Próba wspomnienia o Pawle Adamowiczu. „Wielkich ludzi pieśni chwal”

10 listopada 2018 - Prezydent Adamowicz na Gradowej Górze (fot. A. Januszajtis)

Prezydent Paweł Adamowicz na Gradowej Górze. 10 listopada 2018 roku. Fot. Andrzej Januszajtis

Czy ta tragedia odmieni oblicze tej ziemi? Musimy w to wierzyć i w tym pomagać, zaczynając od siebie samych. Trzeba raz na zawsze skończyć z nienawiścią, jej językiem, pogardą, poniżaniem innych, wysuwaniem nieuzasadnionych oskarżeń. Musimy wrócić do podstawowych wartości: miłości, życzliwości, szacunku dla cudzych poglądów, religii, koloru skóry – nawet gdy są różne od naszych. 
    

Próba wspomnienia o Pawle Adamowiczu 

Wielkich ludzi pieśni chwal  

    Brak mi słów, żeby opisać, co czuję.  Gdy w tak oczywisty sposób Zło triumfuje nad Dobrem, wydaje się, że runął porządek tego świata. Zbrodniczy oręż nienawiści ugodził jedno serce, a krwawią ich tysiące. Nie wolno się jednak poddawać. Pociechę przynoszą wspomnienia wszystkiego, co było dobre, co nas łączyło, czym się wspólnie cieszyliśmy.

Wyróżniał się rozsądkiem i opanowaniem

Pawła Adamowicza poznałem w 1990 roku, gdy on, wówczas 24-letni, i ja znaleźliśmy się w tej samej Radzie Miasta Gdańska, pierwszej wybranej, w wolnym już państwie. Były to wybory ważniejsze niż w poprzednim roku, bo przeprowadzono je we wszystkich gminach. Wolność i demokracja ogarnęły cały kraj. Wspólnie włączyliśmy się w proces reformowania samorządu. W ciągu czterech lat Rada, której od 11 grudnia 1990 roku miałem zaszczyt przewodniczyć, podjęła 640 uchwał, z których każda coś zmieniała w przesiąkniętym komunizmem systemie prawa komunalnego. Nasz najmłodszy radny brał w tym czynny udział, a w dyskusjach wyróżniał się rozsądkiem i opanowaniem. Jako prawnik układał nowy Statut Miasta. Był to czas niezwykły, przywracaliśmy i nawiązywali partnerstwa z miastami Zachodu, które prześcigały się w zapraszaniu nas do siebie, dla organizowania pomocy i wymiany doświadczeń. Wiele się wtedy nauczyliśmy, podpatrując mnóstwo rozwiązań.

Z potrzeby serca

Pamiętam jeden taki wyjazd do Kopenhagi, w którym Adamowicz uczestniczył. W kończącej pobyt imprezie o charakterze towarzyskim trzeba było zaśpiewać jakąś polską pieśń. Najlepiej wypadła kresowa … „Hej tam gdzieś, znad czarnej wody” z refrenem „Hej, hej, hej sokoły”! Mimo doświadczenia w działalności społecznej i politycznej – w 1988 roku był przecież organizatorem strajku studentów na Uniwersytecie Gdańskim – w tamtym czasie raczej wchłaniał informacje, można powiedzieć przygotowywał się do przyszłej wielkości. W następnej kadencji był Przewodniczącym Rady, która w kolejnej wybrała go na prezydenta miasta. Potem, gdy zmieniono zasady wyboru, pięciokrotnie powtórzyli to mieszkańcy, powierzając mu rządy nad miastem. Pamiętam jak w dniu setnych urodzin mojej mamy, jako Prezydent odwiedził ją u mojej siostry, gdzie wtedy mieszkała. Nie jest to rzadkością wśród przedstawicieli władz, ale on czynił to w sposób niezwykle ujmujący– nie z obowiązku, tylko z potrzeby serca.

Nasze drogi krzyżowały się wielokrotnie

Przedtem i potem nasze drogi krzyżowały się wielokrotnie. Gdy po śmierci naszej młodszej córki Oli założyliśmy Towarzystwo Promocji Młodych Skrzypków i zaczęliśmy organizować Ogólnopolskie Konkursy Jej Pamięci, był sponsorem głównych nagród, a jako Prezydent Miasta objął nad nimi patronat (w tym roku ma się odbyć XIII Konkurs i z niepokojem patrzymy w przyszłość). Wspierał i sam podejmował niezliczoną liczbę inicjatyw upamiętnienia osób i wydarzeń historycznych. W wielu z nich brałem udział. W 2005 roku na fasadzie Ratusza Głównego Miasta zawisły zrekonstruowane gdańskie wzorce miar, a w 2007 tablica na frontonie domu, gdzie urodził się Daniel Gabriel Fahrenheit. W 2008 roku na Długim Targu wspólnie odsłanialiśmy niezwykły pomnik gdańskiego fizyka w postaci stacyjki meteorologicznej ze zrekonstruowanym termometrem z 1758 roku. Kiedy z naszym wspólnym przyjacielem, Jackiem Starościakiem, wysunęliśmy propozycję przyznania Honorowego Obywatelstwa ostatniemu Prezydentowi RP na uchodźstwie, Ryszardowi Kaczorowskiemu, z radością ją podtrzymał, a Rada w odpowiednim czasie podjęła stosowną uchwałę. Nigdy nie zapomnę związanego z tym spotkania naszej trójki z Prezydentem Kaczorowskim i prowadzonych wtedy rozmów.

Łączyła nas miłość do  Gdańska

Wcześniej, w 2002 roku, z inicjatywy Prezydenta Adamowicza zostałem zaszczycony najwyższą godnością, jaką może przyznać miasto – Honorowym Obywatelstwem. W 2003 roku, gdy ukazało się drugie wydanie „Z uśmiechem przez Gdańsk”, przekazał autorom – Zbyszkowi Jujce i mnie – dwa egzemplarze w ufundowanej przez siebie skórzanej oprawie, zachowując trzeci dla siebie. W 2005 roku powołał Zespół do spraw Przywracania Nazw Historycznych pod moim kierownictwem. W 2017 zaprosił mnie do Komitetu Honorowego Obchodów Stulecia Odzyskania Niepodległości, a w 2018 zorganizował w Dworze Artusa wspaniałą uroczystość na moje 90. urodziny, na której wygłosił wzruszającą laudację. Nie mówiliśmy sobie po imieniu, nie odwiedzaliśmy się w naszych domach, a mimo to mogę stwierdzić, że byliśmy przyjaciółmi. Łączyła nas miłość do  Gdańska.

    Z „Naszym Gdańskiem”. Przedsięwzięcia wagi ogólnopolskiej i międzynarodowej

Trzeba też wspomnieć o jego stosunku do Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Mimo że parę razy zaleźliśmy za skórę – nie tyle jemu, co byłemu wiceprezydentowi do spraw gospodarki przestrzennej – obdarzał nas życzliwością, objął patronatem nasze spotkania z Zasłużonymi w Historii Miasta Gdańska, odznaczał ich medalami, a w 2012 r. z jego inicjatywy Rada Miasta uhonorowała nasze Stowarzyszenie Medalem Księcia Mściwoja II. Dzięki jego poparciu udało się przywrócić historyczny kamień „Serce Gdańska” w trakcie zeszłorocznego Święta Ulicy Św. Ducha. A ileż inicjował, realizował lub pomagał zrealizować przedsięwzięć wagi ogólnopolskiej i międzynarodowej – tysiąclecie pierwszej wzmianki o Gdańsku, dwutysiąclecie chrześcijaństwa, kolejne rocznice wybuchu wojny na Westerplatte, budowa Europejskiego Centrum Solidarności, Muzeum II Wojny Światowej, nowy terminal na lotnisku, hala na granicy z Sopotem i bursztynowy stadion, przebudowa układu komunikacyjnego, tunel pod Martwą Wisłą, Obwodnica Południowa, mosty Jana Pawła II i najnowszy Stulecia Odzyskania Niepodległości! Każdy z organizowanych od 2002 roku Światowych Zjazdów Gdańszczan (w sumie pięć) pogłębiał pojednanie i przyjaźń między narodami.

