie z różnych źródeł pieniędzy, których zawsze i wszędzie jest za mało. Z inicjatywy p. wiceprezesa Sikory powstał plan cyklu wycieczek integracyjnych. Nasze Panie Patrycjuszki uświetniały i ubarwiały różne uroczystości, m.in. koncert laureatów XV Ogólnopolskiego Konkursu Młodych Skrzypków Pamięci Aleksandry Januszajtis w dniu 25 listopada. Zapisują się nowi członkowie. Nasz Gdańsk żyje, cieszymy się sympatią i szacunkiem!

– Co dalej? – rozważał w swoim wystąpieniu Prezes Januszajtis. – Mamy do wyboru: czy marnować czas i energię na napiętnowane już przez Adama Mickiewicza „spóźnione żale i potępieńcze swary”, czy zgodnie, albo przynajmniej bez przeszkadzania sobie nawzajem, realizować nasz program, w tym także trudne i ważne zadania, wytyczone na ostatnich Walnych Zebraniach?

Gorąco apeluję o wyzbycie się wzajemnych animozji i zakończenie sporów, które szkodzą nam wszystkim. Tylko w ten sposób można szybko dojść do przeżywania wspólnej radości z wypracowanych sukcesów. Negatywne emocje nikomu nie służą.

Sprawozdania przedstawił przewodniczący Sądu Koleżeńskiego – Sławomir Łabsz oraz Janusz Wikowski – zarejestrowany w KRS jako przewodniczący organu nadzorczego Stowarzyszenia.

– Należy stwierdzić, że prawomocnie wybrany podczas WZC 10.10.2023 r. Zarząd został wpisany bez zastrzeżeń do KRS i działa legalnie, zgodnie ze Statutem i innymi przepisami dotyczącymi finansów i prawa – powiedział przewodniczący organu nadzorczego Stowarzyszenia, Janusz Wikowski.

– Sprawozdanie z działalności Stowarzyszenia przedstawione przez Prezesa, Pana Prof. Andrzeja Januszajtisa jest klarowne – wskazuje na aktywność i przedsięwzięcia służące realizacji naszych statutowych zadań. Mimo różnych utrudnień Zarząd działa sprawnie i skutecznie, a „Nasz Gdańsk” – jak podkreślił Pan Prezes – cieszy się sympatią oraz szacunkiem i apeluje, że warto włączyć się do działania, albo przynajmniej nie przeszkadzać sobie nawzajem…

– Sytuacja Stowarzyszenia jest korzystna pod względem finansowym – stwierdził przewodniczący Komisji Rewizyjnej. – Księgowość jest prowadzona prawidłowo. Nie ma zadłużeń, jest zachowana płynność finansowa, Stowarzyszenie jest – mimo trudności z pozyskiwaniem środków zewnętrznych – w niezłej kondycji.

Zdobycie większych przychodów z wydawnictw umożliwi wygospodarowanie środków na inne koszty działalności statutowej. Na uwagę zasługują wpływy związane z wydawaniem książek.

Komisja Rewizyjna nie otrzymała od Zarządu informacji o działalności Stowarzyszenia w terenie (w tym o przepływach finansowych). Wskazano jedynie, że w Statucie Stowarzyszenie nie ma zapisów dotyczących powoływania i działania terenowych jednostek organizacyjnych.

Działalność Skarbnika, Anny Kuziemskiej zasługuje na uznanie i podziękowanie – za skrupulatność, optymalne gospodarowanie i oszczędne wydatki oraz finalny wynik finansowy – na plusie!.

– Podziękowania należą się darczyńcom, osobom pozyskującym przychody, a także członkom Stowarzyszenia realizującym wiele prac i zadań bezpłatnie (kolportaż, dekoracje, stroje, transport, publikacje, obsługa internetowa) – powiedział Janusz Wikowski.

Przedstawione sprawozdania zostały w głosowaniu przyjęte przez Walne Zebranie Członków SNG.

Podczas Walnego Zebrania  zabrał głos Ireneusz Lipecki i oświadczył, że rezygnuje z funkcji Członka Zarządu Stowarzyszenia (a także z członkostwa w SNG).

Walne Zebranie przyjęło uchwały – według propozycji zgłoszonych w przez przewodniczącego Komisji Rewizyjnej:

1. Uchwała o przyjęciu Sprawozdania Zarządu z działalności Stowarzyszenia oraz Sprawozdania finansowego za 2023 r.

2. Uchwała dotycząca wyborów uzupełniających dwóch członków KR– zgodnie ze Statutem (bezwzględną większością głosów uprawnionych do głosowania) i według orzeczenia Sądu Rejonowego.

