Wykład „Kościół św. Gertrudy i inne nie zachowane”

18 grudnia 2013 r. o godz. 17.30 w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego, siedzibie Nadbałtyckiego Centrum Kultury odbędzie się wykład prof. Andrzeja Januszajtisa pt. „Kościół św. Gertrudy i inne nie zachowane” z cyklu „O dawnym i dzisiejszym Gdańsku – dziedzictwo kulturowe”.

Organizatorami są: Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” i Nadbałtyckie Centrum Kultury.

WSTĘP WOLNY!

Prof. Witold Andruszkiewicz – spotkanie w Ratuszu Głównego Miasta

andruszkiewicz 1Uroczyste spotkanie z Profesorem Witoldem Andruszkiewiczem – znakomitym uczonym, niestrudzonym działaczem gospodarczym i społecznym, nestorem orędowników spraw morskich, w tym portów morskich – odbędzie się we wtorek 17 XII 2013 r. o godz. 13.00 w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta.

Będzie to już czwarte spotkanie z cyklu „zasłużeni w historii miasta Gdańska”.

Więcej na ten temat: Chcemy służyć Polsce i w tym szczególnie Gdańskowi”

Krzyże w Ejszyszkach

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ratowanie krzyża. Od lewej Z. Olszewski, R. Gasiński i B. Garba.

 Temu ma służyć, powstające w Gdańsku, Muzeum II Wojny Światowej.

Tu walczyli polscy powstańcy

W tym celu pracownicy placówki odbywają niejednokrotnie dalekie podróże.

Wyruszając na kolejną wyprawę na Litwę nie spodziewaliśmy się, że podczas pozyskiwania eksponatów dla powstającego Muzeum II Wojny Światowej, natrafimy na szczególną pamiatkę związaną z Postaniem Styczniowym, którą przyjdzie mam doraźnie ratować. Ale po kolei. W stosunkowo chłodny, choć słoneczny dzień, 25 października 2013 roku, wraz z pracownikiem Muzeum, Bartłomiejem Garbą, wyruszyliśmy samochodem służbowym z Wilna do niewielkiej miejscowości Ejszyszki. W podróży towarzyszyli nam, zamieszkali w Wilnie: Zygmunt Olszewski, kombatant AK, ps. ,,Korek“ i – nie po raz pierwszy wspierający nas organizacyjnie na Litwie – Robert Gasiński, przedstawiciel Klubu Miłośników Broni Wojskowej w Wilnie i stowarzyszeń polonijnych w Wilnie.

Miasteczko Ejszyszki (lit. Eišiškėsbiał. Эйшышкі; jidysz אישישוק ,איישישאק – Ejszyszok lub Ejszyszuk) jest to kilkutysięczna miejscowość na Litwie usytuowana na południe od Wilna, w rejonie solecznickim. Dzisiaj leży tuż przy granicy z Białorusią. Tereny te pozostają zapisane w historii Powstania Listopadowego i Powstania Styczniowego. To właśnie m.in. tu, pod Ejszyszkami, podczas Powstania Listopadowego, potyczkę z Moskalami stoczył, cofający się z Puszczy Rudnickiej, oddział akademików wileńskich pod dowództwem Emeryka Stankiewicza. Po wybuchu Powstania Styczniowego, gdy w lutym 1863 r. przechodził przez te tereny oddział Ludwika Narbuta, w Ejszyszkach dołączyło do niego 80 powstańców z księdzem Horbaczewskim na czele. Podobnych zdarzeń było, oczywiście, znacznie więcej.

Przewracany i łamany przez komunistów

W dziejach powstań były sukcesy, niestety nie brakowało również dotkliwych strat. W walkach, potyczkach i zasadzkach ginęli Polacy. Czas zatarł pamięć o wielu z nich. O jednym, dzisiaj już anonimowym, pamięć przetrwała dzięki przodkom Zygmunta Olszewskiego. Jego rodzina przed wojną posiadała w Ejszyszkach trzy domy i duże gospodarstwo rolne. Tuż za miastem, na kolonii, jak to niegdyś nazywano, przy drodze do Roubiszek, stał ich dom letniskowy. Według rodzinnych przekazów, w 1863 r., na drodze przed ich domem, Moskale zabili jednego z powstańców. Miano go pochować na cmentarzu w Ejszyszkach. W rodzinie żywa jednak pozostała pamięć miejsca jego śmierci. Kiedy w 1918 r. Polska odzyskała niepodległość, ojciec Zygmunta Olszewskiego, Michał, postanowił działać. Na początku lat 20. XX w., w miejscu śmierci powstańca, postawiono dębowy krzyż. Przy jego wykonaniu pracowało kilku cieśli i – jak się dzisiaj wspomina – liczył 9 do 12 metrów wysokości. Krzyż zdobił rzeźbiony ołtarzyk i równie pięknie wyrzeźbione wykończenia ramion krzyża.

Krzyż przetrwał nietknięty do zakończenia drugiej wojny światowej. Nastały niekorzystne dla niego lata. Był kilkakrotnie przewracany i łamany przez niechętnych mu komunistów. Rodzina państwa Olszewskich i przyjaciele, najczęściej pod osłoną nocy, stawiali krzyż ponownie w jego uprzednie miejsce. Niestety, na skutek zniszczeń, a przede wszystkim złamań, krzyż stawał się coraz krótszy. Niekorzystnie na jego losy wpłynęło również umiejscowienie. Nie ma już, stojącego tu niegdyś, domku letniskowego Olszewskich, a droga przy krzyżu prowadzi do odległej o niecałe trzy kilometry, zamkniętej dla ruchu, granicy.

W szczerym polu

Krzyż stoi dzisiaj samotnie i dosłownie w przysłowiowym szczerym polu. Najbliższe domy w Ejszyszkach położone są w odległości kilkuset metrów stąd. Nie konserwowany, przegnił w podstawie i zaczął się chylić ku upadkowi. Jak przyznał Zygmunt Olszewski, nie dawało mu to spokoju, wręcz ,,nie mógł spać” i zwrócił się do nas o pomoc. Mimo wielu innych zadań w Ejszyszkach wyraziliśmy chęć działania, poczuliśmy się wręcz zobowiązani do tego. Okrągła, 150. rocznica wybuchu Powstania Styczniowego, wzmocniła w nas motywację.

Wykopaliśmy nowy dół i – postawiony równo krzyż – wzmocniliśmy nazbieranymi na miedzach okolicznych pól dużymi kamieniami. Przyglądając się mocno już zniszczonemu krzyżowi wyrażaliśmy cichą nadzieję, że może znajdzie się w miarę szybko jakieś Muzeum lub też inna instytucja, która zabezpieczy i zakonserwuje zabytkowy już dzisiaj obiekt, a w jego miejsce postawi nowy. Niestety, oryginalny krzyż, nie ma szans na przetrwanie.

O tym, że to nie jedyny ważny krzyż w dziejach rodziny Zygmunta Olszewskiego, dowiedzieliśmy się szybko w innym miejscu w Ejszyszkach. Udaliśmy się do jednego z dwóch domów  należących do rodziny Zygmunta Olszewskiego w centrum miasteczka. W ogrodzie starego domu, w którym się wychowywał, dzisiaj wystawionego na sprzedaż, staraliśmy się odkopać ukryte tu przez niego przed NKWD w 1946 r. jego pamiątki z partyzantki. Niestety poszukiwania okazały się bezowocne, być może ktoś znalazł je już wcześniej, chociażby przy remoncie podmurówki.