Nieprawdopodobnie wstrząsające

Okoliczności jego tragicznej śmierci są nieprawdopodobnie wstrząsające. Jest w nich też jakaś regularna kolejność zdarzeń, sprawiająca wrażenie, jak gdyby gdzieś, ktoś kierujący naszymi losami je tak ułożył. Człowiek niesłychanie aktywny, niespodziewanie uzyskuje chwilę wytchnienia, parę tygodni bezcennego czasu na spędzenie go zagranicą, z ukochaną żoną i córkami. Po tych dniach, pełnych rodzinnego szczęścia, wraca, by przeżyć kulminację szczęścia jako społecznik – gospodarz ukochanego Gdańska, Miasta Wolności i Solidarności, przyjaznego dla wszystkich. Wyrazem tego szczęścia były słowa, ostatnie w jego życiu, podziękowania dla gdańszczan, podobnie jak on czyniących dobro, mieszkańców miasta „najcudowniejszego na świecie”. Nie przebrzmiały jeszcze ich echa, gdy został śmiertelnie ugodzony przez zbrodniarza, zatrutego jadem nienawiści. Jak to się wszystko układa w ciąg o wręcz apokaliptycznej wymowie! Czy ta tragedia odmieni oblicze tej ziemi? Musimy w to wierzyć i w tym pomagać, zaczynając od siebie samych. Trzeba raz na zawsze skończyć z nienawiścią, jej językiem, pogardą, poniżaniem innych, wysuwaniem nieuzasadnionych oskarżeń. Musimy wrócić do podstawowych wartości: miłości, życzliwości, szacunku dla cudzych poglądów, religii, koloru skóry – nawet gdy są różne od naszych.

Plac na Górze Gradowej najwłaściwszym miejscem, by nosić Jego imię

I jeszcze jedno: jak zwykle w takim przypadku, zastanawiamy się, jak uczcić zmarłego, który ze wszech miar na to zasługuje. Czy i któremu obiektowi nadać jego imię? W żadnym razie nie powinno się to odbyć kosztem jakiejś nazwy historycznej. Padają różne propozycje, ja mam swoją. W przededniu święta narodowego, 10 listopada zeszłego roku, Prezydent Paweł Adamowicz uczcił Stulecie Odzyskania Niepodległości wystawieniem masztu na majdanie fortu Góry Gradowej, najwyższego takiego w Polsce. Wciągnięto na nim flagę państwową, również największą, na wysokość 86 m nad poziomem morza. Przemawiał, jak zwykle mądrze i pięknie, grupy rekonstrukcyjne dały pokaz musztry. Widziałem w jego oczach satysfakcję, radość i dumę z rodzinnego miasta. Ten wybrany przez niego plac, górujący nad miastem, z widoczną z oddali flagą, najwłaściwszym miejscem, by nosić imię Pawła Adamowicza.

Jego wielkość rozszerza się na Polskę, Europę, może nawet cały świat!

Choć to straszliwie trudne, próbuję też spojrzeć na jego śmierć z jeszcze innej strony. Co jest lepsze, czy umrzeć nagle w pełni życia, gdy się osiągnęło maksimum szczęścia, czy doczekać starości i przeżywać związane z nią choroby, upadek sił fizycznych i duchowych? Na to pytanie nikt dotąd nie znalazł odpowiedzi. Zadziwia inny fenomen. Są ludzie, którzy w chwili śmierci są całkowicie ukształtowani. Znamy ich walory osobiste i osiągnięcia, wiemy, co sobą przedstawiają i gdy umierają, obraz nie ulega zmianie. W przypadku Pawła Adamowicza jest inaczej. Po śmierci jego sylwetka, osiągnięcia, zasługi ciągle rosną. Wielki za życia, gdyśmy go znali i kochali, staje się jeszcze większy, gdy go już nie ma, jego wielkość rozszerza się na Polskę, Europę, może nawet cały świat! To naprawdę coś niespotykanego. Najpiękniej wyraził to Rudyard Kipling (przekład J. Birkenmajera):

Wielkich ludzi pieśni chwal

Małego imienia,

Bo ich dzieło rośnie wciąż

I ich dzieło rośnie wciąż,

W głąb i wszerz się krzewi wciąż,

Ponad ich marzenia.

Realizujmy jego marzenia!

Andrzej Januszajtis

Świętej Pamięci Prezydent Miasta Gdańska Paweł Adamowicz

Świętej Pamięci Prezydent Miasta Gdańska

P a w e ł    A d a m o w i c z

zmarł tragicznie 14 stycznia  2019 roku

ugodzony poprzedniego dnia w serce przez opętanego nienawiścią zbrodniarza.

Tragiczna śmierć najlepszego gospodarza miasta, wizjonera, Człowieka o wielkim sercu, okryła nas wszystkich żałobą.

Był przyjacielem naszego Stowarzyszenia, patronem wielu naszych inicjatyw. Będzie nam Go brakowało. Nie zapomnimy Go.

Będziemy pomagali realizować Jego przesłanie.

Wyrażamy najgłębsze współczucie Jego osieroconej rodzinie, Jego przyjaciołom i wszystkim mieszkańcom Gdańska i całej Polski, którzy, podobnie jak my, boleśnie odczuli tę stratę.

Cześć Jego Pamięci! Niech spoczywa w Bogu!

Prezes Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”

doc. dr inż. Andrzej Januszajtis

 

„Więzi” w Starej Aptece. Pięć minut przed prapremierą

WIĘZI foto Dominik Werner (2)

O życiu pomiędzy. W niedzielę, 6 stycznia 2019 roku, o godzinie 19.00, na scenie Stara Apteka Teatru Wybrzeże odbędzie się prapremiera „Więzi” Jarosława Murawskiego i Michała Buszewicza, na podstawie dzienników i relacji Oleny Apczel, która spektakl reżyseruje.

Kolejne spektakle: 8 i 9 stycznia 2019 roku w Starej Aptece.

Z innej perspektywy

W zapowiedzi spektaklu czytamy: (…) Bohaterka urodzona w Donbasie na wschodniej Ukrainie opowiada o swoim kraju z innej perspektywy niż ta, z jaką patrzy się na Ukrainę w Polsce, czyli głównie przez pryzmat tego, co dzieje się we Lwowie i Kijowie. Mówi o tym, jak wygląda Polska z perspektywy Ukrainy, ale przede wszystkim opowiada o samej Ukrainie, kraju niezwykle zróżnicowanym, przeoranym dodatkowo przez trwający od 2014 roku wewnętrzny i zewnętrzny konflikt.