3. Powołanie Komisji Statutowej w celu znowelizowania Statutu Stowarzyszenia, w szczególności zgodnie z aktualną ustawą o stowarzyszeniach oraz z jednoznacznymi ustaleniami dotyczącymi powoływania i działania w ramach Stowarzyszenia Kół, Klubów, jednostek organizacyjnych i wydawniczych.

4. Zobligowanie Zarządu do przygotowania i konsultacji jednolitej propozycji znowelizowanego Statutu oraz niezbędnych regulaminów (w tym Regulaminu Obrad, działania Zarządu) oraz do zwołania w realnym terminie NWZ – Statutowego.

5. Zobligowanie Zarządu do systematycznej aktualizacji listy członków Stowarzyszenia (zgodnie ze Statutem) oraz do ustalenia optymalnych stawek składek członkowskich i zasad abolicji w regulowaniu zaległych składek.

Po ukonstytuowaniu się w dniu 5 kwietnia Komisja Rewizyjna działa w obecnej kadencji (do 2025 r.) w składzie:

  • Przewodniczący – Janusz Wikowski
  • Wiceprzewodniczący – Maciej Mulaniak
  • Sekretarz – Anna Stawska.

Fotorelacja z Walnego Zebrania

Sprawozdanie Zarządu – przedstawione przez Prezesa Stowarzyszenia

Sprawozdanie Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej

 

Gdańsk z okien autokaru

SNG Wycieczka na Mierzeję Fot_Janusz Wikowski IMG_9269

Fot. Janusz Wikowski

Kolejna wycieczka organizowana przez Stowarzyszenie Nasz Gdańsk odbędzie się 29 kwietnia br. Jak informuje wiceprezes Stowarzyszenia, Stanisław Sikora będzie to wycieczka autokarowa dla członków i sympatyków „Naszego Gdańska”. W planie 6-godzinnego objazdu będzie m.in. DCT, Port Północny, tunel pod Martwą Wisłą, lotnisko (tam przerwa na kawę). Będzie okazja zobaczyć nowe dzielnice Gdańska oraz Oliwę, Wrzeszcz.

Liczba miejsc ograniczona, zapisy u organizatora i prowadzącego wycieczkę: Stanisław Sikora
tel. 519-854-442;   e-mail: stanislaw.sikora@pttk.pl

Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia 5 kwietnia

NG Walne 2023 Obrady Fot_J_Wikowski IMG_57545 kwietnia br. (piątek) odbędzie się w Gdańsku Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Na Walne Zebranie do Sali Inżynierskiej w budynku NOT zaprasza Zarząd Stowarzyszenia. Początek o godz. 17.

Będzie to doroczne Walne Zebranie Sprawozdawcze połączone z wyborami uzupełniającymi do Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia.

W porządku zebrania jest sprawozdanie finansowe za 2023 r., sprawozdanie z działalności Stowarzyszenia oraz wybory uzupełniające (dwóch członków) Komisji Rewizyjnej.

List Prezesa Stowarzyszenia

W Liście do Członków Stowarzyszenia Prezes Stowarzyszenia, doc. Andrzej Januszajtis informuje, że Sąd Rejonowy w Gdańsku na wniosek Zarządu wpisał 13 lutego 2024 r. do Krajowego Rejestru Sądowego zmiany personalne we władzach Stowarzyszenia Nasz Gdańsk (skład Zarządu oraz Przewodniczący Komisji Rewizyjnej) dokonane przez Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia w dniu 10.10.2023 r.

Ten fakt upoważnia Zarząd do podejmowania prawomocnych decyzji w imieniu Stowarzyszenia, co umożliwia ciągłość działania także w zakresie gospodarczym, wydawniczym oraz organizacyjnym w kolejnych latach naszej działalności.

– Chciałbym podziękować wszystkim członkom Stowarzyszenia biorącym aktywny udział w działalności za obdarzone zaufanie w statutowych wyborach, za otwartość i sprzyjającą atmosferę prowadzące do rozwiązywania problemów – czytamy w Liście Prezesa. -Dziękuję także za zaangażowanie w planowanych i realizowanych przedsięwzięciach – zgodnych z naszymi statutowymi celami.

Konieczna „bezwzględną większością głosów” do Komisji Rewizyjnej

Obecnie w Krajowym Rejestrze Sądowym jest wpisany przewodniczący obligatoryjnego -3-osobowego organu kontrolnego (Komisji Rewizyjnej), prawomocnie wybrany podczas Walnego Zebrania Sprawozdawczo-Wyborczego 10.10.2023 r. Skład Komisji należy uzupełnić o dwie osoby wybrane – zgodnie ze Statutem – bezwzględną większością głosów (50 proc. plus jeden głos spośród uprawnionych do głosowania). Dwie osoby wybrane do Komisji Rewizyjnej podczas WZC 10.10.2023 r. uzyskały większość prawidłowo oddanych i zliczonych głosów, lecz nie stanowiło to – wymaganej statutowo – „bezwzględnej większości”.

