XXX-lecie Stowarzyszenia ”Nasz Gdańsk”

Spotkanie noworoczne SNG 18_01_2024 Fot_Janusz Wikowski IMG_899022 czerwca 2024 r. Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” będzie obchodzić jubileusz trzydziestolecia swojej działalności na rzecz Gdańska i jego mieszkańców.

Jest to doskonała okazja, aby powspominać i przypomnieć, co istotnego w tym okresie udało się dokonać Stowarzyszeniu, a przede wszystkim przypomnieć ludzi – członków Stowarzyszenia, którzy na przestrzeni tych trzydziestu lat tworzyli Stowarzyszenie i stali za tymi dokonaniami.

Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” powstało w okresie poprzedzającym wybory samorządowe w 1994 roku. Początkowo jako komitet wyborczy, a następnie przekształcając się w Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk”, którego pierwszym prezesem został Antoni Szczyt.

Do Rady Miasta weszło czterech naszych członków: Ewa Sienkiewicz, Małgorzata Chmiel.

Andrzej Szydłowski i Henryk Rowiński, do których dołączyli Sławomir Niecko, Joachim Szyc i Zenon Plech, tworząc Klub Radnych Stowarzyszenia.

W początkach transformacji gospodarczej oraz tworzenia się samorządności lokalnej, Stowarzyszenie, jako organizacja działająca ponad podziałami politycznymi, miała być płaszczyzną ludzi tworzących społeczność obywatelską, dążącą do dynamicznego rozwoju miasta.

To dlatego w składzie 36 członków założycieli Stowarzyszenia znajdował się szeroki wachlarz przedstawicieli kupców, przedsiębiorców, a Gdańska Izba Rzemieślnicza delegowała przedstawicieli poszczególnych cechów.

W początkach działalności Stowarzyszenia, jako ciało doradcze został powołany Konwent, składający się z przedstawicieli, działających w szeroko rozumianej gospodarce. W skład Konwentu wchodzili między innymi: Bogdan Fota, śp. Henryk Lewandowski, Ryszard Kokoszka, Grzegorz Pellowski, Wojciech Majchrzakowski, Andrzej Szydłowski i Czesław Wydra.

Tak przygotowane i zorganizowane Stowarzyszenie wybrało swój pierwszy Zarząd, w skład którego weszli: Prezes śp. Antoni Szczyt, Alicja Wojciechowicz, Adam Zalewski, Witold Kamiński, Janusz Lupiński, Stanisław Gibała. Piszący ten artykuł przewodniczył w dużej części zebraniom i naradom, organizowanym przez Stowarzyszenie.

W 1994r po pożarze w hali widowiskowej Stoczni Gdańskiej, wielu poparzonych potrzebowało pomocy. Dzięki kontaktom Adama Zalewskiego poprzez Jadwigę Wator udało się skontaktować z Robertem Schonbachlerem ze Szwajcarii, który wstrząśnięty rozmiarem tragedii, natychmiast zdecydował się pomóc i zaoferował bezpłatne wykonanie siedmiu protez włosów dla najbardziej poszkodowanych dziewcząt. Protezy były wykonane z naturalnych włosów i pozwoliły w miarę normalnie funkcjonować tym młodym osobom

W przedsięwzięcie zaangażowanych było wiele osób, ale udział Adama Zalewskiego i Jadwigi Wator był nieoceniony.

W Stowarzyszeniu w pierwszych latach jego działalności funkcjonowała, pod przewodnictwem Adama Zalewskiego, komisja charytatywna, która przy współudziale Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm i Centrum Handlowego Kupców na Chełmie, pod hasłem „wakacje dzieciom”, wysłała przeszło 200 dzieci z niezamożnych rodzin na obozy wakacyjne.

Z kolei domeną Janusza Lupińskiego było organizowanie ogólnodostępnych rajdów samochodowych, których organizację przejął od Ryszarda Kokoszki.

Rajdy, a w zasadzie bezpieczne jazdy samochodem, miały służyć kulturze bezpiecznego poruszania się po drogach publicznych. Rajdy były organizowane w ścisłej współpracy z Wydziałem Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji.

Niezwykle istotnym elementem działań była popularyzacja Stowarzyszenia w społeczności Gdańska, poprzez organizację festynów dla mieszkańców z udziałem aktorów Teatru Wybrzeże, a w szczególności śp. Stanisława Michalskiego. W tych działaniach brał udział cały Zarząd, ale w sposób szczególny Witold Kamiński i Adam Zalewski.

W 1997 roku Stowarzyszenie było wiodącym organizatorem Benefisu śp. Stanisława Michalskiego, zasłużonego aktora, byłego dyrektora Teatru Wybrzeże, ale i również honorowego członka naszego Stowarzyszenia.

To wydarzenie, z udziałem wszystkich teatrów Trójmiasta, zdaniem dziennikarzy zostało ocenione jako wydarzenie kulturalne roku w Trójmieście.

W 1998 roku, po przegranych wyborach samorządowych, w których Stowarzyszenie, mimo sprzeciwu dużej części członków, brało udział w koalicji z partią Lecha Wałęsy Chadecją III RP, nastąpił głęboki kryzys, były głosy nawołujące do rozwiązania Stowarzyszenia.

Zarząd złożył rezygnację, a część członków Stowarzyszenia, optujących za większym upolitycznieniem, odeszła. Zwyciężyła koncepcja Stowarzyszenia apolitycznego, działającego ponad podziałami politycznymi. Nowym Prezesem Stowarzyszenia został prof. Andrzej Januszajtis, który nieprzerwanie od 26 lat przewodzi z sukcesami Stowarzyszeniu, które stopniowo przyjęło charakter Stowarzyszenia historyczno-społecznego, dbającego również o zachowanie historycznej tkanki miasta tam, gdzie ona występuje.

W czerwcu 2001 roku zostaje powołany do życia Miesięcznik ,,NG”, który jest czasopismem bezpłatnym. Początkowo redakcja składa się z trzech osób: prof. Andrzej Januszajtis – redaktor naczelny, Olga Zielińska – redaktor prowadzący i ja – odpowiadający za sprawy organizacyjno – techniczne, finansowe oraz dystrybucję miesięcznika. W dalszym okresie dystrybucją zajmowali się Dariusz Wróblewski, Roman Nadolny oraz do dzisiaj Roman Majchrowicz

Od tego momentu staliśmy się bardziej słyszalni, a zarazem skuteczni. Nasz głos dociera do mieszkańców, instytucji i władz samorządowych.

Otworzyły się możliwości upowszechniania wiedzy historycznej. Poruszamy problemy społeczne, zabieramy głos w sprawach dotyczących istotnych problemów Gdańska.

Jako czasopismo niezależne od partii politycznych, staramy się być konstruktywni, jednak jeśli występuje taka konieczność, to również toczymy spory i batalie z władzami.

W miesięczniku publikują członkowie i sympatycy stowarzyszenia, którzy kochają Gdańsk i na sercu leży im dobro miasta i jego mieszkańców. Tu należy podkreślić, iż piszący do miesięcznika czynią to bezpłatnie. To dzięki temu, oraz udziałowi w przedsięwzięciu dziennikarzy i wsparciu finansowemu wielu firm, miesięcznik się rozwija i utrzymuje wysoki poziom.

Od 2001 roku redaktorami prowadzącymi byli: Olga Zielińska – 2 lata, śp. Antoni Perzyna – 6 lat, Katarzyna Korczak – 15 lat oraz aktualnie od lipca 2023 Barbara Wiśniewska.

Do chwili obecnej ukazały się 274 numery miesięcznika w formie papierowej, jednocześnie wszystkie wydania są dostępne w wersji elektronicznej na naszym portalu www.nasz.gdansk.pl, który prowadzi od 2014 roku red. Janusz Wikowski. Nadał on portalowi formę nowoczesną, zwiększając możliwość dotarcia z treściami miesięcznika do młodych odbiorców. Pierwszym twórcą i opiekunem strony internetowej Stowarzyszenia była do końca 2013 roku Barbara Jankowska.

Pozwoliłem sobie napisać kilka zdań więcej o miesięczniku, gdyż jest on taką symboliczną perłą w koronie Stowarzyszenia.