„Więzi” oparte są na dziennikach i relacjach Oleny Apczel, ukraińskiej reżyserki i performerki, która była świadkiem dramatycznych wydarzeń w Kijowie, Charkowie i innych miastach Ukrainy, które zapoczątkowały „rewolucję godności”, a w jej następstwie hybrydową wojnę. Była na froncie jako wolontariuszka, organizowała pomoc rodzinom poległych, ale przede wszystkim była świadkiem, jak wyostrzone przez Majdan podziały infekują kraj i ludzi, przechodząc w poprzek miast, grup przyjaciół, a nawet rodzin – w tym jej własnej.(…)

„Więzi” to spektakl o życiu „pomiędzy”: pomiędzy Ukrainą i Polską, pomiędzy Ukrainą wschodnią i zachodnią, pomiędzy narzucanymi przez różne środowiska narracjami. Ale przede wszystkim to rzecz o wyborze między potrzebą i chęcią służenia ojczyźnie a miłością do rodziny i rodzinnej ziemi. I o okolicznościach, które sprawiają, że obie te miłości mogą się wykluczać.

Jarosław Murawski: „Punkt wyjścia – osobista historia Oleny Apczel”
– Projekt zaczął przygotowywać kilka miesięcy temu Michał Buszewicz, scenariusz zastałem w zarysie i pracę dokończyłem – powiedział Jarosław Murawski, dramaturg. – Olena prowadziła – częściowo po rosyjsku, częściowo po ukraińsku – zapisy swoich wrażeń ze zdarzeń ostatnich lat na Ukrainie przez pryzmat swojej rodziny, powstających w jej domu podziałów, pisała na ten temat wiersze. To był materiał wyjściowy. Prowadziliśmy z nią wielogodzinne rozmowy, kontaktowaliśmy się przez Internet, potem ja byłem we Lwowie, ona przyjechała do Warszawy.

Autorzy scenariusza wyszli z założenia, że Ukraina nam, Polakom, jest bardzo bliska. Wzięli pod uwagę: obecną sytuację polityczną w tym państwie, znaną nam z relacji w mediach, imigrację naszych wschodnich sąsiadów do Polski. Wyszli z założenia, że naturalne jest zainteresowanie tym, co się tam dzieje. Zechcieli zmierzyć się z problemami Ukraińców przebywających w Polsce. Spojrzeli na nacjonalizm obecny w obu krajach, który utrudnia ułożenie wzajemnych, pozytywnych relacji. Punktem wyjścia jest osobista historia Oleny Apczel.

– To jest bardzo skomplikowany, wielonarodowy, wielo religijny kraj, który usiłuje się po wstrząsach poskładać na nowo – kontynuuje Jarosław Murawski. – Powstają pytania, co ma być wspólnym mianownikiem – język, wiara, historia? Ale na Ukrainie, zróżnicowanej, jest to bardzo trudne. Nad tym także się w Polsce zastanawiamy.

Fakty, oczywiście, wzięte są w teatralny nawias, wprowadzone są sceniczne rozwiązania, ale wszystkie wydarzenia, z jakimi zetkniemy się w sztuce, na przykład śmierć matki głównej bohaterki, ojciec, który przebywa na Krymie i nie może spotkać się z rodziną, są prawdziwe.

Katarzyna Dałek: ”Nietypowa praca”

– Pracujemy miesiąc nad spektaklem i od początku nawiązaliśmy bliski kontakt z Oleną – mówi Katarzyna Dałek wcielająca się w postać głównej bohaterki. – Jest to trudna, nietypowa, ale ciekawa praca. Opowiadamy o czyimś życiu i mamy poczucie, że ani osoba, która użycza swoich przeżyć, ani aktor, który to wszystko odtwarza, do końca nie odsłoni wszystkiego, i nie będzie całkowicie z efektów usatysfakcjonowany.

Aktorka podziwia Olenę, która przez bardzo osobiste relacje, intymne zwierzenia odsłania się, na co nie każdego stać. Oczywiście powstaje sceniczny obraz, postaci zostały scenicznie przetworzone, nie są to już w stu procentach Olena i członkowie jej rodziny.

– Olena ma duże poczucie humoru, unika martyrologicznego przeżywania, próbuje opowiedzieć o przykrych sytuacjach lekko i chciałaby też od nas tej lekkości i to jest dla aktora ciekawe – konkluduje Katarzyna Dałek.

Olena Apczel: „Dom rodzinny na linii frontu

– Wielkim eksperymentem jest reżyserowanie sztuki stworzonej na podstawie własnych wspomnień – powiedziała Olena Apczel, reżyser. – Na pomysł ten wpadła moja bardzo bliska koleżanka, reżyser Ewelina Marciniak. Kiedy opowiadałam jej o swoich przeżyciach przekonała mnie, że to niezwykle ciekawy materiał do sztuki teatralnej na scenę polską, jestem jej za to niezmiernie wdzięczna.

Doszło do spotkania z Michałem Buszewiczem, dzienniki Oleny przetłumaczono na język polski, dołączył do pracy Jarosław Murawski. I powstało scenariusz.

Dom rodzinny Oleny w Nowitroicku, małej miejscowości w Obwodzie Donieckim, znalazł się na linii frontu. Gdy zaczął się konflikt na Ukrainie sporządzała zapiski – analizy zdarzeń, politycznych zmian, powstających na tym tle napięć w rodzinie, w kręgach przyjaciół, sąsiadów. Chciała przekonać matkę dlaczego zależy jej na uzyskaniu niepodległości Ukrainy, bo matka była temu absolutnie przeciwna, cała rodzina Oleny jest temu przeciwna.

– Muszę to powiedzieć, że nie wszyscy w Ukrainie podtrzymali ideę majdanu – mówi reżyser. – W moich stronach wielu ludzi zdecydowało się iść w przeciwną stronę. – W mojej rodzinie, która jest narodowo przemieszana, nikt nie czytał książek po ukraińsku, są u nas Rosjanie Ukraińcy, Mołdawianie, ojciec pochodzi z Besarabii i mam zakaz widzenia się z nim do 2048 roku. Nie było w mojej rodzinie, tak, jak w wielu innych rodzinach na tym obszarze tego kulturowego fundamentu, który by pozwolił tak na szybko kochać Ukrainę.

Piękna narodowa mieszanka”

– Mnie się wydaje, że to jest piękna mieszanka, cała Ukraina jest narodową mieszanką, ja to uwielbiam, żeby sytuację zrozumieć pisałam dzienniki – kontynuuje reżyser. – Moje spojrzenie na to, co opisałam wcześniej, dziś jest już inne.

Trzy lata temu Olena przeprowadziła się do Polski, przez rok mieszkała w Warszawie, trochę w Gdańsku. Dopiero wtedy zaczęła rozumieć sytuację w zachodniej Ukrainie, dowiedziała się, że tak wielu mieszkańców zachodniej Ukrainy w Polsce pracuje. Nie zna nikogo ze wschodniej Ukrainy, kto przeprowadził by się i pracował tutaj. Jej mama podczas ostrzału doznała wylewu i umarła, Olena wróciła wtedy na Ukrainę, mieszkała w Charkowie, od roku mieszka i pracuje we Lwowie.

– Zespół Teatru Wybrzeże to fantastyczna ekipa – mówi reżyser. – Aktorzy wczuli się w role, od początku dużo pytali, słuchali, opowiadali o swoich rodzinach, wspólnie wypracowujemy sceniczne rozwiązania.