Rozwój „Naszego Gdańska”

Zebranie Zarządu SNG listopad 2023 IMG_7408Prezes Stowarzyszenia zwraca uwagę, że podczas walnego zebrania sprawozdawczego warto będzie także poświęcić czas na sprawy programowe służące rozwojowi „Naszego Gdańska”.

– Dużymi krokami zbliżamy się do uroczystości 30-lecia Stowarzyszenia, więc zapraszam do aktywnego działania – dla dobra wspólnego – dla Naszego Ukochanego Gdańska.

W zaproszeniu na Walne Zebranie Zarząd Stowarzyszenia zapowiada, że zostaną przekazane informacje dotyczące bieżącej działalności Stowarzyszenia (w tym m.in. organizacji Święta Ulicy Św. Ducha, obchodom 30-lecia Stowarzyszenia, wielu przedsięwzięć w obszarach działalności służącej aktywizacji – turystyka (Spacery z Naszym Gdańskiem), Facebook, Patrycjuszki Naszego Gdańska, wystawy okolicznościowe.

(w)

NG III 2024 komunikat

Wycieczka z „Naszym Gdańskiem” – na powitanie wiosny

SNG Wycieczka na Mierzeję Fot_Janusz Wikowski IMG_9379Stowarzyszenie Nasz Gdańsk w ramach swojej działalności statutowej zorganizowało 21 marca 2024 roku (czwartek) autokarową wycieczkę krajoznawczą – na powitanie wiosny. 

Wycieczce „Wiosna na Mierzei Wiślanej, przekop, Stutthof” przewodniczył Stanisław Sikora, wiceprezes Stowarzyszenia. 

SNG Wycieczka na Mierzeję Fot_Janusz Wikowski IMG_9262

Padał deszczyk, lecz to nie przeszkadzało prawdziwym turystom w przygodzie krajoznawczej okraszanej przez profesjonalnego przewodnika, krasomówcę Stanisława Sikorę. Przejazd przez Żuławy Gdańskie i Mierzeję Wiślaną do Przekopu w Nowym Świecie był wielką przyjemnością dla oka (niezwykłe miejsca, pejzaże) i dla ucha i ducha (przepiękne opisy, wyjaśnienia i ciekawostki nie tylko przyrodnicze).
Podczas zwiedzania przekopu z nieba sączył deszczyk, lecz parasole nie przesłaniały przepięknych widoków tej nowej inwestycji. Przekop staje się atrakcją turystyczną, lecz ma ogromne znaczenie w planowanych przedsięwzięciach gospodarczych regionu. Część dotyczącą przekopu w Nowym Świecie prowadził Zbigniew Socha, wiceprezes Stowarzyszenia. Przypomniał historię kolejnych prób budowy przekopu, wyjaśniał zasady funkcjonowania przejścia wodnego między morzem i Zalewem Wiślanym.

SNG Wycieczka na Mierzeję Fot_Janusz Wikowski IMG_9326

W drugiej części wycieczki zwiedzano Muzeum Stutthof – Niemiecki Nazistowski Obóz Koncentracyjny i Zagłady (1939-1945).

SNG Wycieczka na Mierzeję Fot_Janusz Wikowski IMG_9518

W wycieczce udział wzięło ponad 40 osób – członkowie i sympatycy Stowarzyszenia. Skarbnik Stowarzyszenia Anna Kuziemska była odpowiedzialna za sprawy finansowe.

Zaplanowane są kolejne spacery i wycieczki organizowane przez Stowarzyszenie Nasz Gdańsk.

Wycieczki organizowane przez Nasz Gdańsk w 2024 roku

FOTOREPORTAŻ z wycieczki na powitanie wiosny – Janusza Wikowskiego

Część I – Przekop Nowy Świat

Część II – Stutthof

 

„Nasz Gdańsk” na Facebooku

facebook Nasz Gdańsk(1)Drodzy odwiedzający naszą stronę! 🌟

Jako Stowarzyszenie Nasz Gdańsk, pragniemy tworzyć wspólnotę, która aktywnie angażuje się w życie naszego pięknego miasta. Idąc z duchem czasów, stworzyliśmy ku temu stronę na Facebooku👍

Na naszej stronie możecie być na bieżąco z naszymi inicjatywami, wydarzeniami, akcjami społecznymi i wszystkim, co dzieje się wokół naszego Stowarzyszenia!

👍Polub i obserwuj również nasz Fan Page, aby być na bieżąco z naszymi propozycjami wspólnych działań oraz ciekawymi informacjami o Gdańsku.

💬Razem możemy tworzyć pozytywne zmiany i rozwijać nasze miasto jeszcze lepiej!