Z przedwojennej polskiej szkoły do Muzeum

Natrafiliśmy natomiast na inną bezcenną pamiątkę. Na ścianie jednego z pokojów opuszczonego i przygotowanego do sprzedaży tegoż domu natrafiliśmy na kolejny niezwykły drewniany krzyż. Okazało się, że przed wojną znajdował się na ścianie jednej z klas w pobliskiej polskiej szkole. Kiedy po zakończeniu II wojny światowej w miasteczku zaczęli rządzić komuniści, krzyż wyrzucili na śmietnik. Znalazł go, przechodzący wówczas w pobliżu, Zygmunt Olszewski i przyniósł do domu. Obok wielu innych, zdarzenie to dobrze zapamiętała mieszkająca dzisiaj w sąsiednim domu jego siostra, Irena. Powiesili wtedy krzyż na ścianie i jest tu do dzisiaj. Nazywają go ,,szczęśliwym krzyżem”, bo uchronił dom przed pożarami i innymi tragediami. Po negocjacjach zgodzili się przekazać pamiątkę do Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, nastąpi to, zgodnie z deklaracją, zaraz po sprzedaży domu.

Spotkanie i rozmowa z Panią Ireną uświadomiły nam, że jest ona ważnym świadkiem historii i należy w niedalekiej przyszłości nagrać z nią dokumentację filmową. Po wojnie przez lata była nauczycielką i bezcenne są jej wspomnienia dotyczące ratowania wartości narodowych, a w tym oporu przed wpływami komunizmu i ratowania przed nimi polskiej młodzieży szkolnej po zakończeniu II wojny światowej na Litwie. Równie ważne są jej wspomnienia dotyczące eksterminacji Żydów przez Niemców w 1941 r.

Wymordowano 921 mężczyzn, 1851 kobiet i 814 dzieci

W jej emocjonalnie jeszcze dzisiaj wyrażanych wspomnieniach pojawiają się nazwiska i obrazy prowadzonych na rozstrzelanie jej sąsiadów, matek z dziećmi i koleżanek z miasteczka.

W 1939 r., w dniu wybuchu II wojny światowej, w miasteczku mieszkało: 3,5 tys. Żydów, 2,5 tys. Polaków i niewielka liczba Tatarów. Kiedy nastała okupacja niemiecka, Żydów zamknięto w miejscowym getcie. We wrześniu 1941 r. getto hitlerowcy zlikwidowali. Masowego mordu dokonało kilkunastu Niemców wraz z żądną krwi watahą współpracujących z nimi litewskich szaulisów i policjantów (oddział ten wcześniej wymordował ludność żydowską w Niemenczynie, Nowej Wilejce i w Jaszunach). Jak meldował niemiecki dowódca grupy likwidacyjnej, wymordowano wówczas 921 mężczyzn, 1851 kobiet i 814 dzieci.

Ofiary zakopano w dołach w dwóch miejscach bestialskiej egzekucji na obrzeżach miasteczka. Jedno z tych miejsc odwiedziliśmy. Pod porosłą wysokimi trawami ziemią leży tam 1500 pomordowanych Żydów z Ejszyszek i okolicznych miejscowości. Po miejscu tragedii oprowadził nas, zamieszkały w Ejszyszkach, Kazimierz Bohdziuń. Od niego też usłyszeliśmy o wielu innych szczegółach historii miasteczka w okresie panowania dwóch totalitaryzmów – faszyzmu i stalinizmu.

A może na terenie nieczynnej starej łaźni?

Idąc śladami pamięci, trafiliśmy również na cmentarz w Ejszyszkach.

W 2009 r. spoczęły na nim szczątki trzech anonimowych żołnierzy Armii Krajowej, których zwłoki oprawcy z NKWD wrzucili, wraz z niewypałami, w 1945 r., do nieczynnej studni. Gdy ekshumowano kilka lat temu ich ciała, towarzyszący nam Zygmunt Olszewski, ps. ,,Korek”, miał nadzieję, że są wśród nich szczątki jego legendarnego dowódcy AK, por. Jana Borysewicza o ps. ,,Krysia”. Dowódca ów poległ w zasadzce NKWD pod Kowalkami, 21 stycznia 1945 r., a jego ciało wystawiano na widok publiczny w kilku miejscowościach, w tym w Ejszyszkach. Niestety, nie tam jest jego miejsce spoczynku. Wielkim pragnieniem Zygmunta Olszewskiego jest doprowadzić, aby zwłoki komendanta ,,Krysi” znalazły godny pochówek. Nieustannie żywa pozostaje jego postać w pamięci nie tylko Zygmunta Olszewskiego, czego wyrazem jest  film dokumentalny. Według nowych informacji szczątki „Krysi” mogą znajdować się w Ejszyszkach na terenie posesji nieczynnej od lat łaźni. Niestety, badania dotyczą trudnego terenu i wymagają znacznych nakładów finansowych.

W Ejszyszkach spędziliśmy zaledwie kilka godzin (musieliśmy wracać do Wilna na kolejne umówione juz wcześniej spotkania) i mimo że tak wiele się w tym czasie wydarzyło i tyle zobaczyliśmy, wyjeżdżaliśmy z niedosytem i postanowieniem powrotu.

Ejszyszki, jak i wiele innych miast i miasteczek kresowych II Rzeczypospolitej, kryją w sobie jeszcze wiele wartych poznania i utrwalenia ważnych dla naszej historii miejsc, ludzi i zdarzeń.

Tekst i zdjęcia: Waldemar Kowalski

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Od lewej R. Gasiński, K. Bohdziun, Z. Olszewski w miejscu masowej egzekucji Żydów pod Ejszyszkami. Fot. W. Kowalski

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Budynek starej szkoły w Ejszyszkach, z której z klas komuniści wyrzyucili na śmietnik krzyże. Fot. W. Kowalski

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

B. Garba z siostrą Z. Olszewskiego – Ireną. Fot. W. Kowalski

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

B. Garba (z lewej) i W. Kowalski na Cmentarzu w Ejszyszkach. W tle mogiły trzech ekshumowanych partyzantów i symboliczna – por. J. Borysewicza ,,Krysia”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ratowanie krzyża. W rękach Z. Olszewskiego przedwojenna fotografia krzyża i nieistniejącego domu. Fot. W. Kowalski

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Krzyż na tle Ejszyszek. Fot. W. Kowalski

krzyze 5. Ratowanie krzyża. Od lewej B. Garba, Z. Olszewski i W. Kowalski

Od lewej B. Garba, Z. Olszewski i W. Kowalski

krzyze 3. Ratowanie krzyża. Od lewej R. Gasiński, Z. Olszewski i B. Garba

Ratowanie krzyża. Od lewej R. Gasiński, Z. Olszewski i B. Garba. Fot. W. Kowalski

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Od lewej R. Gasiński, B. Garba i Z. Olszewski. Fot. W. Kowalski

krzyze 1. Ratowanie krzyża. Od lewej B. Garba i Z. Olszewski.

