Archiwum kategorii: WIADOMOŚCI
Smutna wiadomość – zmarł Wacław Janocki
Ze smutkiem informuję, że zmarł nasz oddany Kolega
Ireneusz Lipecki
Wacław Janocki: O nasze życie!
Wacław Janocki był pomysłodawcą, animatorem i organizatorem Kącika Literackiego działającego w Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk.
Przejmujące słowa z wiersza „Przeznaczenie” Wacława Janockiego
Czy po nas także ktoś zapłacze?
Jak wszystkich uczy Ojciec Niebieski;
powstałeś z prochu w proch się obrócisz.
Lecz masz nadzieję popartą Słowem
– powstaniesz z martwych do domu wrócisz!
Poniżej wiersze Jego autorstwa, prezentowane podczas spotkań Kącika Literackiego.
O życie nasze!
Utkane przez Pana Wszechświata, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych…
Jakie jest piękne i jednocześnie cierniste, zawarte w misternym planie stworzenia.
Łzy szczęścia mieszają się z łzami żalu i zwątpienia.
I tylko niezachwiana wiara w Pana pozwala nam nieraz, w szarej codzienności, przeżyć godnie to, co Pan nam podarował, też poprzez miłość.
Uczymy się ciągle przez całe życie iść z tą miłością.
Człowiek jest niedoskonały, lecz nauka wpleciona w jego życiu powinna wypełniać to, co dał nam Pan.
Czasami wystarczy ciepłe słowo, czasami gest, odruch serca.
Nie zawsze otrzymujemy to, czego byśmy sobie życzyli.
A czas płynie nieubłaganie cicho, a nieraz z łoskotem.
Nagle uświadamiamy sobie co jest w życiu ważne, jak byśmy postępowali jeżeli mielibyśmy zaczynać od nowa.
Więc kochajmy ludzi, bo czas ucieka i bądźmy przez nich kochani.
Szanujmy i uwielbiajmy to, co nam Pan dał, nie zmarnujmy tej szansy…
Wacław Janocki
Publikacja, 18.04.2018 r.
Przeznaczenie
Pochmurna jesień już liście sypie
a wiatr wśród drzew melodię nuci
i deszcz jesienny rzeźbiący twarze.
Ja wiem , że do mnie już nie powrócisz.
Kiedy jesteśmy tacy samotni,
nachodzą w myślach te niepokoje.
Dlaczego dłużej tak być nie mogło,
gdy byliśmy razem tu we dwoje.
Lecz los przewrotnym tak często bywa
i niezależnie od przeznaczenia.
Najpierw szczęśliwe chwile wplata,
by zabrać z sobą nawet marzenia.
Te święte miejsca łzami zroszone,
piękno artysty ręką oddane.
Dlaczego dłużej tak być nie mogło,
że trzeba oddać to co kochane.
Wiązanka kwiatów, znicz zapalony
i serce w piersi co się kołacze,
modlitwa z prośbą o pokój duszy.
Czy po nas także ktoś zapłacze?
Jak wszystkich uczy Ojciec Niebieski;
powstałeś z prochu w proch się obrócisz.
Lecz masz nadzieję popartą Słowem
– powstaniesz z martwych do domu wrócisz!
Wacław Janocki
Publikacja,
19 listopada 2015
Inne wiersze Wacława Janockiego prezentowane podczas spotkań Kącika Literackiego.
Jesień w zadumie
Jesienne podróże tak mocno mnie zachwyciły,
Wspólne wycieczki tak mocno mnie zamyśliły,
Znów do mnie tak pięknie miejsca powróciły.
Tak miło było, że się sprawdziło zamyśleniem.
Rzym, Florencja, Wenecja, Bergamo, Padwa,
Mediolan, San Remo, Cannes, Verona, Genua.
Wacław Janocki
11 października 2017
Przyjaźń
Prawdziwej przyjaźni nie zdepczą tabuny
dzikich rumaków, złych myśli istnienie.
Choć róża jest cudną pięknością natury –
Też kłuje jak złego przeżycia wspomnienie.
Ulżyj więc sercu i swemu sumieniu,
Które ci podpowie myśli odkrywaniem.
Niepotrzebnie tłumione tego zrozumieniu
I podziel je ze mną jak dawniej kochaniem.
Gdy ci ciężko a umysł nurtuje zwątpienie
Pamiętaj – wiele jest serc niosących otuchę.
Lecz ja przyjaźni tak łatwo nie zmienię
Chociaż jestem daleko, ale wyznam skruchę.
Wacław Janocki
4 września 2017
Gdy odszedłeś
O pasterzu serc ludzkich tak bardzo kochany!
Gdy odszedłeś od nas do niebiańskiej bramy,
Zachodzące słońce rzewnie zapłakało –
Tyle ludzi na świecie Cię bardzo kochało.
Wezwany do Ojca na wieczne zbawienie,
Wielki smutek nastał na ludzi i ziemię.
Lecz Ty nie odszedłeś z naszych serc daleko –
Twoja miłość nadal zaszczepiona czeka.
Uczyłeś nas miłości do Boga, do ludzi;
Wszystkiego co dobre, co świadomość budzi.
Nie zważając na trudy i wielkie cierpienie
Usuwałeś leżące na drodze kamienie.
Nienawiści, przemocy, tego zła wszelkiego,
Które ogarnęło rozum człowieka słabego.
Byłeś bratem i ojcem każdej ludzkiej duszy,
Byłeś jednym z niewielu co granice kruszy.
Dziękujemy Ci bardzo za Twoje staranie –
Wytyczyłeś nam drogę, która pozostanie;
W naszych sercach, umysłach, przyszłym pokoleniu
Dla wszystkich co bliskie człowieka zbawieniu.
Dziękujemy Panu za Twoje posłanie!
Na stolicy Piotrowej we spiżowej bramie.
Patrzysz teraz na świat z niebiańskiej oddali,
Jak się pasą owieczki w Twej rodzinnej hali.
Wacław Janocki
Gdańsk.17.04.2005
16 sierpnia 2017
Lato
Gdy na niebie świeci już czerwcowe słońce,
Nastają dni ciepłe, truskawką pachnące –
Wtedy czuję, że zaczął się czas dojrzewania,
Moich myśli, owoców, mojego kochania.
Ten ciepły wiaterek , ta zapowiedź lata
Niesie ją do ciebie moja myśl skrzydlata.
Oznajmia swym żarem, że będzie gorące,
Jak nad nami na niebie to czerwcowe słońce.
Lipiec się już zaczął, odpoczynku pora,
Plaża też rozbłysła nad brzegiem jeziora.
Ogarnięta promieniami złocistego słońca
Wzywa nas na łono letniego gorąca.
Zmęczeni upałem, myślami o wodzie –
Tak trwamy w marzeniach o letniej przygodzie.
To lato jest dla nas tak bardzo na czasie,
Że sierpień nas zastał w całej swojej krasie.
I trudno będzie wkrótce z nim się rozstać
To lato na zawsze mogło u nas zostać!
I tylko wspomnienie w pamięci zostanie
Tak jak ty już u mnie na zawsze kochanie.
Wacław Janocki
12 lipca 2017
Dobrych snów
Dobrych snów ci życzę wśród kwiatów na łące –
będę we śnie je zbierał, nawet niepachnące.
Może dziwnym się wydaje to moje marzenie,
być wśród traw tych dzikich – one dają ukojenie.
Tyle jest piękna na ziemi, tak jak my stworzeni –
i całym wszechświecie, w niebieskiej przestrzeni.
Lecz brakuje miłości, która nie wszystkim jest dana,
zamknij oczy i pomyśl o niej w swoim śnie do rana.
Niech cię czule obejmie i mocno do serca przytuli –
jak wspomnienie, jak dziecko do matczynej koszuli.
O matce, która nas miłością bezwzględną darzyła
i zawsze ochraniała, kochając nigdy nie zdradziła.
Wacław Janocki
7 czerwca 2017 r.
Moja wiosna
Wiosna nas budzi śpiewem ptaków nad ranem
Wokoło łąki i pola, kobiercem zielonym zasłane.
Kolorowym kwieciem stroją drzewa sady.
Na jej zatrzymanie nie ma żadnej rady!
Przyszła do nas wiosna – pachnąca, zielona,
Tak jak twoje oczy, cudna i stęskniona,
Tak jak kwiaty na łące i pola zielone –
Moje myśli tą wiosną są bardzo natchnione.
Czy twe oczy to widzą i czujesz pragnienie
Aby to wiosenne zatrzymać marzenie?
W moich myślach i sercu na zawsze zostanie,
Obraz pięknej wiosny tak jak ciebie pani!
Wacław Janocki
15 maja 2017 r.
Wiosenne marzenie
Gdy wiosną rozkwitły już krzewy zielone,
Powróciły do mnie myśli nią zbudzone.
Rozbłysła nadzieja tak długo tłumiona,
Że pozwolę się porwać naturze w ramiona.
Chciałbym odczuć ciepło i zapach tej wiosny,
Gdy zakwitną kwiaty oddechem radosnym.
Tak czekam stęskniony na mej wiosny tchnienie.
Kiedy się realnym stanie to moje marzenie?
Tylko trochę słońca i parę promieni,
Może tą złą passę wiosna mi odmieni.
Czekam więc z nadzieją na jej ciepłe tchnienie,
Wtedy się realnym stanie to moje marzenie.
Wacław Janocki
12 kwietnia 2017 r.
Wspólne Marzenie
Gdy mężczyzna miło marzy o kobiecie,
dni marcowe przychodzą w zachwycie.
Tak szybko się kończy ta aura zimowa,
wiosna rozpocznie działanie od nowa.
Nadejdzie już pora do wspólnego marzenia,
przekazane zostaną nawzajem wspomnienia
z lat młodszych i starszych, które pamiętamy
i tak wiele przeżyć , które razem wymieniamy.
Wzmocni nas pogoda i świecące słońce,
zieleń wesprze i kwiaty kwitnące na łące.
Ożywi mocno we wspólnej przestrzeni-
nasze życie ponownie znów się odmieni.
Kobieta też poczuje ten powiew radosny-
będzie jej przyjemny, jak przybycie wiosny.
Dlatego najlepsze jest wspólne działanie
w pamięci naszej miło na zawsze zostanie.
Wacław Janocki
15 marca 2017 r.
KARNAWAŁ
Już karnawał, przyszła pora-
zacząć tańce od wieczora.
Wszyscy młodzi oraz starzy
pragną, aby rok się miło darzył.
Więc zacznijmy od przebrania
w stroju godnym przekazania-
wszystkim, co chcą karnawału,
także tym, co chcą podziału.
Kiedy w scenę wjadą sanie-
tak rozpocznie się spotkanie.
Pan na saniach wystrojony
w strój niebieski i czerwony.
Pan, którego my nie znamy
będzie prosił w taniec damy.
Muzyka tonacją podniesiona
wszystkich do tańca przekona.
Zatańczymy razem przebrani
w różne stroje z maseczkami.
Karnawał, który rozpoczynamy
będzie nam bliski i uwielbiany.
Gdańsk, 6.02.2017 r.
Wacław Janocki
8 stycznia 2017 r.
Gwiazdka
Kiedy pierwsza gwiazdka świeci
I przy stole siedzą dzieci,
Ogłaszając wszem podanie,
Że w Betlejem tu na sianie
Panna Czysta da dziecinę –
Jezus będzie mu na imię!
My w modlitwie prośmy Boga,
Aby w sercach znikła trwoga –
Jezus ludziom da zbawienie,
Grzechów naszych odkupienie.
W przeddzień Jego narodzenia,
By spełniły się życzenia;
Wszelkiej naszej pomyślności
Według Twojej przychylności.