W 2001 roku, już w pierwszym numerze miesięcznika, artykułem śp. Stanisława Michela rozpoczynamy batalię o zachowanie najcenniejszego zieleńca Głównego Miasta przy ul Szerokiej, w którego miejscu miał powstać zespół budynków handlowo-usługowych, bez parkingów, w powstającym planie zabudowy tego obszaru.

Do daleko idącego zaangażowania się w obronę zieleńca inspirowały Stowarzyszenie dwie osoby, a mianowicie śp. Barbara Kierkowska, która z bardzo dużym udziałem mieszkańców Głównego i Starego Miasta zebrała ponad 1000 [tysiąc] podpisów w proteście przeciwko likwidacji zieleńca, oraz Jarosława Strugała, ówczesna prezes Kupców Dominikańskich. Stowarzyszeniu udało się zebrać koalicję Radnych ponad podziałami politycznymi W tych działaniach intensywnie wspierała nas wtedy Radna Małgorzata Chmiel.

Już w nr 5 miesięcznika pisałem, iż z poparciem ekspertów: prof. Stanisława Latour i prof. Kazimierza Kuśnierza zieleniec pozostanie.

Dzisiaj skwer nosi imię Świętopełka Wielkiego, a jego centrum jest właśnie rzeźba księcia pomorskiego Świętopełka Wielkiego, który jest uważany przez Kaszubów za jednego z największych przywódców.

Szkoda tylko, że otaczające ulice „wchodzą w skwer, poprzez zbyt mało zieleni wysokiej – drzew i żywopłotów na obrzeżach skweru, co zatraca charakter enklawy zieleni, a wręcz odnosi się wrażenie, iż odpoczywający są na chodniku, w sąsiedztwie ruchliwych ulic.

To był wtedy znaczący sukces, pokazujący, jak współpraca wielu środowisk i osób, często o odmiennych poglądach politycznych, przynosi wymierne efekty. O tym, po upływie ćwierć wieku, tak często zapominamy.

Z chwilą, kiedy Gdańsk dotknął niewyobrażalny kataklizm powodzi w 2001 roku, Stowarzyszenie natychmiast ruszyło z pomocą. Na wniosek przewodniczącej Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej Danuty Znamierowskiej zorganizowano zbiórki pieniężne.

Zebrane pieniądze zostały przekazane trzem najbardziej poszkodowanym szkołom z rejonu Oruni i Olszynki, a były to: Szkoła Podstawowa nr 10 przy ul. Gościnnej oraz Szkoła Podstawowa nr 16 przy ul. Ubocze na Oruni i Szkoła Podstawowa nr 59 przy ul. Modrej na Olszynce.

Istotnym problemem, sposób szczególny oszpecającym miasto, była plaga wielkoformatowych reklam, zasłaniających zabytki. Nie godziliśmy się na przyzwolenie władz i przedkładanie komercji ponad piękno i estetykę Gdańska. Przez wiele lat pokazywaliśmy przykłady takiego szpecenia przestrzeni publicznej, które w konsekwencji szkodziło nie tylko wizerunkowi miasta, ale i odstraszało turystów.

Dzięki wielkiemu zaangażowaniu powołanego przez Rufina Godlewskiego Komitetu do budowy krytej pływalni olimpijskiej na Żabim Kruku, działającego w latach 2001-2004, udało się wykonać ogrom prac. Doprowadzono do powstania projektu koncepcyjnego oraz wpisania obiektu na listę najważniejszych inwestycji na pozycji nr 6 Ministerstwa Sportu, z dofinansowaniem 50 mln zł w latach 2005-2008 Pływalnia miała być obiektem samofinansującym się. Projekt miał szerokie poparcie środowiska olimpijczyków gdańskich, m.in. Alicji Pęczak czy też władz akademickich i Okręgowego Związku Pływackiego. Niestety, władze miasta, pomimo początkowego wsparcia, wycofały się z finansowania badań archeologicznych. Projekt upadł, a Gdańsk do dzisiaj nie posiada krytej pływalni olimpijskiej i wieloletnia praca dużej grupy członków Stowarzyszenia została zmarnowana.

Kolejnym wyzwaniem dla Stowarzyszenia było zebranie funduszy i doprowadzenie do odsłonięcia trzech tablic, upamiętniające jakże ważne wydarzenia w historii Gdańska.

Pierwsza z nich została umieszczona na murze Aresztu Śledczego w dniu 11 listopada 2009 roku.

Upamiętnia ona pobyt w tym zakładzie w 1917 roku Józefa Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego. Osobami wiodącymi tego przedsięwzięcia byli członkowie Stowarzyszenia: prof. Andrzej Januszajtis, Waldemar Kowalski, Rufin Godlewski i Barbara Jankowska.

Następne dwie tablice odsłonięto na murze Komendy Miejskiej Policji 1.czerwca 2010 roku.

Pierwsza z nich upamiętnia 15-lecie powrotu Polski nad morze, zaś druga tablica przypomina, iż budynek, który w latach 1921-1939 był siedzibą Komisariatu Generalnego Rzeczpospolitej Polskiej, w czasie drugiej wojny światowej stał się miejscem kaźni Żołnierzy Ruchu Oporu i Polaków, głównie mieszkańców Gdańska.

W tej wyjątkowej uroczystości uczestniczyło około 1500 osób, w tym dużo młodzieży z okolicznych szkół oraz władze kościelne, wojewódzkie i miejskie.

Tu należy przypomnieć, iż drobiazgowy plan uroczystości odsłonięcia obydwu pamiątkowych tablic w całości nawiązywał do ich przebiegu sprzed 75 lat.

Za zaangażowanie i wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i ich czynach w walce o niepodległość Polski podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” zostało uhonorowane medalem „PRO MEMORIA”, ponadto tym medalem zostali uhonorowani członkowie Stowarzyszenia: prof. Andrzej Januszajtis, Waldemar Kowalski, Rufin Godlewski, natomiast kol. Barbara Jankowska otrzymała Złoty Krzyż Związku Piłsudczyków RP.

W sposób istotny przyczyniliśmy się do ufundowania sztandaru Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku, działając aktywnie w Społecznym Komitecie Organizacyjnym Nadania Sztandaru.

Uroczystość przekazania sztandaru odbyła się 15 lipca 2011 roku na Długim Targu przed Dworem Artusa, przy udziale władz wojewódzkich i dowództwa Policji oraz mieszkańców Gdańska i turystów.

Medale brązowe „Za Zasługi dla Policji” otrzymali reprezentujący Stowarzyszenie prof. Andrzej Januszajtis i Waldemar Kowalski.

Bardzo duży wkład pracy Stowarzyszenie włożyło w działania, doprowadzające do powołania Rady Dzielnicy Śródmieście w maju 2011 roku. Przez wiele lat Rady Dzielnicy nie można było powołać ze względu na brak frekwencji w wyborach. Stowarzyszenie przeprowadziło szeroką akcję informacyjną w dzielnicy, kierując jednocześnie swoich członków, mieszkających w Śródmieściu, na kandydatów do Rady – i udało się. Przez pierwsze kilka lat Rada Dzielnicy funkcjonowała właśnie w naszej siedzibie, przy ul. Św. Ducha 119/121.

Od 2012 roku, z inicjatywy i pomysłu Rufina Godlewskiego, we współpracy z Muzeum Gdańska za aprobatą dyrektora Adama Koperkiewicza, a od 2015 roku z osobistym zaangażowaniem dyrektora Muzeum prof. Waldemara Ossowskiego, Stowarzyszenie współorganizuje cykl uroczystości, których celem jest przypomnienie dorobku i sylwetek osób szczególnie zasłużonych dla Gdańska, jednak z różnych przyczyn zapomnianych przez historię i ludzi, a pamięć o nich zagubiona w przestrzeni upływającego czasu.

Cykl nosi nazwę „Zasłużeni w Historii Miasta Gdańska”.

Pierwszym wyróżnionym w 2012 roku był śp. Tadeusz Matusiak – inicjator powstania Muzeum Stutthof oraz jego pierwszy dyrektor, a od 1972 roku dyrektor Muzeum Gdańska.

Ostatnią osobą z 14 już wyróżnionych, była prof. Elżbieta Grot – Kustosz Muzeum Stutthof. Cykl oczywiście będzie kontynuowany.