Ratowanie krzyża. Od lewej B. Garba i Z. Olszewski. Fot. W. Kowalski

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teren nieczynnej łaźni w Ejszyszkach. Przypuszczalne miejsce pochówku por. J. Borysewicza ps. ,,Krysia”. Fot. W. Kowalski

„Chcemy służyć Polsce i w tym szczególnie Gdańskowi”

andruszkiewicz 4

Prof. Witold Andruszkiewicz

Będzie to już czwarte spotkanie z cyklu „zasłużeni w historii miasta Gdańska” po Tadeuszu Matusiaku, prof. Jerzym Młynarczyku i Krystynie Stankiewicz. W trakcie uroczystości Profesor Witold Andruszkiewicz uhonorowany zostanie Medalem Prezydenta Miasta Gdańska.

Uroczyste spotkanie z Profesorem Witoldem Andruszkiewiczem – znakomitym uczonym, niestrudzonym działaczem gospodarczym i społecznym, nestorem orędowników spraw morskich, w tym portów morskich – odbędzie się we wtorek 17 XII 2013 r. o godz. 13.00 w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta.

Wcześniej na przedprożu Dworu Artusa zgromadzą się zaproszeni goście i wysłuchają dwóch harcerskich piosenek zagranych na karylionie, a następnie zostaną uwiecznieni na wspólnym zdjęciu. Goście przejdą do Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta, gdzie już tradycyjnie odbędzie się główna uroczystość. Panu Profesorowi będą asystować dwie postacie w strojach starogdańskich.

W przygotowaniu do tego wielce interesującego spotkania i działając w imieniu Zespołu Koordynującego odbyłem dwa spotkania i rozmowę z Panem Profesorem w dniach 22 października i 15 listopada. Przyjęty zostałem bardzo serdecznie. Rozmowa, którą prowadziliśmy, sprawiła mi dużo radości. Miałem życiowe szczęście i szansę poznać bliżej wspaniałego człowieka o wielkiej życzliwości, błyskotliwości, a przy tym wyjątkowej energii, jak na skończonych 96 lat. W trakcie pierwszej rozmowy, trwającej ok. 5 godzin, poinformowałem go o naszej inicjatywie i zapoznałem z programem spotkania. Profesor Andruszkiewicz wyraził zgodę na swoje uczestnictwo w tym terminie.

Uznaliśmy prof. Witolda Andruszkiewicza za osobę „Zasłużoną w historii Miasta Gdańska” – bo jego wiedza i wielki talent przyczyniły się w ogromnym stopniu do rozwoju polskich portów, a w szczególności portu Gdańsk.

Z jego inicjatywy i według jego pomysłu został zbudowany i otwarty w 1974 r. Port Północny, najgłębszy na Morzu Bałtyckim, z torem wodnym głębokości 17 m, co umożliwia wchodzenie statków o nośności 150 tys. ton. Oznacza to obniżkę kosztów jednostkowych transportu morskiego o 50 proc.– w porównaniu z kosztami dla statków o nośności 15 tys. ton, największych jakie wchodziły do portu w Szczecinie. Prof. Andruszkiewicz wysunął swój pomysł już w pracy doktorskiej, napisanej w 1947 r., a obronionej dopiero w 1962 r. w Katedrze Portów Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Sopocie. Promotorem był kierownik Katedry prof. Bolesław Kasprowicz.

Projekt techniczny Rejonu Przeładunku Towarów Masowych (RPTM) w porcie gdańskim sporządziło Biuro Projektów Budownictwa Morskiego „Projmors” w Gdańsku. Obiekty techniczne wykonało około 30 przedsiębiorstw budowlanych z Hydrobudową na czele. RPTM zatwierdziła Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej w Moskwie, ale to Polacy zbudowali najgłębszy port na Bałtyku dla węgla i ropy naftowej, nazwany od 1970 r. Portem Północnym Gdańska.

Poparcie decyzyjne dla tego pomysłu okazali ministrowie żeglugi – prof. Stanisław Darski (zatwierdzający budowę) i mgr inż. Jerzy Szopa, oraz Przewodniczący Zespołu Ekspertów Komisji Planowania przy Radzie Ministrów, członek rzeczywisty PAN prof. zw. dr hab. Stanisław Leszczycki. Głównym odpowiedzialnym za budowę był Naczelny Dyrektor Zjednoczenia Portów Morskich mgr inż. Zbigniew Teplicki,

Za to wielkie osiągnięcie prof. Witold Andruszkiewicz otrzymał Zespołową Nagrodę Państwową Pierwszego Stopnia. Wcześniej, również z jego inicjatywy i według jego pomysłu powstał głębokowodny port Świnoujście z torem wodnym o głębokości 14,5 m, umożliwiającym wchodzenie statków o nośności 65 tys. ton. Zapewniło to obniżkę kosztów jednostkowych transportu morskiego o 30 proc.

Za zrealizowane pomysły rozbudowy polskich portów prof. Witold Andruszkiewicz otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (11 listopada 1985 r.) i Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (już w Polsce Niepodległej – 28 maja 1997 r.).

Warto w tym miejscu powiedzieć, że Profesor zdobywał wyróżnienia nie tylko w Polsce, ale również za granicą, gdzie został zatwierdzony jako ekspert ONZ ds. portów morskich i transportu międzynarodowego. Jako taki wygrał światowy konkurs ONZ i został z jej ramienia doradcą premiera oraz ministra transportu Republiki Kongo w Afryce, gdzie pełnił misję 9 miesięcy w latach 1971–1972.

– Panie Profesorze, proszę przybliżyć naszym czytelnikom i sympatykom Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” prawdę historyczną, że urodził się Pan na Syberii w Omsku 29.09.1917 r.

„Pradziadek Antoni Busowski (od strony Mamy) za udział w powstaniu styczniowym w 1863 r., został zesłany na 25 lat katorgi (więzienie) w kopalni złota w Usolu Sybirskim koło Irkucka niedaleko granicy z Chinami. Po odbyciu kary nie miał prawa wrócić do miejsca zamieszkania czyli do Choroszczy koło Białegostoku. Musiał zostać do końca życia na Syberii, ale miał prawo zaprosić swoją rodzinę na przyjazd na Syberię, aby tam została na stałe. Patriotyczne Polki jechały na Syberię ze swoimi rodzinami. W ten sposób moja Mama Adela z domu Waszkiewicz z Matki z domu Bogusławskiej znalazła się w Omsku nad Irtyszem w centralnej Syberii, gdzie otrzymała telegram, że jej Dziadek Antoni Busowski zmarł nagle na serce w domu kuracyjnym w wannie z gorącą wodą. Dlatego do Usola nie pojechali i zostali w Omsku, gdzie Mama poznała młodego Antoniego Andruszkiewicza, który tam przybył też w rodzinnej grupie zesłańców i tam zawarli związek małżeński.

W wyniku zwycięstwa Polski pod wodzą Marszałka Józefa Piłsudskiego nad armią sowiecką, Piłsudski wymusił na sowietach wypuszczenie ze Związku Radzieckiego wszystkich zesłańców wraz z ich rodzinami, które przyjechały do nich na Sybir, przydzielenie pociągu i przywiezienie ich do granicy z Polską.

