Nie obawiaj się być sobą

SONY DSC

Fot. Anna Żelechowska

12 września br. w siedzibie Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” odbyło się comiesięczne spotkanie poetyckie na temat „Nie obawiaj się być sobą”.

Być sobą? – co to znaczy w trudnych czasach pogoni za dobrobytem, powierzchowności, alienacji i podziałów? Odpowiedź odnajdziemy w wierszach naszych poetów. Bycie sobą to zatrzymanie się i wpatrzenie w naturę, szukanie w niej piękna, optymizmu, nadziei. To deklaracja niezależności poglądów, mówienie prawdy, wsłuchanie w głosy miasta w którym mieszkamy.

Na początku spotkania pan Jaśniewicz otrzymał od nas książkę wydaną na 90-lecie urodzin profesora Januszajtisa oraz 20-lecie przewodniczenia Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” a także omówiliśmy sprawy związane z organizacją święta ulicy św. Ducha. Spotkanie urozmaiciła jak zwykle ciekawa dyskusja i ćwiczenia dykcyjne przygotowane przez aktora.

Nagrodę spotkania „Zieloną Gęś” otrzymała Jolanta Kaizer za Haiku wydane w tomiku dla Stanisławy Przybyszewskiej.

Nasze następne spotkanie odbędzie się 10 października. Tematem będzie „Natchnienie”. Zapraszamy.

Tekst i zdjęcia Anna Żelechowska

Na zdjęciu Alina Kolińska, Jolanta Kaizer, Anna Kuskowska, Zbigniew Wojciechowski, …. 

KOLORY ŻYCIA

Kocham życie w kolorach

Szukam słów wielobarwnych

Najpiękniejsze są barwy jesieni

W złotych liści odcieniach

Zima w mieniących się soplach lodu

Różowe mgły wiosną o poranku

Czerwone barwy lata

Życie jest tylko chwilą

Patrzę na słodycz

W kolorowym szkle

Życie nabiera cudownego smaku

Kiedy bujam się w hamaku

A gdy przyjdzie życia jesień

W sercu niech zawsze będzie maj.

A nie wrzesień.

wrzesień 2018

Alina Kolińska


 

Drzewa pysznią się zielenią

Nie obawiają się być sobą

Pelargonie, gladiole, róże

Swą wyniosłością są sobą

Deszcz srebrzysty bezczelny

Jest sobą

Filiżanka z kawą zwyczajnie zaprasza do picia

Nie obawia się być sobą

A ja uśmiecham się, mówię, zachwalam, zachwycam się

Kłaniam się, rozmawiam, idę, wracam, napalam się

Milczę, głowę opieram o stół, myślę

Kładę się spać, zasypiam

Jestem sobą!!!

24.VIII 2018

Ryszard Jaśniewicz


 

NIE BÓJ SIĘ

Nie obawiaj się być sobą

życie masz tylko jedno

przeżyjesz je szczęśliwie

kiedy odnajdziesz sedno.

 

Kiedy odnajdziesz istotę

I życia znajdziesz cel

nie ważne czy to Everest

czy tylko wycieczka na Hel

 

Ważne byś sobą pozostał

nawet w te szare dni

ktoś cię kiedyś pokocha

tęsknie o tobie śni.

20.08.2018

Zbigniew Wojciechowski


 

POZOSTAŃ SOBĄ

Ludzie patrzą na ciebie

I ciągle coś oceniają

Lecz ty pozostań sobą

Choć czasem ciężko jest.

 

Żyjesz przecież dla siebie

swe szczęście budować masz

Innym to może nie pasi

radości życia im brak.

 

A więc pozostań sobą

I swoim życiem żyj

Ono jest takie krótkie

nie będziesz się więc krył.

30.07.2018

Zbigniew Wojciechowski


 

MOJE CREDO

/Dum spiro – spero*/
Przysiadłszy na łące maj…

sypnął kwieciem

i brzęczeniem pszczół

słońcu dodał żaru

przywrócił nadwątlone siły

z werwą wychodzę naprzeciw wyzwaniom

z życia odmierzanego zegarem

chłonę bezcenne chwile

wśród najbliższych

za ciemnym horyzontem

złote światło – źródło

chcę go dotknąć

Grażyna Brylska

*-dum spiro – spero – z łac. dopóki żyję – oddycham, mam nadzieję


 

HORYZONT

Horyzont określa cel

droga naprzód prowadzi

na morzu, na lądzie

a choćby tylko we własnych snach

idź naprzód

gdzie świat piękniejszy i dobro

11.09.2018

Anna Żelechowska


NIE OBAWIAJ SIĘ BYĆ SOBĄ

Nie obawiaj się być sobą, szukaj ludzi podobnych do Ciebie.

Dadzą nowe wiadomości i dobro w nas rozgości.

Osobowość to cecha ważna, uszlachetnia i spoważnia.

Mądrość w życiu i wybraństwo nie pozwala iść w poddaństwo.

Szukaj zawsze lepszej drogi by nie zboczyć z życia celu

które zwiedzie nas w dążeniu dobrego.

Pomoc bliźnim to rzecz ważna, daje radość, przyjaźń wokół.

Bo to siła jest radości być pomocnym i żyć wśród radosnych.

Słońce twarze rozpromienia, wdzięczność ludzka jest nie do zastąpienia.

Gdy bogactwo widzisz wkoło, nic to myślisz, to nie twoje,

nie zazdrościsz, idziesz dalej, czynisz dobro nie zwalniając.

Bo być sobą utrwalone, dusza czysta i nikt tego nie zagłuszy!

Boże dziękuję Ci za zdrowie, wiarę i spokój

by żyć dalej aż po kres drogi.

12.09.2018

ułożyła Anna Kuskowska


 

BĄDŹ SOBĄ

Przypominano mi ciągle w domu

Powiedz coś bądź sobą

Uśmiechnij się bądź sobą

To znajomy bądź sobą

Nie krzycz bądź sobą

Ukłoń się bądź sobą

Trzeba załatwić nie bój się być sobą

Uważaj bądź sobą

Nie daj się bądź sobą

Dołóż mu bądź sobą

Zaproś Ją bądź sobą

Popracuj bądź sobą

Co wyprawiasz bądź sobą

A ja litanię za drzwiami zostawiałem

Po swojemu byłem

Z przykazań się śmiałem

29.08.2018

Ryszard Jaśniewicz

 

STREFA TURBULENCJI

Strefa turbulencji pokonana

po burzach – wyciszenie

emanuje ciepłem

zaraża radością

 

nadwrażliwa, krucha

kiedyś pełna obaw….

za nią serca galop

burze emocjonalne

 

odnalazła własne

centrum grawitacji

już tak bardzo

nie czeka na akceptację

na przyjaciół wybiera

podobnych sobie

 

NIE BOI SIĘ BYĆ SOBĄ

Joanna Kochanowska

 

 

Rewitalizacja gospodarki morskiej a Konstytucja dla nauki – realia

Od początku tzw. zmian ustrojowych w Polsce, wysuwane są żądania gruntownej reformy szkolnictwa wyższego i instytucji naukowo-badawczych, szczególnie Polskiej Akademii Nauk, swoistej „Wieży z Kości Słoniowej”, tworu na wzór byłego Związku Radzieckiego.

W rankingu innowacyjności znajdujemy się w ogonku Europy i Świata; co jest więc tego przyczyną?

Odpowiedzi jest wiele – skoncentrujmy się na jednej: brak dekomunizacji i lustracji środowiska ludzi, pełniących w przeszłości i obecnie funkcje kierownicze. Utworzył się swego rodzaju system feudalny zarządzania nauką, a więc i drogą do awansu ludzi młodych, niekonformistycznych, stąd rezultaty są takie jakie widzimy. Stan wojenny też poczynił znaczne spustoszenie w kadrach, co do których „władza ludowa” miała wątpliwości.

Od ponad dwóch lat Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pracowało nad tzw. „Konstytucją dla Nauki”, która miała zrewolucjonizować tą dziedzinę i wprowadzić Polskę do czołówki światowej. Cel ambitny. Przeprowadzono dziesiątki spotkań i konsultacji z setkami osób ze środowiska akademickiego i w rezultacie skierowano projekt do Sejmu, gdzie został w końcu uchwalony.

Z miejsca rozgorzała dyskusja w środkach przekazu, zaczęły się protesty studentów i naukowców obawiających się nadmiernego wzmocnienia roli Rektorów i wprowadzenia instytucji Rad, złożonych w znacznej części z osób spoza uczelni. Inną konsekwencją nowej ustawy mogłaby być polaryzacja – podział cywilizacyjny na Polskę A i B, poprzez wzmocnienie największych ośrodków akademickich. To jest jedna tzw. „strona medalu”. Brak nacisku na dekomunizację środowiska spowodował zaniechanie tego postulatu przez Ministerstwo.