Marzenie prof. Andrzeja Januszajtisa urzeczywistniło się.

Z inicjatywy Stowarzyszenia. 15.września 2018 r powróciło na swoje historyczne miejsce tzw. Kamienne Serce Miasta, czyli symboliczny środek miasta z XV wieku. Wykonane zostało z granitowego kamienia i wbudowane w istniejący bruk ulicy Św. Ducha w pobliżu Kaplicy Królewskiej. W sposób szczególny w tą inicjatywę byli zaangażowani prof. Andrzej Januszajtis i Ireneusz Lipecki.

Praktycznie od 2014r istnieje przy Stowarzyszeniu Koło Poetów – Salon Pięknego Słowa, którego pomysłodawcami i liderami byli śp. Wacław Janocki i Anna Stawska, a wiedzą i warsztatem literackim wspierani przez śp. Ryszarda Jaśniewicza i Andrzeja Hoppę.

W dowód uznania dla twórczości poetów z Salonu Pięknego Słowa, Stowarzyszenie wydało już trzy tomiki wierszy, z których ostatni uświetni uroczystości XXX-lecia Stowarzyszenia.

Dziś powszechnie znany Klub Seniora Motława swe pierwsze kroki na przełomie 2012/2013 roku stawiał w siedzibie Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Na jego czele od początku powstania stoi Helena Turk. Jest to osoba o niespożytej energii i z mnóstwem pomysłów, aktywizujących seniorów.

Z chwilą, gdy Klub Seniorów rozrósł się do takich rozmiarów, iż klubowicze nie mieścili się w siedzibie Stowarzyszenia, władze Gdańska udostępniły Seniorom większe pomieszczenia .Do dzisiaj Klub Motława formalnie i mentalnie jest częścią Stowarzyszenia.

Kolejnym miejscem i środowiskiem, które w pewnym sensie Stowarzyszenie aktywizuje i ożywia jest Orunia. Stowarzyszenie w 2012 roku przyjmuje w swoje szeregi grupę działaczy zrzeszonych w Kole Inżynierów i Pasjonatów Orunia. Od tego momentu stają się członkami Stowarzyszenia. Na czele koła IKO stał Józef Kubicki. Kolorytu tej grupie dodaje działalność Wojciecha Mienika, pasjonata Napoleona Bonaparte. Grupa kol. Wojciecha Mienika organizuje spotkania, szerząc wiedzę o cesarzu i organizuje różne uroczystości rocznicowe związane z Napoleonem.

Członkowie Stowarzyszenia z Oruni swoją działalność dokumentują poprzez artykuły, publikowane w Miesięczniku „Nasz Gdańsk”. Do najbardziej aktywnych piszących do miesięcznika należą: Józef Kubicki, Roman Itrich, Wojciech Mienik i Bożena Moćko.

Do najbardziej kolorowej części Stowarzyszenia, na widok których mieszkańcy Gdańska i turyści przystają, a na twarzach pojawia się uśmiech, należą Gdańskie Patrycjuszki.

Panie występują w pięknych, kolorowych strojach gdańskich mieszczek, które własnoręcznie szyją, starając się je jak najwierniej upodabniać do oryginału.

Obecnie już żadna uroczystość w Stowarzyszeniu, a i niejednokrotnie w innych instytucjach, bez pomocy i udziału Patrycjuszek nie może się obejść. Organizatorem i jednocześnie liderem tego zespołu jest Anna Stawska. Panie ostatnio występowały z przedstawieniem pt. Jasełka Gdańskich Patrycjuszek, nawet na scenie Muzeum II Wojny Światowej. Autorką pomysłu i scenariusza przedstawienia jest Violetta Wiśniewska, członek Zarządu Stowarzyszenia.

W ostatnim okresie z dużym rozmachem, profesjonalizmem i dużą dawką humoru Kol. Stanisław Sikora – członek Zarządu Stowarzyszenia, organizuje wycieczki, również autokarowe dla członków Stowarzyszenia i mieszkańców Gdańska. Terminy są podane w miesięczniku.

Tak w największym możliwym skrócie przedstawia się historia Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”, którą przez te trzydzieści lat tworzyli jej członkowie, bezinteresownie poświęcając swój czas z przekonaniem, że uczestniczą w czymś ważnym, mogąc dołożyć maluteńką cegiełkę do tworzenia pięknego Gdańska, budowy społeczeństwa obywatelskiego, czy też propagując wiedzę historyczną i jednocześnie wspierając słabszych.

Nie byłoby to możliwe bez wsparcia reklamodawców, Osób wspierających, życzliwych instytucji, czy też uśmiechniętych czytelników naszego miesięcznika, portalu czy facebooka.

Działalność Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” dostrzegają również instytucje – Stowarzyszenie zostało uhonorowane medalem KSIĘCIA MŚCIWOJA II – honorowym wyróżnieniem Rady Miasta Gdańska, nadawanym za wybitne zasługi dla miasta w dziedzinie kultury, nauki, służby zdrowia, gospodarki oraz za podejmowanie pożytecznych inicjatyw, i które po honorowym obywatelstwie Gdańska i obok Medalu Św. Wojciecha, jest najwyższym wyróżnieniem w Gdańsku; natomiast Marszałek Województwa Pomorskiego uhonorował Stowarzyszenie Nagrodą Pomorską Gryf Gospodarczy, najbardziej prestiżową i najstarszą nagrodą gospodarczą w województwie pomorskim.

To wszystko daje nam siłę, a przykładem pięknego dobra i siły jest od 26 lat Prezes Stowarzyszenia, prof. Andrzej Januszajtis.

Zebranie Zarządu SNG listopad 2023 IMG_7405NG Walne 2023 Obrady Fot_J_Wikowski IMG_5743Pasja, bezinteresowność i rzetelność cechują członków Stowarzyszenia, które to cechy pozwalają pokonać niejednokrotnie ciężkie chwile, dlatego ze spokojem możemy patrzeć w nadchodzące kolejne trzydziestolecie.

Zbigniew Socha

Członek współzałożyciel Stowarzyszenia ,,Nasz Gdańsk”

Wiceprezes Stowarzyszenia

„Nasz Gdańsk” na Facebooku

facebook Nasz Gdańsk(1)Drodzy odwiedzający naszą stronę! 🌟

Jako Stowarzyszenie Nasz Gdańsk, pragniemy tworzyć wspólnotę, która aktywnie angażuje się w życie naszego pięknego miasta. Idąc z duchem czasów, stworzyliśmy ku temu stronę na Facebooku👍

Na naszej stronie możecie być na bieżąco z naszymi inicjatywami, wydarzeniami, akcjami społecznymi i wszystkim, co dzieje się wokół naszego Stowarzyszenia!

👍Polub i obserwuj również nasz Fan Page, aby być na bieżąco z naszymi propozycjami wspólnych działań oraz ciekawymi informacjami o Gdańsku.

💬Razem możemy tworzyć pozytywne zmiany i rozwijać nasze miasto jeszcze lepiej!

👍 Kliknij w link poniżej i dołącz już dziś do grona sympatyków zaangażowanej społeczności Naszego Gdańska:

Stowarzyszenie „Nasz Gdańśka” na Facebooku

Dziękujemy za Wasze wsparcie 💙

1,5 proc. dla Naszego Gdańska

Możesz przekazać 1,5 proc. podatku dochodowego jako darowiznę dla Stowarzyszenia Nasz Gdańsk. To nic Ciebie nie kosztuje, wystarczy w PIT za 2023 r. wpisać nasz KRS 0000039979. Za wsparcie darowizną serdecznie dziękujemy.

KONTO STOWARZYSZENIA:

Aktualny numer dla przelewów w złotych polskich (PLN)  

45 1600 1462 1741 5525 6000 0001

——————————

Konto dla wpłat w EUR

88 1600 1462 1741 5525 6000 0003

Konto dla wpłat w USD

61 1600 1462 1741 5525 6000 0004

1,5 proc. darowizny dla SNG

 

Redakcja portalu nasz.gdansk zaprasza do współpracy

WOLNA TRYBUNA – dodaj swój komentarz, napisz tekst, przekaż do publikacji zdjęcie, grafikę.