👍 Kliknij w link poniżej i dołącz już dziś do grona sympatyków zaangażowanej społeczności Naszego Gdańska:

Stowarzyszenie „Nasz Gdańśka” na Facebooku

Dziękujemy za Wasze wsparcie 💙

Wędrując ulicami Gdańska z prof. Januszajtisem

Wędrując ulicami Gdańska. Promocja książki prof. Andrzeja Januszajtisa

Spotkanie z profesorem Andrzejem Januszajtisem będzie nie tylko intrygującą podróżą przez zaułki i historię pięknego miasta jakim jest Gdańsk, ale także wyjątkową okazją do rozmowy z samym autorem.

 Prof. Januszajtis, znawca kultury Gdańska, zaprezentuje swoje najnowsze odkrycia związane z powstawaniem swojej książki Wędrując ulicami Gdańska. Pod koniec wydarzenia będzie możliwość nabycia egzemplarzy książki oraz otrzymania autografu od autora.

Współorganizatorem wydarzenia jest Wydawnictwo Marpress.

  • 25 marca 2024, godz. 18:00
  • Ratusz Staromiejski
    Organizator: NCK
  • wstęp wolny

1,5 proc. dla Naszego Gdańska

Możesz przekazać 1,5 proc. podatku dochodowego jako darowiznę dla Stowarzyszenia Nasz Gdańsk. To nic Ciebie nie kosztuje, wystarczy w PIT za 2023 r. wpisać nasz KRS 0000039979. Za wsparcie darowizną serdecznie dziękujemy.

KONTO STOWARZYSZENIA:

Aktualny numer dla przelewów w złotych polskich (PLN)  

45 1600 1462 1741 5525 6000 0001

——————————

Konto dla wpłat w EUR

88 1600 1462 1741 5525 6000 0003

Konto dla wpłat w USD

61 1600 1462 1741 5525 6000 0004

1,5 proc. darowizny dla SNG

 

Spacer z „Naszym Gdańskiem” – historie miłosne w dawnym Gdańsku

W najbliższy czwartek, 22 lutego br. Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” zaprasza na  spacer z przewodnikiem: „Historie miłosne w dawnym Gdańsku”.

Początek spotkania o godz. 10.00 w Gdańsku – na Moście Miłości (daw. Moście Chlebowym) w pobliżu Ratusza Staromiejskiego.

Kto miłości nie zna

Ten żyje szczęśliwy

I noc ma spokojną

I dzień nietęskliwy”

Adam Mickiewicz

Posłuchamy o Annie i Jakubie, o burzliwych wydarzeniach Maurycego Ferbera i Anny, o których dowiedziała się ówczesna Europa, o miłosnych wzdychaniach  i tęsknotach czasami nieosiągalnych. Po drodze czytać będziemy fragmenty poezji miłosnej różnych autorów.

Zapraszamy członków i sympatyków „Naszego Gdańska” a także zainteresowanych historią i zabytkami naszego miasta. Uczestnictwo bezpłatne.

Prowadzenie na trasie: Stanisław Sikora

Plan Spacerów organizowanych przez  Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk”.

Wycieczki organizowane przez Nasz Gdańsk w 2024 roku(2) nowa

BYLIŚMY PEŁNI ENTUZJAZMU

portal ok Pani Jadwiga Wasiluk z opiekunką NataliąRozmowa z Jadwigą Wasiluk, z domu Szulecką, rodowitą warszawianką, uczestniczką Powstania Warszawskiego, od 1945 roku mieszkanką Gdańska.

Dziś też bym poszła, gdyby była taka potrzeba

Spotykamy się we Wrzeszczu Górnym, w mieszkaniu mojej sąsiadki Jadwigi Wasiluk z domu Szuleckiej. Rodowita Warszawianka, dziś, 91-letnia kobieta łączniczka batalionu „SOKÓŁ” – 2. kompanii szturmowej w Dzielnicy Śródmieście, chętnie dzieli się wspomnieniami tamtego czasu – porównując je do dzisiejszej rzeczywistości.

Pani Jadwigo proszę opowiedzieć swoje wspomnienia z Warszawy.

Sasiedzka wizyta z Pania Jadwigą zawsze wesoło okPrzed wojną mieszkaliśmy z rodziną w osobnym domku w Yacht Klubie Polskim nad Wisłą, gdzie ojciec był bosmanem, przychodziło do nas dużo młodzieży. Obecnie przez te tereny biegnie Trasa Łazienkowska. Często odwiedzał nas „Dziadek” Piłsudski” przyjeżdżając ze swoim kierowcą pięknym Cadillakiem z białymi oponami. Szofer trąbił a my dzieciaki biegliśmy otwierać bramę wjazdową i przejechać się na progu auta trzymając za jego burty. Wtedy dziadek sięgał do kieszeni płaszcza, dostawaliśmy cukierki i lecieliśmy dalej do swoich zabaw.