Powrót do Polski w wagonach bydlęcych trwał 3 miesiące (maszyniści podwozili wagony trochę parowozem i wracali do domu, a wagony z ludnością stały na stacjach węzłowych).

Granicę sowiecko-polską przekroczyliśmy w Baranowiczach, gdzie jak pamiętam otrzymałem polską chorągiewkę biało-czerwoną z papieru oraz konika wyciętego z dykty na deseczce z kółkami ciągnięty na sznurku oraz spodenki uszyte z amerykańskiego płaszcza wojskowego.

Miałem 5 lat jak w 1922 r. przyjechałem z rodzicami do Niepodległej Polski. Zamieszkaliśmy w Bydgoszczy. Tam skończyłem trzy klasy Szkoły Podstawowej, a następnie Miejskie Gimnazjum Matematyczno-Przyrodnicze im. Mikołaja Kopernika. W 1937 r. zdałem maturę i rozpocząłem studia w Akademii Handlowej w Poznaniu.

W gimnazjum byłem harcerzem z najwyższym stopniem – Harcmistrz Rzeczypospolitej Polski (złota lilijka w złotym kółku i ze złotym wieńcem na Krzyżu, oraz stopień instruktorski podharcmistrza i 32 sprawności).

Do Gdańska przyjechałem na stałe w 1945 roku”.

Motto prof. Witolda Andruszkiewcza brzmi:

„Chcemy służyć Polsce i w tym szczególnie Gdańskowi”

Rufin Godlewski

* s.p.n.b. = Samodzielny Pracownik Naukowo-Badawczy – ten tytuł ma od 1963 r. Ostatni raz nadano w Polsce ten tytuł w 1970 r., później ustawowo zmieniono go na docenta.

andruszkiewicz 1

Student I roku Akademii Handlowej w Poznaniu, 1937 r. Fot. z arch. Profesora Witolda Andruszkiewicza.

andruszkiewicz 2

Jadwiga i Witold Andruszkiewiczowie, ślub 6 czerwca 1942 r., Parczew, województwo lubelskie. Fot. z arch. Profesora Witolda Andruszkiewicza

andruszkiewicz 3

Prof. Witold Andruszkiewicz

Irena Sendlerowa patronką Bursy Gdańskiej

sendl DSC_0132 (Small)12.10.2013.

Córka Ireny Lendlerowej – Janina Zgrzembska

Dobroć i miłość do ludzi. Bursa Gdańska od 25 października 2013 r. oficjalnie nosi imię Ireny Sendlerowej. Od tego dnia budynki Bursy przy ul. Piramowicza, dawnego Conradinum, Podwala Staromiejskiego i Lastadii łączy imię wybitnej, charyzmatycznej Polki, która z Getta Warszawskiego uratowała 2500 dzieci. Wychowankowie gdańskiej placówki w XXI w. kontynuują dobroć i miłość do ludzi, zasady, które przyświecały ich Patronce.

Gala nadania imienia i przekazania sztandaru placówce miała miejsce w auli zaprzyjaźnionego Zespołu Szkół Łączności w Gdańsku.

Młodzież z całego regionu spoza granic

Na uroczystości obecna była córka Ireny Sendlerowej, Janina Zgrzembska. Władze oświatowe reprezentowali zastępca Dyrektora Wydziału Rozwoju Edukacji  Kuratorium Oświaty w Gdańsku Jolanta Andrysiak – Olszewska, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Gdańsku  Regina Białousow, zastępca Dyrektora Wydziału Edukacji Jerzy Jasiński.

Obecni byli sponsorzy: Prezes Zarządu Międzynarodowych Targów Gdańskich SA Andrzej Kasprzak, Dyrektor Oddziału Banku Pekao SA w Gdańsku Żaneta Przytarska, właściciel firmy Bimit – Mita p. Jerzy Bielonko, Pomorską Fundację Przedsiębiorczości reprezentował Leszek Prusak.

Bursa Gdańska istnieje od 2005 r. Mieszka w niej młodzież z całego regionu, a nawet spoza jego granic, ucząca się w gdańskich szkołach ponad gimnazjalnych. Po pięciu latach pojawiła się  pierwsza inicjatywa aby dawne internaty, które tworzą dzisiejszą placówkę wychowawczo – oświatową,  połączone były imieniem jednego patrona. Stało się to w kontekście zmian, jakie przechodziły budynki dawnych internatów. Do tej pory były ona zapuszczone i zaniedbane, a dopiero  w latach  2005 – 2010, za dyrektorowania Jerzego Serkowskiego, zaczęły odzyskiwać dawny blask.

Pomysł o  wyborze patrona zrodził się w rozmowie pomiędzy z Jolantą Banach pełniącą w tym czasie funkcję dyrektora w filii bursy przy ul. Piramowicza 1-2 (w obszarze kompleksu dawnego Zakładu Wychowawczego Conradinum), a pracownikami tego zakładu, Krzysztofem Szopińskim i Anną Janiszewską. Konsultacje nad wyborem patrona nabrały tempa w 2011 r., kiedy to wyłoniono pierwsze kandydatury osób, a było ich kilkanaście – postacie  życia kulturalnego , społecznego, politycznego, sięgające okresu XX w.

Zadecydowali wychowankowie i pracownicy

Bardziej współczesne, okazały się postacie żyjące bliżej naszych czasów i bardziej znane młodzieży. Po kolejnych konsultacjach z młodzieżą  pod koniec 2011 r. pozytywnie zaakceptowano sześć postaci. Po pierwszym semestrze roku szkolnego 2011/2012 Rada Pedagogiczna przychyliła się do wyboru czworga kandydatów: Alfa Liczmańskiego, Franciszka Mamuszki, Witolda Pileckiego oraz Ireny Sendlerowej.  Rada Pedagogiczna poleciła przeprowadzenie wyborów Młodzieżowej Radzie Bursy na wiosnę 2012 r.  Powołano sztab wyborczy, którego koordynatorem była filia bursy przy ul. Piramowicza. Wybory odbyły się 18 czerwca i wzięła w nich udział cała społeczność bursy – wychowankowie i jej pracownicy, razem 222 osoby, co było ogromnym sukcesem dla wszystkich. Na patrona bursy wybrano Irenę Sendlerową przy olbrzymim aplauzie wszystkich głosujących.

Na rok szkolny 2013/2014 przypadło zadanie organizacji nadania imienia ze sztandarem oraz oprawą artystyczną. Budynki bursy zaczęły przybierać odświętny wygląd, pojawiały się nowe informacje i  gazetki na temat Patronki. 23 maja 2013 r., uchwałą Rady Miasta Gdańska, Bursa Gdańska otrzymała imię Ireny Sendlerowej.

We wrześniu 2013 r. nawiązano kontakt ze szkołami noszącymi imię Ireny Sendlerowej w Polsce i przekazano informację o nadaniu Bursie Gdańskiej tegoż imienia córce Ireny Lendlerowej, Janinie Zgrzembskiej. Jolanta Banach dokonała adaptacji amerykańskiej sztuki o naszej bohaterce „ Życie w Słoiku”, zorganizowała ekipę filmową , która nagrała film o bursie. Teksty i zdjęcia do prezentacji multimedialnych wybrał  Krzysztof Szopiński.