Redakcja portalu nasz.gdansk.pl zaprasza do współpracy. Na adres redakcja@nasz.gdansk.pl można przesyłać propozycje tekstów, zdjęć, wywiadów, wypowiedzi oraz opinii i komentarzy do poszczególnych publikacji.

Poglądy, opinie i artykuły zamieszczane są w portalu www.nasz.gdansk.pl na zasadzie wolnej trybuny.

Autor ponosi odpowiedzialność za publikowane teksty autorskie, komentarze, jednakże publikacje nie powinny naruszać dóbr osobistych, dobrego imienia, prawa, w tym Prawa prasowego, prawa autorskiego oraz zasad etycznych.

 

Komentarze będą publikowane m.in. w  WOLNEJ TRYBUNIE.

Wydawca Portalu jest Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk”

  • Redakcji: 80-834 Gdańsk, ul. Św. Ducha 119/121
  • Telefon: 505 086 036
  • e-mail: redakcja@nasz.gdansk.pl

TRENDY ROZWOJU MIAST I REGIONÓW. Przyjazne dla Mieszkańców i Środowiska

SONY DSC

Gdańsk, Fot. Janusz Wikowski

Zrównoważony rozwój ekonomiczny jest nieodzowny w procesie rozwoju miast i regionów, służy dobru mieszkańców, podnoszenia jakości życia, poziomu zatrudnienia i pomyślnemu funkcjonowaniu firm i instytucji. Stąd ważną sprawą jest by instytucje odpowiedzialne za rozwój miast i regionów miały należyty pogląd na czynniki odpowiedzialne za rozwój i wynikającą stąd możliwość podjęcia odpowiednich działań.

Od pewnego czasu prowadzone są studia mające na celu identyfikację owych czynników rozwoju, a tym samym zrozumienie procesów dynamizujących wzrost, co powinno ułatwić prowadzenie polityki rozwoju zrównoważonego i opracowaniu stosownej strategii dla miasta i regionu.

Wydaje się, że niezwykle ważną sprawą jest przenoszenie doświadczeń europejskich do krajów naszego regionu. Integracja europejska stawia przed nami nowe zadania i stąd też wynika konieczność kompleksowego podejścia do problemów stanowiących największe wyzwanie dzisiejszych czasów: zrównoważony rozwój ekonomiczny, poprawa jakości życia i bezrobocie.

Warunkami koniecznymi są: zdrowie i właściwa opieka socjalna oraz wykształcenie i edukacja.

Pierwsze studia zapoczątkowane przez miasta europejskie w 1997 roku pozwoliły zidentyfikować kilka przykładowych sektorów wzrostu, które, mimo, że różniły się w poszczególnych ośrodkach, to w większości z nich przyjęto jako rozwojowe takie sektory jak: multimedia, kultura i związane z nią otoczenie biznesu oraz technologie ochrony środowiska.

Zaobserwowano, że rozwój ulega znacznemu przyspieszeniu w wyniku współdziałania poprzez sieci krzyżujące się w poprzek poszczególnych sektorów.

Wniosek był następujący: konieczne jest głębsze wejrzenie wewnątrz procesów wzrostu, aby w perspektywie wypracować efektywne strategie wzrostu i wyciągnąć stąd odpowiednie korzyści pojawiające się z nowymi możliwościami. Wynikła stąd decyzja podjęcia drugiego etapu studiów celem porównania na płaszczyźnie międzynarodowej potencjalnych zintegrowanych obszarów/grup wzrostu („Growth Clusters”) oraz identyfikacji pola działania dla polityki rozwoju ekonomicznego miast i regionów.

Koncentracja badań na owych zintegrowanych obszarach/grupach aktywności ekonomicznej (dla uproszczenia i jasności określonych angielskim synonimem „Cluster”, w spolszczeniu klaster) wynika z przekonania, że wzrost zapewnia tylko tego typu środowisko i sposób podejścia sieciowego („Network Approach”).

Po II Wojnie Światowej Europa weszła w erę rekonstrukcji charakteryzującą się wysokim i długotrwałym wzrostem gospodarczym. Okres wzrostu dobrobytu i wysokiego zatrudnienia zakończył się z początkiem lat 70. z pierwszym kryzysem paliwowym. Od tego czasu tendencje wzrostu uległy spowolnieniu lub nawet wykazywały wskaźniki ujemne zaś stopa bezrobocia wzrastała w tempie wręcz eksplodującym wzdłuż i poprzek Europy. Gospodarki europejskie weszły w okres intensywnej restrukturyzacji jako remedium na narastające problemy społeczno-gospodarcze.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech było zamieranie branż o intensywnym zatrudnieniu: wydobycie paliw kopalnianych i przemysł energetyczny; generalnie: ograniczanie aktywności przemysłowej w większości krajów.

Spowodowane to było zmianami w relacjach cen, silną konkurencją międzynarodową i innowacjami ograniczającymi zatrudnienie. Miasta i regiony zależne od tradycyjnych przemysłów, szczególnie w strefie gospodarczej północno-zachodniej Europy (obszar przemysłowy w Anglii, Północna Nadrenia-Westfalia, regiony przemysłowe Walonii i Północnej Francji) zostały dotknięte kryzysem i zaczęły podupadać. Wraz z upadkiem sektorów przemysłowych, zaczął rozwijać się sektor usług, a wraz z tym nastąpił wzrost dochodów i zatrudnienia.

Od lat 1980. aktywności typu: bankowość, ubezpieczenia i usługi biznesowe wykazywały wysokie stopy wzrostu. Również inne branże, wymagające głębokiej wiedzy jak: marketing, komunikacja, badania i rozwój wykazywały wysokie tempo i wnosiły swój wkład do procesu tzw. regeneracji wielu dużych miast europejskich.

Ów cykl rozwoju i upadku miast i regionów w Europie Zachodniej pod wpływem czynników politycznych, socjalnych, ekonomicznych i demograficznych charakteryzują cztery fazy: urbanizacja, sub-urbanizacja, de-urbanizacja i re-urbanizacja.

Faza urbanizacji związana jest z uprzemysłowieniem: miasta rosną szybko, stają się lokalizacją przemysłu i przyciągają siłę roboczą osiedlającą się z regionu.

W fazie sub-urbanizacji ludzie wyprowadzają się z hałaśliwych i drogich centrów miejskich do otaczających dzielnic podmiejskich.

Wraz z komunikacją samochodową i ulepszeniami w infrastrukturze możliwe było w początkującym okresie zachowanie miejsc pracy w centrach miast.

Następna faza nastąpiła wraz dalszym przeprowadzeniem się ludzi do dalej położonych miast satelickich, a wraz z innymi przenosiły się miejsca pracy w przemyśle i usługach.

W końcu lat 1980. część miast zdołała opanować te trendy i przyciągnąć nowe dziedziny aktywności ekonomicznej i nowe grupy zawodowe do centrów, przerywając tym samym spiralę w dół.

Miasta, które odniosły największe sukcesy stwierdziły, że aby zachęcić biznes i ludzi niezbędne jest wysokiej jakości środowisko miejskie: w zakresie warunków mieszkaniowych, zaopatrzenia, instytucji kultury i organizacji wypoczynku. Wskazuje to, że poprzez właściwe inwestycje zarządy miast bardzo mogą wiele uczynić dla powodzenia ekonomicznego swego miasta.

Owa konkluzja była fundamentalna dla dalszych badań obszarów wzrostu („Growth Clusters”) w regionach europejskich.

Jednakże, wciąż obserwuje się duże różnice sytuacji wyjściowej w poszczególnych regionach. Część z nich nie została objęta recesją podczas fazy intensywnej restrukturyzacji po kryzysie paliwowym, ponieważ posiadała zróżnicowaną i nowoczesną bazę ekonomiczną.

Stare ośrodki przemysłowo-portowe jak Liverpool lub Marsylia miały znacznie gorsze warunki do rozwoju lub przyciągnięcia nowych branż niż przykładowo Londyn czy Montepellier. Tym niemniej są one przykładami sukcesu odnowy (regeneracji miejskiej) na dużą skalę i potrafiły przerwać spirale trendu w dół poprzez udane i jasno zdefiniowane strategie lokalne.

Badania przeprowadzone przez Europejski Komitet Rozwoju Gospodarczego i Regeneracji Miast w 24-miastach i w 16 krajach Europy (EDURC, 1997) zaowocowały rankingiem sektorów uważanych za rozwojowe.