W grudniu 2015 r. skierowałem pismo do Wicepremiera Jarosława Gowina, wręczone mu do rąk własnych, a następnie w lutym 2016 r. w towarzystwie min. prof. Andrzeja Stepnowskiego przedstawiliśmy konkretne propozycje: dekomunizacja kadr kierowniczych, utworzenie paru silnych ośrodków tzw. Narodowych Uczelni Badawczych z połączenia Instytutów PAN i resortowych z uczelniami, celem wzmocnienia potencjału badawczego z projektami pilotażowymi na bazie Politechniki Gdańskiej jako liderem, czy też Centrum Nauki i Techniki Morskiej na terenach postoczniowych. Projekt nasz zyskał poparcie Rektora Politechniki Gdańskiej.

Nowoczesna gospodarka bazuje na innowacyjności, a tą tworzą na ogół młodzi ambitni wynalazcy, naukowcy, przedsiębiorcy przy wsparciu merytorycznym starszych kolegów. Przykład „Doliny Krzemowej” w Kalifornii czy chociażby tzw. „Doliny Lotniczej” na Podkarpaciu. Stworzono tam silny Klaster Lotniczy i po paru latach efekty były zdumiewające. A pomyśleć, że jeszcze w 1999 r. podczas konferencji na Politechnice Rzeszowskiej z udziałem władz centralnych, wojewódzkich i miejskich, jako jedyny przedstawiłem koncepcję „Klastra” (vide: www.sedler.pl). Na zlecenie władz miasta przygotowałem opracowanie z tematyki, którą referowano na konferencji Miast Europejskich w 1997 r. w Monachium. Była to nowość. Podano czynniki rozwoju miast i regionów i przykłady, których najlepszym przykładem były Helsinki (Nokia) i Bawaria (czołowy region High-Tech w Europie).

Wydawałoby się, że nic prostszego jak tylko naśladować dobre przykłady. Niewiele się jednak dalej w tej materii działo, zostaliśmy z nielicznymi wyjątkami montownią a ośrodki produkcji jak ZAMECH w Elblągu sprywatyzowano i zaprzestano produkcji turbin, nie mówiąc o rozwoju tej gałęzi przemysłu. Zachodnie koncerny mają swoje centra badawczo-rozwojowe u siebie, technologii się nie odsprzedaje konkurencji .Podobnie rzecz się miała z przemysłem budowy statków, jak to widać na przykładzie Stoczni Gdańskiej, którą wpierw doprowadzono do ruiny, sprzedano oligarsze z Donbasu, a ostatnio odkupiono i będzie się ją „reanimować”. Pytanie: gdzie są te kadry: biura konstrukcyjne, zaplecze naukowo-badawcze, przemysły towarzyszące?

Aż pojawiła się propozycja „Konstytucji dla Nauki”. Ma ona w krótkim czasie wyprowadzić naukę polską do czołówki europejskiej. Do tego potrzebne są oprócz ustawy konkretne działania w postaci wzmocnienia wyższych uczelni zapleczem naukowo-badawczym i wdrożeniowym w postaci instytutów PAN i resortowych. A w Gdańsku zlikwidowani Instytut Elektrotechniki O/Gdańsk, który powstał na początku lat 50. ub. wieku na potrzeby gospodarki morskiej, obecnie rewitalizowanej. Do tego kadry z minionej epoki. Ponieważ istniała uzasadniona obawa, że przed jej wejściem w życie szereg osób skompromitowanych przynależnością w przeszłości do PZPR i współpracujących ze służbami bezpieczeństwa wystartuje w konkursach na stanowiska kierownicze, czy też występować będzie o odznaczenia państwowe, skierowałem pismo z prośbą o interwencję do Premiera. W odpowiedzi poinformowano mnie, że pismo przesłano do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z prośbą o ustosunkowanie się i udzielenie odpowiedzi, tak do Biura Premiera jak i do Fundacji Naukowo-Technicznej „Gdańsk”. Czekamy już trzy miesiące. Widocznie istnieje obawa, że za bardzo „wytrzebią” układ panujący w PAN i na Uczelniach od lat.

Istnieje jednak nadzieja, że żądania podnoszone z wielu stron doprowadzą do zmian w proponowanej ustawie o nauce, tak by mogła nazywać się „KONSTYTUCJĄ DLA NAUKI”.

Dr inż. Bogdan Sedler, Pr Eng

Fundacja Naukowo-Techniczna “Gdańsk”

Święto ul. Św. Ducha

SONY DSC

Pochód ulicą Św. Ducha. Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Pochód ulicą Św. Ducha. Fot. Janusz Wikowski

GDAŃSK. 15 września Stowarzyszenie Nasz Gdańsk zorganizowało obchody Święta ulicy Św. Ducha.

Fotorelacja Janusza Wikowskiego

SPONSORZY

ZOBACZ

O ofiarach i zemście ofiar

plakat TROJANKI

Pięć minut przed premierą „Trojanek” Eurypidesa w Teatrze Wybrzeże.

– To jest świetny teatr z fantastycznym zespołem, jeden z najlepszych w Polsce, przyjechałem zrobić w miarę interesujący spektakl, dopóki mogę pracować z wybitnymi zespołami, czynię to – powiedział przed pierwszą próbą generalną „Trojanek” Eurypidesa reżyser Jan Klata. – Tutejszą publiczność bardzo cenię, jak jest w drugą stronę, zobaczymy od soboty. W miarę optymistycznie patrzę w przyszłość, choć, oczywiście, z natury, jestem fatalistycznym pesymistą w duchu antycznym.

Premiera tragedii antycznej „Trojanki” Eurypidesa, w reżyserii Jana Klaty, która odbędzie się w sobotę, 8 września o godzinie 19.00, na Dużej Scenie, zainauguruje sezon 2018/2019 w Teatrze Wybrzeże oraz X Wybrzeże Sztuki – przegląd polskich najnowszych spektakli.

Ostry zmysł publicysty

W zapowiedzi premiery czytamy: Do naszych czasów nie zachowały się żadne wzmianki, by Eurypides angażował się w jakąkolwiek działalność publiczną na rzecz swojego miasta. Nie wiemy również, by przyjaźnił się z wpływowymi politykami. Możliwe, że właśnie dlatego najczęściej przegrywał w konkursach tragediowych, które każdego roku odbywały się w Atenach ku czci Dionizosa…

Eurypidesa, który pozostawał na uboczu życia swojej społeczności cechował jednak ostry zmysł publicysty. Ten enfant terrible ówczesnej dramaturgii miał odwagę, by przemawiać własnym, często odosobnionym głosem. Doświetlał znane mity z nowej, nieoczywistej strony. Wykorzystywał je do stawiania trudnych, często bardzo niewygodnych pytań i nie podpowiadał łatwych, konsolidacyjnych odpowiedzi. W odróżnieniu od współczesnych mu artystów – przełamywał dotychczasowe konwencje tragediopisarskie i w sposób zupełnie nowy przedstawiał postaci kobiecie, które często stawały się protagonistkami jego utworów. Niejednokrotnie w sposób znaczący przewyższały inteligencją swoich scenicznych partnerów – jeżeli pamiętamy, że o wyniku konkursu tragediowego decydowali mężczyźni, tym bardziej nie powinny nas dziwić kolejne klęski Eurypidesa.

Nie dostarczał obywatelom swojego miasta łatwej i przyjemnej rozrywki. W TROJANKACH pokazał to, czego nie opowiedział nam Homer w ILIADZIE. Jak wyglądał poranek po zdobyciu Troi. Jak kobiety, do tej pory przedstawicielki królewskiego rodu, zostały zepchnięte na samo dno ludzkiej egzystencji. Jak wygląda ich relacja ze zwycięzcami, przedstawicielami wysokiej kultury helleńskiej, którzy mordując niewinnych i bezbronnych przekraczają granice barbarzyństwa. Pracując nad tym spektaklem twórcy starali się przyjrzeć procesowi dojrzewania do zemsty – ofiar na oprawcach. Pisząc TROJANKI w kontekście trwającej wojny peloponeskiej Eurypides otwarcie krytykował imperialne ambicje Ateńczyków. Starał się im uświadomić, że w żadnym konflikcie zbrojnym nie ma zwycięzców ani zwyciężonych. Grecy z eposu Homera podobnie, jak współcześni Eurypidesowi Ateńczycy, uwierzyli, że są niepokonani i to sprawdziło na nich zgubę.