Święty Panie a nasz Boże
Niech nam Jezus dopomoże;
Zgasić smutki i strapienia –
By spełniły się marzenia.
Wacław Janocki
14 grudnia 2016 r.
Świąteczne refleksje
Już choinka przystrojona,
Mruga świateł kolorami.
Ja dlatego piszę wierszem,
By być tutaj razem z Wami.
Pod choinką są prezenty,
Według imion ułożone –
W tym Mikołaj pomógł Święty,
Są w nich także ulubione.
My składamy też życzenia,
Życząc wszelkiej pomyślności,
Lecz nie zapominajmy o tym,
By w nich było ciut miłości.
Tego życzę osobiście
Wszystkim, którym nie jest dane
By wróciło do nich wszystko
– To co miłe i kochane.
W tą Wigilię Narodzenia,
Kiedy śnieg za oknem prószy
Składam wszystkim swe życzenia
– Może nastrój trochę wzruszy.
Wacław Janocki
Gdańsk.24.12.2010 r.
Święty Mikołaj tuż, tuż
Już niebawem tu do dzieci
Ktoś z krainy znów przyleci
Mroźnej, śnieżnej, pełnej w czary,
Aby przywieźć dzieciom dary.
Stos prezentów z zabawkami,
Wory całe z słodyczami.
Ciągną sanie w każdą stronę
W reny wielkie zaprzężone.
A na saniach wystrojony,
Z długą brodą w strój czerwony
Sam Mikołaj gna po świecie,
Aby obdarować dzieci.
Warto grzecznym być kochanie
To i prezent też dostaniesz.
Warto wierzyć w takie czary,
Każdy młody oraz stary.
Bo Mikołaj nawet z góry
Widzi wszystko poprzez chmury,
Zna intencje i zamiary
Chociaż jest też bardzo stary.
Wacław Janocki
14 grudnia 2016 r.
Zamyślenie
Święto Zmarłych łączy się z głębokim przemyśleniem-
wielki żal dla tych co odeszli do niebiańskiej bramy.
Dzień ten dla nas jest bardzo mocnym wspomnieniem,
byliśmy wśród ludzi, którzy opuścili nas niespodzianie.
Modlitwa, znicze i kwiaty na grobach złożone,
dla bliskich, znajomych i tak dobrze znanych.
Niech przypomną się nam lata razem spędzone,
w naszych sercach zostaną na zawsze kochanych.
Wacław Janocki
16 listopada 2016 r.
Na pokrzepienie serca
Łzy jak krople rosy często na twej twarzy,
myślisz o cierpieniu i nigdy nie marzysz.
Lecz dusza i ciało jest w ciągłej potrzebie;
zrzuć jarzmo przeszłości, pomyśl o istnieniu!
A nie będzie późno na doznań rozkoszy,
nie w sferze mamony co rozumy korzy,
lecz w pięknie stworzenia, które Bóg nam zsyła.
Przewodniczką będzie Panna czysta, jej imię Maryja.
Wszystko co zamierzasz powierz w zaufaniu
a odzyskasz spokój i pewność w działaniu.
Bo miłością wielką ciągle Bóg nas darzy,
jeśli o miłości dalej swojej marzysz;
To pomyśl o Jezusie, o Jego cierpieniu
w naszym krótkim życiu Jego zrozumieniu.
Uwierz On nas kocha, wspiera, daje siłę woli
i nigdy nas nie opuści chociaż bardzo boli.
Wacław Janocki
16 listopada 2016 r.
Jesień
Jesienne niebo już chmurami zasłane
deszcze i zimno przychodzą na zmianę.
Będzie trudno zapomnieć o tak miłym lecie,
lecz barwy jesieni stroją się w komplecie.
Piękno przedstawiają w różnorodnym wzorze,
podobnie na niebie świecą barwne zorze.
I tak w każdym roku i w każdej jesieni !
Krajobraz przyrody w tym czasie się zmieni.
Zmiany pory roku mocno inspirują,
różnie też ludzie na co dzień się czują.
Jesień nam pomoże swą barwą promieni,
humor się poprawi i nastrój odmieni!
Wacław Janocki
12 października 2016 r.
Koniec lata
Lato nasze już stanęło na progu jesieni,
kwiaty też przekwitły, coraz mniej zieleni.
Ale dla nas to niewielka poniesiona strata
tylko będzie brakowało tak ciepłego lata.
Letnie pozostaną nam miłe wspomnienia
z urlopów i z wczasów nie do zapomnienia.
Nastaną dni barwne w kolorystyce jesieni,
odcień w obrazach codziennych się zmieni.
W tym letnio-jesiennym barw kolorze
rozbłyśnie słońcem całe nasze morze.
Wybierając się jutro na spacer po plaży
niejeden z nas o lecie tak miło pomarzy.
Wacław Janocki
13 września 2016 r.
Lato na plaży
To już lipiec – pełnia lata,
Słońce plaże nam omiata.
Takim ciepłym barw kolorze
Rozbłyskuje złotem morze.
Z szumem fali i z łoskotem
Woła: kto kąpieli ma ochotę?
Wtedy młodsi oraz starzy –
Grzejąc ciała tu na plaży,
Dla komfortu i ochłody
Wejdą do tej słonej wody,
Słychać pluski i wołanie –
Tam się kąpią starsze panie.
Tak plażując do wieczora
Już powrotu przyszła pora,
Dla najmłodszych tutaj dziatek
I tych starszych nastolatek.
Kiedy słońce już zachodzi,
Gwar ustaje, dzień odchodzi.
Morze pilnie chłodzi plaże,
By odetchnąć po tym żarze.
Wacław Janocki
13 lipca 2016 r.
Dobrych snów
Dobrych snów ci życzę wśród kwiatów na łące,
Będę w śnie je zbierał – nawet niepachnące.
Może dziwnym się wydaje to moje marzenie,
być wśród traw tych dzikich, które dają ukojenie.
Tyle jest piękna na ziemi – tak jak my stworzeni,
w całym wszechświecie, w niebieskiej przestrzeni.
Lecz brakuje miłości, która nie wszystkim jest dana,
zamknij oczy i pomyśl o niej w swoim śnie do rana.
Niech cię czule obejmie i mocno do serca przytuli –
jak wspomnienie, jak dziecko do matczynej koszuli.
Śnij o matce, która miłością bezwzględną darzyła,
zawsze ochraniała, kochając nigdy nie zdradziła.
Wacław Janocki
8 czerwca 2016 r.
Wspomnienia z Głuszycy
Tą wiosną zakwitły wspomnienia z młodości
I obudziły we mnie drzemiącą tęsknotę miłości;
Do miejsc mi tak drogich i tak dobrze znanych,
Do osób mi bliskich – tak bardzo kochanych.
Kiedy wracam myślą do rodziny domu –
Toczy się w mym oku łezka po kryjomu.
Jakże chciałbym się ukryć w tej leśnej zieleni.
– I zapomnieć o wszystkim, nawet o jesieni.
Dotknąć leśnych kwiatów, tak dziko rosnących.
– I tych drzew na wietrze melodię szumiących.
Chciałbym się zanurzyć w szemrzącym potoku,
Snującym tak długą opowieść o leśnym uroku.
O ogrodzie przy domku w tej pięknej Głuszycy,
Stojącym w szeregu przy tej mojej ulicy.
O cieniach tajemnic chmurami owianych,
O zboczach górzystych, niegdyś dobrze znanych.
Dziecinną beztroską wiedziony obrazem,
Pięknem tej przyrody natchniony zarazem.
Chciałbym jeszcze wrócić do tych stron młodości,
Dotknąć wzrokiem i westchnąć o mojej miłości.
Wacław Janocki
11 maja 2016 r.
Przemyślenia
Gdzie się tak śpieszysz człowiecze nieznany,
Że w myślach zachłannie nakładasz kajdany.
Dla swoich pragnień, nadziei spełnienia –
Gotowy jesteś ponosić ogromne cierpienia?
I tak świat cały się kręci bez twego udziału.
Ty jesteś tylko malutkim okruszkiem podziału,
Małą cząsteczką w wielkim ogrodzie istnienia.
Lecz ważną w naturze boskiego stworzenia.
Więc przemyśl to swoje zachłanne spojrzenie;
Na świat i wirującą w przestworzach ziemię.
Bo wszystko do siebie tak dokładnie pasuje-
Człowiek tego nie poprawi a tylko popsuje.
Wacław Janocki
13 kwietnia 2016 r.
Wiosenne marzenia
Dni marcowe są szare i prawie bez słońca,
Dlatego marzymy już o wiośnie bez końca.
Spoglądając na swoją niewiastę zazdrośnie,
Czy ona też marzy i myśli także o wiośnie?
Lecz jej spojrzenie jest piękne, kuszące;
Jak kwiaty kwitnące na wiosennej łące.
Chyba już nadejdzie wiosenne marzenie.
Podobnie jak właśnie to piękne spojrzenie.
Nasze myśli razem – będą tak gorące,
Że obudzi się wiosna i marcowe słońce.
Radośnie rozgrzeje nasze serca, ramiona
I wszystko odżyje , dni szare pokona.
Więc Paniom składamy najlepsze życzenia;
Za uśmiech radosny – wiosenne marzenia.
Niech wszystko najlepiej Kobietom się darzy,
Bo Kobieta myśli miło i konkretnie marzy.
Wacław Janocki
3 marca 2016 r.
Walentynki
Dzisiaj właśnie walentynki,
Więc pozwólcie mi dziewczynki,
Zrobić drobny prezent z słowa,
Który jest jak kwietna mowa.
Z łąki śniegiem przysypanej
A miejscami odtajanej,
Niespodziankę wam szykuje
I niebawem się wykluje;
Pierwszy zwiastun wiosny, Jest on śliczny i radosny –
To przebiśnieg biały zdrowy
I do życzeń jest gotowy.
Ja do niego się przyłączę
Aby nie zamarzło kłącze.
Też przesyłam swe życzenia
W kolejności do spełnienia;
Dużo ciepła i radości,
Zero nawet małej złości.
Niech tradycja Walentynek,
Będzie miła dla dziewczynek!
Wacław Janocki
4 lutego 2016 r.
Gwiazdka
Kiedy pierwsza gwiazdka świeci
I przy stole siedzą dzieci,
Ogłaszając wszem podanie,
Że w Betlejem tu na sianie
Panna Czysta da dziecinę –
Jezus będzie mu na imię!
My w modlitwie prośmy Boga
Aby w sercach znikła trwoga –
Jezus ludziom da zbawienie,
Grzechów naszych odkupienie.
W przeddzień Jego narodzenia,
By spełniły się życzenia;
Wszelkiej naszej pomyślności
Według Twojej przychylności.
Święty Panie a nasz Boże
Niech nam Jezus dopomoże;
Zgasić smutki i strapienia –
By spełniły się marzenia.
Wacław Janocki
10 grudnia 2015 r.
Świąteczne refleksje
Już choinka przystrojona,
Mruga świateł kolorami.
Ja dlatego piszę wierszem,
By być tutaj razem z Wami.
Pod choinką są prezenty;
Według imion ułożone –
W tym Mikołaj pomógł Święty,
Są w nich także ulubione.
My składamy też życzenia;
Życząc wszelkiej pomyślności,
Lecz nie zapominajmy o tym;
By w nich było ciut miłości.
Tego życzę osobiście ;
Wszystkim, którym nie jest dane
By wróciło do nich wszystko
– To co miłe i kochane.
W tą Wigilię Narodzenia,
Kiedy śnieg za oknem prószy
Składam wszystkim swe życzenia
– Może nastrój trochę wzruszy.
Wacław Janocki
10 grudnia 2015 r.
Przeznaczenie
Pochmurna jesień już liście sypie
a wiatr wśród drzew melodię nuci
i deszcz jesienny rzeźbiący twarze.