Od 1 września 1939 r. byłam świadkiem zmagań warszawiaków z okupacją. Najpierw naloty, potem po wkroczeniu wojsk do Warszawy okrutnych niemieckich rządów, represji, łapanek aresztowań i rozstrzeliwań. Dojeżdżałam na Plac Bankowy tramwajem na kurs maszynopisania, w drodze powrotnej konduktor krzyczy wysiadać „łapanka”. Jakoś się nie przestraszyłam i samiuteńka w tramwaju dotarłam na Saską Kępę. A tam wokół biegający Niemcy, krzyczący i wymachujący karabinami. Z podniesioną wysoko legitymacją szkolną, wysiadłam na przystanku końcowym i bezpiecznie przeszłam pomiędzy żołnierzami udając się do domu. Dzisiaj motorniczy nie poczeka na starszą panią zbyt wolno idącą do tramwaju.

Podczas okupacji wielokrotnie widziałam jak od ulicy Francuskiej przyjeżdżały nad Wisłę wojskowe samochody, gdzie wyrzucano z nich ludzi na plażę, a potem były publiczne egzekucje. Przeważnie mężczyzn, którzy przed śmiercią krzyczeli\: „Niech żyje Polska”. Później oprawcy przywozili już tylko związanych więźniów a wcześniej wlewano im gips w usta, by nie mogli nic krzyczeć. I tak ich rozstrzeliwali.

Gdy słyszę jak politycy wykrzykują „Niech żyje Polska!” i to z pokolenia, które nie zaznało wojny, chciałabym by znali wagę tych słów. Myślę, że nie wiedzą co znaczyło to hasło dla ludzi, którzy musieli niewinnie umierać i dla nas – bezsilnie patrzących na ich śmierć.

Pani Jadwigo jak to się stało, że młodzi ludzie, jak wówczas Pani, mając w chwili wybuchu powstania kilkanaście lat, trafiali jako ochotnicy do powstania.

W czasie wojny zamieszkał u nas student medycyny Antek Godlewski. Jego rodzice ze Śródmieścia, bali się by nie został złapany przez Niemców i umieścili go w naszym klubie bo to było bezpieczniejsze.

1 sierpnia 1944 r. przyszedł adiutant ojca Antka, który działał w Armii Krajowej, z wiadomością, żeby o godzinie 17 nigdzie nie wychodzić, bo będzie początek powstania. Antek od razu zapisał mi adresy kolegów i mówi: Jaga ty leć i zawiadamiaj szybko chłopaków. Jak wróciłam, to wybierałam się razem z nimi ale nie chcieli mnie wziąć i zostawili z Panią Godlewską w mieszkaniu na ul. Marszałkowskiej. Widziałam w bramie przebiegających, ubranych w hełmy i biało czerwone przepaski na rękach powstańców, co zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Okupacja trwała już 5 lat i to wystarczyło, że szczerze nienawidziliśmy Niemców. My z siostrą rwałyśmy się do powstania, aby roznosić ulotki, pomagać. Entuzjazm niesamowity panował, ludzie wynosili własne meble na barykady, z okien leciały sprzęty na głowy Niemców, co kto miał. Niemcy się pochowali w schronach, zniknęli na jakiś czas z Warszawy jakby ich wcale nie było.

Ja już przeprowadzałam ludzi z ul. Piusa. Antek widząc, że nie popuszczę stwierdził: Lepiej już będziesz pod moją opieką na Nowogrodzkiej, gdzie dowódca rotmistrz „Sokół” Olszowski organizował oddział. Nazywał mnie swoją narzeczoną i miejsca dostałam pseudonim „JAGA”. Jak wszystkie inne dziewczęta przepadałyśmy za nim. Zawsze elegancki: bryczesy, buty wojskowe, kolorowa chustka pod szyją – czerwona w białe kropki. Raz maszerował w tych butach i bryczesach i w damskim futrze tak dziarsko, że zasalutowali mu nawet Niemcy, taką miał fantazję.

Byliśmy pełni entuzjazmu wyzwalając Warszawę z okupacji. Większość to inteligencja z Powiśla, jak np.: aktorka Helena Grossówna, która była u nas Komendantką, ale też podwórkowa ferajna – fajne chłopaki. Dziś też bym poszła, gdyby była taka potrzeba. Wtedy nikt z nas nie myślał o stanowiskach, pieniądzach, zagrożeniu życia. Dostaliśmy przydział do grupy technicznej porucznika „Litwosa” – cichociemnego, specjalizującej się w rozbrajaniu niewypałów, produkcji granatów i materiałów zapalających. Części robiło się nawet z oparć od łóżek. Raz, zamiatając podłogę miotłą uderzyłam w skrzynkę granatów. Jak na komendę wszyscy wyskoczyli z pomieszczenia drzwiami oknami a ja zostałam jak sparaliżowana. Po chwili jakieś silne ręce złapały mnie w pół i wyciągnęły przez okno. Na szczęście nic się nie stało.