Dorota Kolak: „Nowy język”. Katarzyna Dałek: „Ciemne rzeczy”. Magdalena Gorzelańczyk: „Wspólnota”

– Państwo pamiętacie jak wiele lat temu Jan Klata realizował w Gdańsku przedstawienia i ja, mówiąc kolokwialnie, na nie się nie załapałam. – powiedziała Dorota Kolak, kreująca rolę Hakebe. – Zastanawiałam się, dlaczego te spektakle były dla nas ważne, mnie się wydaje, że wtedy na Wybrzeżu udawało się reżyserom, którzy tu byli, kształtować kompletnie nowy język, ten język się rodził i mnie fascynował, był ciekawy, absolutnie nowy i rewolucyjny. Jakoś się wtedy nie spotkaliśmy, dlatego z wielką radością i ciekawością zaproszenie przyjęłam. Powiem szczerze, nie zdawałam sobie sprawy, że będzie to tak trudne spotkanie, mówię o liczbie i różnorodności zadań, jakie zostały przed całym zespołem podstawione. Podróż niezwykle interesująca, a jaki efekt? My i reżyser się przekonamy, kiedy na widowni zasiądzie publiczność i usłyszymy, czy coś się sprzęga, czy nie, wszystko się okaże.

Katarzyna Dałek, wcielająca się w Andromachę, wdowę po Hektorze, stwierdziła, że to rola bardzo trudna, a praca interesująca, sam temat wojny, cierpienia, wymaga zanurzenia się w ciemne rzeczy, wyobrażenia sobie siebie w sytuacjach i okolicznościach niewyobrażalnych. Historyczno – mitologiczne postaci aktor musi przyłożyć do swojego wnętrza i pomyśleć o nich w sposób zupełnie inny, niż znamy je z książek.

– Z koleżankami aktorkami cały czas pracujemy we wspólnocie, tworzymy spektakl razem, a każda z nas jest inna, i przez to wymowa przedstawienia staje się jeszcze bardziej nasycona treścią i emocjami – mówi Magdalena Gorzelańczyk – Polyksena

Jan Klata: „Mięso armatnie w następnych wojnach”

– Pracowałem nad – „Oresteją” Ajschylosa, potem wyreżyserowałem spektakl, który nie był z różnych powodów tak długo grany, ile powinien, „Króla Edypa” Sofoklesa, teraz przyszedł czas na Eurypidesa, który, wydaje mi się, z tych trzech wielkich tragików, jest osobą najbliższą mnie, z powodów bardzo wielu, przede wszystkim dlatego, że był twórcą, wbrew wszystkim stereotypom. Był twórcą nieprawdopodobnie nowoczesnym, do bólu uczciwym w pokazywaniu wspólnocie jej kłamstw, błędów, oszustw, które są związane z zakłamywaniem historii po to, żeby na niej budować lepsze jutro. – mówi Jan Klata. – Gdy o tym mówię, widać wyraźnie, że od 415 roku przed – jak to się określa – a naszą erą, 2018 rokiem, jest bardzo niedaleko.

– Jest dla mnie absolutnie fascynujące, że uprawiam dziedzinę sztuki, która ma taką pamięć, kontekst, kotwice, takie korzenie – kontynuuje reżyser. – Ale, jak śpiewała grupa Sepultura, jesteśmy bardzo blisko nieskłamanych korzeni wspólnoty ufundowanej na ludobójstwie, na cierpieniu innych, wykluczaniu innych, i potem wspaniale przez naszych cudownych odysów opakowywane, i do wierzenia podawane dalszym pokoleniom, które będą stanowić mięso armatnie w następnych wojnach. Zadaję sobie pytanie, czy ta wojna trojańska była komuś potrzebna i czemuś służyła, i kto jest jej zwycięzcą, a kto jest przegranym? To jest fascynujące, gdyż mamy co czynienia z fundamentami cywilizacji, bo rozmawiamy o Troi i myślimy o wszystkich klęskach, które kiedykolwiek jakaś wspólnota doznała, o ostatecznej klęsce, ostatecznej porażce. To jest coś, co można nazwać modelem przeżywania katastrof na ogromną skalę zbiorowości. No i potem myślimy o poszczególnych jednostkach, postaciach, o żonie Priama, Hekabe, o Poliksenie, ich córce, złożonej w ofierze na grobie Achilla, o Kasandrze, która sama w sobie jest nieprawdopodobną opowieścią i toposem, i myślimy o Andromasze, żonie największego wodza i autorytetu Trojan. I śledzimy ich losy.

Olga Śmiechowicz: „Język nie stoi w miejscu”

Jan Klata powiedział o Oldze Śmiechowicz, wybitnym naukowcu, która zajmuje się światem antycznym, czyta teksty w oryginale, podkreślił, że ich praca wynika z bardzo uważnego wczytywania się w dramat, co we współczesnym teatrze nie często się zdarza, bywa, że pozostaje sam tytuł dzieła. Reżyser w ten sposób podchodząc do oryginału mocno się zastanawia, z jaką reakcją tragedia „Trojanki” mogła być odbierana za czasów Sofokleja, po rzezi dokonanej przez wspaniałe, imperialne wojska greckie, a przed totalną, ostateczną, klęską tych wojsk w wyprawie na Sycylię i przegraną wojną peloponeską. Tamta wspólnota oglądająca sztukę chciała się dowiedzieć o sobie czegoś wspaniałego, a w zamian za to dostała, w ramach uroczystości państwowych, opowieść o swoich bohaterach jako o zbrodniarzach wojennych, o ludobójstwie, którego właśnie się dopuściła. Czyli była to opowieść o wojnie trojańskiej, a w oparciu o te wydarzenia dowiadywano się o aktualnej sytuacji politycznej.

– To są tropy dla mnie absolutnie fascynujące, nie wymagające wykreślania z dramatu, czy dopisywania czegoś na nowo, rzecz polega na uważnym wczytywaniu się w tekst i wpatrywaniu w kontekst korzeni naszej cywilizacji, i dla zawodu, który uprawiamy, to jest niesamowite. Eurypides, oczywiście, był pisarzem, ale i reżyserem, mam zaszczyt powiedzieć, że jesteśmy kolegami po fachu – skonkludował Jan Klata.

– Język nie stoi w miejscu – mówi Olga Śmiechowicz. – Przekład, który my bierzemy z lat 70. XX wieku, Jerzego Łanowskiego, nie zawsze jest jasny w czytaniu, pewne znaczenia , niuanse, nie są dziś zrozumiałe, metaforyka nie łatwa w odbiorze, w takich momentach sięgaliśmy do oryginału. Mogą być pewne podmiany tekstowe jeżeli chodzi o słownictwo, sformułowania synonimiczne, ale nie dopisaliśmy Eurypidesowi ani jednego słowa, którego on nie chciał powiedzieć. To była absolutnie rzecz prymarna w pracy nad tekstem. Na przykład gdybyśmy powiedzieli Iljon, nie wszyscy wiedzieliby o co chodzi, gdy powiemy Troja, jest jasne. Natomiast jeśli chodzi o uwspółcześnianie tekstu – absolutnie nie.

Na pytanie, czy realizacja spektaklu w Gdańsku w okresie 79. Rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej i 38. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych ma wpływ na jego kształt, reżyser odpowiedział tylko tyle, że Troja, tak jak i Gdańsk, była bardzo ważnym portowym, bogatym, z wieloletnią kulturą, wyrafinowanym ośrodkiem cywilizacji. Troja i Gdańsk, miasta portowe, które charakteryzuje związana z tym otwartość, rodzaj kosmopolityzmu, jakiegoś wyrafinowania.

– Ta sztuka jest związana z każdą wojną światową – podkreślił reżyser. – Z trzecią wojną światową więcej ma wspólnego niż z drugą. – Ale tak, to inny spektakl, niż ten, który powstał by gdzieś w niecce. To opowieść o ofiarach i o zemście ofiar, nie jest, oczywiście, czarno – biała, żadna tragedia taka nie jest, zwłaszcza Eurypidesa.

Żmudne budowanie czegoś bardzo kruchego

Gościnnie występuje Małgorzata Gorol, jako Kasandra, aktorka która sukces odniosła w filmie „Twarz”, w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej, nagrodzonym na Berlinale Srebrnym Niedźwiedziem. Reżyser mówi, że zaistniał w głowie tej postaci świat, który się dopiero zdarzy, straszny świat, chciałby się co do tego mylić, ale, wydaje mu się, że świat, który przed nami jest, będzie znacznie gorszy od tego, w którym jesteśmy, do którego się przyzwyczailiśmy. Rozwija reżyser wątek wspólnoty pracy nad przedstawieniem, który nazywa chórem artystek, z których każda jest w stanie zagrać główną rolę.