Uroczystość 25 października 2013 r. zgromadziła wielu gości, obecna była młodzież, rodzice i wychowankowie bursy.

Przedstawienie o patronce wycisnęło łzy

Młodzież, przygotowana na tę szczególną chwilę, nadanie Bursie Gdańskiej imienia Ireny Lendlerowej, przeżyła wielkiej powadze. W części oficjalnej przestawiono film o Bursie i jej drogę do nadania imienia. Zawierał on fragmenty filmu „Dzieci Sendlerowej”, który ilustrował jej heroiczną postawę niesienia pomocy dzieciom Getta Warszawskiego w czasie holokaustu. Przedstawiono multimedialną prezentację o Irenie Lendlerowej, narratorem była Małgorzata Kozłowska. Podniosły nastrój i wzruszenie udzieliło się nie tylko wychowankom, ale również zaproszonym gościom, tym bardziej, że o swojej, matce, w piękny i prosty sposób, opowiedziała, jej córka, Janina Zgrzembska.

Dyrektor Wydziału Edukcji Urzędu Miejskiego Jerzy Jasiński podkreślił w przemówieniu, że wybór Patronki w Bursie Gdańskiej odbywał się na demokratycznych zasadach i może być wzorem dla innych placówek. Gratulacje dla dokonanego wyboru Patronki i zorganizowania uroczystości Bursa otrzymała od nauczycielskich związków zawodowych – „Solidarności” i ZNP. Życzenia składali dyrektorzy zaprzyjaźnionych szkół gdańskich, których bursa ma wielu. Ciepłe słów pod adresem Bursy Gdańskiej skierował Dyrektor Powiatowej Bursy w Chojnicach, Jan Bruski.

Najważniejszym punktem uroczystości było wystawienie jednoaktowej sztuki Normana Conarda „Życie w słoiku” w reżyserii Jolanty Banach i Magdaleny Osińskiej, z oszczędną, przemawiającą swym dramatyzmem, scenografią. Spektakl wzruszył widzów, niektórzy ocierali łzy. Wspaniale w sztuce zagrali Balbina Makurat, jako Irena Sendler i Edyta Nowak w roli Rosman. Rewelacyjnie rolę lekarza, który udzielał pomocy dzieciom Getta Warszawskiego odegrał Sebastian Bialic. Pozostali aktorzy w sztuce dopełnili tragizmu przedstawienia. A byli to: Karol Samaruk, Danuta Formela, Katarzyna Bystroń  i narratorka Amelia Hrynkiewicz. Cudownie na scenie się odnalazły: dzieci Oliwka i Karol.

Przedstawienie zakończyło się brawurowym wykonaniem piosenki Edyty Gepert przez nasza wychowankę Agnieszkę Jeśmontowicz.

Tekst i zdjęcia Krzysztof Szopiński

wychowawca Bursy Gdańskiej

Zdjęcia ze spotkania naszych wychowanków z córką  Ireny Lendlerowej, Janiną Zgrzembską w Warszawie

sendl DSC_0125 (Small)12.10.2013. sendl DSC_0120 (Small)12.10.2013. sendl DSC_0103 (Small)12.10.2013. sendl DSC_0102 (Small)12.10.2013. sendl DSC_0133 (Small)12.10.2013.

Cztery pierwsze nagrody w Konkursie Skrzypcowym Pamięci Aleksandry Januszajtis

konkurs oli 2 (3)

2. Przy portrecie Aleksandry Januszajtis, od lewej: Ewa Januszajtis, prof. Krystyna Makowska – Ławrynowicz, prof. Jerzy Hazuka i doc. dr inż. Andrzej Januszajtis

X Ogólnopolski Konkurs Skrzypcowy Pamięci Aleksandry Januszajtis – zakończony. Wiktoria Białostocka, Marta Gębska, Marta Gidaszewska, Emilia Jarocka – zdobyły cztery pierwsze nagrody!

W grupie młodszej dwa pierwsze miejsca aex aequo zdobyły: Wiktoria Białostocka z ZPSM w Krakowie, uczennica prof. Swietłany Białostockiej i Marta Gębska z PSM I st. w Warszawie, uczennica prof. Andrzeja Gębskiego. W grupie starszej dwa pierwsze miejsca aex aequo wywalczyły: Marta Gidaszewska z POSM II st. w Poznaniu, uczennica prof. Kariny Gidaszewskiej i Emilia Jarocka z OSM II st. w Warszawie, uczennica prof. Andrzeja Gębskiego.

Uroczystym ogłoszeniem wyników, wręczeniem nagród i Koncertem Laureatów, zakończył się w sobotę, 23 listopada 2013 r., w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego przy ul. Korzennej 33/35 w Gdańsku X Ogólnopolski Konkurs Skrzypcowy Pamięci Aleksandry Januszajtis.

Jerzy Hazuka: „Z całego serca dziękuję!”

Organizatorami Konkursu, który odbywa się pod patronatem Prezydenta Miasta Gdańska, są: Towarzystwo Promocji Młodych Skrzypków im. Aleksandry Januszajtis, Centrum Edukacji Artystycznej w Warszawie, Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku oraz Nadbałtyckie Centrum Kultury.

Celem Konkursu jest promowanie młodych skrzypków i wspieranie polskiej wiolinistyki w Polsce i na świecie. Rodzice Oli, Ewa i Andrzej Januszajtisowie, w ten sposób postanowili upamiętniać swą Córkę, wybitnie utalentowaną, młodziutką skrzypaczkę, która 22 lata temu, 1 lipca 1991 roku, u progu życia i kariery, zginęła w Tatrach.

Obradom Jury przewodniczył prof. Wiesław Kwaśny z Akademii Muzycznej w Krakowie.

Przesłuchania, do których przystąpiło 22 młodych skrzypków z Gdańska, Ostrowa Wielkopolskiego,  Krakowa, Koszalina, Olsztyna, Dywitów, Poznania i Warszawy, trwały od 20 do 22 listopada 2013 r. w Sali Koncertowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego przy ul. Gnilnej 3 w Gdańsku.

– Gratuluję uczestnikom, ale także ich pedagogom. – powiedział prof. Jerzy Hazuka, Dyrektor Artystyczny Konkursu. – Młodzież w tym roku była znakomicie przygotowana, co widoczne było we wszystkich etapach, czuło się, że w trzecim etapie troszkę siły opadły, bo jest to Konkurs bardzo trudny, wymagający dużo wysiłku, wielu godzin pracy. I za to wam, młodzieży droga, z całego serca dziękuję!

Doc. dr inż. Andrzej Januszajtis: „Ta sala pamięta wiele wydarzeń”

– Ta sala pamięta wiele wydarzeń, w 1595 roku wyprawiono tu wesele, bo był taki zwyczaj, że po wybudowaniu ratusza  tej części miasta odbywały się tu wesela – powiedział doc. dr inż. Andrzej Januszajtis, prezes Towarzystwa Promocji Młodych Skrzypków im. Aleksandry Januszajtis. Oczywiście na weselach była piękna muzyka starego Gdańska, której całe tomy zalegają w naszej Bibliotece Gdańskiej PAN. Od czasu do czasu zdarza się, że je ktoś opracuje i że niektóre kompozycje usłyszymy, robi to, na przykład Cappella Gedanensis. W tej sali odbywały się też, sądy grodzkie, albo decydowano, kto ma rządzić Księstwem Kurlandzkim, ale na co dzień sala służyła Radzie Starego Miasta Gdańska, bo tak ta część Gdańska się nazywa.