Ja wiem , że do mnie już nie powrócisz.
Kiedy jesteśmy tacy samotni,
nachodzą w myślach te niepokoje.
Dlaczego dłużej tak być nie mogło,
gdy byliśmy razem tu we dwoje.
Lecz los przewrotnym tak często bywa
i niezależnie od przeznaczenia.
Najpierw szczęśliwe chwile wplata,
by zabrać z sobą nawet marzenia.
Te święte miejsca łzami zroszone,
piękno artysty ręką oddane.
Dlaczego dłużej tak być nie mogło,
że trzeba oddać to co kochane.
Wiązanka kwiatów, znicz zapalony
i serce w piersi co się kołacze,
modlitwa z prośbą o pokój duszy.
Czy po nas także ktoś zapłacze?
Jak wszystkich uczy Ojciec Niebieski;
powstałeś z prochu w proch się obrócisz.
Lecz masz nadzieję popartą Słowem
– powstaniesz z martwych do domu wrócisz!
Wacław Janocki
19 listopada 2015 r.
Gdy odszedłeś
O pasterzu serc ludzkich tak bardzo kochany!
Gdy odszedłeś od nas do niebiańskiej bramy,
Zachodzące słońce rzewnie zapłakało –
Tyle ludzi na świecie Cię bardzo kochało.
Wezwany do Ojca na wieczne zbawienie,
Wielki smutek nastał na ludzi i ziemię.
Lecz Ty nie odszedłeś z naszych serc daleko –
Twoja miłość nadal zaszczepiona czeka.
Uczyłeś nas miłości do Boga, do ludzi;
Wszystkiego co dobre, co świadomość budzi.
Nie zważając na trudy i wielkie cierpienie
Usuwałeś leżące na drodze kamienie.
Nienawiści, przemocy, tego zła wszelkiego,
Które ogarnęło rozum człowieka słabego.
Byłeś bratem i ojcem każdej ludzkiej duszy,
Byłeś jednym z niewielu co granice kruszy.
Dziękujemy Ci bardzo za Twoje staranie –
Wytyczyłeś nam drogę, która pozostanie;
W naszych sercach, umysłach, przyszłym pokoleniu
Dla wszystkich co bliskie człowieka zbawieniu.
Dziękujemy Panu za Twoje posłanie!
Na stolicy Piotrowej we spiżowej bramie.
Patrzysz teraz na świat z niebiańskiej oddali,
Jak się pasą owieczki w Twej rodzinnej hali.
Wacław Janocki
Gdańsk.17.04.2005 r.
1 października 2015 r.
Barwy jesieni
Jesień już sypie nam złote liście,
Rozściela wkoło kobierce z mgły,
Z podmuchem wiatru wirują myśli
W tych myślach moich jesteś i ty.
Ta polska jesień jest romantyczna,
Bez słów zbytecznych otwiera nam;
Ubraną złotem, tkaną czerwienią –
Jedną z jesiennych, tak wielu bram.
I w nią wkroczymy zauroczeni
W ciszy, skupieniu i zadumaniu,
Że myśli nasze będą tak blisko-
To jesień czyni jak w zakochaniu.
I nim nadejdą dni wiatrów, słoty,
Okryci szalem z jesiennej mgły,
Będziemy dalej tak szli w milczeniu;
Jesienną bramą, by wierzyć w sny.
Gdy z drzew opadną ostatnie liście,
Barwy jesieni zgasi nam słońce,
Czy nasze myśli nią tak natchnione
Zostaną dłużej w nas tak gorące?
Wacław Janocki
Gdańsk, 8.10.2008 r.
1 października 2015 r.
Lato
Gdy na niebie świeci już czerwcowe słońce,
Nastają dni ciepłe, truskawką pachnące-
Wtedy czuję, że zaczął się czas dojrzewania;
Moich myśli, owoców, mojego kochania.
Ten ciepły wiaterek , ta zapowiedz lata
Niesie ją do ciebie moja myśl skrzydlata.
Oznajmia swym żarem, że będzie gorące
Jak nad nami na niebie to czerwcowe słońce.
Lipiec się już zaczął, odpoczynku pora,
Plaża też rozbłysła nad brzegiem jeziora
Ogarnięta promieniami złocistego słońca
Wzywa nas na łono letniego gorąca.
Zmęczeni upałem, myślami o wodzie-
Tak trwamy w marzeniach o letniej przygodzie.
To lato jest dla nas tak bardzo na czasie,
Że sierpień nas zastał w całej swojej krasie.
I trudno będzie wkrótce z nim się rozstać-
To lato na zawsze mogło u nas zostać!
I tylko wspomnienie w pamięci zostanie
Tak jak ty już u mnie na zawsze kochanie.
Wacław Janocki
2.07.2015 r.
Gdańsk nasze miasto
To nasze miasto od wieków znane
Jest dla nas bliskie i uwielbiane.
Historia miasta tak inspiruje,
Że dawne dzieje we śnie się czuje.
Starych kamienic nadproża, bramy
Dają nam w myślach obrazy famy;
Dawnego Gdańska, miasta wolnego
Co przyciągało mocno do niego.
Port i spichlerze, Opływ Motławy
Były rozwojem dla miasta sprawy.
Miasto tętniło handlowym życiem
Dając tu ludziom godne przeżycie.
Dziś wspominając historię miasta
Pięknem zabytków ono wyrasta.
Z naszego miasta, które kochamy –
Dać poznać innym co my już znamy.
Aby zachować z dawnej epoki –
Piękno zabytków, Gdańska uroki.
Działajmy razem dla tej struktury
W imię przyszłości naszej kultury !
Wacław Janocki
Gdańsk 01.06.2015 r.
11 czerwca 2015
Moja wiosna
Wiosna nas budzi śpiewem ptaków nad ranem,
Wokoło łąki i pola kobiercem zielonym zasłane.
Kolorowym kwieciem stroją drzewa sady –
Na jej zatrzymanie nie ma żadnej rady!
Przyszła do nas wiosna – pachnąca, zielona,
Tak jak twoje oczy, piękna i stęskniona,
Tak jak kwiaty na łące i pola zielone –
Moje myśli tą wiosną są bardzo natchnione.
Czy twe oczy to widzą i czujesz pragnienie
Aby to wiosenne zatrzymać marzenie?
W moich myślach i sercu na zawsze zostanie,
Obraz pięknej wiosny tak jak ciebie pani!
Wacław Janocki
Gdańsk.16.05.2005 r.
7 maja 2015 r.
Walentynki
Dzisiaj właśnie walentynki,
Więc pozwólcie mi dziewczynki,
Zrobić drobny prezent z słowa,
Który jest jak kwietna mowa.
Z łąki śniegiem przysypanej
A miejscami odtajanej,
Niespodziankę wam szykuje
I niebawem się wykluje;
Pierwszy zwiastun wiosny,
Jest on śliczny i radosny –
To przebiśnieg biały zdrowy
I do życzeń jest gotowy.
Ja do niego się przyłączę
Aby nie zamarzło kłącze.
Też przesyłam swe życzenia
W kolejności do spełnienia;
Dużo ciepła i radości,
Zero nawet małej złości.
Niech tradycja Walentynek,
Będzie miła dla dziewczynek !
Wacław Janocki
Pierwszy wiersz Wacława Janockiego publikowany w portalu nasz.gdansk.pl podczas inauguracji działaności Kącika Literackiego 7 stycznia 2015 r.
Jesienny pejzaż
Jesienne niebo wokół zasnute,
Kolor szarości z bielą w oddali,
I ziewa morze krzykiem budzone
Mew śmigających na grzbietach fali.
Przygasłe barwy pasteli plaży
Z wyrzuconymi na brzeg muszlami,
Szeptem i szumem oznajmia wszystkim,
Że idzie zima ponad wydmami.
My utuleni pieśnią natury,
Idziemy naprzód brzegiem ścigani
A kroki znaczą ślady na piasku –
My tak jak morze ukołysani.
Wacław Janocki
Gdańsk.10.12.2004 r.
Wesołych Świąt i pomyślnego, zdrowego Nowego Roku!


Kresowe historie (3): Krzycząca cisza
Kresowe historie (3). Jest nas w Polsce, mających korzenie kresowe, około 5 milionów obywateli. Musimy podnieść wysoko głowy i zdecydowanie upomnieć się o Polaków mieszkających na kresach i o zwrot naszych narodowych dóbr kultury – czytamy w reportażu Zbigniewa Sochy.

Widok Wilna, ulica Dominikańska, grafika z XIX wieku, własność prywatna
W tej, trzeciej części cyklu przypominam o niebywałej wręcz liczbie pozostawionych na terenach od Wilna aż po Lwów bezcennych polskich zbiorach muzealnych, archiwalnych, bibliotecznych i wielkich zaniechaniach, opieszałości polityków w ich odzyskiwaniu.
Mówienie o zwrocie dóbr kultury pozostawionych na kresach po zmianie granic nazwać można to krzyczącą ciszą.
Intensywne działania potrzebne
W pierwszych odcinkach cyklu przypomniałem tragiczne wydarzenia historyczne, jakie miały miejsce na Kresach i zmaganie się z niezmiernie trudną codziennością Polaków tam mieszkających.
W wyniku II wojny światowej Polska utraciła ponad 500 tysięcy obiektów kultury, z czego przytłaczającą część bezpowrotnie. Udało się dokładnie zliczyć, że na Kresach pozostawionych zostało 5056 bibliotek. Od lat dziewięćdziesiątych XX wieku temat zwrotu polskich dóbr kultury z Ukrainy, Litwy i Białorusi prawie nie istnieje w przestrzeni publicznej oraz w zainteresowaniu i działaniach polityków.
Staraniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i osób prywatnych w ciągu roku udaje się odzyskać kilka obiektów kultury, głównie obrazów i jest to oczywiście sukces w obliczu tak olbrzymich strat wojennych.
Polską racją stanu jest podejmowanie intensywnych działań zmierzających do powrotu kolejnych, prawnie należących do Rzeczpospolitej Polskiej, setek tysięcy bezcennych dzieł sztuki.

Widok Lwowa z XIX wieku, grafika z XIX wieku, Muzeum Narodowe w Krakowie
Ciągłość historyczna i kulturowa
W II Rzeczpospolitej wiodącymi ośrodkami nauki, kultury, czy też innowacyjności, były Warszawa, Kraków, Lwów i Wilno. Istotna część naszego dziedzictwa kulturowego stanowią archiwa historyczne we Lwowie, bez nich nie można prowadzić badań nad ciągłością polskiej kultury, historii. Trudno o w miarę pełną wystawę sztuki polskiej bez wybitnych dzieł malarstwa z kolekcji lwowskich muzeów.
Lwów zwany był miastem muzeów, samych placówek muzealnych przed wojną było na różnym etapie organizacyjnym dwadzieścia pięć. Poprzez tworzenie muzeów lwowianie chcieli zachować narodową tożsamość w okresie zaborów, ułatwić badania twórcom literackim, czy też historykom dziejów Rzeczpospolitej i jej związków z Europą. Lwów był niekorowaną stolicą Polski w okresie zaborów.
Dla zobrazowania jak wiele skarbów narodowych, pozostało po wojnie we Lwowie, zajrzyjmy do kilku placówek lwowskich.