– Mam wrażenie zachwytu nad tym, w jaki sposób aktorki pracują, tworzą nie egoistycznie coś, bez czego ten spektakl by się rozpadł kompletnie, gdybyśmy mieli do czynienia z walką ego – mówi Jan Klata. – To jest dla mnie bardzo pokorne ćwiczenie podziwiania żeńskiego elementu. Mówiłem to wielokrotnie, że gdybyśmy mieli w tym chórze panów, efekt byłby zupełnie inny. Dla mnie to doświadczenie w kategoriach nie warsztatowych, lecz ludzkich, super doznanie. Jesteśmy jeszcze na tym etapie pracy, że wiele może zaskakujących sytuacji się zdarzyć, z pokorą podchodzimy do rzeczywistości, ale już teraz wyraźnie podkreślamy, że rodzaj wspólnoty w zespole polega na żmudnym budowaniu czegoś bardzo kruchego. Może dziewięćdziesiąt siedem procent widzów w ogóle tego nie zauważy, potraktuje jako oczywistość, ale gdyby ta wspólnota się miała posypać, wszystko by się rozleciało, to jest ciekawe doznanie.

– Jest to moja druga najtrudniejsza teatralna premiera ze względu na postawione zadania, pierwszą była „Śmierć i dziewczyna”, teraz – „Trojanki”– powiedziała Małgorzata Gorol.

Katarzyna Korczak

*

Eurypides
TROJANKI
Reżyseria: Jan Klata
Współpraca dramaturgiczna: Olga Śmiechowicz
Scenografia i kostiumy: Mirek Kaczmarek
Muzyka: Michał Nihil Kuźniak
Ruch sceniczny: Maćko Prusak
Asystent reżysera: Marcin Starosta
Inspicjent: Jerzy Kosiła
Sufler: Katarzyna Wołodźko

Osoby dramatu: Dorota Kolak – Hekabe, Jacek Labijak – Posejdon, Sylwia Góra-Weber – Atena, Piotr Biedroń – Zjawa Polydora, Magdalena Boć – Akanta, Sylwia Góra-Weber – Apolonia, Agata Bykowska – Enyo, Małgorzata Brajner – Sophia, Cezary Rybiński – Talthybios, Małgorzata Gorol – Kasandra, Magdalena Gorzelańczyk – Polyksena, Michał Kowalski – Odyseusz, Katarzyna Dałek – Andromacha, Michał Jaros – Neoptholemos, Grzegorz Gzyl – Menelaos, Katarzyna Figura – Helena, Robert Ninkiewicz – Agamemnon, Krzysztof Matuszewski – Polymestor, Jacek Labijak – Theoklymenos

Premiera: 8 września 2018 roku na Dużej Scenie

Jan Klata (ur. 1973) – reżyser teatralny, dramaturg. Od 2013 do 2017 pełnił funkcję dyrektora Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Studiował na Wydziale Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, a następnie na Wydziale Reżyserii Dramatu PWST w Krakowie. Zadebiutował jako reżyser w 2003 REWIZOREM w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu. Na swoim koncie ma ponad 40 spektakli zrealizowane na deskach teatrów m.in. we Wrocławiu (TRANSFER!, SPRAWA DANTONA, UTWÓR O MATCE I OJCZYŹNIE, JERRY SPRINGER THE OPERA), w Gdańsku (H.), Krakowie (ORESTEJA, TRYLOGIA, KRÓL LEAR, WRÓG LUDU,) oraz Bochum (HAMLET), Berlinie (INFINITE JEST) Moskwie (MAKBET), Pradze (MIARKA ZA MIARKĘ). Jego spektakle były grane kilkadziesiąt razy na całym świecie od Seulu po Buenos Aires, na najbardziej prestiżowych festiwalach m. in. na weneckim Biennale i paryskim Festiwalu Jesiennym. Jest laureatem m.in. Paszportu Polityki, nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Nagrody im. Konrada Swinarskiego. W tym roku WESELE w jego reżyserii zostało bezdyskusyjnym zwycięzcą 43. Opolskich Konfrontacji Teatralnych „Klasyka Żywa”, otrzymując nagrody m.in. za spektakl, dla zespołu aktorskiego czy za reżyserię właśnie. Jego ostatnią realizacją jest WIELKI FRYDERYK w Teatrze Polskim w Poznaniu.

Olga Śmiechowicz (ur. 1987) – filolog klasyczny, historyk teatru. Pracownik naukowy w Katedrze Teatru i Dramatu na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Współpracuje z The Centre for Aliative Research działającym przy Faculteit der Geesteswetenschappen Universitat vam Amsterdam, gdzie prowadzi zajęcia poświęcone polskiemu teatrowi współczesnemu. Prowadziła również gościnne wykłady na Uniwersytetach im. Iwana Franki we Lwowie, im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Ruprechta-Karola w Heidelbergu. Stypendystka University of Cambridge, Sankt-Peterburskogo Gosudarstvennogo Universiteta oraz L’Université Paris-Sorbonne. Odbyła również staże postdoktorskie na uniwersytetach w Wiedniu oraz Heidelbergu. Członek kolegium recenzenckiego „Frammenti sulla scena. Studi sul drama antico frammentario” wydawanego przez Centro Studi sul Teatro Classico Università degli Studi di Torino. Autorka monografii: POECI SCENICZNI W KOMEDIACH ARYSTOFANESA (2014), ARYSTOFANES (2015), POLISH THEATRE AFTER THE FALL OF THE COMMUNISM. DIONYSUS SINCE 89’ (2018). Współautorka WILEY-BLACKWELL ENCYCLOPEDIA OF GREEK COMEDY (2018).

Mirek Kaczmarek (ur. 1970) – scenograf, absolwent Wydziału Komunikacji Wizualnej poznańskiej ASP. Od debiutu w 2001 roku stworzył scenografie, kostiumy i oprawę multimedialną do ponad 100 przedstawień. Jest stałym współpracownikiem reżyserów: Piotra Kruszczyńskiego (m.in. ODEJŚCIE GŁODOMORA Tadeusza Różewicza, NIE/BOSKA KOMEDIA. RZECZ O KRZYŻU Zygmunta Krasińskiego), Jarosława Tumidajskiego (m.in. KREACJA Ireneusza Iredyńskiego, G®UPA LAOKOONA Tadeusza Różewicza, PAN TADEUSZ wg Adama Mickiewicza, SOLARIS wg Stanisława Lema), Wiktora Rubina (m.in. ORGIA Passoliniego oraz CARYCA KATARZYNA, JONANNA SZALONA, MICHAEL J. Jolanty Janiczak), Jana Klaty (m.in. SPRAWA DANTONA Stanisławy Przybyszewskiej i DO DAMASZKU Strindberga) i Marcina Libera (m.in. FAHRENHEIT 451 Raya Bradbury’ego, BYĆ JAK STEVE JOBS Michała Kmiecika oraz WESELE Stanisława Wyspiańskiego). W 2012 roku był nominowany do Paszportów Polityki. Laureat wielu nagród artystycznych m.in. nagrody za scenografię do SPRAWY DANTONA na 33. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Polska, na I Międzynarodowym Festiwalu Teatrów BOSKA KOMEDIA oraz na Festiwalu KONTAKT.

Michał Nihil Kuźniak (ur. 1983) – muzyk, kompozytor, współtwórca licznych projektów z pogranicza muzyki metalowej i alternatywnej. Lider zespołu FURIA, jednego z najważniejszych przedstawicieli nowej fali polskiego black metalu. Oryginalny styl grupy, czerpiący ze śląskiego folkloru i młodopolskich powidoków, zyskał uznanie na Ziemi i pod ziemią, co potwierdzają występy na najbardziej prestiżowych festiwalach muzycznych (Primavera Sound, Off, Open’er, Roadburn) oraz liczne koncerty, m.in. w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Ukrainie, Mołdawii, Japonii, a także w kopalni Guido, gdzie zarejestrowali jedną z płyt. Są odpowiedzialni za muzykę w WESELU w reżyserii Jana Klaty w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Ich ostatnia płyta KSIĘŻYC MILCZY LUTY została uznana przez polskich krytyków za jedną z najlepszych w 2016 roku.

Maćko Prusak (ur. 1975) – choreograf i reżyser. Na scenie debiutował w połowie lat dziewięćdziesiątych jako aktor Wrocławskiego Teatru Pantomimy Henryka Tomaszewskiego, z którym był związany przez blisko 10 lat. Od 2003 roku zajmuje się głównie tworzeniem ruchu scenicznego w teatrze dramatycznym, współpracował m. in. z  Krystyną Meissner, Rudolfem Ziołą, Wojtkiem Klemmem, Pawłem Miśkiewiczem, Arturem Tyszkiewiczem, Nikołajem Koladą, Małgorzatą Bogajewską, Michałem Liberem. Reżyser spektakli dla dzieci i dorosłych, m. in NOCY BEZ KSIĘŻYCA na podstawie książki Etgara Kereta i Shiry Geffen (Wrocławski Teatr Lalek, 2015), BACHANTEK wg Eurypidesa (Wrocławski Teatr Pantomimy im. Henryka Tomaszewskiego, 2016), SALTA W TYŁ wg reportaży sportowych Oty Pavla (Teatr Ludowy w Krakowie, 2018). Za swój pierwszy autorski spektakl KLAUS DER GROSSE, otrzymał Grand Prix Nurtu Off 31. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu (2010). Na tegorocznych 43. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Żywa otrzymał nagrodę za choreografię do spektaklu WESELE w reżyserii Jana Klaty, z którym stale współpracuje.

