Król Jan III Sobieski w ulubionym Gdańsku

sobieski fot. jw smGdańsk był ulubionym miejsce króla Jana III Sobieskiego. Często tu przybywał, także jeszcze jako marszałek wielki koronny. Królem został w 1674 r., a w 1656 r. jako chorąży wielki koronny asystował królowi Janowi Kazimierzowi Wazie podczas wizyty w Gdańsku. Dowodził także wojskową eskortą podczas pobytu królowej Ludwiki Marii. Natomiast jako hetman towarzyszył parze królewskiej w czasie kolejnych odwiedzin. Sobieski bywał w Gdańsku także z racji swych obowiązków jako właściciel starostw gniewskiego, osieckiego, międzyłęskiego, puckiego i nowodworskiego.

Zadomowiony, goszczony w domach patrycjuszy

„Kontakty Jana III z Gdańskiem były różnorodne. Sobieski bywał często w mieście, gdzie go goszczono w domach patrycjuszy. Przedstawiciele cechów gdańskich, broniąc swych interesów przed nadużyciami finansowymi ze strony Rady Miasta, pojechali nawet ze skargą aż do dalekiego Jaworowa, gdzie wówczas król przebywał. Panowanie Jana III zbiegło się bowiem ze znacznym pogłębieniem i zaostrzeniem się przeciwieństw klasowych i religijnych w Gdańsku” – czytamy w opracowaniu Bożeny Steinborn (wilanow-palac.pl).

Upodobanie, jakim Jan III darzył Gdańsk, miało zatem rodowód we wcześniejszej znajomości miasta. Myślę, że król lubił bywać w Gdańsku nie tylko dla niezmiernie ważnej politycznie, gospodarczo i strategicznie roli tego miasta w organizmie Rzeczypospolitej, lecz także dlatego, że ten nieprzeciętnie wykształcony człowiek (po studiach filozofii na Akademii Krakowskiej i kilkuletniej studyjnej Grand Tour w Europie) czuł się nader zadomowiony w tej, przyrównywanej do Amsterdamu, metropolii, wśród tutejszych intelektualistów i pisarzy (takich jak m.in. Joachim Pastorius i Wespazjan Kochowski)”. Zaprzyjaźnił się także z Janem Heweliuszem.

Najdłuższy pobyt króla Jana III Sobieskiego w Gdańsku miał miejsce w okresie od sierpnia 1677 r. do połowy lutego 1678 r. Wówczas zasłużył się dla miasta, spełniając rolę mediatora, kiedy rozstrzygnął i załagodził długotrwałe spory i ostry konflikt między cechami i radą miasta. W lutym 1678 r. wydał dekret, opowiadający się demokratycznie po stronie rzemieślników, który uregulował ustrój miasta.

Wjazd króla do Gdańska: Vive rex…

krol jan sob wilan659456046f41c835449514

W 1677 r. przybyłą parę królewską mieszkańcy miasta witali przy bramie tryumfalnej wzniesionej na ulicy Długiej, zdobnej okolicznościowymi dekoracjami, jak obeliski z laurowymi girlandami i podobnymi symbolami chwały, a zwieńczonej popiersiem Jana III.

Przyjęcie jakie wówczas zgotowało miasto Janowi III zostało opisane przez anonimowego autora (Kurtzer Bericht von Königl. Majestat In Polen angestellten Reiss In Preussen und darauff In die Stadt Dantzig gehaltenem Einzuge, Dantzig 1677).

„Według relacji autora tekstu, król zdecydował się odwiedzić Gdańsk w towarzystwie żony i królewicza Jakuba. W czasie trwania podróży (statkiem Wisłą) para królewska zatrzymywała się w przybrzeżnych miastach, gdzie była uroczyście przyjmowana. W Malborku Jan III wziął udział w polowaniu.

1 sierpnia, po nocy spędzonej we wsi Lipce rodzina królewska przybyła do Gdańska. Na powitanie dostojnych gości wyszli mieszkańcy miasta w licznym i barwnym pochodzie. Na przedzie jechali na pięknie przystrojonych koniach kupcy ubrani w czarne, aksamitne stroje z białymi wstęgami oraz kapelusze z pióropuszami. Przed nimi jechał dobosz oraz dwaj trębacze w biało-niebieskich szatach. Niesiono sztandar haftowany bogato złotem i srebrem. Drugą kompanię stanowili idący pod niebieskimi sztandarami kupcy i czeladnicy. Ubrani byli w kolorowe, bogato szamerowane złotem i srebrem stroje z niebieskimi wstęgami oraz kapelusze z pióropuszami. Trzecią kompanię formowali rzeźnicy, idący pod czerwonym sztandarem. Wśród nich szli również dobosze i trębacze w biało-czerwonych strojach.