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
W Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich, powstałym w 1817 roku aktem fundacyjnym, przekazanym w darze narodowi polskiemu, pozostało po wojnie:
1. 760 000 ksiąg i starodruków
2. 17 500 rękopisów
3. 170 000 czasopism
4. 3100 dyplomów, dokumentów
5. 10 130 autografów
6. 9 247 obiektów kartograficznych
7. 4 500 obiektów muzykologicznych
8. 100 000 grafik, rysunków
9. 1700 obrazów i 500 rzeźb
10. 6400 pamiątek historycznych
11. 1800 zabytkowej broni
12. 25 000 monet i medali
Muzea – Lubomirskich, Przyrodnicze im. Dzieduszyckich
W Muzeum Lubomirskich, które powstało w 1823 roku jako odrębne muzeum, wchodzące w skład Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, po zakończeniu II wojny światowej pozostało około 66 000 obiektów, w tym obrazów olejnych 1500 i 580 depozytów. Muzeum Przyrodnicze im. Dzieduszyckich, które powstało w1845 roku, w 1880 oddane zostało do użytku publicznego i ofiarowane narodowi polskiemu. Było to największe tego typu muzeum w Polsce, mające okazy z zakresu przyrodoznawstwa, etnografii i antropologii ziem polskich. Posiadało kompletny dział zoologiczny z wszystkich rejonów polskich. Tam pozostało około 50 000 eksponatów, w tym galeria obrazów, licząca 500 dzieł i 3300 rycin. Starożytny scytyjski 7 kilogramowy złoty skarb Michałkowski, znaleziony przez mieszkanki wsi w 1878 roku datowany na VI – VII p. n. e, wywieźli Rosjanie w 1940 roku do Moskwy.
Po II wojnie światowej, w ramach zacierania śladów polskości, zniszczono archiwum Muzeum Przyrodnicze im. Dzieduszyckich, a jego bibliotekę wywieziono na przemiał.
Muzea – Przemysłu Artystycznego, Historyczne, Galeria Narodowa miasta Lwowa, Narodowe im. Króla Jana III Sobieskiego, Biblioteka Fundacji Baworowskich
Muzeum Przemysłu Artystycznego (Muzeum Przemysłowe), powstałe w 1874 roku jako muzeum miejskie, a zwłaszcza przemysłu metalowego od czasów najdawniejszych, drzewnego, tekstylnego, ceramicznego i szkła ze stanem 10 000 eksponatów. Muzeum Historyczne, powstałe w 1891 roku jako muzeum miejskie, z zabytkami dotyczącymi przede wszystkim przeszłości Lwowa, stan – 5000 eksponatów.
Galeria Narodowa miasta Lwowa, muzeum miejskie powstałe w 1907 roku, posiadające głównie obrazy olejne malarstwa polskiego od XVIII wieku w ilości 1600 obrazów i rzeźb. Było to muzeum o charakterze ogólnonarodowym. Muzeum Narodowe im. Króla Jana III Sobieskiego, jako muzeum miejskie, powstałe w 1908 roku, posiadające typowy charakter historyczny, odnoszący się do historii Polski, posiadające ponad 50 000 eksponatów, w tym bogate zbiory dawnej zbroi w ilości 1788 eksponatów, zbiór portretów historycznych królów i dygnitarzy państwowych, czy też pamiątki z powstań narodowych.
Z tego muzeum wielu darczyńców swe zbiory przekazało w przypadku utraty Lwowa przez Polskę, narodowi polskiemu lub do Muzeum Wawelskiego w Krakowie. Było to muzeum o wybitnym charakterze ogólnonarodowym.
Biblioteka Fundacji Baworowskich, powstała w połowie XIX wieku, a publicznie dostępna w 1900 roku, posiadała 40 000 tomów ksiąg, 6 228 starych druków z XVI-XVII wieku, 1283 rękopisy, 35 inkunabułów, 285 obrazów olejnych,11 000 rycin i map,110 dyplomów od XII wieku.
We Lwowie funkcjonowały również dwa muzea ukraińskie: Towarzystwo Naukowe im. Tarasa Szewczenki, powstałe w 1893roku z 20 000 eksponatami, Ukraińskie Muzeum Narodowe im. Andrzeja Szeptyckiego, powstałe w 1905 roku z 25 000 eksponatami. W 1934 roku rozpoczęło działalność Muzeum Żydowskiej gminy wyznaniowej. Własne muzea organizowały też stowarzyszenia, instytucje kościelne i świeckie.
Niezwykle bogate biblioteki posiadały wyższe uczelnie Lwowa. Należy podkreślić, że kompletny zbiór prasy polskiej z XIX – XX wieku pozostał we Lwowie. Ponadto z chwilą ekspatriacji polskich mieszkańców Lwowa i okolicznych miejscowości dyrektor Lwowskiej Galerii Sztuki Borys Woźnicki informował, iż wraz z ekipą muzealników zebrał ponad 36 tysięcy obiektów kultury, głównie obrazów z opuszczonych kościołów, klasztorów, pałaców, dworków, za co otrzymał wysokie odznaczenia państwowe.
Powojenne powroty
Praktycznie zaraz po wkroczeniu Rosjan do Lwowa już w 1940 roku wszystkie muzea lwowskie przeorganizowano tak, aby straciły Polski charakter, poprzez rozdrobnienie kompletnych zbiorów rozmieszczając je po nowo powołanych muzeach, ale już ukraińskich. Do Polski po II wojnie światowej w lipcu 1946 roku i marcu 1947 roku jako „dar narodu ukraińskiego” dla Polski powróciło około 27 procent eksponatów, ze zbiorów im. Ossolińskich. Łącznie z odnalezionymi muzealiami wywiezionymi przez Niemców, a odnalezionymi po wojnie na Dolnym Śląsku w Zagrodnie, stanowi to około 30 procent stanu z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich i około 8 procent z Muzeum Lubomirskich.
Jest to wszystko, co dotychczas wróciło z pozostawionych muzeów lwowskich do Polski.
Biblioteki wileńskie – przy Uniwersytecie Wileńskim im. Stefana Batorego, im. Eustachego i Emilii Wróblewskich…
Dla pełniejszego oglądu liczby i sytuacji pozostawionego polskiego dziedzictwa narodowego na Kresach chciałbym przypomnieć jeszcze bogate zbiory wileńskie. Biblioteka działająca przy Uniwersytecie Wileńskim im. Stefana Batorego otrzymuje od państwa Polskiego w 1926 roku kolekcje Joachima Lelewela, w której skład wchodzą:
1. 377 000 tomów ksiąg
2. 12 000 rękopisów
Biblioteka im. Eustachego i Emilii Wróblewskich tworzona od 1900 roku, przekazana państwu Polskiemu w 1926 roku, była siódmą placówką państwową pod względem wielkości w kraju. Dokumentowała piśmiennictwo narodowe głównie wschodnich terenów Rzeczpospolitej i posiadała w 1931 roku:
1. 20 400 ksiąg i 1400 czasopism
w 8400 tomach
2. 260 wydawnictw w 4000 tomach
3. 5800 dzieł w dziale Wilno-Litwa
4. 3000 poloniców z XV-XVIII
5. 740 obrazów i rysunków
oraz 9900 rycin
6. 2700 rękopisów i 7400 autografów
7. 550 tek archiwalnych
i 2500 muzealiów
8. 1450 atlasów i map i 285 albumów.
Jednym z najciekawszych eksponatów były przywileje królewskie, czy też dzieje uniwersytetów w Warszawie i Wilnie.
Wileńskie – Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Muzeum Starożytności
i ich powojenne losy
Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Wilnie, wraz z utworzonym Muzeum powstało w 1907 roku. Posiadało zbiory biblioteczne, numizmatyczne, przyrodnicze, etnograficzne i artystyczne. Muzeum Starożytności, założone w 1855 roku przez Eustachego Tyszkiewicza, a otwarte w 1856 roku przy Uniwersytecie Wileńskim, w 1865 zamknięte na polecenie Michaiła Murawiewa i w dużej części rozgrabione przez Rosjan. W 1919 roku ponownie reaktywowane przy Uniwersytecie Wileńskim dokumentowało historię Rzeczpospolitej. W 1941 roku zbiory zostały przejęte przez Litwinów.
Ponadto w Wilnie funkcjonowało powołane tuż przed wojną Muzeum Miejskie oraz istniały bogate Archiwa Państwowe i Miejskie. Wyróżniały się też swoimi zasobami kościoły Wileńskie .Działały też pomniejsze biblioteki i archiwa.
W Wilnie Litwini nie posiadali swojego ośrodka muzealnego. Od 1940 roku zbiory z bibliotek i muzeów były przejmowane przez Litwinów i gromadzone w budynku Muzeum Miejskiego. Z dużej części tych zabytków Litwini utworzyli Litewskie Państwowe Muzeum Sztuki.
Większość dóbr w Wilnie pozostało
Po zakończonej wojnie, przy Pełnomocniku Rządu Tymczasowego R.P. d/s repatriacji działał Wydział Kultury, na czele którego stała dr Maria Rzeuska. Wydział zbierał materiały dla potrzeb przyszłej rewindykacji polskich dóbr kultury z Wilna. Dzięki zaangażowaniu wszystkich pracowników wydziału udało się wysłać do Warszawy 17 transportów dóbr kultury, głównie z darów, depozytów lub zakupów od osób prywatnych. Ponadto w ciągu dwóch lat przesłano jeszcze do Polski 69 805 tomów książek. Pieniądze na te działania, daleko nie wystarczające, Wydział Kultury otrzymywał z Ministerstwa Kultury, Ministerstwa Skarbu i innych instytucji.
Do Polski nie powróciła z Wilna przytłaczająca większość polskiego dziedzictwa historycznego i kulturowego. Na Białorusi pozostały głównie zasoby archiwalne, biblioteki czy też wyposażenia kościołów, pałaców.
Powolne działania rewindykacyjne z Białorusi, Ukrainy
Po wojnie z Białorusi do Polski dotarło 13 skrzyń obiektów z galerii w Nieświeżu i Muzeum w Grodnie. W 1997 roku Polska wystąpiła z 8 wnioskami rewindykacyjnymi do Ukrainy, które zostały odrzucone w 1999 roku. Były jedynymi wnioskami z jakimi wystąpiła Polska wobec naszych sąsiadów ze wschodu. Trwają kontakty i prace polskich muzealników polegające na ewidencjonowaniu rozproszonych zbiorów, kserowaniu dokumentów i digitalizacji w Muzeach Lwowa. Praktycznie więcej muzealnicy nie są w stanie zrobić. Powinni działać politycy, ale, niestety, od lat 90. XX wieku takich polityków nie ma, drepczemy w miejscu. Zaczyna krążyć opinia wśród decydentów, że sprawę rozstrzygnięć własnościowych należy pozostawić przyszłości. Brak właściwych działań potwierdza protokół pokontrolny Najwyższej Izby Kontroli z 2017 roku.
Wciąż prawie wszystko przed nami
1. Nie przygotowano strategii restytucji dzieł sztuki, co utrudniło prowadzenie spójnej polityki państwa w tym zakresie.
2. Wiodące Ministerstwa w tej tematyce Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Ministerstwo Spraw Zagranicznych problematyki restytucji dóbr kultury nie mają w swoich priorytetach.
3. Występuje brak formalnych uregulowań na poziomie obu resortów.
4. Brak zapewnienia zasobów kadrowych, technicznych, lokalowych do realizacji działań związanych z odzyskiwaniem dóbr kultury.
Czy Polska, rezygnując z naszego dziedzictwa historycznego i kulturowego będzie w stanie zachować swoją tożsamość i przetrwać? Jest nas w Polsce, mających korzenie kresowe, około
5 milionów obywateli. Musimy podnieść wysoko głowy i zdecydowanie upomnieć się o Polaków mieszkających na kresach i o zwrot naszych narodowych dóbr kultury.