Jako najbardziej dynamizujące wzrost gospodarczy, najwyższe pozycje otrzymały następujące sektory: technologia informatyczna, teleinformatyka, technologia ochrony środowiska, media, usługi medyczne, zdrowotne, socjalne, turystyka, biznes zw. z kulturą, edukacja, usługi prywatne, chemia farmaceutyczna i biotechnologia.

Jednakże z raportu nie można było wyciągnąć wniosków odnośnie czynników odpowiedzialnych za rozwój w badanych kilkunastu sektorach.

Wydaje się, że istnieją dwie podstawowe siły napędowe wzrostu aktywności gospodarczej: zmiany w upodobaniach konsumentów oraz zmiany technologiczne.

Warunki przestrzenne w regionie tworzą jeden z ważniejszych elementów analizy.

Rozróżnia się dwa główne aspekty: jakość życia, jako podstawowe kryterium lokalizacyjne w nowoczesnej gospodarce, gdzie wysoko wykwalifikowana siła robocza traktuje ten aspekt jako wyjściowy.

Drugi aspekt to dostępność w szerokim rozumieniu: fizyczna i elektroniczna, wewnętrzna i zewnętrzna dla regionu. Jest ona również niezbędnym warunkiem rozwoju, jako ze w ekonomii sieciowej kluczem jest interakcja/współdziałanie. Na rozwój „Cluster`a” wpływa więc system transportowy, ważny w przypadku rozproszenia jego elementów.

Dostępność zewnętrzna do innych miast i regionów jest również niezbędna jako czynników łączących sieci lokalne z międzynarodowymi, poziom zaś dostępności ma wpływ na konkurencyjność miast i rozwój obszaru wzrostu.

Warunki kulturowe odnoszą się do postaw ludzi i firm.

Można je również rozpatrywać w kategoriach ekonomicznych jako towar („cultware”).

W szczególności, postawa w stosunku do innowacyjności jest istotna, jako że w większości obszarów rozwojowych jest ona główną siłą napędową. Równoważna jest temu wola do kooperacji, która jest jednym ze źródeł innowacji, nowych układów i stąd czynnikiem wzrostu i rozwoju „Cluster`a”.

Pojemność organizacyjna

Jest to ostatni element poddany analizie, który ma wpływ na rozwój „Cluster`a”.

Może ona być zdefiniowana jako zdolność regionu miejskiego do identyfikacji wszystkich partnerów zaangażowanych w proces wzrostu i z ich pomocą wspomagać generowanie nowych idei i prowadzić do polityki wspierania i tworzenia warunków tzw. rozwoju zrównoważonego „Cluster`a”. Pojemność organizacyjna odnosi się więc do zdolności do kreowania specyficznej dla „Cluster`a” polityki rozwoju, owej strategii lokalnej, jak również do podnoszenia stopnia atrakcyjności elementów wspierających (firm), wspomagania celowych inwestycji infrastrukturalnych, etc.

Należy wyodrębnić elementy konieczne, które mają znaczenie ogólne przy omawianiu pojemności organizacyjnej „Cluster`a”: przywództwo, wizja/strategia, poparcie polityczne/społeczne, partnerstwo publiczno-prywatne.

Poparcie polityczne i społeczne są również warunkami koniecznymi. Umożliwiają one kooperację na poziomie lokalnym. Niezbędna jest właściwa prezentacja i komunikacja pomiędzy gremiami. Poparcie społeczne i akceptacja nie wymaga komentarza, bez niej nie można osiągnąć założonych celów.

Należy zacząć od dziedziny historycznie ukształtowanej, czyli tradycyjnie dominującej gospodarki morskiej. Ten zintegrowany sektor rozwoju (Cluster) został w strategii zbagatelizowany. Rzecz nie w kultywowaniu tradycji ale w odpowiedzi na jak najbardziej współczesne i przyszłościowe wyzwanie. Regres gospodarki morskiej, szczególnie portów i żeglugi związany jest z reorientacją kierunków wymiany handlowej.

Skoncentrowano się na związkach z krajami UE, zaniedbano zaś stosunki z krajami zamorskimi. Należy to odbudować, wypracowując nową koncepcję rewitalizacji ukształtowanego dotychczas potencjału. Gra idzie o to, czy staniemy się peryferyjną prowincją zjednoczonej Europy, czy też zdobędziemy się na odgrywanie bardziej samodzielnej roli w grze konkurencyjnej globalizującej się gospodarki światowej.

Drugi czynnik synergii to funkcje metropolitalne, zwłaszcza w dziedzinie nauki, finansów i bankowości, edukacji, kultury, turystyki, handlu międzynarodowego.

Należy tworzyć w Trójmieście atrakcyjne warunki lokalizacji dla instytutów naukowych, szkół wyższych, centrów kongresowych, wystawienniczych i targowych, hoteli o wysokim standardzie, urządzeń rekreacyjnych.

Tylko poprzez pakiet tzw. „miękkich” i „twardych” czynników lokalizacji można przyciągać firmy międzynarodowe.

Nieodłącznym czynnikiem metropolizacji jest Przemysł Wysokiej Technologii. Można go przyciągnąć tylko poprzez atrakcyjną ofertę mającą szanse na rynku europejskim. Mocno należy podkreślić znaczenie nauki i edukacji, które to dziedziny znalazły się w Trójmieście w głębokiej zapaści. Skuteczność realizacyjna stopniowego kształtowania centrum metropolitalnego będzie w decydującym stopniu zależała od skoordynowanego zarządzania jego rozwojem.

Trójmiasto nie tylko ze względu na morze staje się jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych tej części Europy.

Zgodnie z koncepcją unijnych polityków i ekspertów ma też pełnić funkcję „miasta‑bramy” (Gateway city) otwierającej przestrzeń UE na cała Europę Środkowowschodnią.

W tym kontekście należy wyraźnie powiedzieć, że wygranie walorów położenia Trójmiasta zależy nie tylko od właściwego sformułowania strategii i nie tylko od władz lokalnych, ale od polityki państwowej opartej na polskiej racji stanu.

Możliwość przyspieszonej realizacji aktywnej polityki Regionu Pomorskiego zgodnej z uwarunkowaniami globalnymi, europejskimi i ogólnokrajowymi stwarzają dotychczasowe inicjatywy integracyjne zainspirowane przez państwa bałtyckie przy znaczącym udziale Polski, konstytuujących scenariusz bałtycki rozwoju UE.

Strategia rozwoju obszaru Polski Północnej zintegrowana z rozwojem państw bałtyckich może uruchomić nowe czynniki i szansę ich przyśpieszonego rozwoju poprzez wkomponowanie jej regionów, gmin i miast w procesy współpracy społeczno-gospodarczej w basenie Morza Bałtyckiego. Powinna także spowodować przyspieszenie i uaktywnienie skoordynowanych przedsięwzięć podejmowanych przez państwa bałtyckie zmierzających do ściślejszej współpracy politycznej i społeczno-gospodarczej, jak również do ochrony zasobów przyrodniczych systemu ekologicznego Bałtyku.

Społeczna zasadność pobudzenia rozwoju Polski Północnej wynika dodatkowo z występujących tam procesów recesji związanych z rozpadem państwowej gospodarki rolnej i procesami regresywnymi w gospodarce morskiej.

Scenariusz dynamicznego równoważenia rozwoju w dostosowaniu do realnych uwarunkowań zewnętrznych i wewnętrznych przekształceń strukturalnych ukształtowanej historycznie aglomeracji trójmiejskiej i jej regionu wyznaczać będzie proces kształtowania coraz wyższej równowagi strukturalnej umożliwiającej stały wzrost pozycji tego układu metropolitalnego w europejskiej i ogólnokrajowej grze konkurencyjnej (Jerzy Kołodziejski, Bogdan Sedler „Alternatywna Strategia Rozwoju Województwa Pomorskiego).

Będzie to proces metropolizacji, w którym największa w strefie południowego Bałtyku aglomeracja portowo-przemysłowo-miejska oraz jej region funkcjonalny przekształcić się może w bałtycką metropolię polską o znaczeniu europejskim.