Na ulice miasta wyległa cała ludność. Porządku pilnowała trzynasta kompania wojska, która ustawiła się z dwunastoma czerwonymi chorągwiami wzdłuż Długiego Targu aż do ratusza. Ulicę Długą dekorowało dwanaście chorągwi w białym kolorze, należących do innej kompanii. Trzy kompanie pod chorągwiami niebieskimi, pomarańczowymi i zielonymi stały przed Bramą Wyżynną.

Na ulicy Długiej ustawiono dwa obeliski z panopliami, które symbolizowały pokój i zwycięstwa odniesione przez Jana III w wojnach. Obeliski były u góry połączone girlandami zieleni, pod którymi wisiał laurowy wieniec. Mniejsze wieńce z lauru zdobiły ich szczyty. Postawy obelisków pokrywały malowidła z motywami alegoryki słońca i burzy, wzlatującego ku chmurom orła oraz lazurowego wieńca. Tym konstrukcjom plastycznym towarzyszyły liczne napisy, a całość symbolizowała króla i zapowiadała pomyślne jego rządy, tworząc barwny panegiryk na jego cześć. We wnętrzach obelisków ukryci byli dwaj muzykanci, którzy w momencie, gdy monarcha znajdował się w pobliżu, grali: „Vive rex…” („Niech żyje król”)

Przed królewską kwaterą została wzniesiona brama triumfalna z kolumn stojących na czterech postumentach. Przed bramą, na dwu postumentach stały posągi Marsa oraz Pallas Ateny. U góry, wśród kolumn umieszczono portret Jana III, nad którym unoszący się anioł – grając na trąbie – oznajmiał jego przybycie do Gdańska. Portret ten otaczały popiersia trzech poprzedników królów polskich”.

„Tak przygotowane miasto oczekiwało przyjazdu króla Jana. Około godziny piętnastej orszak królewski wjechał do Gdańska. Najpierw ukazały się wozy z bagażami, kuchnia oraz wozy ze służbą. Następnie jechali dostojnicy świeccy i duchowni. Za nimi kroczyły dwa wielbłądy, na których siedzieli Murzyni. Za nimi szedł oddział polsko-francuskiej kawalerii. Potem maszerowali w niebieskich mundurach muszkieterzy. Za nimi – hajducy oraz trzy gdańskie kompanie, które po powitaniu monarchy włączyły się do jego orszaku. Następnie jechali w dwu karocach opaci z Oliwy i Pelplina w towarzystwie duchowieństwa i panów świeckich. Za karocami prowadzono sześć koni, okrytych tygrysimi skórami. Potem jechały wozy wiozące ambasadora, biskupa chełmińskiego oraz wojewodę malborskiego. Za otaczającą te powozy służbą jechali czterej dobosze oraz siedmiu trębaczy. Następnie, poprzedzana przez rycerstwo i oddział królewskich trabantów, jechała pozłacana królewska karoca ze złotą koroną na dachu. Karocę ciągniętą przed sześć koni w pozłacanej uprzęży i pióropuszach otaczali paziowie trabanci. Dalej szła królewska orkiestra, pusta karoca oraz rzeźnicy. Orszak zamykał szwadron królewskich kozaków.

Przed Bramą Wyżynną powitała króla cała Rada Miejska, a burmistrz Adrian Linde wręczył mu klucze do miasta. (…)Po powitaniu królewska karoca w towarzystwie dostojnych panów wjechała na ulicę Długą i Długi Targ. Przy dźwiękach muzyki i ratuszowego hejnału ludność śpiewała: Te Deum laudamus (Ciebie Boga wysławiamy).

Król z rodziną udali się na spoczynek do przygotowanych dla nich komnat”.

Podobnie jak król Jan Kazimierz z Ludwiką Marią także Jan III z królową Marysieńką mieszkali w Gdańsku w domostwie zajmującym trzy posesje przy Długim Targu (numery 1-2), zwanym Palatium Regium.

3 sierpnia 1677 r. miasto wystawiło na Długim Targu czterogodzinne widowisko z fajerwerkami odnoszące się do chocimskiej bitwy, przedstawiające Jana III jako Herkulesa-zwycięzcę.

Wizyta królewska trwała siedem miesięcy.

Królowa Marysieńka w gdańskich „wodach egerskich”

Królowa Marysieńka była w Gdańsku w 1670 i w 1671 r. W 1676 r. (od 20 sierpnia do 7 września) kronikarz pisze o „wodach egerskich”, których leczniczo zażywała w Gdańsku. Szczególnie ważny był jej pobyt w roku następnym, od lipca 1677 r. 9 września 1677 r. w Gdańsku urodził się Aleksander Benedykt. Wówczas przez sześć tygodni nie biły gdańskie dzwony kościelne, aby niechcący nie przerwać snu królewiczowskiego niemowlęcia. Pobyt królowej przedłużył się do 14 lutego 1678 r. z powodu zarazy panującej w Warszawie. Królowa była w Gdańsku także od wiosny do jesieni w 1697 r. (być może znów dla zbawiennego działania „wód egerskich”).