Zbigniew Socha
W trakcie pisania tekstu autor korzystał z następujących źródeł:
- – dr hab. Maciej Matwijów – „Muzea lwowskie wczoraj i dziś”
- – Roman Olkowski – „Walka o tzw. rewindykację wileńskich dóbr kultury
po II wojnie światowej” - – Wojciech Konończuk, współpraca Piotr Kosiewski – „Zagrożone dziedzictwo. Polskie dobra kultury na Ukrainie i Białorusi
- – prof. Gabriel Brzęk – „Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie i jego twórca”
- – Stefan Rygiel, Helena Drege – „Biblioteka im. Wróblewskich”
Kresowe historie (2). Chcą żyć w tradycji i kulturze polskiej
Kresowe historie (2) – reportaż Zbigniewa Sochy. Opisane w pierwszej części cyklu wydarzenia, częściowo zapomniane, nie do końca zbadane przez historyków, przypominały niewyobrażalne tragedie, jakie dotknęły Polaków na Kresach Wschodnich.

Widok Lwowa z XIX wieku, grafika z XIX wieku, Muzeum Narodowe w Krakowie
Kresy są wszędzie tam, gdzie się walczy o bycie Polakiem i o naszą narodową kulturę.
Należy im się opieka i wdzięczność
Na terenach dawnych Kresów Wschodnich zamieszkują dziś dzieci, wnukowie i prawnukowie Polaków wynarodowianych, zsyłanych do łagrów, więzionych, mordowanych dlatego, że byli Polakami. To właśnie oni w sposób szczególny dbają o tradycję, historie, kulturę Polską i groby naszych przodków.
Choćby dlatego należy im się szczególna opieka i wdzięczność państwa polskiego, aby mogli normalnie żyć w miejscu, gdzie żyją od wieków, rozmawiać ze swoimi dziećmi po polsku, wychowywać je w tradycji i kulturze narodowej.
A jak jest w rzeczywistości po trzydziestu latach istnienia wolnej Litwy czy też Ukrainy, naszych strategicznych partnerów?
Pomimo częstych deklaracji przedstawicieli władz polskich i pana prezydenta o tym, iż posiadamy najlepsze stosunki w historii z Litwą i Ukrainą, realia, w jakich znajdują się tam Polacy, wyglądają skrajnie odmiennie od deklarowanych i systematycznie się pogarszają.
O prawa mniejszości narodowych
Podkreślić tu należy, że mówimy o prawach podstawowych, jakie mają mniejszości narodowe w Europie, czy też Litwini i Ukraińcy w Polsce. Dostęp do własnych szkół z językiem narodowym, zwrot ziemi, zachowanie oryginalnej pisowni nazwisk, jakie posiadali od stuleci, tablice dwujęzyczne oznaczające miejscowości i ulice, w których mieszka co najmniej 20 procent mniejszości narodowej, dostęp do kanałów TV w języku ojczystym.
Polityka niemocy, a wręcz bezradności wobec naszych wschodnich sąsiadów, prowadzona jest niezmiennie przez wszystkie rządy w wolnej Polsce od lat 90. Polscy politycy oficjalne wystąpienia w Wilnie rozpoczynają od słów ,,mam nadzieję’’. Ta bezwolność i niemoc przynosi skutki wręcz katastrofalne dla kresowian, a w dłuższym okresie także dla Polski.
Około połowy polskich dzieci uczy się w litewskich szkołach
To między innymi efektem tak prowadzonej polityki jest sytuacja, iż już około połowy polskich dzieci uczy się w litewskich szkołach. Wprowadzone dyskryminujące zmiany w oświacie powodują, że z języka litewskiego polscy maturzyści, na przykład w 2019 roku, nie zdają matury w 24 procentach. W okręgu Święcian, gdzie do polskości przyznaje się jeszcze 30 procent mieszkańców, nie ma ani jednej polskiej stacjonarnej szkoły.
Te przykłady pokazują, że zbliżamy się szybkimi krokami do sytuacji, jaka jest obecnie na Kowieńszczyżnie, gdzie Polacy zniknęli, zostali wynarodowieni.
Państwo, które predysponuje do roli przywódczych w regionie, nie może promieniować taką bezradnością i biernością, godząc się na jaskrawe formy wynaradawiania Polaków, nazywając brak realnych działań doktryną – ideą Giedroycia.
Order Orła Białego wzbudził zażenowanie i zdziwienie
Jaskrawym przykładem tej bierności jest rozebranie torów przez Litwę wiodących z Rafinerii Orlen-Możejki do granicy z Łotwą. Przynosiło to duże zyski kolejom litewskim, gdyż wozili produkty Orlenu dużo dłuższą trasą, natomiast Orlenowi-Możejki straty przez wiele lat. Dopiero interwencja organów Unii Europejskiej, nakładającą karę na Litwę, i nakazującą odbudowę torów, przywróciła normalność. Niezrozumiałym i wysoce szkodliwym działaniem było nadanie byłej Prezydent Litwy, Dali Gribauskajte, najwyższego odznaczenia polskiego Orderu Orła Białego.
Pani prezydent znana była z wrogiej postawy wobec Polaków, mieszkających w Wilnie i na Wileńszczyźnie oraz z sympatii wobec nacjonalistycznych środowisk Litewskich. Była orędownikiem wprowadzonej w 2011 roku reformy oświaty, która ograniczała nauczanie w języku mniejszości, to jej zawdzięczamy brak ustawy o mniejszościach narodowych na Litwie. Pani Prezydent zdecydowanie dystansowała się od Polski, skutecznie ochładzając stosunki polsko – litewskie. Przez dwie kadencje swojej prezydentury w latach 2009 – 2019 zdecydowanie ograniczała wizyty w Warszawie, sprowadzając je tylko do niezbędnych, pojechała na przykład na szczyt NATO w 2016 roku oraz na spotkanie z prezydentem Trampem w 2017 roku.
Dlatego przyznane pani prezydent najwyższe odznaczenie polskie wzbudziło powszechne zażenowanie i zdziwienie.

Widok Wilna, ulica Dominikańska, grafika z XIX wieku, własność prywatna
Priorytety i ich kolejność
Polska, realizując najistotniejsze inwestycje dla rozwoju gospodarki i obronności niespełna 2,8 milionowej Litwy – budujemy połączenia drogowe z Litwą via baltica i via carpatia, łączymy swój system energetyczny i gazowy z systemem litewskim, planujemy budowę nowych połączeń kolejowych z Litwą, tworzymy wspólną brygadę wojskową i plany obrony Litwy, w zamian nie może uzyskać przestrzegania praw mniejszości polskiej.
W tym kontekście nie dziwią priorytety i ich kolejność wprowadzania na Litwie pani ambasador Urszuli Doroszewskiej, które ogłosiła w październiku 2017 roku, a są nimi, w kolejności takiej, jak były wygłaszane:
– Bezpieczeństwo i obrona
– Zwrócenie szczególnej uwagi wobec wojny informacyjnej
– Wzmocnienie współpracy z Litwą w zakresie energetyki
– Drogi komunikacyjne via baltica, rail baltica
– Troska o Polską mniejszość narodową oraz dbanie o właściwy przekaz polskiej polityki historycznej
– Współpraca Polski i Litwy w sprawach Europy i wschodniego sąsiedztwa Europy.
Doktryna z lat 60. XX wieku
W sprawie bezpieczeństwa trzeba przypomnieć, że rząd Litwy zwrócił się bezpośrednio do Niemiec, aby to wojska niemieckie były siłami wiodącymi w stacjonujących oddziałach NATO na Litwie. Wojska Polskiego nie ma na Litwie, poza rotacyjnie pełniących dyżury polskimi lotnikami.
Niezrozumiałe i błędne jest opieranie naszej polityki wobec sąsiadów na wschodzie na doktrynie Giedroycia – Mieroszewskiego w sytuacji, gdy te narody funkcjonują jako niezależne państwa kilkadziesiąt lat (częściowo Białoruś). Litwa jest w NATO i Unii Europejskiej, a Ukraina współpracuje z NATO i Unią Europejską.
Doktryna, powstała w latach 60. pod Paryżem, w niezależnym ośrodku myśli politycznej miesięcznika ,,Kultura” Jerzego Giedroycia, zakładała bezwzględne wspieranie narodów za naszą wschodnią granicą w ich dążeniu do niepodległości, wspieranie ich narodowych aspiracji nawet częściowo kosztem Polski i Polaków. W ten sposób powstały kordon niezależnych państw, odgradzający nas od Rosji, znacząco miał wzmocnić nasze bezpieczeństwo w zamyśle twórców idei.
Doktryna z moralnego i racjonalnego punktu widzenia jest nie do przyjęcia. Polską racją stanu powinno być realne zabieganie o prawa Polaków, mieszkających na kresach, a nie prowadzenie polityki pozorowanej w myśl hasła „mam nadzieję”.
Czy też w imię poprawności politycznej nie podjęto realnych starań o zwrot pozostawionych na kresach setek tysięcy dóbr narodowych w muzeach, archiwach, bibliotekach.
Mija około 30 lat, gdy Polska, zawsze jako jedna z pierwszych na świecie, uznawała bezwarunkowo państwowość naszych sąsiadów: Litwę, Białoruś, Ukrainę, wspierając je na drodze w dochodzeniu do wolności.
Zmęczenie, zniechęcenie
Zatem, spróbujmy podsumować najistotniejsze problemy Polaków, mieszkających na kresach:
Własne szkolnictwo dla mniejszości narodowej jest podstawową formą przetrwania i rozwoju. O tym szczególnie pamiętają Polacy na kresach, mając w pamięci przykład z Kowna i okręgu, gdzie bez szkół Polacy w przeciągu 50 lat zostali wynarodowieni.
Na Wileńszczyźnie szkoły budują i administrują samorządy i administracja państwowa. Te państwowe nowe litewskie mają być konkurencją dla polskich samorządowych i mają zachęcać polskie dzieci do przejścia do tych szkół.
W polskich szkołach uczy się niewiele ponad 11 tysięcy uczniów, co oznacza, że już niespełna połowa polskich dzieci uczy się w litewskich szkołach.
Działania nieprzychylne rządu Litwy oraz pewnego rodzaju porzucenie Polaków na kresach (idea Giedroycia) przez polskie władze powoduje zmęczenie, zniechęcenie, co skutkuje tak złą sytuacją.
Wycofano język polski z możliwości zdawania go na maturze, pomniejszając tym samym rangę polskiej szkoły. W 2013 roku wprowadzono, bez okresu przejściowego, język litewski na takim samym poziomie, jak w szkołach litewskich, tej bariery nie pokonało w 2018 roku 23 procent polskich uczniów, a w 2019 roku – 24 procent maturzystów szkół polskich.
Litwa znacząco mniej łoży na ucznia szkoły polskiej, w stosunku do nakładów, jakie państwo polskie przeznacza na ucznia litewskiej szkoły w Polsce. Tworzy się co roku aurę niepewności wobec polskich szkół oraz występują ciągłe problemy z podręcznikami szkolnymi.
Wobec powszechnego niezadowolenia Polaków i rażącej dyskryminacji, jaka ma miejsce wobec polskiej mniejszości, zostało podpisane porozumienie 17 września 2020 roku pomiędzy przedstawicielami rządów Litwy i Polski o usunięciu problemów w szkolnictwie polskim na Litwie do 2022 roku.
Widząc dotychczasowe tempo załatwiania problemów Polaków jest to graniczące z pewnością, że temat nie będzie załatwiony, podobnie jak zwrot ziemi Polakom, ciągnący się kilkadziesiąt lat.
Podobnie bardzo trudna sytuacja polskich dzieci zaczyna występować na Ukrainie, która przyjęła ustawę o oświacie, zakładającą naukę od piątej klasy tylko w języku państwowym, czyli ukraińskim. W sposób zdecydowany przeciwko tej ustawie zareagowały rządy posiadające na Ukrainie mniejszości narodowe Węgier i Rumuni. Rząd węgierski, w odpowiedzi na te działania, Ukrainy zablokował rozmowy Ukraina – NATO. O działaniach rządu polskiego nic nie wiadomo.