Katarzyna Korczak

Zdjęcia: Dominik Werner/ Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

*

Jarosław Murawski, Michał Buszewicz
na podstawie dzienników i relacji Oleny Apczel
WIĘZI

  • Reżyseria: Olena Apczel
    Dramaturgia: Jarosław Murawski
    Scenografia, kostiumy: Natalia Mleczak
    Światło, video,: Szymon Kluz
    Asystent reżysera: Katarzyna Dałek
    Inspicjent, sufler: Katarzyna Wołodźko

W spektaklu występują: Małgorzata Brajner – Matka oraz Urzędniczka/Obca Kobieta/Sprzedawczyni, Agata Bykowska – Babcia oraz Ukraińska Sąsiadka / Starsza Obca Kobieta, Katarzyna Dałek – Olena, Jacek Labijak – Brat oraz Chłopak/Pogranicznik/Żołnierz/Obcy Mężczyzna, Krzysztof Matuszewski – Ojciec oraz Oficer/Polski Sąsiad.

Prapremiera: 6 stycznia 2019 roku na nowej scenie Stara Apteka
Kolejne spektakle: 8 i 9 stycznia w Starej Aptece

Olena Apczel (u. 1986) – reżyserka teatralna, performerka, scenarzystka, kuratorka projektów artystycznych. Dyrektorka artystyczna Lwowskiego Akademickiego Teatru Dramatycznego im. Lesi Ukrainki. Ukończyła Wydział Sztuki Teatralnej, Filmowej oraz Telewizyjnej Państwowej Akademii Kultury w Charkowie na kierunku Reżyseria Estrady (licencjat), Sztuka Teatralna (magisterium), w tej samej uczelni uzyskała tytuł Doktora Historii Sztuki, tam też w latach 2010-2015 wykładała. Reżyserowała i realizowała liczne spektakle teatralne, m.in. PRZEWOŹNIK Anny Jablońskiej (VI Festiwal Teatrów Niepublicznych „Kurbalesija” w Charkowie, 2008, Nagroda Krytyki Artystycznej), MÓJ PIERWSZY MĘŻCZYZNA Jeleny Isajewej (VII Festiwal Teatrów Niepublicznych „Kurbalesija” w Charkowie, 2009, Najlepsza Reżyseria). Autorka performansu OPOSITORIUM. ŚCIEŻKI/SKRZYŻOWANIA będącego efektem badania stref tolerancji dialogu międzywyznaniowego we współczesnym społeczeństwie (Charków, 2016). Współtwórczyni spektakli (jako współreżyserka i aktorka) TLEN Iwana Wyrypajewa, SAMOTNY ZACHÓD Martina Mcdonagha, TITIJ NIENAGANNY Maksima Kuroczkina w Teatrze Kotielok w Charkowie. W 2016 r. razem z reżyserem Artemem Wusikiem założyła niezależny autorski Bardzo Znany Teatr, gdzie zrealizowali wspólnie sztuki MŁOTEK W GĘBIE Daniła Charmsa i RODZINNE własnego autorstwa. Autorka performansów: OPEN EYES; LUDZIE. 46; OBECNOŚĆ; 365; WAŻNE ON/OFF; TERMIN PRZYDATNOŚCI DO 28.04.2017; DO POŁOWY PUSTE/DO POŁOWY PEŁNE; PERFORMANS „№ Ja” zrealizowanych w założonej i prowadzonej przez nią Szkole Sztuki Aktorskiej „Tiesto” w Charkowie. W 2016 r. pracowała jako konsultantka spektaklu LABIRYNTY: BÓG-HONOR-EMIGRACJA Mikity Valadzko (reż. Zmicer Chartkou) w Teatrze im. L. Solskiego w Tarnowie. W 2017 r. przy wsparciu British Council zrealizowała w charkowskim teatrze TAMiJA spektakl GÓRNICY-MALARZE wg Lee Halla. We Lwowskim Akademickim Teatrze Dramatycznym wyreżyserowała w 2017 r. OPOWIEŚĆ WIGILIJNĄ Karola Dickensa, zaś jesienią 2018 r. postdokumentalny spektakl HORYZONT 200, gdzie oprócz reżyserii była autorką tekstu i scenografką.

Jarosław Murawski (ur. 1974) – dramatopisarz, scenarzysta, absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studiował także w Instytucie Historii Sztuki UW. Ukończył kurs scenariopisarstwa w The National Institut of Dramatic Art w Sydney. Autor tekstów: NA BOGA! , wyreżyserowanego przez Marcina Libera w 2013 r. w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu, spektakl otrzymał pięć nagród na Festiwalu Polskiej Dramaturgii Współczesnej w Zabrzu oraz Boskiej Komedii w Krakowie, znalazł się w finale Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej; GAŁGAN wyreżyserowanego w 2014 r. przez Ewelinę Marciniak we Wrocławskim Teatrze Współczesnym; dla Eweliny Marciniak przygotował następnie adaptację MORFINY wg Szczepana Twardocha, wystawionej w Teatrze Śląskim w Katowicach (Grand Prix Kaliskich Spotkań Teatralnych, trzy śląskie Złote Maski, finał Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej). W 2016 r. Marcin Liber wyreżyserował w Wałbrzychu jego kolejny tekst BYĆ JAK DR STRANGELOVE, a Agata Puszcz w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej sztukę HUMANKA, która w 2017 r. była prezentowana w kilkunastu miastach kraju w ramach programu „Teatr Polska” zaś w 2018 r. pięciokrotnie w Chinach. Według tekstu HUMANKI w 2016 r. powstał także Teatr TV w reż. Katarzyny Trzaski. Autor sztuki KOMEDA (na której napisanie otrzymał stypendium Ministra Kultury) wystawionej w 2016 r. w reżyserii Leny Frankiewicz jako koprodukcja Teatru Nowego w Łodzi i warszawskiego Teatru IMKA. Z Leną Frankiewicz w 2017 r. zrealizował także eko-bajkę ZIEMIANIE oraz spektakl dla dorosłych MOSKWIN we Wrocławskim Teatrze Lalek (2018). Kilkukrotny uczestnik warsztatów teatralnych SOPOT NON-FICTION. Jego tekst KLESZCZ zdobył w 2017 r. główną nagrodę w konkursie gdańskiego Teatru Miniatura i Fundacji MiastoKreacja na sztukę teatralną dla dzieci i młodzieży o demokracji. Wraz z Piotrem Domalewskim pracuje obecnie nad serialem fabularnym dla Canal+ , a z Eweliną Marciniak nad adaptacją KRÓLA Szczepana Twardocha dla Thalia Theater w Hamburgu (premiera we wrześniu 2019).

Michał Buszewicz (ur. 1986) – dramatopisarz, dramaturg, reżyser. Absolwent specjalizacji dramatologicznej Wiedzy o Teatrze UJ (2012) i dramaturgicznej na Wydziale Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (2015). Jest autorem tekstów: ZBRODNIA realizowanego w Teatrze Polskim w Bielsku–Białej (nagroda zespołowa dla najlepszego spektaklu XVIII Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej), MISJA (WOJNY OD KTÓRYCH UCIEKŁEM, PIOTRUSIA PANA na motywach powieści Jamesa Barrie’go oraz AKTORZY ŻYDOWSCY, OŚRODEK WYPOCZYNKOWY I KILKA OBCYCH SŁÓW PO POLSKU reżyserowane przez Annę Smolar. Współpracował jako dramaturg także z Eweliną Marciniak, z którą zrealizował m. in. NOWE WYZWOLENIE S.I. Witkiewicza w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej, AMATORKI wg Elfriede Jelinek w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku i SKĄPCA na motywach komedii Moliera w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Anną Augustynowicz przy realizacji EDWARDA II wg Christophera Marlowe’a Janem Klatą przy spektaklu WRÓG LUDU wg Henryka Ibsena w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Wyreżyserował spektakle KWESTIA TECHNIKI, KSIĄŻKA TELEFONICZNA oraz KIBICE według własnych scenariuszy. Jest także reżyserem filmu krótkometrażowego na podstawie fragmentu powieści Jamesa Joyce’a FINNEGANÓW TREN. W latach 2015-2016 pełnił funkcję kierownika dramaturgów Narodowego Starego Teatru w Krakowie.