Marcin Starosta (ur. 1994) – absolwent teatralnej szkoły Łejery w Poznaniu, gdzie stawiał pierwsze sceniczne kroki. Działał offowo w Studiu Teatralnym Próby, CK Zamek, w którym wyreżyserował spektakle POZA FANTAZMATEM NORMALNOŚCI oraz ANGST. Studiował Wiedzę o Teatrze na UJ, reżyserując etiudy na podstawie MAKBETA oraz TRZECH SIÓSTR, a także spektakl SEN NOCY LETNIEJ. Asystent Kuby Skrzywanka przy KORDIANIE oraz Jana Klaty przy WIELKIM FRYDERYKU w Teatrze Polskim w Poznaniu.

Gdańskie ABC

gdanski abc okladka a Document-page-001 smGdzie można nabyć książkę „Gdańskie ABC”

  • Siedziba Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” Gdańsk, ul. Św. Ducha 119/121 (wtorek, godz. 17-18)
  • Galeria „MAŁA ŻABKA”, Gdańsk, ul. Tkacka 19/20
  • „SZAFA GDAŃSKA”, Gdańsk, ul. Garbary 14/1
  • „OGRÓD SZTUK”, Gdańsk, ul. Piwna 48/49
  • Księgarnia w Ratuszu Staromiejskim, Gdańsk, ul. Korzenna 33/35
  • Wydawnictwo „MARPRESS”, Gdańsk, ul. Targ Rybny 10B
  • Księgarnia przy Teatrze Wybrzeże, Gdańsk, ul. Targ Węglowy
  • Księgarnia, Gdańsk, ul. Garncarska, róg ul. Na Piaskach
  • Księgarnia, Gdańsk, ul. Łagiewniki 56
  • Księgarnia Politechniki Gdańskiej (Gmach Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa), Gdańsk, ul. Narutowicza 11/12

Perełki „Naszego Gdańska”

„Gdańskie ABC’ prof. Andrzeja Januszajtisa stanowi bogatą mozaikę składającą się z przepięknych „perełek” o historii Gdańska, zabytkach i ludziach tworzących te ponad tysiącletnie miasto wolności, wielokulturowości, tolerancji. Dziesiątki miejsc odwiedzanych przez turystów, a także zapomnianych lub nieznanych historii znajduje w tych publikacjach wydobyte z archiwów zweryfikowane i objaśnione fakty, opisy oraz ciekawostki. Pozwalają one „ocalić od zapomnienia” i przybliżyć zasłużonych gdańszczan, bogatą historię miasta, zabytkowe obiekty, dzieje i przeobrażenia tego morskiego „okna na świat”.

Czytelnicy Miesięcznika „Nasz Gdańsk” mieli możliwość poznania tych „perełek” w kolejnych wydaniach. Kilkadziesiąt z nich, wydobytych z archiwum (z autorskimi dopiskami), tworzą „Gdańskie ABC”. Na ostatniej stronie tej książki prezentujemy wybrane okładki miesięcznika z lustracjami opisywanych miejsc.

Miesięcznik – jak oceniają Czytelnicy – ma dobrą markę, jako wartościowe, opiniotwórcze pismo, przybliżające historię i dokumentujące przemiany w życiu miasta, do którego wraca się po latach szukając archiwalnych wydań.

Czasopismo odgrywa ważną rolę w działalności popularyzatorskiej Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Początkowo, od 1997 r. były to okazjonalne wydania poświęcone zabytkom, historii, wyrażaniu opinii na temat … Od czerwca 2001 r. czasopismo ukazuje się regularnie. Przez 17 lat ukazało się 205 numerów, w tym wiele wydań wzbogaconych o wkładki tematyczne. Miesięcznik jest wydawany także – co jest ewenementem na rynku medialnym – w pełnej wersji zdigitalizowanej, w portalu www.nasz.gdansk.pl. W portalu dostępne są w pełnym zakresie wszystkie numery – archiwalne i bieżące – miesięcznika.

Ukazują się tam także publikacje autorów miesięcznika, fotorelacje ze spotkań, uroczystości oraz imprez organizowanych przez Stowarzyszenie. Portal jest rozwojowy, ma wiele zalet: nie ma kosztów druku, ma natomiast większe możliwości dotarcia do odbiorców (on-line).

„Nasz Gdańsk” – czasopismo o tematyce społeczno-historycznej – stanowi niezależne, otwarte forum wypowiedzi, prezentacji pomysłów, dyskusji, a także jest miejscem do publicznej krytyki poczynań instytucji władz lokalnych.

Redakcja jest niezależna od władz, ugrupowań politycznych. Czasopismo jest redagowane przez zespół wolontariuszy – miłośników Gdańska – jego bogatej historii, architektury, kultury oraz rozwoju gospodarczego.

Redaktorem naczelnym jest prof. Andrzej Januszajtis – czołowy autor felietonów, esejów oraz odważnych i cennych publikacji o problemach ważkich dla rozwoju Gdańska. Liderem organizacyjnym i współtwórcą tego przedsięwzięcia jest Zbigniew Socha.

Miesięcznik stanowi dla Autorów różnych profesji forum wypowiedzi, opinii – często krytycznych wobec zamiarów i działań władz oraz instytucji.

Siłą i kapitałem czasopisma jest wielka pasja i bezinteresowność osób związanych od wielu lat z „Naszym Gdańskiem”, działających według maksymy „bez strachu, lecz z rozwagą” („Nec temere nec timide„).

Utrzymanie się na skomercjalizowanym rynku medialnym bezpłatnego czasopisma stanowi duże wyzwanie dla Redakcji, grona Autorów a także wspomagających wydawanie – firm, przyjaciół, sympatyków Stowarzyszenia.

Czasopismo jest redagowane profesjonalnie przez miłośników Gdańska, jego bogatej historii, architektury, kultury oraz rozwoju gospodarczego.

Redakcja jest niezależna od władz, ugrupowań politycznych. Miesięcznik stanowi dla autorów różnych profesji forum wypowiedzi, opinii – często krytycznych wobec zamiarów i działań władz oraz instytucji. Poglądy, opinie zawarte w artykułach Redakcja zamieszcza na zasadzie wolnej trybuny.

Janusz Wikowski

Redaktor naczelny Portalu Nasz.Gdansk.pl

90. urodziny prof. Andrzeja Januszajtisa

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis wśród członków i sympatyków Naszego Gdańska. Fot. Janusz Wikowski

W Dworze Artusa 18 sierpnia br. odbyła się uroczystość z okazji 90. urodzin prof. Andrzeja Januszajtisa, prezesa Stowarzyszenia Nasz Gdańsk.

Januszajtis Fot_J_Wikowski IMG_5530Stowarzyszenie Nasz Gdańsk przygotowało w prezencie wydanie książkowe „Gdańskie ABC” – publikacji prof. Januszajtisa na temat Gdańska.

Fotorelacja: fot. Janusz Wikowski

Uroczystość – urodziny prof. Januszajtisa. Zdjęcia: Janusz Wikowski

STO LAT! Urodziny prof. Andrzeja Januszajtisa

Prof Janiszajtis Andrzej Fot _J_Wikowski IMG_5060

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

GDAŃSK. Prof. Andrzej Januszajtus – Honorowy Obywatel Miasta Gdańska, Prezes Stowarzyszenia NASZ GDAŃSK, wybitnie zasłużony działacz na rzecz lokalnej społeczności, popularyzator wiedzy o Gdańsku obchodzi 90. urodziny.

Uroczystości Jubileuszowe odbędą się 18 sierpnia br. w Dworze Artusa. Stowarzyszenie Nasz Gdańsk z tej okazji przygotowało Jubilatowi niespodziankę. Wydana została książka „Gdańskie ABC” z niezwykłymi publikacjami autorstwa prof. Januszajtisa.

gdanski abc okladka a Document-page-001 sm– Książka powstała z zamysłem, aby na 90. urodziny prof. Andrzeja Januszajtisa, osobowości niezwykłej, wydać zbiór Jego artykułów na temat Gdańska, publikowanych na przestrzeni 18 lat, głównie w ukazującym się od ponad 20 lat Miesięczniku „Nasz Gdańsk” – mówi Zbigniew Socha, wiceprezes, współzałożyciel Stowarzyszenia. – Warto, aby te bezcenne perełki, wydobyte z archiwum były dostępne Czytelnikom.