Nosiłam wiadomości, pełniłam warty nocne. Potem awansowałam na łączniczkę szturmową, trzeba było przenosić rozkazy od „SOKOŁA” i majora „JANKA” do dowództwa batalionu „KILIŃSKI”. O zmroku dziewczyny, łączniczki, zbierałyśmy się w bramach przy Alejach Jerozolimskich, po których za dnia jeździły niemieckie czołgi i trwał nieustanny ostrzał. Było to bardzo niebezpieczne i trzeba pędem z całych sił przebiegać na drugą stronę a kule świstały. Będąc dobrze wysportowana, miałam dobre wyniki w bieganiu, ale mój pierwszy „przelot” omal nie skończył się katastrofą. Po ciemku wpadłam nogą w wiadro a to uczepiło się uchem do nogawki i narobiło wiele hałasu. Później jeszcze 40 razy przebiegałam aleje. Za ten wyczyn dostałam Krzyż Walecznych, który gdzieś mi się zapodział.

Mój „opiekun” zdobył angielskiego stena i dzięki swojej brawurze zyskał przydomek „Antek rozpylacz”. Płynęła w nim gorąca polska i gruzińska krew po babce, wszędzie wlazł, osłaniał kolegów, zawsze szedł do akcji jako pierwszy, po prostu wariat. Zginął w ósmym dniu powstania trafiony serią prosto w pierś. Jak zginął Antek Pan Godlewski jego ojciec załamał się strasznie. Przestał normalnie funkcjonować i wycofał się z dowództwa od „MONTERA” – To był przecież, jego jedyny syn. Jego żona Aniela wcześniej bardzo wesoła kobieta, zajęła się mężem oraz siostrą i razem wyszli z Powstania.

Mieliśmy w oddziale dwóch chłopców, wszyscy dobrze wiedzieli, że podający za ulicznych cwaniaków, są żydowskimi sierotami, którzy po śmierci rodziców i ucieczce z getta zostali sami. Zalman Hochman stał się Zenkiem a jego brat Perc – Piotrkiem. Przez rok tułali się po Warszawie, sprzedając papierosy i gazety na Placu Trzech Krzyży. Do grupy „Sokoła” zostali przyjęci jako najmłodsi powstańcy, świetnie znając wszystkie przejścia i zakamarki, otrzymali pseudonimy „Mikiego i Cwaniaka”. Po śmierci Antoniego, w którego byli zapatrzeni jak w bożyszcze zrozpaczeni chłopcy przylgnęli do mnie jak do matki chociaż byli niewiele młodsi ode mnie.

Gdzie powstańcy tam wesoło. Gramofony poustawiane po piwnicach, były potańcówki i śpiew. Jak zwyciężamy to ogromna radość. Deklamowaliśmy piękne wiersze, był też taki jeden bardzo wymowny „Czekamy na ciebie czerwona zarazo”. Pamiętam jedyny koncert Mieczysława Fogga na jakim byłam. Niewielka kawiarenka na ul. Kruczej, do której można było dojść korytarzami przez piwnice. Serwowano takie maleńkie filiżaneczki kawy zbożowej i miniaturowe kanapeczki z czarnego chleba, czuło się atmosferę właśnie śpiewał Mieczysław Fogg, ktoś grał a po chwili słyszymy przerażający i złowieszczy zgrzyt – ryczących krów *. Acha zaraz będzie eksplozja i wtedy wszyscy rzucają się za worki z piaskiem. Widziałam kiedyś jak taki pocisk padł. Ulicą biegła dziewczyna sanitariuszka albo łączniczka i raptem golusieńka została w jednej chwili wszystko na niej spłonęło i padła, to był straszny widok…

Ile osób przewinęło się przez oddział Sokoła, a ile zginęło?

Przewinęło się około 400 osób, ale ile zginęło tego nikt nie zliczy. Oddziały powstańcze łączyły się do wspólnych akcji i dzieliły, wielu ginęło jedni przychodzili inni odchodzili. Byliśmy jedną wielką rodziną nie było podziałów jak dziś na tych z Armii Krajowej czy z Armii Ludowej. Razem walczyli mijali się pozdrawiali wzajemnie. Nie było nieporozumień, gdy ktoś znalazł woreczek sucharów, nie zjadł nie schował dla siebie, od razu dzieliło się między wszystkich. Na parterze Nowogrodzkiej mieliśmy naszą szturmówkę. Dziś pod tym adresem jest siedziba PIS a w partiach ciągłe przepychanki kto lepszy. Nie wiem dlaczego nikt nie pytał nas o zgodę. Nie ma już „naszych” bo byśmy tam poszli zrobić porządki.