– W tej sali ostatni raz wystąpiła w Gdańsku Aleksandra Januszajtis, grała „Pory roku” Vivaldiego z Litewską Orkiestrą Kameralną, a z jej szefem, Gedyminasem Dalinkivicziusem wykonała Koncert na dwoje Skrzypiec Vivaldiego – kontynuował ze wzruszeniem doc. dr inż. Andrzej Januszajtis. Ta sala pamięta wszystkie koncerty laureatów naszego Konkursu.

Jest to dziesiąty Konkurs i dziesiąty koncert laureatów. Kolncerty zawsze gromadzą liczną publiczność i zawsze jest czego posłuchać. Poziom rośnie z roku na rok i nie jest przypadkiem, że laureaci na konkursach kolejnych coraz wyższej, dojrzalszej, rangi, zajmują czołowe miejsca, przypomniał mówca.

Już w październiku 1991 roku, trzy miesiące po śmierci Oli, powstało Towarzystwo Promocji Młodych Skrzypków im. Aleksandry Januszajtis, pierwszy Konkurs odbył się trzy lata później.

– Nasz Konkurs się sprawdził, okazało się, że jest to dobry pomysł – zakończył Januszajtis. – Twórcą merytorycznych ram Konkursu był i jest do dzisiaj głównym organizatorem prof. Jerzy Hazuka i za to jesteśmy mu winni wdzięczność.

Marta Gidaszewska: „Rok pełen sukcesów!”

– Tydzień temu byłam na Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym „Będę wirtuozem” w Krakowie i tam też udało mi się zdobyć pierwszą nagrodę, więc taki mam rok pełen sukcesów!  – powiedziała Marta Gidaszewska, laureatka I miejsca aex aequo w grupie starszej, reprezentantka Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II st. w Poznaniu, uczennica prof. Kariny Gidaszewskiej –– Jestem bardzo szczęśliwa, zdobycie czołowej lokaty teraz odbieram jako kolejne ogromne osiągnięcie.

Marta w IX Ogólnopolskim Konkursie Skrzypcowym Pamięci Aleksandry Januszajtis w 2011 roku zdobyła I nagrodę w grupie młodszej. Program na tegorocznym gdańskim Konkursie był bardzo duży, stwierdza laureatka, w kolejnych etapach graliśmy z dnia na dzień, więc był to wielki wysiłek i psychiczny i fizyczny. W trzecim etapie trzy części koncertu do grania stanowiły ogromną trudność.

Marta jest w trzeciej klasie gimnazjum, chce kontynuować naukę w tej samej szkole, uważa, że tam będzie mogła się rozwinąć najbardziej, że jest to dla niej najlepsza droga. Jej nauczycielką jest mama, która również uczyła jej starszego brata, Mateusza Gidaszewskiego, który na IX Ogólnopolskim Konkursie Skrzypcowym Pamięci Aleksandry Januszajtis w 2011 roku zdobył I nagrodę w grupie starszej, a teraz studiuje w Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu, w klasie prof. Bartosza Bryły. Marta mówi, że nie jest to łatwe, bo mama wymaga od swoich dzieci dużo więcej, niż od pozostałych uczniów.

Hanna Pozorska: „Wyobrażam sobie, że jestem na dworze książęcym”

Hanna Pozorska, laureatka II miejsca aex aequo w grupie młodszej, reprezentantka Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku, uczennica prof. Małgorzaty Skorupy.

Hanna ma dziewięć lat i jest najmłodszą uczestniczką tegorocznego konkursu. Wcześniej brała udział w wielu innych konkursach skrzypcowych i, jak mówi, nie było żadnego konkursu, na którym by nic nie wygrała. Jej mama,  Agnieszka Pozorska, skrzypaczka, pracuje jako pedagog w Zespole Szkół Muzycznych we Wrzeszczu i jest członkiem orkiestry Opery Bałtyckiej. Tata, Tomasz Pozorski, gra na altówce w Orkiestrze Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina.

– Najbardziej interesuje mnie muzyka barokowa – powiedziała Hanna Pozorska. – Lubię wielu kompozytorów, ale najbardziej mi się podoba Vivaldi, ponieważ, gdy gram jego koncerty, wyobrażam sobie, że jestem na dworze książęcym, ta muzyka mi pomaga przeistoczyć się i przenieść do innych czasów.

Hanna wie, kim była Ola Januszajtis.

– Znana skrzypaczka, spadła z gór – mówi Hanna.

Młodziutka skrzypaczka powiedziała, że najwięcej czasu poświęca muzyce, na inne zajęcia rzadko może sobie pozwolić, ale godzinkę dziennie poświęca na zabawę z ukochanym kotem. Jak wyobraża sobie zawodową przyszłość?

– Marzę – mówi Hanna.

Wiktor Dziedzic: „Ta muzyka do mnie pasuje”

– Pierwszy konkurs skrzypcowy, w którym, uczestniczyłem, to Sopocki Konkurs Skrzypcowy 2012 roku, dostałem pierwsze miejsce – powiedział Wiktor Dziedzic, zdobywca II aex aequo miejsca w grupie młodszej, reprezentant Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Koszalinie, uczeń prof. Olgi Borowskiej. – Cieszę się z tego sukcesu w Gdańsku.  – Dużo zawdzięczam mojej wspaniałej profesorce, nie wiem, jak to się dzieje, jakoś ta muzyka do mnie pasuje, jak gram, dobrze się czuję.

Wiktor w wolnych chwilach maluje, jak twierdzi, jak cała jego rodzina, albo na czymś gra.???

– Jak mam wolny czas, to idę do babci i coś sobie porobimy, na przykład soczewicę ugotujemy – opowiada Wiktor. – W domu mam chomika i lubię się nim opiekować.

Prof. Wiesław Kwaśny: „Gdyby politycy wzięli się za muzykę”

Poziom konkursu jest bardzo wysoki, jestem zszokowany, dzień po dniu młodzi skrzypkowie grali prężny program od baroku po muzykę współczesną – powiedział prof. Wiesław Kwaśny z Akademii Muzycznej w Krakowie, przewodniczący Jury. – W trakcie eliminacji zastanawialiśmy się, czy troszeczkę nie skrócić programu w starszej grupie, ale tego nie zrobiliśmy.

To są artyści! Fenomenalnie grali najmłodsi. Obie laureatki w starszej grupie reprezentują bardzo wysoki poziom, stwierdził  prof. Kwaśny.

To, co młodzi skrzypkowie zaprezentowali na Konkursie, jest efektem wieloletniego kształcenia. Trzeba cenić trud uczniów i pedagogów zwłaszcza teraz, gdy dominuje konsumpcyjny styl życia; komuś, kto nie zajmuje się muzyką, trudno jest zrozumieć, jaki wkład pracy musi być, aby opanować taki program.