Książka składa się z cyklu artykułów opublikowanych głównie w Miesięczniku „Nasz Gdańsk”. Jak Autor podkreśla, opisując w cyklu publikacji „Gdańskie ABC” historię ponad tysiącletniego miasta, nie stara się, aby to był encyklopedyczny, suchy, uszeregowany zbiór informacji. Ukazuje piękno Gdańska, żeby pobudzić ciekawość, zachęcając do odkrywania uroków miasta, poznawania jego historii i zrozumienia istoty przemian w życiu gdańszczan.

W publikacjach ułożonych alfabetycznie Autor podejmuje różnorodne tematy, wydobyte z archiwów i na nowo odkrywane historie, fascynujące ciekawostki oraz fachowe oceny. W ten sposób zespół redakcyjny chciał zachować przesłanie Autora, ukazującego wielokulturowość, różnorodność społeczności, dbałość o architekturę, tradycję oraz piękno Gdańska.

Panu Profesorowi Januszajtisowi dziękujemy za udostępnienie swoich publikacji dla wydania w formie książkowej i wyrażamy wdzięczność za jego ponad 20-letnie przewodniczenie Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk.

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis i Zbigniew Socha, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis, Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Prof. Andrzej Januszajtis i Zbigniew Socha Fot. Janusz Wikowski

Gdańskie ABC

gdanski abc okladka a Document-page-001 smKsiążka „Gdańskie ABC” powstała z zamysłem, aby na 90. urodziny prof. Andrzeja Januszajtisa, osobowości niezwykłej, wydać zbiór Jego artykułów na temat Gdańska, publikowanych na przestrzeni 18 lat, głównie w ukazującym się od ponad 20 lat Miesięczniku „Nasz Gdańsk”. Warto, aby te bezcenne perełki, wydobyte z archiwum były dostępne Czytelnikom.

Doc. dr inż. Andrzej Januszajtis jest absolwentem Politechniki Gdańskiej. Pracę na Politechnice Gdańskiej rozpoczął w 1954 r. i kontynuował 39 lat – jako naukowiec, fizyk, nauczyciel akademicki, współzałożyciel i pierwszy dziekan Wydziału Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej PG.

W latach 1990–1994 był przewodniczącym pierwszej, wybranej w wolnej Polsce, Rady Miasta Gdańska. W 2002 r. otrzymał zaszczytny tytuł Honorowego Obywatela Gdańska. W 2014 r. „za wybitne zasługi w działalności na rzecz społeczności lokalnej, za osiągnięcia w badaniu i popularyzowaniu wiedzy o tradycji Gdańska i regionu pomorskiego” odznaczony został Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Zaangażowany był w odbudowę gdańskich zabytków oraz propagowanie wiedzy o Gdańsku. Doprowadził m.in. do odbudowy zegara astronomicznego z 1470 r. w Bazylice Mariackiej, budowy nowego karylionu na wieży kościoła św. Katarzyny i powrotu bezcennych starodruków do Biblioteki Politechniki Gdańskiej.

Jednakże dla nas jest przede wszystkim znawcą i popularyzatorem historii i zabytków Gdańska. Tak też jest odbierany przez mieszkańców Pomorza – jako pasjonat historii Gdańska, autor ponad 20 książek i kilkuset artykułów poświęconych historii miasta i życiu gdańszczan.

Podziwiany jest też za to, że przy tak intensywnej działalności publicystycznej znajduje czas i siłę na prowadzenie regularnych wykładów o najciekawszych zabytkach Gdańska oraz przewodzenie Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk.

Książka składa się z cyklu artykułów opublikowanych głównie w Miesięczniku „Nasz Gdańsk”. Jak Autor podkreśla, opisując w cyklu publikacji „Gdańskie ABC” historię ponad tysiącletniego miasta, nie stara się, aby to był encyklopedyczny, suchy, uszeregowany zbiór informacji. Ukazuje piękno Gdańska, żeby pobudzić ciekawość, zachęcając do odkrywania uroków miasta, poznawania jego historii i zrozumienia istoty przemian w życiu gdańszczan.

W książce ułożono alfabetycznie, po dwa artykuły, przypisane każdej literze. W publikacjach tych znajdują się różnorodne tematy, wydobyte z archiwów i na nowo odkrywane historie, fascynujące ciekawostki oraz fachowe oceny. W ten sposób chcieliśmy zachować przesłanie Autora, ukazującego wielokulturowość, różnorodność społeczności, dbałość o architekturę, tradycję oraz piękno Gdańska.

Z myślą, że ta książka pobudzi ciekawość Czytelników życzymy przyjemnej lektury.

Panu Profesorowi Januszajtisowi dziękujemy za udostępnienie swoich publikacji dla wydania w formie książkowej i wyrażamy wdzięczność za jego ponad 20-letnie przewodniczenie Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk.

Zbigniew Socha

Współzałożyciel Stowarzyszenia Nasz Gdańsk


Gdzie można nabyć książkę „Gdańskie ABC”

  • Siedziba Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” Gdańsk, ul. Św. Ducha 119/121 (wtorek, godz. 17-18)
  • Galeria „MAŁA ŻABKA”, Gdańsk, ul. Tkacka 19/20
  • „SZAFA GDAŃSKA”, Gdańsk, ul. Garbary 14/1
  • „OGRÓD SZTUK”, Gdańsk, ul. Piwna 48/49
  • Księgarnia w Ratuszu Staromiejskim, Gdańsk, ul. Korzenna 33/35
  • Wydawnictwo „MARPRESS”, Gdańsk, ul. Targ Rybny 10B
  • Księgarnia przy Teatrze Wybrzeże, Gdańsk, ul. Targ Węglowy
  • Księgarnia, Gdańsk, ul. Garncarska, róg ul. Na Piaskach
  • Księgarnia, Gdańsk, ul. Łagiewniki 56
  • Księgarnia Politechniki Gdańskiej (Gmach Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa), Gdańsk, ul. Narutowicza 11/12

Perełki „Naszego Gdańska”

„Gdańskie ABC’ prof. Andrzeja Januszajtisa stanowi bogatą mozaikę składająca się z przepięknych „perełek” o historii Gdańska, zabytkach i ludziach tworzących te ponad tysiącletnie miasto wolności, wielokulturowości, tolerancji. Dziesiątki miejsc odwiedzanych przez turystów, a także zapomnianych lub nieznanych historii znajduje w tych publikacjach wydobyte z archiwów zweryfikowane i objaśnione fakty, opisy oraz ciekawostki. Pozwalają one „ocalić od zapomnienia” i przybliżyć zasłużonych gdańszczan, bogatą historię miasta, zabytkowe obiekty, dzieje i przeobrażenia tego morskiego „okna na świat”.

Czytelnicy Miesięcznika „Nasz Gdańsk” mieli możliwość poznania tych „perełek” w kolejnych wydaniach. Kilkadziesiąt z nich, wydobytych z archiwum (z autorskimi dopiskami), tworzą „Gdańskie ABC”. Na ostatniej stronie tej książki prezentujemy wybrane okładki miesięcznika z lustracjami opisywanych miejsc.

Miesięcznik – jak oceniają Czytelnicy – ma dobrą markę, jako wartościowe, opiniotwórcze pismo, przybliżające historię i dokumentujące przemiany w życiu miasta, do którego wraca się po latach szukając archiwalnych wydań.

Czasopismo odgrywa ważną rolę w działalności popularyzatorskiej Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Początkowo, od 1997 r. były to okazjonalne wydania poświęcone zabytkom, historii, wyrażaniu opinii na temat … Od czerwca 2001 r. czasopismo ukazuje się regularnie. Przez 17 lat ukazało się 205 numerów, w tym wiele wydań wzbogaconych o wkładki tematyczne. Miesięcznik jest wydawany także – co jest ewenementem na rynku medialnym – w pełnej wersji zdigitalizowanej, w portalu www.nasz.gdansk.pl. W portalu dostępne są w pełnym zakresie wszystkie numery – archiwalne i bieżące – miesięcznika.

Ukazują się tam także publikacje autorów miesięcznika, fotorelacje ze spotkań, uroczystości oraz imprez organizowanych przez Stowarzyszenie. Portal jest rozwojowy, ma wiele zalet: nie ma kosztów druku, ma natomiast większe możliwości dotarcia do odbiorców (on-line).

„Nasz Gdańsk” – czasopismo o tematyce społeczno-historycznej – stanowi niezależne, otwarte forum wypowiedzi, prezentacji pomysłów, dyskusji, a także jest miejscem do publicznej krytyki poczynań instytucji władz lokalnych.