Zwrot ziemi Polakom
Litwa posiada ustawę niespotykaną na świecie, która pozwala przenosić prawo własności ziemi z uwzględnieniem klasy ziemi. W ten sposób Litwini z różnych zakątków Litwy przenoszą się do Wilna i okolic otrzymując nawet więcej ziemi niż mieli, gdyż ziemia w Wilnie i okolicach jest gorszej klasy piaszczysta. Właścicielami tej ziemi najczęściej są Polacy, ale pod różnymi pretekstami nie mogą jej otrzymać. W ten sposób rząd litewski zmienia skład narodowościowy w Wilnie i okolicy, jednocześnie znacząco bogacąc nowych właścicieli Litwinów. Przed wojną w Wilnie mieszkało od 0,7 do 1,0 procenta Litwinów. W samym Wilnie na zwrot ziemi oczekuje ponad 7000 tys. właścicieli, głównie Polaków.
Ustawa najprawdopodobniej będzie funkcjonowała aż do wyczerpania się ziemi, działek i braku chętnych na nie Litwinów.
Pisownia nazwisk i nazw miejscowości
Wydawać by się mogło, że prawo do posiadania oryginalnej pisowni nazwiska jest oczywistością, ale, niestety, Litwini przez ostatnie kilkadziesiąt lat z tym też sobie nie poradzili. Zapewne są pewni, że rząd polski nie będzie w tym samym tempie realizował ich strategicznych problemów.
Tak samo wygląda problem oznaczenia nazw miejscowości i ulic tablicami dwujęzycznymi. Wszelkie próby oznakowań w polskiej pisowni kończyły się płaceniem dużych kar pieniężnych.
Aby zmniejszyć samorządową siłę regionów polskich, zmieniane są granice okręgów, przyłączając ich część do regionów litewskich.
Polityka bierności strony polskiej utwierdza naszych sąsiadów o słuszności działań dyskryminacyjnych wobec polskiej mniejszości. Ukraińscy politycy wprost drwią, pytając: ,,do czego nam jest Polska?”
Jak można nazwać politykę, która oceniana jest jako najlepsza w historii przez władze w Polsce, a jednocześnie podstawowych praw polskiej mniejszości nie załatwiać przez 30 lat?
Polityka wschodnia wobec naszych sąsiadów nie może odbywać się kosztem Polaków tam mieszkających, czy też rezygnacji z pozostawionych tam dóbr kultury, a to ma miejsce.
Chcąc, by nas traktowano jako państwo poważnie, musimy najpierw sami tak siebie traktować.
Zbigniew Socha
Kresowe historie (1). Tragedie wciąż nie do końca zbadane

Zbigniew Socha – autor reportaży na temat Kresów Wschodnich.
Publikujemy cykl materiałów autorstwa Zbigniewa Sochy na temat Kresów Wschodnich. Obszar ten po drugiej wojnie światowej znalazł się poza granicami Polski. Przypominamy mieszkających tam ludzi i zdarzenia, w których uczestniczyli, próbujemy odsłonić tajemnice zaginionych, lub rozproszonych tamtejszych zbiorów dziedzictwa narodowego.
Wielu kresowiaków repatriowało się na tereny Gdańska i Pomorza. Sądzimy, że nie tylko oni i ich potomkowie zainteresują się tekstami.
200 – 250 tysięcy Polaków zniknęło z Litwy Kowieńskiej po 1918 roku
Za życia dwóch pokoleń, w ciągu niespełna 50 lat, z tak zwanej Litwy Kowieńskiej, liczącej niewiele ponad 2 mln ludności, zniknęło ponad 200 tysięcy Polaków, zamieszkujących głównie Kowno i okolice.
W 1916 roku 35 procent ludności Kowna stanowili Polacy, a w całym okręgu, to jest w Kiejdanach, Uścianie, Wędziagole, Wodoktach, sienkiewiczowskiej Laudzie mieszkało ponad 200 tysięcy Polaków.
Już w 1918 roku rozpoczęły się, na wcześniej nie spotykaną skalę, represje. Polacy pozbawiani byli ziemi (bez odszkodowań), pod pozorem reformy rolnej, zamykano polskie szkoły, wprowadzano zakazy eksponowania symboli związanych z polskością, umieszczania napisów, szyldów, reklam w języku polskim. Represje szczególnie dotykały prasę polską poprzez stopniową jej likwidację, organizacje społeczne oraz ich członków.
Była to lituanizacja zaborcza i bezwzględna, wykorzystująca wszystkie służby w państwie do walki z Polakami, presja i przemoc fizyczna występowała na porządku dziennym.
Niestety te działania w pełni popierał kościół katolicki litewski, przenosząc praktycznie wszystkich polskich księży z Kowna i okolic do miejscowości, gdzie większość stanowili Litwini, a w to miejsce przysyłając księży litewskich, najczęściej nie mówiących po polsku.
Był to bardzo duży cios zadany głęboko wierzącej autochtonicznej ludności polskiej, sytuacja ta negatywnie odbiła się na morale Polaków.
W taki to oto sposób, przede wszystkim bez własnych szkół, przy agresywnie i bezwzględnie działającym aparacie państwa litewskiego, braku oparcia w kościele, likwidacji prasy polskiej i, z biegiem czasu, wszystkich organizacji polskich, Polacy w Kownie i regionie zostali wynarodowieni.
W 2020 roku narodowość polską w Kownie deklaruje 0,6 proc. mieszkańców, natomiast w regionie – od 1 do 3 proc. ludności czuje się Polakami.
Temat zniknięcia Polaków z Kowna i regionu nie jest dogłębnie zbadany i opisany przez polskich historyków, problem jest raczej przemilczany.
„Operacja polska” NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych)
w latach 1937 – 1938
Jest to pierwsze ludobójstwo na tle narodowościowym na terenach Europy Środkowej.
Po zakończeniu wojny polsko – sowieckiej 18 marca 1921 roku podpisano Traktat Ryski, w wyniku którego, poza granicami Polski pozostało ponad milion Polaków, w większości mieszkających blisko nowej granicy z Polską.
Stalin, w wyniku przegranej wojny z Polską latach 1919 – 1920 oraz tego, że wszelkie próby sowietyzacji Polaków, zamieszkujących Rosję bolszewicką, nie powiodły się miał szczególny uraz do Polaków i Polski.
Biuro Polityczne Komunistycznej Partii Bolszewików 9 sierpnia 1937 roku podjęło decyzję o rozprawieniu się z Polakami pod pretekstem rzekomego zagrożenia Rosji Sowieckiej ze strony tychże Polaków.
Stalin wydaje rozkaz rozpoczęcia akcji przeciwko Polakom Nikołajowi Jeżowowi, Komisarzowi Ludowemu do spraw Wewnętrznych, który 11 sierpnia 1937 roku podpisał rozkaz nr 00485 rozpoczęcia represji przeciwko Polakom.
NKWD rozpoczęło na masowa skalę rozstrzeliwania, zamykanie w więzieniach i deportacje.
Aresztowanych Polaków dzielono na dwie kategorie: zakwalifikowanych do kategorii pierwszej przeznaczono na rozstrzelanie, włączonych do kategorii drugiej osadzano w więzieniach i wywożono do łagrów.
Na rozstrzelanie skazywani byli Polacy, którym zarzucano członkostwo, czy też współpracę z Polską Organizacją Wojskową, ze 160 tysięcy aresztowanych pod tym pretekstem rozstrzelano przytłaczającą większość.
Szacuje się, że w ramach operacji sowieckiej zamordowano ponad 111 tysięcy Polaków. Dużą część, około 29 tysięcy, z fikcyjnymi zarzutami, deportowano do Kazachstanu i do Komi.
Dzieci po zamordowanych rodzicach umieszczano w sowieckich sierocińcach, skutecznie ich wynaradawiając.
Część ludności polskiej, głównie kobiet, dzieci i starców, zsyłano w głąb Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich.
Należy podkreślić, że deportacji bolszewicy dokonywali masowo już od 1936 roku w ramach, jak określali, oczyszczania pasa przygranicznego. Szacuje się, że łącznie w ten sposób zesłano około 100 tysięcy Polaków.
26 listopada 1938 roku zakończono operację mordowania, osadzania w więzieniach i deportacji do Kazachstanu, Komi, czy też na Syberię Polaków dlatego, że byli Polakami.
Praktycznie co piąty Polak został zamordowany, lub dotknięty represjami.
Miejscowości opustoszały, społeczności uległy w dużej mierze rozproszeniu, a rodziny zostały rozdzielone.
Stalin osiągnął cel, ponad milionowa społeczność polska została rozbita, a ci, co pozostali, walczyli o przetrwanie, przytłoczeni bezmiarem okrucieństwa.
Archiwa Rosyjskie i Białoruskie w kwestii operacji NKWD przeciw Polakom w latach 1937-1938 są zamknięte przed historykami, dlatego do dnia dzisiejszego nieznane są wszystkie miejsca kaźni oraz dokładna liczba pomordowanych Polaków.
Ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej
w latach 1939 – 1945
W lutym 1943 roku nastąpiły pierwsze masowe mordy na bezbronnych Polakach . Zbrodni tych dokonywali członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armia, z szerokim udziałem Ukraińców – sąsiadów mordowanych Polaków.
W kolonii Porośla banderowcy zamordowali od 149 do 173 mieszkańców tej wsi. Cudem ten mord przeżyło 12 osób. W kwietniu zniszczono 17 wsi, natomiast w Janowej Dolinie banderowcy zamordowali 607 osób, pomimo stacjonowania w tej miejscowości Niemców.
Od maja 1943 roku na Wołyniu działały już duże jednostki UPA, które rozpoczęły eksterminację polskiej ludności, głównie mieszkającej na wsi.
Kulminacja rzezi Polaków nastąpiła 11 lipca 1943 roku. Oddziały UPA i okoliczna ludność Ukraińska zaatakowały jednocześnie 99 polskich wsi. Ponieważ była niedziela, większość mieszkańców znajdowała się na mszach w kościołach i tam rozpoczęły się mordy, tylko w tym dniu zginęło ponad 8 tysięcy bezbronnej ludności – kobiet, dzieci, starców.
Organizacja mordów miała swój określony schemat. Najczęściej otaczano dokładnie wieś, aby nikt nie uciekł.
Następnie w pierwszym szeregu atakowało od 15 do 30 uzbrojonych osób z OUN – UPA , za nimi biegła okoliczna ludność ukraińska, zwykle byli to sąsiedzi, zwani siekiernikami, uzbrojeni w siekiery, kosy, widły, młoty, pałki, noże, sierpy, piły, łomy.
Rytuał zabijania przewidywał znęcanie się, tortury. Rozcinano brzuchy, odcinano kończyny, wbijano gwoździe w głowę, dzieci przybijano do ściany, lub nabijano na płot.
Kompletny zestaw tortur fizycznych, jakie stosowali Ukraińcy, po wielu latach badań, zliczył i opisał Aleksander Korman, wyszczególnił 362 pozycje.
Ten sposób mordowania miał, w zamyśle Ukraińców, spowodować takie przerażenie wśród ludności Polskiej, iż sami będą opuszczać swoje zagrody, uciekając do Polski centralnej.
Po wymordowaniu mieszkańców oprawcy zabierali wszystko, co miało jakąś wartość, na wcześniej przygotowane furmanki. Zabudowania starannie palili tak, aby pozostało jak najmniej śladów istnienia polskiej wioski. W ten sposób zniknęło ponad 1800 polskich wiosek. Według ustaleń badaczy Ewy i Władysława Siemaszków w latach 1939 – 1947 szacunkowo wymordowano do 130 tysięcy Polaków, według Grzegorza Motyki około 100 tysięcy, a według Czesława Portacza około 120 tysięcy.