Proces kształtowania się struktury funkcjonalno-przestrzennej pomorskiego regionu metropolitalnego w świetle poznanych uwarunkowań zewnętrznych i wewnętrznych przebiegać będzie prawdopodobnie zgodnie z ogólnymi prawidłowościami rozwoju europejskich regionów metropolitalnych.

Dr inż. Bogdan Sedler

Sedler Bogdan fot_Janusz-Wikowski

Zielony Trójstyk #9 – szkodliwość spalarni odpadów

Sedler Bogdan fot_Janusz-WikowskiZapraszamy do obejrzenia najnowszego odcinka „Zielonego Trójstyku”. Tym razem wyjątkowo mocny materiał, bo dotyczący szkodliwości spalarni odpadów. Rozmówcą jest dr inż. Bogdan Sedler, wiceprezes Stowarzyszenia Nasz Gdańsk.

Link do wywiadu

Dr inż Bogdan Sedler nie pozostawia na spalarniach przysłowiowej suchej nitki.
Główne konkluzje wywiadu
Spalarnie emitują więcej CO2 i szkodliwych związków niż klasyczne elektrociepłownie węglowe. Najbardziej szkodliwym efektem spalania odpadów są dioksyny i furany, które są tysiące razy bardziej szkodliwe niż cyjanek potasu.
Skutki oddziaływania dioksyn się widoczne nawet po kilkudziesięciu latach. Dioksyny gromadzą się w ciele człowieka, są przekazywane przez matki wraz z płodem. W wielu miejscach przy spalarniach notuje się duży wzrost na zachorowań na raka.

 

Sala koncertowa potrzebna od zaraz!

enewrg wizualizacja ciemny dach

Wizualizacja sali koncertowej, widok od ulicy Partyzantów, w tle istniejący budynek Szkoły Muzycznej II stopnia im. Fryderyka Chopina

Nowoczesna bryła gmachu, wewnątrz estrada o powierzchni 100 metrów kwadratowych, na której zmieści się orkiestra symfoniczna, 237 miejsca na widowni, szatnia, garderoby, zaplecze sanitarne. Tak wyglądałaby nowa sala koncertowa, która powstać ma na placu przed budynkiem Szkoły Muzycznej II stopnia im. Fryderyka Chopina w Gdańsku – Wrzeszczu. – Jeździliśmy do Holandii, Niemiec, Szwecji, patrzyliśmy w jakich warunkach młodzież się kształci i mamy teraz szansę im dorównać – powiedział Leszek Kaufman, dyrektor Zespół Szkół Muzycznych w Gdańsku – Wrzeszczu.

Dla Zespołu Szkół Muzycznych w Gdańsku i dla mieszkańców

Do sali koncertowej wchodziłoby się od strony istniejącego parkingu, z głównym budynkiem związana byłaby łącznikiem.

Najbliższy nabór wniosków – kwiecień 2017

To nie marzenia, ale realne plany, dyrekcja szkoły uczyniła już wiele, aby je urzeczywistnić. Uczniowie i pedagodzy stale o tym mówią, cieszą się, że będą mieli odpowiednie warunki do pracy i występów, nie wyobrażają sobie, żeby mogło się nie udać.
– Nasz organ prowadzący, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wyasygnował środki na wykonanie dokumentacji projektowej „(…) dla inwestycji polegającej na rozbudowie Szkoły Muzycznej II stopnia w Gdańsku – Wrzeszczu przy ul. Partyzantów 21 A. (…) o salę koncertową z łącznikiem. (…)”, która, razem z takimi dokumentami, jak: „studium wykonalności” i „pozwolenie na budowę” pozwoli nam ubiegać się o środki unijne na realizację inwestycji – mówi dyrektor Leszek Kaufman.

– Przyznawanie środków odbywa się w drodze konkursu, podczas którego złożone wnioski będą poddawane trzystopniowej weryfikacji. – kontynuuje. – Najbliższy nabór wniosków, obawiam się, że już jeden z ostatnich, rozpocznie się w kwietniu 2017 roku.
W chwili obecnej najważniejsze działania dyrekcji szkoły skupiają się na uzyskaniu w Wydziale Urbanistyki i Architektury Urzędu Miejskiego w Gdańsku pozwolenia na budowę. Jest to niezwykle trudne zadanie ze względu na konieczność spełnienia wielu warunków, wynikających głównie z lokalizacji projektowanej sali oraz nagromadzenia niezwykle gęstej infrastruktury technicznej na przyszłym placu budowy.

Sala koncertowa we Wrzeszczu powstałaby ze środków Ministerstwa Kultury i dotacji Unii Europejskiej.

– Czujemy wokół planów dobrą aurę, wszyscy chcą nam pomóc. – powiedział Leszek Kaufman. – Mamy również poparcie Pana Prezydenta Pawła Adamowicza.

Szkoła musi wykorzystać fantastyczną szansę. Pojawiają się jednak obawy, czy uda się zdążyć na czas?

Gdzie się wbije łopatę zaraz coś chrzęści

Prace nad dokumentacją są zaawansowane, jest to teren bardzo trudny, szkoła otrzymała wytyczne konserwatorskie, trzeba uwzględnić opinię Wydziału Środowiska Urzędu Miasta Gdańska i in. Miejski Konserwator Zabytków uznał elewację południową i wschodnią siedziby szkoły jako wyjątkowo cenną, co wpłynęło na zakładany kształt nowego budynku, który ma być odsunięty od istniejącej zabudowy wyeksponowanej w ten sposób dla przechodniów idących ulicą Partyzantów.

Pod placem, na którym stanąć ma sala koncertowa, przebiega instalacja ciepłownicza, można kopać, ale trzeba omijać przewody, co także w pewnym stopniu determinuje konstrukcję budynku.

– Gdzie się wbije łopatę zaraz coś chrzęści – mówi dyrektor.

Na placu stoi stacja transformatorowa zasilająca fragment Wrzeszcza. Różne są koncepcje jej dyslokacji – wbudować w bryłę nowego obiektu, albo wpuścić pod ziemię, trwają uzgodnienia z Energą – Operatorem.
– Odbyliśmy dwa spotkania z dyrekcją i pracownikami poszczególnych działów tej firmy. – wyjaśnia Leszek Kaufman. – Myślę, że stworzyliśmy wspólnie dobry klimat do wypracowania rozwiązań akceptowalnych przez obie strony.

Jest też problem klonów rosnących na granicy placu. Realizacja inwestycji wymusza usunięcie drzew. W ramach nasadzeń rekompensacyjnych można odtworzyć w otoczeniu szkoły inną roślinność.

To jest tak samo, jeśli szkoła mistrzostwa sportowego działałaby bez sali gimnastycznej

Czy można sobie wyobrazić, aby szkoła mistrzostwa sportowego funkcjonowała bez sali gimnastycznej? Uczniowie szkoły muzycznej drugiego stopnia też muszą mieć profesjonalne warunki do kształcenia, sala koncertowa jest dla nich nieodzowna.

Szkoła Muzyczna II st. im. Fryderyka Chopina w Gdańsku – Wrzeszczu od 2009 roku funkcjonuje bez własnej sali koncertowej. Zajęcia orkiestry i chóru odbywają się w sali kameralnej (o powierzchni 95 m. kw.) każdorazowo adaptowanej na potrzeby próby poprzez demontaż widowni. Koncerty orkiestry symfonicznej SM II stopnia organizowane są od kilku lat dwa razy w roku szkolnym – na zakończenie każdego semestru – w hallu Głównym Politechniki Gdańskiej lub w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku. Organizacja każdego koncertu wiąże się z koniecznością przeprowadzenia kosztownego transportu wyposażenia orkiestry (instrumenty, pulpity). Pomimo trudnych warunków pracy Orkiestra Symfoniczna SM II st. odnosi sukcesy, na przykład w 2013 roku zakwalifikowała się do finału Ogólnopolskiego Konkursu Orkiestr Szkolnych Szkół Muzycznych II stopnia.

W nowej sali odbywać się będą nie tylko koncerty symfoniczne, ale także kameralne, recitale instrumentalne i wokalne muzyki klasycznej, jazzowej i popularnej.