Redakcja jest niezależna od władz, ugrupowań politycznych. Czasopismo jest redagowane przez zespół wolontariuszy – miłośników Gdańska – jego bogatej historii, architektury, kultury oraz rozwoju gospodarczego.

Redaktorem naczelnym jest prof. Andrzej Januszajtis – czołowy autor felietonów, esejów oraz odważnych i cennych publikacji o problemach ważkich dla rozwoju Gdańska. Liderem organizacyjnym i współtwórcą tego przedsięwzięcia jest Zbigniew Socha.

Miesięcznik stanowi dla Autorów różnych profesji forum wypowiedzi, opinii – często krytycznych wobec zamiarów i działań władz oraz instytucji.

Siłą i kapitałem czasopisma jest wielka pasja i bezinteresowność osób związanych od wielu lat z „Naszym Gdańskiem”, działających według maksymy „bez strachu, lecz z rozwagą” („Nec temere nec timide„).

Utrzymanie się na skomercjalizowanym rynku medialnym bezpłatnego czasopisma stanowi duże wyzwanie dla Redakcji, grona Autorów a także wspomagających wydawanie – firm, przyjaciół, sympatyków Stowarzyszenia.

Czasopismo jest redagowane profesjonalnie przez miłośników Gdańska, jego bogatej historii, architektury, kultury oraz rozwoju gospodarczego.

Redakcja jest niezależna od władz, ugrupowań politycznych. Miesięcznik stanowi dla autorów różnych profesji forum wypowiedzi, opinii – często krytycznych wobec zamiarów i działań władz oraz instytucji. Poglądy, opinie zawarte w artykułach Redakcja zamieszcza na zasadzie wolnej trybuny.

Janusz Wikowski

Redaktor naczelny Portalu Nasz.Gdansk.pl

gdanski abc okladka a Document-page-001 sm

DAMY I HUZARY albo Play Fredro. Pięć minut przed premierą

damy i huzary plakat do spektaklu sm

W najbliższą sobotę, 11 sierpnia o godzinie 21.00 na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim, odbędzie się premiera spektaklu DAMY I HUZARY albo Play Fredro w reżyserii Adama Orzechowskiego. Premiera prasowa: 12 sierpnia na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże przy Targu Węglowym.

Kolejne spektakle: 14 i 15 sierpnia na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże i 18 sierpnia na Scenie Letniej.

Adam Orzechowski: „Teatralny pastisz”

W zapowiedzi spektaklu czytamy:

DAMY I HUZARY, jedna z najczęściej wystawianych komedii Aleksandra Fredry, bywają odczytywane jako jasny obraz przeszłości, kiedy w sercach Polaków żyła jeszcze poczciwość i wiara. Wystarczy jednak przywołać intrygę, uknutą przez trzy siostry, żeby ujrzeć fałsz oraz obrzydliwość dawnych stosunków rodzinnych. Pomimo tego w DAMACH I HUZARACH wielu krytyków dopatrywało się motywów baśniowych, jak choćby „określenie nieokreślony” czas, czy umieszczenie akcji w symbolicznej przestrzeni dworku szlacheckiego. W wyniku takiej tradycji myślenia o tej komedii, w inscenizacjach nierzadko brakowało odwagi. W naszym odczytaniu DAMY I HUZARY są sztuką o wzmagającym się szaleństwie i błędnych decyzjach, z których każda nieubłaganie prowadzi do katastrofy. Wszystko kończy się jednak… szczęśliwie? Wzbogacając tekst komedii fragmentami innych utworów Aleksandra Fredry, chcemy pokazać, że jest on nadal autorem nieodkrytym i intrygującym.

Adam Orzechowski o przedstawieniu: „Rzecz dzieje się współcześnie. Nie rezygnujemy, oczywiście, z fredrowskiej frazy, ale będziemy ją prezentować w formie teatralnego pastiszu, wykorzystując fragmenty m.in. z ZEMSTY, MĘŻA I ŻONY czy ŚLUBÓW PANIEŃSKICH.”
– Fredro, mistrz słowa, pisał perełki, pozostawił w większości znakomite teksty, a my nie doceniamy jego dorobku – mówi Adam Orzechowski, reżyser przedstawienia. – Lekceważy się go nie dlatego, że odmawia mu się talentu, wszyscy wiedzą, że pisze znakomicie, ale jego sztuki są na liście obowiązkowych lektur w szkołach, czyta się je konwencjonalnie, odbiera jako ramoty, powszechnie nie lubi.

Szaleństwo się rozkręca

Zadajemy sobie pytanie jak twórczość Fredry odbierana może być dzisiaj – kontynuuje. – Nie rezygnujemy z fredrowskiej frazy, będziemy ją prezentować w formie teatralnego pastiszu. Chcemy, aby sztuka widzów obchodziła, rzecz dzieje się współcześnie, a czas, w którym żyjemy, jest gorący, dziwny.

Aby spektakl ubarwić, wzbogacić i poszerzyć, tekst „Dam i huzarów” wzbogacono fragmentami „Zemsty”, „Pana Jowialskiego”, „Męża i żony”, „Ślubów panieńskich”. Nie będzie to tylko historyjka o spełnionej miłości czy chciwości, albo innej polskiej przywarze, zapewnia reżyser.

– Chcemy bawić się tekstem, szukamy w nim punktów zapalnych, abyśmy mogli od czasu do czasu się uśmiechnąć – mówi. – To, że u Fredry w ziemiańskim dworku pojawiają się kobiety, które przynoszą klatki z ptaszkami i zwierzętami, nie jest już śmieszne. Opowiadamy o teraźniejszej Polsce. Archetypiczne relacje między kobietami i mężczyznami są, siostry majora w naszym przedstawieniu są trochę demoniczne, wszystko się dzieje w ciągu jednego dnia, świat zawirował, szaleństwo się rozkręca…

Trójgłos: Magdalena Boć, Monika Chomicka, Marzena Nieczuja Urbańska

– Chcemy wydać za mąż moją siostrzenicę, ale w istocie każda z nas ma do załatwienia własny interes również – mówi Magdalena Boć, kreująca rolę Panny Anieli. – Dla mojej postaci najbardziej zaskakujące jest to, że przy okazji naszych matrymonialnych zabiegów znajduję swój erotyczny obiekt, być może, przestanę być panienką, ale nie jest klasyczne staropanieństwo, w naszej interpretacji to świadomy wybór dyktowany tym, że jej namiętność trudna jest do zaspokojenia.

– Gram Panią Orgonową, mam bardzo jasny cel – wydać za mąż swoją córkę dla zysków materialnych, a więc nie są to najbardziej szlachetne pobudki – mówi Monika Chomicka. – Od dziesięciu lat żyję w separacji z mężem, bo chyba byłam za dużym generałem w domu.

O dominujących kobietach

– Ja postać obronię, jestem Dyndalska, siostrą tych dwóch sióstr – wtrąca Marzena Nieczuja Urbańska. – Orgonową tłumaczę, bo żyjąc w XIX wieku musiała się też troszczyć o swoje dobro, kobiety ówcześnie nie zarabiały i musiały dbać o własny interes, na przykład bogato wydać córkę za mąż, wtedy matka z ciotką też miały zapewniony byt. Orgonowa nie jest więc wyłącznie wyrafinowaną, wstrętną jędzą, w takich żyła warunkach, współcześnie by na siebie zarobiła.

– Realia, o których mówi Marzenka, bardziej pozwalają nam zrozumieć, o czym Fredro chciał napisać – wtrąca Magdalena Boć. – Jego satyra na relacje rodzinne i na społeczeństwo, jest też bardzo współczesna i my próbujemy, razem z reżyserem, opowiedzieć o dominujących kobietach. Być może nasz generał, Orgonowa, jest pokazana w krzywym zwierciadle po to, żeby uzmysłowić nam, jak bardzo dominująca kobieta może być groźna i kastrująca dla mężczyzn.

– Kiedy bardziej przyjrzymy się Fredrze, dostrzegamy silne ostrze krytyczne i to się, mamy nadzieję, udaje przeprowadzić w tym spektaklu, a jesteśmy bardzo grubą kreską prowadzone, jesteśmy charakterystyczne, przejaskrawione, można nawet powiedzieć, że to jest kicz po to, żeby negatywne cechy charakteru uzewnętrzniać – konkluduje Magdalena Boć.

Robert Ninkiewicz: „Pikanteria i podteksty. Polska, ojczyzna”

Robert Ninkiewicz, grający rolę Majora, na próbie medialnej wystąpił w bandażach na kolanach, co tłumaczy, że podczas prób, a kreuje postać wielce dynamiczną, nie zawsze zdążył nałożyć nakolanniki, przez co dochodziło do poobijań i zadrapań. Żeby się ochronić, pracował w bandażach, które w trakcie realizacji stały się elementem kostiumu w scenie, kiedy bohater znajduje się w miejscu odosobnienia, izolatce.