Z upływem czasu, wobec niewyobrażalnego bestialstwa w mordowaniu Polaków przez banderowców, mieszkańcy wiosek polskich rozpoczęli organizować samoobronę .Takich miejscowości było około 100.
Do nich zaliczała się Rybcza, położona 20 km od Krzemieńca. Rybcza miała dużo szczęścia, gdyż kilku mieszkańców należało do organizującego się Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej, a byli to Franciszek Mytkowski, Marcin Mysłowski, Jan Niewiński, ponadto dowództwo ZWZ – AK przysłało wachmistrza, Henryka Butyńskiego, mającego dowodzić obroną. Broń kupowano od Niemców i Węgrów, stacjonujących w Krzemieńcu.
Banderowcom i okolicznym Ukraińcom udało się zabić trzech mieszkańców Rybczy i spalić 42 zabudowania. Rybcza obroniła się, ale już pobliski Wiśniowiec spalono, a większość mieszkańców wymordowano.
W maju 1945 roku Rybcza została ekspatriowana na Opolszczyznę do Mąkoszyc.
Z Wołynia i Małopolski Wschodniej po wojnie ekspatriowano do Polski ponad 90 proc. ocalałej z pogromu ludności polskiej.
Państwo Ukraińskie z dniem 27 września 2019 roku odblokowało zakaz poszukiwań pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich i innych, którzy zginęli na terenie dzisiejszej Ukrainy. Jest szansa, że zostaną wznowione poszukiwania przez polski IPN.
Ukraina, nasz strategiczny partner, gloryfikuje UPA i OUN, przedstawiając je jako formacje wolnościowe, a przywódców jako przykład bohaterstwa, którym są stawiane pomniki. Potwierdzają to ustawy przyjęte przez Sejm Ukraiński.
W Ponarach pod Wilnem wymordowano 80 – 100 tysięcy obywateli II RP
Według ostatnich badań dr hab. Moniki Tomkiewicz w Ponarach pod Wilnem wymordowano 80 – 100 tysięcy obywateli II RP.
W Ponarach w latach 1941-1944 oprawcami byli Litwini działający pod nadzorem niemieckich okupantów, gdzie zamordowano 80 – 100 tysięcy obywateli II Rzeczpospolitej Polskiej.
Szacuje się, że w tej liczbie znajdowało się 70 tysięcy osób narodowości żydowskiej. Polaków mogło tam zginąć od 2 tysięcy do 20 tysięcy.
Zamordowano też kilka tysięcy jeńców rosyjskich, ginęli też Białorusini, Romowie, Tatarzy oraz działacze komunistyczni Litwini, współpracujący podczas okupacji sowieckiej z Rosjanami oraz kilkudziesięciu oficerów i żołnierzy litewskich.
Polaków mordowano – była to głównie młodzież i elity polskie – według list, które przygotowywali Litwini z Saugumy (litewska policja bezpieczeństwa).
Jesienią 1943 roku rozpoczęto zacieranie śladów zbrodni w Ponarach, a od grudnia do kwietnia 1944 roku wydobywano z dołów i palono ciała, mieląc niedopalone kości, popiół mieszano z piaskiem i ponownie wsypywano do dołów, w których wcześniej znajdowały się zwłoki rozstrzelanych.
Niemcy, tworząc administrację okupacyjną, opierali się na Litwinach, a oddziały policji litewskiej, powołane do pilnowania porządku okupacyjnego, składały się z ochotników, wśród których szczególną rolę odgrywali członkowie przedwojennej organizacji litewskiej – Związku Strzelców Litewskich, który charakteryzował się bardzo dużym nacjonalizmem, antysemityzmem i antypolonizmem.
Specjalny oddział, dokonujący rozstrzeliwań w Ponarach, w początkach liczył kilkuset żołnierzy i oficerów, składał się z ochotników litewskich, głównie z organizacji Lietuvos Sauliu Sajunga, w oddziale było kilku Rosjan i czterech Polaków, którzy, wstępując do oddziału, zrzekli się obywatelstwa polskiego. Komendy wydawano w języku litewskim, a umundurowanie początkowo składało się z sortów mundurowych armii litewskiej z insygniami litewskiej Pogoni.
Dowódcami oddziału byli oficerowie armii litewskiej w kolejności Juozas Sidlau, Balys Norvaisza, Jonas Tumas.
To właśnie ten oddział litewski ludność Polska nazywała z odrazą, pogardliwie – strzelcy ponarscy, lub potocznie „szaulisi”.Ten oddział był dodatkowo obsługiwany przez batalion ochrony, który dowoził skazanych, pilnował zatrzymanych przed egzekucją, pełnił służby wartownicze.
Litwini wiele razy prowokowali sytuacje, które miały usprawiedliwiać ich ataki przeciwko bezbronnym Polakom. Największa akcja odbyła się w maju 1942 roku w Święcianach.
Policja litewska, z udziałem oddziału specjalnego z Wilna, pod dowództwem mjr Jonasa Maciuleviciusa, zamordowała 450 Polaków,,a łącznie z zamordowanymi w okolicy było to 600 osób.
Najlepiej stan ducha i mentalność oddziałów litewskich wobec mieszkańców Wilna i Wileńszczyzny oddaje list – skarga napisana do Komisarza SS Okręgu Wilno, Hansa Christiana Hingsta. Dowódca oddziału, Balys Norvaisza, w imieniu swoim i żołnierzy, zwraca się o naprawienie krzywd i prosi o wyrażenie zgody, aby ubrania i kosztowności po mordowanych przechodziły na ich własność za ich trud likwidowania wrogów Rzeszy i Litwy, głównie Żydów i Polaków, w trudnych warunkach, deszcz, mróz, ciemności oraz niekończące się transporty więźniów do likwidacji. W ten sposób pozyskane części ubrań po rozstrzelanych były sprzedawane na pobliskich targowiskach przez członków oddziału specjalnego „strzelcy ponarscy” i ich rodziny.
Przed wejściem na teren ludobójstwa obywateli II RP w Ponarach brak jest tablicy w języku polskim.
Zbigniew Socha
Bibliografia:
- Marian Kałuski – Litwa Kowieńska – tam była Polska
- Prof. dr hab. Piotr Niwiński – Ponary miejsce „ludzkiej rzeźni”
- Andrzej Chodacki – Ponary
Zmarł Ryszard Jaśniewicz – Przyjaciel Stowarzyszenia Nasz Gdańska
4 listopada br. w Gdańsku, w wieku 82 lat, zmarł Ryszard Jaśniewicz – aktor, reżyser, scenarzysta, pedagog oraz poeta i animator kultury. Przez wiele ostatnich lat aktywnie uczestniczył w działalności Koła literackiego Stowarzyszenia Nasz Gdańsk, gdzie prowadził warsztaty poetyckie.
Ryszard Jaśniewicz – aktor, reżyser, scenarzysta, poeta, pedagog – urodził się 15 października 1939 r. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie (Wydział Aktorski). Studiował także lalkarstwo. Mieszkał, pracował i tworzył na Pomorzu (w Słupsku oraz Gdańsku).
Przez wiele ostatnich lat (od 2015 r.) aktywnie uczestniczył w działalności Koła literackiego Stowarzyszenia Nasz Gdańsk („Kącika literacko-poetyckiego, utworzonego z inicjatywy Wacława Janockiego). Był moderatorem, prowadził warsztaty poetyckie (treningi recytacji oraz dyskusje doskonalące twórczość literacką). Były to bardzo inspirujące spotkania twórców, miłośników poezji oraz początkujących poetów.Tam autorzy recytowali własne utwory. Stowarzyszenie Nasz Gdańsk wydało kilka zbiorów poetyckich autorów związanych z tym Kołem literackim.
Ryszard Jaśniewicz zadebiutował w latach 50. w gdańskim Teatrze Lalki i Aktora „Miniatura”. Występował Teatrze Wybrzeże w Gdańsku oraz w Teatrze Polskim we Wrocławiu, Teatrze Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze. W latach 1983-88 był dyrektorem artystycznym Teatru Dramatycznego w Słupsku. Był także kierownikiem artystycznym Centrum Edukacji Teatralnej w Gdańsku. Związany był także z Theatre des Dechargeurs – Paryż – jako aktor, reżyser. W 2008 r. zainicjował i prowadził w oliwskim Domu Zarazy (dzielnicowym ośrodku kultury) warsztaty poetyckie „Jaśniewicz recytuje, spróbuj i Ty!”.
Był laureatem wielu nagród. Stowarzyszenie Nasz Gdańsk uhonorowało Ryszard Jaśniewicza odznaczeniem Z inicjatywy Stowarzyszenia otrzymał Medal Prezydenta Gdańska. W 2020 r. został wyróżniony Nagrodą Specjalną Marszałka Województwa Pomorskiego „za wybitne zasługi w dziedzinie twórczości artystycznej oraz upowszechniania i ochrony kultury na rzecz mieszkańców”.


CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI!
(JW)
Zdjęcia z licznych spotkań, warsztatów z udziałem Ryszarda Jaśniewicza w Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk – w obiektywie Wacława Janockiego i Janusz Wikowskiego.
Utwory Ryszarda Jaśniewicza prezentowane przez Autora na spotkaniach miłośników poezji skupionych w Klubie Naszego Gdańska
Drzewa pysznią się zielenią
Nie obawiają się być sobą
Pelargonie, gladiole, róże
Swą wyniosłością są sobą
Deszcz srebrzysty bezczelny
Jest sobą
Filiżanka z kawą zwyczajnie zaprasza do picia
Nie obawia się być sobą
A ja uśmiecham się, mówię, zachwalam, zachwycam się
Kłaniam się, rozmawiam, idę, wracam, napalam się
Milczę, głowę opieram o stół, myślę
Kładę się spać, zasypiam
Jestem sobą!!!
24.VIII 2018
Ryszard Jaśniewicz
On
w białym półświcie
podał rękę
zacząłem się wydrapywać
Patrzył na mnie
z tą powagą
która zamienia się w uśmiech
Jeszcze trochę
a zaczęły się ciągnąć
zielone łąki
na których rodziły się
kolorowe kwiaty i słowa
Ktoś powiedział daj znak
Na zegarze zobaczyłem goniące siebie wskazówki
On zaczął się oddalać
i tylko poznałem
Jego biały cień
(Po operacji 19.01.2007)
Ryszard Jaśniewicz
Aktor
Zabiera się za ciało
wygniata, rzeźbi
maluje, popędza
i zwalnia
rysuje
Chodzi, siada, skacze
przewraca się
obserwuje, rani się, zdrowieje
Czyści się, pięknieje lub brzydnie
rodzi się, pęcznieje
Zabiera się za duszę, dręczy się, szuka
interpretuje, powraca, porywa się
buduje, znajduje i gubi, już, już wie…
A kiedy kurtyna idzie w górę
Sztywnieje, zapomina i się ratuje
Ryszard Jaśniewicz
Żonie w dniu poezji
Niech no tylko zakwitną kaczeńce
Łąka strojna zawita w południe
Będą tańce i muszek i trzmieli
Tańczą cienie i drzew i latarni
A biedronki w orkiestrze z kropkami
Psy w zachwycie z bukietami błądzą
I zaczyna się z deszczem zabawa
Chmury w kroplach fryzury swe gładzą
Niech no tylko zakwitną kaczeńce
My zaczniemy oddychać radośniej
I do lata będziemy wydzwaniać
Serce tęskni do kwietnych przekonań
Zabłąkany powraca wodzirej
Okno staje się rajem dla oczu
Tu sikorki w tanecznym pokazie
A jemioły zielono pęcznieją
Niech no tylko zakwitną kaczeńce
Czapkę zdejmę i płaszcz zimowaty
I do słońca modlitwy zaniosę
Dni zaczynam kolorowym błyskiem
Czerwonawe niebieskie zielone
Wiatr mój wieje znad rzeki prześwistem
Kot na górce wypatruje łupu
I już bajka w rzeczywistości
Idę sobie i śpiewam i śpiewam
Niech no tylko zakwitną kaczeńce
Ty z uśmiechem pozwalasz na te moje swawolne dziwności
Ryszard Jaśniewicz
Bratek
Trochę bezczelny lecz z chłopackim wdziękiem
Z podsiniaczonym okiem a może marzącym
Ciągle chce mówić jakby wiedział o czymś
A człowiek chce go po prostu pogładzić
I zdjąć tęsknoty ten płaszcz zadumany
Tulipan
Waleczny rycerz, szlachetny kochanek
Swój kielich daje w ręce ukochanej
I obezwładnia beznamiętnym szałem
A tylko obraz zostaje na ścianie
Narcyz
W nim taniec zapisany, szał i obietnica
I zapatrzenie przed zawirowaniem
I zamyślenie i spokojna wiara
Że baletnice wkładają w nas tchnienie
Ryszard Jaśniewicz
On
w białym półświcie
podał rękę
zacząłem się wydrapywać
Patrzył na mnie
z tą powagą
która zamienia się w uśmiech
Jeszcze trochę
a zaczęły się ciągnąć
zielone łąki
na których rodziły się
kolorowe kwiaty i słowa
Ktoś powiedział: Daj znak!