(Takie lecznicze „wody egerskie” w Gdańsku to bardzo daleka historia. We Wrzeszczu jest zbiornik wody nazwany ,,Stary Sobieski’’, oddany do użytku w 1911 r., jednakże nic nie wskazuje, aby miał coś wspólnego z „wodami egerskimi” zażywanymi przez Marysieńkę).

„To był ostatni pobyt Jana III w Gdańsku, ale umiłowanie króla było trwale zapisane w kulturze miasta: salwy armatnie, także powtarzana przez ratuszowy zegar melodia hymnu Te Deum laudamus i widowiska uliczne – to reakcje Gdańszczan na zwycięstwa króla pod Wiedniem, a nawet pod Parkanami. Zaroiło się wtedy znów od utworów literackich różnorakiego rodzaju i autoramentu”.

Gdańszczanie uwielbiali króla

„Gdańszczanie odpowiadali na królewską życzliwość zachwyceniem, które można by porównywać do współczesnych objawów entuzjazmu dla idoli masowej kultury. Pierwszą wielką demonstracją popularności Sobieskiego było urządzenie po zwycięstwie pod Chocimiem (12 listopada 1673 r.) już 3 grudnia uroczystego nabożeństwa dziękczynnego, z kazaniami-laudacjami (następnie drukowanymi). W Gdańsku powstały wówczas także liczne utwory literackie chwalące chocimski tryumf i jego bohatera. (…)

Największą eksplozję okolicznościowej twórczości literackiej (w językach łacińskim, polskim i niemieckim) wywołała elekcja Jana Sobieskiego na króla Polski. Między innymi patetyczną odę napisał Jan Piotr Titius, a pastor Idzi Strauch prócz poematu opracował rozprawę o Sobieskim, podczas gdy Daniel Kałaj opublikował swoje kazanie o władcy „wielkim w boju i wielkim w pokoju”.

Koronacja króla w Krakowie dwa lata później (1676 r.) wywołała w Gdańsku „kolejną falę twórczości panegirycznej. Któż wtedy nie pośpieszył z tekstem już to wierszem, już to prozą pisanym!” – stwierdził badacz literatury gdańskiej tego czasu Edmund Kotarski.

W dniu koronacji miasto wystawiło widowisko gloryfikacyjne ze sztucznymi ogniami. Sonetami, łacińskimi i francuskimi, obdarowywali gdańscy literaci królową Marysieńkę w 1676 r.

Przyjaźń z Heweliuszem

Podczas wizyty w Gdańsku Jana Kazimierza Wazy para królewska gościła u Jana Heweliusza (w jego domu przy ulicy Korzennej). Sobieski (wówczas jako hetman) towarzyszył podczas tej wizyty u sławnego już astronoma. (Niestety, tę kamienicę Heweliusza rozebrano w… 1956 r!).

Światły i wykształcony Sobieski podczas pobytu w Gdańsku często odwiedzał pracownię sławnego astronoma Jana Heweliusza. Łączył ich serdeczne, przyjacielskie więzy. Przyznał uczonemu stypendium – 1000 florenów rocznie. Ciekawostką jest, że w 1668 r. Sobieski zamówił u Heweliusza przyrządy astronomiczne. O stopniu zażyłości obu mężów może świadczy fakt, że z okazji elekcji (w 1674 r.) przesłał królowi … trzy cytryny własnej hodowli. Heweliusz cenił króla Polski. Nie dziwi zatem, że dedykował niektóre swoje dzieła królowi. Drugą część jego dzieła „Machina coelestis” w 1679 r. dedykowana jest Sobieskiemu. Natomiast wielkie dzieło astronoma Prodromu astronomiae zawiera (w trzeciej części) atlas nieba pt. firmamentum Sobiescianum (1690 r.). Wśród siedmiu odkrytych nowych gwiazdozbiorów Heweliusz w 1683 r. wprowadził nazwę Scutum Sobiescianum (Tarcza Sobieskiego) – dla uczczenia zwycięstwa pod Wiedniem.

Obecnie w Gdańsku jest wiele miejsc i nazw poświęconych temu uwielbianemu królowi – na czele z pomnikiem króla Jana III Sobieskiego w centrum miasta, gdzie odbywają się różne mitingi, demonstracje a także spotkania Gdańszczan. Pomnik pochodzi ze Lwowa, od 1950 r. stał w parku Wilanowie, a od 1965 r. – jest w Gdańsku (na jednym z głównych placów, lecz ówcześni decydenci postanowili, że król zwrócony jest w kierunku zachodnim, odwrotnie niż we Lwowie, gdzie postać króla była zwrócona twarzą na południowy wschód, skąd najczęściej nadchodziło niebezpieczeństwo dla Polski).

(JD)

(Cytaty pochodzą z opracowań Bożeny Steinborn i Alicji Kurkowej – wilanow-palac.pl)