Natalia Mleczak (ur. 1982) – scenografka kostiumograf i dyrektor kreatywna. Absolwentka intermediów na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Autorka kreacji scenograficznych i kostiumowych do teledysków m.in Brodki, Kasi Nosowskiej, zespołu Myslovitz, spektakli teatralnych m.in. GENIUSZ W GOLFIE (Teatr Stary w Krakowie), NIEWIDZIALNY CHŁOPIEC (Teatr Współczesny we Wrocławiu), MURZYNI (Teatr Polski w Bydgoszczy), filmów m.in. JAK GŁĘBOKI JEST OCEAN, THE LIFE OF DEATH, THE BARTENDER. Współpracowała z Vogue Home Japan oraz Wallpaper, a także większością polskich magazynów ilustrowanych. Przedmiotem jej zainteresowań jest interdyscyplinarność sztuk oraz działania w przestrzeni publicznej.

Szymon Kluz (ur. 1978) – operator filmowy, reżyser światła teatralnego. Ukończył Szkołę Filmową w Łodzi. Jego film dyplomowy WAŻKI (reż. Justyna Nowak) miał premierę na 64. Festiwalu Filmowym w Wenecji i był nominowany do nagrody Prix UIP dla najlepszego krótkometrażowego filmu europejskiego. Autor zdjęć do filmów dokumentalnych, animowanych, teatrów TV, reżyser i autor zdjęć reklamowych. W teatrze współpracował z reżyserami młodego pokolenia: Agatą Baumgart (O SZCZYTACH ROZPACZY I UŚMIECHU STEWARDESSY; Teatr Nowy w Poznaniu, SPALENIE JOANNY B.; Teatr Tv), Anną Karasińską (DRUGI SPEKTAKL; Teatr Polski w Poznaniu, FANTAZJA; TR Warszawa, WSZYSTKO ZMYŚLONE; Teatr Stary Kraków, 2118. KARASIŃSKA; Nowy Teatr w Warszawie), Justyną Nowak (BEAUTY; Teatr Tv), a także z Katarzyną Szyngierą, Piotrem Ratajczakiem, Antonem Malikovem i Natalią Sołtysik.

WIĘZI foto Dominik Werner (4) WIĘZI foto Dominik Werner (3) WIĘZI foto Dominik Werner (1) Wi«zi-ok

„Little Pony”. Pięć minut przed premierą w Starej Aptece

LITTLE PONY foto Jan Rusek (3)

Fot. Jan Rusek. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

W czwartek, 20 grudnia 2018 roku, o godzinie 109, na scenie Stara Apteka Teatru Wybrzeże, odbędzie się polska prapremiera spektaklu „Little Pony” Paco Bezerry. w reżyserii Rudolfa Zioły.

Kolejne spektakle: 21, 22, 23, 27 i 28 grudnia 2018 roku oraz 11, 12 i 13 stycznia 2019 roku, na scenie Stara Apteka.

Katarzyna Kaźmierczak: „Ekstremalne, bolesne momenty.”

W zapowiedzi czytamy: Tomek pada ofiarą szkolnej przemocy. Powodem jest jego ulubiony plecak z kucykami z kreskówki My Little Pony. Rodzice stają przed dylematem: respektować wybory chłopca czy poddać się presji społecznej. Sztuka Paco Bezerry, uznana za najlepszy iberoamerykański tekst dramatyczny roku 2017, stawia szereg trudnych pytań i prowokuje do refleksji nad ważnymi kwestiami dotyczącymi norm społecznych oraz konsekwencjami szkolnej przemocy.
– Myślę, że problem, który występuje w sztuce, jest bardzo ważny i aktualny – powiedziała Katarzyna Kaźmierczak, występująca w roli matki, Agaty, asystent reżysera. – Mówimy o czymś bardzo trudnym. Trudny jest tekst, długo się z nim zmagaliśmy. Granie jest trudne. Ale udało się nam się przedstawienie zrealizować.

– Spektakl składa się z samych ekstremalnych, bolesnych momentów, które spotykają rodziców chłopca, w brutalny sposób prześladowanego – kontynuuje aktorka. – A to są silne emocje, nie mamy momentu odpoczynku, tak jak brakuje chwili wytchnienia rodzicom, zmagającym się z problemami z dzieckiem.

Grzegorz Gzyl: „Kiedy się coś takiego przegapi…”

– Tekst jest tak napisany, przejmujący, że podpowiada trochę metodę i sposób jak zagrać – powiedział Grzegorz Gzyl, występujący jako ojciec, Daniel. – Na szczęście nie napotkałem w swoim życiu na podobne sytuacje i nie musiałem w podobny sposób z nimi. My, jako aktorzy, gramy pewnego rodzaju wyobrażenie tego, jak byśmy się w określonych sytuacjach zachowali, podpatrując rzeczywistość, na tym polega nasz zawód.

– Najważniejszy jest w sztuce problem, z którym spotyka się wielu rodziców, chodzi o zaniedbania, które powodują, że dziecko zostaje samo ze sobą, w potwornym jakimś piekle żyje – kontynuuje aktor. – Ono próbuje dotrzeć do rodziców, powiedzieć, co się dzieje złego w szkole, że nie jest akceptowane, że może to doprowadzić do przemocy fizycznej, wręcz gwałtu na tym dziecku.

Rodzice często nie dowierzają, myślą” wymyśliłeś sobie to”, sądzą, że sprawa jest przesadzona, wyolbrzymiona, rozważa Grzegorz Gzyl. I w momencie, kiedy się coś takiego przegapi, dziecko żyje w poczuciu, że nie ma wsparcia w domu, bardzo trudno jest uniknąć sytuacji niebezpiecznych. Aktor nie chce generalizować i mówić, że wszystkie dzieci są potencjalnie ofiarami, ale uważa, że trzeba o tym mówić ze sceny tym pięknie napisanym tekstem Paco Bezerry.

– Publiczność powinna wyjść z teatru z refleksją, że to jest problem – konkluduje.

Rudolf Zioło: „Bezbronność w przestrzeni obrazkowej kultury.”

– Od kogo wyszedł pomysł wzięcia na warsztat tekstu Paco Bezerry, od pana, dyrektora Adama Orzechowskiego?

– Pomysłodawcą jest Michał Kurkowski, dramaturg Teatru Wybrzeże, który wraz Maciejem Kryszem tekst dla nas przetłumaczyli – odpowiada Rudolf Zioło, reżyser. – Teatr Wybrzeże aktywnie poszukuje pozycji repertuarowych, to jedno z cennych znalezisk, efekt podróży tłumaczy po świecie i oglądu scen światowych, bo ten tytuł zdobył już geograficzną sławę.