– Dobrze się czuję w tej roli, lubię wykrzywiać rzeczywistość jako aktor, fredrowskie role są mięsiste, ciekawe do zagrania – mówi aktor. – Oczywiście, lubię pocieniować, zagłębiać w melancholię, ale także z przyjemnością wchodzę w satyryczność. Materiał Fredry zawsze był wdzięczny, natomiast w dzisiejszych czasach jest trudny, zapomniany, nawet w szkołach teatralnych. Umiejętność znalezienia w tekście tego, co jest istotne, a używamy różnych tekstów, nie jest łatwe. Sięgamy po sprośne teksty, dbając o to, żeby w scenach damsko – męskich nie było wulgarności, odnajdujemy w nich pikanterię. Mówimy nie tylko w relacjach płci, też o tym, co dla Fredry było ważne, o Polsce, ojczyźnie. Dużo rzeczy się dzieje w głowie Majora i to daje dużą szansę, żeby pokazać trochę szerzej Fredrę. Jest też alter ego Majora, przeciwnik, popychający go w mroczne meandry duszy.

Katarzyna Korczak

*

Aleksander Fredro
DAMY I HUZARY albo Play Fredro
Reżyseria: Adam Orzechowski
Dramaturg: Michał Kurkowski
Scenografia, kostiumy, światło: Magdalena Gajewska
Muzyka: Marcin Nenko
Projekcje video: Eliasz Styrna
Asystent reżysera: Marzena Nieczuja Urbańska
Inspicjent, sufler: Agnieszka Szczepaniak

W spektaklu występują: Robert Ninkiewicz – Major, Michał Jaros – Stary Huzar, Marek Tynda – Rotmistrz, Marcin Miodek – Porucznik, Jarosław Tyrański- Kapelan, Piotr Łukawski – Rembo, Monika Chomicka – Pani Orgonowa, Marzena Nieczuja Urbańska – Pani Dyndalska, Magdalena Boć – Panna Aniela, Agata Woźnicka – Zofia, Justyna Bartoszewicz – Józia.

Premiera: 11 sierpnia na Scenie Letniej
Premiera prasowa: 12 sierpnia na Dużej Scenie
Pokaz przedpremierowy: 10 sierpnia na Dużej Scenie
Kolejne spektakle: 14 i 15 sierpnia na Dużej Scenie i 18 sierpnia na Scenie Letniej.
Premiera prasowa: 12 sierpnia na Dużej Scenie
Adam Orzechowski (ur. 1957) – reżyser. Absolwent Wydziału Reżyserii PWST w Krakowie. W latach 2000-2005 dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Od 2006 roku dyrektor Teatru Wybrzeże. Powołał do życia Festiwal Prapremier i przegląd Wybrzeże Sztuki. Jako dyrektor naczelny i artystyczny stoi za jednym z największych sukcesów gdańskiej sceny od lat. Reżyserował teksty klasyczne i współczesne w teatrach całej Polski, m.in. SZALEŃSTWO WE DWOJE Eugene Ionesco w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi, AKTORA Bogusława Schaeffera w Teatrze Współczesnym im. Edmunda Wiercińskiego we Wrocławiu, PRZERŻNĄĆ SPRAWĘ Davida Mameta w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, NIEPOROZUMIENIE Alberta Camusa w Teatrze Polskim w Warszawie, CZAROWNICE Z SALEM Arthura Millera w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, BOGA Woody’ego Allena w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, OŻENEK Nikołaja Gogola w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu, DZIEŃ DOBRY I DO WIDZENIA Athola Fugarda w Teatrze Polskim w Poznaniu, DZIADY Adama Mickiewicza w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze, POSKROMIENIE ZŁOŚNICY Williama Shakespeare’a w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie, I. ZNACZY INNA Andreasa Sautera i Bernharda Studlara oraz SKÓRZANĄ MASKĘ Helmuta Kraussera w Teatrze Polskim im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy. Jako etatowy reżyser (w latach 1993-1996) Teatru Wybrzeże w Gdańsku wyreżyserował tam m.in. MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ Gabrieli Zapolskiej i WESOŁE KUMOSZKI Z WINDSORU Williama Shakespeare’a. W ostatnim 10-leciu na gdańskiej scenie zrealizował m.in. INTYMNE LĘKI Alana Ayckbourna, FARSĘ Z WALWORTH Endy Walsha, WIELE HAŁASU O NIC Williama Shakespeare’a, OŻENEK Nikołaja Gogola, TAJEMNICZĄ IRMĘ VEP Charlesa Ludlama, PER PROCURA Neila Simona, FAZĘ DELTA Radosława Paczochy, BABĘ CHANEL Nikołaja Kolady, spektakl (G)DZIE-CI FACECI, wielokrotnie nagradzanego BRONIEWSKIEGO Radosław Paczochy (m.in. Nagroda dla najlepszego spektaklu na 21. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi oraz drugie miejsce w plebiscycie na najlepszy spektakl Telewizyjnego Festiwalu Teatrów Polski), MURZYNA WARSZAWSKIEGO Antoniego Słonimskiego, PEŁNIĘ SZCZĘŚCIA Charlesa den Texa i Petera de Baana, URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA Radosława Paczochy, MARY PAGE MARLOWE Tracy’ego Lettsa i ŚMIERĆ BIAŁEJ POŃCZOCHY Mariana Pankowskiego. Adam Orzechowski jest laureatem wielu nagród i wyróżnień m.in. prestiżowego odznaczenia Srebrny Medal Zasłużony kulturze Gloria Artis, nagrody Gazety Wyborczej POMORSKI SZTORM w kategorii CZŁOWIEK ROKU, Honorowej Nagrody Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki, Nagrody Teatralnej Miasta Gdańska oraz Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego.

Michał Kurkowski (ur. 1989) – autor scenariuszy teatralnych oraz słuchowisk, dramaturg Teatru Wybrzeże, doktorant w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył Dramaturgię teatralną na Wydziale Reżyserii Dramatu krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych (d. PWST). W 2011 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie studiów asystował m.in. Piotrowi Gruszczyńskiemu przy KABARECIE WARSZAWSKIM w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, Andrzejowi Chyrze przy operze CZARODZIEJSKA GÓRA Pawła Mykietyna oraz Mariuszowi Trelińskiemu podczas prac nad TRISTANEM I IZOLDĄ Richarda Wagnera. Jako dramaturg współpracował m.in. z Małgorzatą Warsicką, Wojtkiem ZIemilskim, Iwo Vedralem, Zbigniewem Brzozą, Andrzejem Chyrą oraz Małgorzatą Sikorską-Miszczuk. Swoje teksty publikował w kwartalniku Konteksty, miesięczniku Ruch Muzyczny oraz dwumiesięczniku Didaskalia.

Magdalena Gajewska – scenograf. Absolwentka wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego poznańskiej ASP oraz Wydziału Scenografii ASP w Krakowie. Pracowała m.in. w Teatrze Powszechnym w Łodzi, Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Teatrze Polskim we Wrocławiu oraz w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 2006 roku scenograf Teatru Wybrzeże. Laureatka nagrody im. Teresy Roszkowskiej przyznawanej przez Polski Ośrodek Międzynarodowego Instytutu ITI. Jest autorką scenografii m.in. do FARSY Z WALWORTH, BABY CHANEL, BRONIEWSKIEGO, MARY PAGE MARLOWE, ŚMIERCI BIAŁEJ POŃCZOCHY w reżyserii Adama Orzechowskiego oraz do ARABELI, WESOŁYCH KUMOSZEK Z WINDSORU i ZAKOCHANEGO SZEKSPIRA w reżyserii Pawła Aignera.

Marcin Nenko (ur. 1984) – kompozytor, kontrabasista. Absolwent Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie (socjologia) oraz Akademii Muzycznej w Krakowie (Katedra Muzyki Współczesnej i jazzu). Debiutował jako autor i wykonawca muzyki do spektaklu ZBRODNIA Michała Buszewicza w reżyserii Eweliny Marciniak. Jest współautorem muzyki do spektaklu MORFINA w reżyserii Eweliny Marciniak, za którą wraz z zespołem Chłopcy Kontra Basia otrzymał Nagrodę Ministra Kultury za najlepszą muzykę teatralną w ramach 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Współpracował z Adamem Orzechowskim, Robertem Talarczykiem, Gabrielem Gietzkym, Eweliną Marciniak, Wojtkiem Klemmem. Jest także współzałożycielem zespołu Chłopcy kontra Basia dwukrotnie nominowanego do nagrody Fryderyk.