Wrzeszczańska szkoła muzyczna drugiego stopnia urządza w ciągu każdego roku szkolnego około 50 najróżniejszych koncertów. Wszystkie są dostępne dla szerokiej publiczności.
Placówka organizuje konkursy, przesłuchanie i koncerty o zasięgu regionalnym i ogólnopolskim. A o poziomie kształcenia świadczy kilkadziesiąt nagród i wyróżnień, zdobywanych co roku przez uczniów tej szkoły na konkursach muzycznych, również ogólnopolskich i międzynarodowych.

Uzyskanie nowej pełno standardowej sali koncertowej byłoby ze wszech miar korzystne nie tylko dla uczniów. Znaczenie miałoby i dla publiczności z miasta, dla której ważne jest przyzwyczajenie do stałego miejsca odbioru sztuki.

Inwestycja dla wszystkich

Sala koncertowa przy ulicy Partyzantów byłaby perłą w tej części dzielnicy, wciąż zaniedbanej.

– Taka inwestycja dla wszystkich, podniesie rangę miejsca, trochę zapomnianego – mówi dyrektor. – A nie ma lepszego sposobu na rewitalizację jak wybudowanie obiektu nowego, pięknego.

Po drugiej stronie ulicy straszą zaniedbane budynki. W okolicznych zaroślach koncentrują się osoby z marginesu społecznego. O poprawę bezpieczeństwa dzieci idących i wracających z pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 45 im. Bohaterów Westerplatte przy ulicy Matki Polki wciąż bezskutecznie walczą nauczyciele i rodzice.

– Z nowej sali koncertowej korzystać będą mogły inne szkoły, nie tylko muzyczne, jako odbiorcy muzyki i współorganizatorzy przedsięwzięć kulturalnych – kontynuuje Leszek Kaufman. – Mieliśmy wspólne koncerty kolęd z uczniami Zespołu Szkół Specjalnych nr 1 im. Stefana Batorego, organizujemy akcje charytatywne, współpracujemy z Gdańskim Archipelagiem Kultury.

Szkoła urządza z Projektornią GAK spotkania o nazwie Symfonia Barw, podczas których działania plastyczne inspiruje muzyka. Współdziała z klubem Winda GAK, na przykład z okazji Święta Ulicy Jaśkowa Dolina. Stałymi gośćmi na koncertach, zwłaszcza gdy w programie jest muzyka polska, są członkowie Światowego Związku Żołnierzy AK.

– Jeżeli szkoła uzyska środki unijne i sala powstanie to – zgodnie z tak zwanym okresem trwałości projektu przez 5 lat – nasze działania na rzecz środowiska będą jeszcze bardziej intensywne, pojawią się nowe inicjatywy – zapewnia dyrektor. – Kontakty będziemy rozwijać i nawiążemy nowe, mamy doświadczenie w organizowaniu różnych imprez.

– Dysponując dobrymi warunkami lokalowymi będzie nam o wiele łatwiej występować dla innych środowisk, organizować przedsięwzięcia artystyczne z innymi placówkami i stowarzyszeniami – konkluduje Leszek Kaufman. – Stworzymy bardzo interesującą ofertę dla środowiska na stałe.

*  *  *

Zespół Szkół Muzycznych w Gdańsku – Wrzeszczu złożony jest z dwóch placówek: Szkoły Muzycznej I stopnia im. Grażyny Bacewicz przy ul. Romana Dmowskiego 16 B i Szkoły Muzycznej II stopnia im. Fryderyka Chopina przy ul. Partyzantów 21 A (do 2009 roku druga szkoła pracowała w budynku Nowej Synagogi przy ulicy Partyzantów 7, tam była sala koncertowa). Szkoła powstała tuż po zakończeniu działań wojennych, we wrześniu 1945 roku rozpoczęły się zajęcia w pierwszej siedzibie na poddaszu kamienicy przy ówczesnej ulicy Hindenburgallee 33 (obecnie Aleja Zwycięstwa 33) i w mieszkaniach nauczycieli. Już w maju 1946 roku uczniowie klas fortepianu i śpiewu solowego tej szkoły wystąpili dla publiczności w Teatrze Miejskim, który działał w siedzibie obecnej Opery Bałtyckiej. W roku szkolnym 1946/1947 szkoła dostała siedzibę, już większą, w kamienicy przy dawnej Al.. Konstantego Rokossowskiego, dziś Al. Zwycięstwa 48, która wiele lat temu została rozebrana. Szkołę tę ukończyli: Augustyn Bloch, Maria Fołtyn, Zofia Janukowicz – Pobłocka, Ewa Pobłocka, Janusz Hajdun, Waldemar Wojtal. Jan Łukaszewski, Ireneusz Łukaszewski, Wanda Dubanowicz, Jerzy Sapiejewski a także… Andrzej Januszajtis.
Zapraszamy na stronę www.zsm-gdansk.edu.pl
Znajdują się tam informacje na temat działania obu szkół zespół, sukcesów uczniów oraz
FLASH MOB https://www.youtube.com/watch?v=ml4-uV-2re4 zrealizowanym przez Orkiestrę Symfoniczną Szkoły Muzycznej II st. w Galerii Bałtyckiej w maju 2015 roku.

Katarzyna Korczak

Zdjęcia pochodzą z koncertu z okazji 70-lecia Zespołu Szkół Muzycznych w Gdańsku Wrzeszczu, który odbył się 24 maja 2016 roku w sali Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina.

Fot. Materiały promocyjne Zespołu Szkół Muzycznych w Gdańsku Wrzeszczu

enewrg 1.

Koncert orkiestry symfonicznej SM II stopnia, przy fortepianach dyplomanci: Marta Adamik i Wojciech Wojda z klasy Gabrieli Rajchert

enewrg 2.

Koncert Chóru SM II stopnia, dyryguje Jerzy Szarafiński

enewrg 3.

Koncert Big bandu SM II stopnia z gościnnym udziałem Adama Wendta i Mariusza Bogdanowicza, absolwentów szkoły

enewrg 4.

Orkiestra dęta SM II stopnia, dyryguje Sylwia Romaniecka – Zamora

 

enewrg 5.

Zespół kameralny SM II stopnia

 

 

Kładka dla leniwych

Danuta - bez przeszkód w Starym Porcie

Drodzy decydenci, nie rujnujcie nam po raz kolejny Gdańska. Władze Gdańska po raz kolejny ignorują opinię miłośników miasta, rodzimych architektów, ludzi, którzy po 1945 roku odbudowywali ze zgliszcz nasze miasto. Ignorują także tysiące gdańszczan, którzy m.in. na portalach poświęconych miastu i na forach internetowych wprost sprzeciwiają się budowie kładki na Wyspę Spichrzów.

Miasto ogłosiło w marcu br., że wspólnie z prywatnym inwestorem w formie partnerstwa publiczno-prawnego zagospodaruje północny cypel Wyspy Spichrzów.

Wypadałoby się cieszyć

Miasto wniesie do spółki działkę wartą 33,8 mln zł, a inwestor wyda na cel publiczny 33 mln zł.

Wypadałoby się cieszyć z takiego obrotu sprawy, w końcu Wyspa Spichrzów, a szczególnie jej północny fragment, czeka na odbudowę od 1945 roku. Wprawdzie projekt nie przewiduje odbudowy dawnych zabudowań, a budowę nowych obiektów „luźno” nawiązujących do historycznej zabudowy, to największym zagrożeniem dla przestrzeni jest tu planowana budowa kładki na Motławie, która ma połączyć północny cypel Wyspy Spichrzów z Długim Pobrzeżem.

Dziwię się ogromnie, że władze Gdańska godzą się na zniszczenie historycznego pięknego widoku na Stary Port nad Motławą. Niewątpliwie tak będzie, gdyż planowana kładka przysłoni jeden z najpiękniejszych i najbardziej znanych widoków, jaki charakteryzuje nasze ponad tysiącletnie miasto. Nie wspominam już, że kładka zdezorganizuje ruch statków na rzece.