Reżyser dostał tekst do lektury i bez wahania podjął się realizacji przedstawienia. Jest zadania, że tekst daje szansę na: skupienie się widza tylko na dwójce aktorów i spojrzenie na poruszone tematy przez własne życiowe doświadczenie i znajomość modelu kulturowego, społecznego w Polsce.

– Homofobia, nietolerancja, agresja, to problemy aktualne i obecne wszędzie – mówi. – Dziecko nie jest obecne na scenie, ono wisi jako problem, to jest udany chwyt autora, który czyni je nieobecną osobą dramatu.

To jest nawet o krok dalej, niż zrobił to Andriej Zwiagincew w filmie „Niemiłość”, który bohatera, dziecko, ujawnił w dwóch miejscach, na początku obrazu i następnie chłopiec zniknął, i reżyser studiuje tę rodzinę w jej rozpadzie, kryzysie moralnym, uczuciowym, niedojrzałości pewnej uczuciowej, rozważa reżyser.

– Zwraca uwagę w tekście poziom kłamstwa, manipulacji wzajemnej, fałszywe projekty na dziecko pomijające samo dziecko, to zamówienie na młodego człowieka, niezgoda na odmienność, nieumiejętność właściwego kontaktu z tym dzieckiem, łatwość w manipulacji dzieckiem, używanym w walce wzajemnej i w walce ze szkołą – mówi Rudolf Zioło.

Brak efektów wynika z bezbronności w przestrzeni obrazkowej kultury, stwierdza reżyser, i dodaje, że w tekście dramatycznym brak jest asekuracji szczególnymi efektami teatralności. Wszystko jest wystudiowane na dialogu, występują ujęcia para filmowe, które się piętrzą, nawzajem uzupełniają, wykluczaj, stwierdza reżyser.

Katarzyna Korczak

Beznazwy-1

LITTLE PONY

  • Przekład: Maciej Krysz, Michał Kurkowski
    Reżyseria: Rudolf Zioło
    Scenografia, kostiumy: Katarzyna Stochalska
    Muzyka: Marcin Nenko
    Asystent reżysera: Katarzyna Kaźmierczak
    Inspicjent, sufler: Jerzy Gutarowski, Weronika Mathes

W spektaklu występują: Katarzyna Kaźmierczak – Agata oraz Grzegorz Gzyl – Daniel.

Prapremiera: 20 grudnia na scenie Stara Apteka
Kolejne spektakle: 21, 22, 23, 27 i 28 grudnia oraz 11, 12 i 13 stycznia na scenie Stara Apteka

Czas: 1 godzina 15 minut (bez przerw)

Paco Bezerra (ur. 1978) – jeden z najbardziej znaczących nowych autorów na hiszpańskiej scenie dramaturgicznej. Jego sztuki są wystawiane na całym świecie. Jest laureatem wielu nagród, m.in. Hiszpańskiej Narodowej Nagrody Dramatycznej (2009), Nagrody Pedro Calderóna de la Barki (2007), a także nagrody Eurodram (2014). Artysta odebrał edukację aktorską w William Layton Theatre Laboratory w Madrycie. Jest również absolwentem studiów teatralnych i dramaturgicznych na Królewskiej Szkole Sztuki Dramatycznej w Madrycie. Do jego najbardziej znaczących sztuk należą: LITTLE PONY, GROOMING, INSIDE THE EARTH, MR YE LOVES DRAGONS, LULU, FEDRA, THE HOLIDAYS START NOW, THE SCHOOL OF DISOBEDIENCE AND VENTAQUEMADA.

Rudolf Zioło (ur. 1952) – reżyser. Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Wydziału Reżyserii Dramatu w leningradzkim Instytucie Teatru, Muzyki i Kinematografii. Reżyserował dla Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej, Teatru im. Juliusza Słowackiego oraz Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hübnera. Od 2003 roku związany z zespołem artystycznym Teatru Wybrzeże, od 2005 z Teatrem Powszechnym im. Zygmunta Hübnera. Autor wielu nagradzanych spektakli, m.in. PSIEGO SERCA Bułhakowa (1983), REPUBLIKI MARZEŃ Schulza (1987), SNU NOCY LETNIEJ (1992) oraz BURZY Shakespeare’a (1997). W Teatrze Wybrzeże wyreżyserował m.in. ORKIESTRĘ TITANIC Bojczewa (2007), NASZYCH NAJDROŻSZYCH Osmenta (2010), GENIALNĄ EPOKĘ. SZKICE Z BRUNONA SCHULZA (2012) oraz DWÓCH W TWOIM DOMU (2014).

Katarzyna Stochalska (ur. 1978) – scenograf, kostiumograf, architekt wnętrz. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (Wydział Scenografii, 2003 i Architektury Wnętrz, 2002). Współpracuje m.in. Rudolfem Zioło, Beniaminem Bukowskim, Kubą Kowalskim, Emilią Sadowską i Markiem Pasiecznym. W Teatrze Wybrzeże zrealizowała scenografię do pięciu spektakli: ZWODNICY Thomasa Middletona i Williama Rowleya (2009), EVY PERON Copi’ego (2010), CIAŁ OBCYCH Julii Holewińskiej (2012), ŻYCIE JEST SNEM Calderóna de la Barki (2013) i DWÓCH W TWOIM DOMU Jeleny Grieminy (2014).

Marcin Nenko (ur. 1984) – kompozytor, kontrabasista. Absolwent Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie (socjologia) oraz Akademii Muzycznej w Krakowie (Katedra Muzyki Współczesnej i jazzu). Debiutował jako autor i wykonawca muzyki do spektaklu ZBRODNIA Michała Buszewicza w reżyserii Eweliny Marciniak. Jest współautorem muzyki do spektaklu MORFINA w reżyserii Eweliny Marciniak, za którą wraz z zespołem Chłopcy Kontra Basia otrzymał Nagrodę Ministra Kultury za najlepszą muzykę teatralną w ramach 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Współpracował z Adamem Orzechowskim, Robertem Talarczykiem, Gabrielem Gietzkym, Eweliną Marciniak, Wojtkiem Klemmem. Jest także współzałożycielem zespołu Chłopcy kontra Basia dwukrotnie nominowanego do nagrody Fryderyk.

 

 

Poezja na Chlebnickiej

wieczor_poezjiWanda Neumann będzie czytać wiersze podczas Wieczoru Poezji w Galerii „Punkt” w Gdańsku.
Serdecznie zapraszamy na Wieczór Poezji – „Poezja na Chlebnickiej”.
Wiersze autorów związanych z Gdańskim Towarzystwem Przyjaciół Sztuki oraz „Autografem” będzie czytać  Wanda Neumann.
Potem odbędzie się promocja najnowszych numerów „Autografu” i spotkanie z autorami tekstów. 
 Galeria „Punkt” GTPS
ul. Chlebnicka 2, I piętro
wtorek, 27 listopada 2018, 17:00
wstęp wolny

Po prapremierze „Ruskich” w Teatrze Wybrzeże

RUSCYZ tamtych piekieł strony…

Czy potrafimy z Polakami – repatriantami z Kazachstanu, którzy do upragnionej, wyidealizowanej, ukochanej Ojczyzny przybywają po osiemdziesięciu latach zesłania – usiąść przy jednym stole i porozmawiać tym samym językiem? Co nas łączy, a co dzieli?

Prapremiera spektaklu „Ruscy” Radosława Paczochy, w reżyserii Adama Orzechowskiego, odbyła się 11 listopada 2018 roku.