Tu pod numerem wtedy 3/5 gromadziliśmy się wszyscy na odprawy przed akcjami na Bank Gospodarstwa Krajowego, Muzeum Narodowe. Tam też mieszkałam na 3 piętrze z koleżanką „Niną”, bo bardziej bałam się zasypania pod gruzami niż śmierci od bomb. Zatrzymałyśmy się u chłopaków którzy pełnili wartę przed naszą „szturmówką” i właśnie wychodziłyśmy gdy spadł granatnik. Z chłopców z którymi przed chwilą żartowałyśmy niewiele zostało. Przybiegło wiele osób a ja nie mogłam się ruszyć bo zrobiło mi się słabo. Nina podniosła się z kolan, podbiegła i wyrżnęła mi prosto w twarz. Od razu pomogło i ruszyłyśmy do pomocy, wspólnie zaniosłyśmy ich na noszach do punktu sanitarnego. Wróciłyśmy na naszą kwaterę i płakałyśmy. Było wiele takich sytuacji rozmawiało się z kimś znajomym, zaraz przybiegają z wiadomością, że już nie żyje. Śpiewało się wtedy taką piosenkę : .. w mogile ciemnej, śpij na wieki ojra, ojra, rach, ciach, ciach…

Zginąć można było wszędzie. Na przykład apel był, żeby wyjść ogniska palić, bo będą zrzuty żywności i amunicji, rosyjskie kukuruźniki już nad nami latały. A ja z koleżanką ranną w nogę nie poszłam bo zasypiałam na stojąco ze zmęczenia. Przybiegają Jaga wstawaj dużo rannych zabitych – zamiast żywności spadły bomby. To był widok makabryczny układałyśmy w bramie trupy warstwami do wysokości półtora metra. Patrzyłyśmy tylko czy ktoś jeszcze żywy, bo jak żywy to do szpitala polowego pod siódemkę, do doktora Wężyka. On był dermatologiem ale musiał zająć się wszystkimi pacjentami mając do pomocy tylko studenta. Do dziś nie wiadomo, kto zrzucił te bomby. Czy to spod Banku Gospodarstwa Krajowego czy z tych kukuruźników. W każdym razie z naszego oddziału zginęło wtedy 17 osób i wielu cywili, którzy też wyszli w nadziei na znalezienie żywności, gdyż głód już panował okropny. Ranni i starsi umierali piwnicach, w tych samych gdzie rodziły się dzieci.

Jeden mały chłopiec 8-9 lat, pamiętam miał zawadiacką czapkę z okrągłym daszkiem, kręcił się ciągle koło naszego oddziału i pewnego dnia usłyszał, że będzie akcja. Niemcy dobrze przygotowali zasadzkę – znów dużo naszych zginęło. Chłopak przyszedł ponownie i powstańcy go przepytali. Okazało się, że mieszkał niedaleko z rodzicami w domu przy ul. Brackiej 5 i był synkiem folksdojcza a ten wysyłał go na przeszpiegi. Co z nim zrobić przecież taka zdrada była karana śmiercią. Ale nikt nie chciał zabijać dziecka. Puściliśmy chłopaka a rodziców wygoniliśmy na niemiecką stronę.

Powstanie paradoksalnie uratowało mi życie, gdyż cała moja najbliższa rodzina: ojciec, mama, siostra, brat i wujek – wszyscy zginęli od wybuchu bomby, która trafiła w dom na Pradze gdzie wtedy przebywali. Łącznie z mojej rodziny zginęło kilkanaście osób.

Ponownie spotykamy się z Panią Jadwigą 3 sierpnia 2018 r. Chodzą mi po głowie różne pytania o powstanie no i muszę dopisać zakończenie wywiadu. W telewizyjnych wiadomościach przewijają pasek o śmierci generała Ścibora Rylskiego. Miał 101 lat i zawsze podkreślał, że „w Warszawie walczono nie tylko o Warszawę, lecz o Polskę”.

Pani Jadwigo jak Pani ocenia decyzję o wybuchu powstania a w konsekwencji śmierć 200 tysięcy ludzi oraz całkowite zburzenie Warszawy?

Nawet bez decyzji MONTERA – komendanta okręgu warszawskiego Antoniego Chruściela powstanie na pewno by się rozpoczęło, bo warszawiacy sami poszliby do walki.

A jak dalej potoczyły się Pani losy po kapitulacji powstania?