Po co nam ta kładka? Czy mieszkańcy i turyści są – w mniemaniu władz Gdańska – tak bardzo leniwi, że nie będzie im się chciało przejść przez Zielony Most, aby dotrzeć na północny cypel wyspy? Nie sądzę, żeby tak było. Widać to doskonale już teraz, kiedy oddano do użytku nowe nabrzeże spacerowe wokół Wyspy Spichrzów. Setki gdańszczan i turystów każdego dnia wybiera sobie za cel spacer nowym nabrzeżem, podziwiając m.in. najpiękniejszy z widoków Gdańska – widok na Stary Port nad Motławą wraz z zabytkowym Żurawiem. Zaglądają tam, a przecież – poza wspaniałymi widokami – nic tam jeszcze nie ma. Jak powstaną tam, zapowiadane przez miasto, inwestycje, spacerowiczów będzie jeszcze więcej. Kładka wcale nie jest tu potrzebna.

Pokażemy, że potrafimy „walczyć”

Bardziej przydałby się – o czym niejednokrotnie wspominał prof. Andrzej Januszajtis – nowoczesny prom, który woziłby mieszkańców i turystów pomiędzy Długim Pobrzeżem, Wyspą Spichrzów i Ołowianką. Byłaby to przeprawa nie utrudniająca ruchu statków na Motławie, a jednocześnie atrakcyjna dla pasażerów promu.

Drodzy decydenci, nie rujnujcie nam po raz kolejny Gdańska. Niejednokrotnie udowodniliście, że najważniejsze zdanie dotyczące zabudowy Gdańska ma inwestor, a nie mieszkańcy. Na szczęście coraz częściej to właśnie mieszkańcy biorą sprawy w swoje ręce (jak mieszkańcy Brzeźna, którzy przeciwstawili się wysokiej zabudowie pasa nadmorskiego). Jestem przekonany, że także w sprawie kładki na Wyspę Spichrzów, my mieszkańcy Gdańska pokażemy, że potrafimy „walczyć” o piękno naszego miasta.
Szczerze nie rozumiem dlaczego prezydent miasta, tak często wypowiadający się o miłości do jego historycznego dziedzictwa, pozwala na budowę czegoś, co bezsprzecznie zniszczy wspaniałą panoramę Motławy, podziwianą choćby z Zielonego Mostu. Czy nie lepiej zamiast budowy kładki zobowiązać inwestora do utrzymania połączenia promowego z Wyspą Spichrzów?

Jeśli kładka pomiędzy Długim Pobrzeżem, a Wyspą Spichrzów w mniemaniu władz Gdańska musi powstać, aby zapewnić ruch pieszych, to przypominam, że ruch pieszych należy również zapewnić na trasie Długie Pobrzeże-Ołowianka i Ołowianka-Wyspa Spichrzów. Tam również, idąc tokiem myślenia naszych włodarzy, należałoby wybudować kładki. Najlepiej też – jak ironicznie proponuje jeden z internautów – osuszyć Motławę i wybudować w jej korycie drogę dla samochodów. Przecież trzeba będzie jakoś dojechać do nowych inwestycji na Wyspie Spichrzów. Gdańszczanie i turyści to leniwe istoty i pewnie już nie będzie im się chciało przyjść tu pieszo. Prawda?

Sławomir Lewandowski

Kładka – nie! Prom – tak! Apel prof. Januszajtisa w obronie Motławy

  Apelujemy do mieszkańców Gdańska: nie dajmy uśmiercić Motławy!

Stary port - klejnot światowego dziedzictwa sm

GDAŃSK. Najnowsze założenia do kolejnego konkursu na zagospodarowanie północnego cypla Wyspy Spichrzów narzucają połączenie go kładką z Długim Pobrzeżem. Wykazywaliśmy wiele razy, że znacznie lepszym rozwiązaniem, tańszym, nie utrudniającym ruchu na wodzie i nie zakłócającym piękna historycznego krajobrazu Starego Portu, jest prom.

Chodzi o prom nowoczesny, przeszklony, o niewielkim zużyciu paliwa. Przy pojemności 100 czy 120 pasażerów może przewozić między brzegami nawet tysiąc osób na godzinę! Jest charakterystyczne, że przez tyle lat naszych starań o takie właśnie rozwiązanie przeprawy na Ołowiankę (teraz także na Spichlerze) nikt, powtarzam: nikt nie wysunął argumentu przeciwko promowi. Typowa odpowiedź brzmiała: decyzja zapadła, nie ma dyskusji! Raz tylko stwierdzono, jakoby kładka była „bardziej przyjazna” dla osób niepełnosprawnych i kobiet w ciąży(!), po czym padło zdanie: zresztą sponsor życzy sobie tylko kładki! Tak samo jest teraz: zamiast w warunkach konkursu ująć jako jeden z punktów przeprawę na cypel Spichlerzy, z góry zakłada się kładkę, która zablokuje żeglugę i nieodwracalnie przekreśli widok Starego Portu na Motławie – jeden z najpiękniejszych, jakie znamy! Uczestnikom konkursu nie daje się wyboru. W tej sytuacji my, „poddani”, możemy najwyżej protestować. „Decydenci” i tak zrobią, co zechcą.

Apelujemy więc do inwestorów, żeby wybrali połączenie promowe – o wiele tańsze, nie kontrowersyjne i bardziej elastyczne. Kładka zawsze coś blokuje: gdy jest zamknięta, uniemożliwia przepływanie większych jednostek, gdy jest otwarta – przechodzenie pieszych. Prom płynie, kiedy trzeba – jedyne, co go ogranicza, to prawa ruchu po wodzie. Gdy wzrośnie zapotrzebowanie, można bez trudu zwiększyć częstotliwość kursowania, a nawet dodać drugi prom. Przepustowości raz zbudowanej kładki nie da się powiększyć bez kosztownej przebudowy.

Apelujemy do radnych, których wybraliśmy: nie pozwólcie na realizację pomysłów, które nieuchronnie przekreślą program ożywienia dróg wodnych, w tym Motławy! Apelujemy do władz konserwatorskich: miejcie odwagę nie zgodzić się na rozwiązania jaskrawo sprzeczne z wymogiem ochrony krajobrazu!

Apelujemy do mieszkańców Gdańska: nie dajmy uśmiercić Motławy!

Andrzej Januszajtis

Z tajnym kodem do budynku osiedla. Zalewanie reklamami

GDAŃSK. Po osiedlu „Piecki – Migowo” chodzi roznosiciel reklam IKEA, który ma nieograniczony dostęp do budynków dostępnych tylko mieszkańcom i upoważnionym pracownikom spółdzielni posiadającym kod wejściowy. To skandal! – oburzają się mieszkańcy.

Mieszkańcy tego osiedla obawiają się, nie tylko – bez ich zgody – zalewu reklam w prywatnych skrzynkach. Boją się, że osoby nieupoważnione w dowolnej porze mogą wejść do budynku. Obawy nie są bezzasadne, gdyż – jak nas informują mieszkańcy tego osiedla – zdarzały się już na tym osiedlu napady na kobiety w klatkach schodowych.

Oto list przesłany do Redakcji
W czwartek, 11 września 2014 roku, przed godz. 19, roznosiciel reklamy IKEA wycisnął kod, otworzył drzwi od klatki schodowej budynku, w którym mieszkam, wszedł i włożył reklamy do skrzynek pocztowych. Gdy go zapytałem (nie wiedział, że go widziałem) skąd ma kod, odpowiedział: „Od pracodawcy”.
Kto podał kody do drzwi wejściowych na osiedlu „Piecki – Migowo” roznosicielom IKEI?

To skandal!!!!
Oczekuję odpowiedzi od: Lokatorsko – Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Morena” i od IKEI.
Czekam na publikację tych odpowiedzi na łamach Waszego portalu.

Mieszkaniec osiedla „Piecki – Migowo”
(Nazwisko i adres znane Redakcji.)

AKTUALIZACJA

– Nikt do nas nie zwracał się o przekazanie kodów dostępu do klatek schodowych, a my takich informacji nie przekazujemy – powiedział Roman Jastrzębowski, kierownik Działu Samorządowego Lokatorsko – Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Morena”. – Jeżeli roznosiciele zdobyli te kody, to w sposób nielegalny.

A więc teraz czekamy na odpowiedź IKEI, która jest firmą międzynarodową i – jak nam się wydaje – zależy jej na wizerunku. Pytanie brzmi: Komu IKEA zleciła roznoszenie katalogów reklamowych, skąd ci ludzie zdobyli kody i czy stało się to na zlecenie IKEI?

(Red.)