Fakty historyczne i prawdziwe postacie

Teatr Wybrzeże uczcił w ten sposób 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości i zainaugurował działalność nowej sceny – Starej Apteki.

Zainteresowanie tematem u Radosława Paczochy zaczęło się od znajomości z repatriantką z Kazachstanu, Julią Sałacińską, która napisała doktorat, wydany jako książka „Deportowani i repatrianci”, a obecnie mieszka i pracuje w Niemczech w obozie dla uchodźców. Tekst „Ruskich” to efekt wieloletnich studiów autora nad tematem, odzwierciedla także jego osobisty stosunek do zagadnienia. Przedstawienie utkane jest z autentycznych opowieści uczestników historycznych wydarzeń oraz fragmentów „Poematu bez bohatera” Anny Achmatowej, wierszy „Silentium” Fiodora Tiutczewa, „Obca” Niny Kuczyńskiej, Mariana Jonkajtysa z tomów „Kazachstan”, „Co to jest Syberia”, „Żywa pamięć”.

Realizatorzy zapraszają publiczność do podróży w czasie. Wszystko zaczyna się jak w starożytnym eposie. Kobiety słowami wierszy, z patosem, relacjonują tragiczne losy.

Pytajcie, proszę, moje rówieśnice,
Te „stopiątki”, branki, katorżnice,(…)
Zacisnąwszy usta zsiniałe
My, Hekuby, wpółoszalałe,
My, Kassandry z dalekiej Czuchłomy…

O, zagrzmimy milczącym chórem
Uwieńczone hańbą ponurą:
„My jesteśmy z tamtych piekieł strony…”

Żyć po swojemu i nie zawieść rodziny

Akcja dzieje się w Kazachstanie. Przyglądamy się dziejom członków polskiej diaspory pochodzącej z Żytomierza. Główną bohaterką jest Wiera w wykonaniu Magdaleny Gorzelańczyk, która jest w grze spontaniczna, jak żywe srebro, miota się pomiędzy emocjami, pragnie żyć po swojemu i nie zawieść rodziny, wkładającej w nią wszystkie nadzieje. Przeciwstawieniem postaci jest wyciszona, rozsądna Natasza (Agata Woźnicka), jej powiernica, głos rozsądku. Do wyjazdu do Polski Wierę przygotowuje matka, która w wydaniu Sylwii Góry Weber jest stonowana, zmęczona życiem, troskliwa i zapobiegliwa, zbiera zapasy żywności, żeby zawsze było co jeść. Sekunduje im dziadek, Krzysztof Matuszewski, Polak z krwi i kości, buńczuczny, tkwi w przeszłości i narodowych ideałach, uparty, zamknięty na nowe, pierwszą miłość do Barbary (piękna rola Katarzyny Dałek), córki polskiego oficera zamordowanego w Katyniu, przechowuje w pamięci jak relikwię. Wspomnienia przenikają się z marzeniami o zamieszkaniu u swoich, w Polsce. Przejmujące są rozmowy w święta Bożego Narodzenia w 1936 roku, kobiety nie mając do jedzenia nic, dzielą się przepisami na ciasta i tłuste potrawy. Porażają opowieści o tym, co zdarzało się zjeść z głodu. Jest fragment lekcji w szkole ze stalinowskim drylem oraz scena przybycia księdza Bukowińskiego (Piotr Biedroń), który potajemnie spowiada, chrzci, śluby daje, mszę odprawia i błogosławi groby.

Euforię wzbudza wizyta antropologów z Polski (Marek Tynda i Piotr Chys), pryska czar, gdy zesłańców traktują jak eksponaty, mówią naukowym żargonem, chłodno inwentaryzują święte dla nich pamiątki, a zaproszenie od serca na wieczerzę ignorują. Bolesnym doświadczeniem jest egzamin na Kartę Polaka, nie wystarczy, że Wiera mówi: Ja urodziła się w Kazachstanie, ale ja nie jestem Kazaszka, ja najlepiej mówię po rosyjsku, ale nie jestem Rosjanka, ja jestem Polka, ale nie z Polski… , musi wymienić dopływy Warty. Główna bohaterka, a następnie cała jej rodzina, oko w oko stają z Polakami w Polsce, tej: w nocy wymadlanej i wyśpiewywanej latami. Wiera – mając w uszach wpajane słowa: Pani Polsko, Pani Polsko/ Kiedy byłam małym dzieckiem/ Matki się pytałam/Jak wygląda moja Polska?/Bardzo chciałam wiedzieć/Twoja Polska, moje dziecko/To przepiękna pani, w białej sukni/ haftowanej białymi różami.- czuje się obca. Pierwszy napotkany Polak wyzywa ją „Ruska” i traktuje jak intruza.

Można zapomnieć, że jesteśmy w teatrze

Jura, urodzony w Żytomierzu, od razu rozumiał, że Wiera jest Polką. Śpiewa dziewczynie ukraińską piosenkę, którą w dzieciństwie nauczył ją dziadek, recytuje, przetłumaczony na ukraiński, fragment „Stepów Akermańskich”. Słyszałaś?- pyta. Słyszałam. Mickiewiczius! Młodzi czują się rodakami, rozumieją się, łączy ich podobna wrażliwość, zakochują się w sobie. Ojciec Jury, syn nieżyjącej już, Barbary, romantycznej miłości dziadka Wiery, pomaga jej i rodzinie w osiedleniu się w Polsce. Nie akceptuje Jury dziadek, snuje domysły: (…) A jak jego pradziadek albo dziadek albo nawet dalszy stryj, albo daleki wuj był jednym z tych, którzy przyszli w nocy po mojego stryja, tego, który czwórkę dzieci osierocił!?

Rozdarta pomiędzy własnymi pragnieniami i presją rodziny Wiera wybiera własną drogę życiową. Obie dziewczyny – gówna bohaterka i Natasza stwierdzają zgodnie: Najlepiej rozumiem się z ludźmi, którzy przyjechali tu ze Wschodu.

Reżyseria Adama Orzechowskiego jest taka, że chwilami można zapomnieć, że jesteśmy w teatrze, to walor przedstawienia. Wszyscy aktorzy wykazują wyjątkową empatię w stosunku do powierzonych im postaci. Scenografia Magdaleny Gajewskiej – rozbity „bydlęcy” wagon, wryty w pamięć zesłańców i repatriantów, tłuczeń, ponadczasowe kostiumy – jest prosta i wyrazista. Muzyka Marcina Nenko, inkrustowana polskimi, rosyjskimi i ukraińskimi pieśniami dopełnia całości.

Przed premierą Radosław Paczocha powiedział:

Tytuł „Ruscy” na Święto Niepodległości nie wydaje się dość oczywisty, jest trochę prowokacyjny, chcemy symbolicznie włączyć Polaków z Kazachstanu w obręb naszej wspólnoty, która świętuje wspólną sprawę, niepodległość.

I wydaje mi się, że to zamierzenie udaje się realizatorom uzyskać. „Ruscy” wzruszają i delikatnie uczą nie tylko historii. Mają szansę – poprzez autentyczność, dosłowność wręcz tkanki tekstowej, wypchnąć widzowi z myślenia schematyzm i obudzić w nim empatię. Mogą widzom pomóc otworzyć się nie tylko na repatrianta Polaka z Kazachstanu, ale na każdego, czyje losy potoczyły się inaczej, niż nam. Czy nakłonią tych, którym by się to przydało, do zweryfikowania nietolerancyjnych, egotycznych zachowań?