– Za wielki talent uważam Emilię Jarocką – dodał doc. dr. inż. Andrzej Januszajtis. – Ta dziewczyna dopiero co skończyła 16 lat. Jeżeli  w tym wieku tak pięknie i dojrzale gra koncert Czajkowskiego, jeden z najtrudniejszych w ogóle, to jak będzie grała za 10 lat?

Praca młodego muzyka to jest kształtowanie charakteru, uczenie się pokory, skromności, takich ludzi potrzeba w Polsce, myślę, że to będzie polska elita. – kontynuował prof. Wiesław Kwaśny. – Gdyby politycy wzięli się za muzykę, to na pewno ich wszystkie wypowiedzi byłyby skromniejsze.

– Dzisiejsze społeczeństwo ma dostęp do łatwej, taniej, bardzo płytkiej muzyki, która absolutnie dominuje – mówi prof. Kwaśny. – Wiele do życzenia w Polsce jest w dziedzinie edukacji muzycznej. Ludzie nie są kształceni i stają się w każdej dziedzinie coraz bardziej wygodni.

Katarzyna Korczak

Laureaci X Ogólnopolskiego Konkursu Skrzypcowego

Pamięci Aleksandry Januszajtis

Jury w składzie: prof. prof. Wiesław Kwaśny  (Kraków) – przewodniczący, prof. Jerzy Hazuka (Gdańsk)   dyrektor konkursu

prof. Bartosz Bryła (Poznań), prof. Krystyna Makowska-Ławrynowicz (Warszawa), prof. Paweł Radziński (Bydgoszcz) zadecydowało o następującym podziale nagród:

Grupa „A”

1. Marta Gębska – I miejsce ex aequo 1000 zł.

PSM I st. w Warszawie

ucz. prof. Andrzeja Gębskiego

2. Wiktoria Białostocka – I miejsce ex aequo 1000 zł.

ZPSM w Krakowie

ucz. prof. Swietłany Białostockiej

3. Pozorska Hanna – II miejsce ex aequo  700 zł.

OSM I i II st. im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku

u. prof. Małgorzaty Skorupy

4. Wiktor Dziedzic – II miejsce ex aequo  700 zł.

ZPSM w Koszalinie

ucz. prof. Olgi Borowskiej

5. Żołnierczyk Barbara – III miejsce ex aequo  500 zł.

POSM II st. w Poznaniu

ucz. prof. Kariny Gidaszewskiej

6. Barbara Słomian – III miejsce ex aequo 500 zł.

POSM II st. w Poznaniu

ucz. prof. Kariny Gidaszewskiej

7. Agnieszka Wojtowicz – wyróżnienie

POSM II st. w Poznaniu

ucz. prof. Kariny Gidaszewskiej

Grupa „B”

Marta Gidaszewska  – I miejsce, 1500 zł.

POSM II st. w Poznaniu

ucz. prof. Kariny Gidaszewskiej

Emilia Jarocka I miejsce,  1500 zł.

OSM II st. w Warszawie

ucz. prof. Andrzeja Gębskiego

Zuzanna Budzyńska  III miejsce, 800 zł

OSM II st. w Warszawie

ucz. prof. Andrzeja Gębskiego

Magdalena Morawska III miejsce, 800 zł.

POSM II st. w Poznaniu

ucz. prof. Kariny Gidaszewskiej

Drugiego miejsca nie przyznano.

Nagrody regulaminowe ufundowane zostały przez Prezydenta Miasta Gdańska – 8000 zł oraz Fundację Promocji Dzieci Zdolnych „Odyseusz” – 1000 zł (trzecie miejsce ex aequo w grupie „A”).

Nagrody pozaregulaminowe:

Nagrodę dla najmłodszego uczestnika konkursu w grupie „A”, ufundowaną przez Państwa Ewę i Andrzeja i Januszajtisów, w kwocie  500 zł. otrzymała Hanna Pozorska.

Nagrodę dla najmłodszego uczestnika konkursu w grupie „B”, ufundowaną przez Państwa Ewę i Andrzeja i Januszajtisów, w kwocie  500 zł. otrzymała Emilia Jarocka.

Nagrodę za najlepsze wykonanie koncertu w grupie „A”, w kwocie 500 zł., ufundowaną przez Towarzystwo Promocji Młodych Muzyków im. Aleksandry Januszajtis w Gdańsku, otrzymał Wiktor Dziedzic.

Nagrodę za najlepsze wykonanie koncertu w grupie „B”, w kwocie 500 zł., ufundowaną przez Towarzystwo Promocji Młodych Muzyków im. Aleksandry Januszajtis w Gdańsku, otrzymała Marta Gidaszewska.

Nagrodę Specjalną Stowarzyszenia Międzynarodowych Kursów Muzycznych im. Zenona Brzewskiego w Łańcucie, w postaci koncertu podczas Kursu w lipcu 2014 r. otrzymały:  Wiktoria Białostocka i  Marta Gębska.

Dyplomy dla akompaniatorów

Przyznano 3 dyplomy dla wyróżniających się pianistów towarzyszących uczestnikom konkursu. Otrzymali je:  Antoni Lichomanow, Andrzej Siarkiewicz,  Joanna Zathey

Dyplomy dla nauczycieli

Przyznano 5 dyplomów dla nauczycieli, których uczniowie zostali laureatami X Ogólnopolskiego Konkursu Skrzypcowego Pamięci Aleksandry Januszajtis. Otrzymali je: Swietłana Białostocka, Olga Borowska, Andrzej Gębski, Karina Gidaszewska, Małgorzata Skorupa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Emilis Jarocks otrzymuje od Ewy i Andrzeja Januszajtisów nagrodę prywatną
dla najmłodszego uczestnika konkursu w grupie „B”

konkurs oli 3 (2)

Występ Marty Gidaszewskiej

konkurs oli 4 (1)

Emilia Jarocka i Wariacje Wieniawskiego. Fot. Andrzej Januszajtis

konkurs oli 1 (6)

Jurorzy i laureaci X Ogólnopolskiego Konkursu Skrzypcowego Pamięci Aleksandry Januszajtis. Fot. Andrzej Januszajtis

konkurs  oli Hanna_Pozorska_gra_Oberka_Twardowskiego_1

Hanna Pozorska gra Oberka Twardowskiego. Fot. Andrzej Januszajtis

X Ogólnopolski Konkurs Skrzypcowy Pamięci Aleksandry Januszajtis

konkurs 1

Aleksandra Januszajtis

Trwa X Ogólnopolski Konkurs Skrzypcowy Pamięci Aleksandry Januszajtis. W środę, 20 listopada, po uroczystej inauguracji o godz. 9 w Sali Koncertowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego przy ul. Gnilnej 3 w Gdańsku, rozpoczęły się przesłuchania uczestników, które potrwają do piątku, 22 listopada 2013 r.

Ogłoszenie wyników, wręczenie nagród i Koncert Laureatów, odbędzie się w sobotę, 23 listopada, o godz. 12, w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego przy ul. Korzennej 33/35, siedzibie Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku.