Nas prowadzono Aleją Niepodległości do Pruszkowa. Był rozkaz Hitlera by zniszczyć Warszawę i zabić wszystkich jej mieszkańców. Oprawcy brali nawet małe dzieci za nogi i strzelali im w głowę. Mimo podpisanych przez gen. Tadeusza „Bór” Komorowskiego warunków kapitulacji, niektórych jeńców Niemcy rozstrzeliwali a resztę prowadzono do obozów przejściowych a później do koncentracyjnych. Części żołnierzy udało się wmieszać w tłum ludności cywilnej wypędzanej z Warszawy. Ja odpowiada Pani Jadwiga – po prostu uciekłam.

Po wojnie komunistyczna bezpieka zaczęła rozpytywać o „CIOTKĘ JAGĘ” do głowy im nie przyszło, że podczas powstania mogłam być młodą siedemnastoletnią dziewczyną, szukali starszej i to mnie uratowało z opresji. Ale wtedy gdy mnie szukali wzięłam i zapakowałam w torbę wszystkie zdjęcia, zawiozłam do syna jednego profesora – Na Wzgórze. Mówię macie i przechowajcie. Później gdy upłynęło trochę czasu i więcej o mnie nie pytali, pojechałam po te moje zdjęcia ale się okazało, że Jurek syn tego profesora tak się kiedyś przeraził, że wsadził wszystko do pieca i spalił. A to były bardzo unikalne zdjęcia zrobione z różnych aparatów. To było archiwum.

Po wojnie nie było gdzie mieszkać Warszawa zrujnowana a najbliższa rodzina zginęła i tak trafiłam do Gdańska. W każdą rocznicę powstańcy spotykali się w gronie najbliższych przyjaciół na cmentarzu w Warszawie. Częścią tych spotkań były odwiedziny miejsc gdzie zginęli ich koleżanki i koledzy. Zamknięte środowisko powstańców zaakceptowało przyszłego męża Pani Jadwigi – Wiktora Wasiluka wysokiego i wysportowanego, później wieloletniego profesora na Politechnice Gdańskiej, odtąd jeździli na rocznicowe spotkania razem. Wspomnienia, wspomnienia a pamiętasz to…, a pamiętasz tamtego… ,. Z czasem jest nas coraz mniej a bywało, że odchodzili tego samego dnia więc mówiliśmy, że dwójkami poszli do nieba, że się umówili na spotkanie.

Czy oglądał Pan jak przedwczoraj śpiewano zakazane piosenki z okazji w 74 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego?

Ja pierwszy raz w tym roku nie pojechałam do Warszawy na obchody rocznicowe. Ach jakie były ładne uroczystości chwytające za serce. Wszystkie uliczki na Placu Piłsudskiego zapełnione, widok budujący, że Polska pamięta o powstaniu. Tylu ludzi przyjechało i nawet z zagranicy niektórzy. Starsi ludzie śpiewali, widać było jak łzy się leją. Harcerze też byli bardzo ładnie ubrani jak my kiedyś. Przed wojną harcerze byli dobrze prowadzeni i nie wolno im było palić papierosów ani pić alkoholu – wcale. Obowiązkiem harcerza było pomagać starszym dbać o tężyznę fizyczną i ducha. Nie wiem jak dzisiaj jest w harcerstwie, czy kontynuowane są te nasze wartości.

Widzę, że martwi Panią dzisiejsza polityka.

Patrzę z przerażeniem na wiadomości w TV. Nie daj Boże żeby wojna kiedyś wróciła. Wojna domowa to by była najgorsza bo brat nie może strzelać do brata. Tego nigdy nie może być!

* „Dziadek” Piłsudski – marszałek Józef Piłsudski premier i naczelnik Państwa Polskiego zm. 12 maja 1935.

**Ryczące krowy – potoczna nazwa pocisków artyleryjskich, pochodzi od ryku silników rakietowych. Niemcy używali do walki przeciwko powstańcom w Warszawie ciężkich wyrzutni rakietowych kal. 28-35 cm. 

Jerzy Grzelak uczestnik Powstania Warszawskiego PS. „PILOT”, po wojnie mistrz rzemiosła zegarmistrzowskiego – precyzyjnych mechanizmów odmierzających godziny, minuty i sekundy zanotuje w książce M. Kowaleczko-Szumowskiej pt. Fajna ferajna:

„…stałem się stróżem czasu choć nie potrafię go zatrzymać ani cofnąć. My powstańcy powoli odchodzimy ale zostajecie Wy, którym chcemy opowiadać nasze historie.”

W książce Fajna Ferajna znajduje się również opowieść o Jadwidze Wasiluk ps. „Jaga” – jednej z najmłodszych uczestniczek Powstania Warszawskiego.

Arkadiusz Kowalina

Rozmowa odbyła się 8 kwietnia 2018 r.

Zdjęcia Jan Kowalina

portal ng Sasiedzka wizyta z Pania Jadwigą zawsze wesoło - ok