Julia Sałacińska – Rewiakin, na prapremierę przybyła z Berlina, powiedziała wzruszona:

– „Ruscy” się udali!

Para innych polskich repatriantów z Kazachstanu odebrała przedstawienie ze łzami w oczach, w foyer usłyszałam od nich „Tak było!”.

Publiczność na prapremierze odebrała spektakl z uwagą i długimi oklaskami na stojąco nagrodziła wykonawców.

Ruskich” gorąco polecam widzom w każdym wieku!

Katarzyna Korczak

Fot. Dominik Werner. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

RUSCY foto Dominik Werner 2 RUSCY foto Dominik Werner 3 RUSCY foto Dominik Werner WER1532

Radosław Paczocha
RUSCY
Reżyseria: Adam Orzechowski
Scenografia, kostiumy, światło: Magdalena Gajewska
Muzyka: Marcin Nenko
Inspicjent, sufler: Agnieszka Szczepaniak

W spektaklu występują: Katarzyna Dałek, Magdalena Gorzelańczyk, Sylwia Góra-Weber, Katarzyna Z. Michalska, Agata Woźnicka, Piotr Biedroń, Piotr Chys, Krzysztof Matuszewski, Robert Ninkiewicz, Marek Tynda

Prapremiera: 11 listopada na scenie Stara Apteka
Kolejne spektakle: 13, 14 i 18 listopada oraz 1, 2, 8 i 9 grudnia

Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022.

Spektakl bierze udział w 25. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Adam Orzechowski (ur. 1957) – reżyser. Absolwent Wydziału Reżyserii PWST w Krakowie. W latach 2000-2005 dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Od 2006 roku dyrektor Teatru Wybrzeże. Powołał do życia Festiwal Prapremier i przegląd Wybrzeże Sztuki. Jako dyrektor naczelny i artystyczny stoi za jednym z największych sukcesów gdańskiej sceny od lat. Reżyserował teksty klasyczne i współczesne w teatrach całej Polski, m.in. SZALEŃSTWO WE DWOJE Eugene Ionesco w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi, AKTORA Bogusława Schaeffera w Teatrze Współczesnym im. Edmunda Wiercińskiego we Wrocławiu, PRZERŻNĄĆ SPRAWĘ Davida Mameta w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, NIEPOROZUMIENIE Alberta Camusa w Teatrze Polskim w Warszawie, CZAROWNICE Z SALEM Arthura Millera w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, BOGA Woody’ego Allena w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, OŻENEK Nikołaja Gogola w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu, DZIEŃ DOBRY I DO WIDZENIA Athola Fugarda w Teatrze Polskim w Poznaniu, DZIADY Adama Mickiewicza w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze, POSKROMIENIE ZŁOŚNICY Williama Shakespeare’a w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie, I. ZNACZY INNA Andreasa Sautera i Bernharda Studlara oraz SKÓRZANĄ MASKĘ Helmuta Kraussera w Teatrze Polskim im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy. Jako etatowy reżyser (w latach 1993-1996) Teatru Wybrzeże w Gdańsku wyreżyserował tam m.in. MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ Gabrieli Zapolskiej i WESOŁE KUMOSZKI Z WINDSORU Williama Shakespeare’a. W ostatnim 10-leciu na gdańskiej scenie zrealizował m.in. INTYMNE LĘKI Alana Ayckbourna, FARSĘ Z WALWORTH Endy Walsha, WIELE HAŁASU O NIC Williama Shakespeare’a, OŻENEK Nikołaja Gogola, TAJEMNICZĄ IRMĘ VEP Charlesa Ludlama, PER PROCURA Neila Simona, FAZĘ DELTA Radosława Paczochy, BABĘ CHANEL Nikołaja Kolady, spektakl (G)DZIE-CI FACECI, wielokrotnie nagradzanego BRONIEWSKIEGO Radosław Paczochy (m.in. Nagroda dla najlepszego spektaklu na 21. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi oraz drugie miejsce w plebiscycie na najlepszy spektakl Telewizyjnego Festiwalu Teatrów Polski), MURZYNA WARSZAWSKIEGO Antoniego Słonimskiego, PEŁNIĘ SZCZĘŚCIA Charlesa den Texa i Petera de Baana, URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA Radosława Paczochy i MARY PAGE MARLOWE Tracy’ego Lettsa. Jedną z jego ostatnich realizacją jest spektakl TANGO ŁÓDŹ Radosława Paczochy wystawiony na deskach Teatru Powszechnego w Łodzi, który otrzymał Nagrodę publiczności dla najlepszego spektaklu na 22. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Adam Orzechowski jest laureatem wielu nagród i wyróżnień m.in. prestiżowego odznaczenia Srebrny Medal Zasłużony kulturze Gloria Artis, nagrody Gazety Wyborczej POMORSKI SZTORM w kategorii CZŁOWIEK ROKU, Honorowej Nagrody Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki, Nagrody Teatralnej Miasta Gdańska oraz Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego.

Radosław Paczocha (ur. 1977) – dramatopisarz, scenarzysta i dramaturg Teatru Wybrzeże. Jest absolwentem polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim oraz Wiedzy o Teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie. Autor sztuk: ZAPACH CZEKOLADY, PRZYJACIEL, BAR BABYLON, BENIAMIN, EMIGRANTKI, REWOLUCJA ZWIERZĄT, KOŚCIUSZKO. OSTATNIA BITWA, POWSTANIEC THIEL, TANGO ŁÓDŹ, UWODZICIEL, WIZYTA, FAZA DELTA, BRONIEWSKI, BYĆ JAK KAZIMIERZ DEYNA, URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA. Jego sztuki tłumaczone były na języki: niemiecki, angielski, czeski, słowacki, rosyjski i gruziński.

Magdalena Gajewska – scenograf. Absolwentka wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego poznańskiej ASP oraz Wydziału Scenografii ASP w Krakowie. Pracowała m.in. w Teatrze Powszechnym w Łodzi, Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Teatrze Polskim we Wrocławiu oraz w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 2006 roku scenograf Teatru Wybrzeże. Laureatka nagrody im. Teresy Roszkowskiej przyznawanej przez Polski Ośrodek Międzynarodowego Instytutu ITI. Jest autorką scenografii m.in. do FARSY Z WALWORTH, BABY CHANEL, BRONIEWSKIEGO, MARY PAGE MARLOWE w reżyserii Adama Orzechowskiego oraz do ARABELI, WESOŁYCH KUMOSZEK Z WINDSORU i ZAKOCHANEGO SZEKSPIRA w reżyserii Pawła Aignera.

Marcin Nenko (ur. 1984) – kompozytor, kontrabasista. Absolwent Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie (socjologia) oraz Akademii Muzycznej w Krakowie (Katedra Muzyki Współczesnej i jazzu). Debiutował jako autor i wykonawca muzyki do spektaklu ZBRODNIA Michała Buszewicza w reżyserii Eweliny Marciniak. Jest współautorem muzyki do spektaklu MORFINA w reżyserii Eweliny Marciniak, za którą wraz z zespołem Chłopcy Kontra Basia otrzymał Nagrodę Ministra Kultury za najlepszą muzykę teatralną w ramach 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Współpracował z Adamem Orzechowskim, Robertem Talarczykiem, Gabrielem Gietzkym, Eweliną Marciniak, Wojtkiem Klemmem. Jest także współzałożycielem zespołu Chłopcy kontra Basia dwukrotnie nominowanego do nagrody Fryderyk.