21 młodych skrzypków

Organizatorami Konkursu, który odbywa się pod patronatem Prezydenta Miasta Gdańska, są: Towarzystwo Promocji Młodych Skrzypków im. Aleksandry Januszajtis, Centrum Edukacji Artystycznej w Warszawie, Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku oraz Nadbałtyckie Centrum Kultury.

Celem Konkursu jest promowanie młodych skrzypków i wspieranie polskiej wiolinistyki w Polsce i na świecie. Rodzice Oli, Ewa i Andrzej Januszajtisowie, w ten sposób postanowili upamiętniać swą Córkę, wybitnie utalentowaną, młodziutką skrzypaczkę, która 1 lipca 1991 roku, u progu życia i kariery, zginęła w Tatrach.

– Do konkursu przystąpiło 22 młodych skrzypków z całej Polski – powiedział doc. dr inż. Andrzej Januszajtis, prezes Towarzystwo Promocji Młodych Skrzypków im. Aleksandry Januszajtis. – Wyłonieni zostali w swoich szkołach jako najlepsi z najlepszych.

Jurorami tegorocznego Konkursu są: prof. Wiesław Kwaśny z Akademii Muzycznej w Krakowie przewodniczący Jury oraz prof. Bartosz Bryła z Akademii Muzycznej w Poznaniu, prof. Paweł Radziński z Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, prof. Jerzy Hazuka z Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku i prof. Krystyna Makowska-Ławrynowicz z Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie.

Agata Szymczewska, Jarosław Nadrzycki

Pierwszy Konkurs Skrzypcowy Pamięci Aleksandry Januszajtis odbył się w 1994 roku, następne organizowane były co trzy, a potem co dwa lata. W dziewięciu minionych edycjach uczestniczyło ponad 350 młodych skrzypków z całej Polski w wieku do 13 lat (grupa A ) i do 17 lat (grupa B).

Jurorami byli najwybitniejsi polscy pedagodzy skrzypiec. Spośród 109 laureatów wielu przystępowało do kolejnych konkursów i zdobywało czołowe nagrody, a obecnie są znanymi w Polsce i na świecie skrzypkami.

– Nasz konkurs wyłonił tak znakomitych, znanych dziś skrzypków, jak Agata Szymczewska, późniejsza zwyciężczyni |Konkursu im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu, która uczestniczyła w I Konkursie w młodszej grupie, zdobywając IV nagrodę, potem w brała udział w II Konkursie i wywalczyła I Nagrodę – powiedział doc. dr Andrzej Januszajtis. – Wśród laureatów jest Jarosław Nadrzycki, który w 1997 r. zdobył Grand Prix.

Pojawili się wspaniali:  Magdalena Makowska, Marta Machowska, rodzeństwo Marta i Mateusz Gidaszewscy, gdańszczanki Klaudia Kowacz i Anita Wąsik i wielu innych, którzy potwierdzili swoją klasę na „dorosłych” konkursach krajowych i międzynarodowych, przypomniał doc. dr inż. Andrzej Januszajtis.

Nagrody regulaminowe finansuje Prezydent Miasta Gdańska. Państwo Ewa i Andrzej Januszajtisowie fundują nagrody dla najmłodszych laureatów, zaś Towarzystwo Promocji Młodych Skrzypków im. Aleksandry Januszajtis, tradycyjnie, przyzna nagrodę za najlepszy koncert.

Wstęp na przesłuchania i Koncert Laureatów – wolny!

Katarzyna Korczak

konkurs 3

Marta Gidaszewska z Poznania, zdobywczyni I Nagrody w młodszej grupie w IX Ogólnopolskim Konkursie Skrzypcowym Pamięci Aleksandry Januszajtis

konkurs 4

Mateusz Gidaszewski z Poznania, zdobywca I Nagrody w starszej grupie w IX Ogólnopolskim Konkursie Skrzypcowym Pamięci Aleksandry Januszajtis.

konkurs 5

Laureaci IX Ogólnopolskiego Konkursu Skrzypcowego Pamięci Aleksandry Januszajtis w 2011 r.

Zrozumiesz – pomożesz innym

forumSenior może więcej czyli Akademia Poradnictwa Obywatelskiego. W dniach 4 i 5 października 2013 r. odbyły się pierwsze zajęcia warsztatowe w ramach projektu Senior może więcej czyli Akademia Poradnictwa Obywatelskiego. Uczestniczyło w nim 15 osób. Projekt jest realizowany przez Stowarzyszenie Forum Rad Dzielnic ze środków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w ramach Rządowego Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2012-2013.

Patronat nad przedsięwzięciem sprawują: Prezydent Miasta Gdańska i Rzecznik Praw Obywatelskich.

Prawo administracyjne, funkcjonowanie samorządu…

Pomysłodawczynią i koordynatorką projektu jest Beata Matyaszczyk, przewodnicząca Zarządu Rady Dzielnicy Gdańsk – Śródmieście.

Projekt adresowany jest do osób powyżej 55 roku życia, niezależnie od posiadanego wykształcenia. Podczas dwóch dwudniowych warsztatów  wyjazdowych i 32 godzinach warsztatów odbywających się w Gdańsku seniorzy zdobywają niezbędną wiedzę z zakresu: prawa administracyjnego, funkcjonowania samorządu, planowania przestrzennego, postępowania administracyjnego, dostępu do informacji publicznej, ochrony praw lokatorów  i prawa cywilnego. Po zakończonym szkoleniu będą przygotowani do prowadzenia poradnictwa obywatelskiego, oraz do udzielania pomocy innym osobom, które nie potrafią same poradzić sobie w sprawach urzędowych. Będą również informować  mieszkańców i partnerów o ważnych sprawach prowadzonych przez Miasto na terenie ich działalności.

Zajęcia, które odbyły się  w piątek, 4 października 2013 r. w Hotelu Otomin poprowadzili Przemek Kluz i Łukasz Machciński. Były one poświęcone komunikacji społecznej i rozwiązywaniu sporów.

Jak działa samorząd terytorialny

W sobotę, 5 października 2013 r. Beata Matyjaszczyk i Karol Ważny przeprowadzili warsztat pod tytułem „Zrozumieć samorząd terytorialny”. Uczestnicy zapoznali się ze strukturą istniejącego podziału samorządu terytorialnego w Polsce ze szczególnym uwzględnienie roli gminy oraz jednostek pomocniczych gminy (dzielnic). Gmina wykonuje wszystkie zadania samorządu terytorialnego nie zastrzeżone dla innych jednostek samorządu terytorialnego oraz nie zastrzeżone przez Konstytucję lub ustawy dla organów innych władz publicznych. Została również  omówiona ustawa o samorządzie gminnym z dnia 8 marca 1990 r.

W warsztatach uczestniczyli  miedzy innymi członkowie Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”, a zarazem seniorzy z klubu „Motława” działający przy tym stowarzyszeniu. Byli bardzo zadowoleni z formy przeprowadzenia zajęć. Profesjonalna kadra, przekazywała nowe zagadnienia  w bardzo dostępny i   przejrzysty sposób,  a koleżeńska atmosfera podczas zajęć pomagała w zapamiętaniu na pozór trudnych zagadnień.

Był to bardzo efektywnie i ciekawie spędzony czas.

Małgorzata Lewandowska

foum