Na zegarze zobaczyłem goniące siebie wskazówki
On zaczął się oddalać
I tylko poznałem
Jego biały cień
Ryszard Jaśniewicz
Po operacji serca, 19 stycznia 2007
Rzeka czeka
Rzeka czeka i fale wygładza
Błękitnieje i blaskiem rozjaśnia
Jak królowa koronę przymierza
Wszystkie ryby zmieniają sukienki
I serdecznie witają się z deszczem
A strumyki wywijają tańce
A więc łodzie szykujcie, panowie
Kajakami na krańce do morza
Białe żagle nie samotne wcale
Złote plaże przypieką zachwycą
Słońce kąpie się i promienieje także
Rzeka patrzy radośnie i płynie
Ana plaży słychać toasty
Biali, żółci i także ci w paski
Pluskiem sygnał do startu, do zmagań
Już się rodzą miłości igraszki
Ryszard Jaśniewicz
WIELKA WOJNA CZEREŚNIANA
Autor: To największa z największych wojen tego wieku.
Chciałbym to opowiedzieć najzwyklej, najprościej
Lecz sprawy się toczyły gwałtownie, człowieku
Truskawki z czereśniami połamały kości
Truskawki: I co wy tu robicie biedne, pozrywane
Wstyd, żeby tak wisieć, jak wisielcy jacyś
Czereśnie: I mówią to biedaki w ziemi pochowane
Donoszone zwyczajnie, na zwyczajnej tacy
Truskawki: Czereśnie to, od wieków, jest plebs owocowy
Sadzone na rozdrożach albo w kątach jakich
Czereśnie: Wy macie kołnierzyki, a nie macie głowy
Nie potrzeba nam w sadzie elegantów takich!
Truskawki: W sadzie! W sadzie? Nie macie pojęcia
Do elity to trzeba należeć
Czereśnie: Lecz nie trzeba takiego nadęcia
Wy zwyczajnie to możecie leżeć!
Truskawki: A więc wojna! Do szturmu, armio truskawkowa!
Zaraz się zaczerwieni ten ogromny stół!
Czereśnie: Baczność! Patriotów gromado czereśniowa!
Pestkami my strzelamy, nie w górę, a w dół!
Truskawki: Nas nigdy nie dorwiecie! Bo strzelamy celnie!
Czereśnie: W walce z nami zgnijecie, My walczymy dzielnie!
Truskawki: Wojna po naszej stronie! Jesteśmy słodyczą!
Czereśnie: Wy jesteście w ogonie! Z nami ludzie się liczą!
Autor: Jakby tu to dokończyć? Fakt, jestem w kłopocie
Bo truskawki, czereśnie, już zjadłem w kompocie.
Ryszard Jaśniewicz
Czekających na szóstkę
Raczej mała, o nieokreślonym kolorze włosów
Raczej czarna
Płaszczyk trochę wytarty
Trochę zielonkawy
Nie mogłem dopatrzeć się twarzy
Zasłaniał duży kapelusz, jak kontrabas
I dopiero, kiedy nadjechał tramwaj, szóstka
Ruszyła
I wtedy
Oczy!
Ech ta wiosna!
Ryszard Jaśniewicz
Z cyklu „Sztuka Jedzenia”
To było rano, może wieczorem
Świece i sztućce, obrazu blask
I gdy do stołu z żoną siadamy
W pokoju stoi gromada gwiazd
Wszyscy znajomi, role z teatru
Szał myśli wielkiej, witam was
Wiem, co podamy, płomień i żar
Romantyzm witam, myśli w cwał
Nad głową niebo, w sercu ogień
Carów obalać, narodom żyć
Jedzeniem dusza, marzenie, wiara
Ludom natchnienie, wyczekiwanie
A na to Kordian: Bigosu daj!
Jeść trzeba, bracie, by w górę wejść
Kordian, ty płatki duszy jadłeś
Stary, nie główkuj, schabowy rzuć
Gustaw, ty spory z Bogiem wiodłeś
Golonkę podaj, trzeba jeść
Ty, Samuelu, myślą żyjesz
Myślą, lecz udziec poda kmieć
Odys, widziadło, syren gwizd
Arnaki podaj, zalotniku
W was bohaterstwa jest bez liku, uniesień waszych płynie rzeka
Lecz świeca nagle spada z trzaskiem, a żona mówi: Kotlet czeka!
Nie, nie żoneczko, daj mi gwiazdkę, pozwól smakować płatek róży
I krople deszczu pić po burzy, bo ja ostatni już Romantyk
Szczypta obłoków mnie rozmarza
A żona dzwoni po lekarza!
Ryszard Jaśniewicz
Jesień aktora
Zapatrzyłem się w krzak jarzębiny
Jesień na nim wycina kształty
A ja chciałbym zostawić z lata
Tej czerwieni burzliwe rauty
Chciałbym jeszcze z jesienią zatańczyć
Krokiem pełnych radosnych zmagań
I o rudych zaśpiewać liściach
A tu zjawia się deszczu plaga
I już jesień zasiada na tronie
piękna jest i bardzo wyniosła
drzew gałęzie gną się i prężą
Jesień zimnem poranków wyniosła
ale we mnie jest siła jesieni
Ja jesienią kochałem i kocham
gwiazdozbiory ja zbieram jak kwiaty
Zaczynałem grę życia i grałem.
Ryszard Jaśniewicz
Aleja Przyjaciół Iwaszkiewicza
Powód zadumy
Przede mną pelargonie, żółtawa śliwa
I ogromne wierzby
Aleja wspomnień
Za oknem na każdej gałęzi, na liściu
Oni
Uśmiechają się do mnie
Rozmawiają, zadają pytania
Cieszą się, czasami denerwują
Pamiętają o wszystkim
Moje sprawy, nasze życie
Jesteśmy razem
To takie proste
Wystarczy spojrzeć w słońce
Tam widać Aleje Białych Brzóz
Prowadzące do naszego życia
Drzwi otwierają się
I oto zaczyna się normalny dzień
Z prysznicem, herbatą i nieprzeczytaną gazetą
Za chwilę wejdzie sprzedawca gęsi
Wraz z otwierającymi się drzwiami wpada wiatr
To nie tak miało być
Spadają
Radości i troski tamtych dni
14.11.2016
Ryszard Jaśniewicz
Don Juan
Zachwycałem się całując dziewczyny!
Byłem nim! czułem go!
Cała radość, Don Juan… dzięki Niemu
wybierałem co wieczór
dzieliłem, mnożyłem
żyłem, tylko że ja byłem
prawdziwy
a on grał
kobiety były jego towarzyszem
a dla mnie były boginiami
Oddawałem im siebie
a on oddawał krótki czas
Bo obłuda jest zawsze w modzie
Dlatego dobrze, że to była tylko rola
20 XI 2005
Ryszard Jaśniewicz
Teatr
Teatr to zwierciadło
Które skupiać ma i kondensować
Promienie barw
Błysk przeobrażać w światło
Światło w płomień
Płomień w rewolucję
Gongu
Kurtyny
Reflektorów
Aktorskich zmagań
I oklasków
Na które wszyscy
Czekają
Bo to jest złotem teatru
Ryszard Jaśniewicz
(…) Gram, bo jestem aktorem
A ze sceny zejdę dopiero wtedy
Gdy na Najwyższej Scenie
Będą potrzebowali
Don Juana Samuela
Edypa Odysa Króla
Wariata.
Ryszard Jaśniewicz

„Gdańsk – Ojczyzna wielu”. Z „Naszym Gdańskiem” w Świbnie
W Szkole Podstawowej nr 88 w Świbnie26 października odbyła się uroczystość pt. „Gdańsk – Ojczyzna wielu”. Honorowymi gośćmi byli Ewa i Andrzej Januszajtisowie.
W spotkaniu uczestniczyli Członkowie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk.
Zdjęcia: Jacek Piekara

Prof. Andrzej Januszajtis – prezesem Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” na kolejną kadencję

Prof. Andrzej Januszajtis Prezes Stowarzyszenia Nasz Gdańsk – wybrany na kolejną kadencję. Fot. Janusz Wikowski
Prof. Andrzej Januszajtis został jednogłośnie wybrany na funkcję Prezesa Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” na kolejną kadencję. 28 września br. w gdańskim Domu Technika NOT, pod przewodnictwem Waldemara Kowalskiego, odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Członków Stowarzyszenia. Podczas Zebrania przyjęto sprawozdania ustępujących Władz, udzielono absolutorium oraz dokonano wyboru statutowych Władz Stowarzyszenia na kolejną kadencję (2021- 2023): Prezesa, Zarząd Stowarzyszenia, Komisję Rewizyjną i Sąd Koleżeński.
Sprawozdanie Zarządu z działalności w minionej kadencji przedstawił Prezes – prof. Andrzej Januszajtis.

Sprawozdanie Zarządu z działalności w minionej kadencji przedstawił Prezes – prof. Andrzej Januszajtis. Obradom przewodniczył Waldemar Kowalski (po lewej). Fot. Janusz Wikowski
Sprawozdanie finansowe przedstawiła Anna Kuziemska – Skarbnik Stowarzyszenia.

Sprawozdanie finansowe przedstawiła Anna Kuziemska – Skarbnik Stowarzyszenia. Fot. Janusz Wikowski
Sprawozdania z działalności Komisji przestawili: Józef Kubicki, który przestawił wniosek Komisji Rewizyjnej o udzielenie absolutorium oraz Sławomir Łabsz (w imieniu Jarosławy Strugały – przewodniczącej Sądu Koleżeńskiego).



Nowy Zarządu Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”:
- Prezes – doc. dr inż. Andrzej Januszajtis
- Wiceprezesi: dr inż. Bogdan Sedler oraz Ireneusz Lipecki
- Skarbnik: Anna Kuziemska
- Sekretarz: Jędrzej Lesiński
- Członkowie Zarządu: Małgorzata Cieśniewska, Tadeusz Godlewski

Nowy Zarządu Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” – od lewej: Jędrzej Lesiński, Anna Kuziemska, Tadeusz Godlewski, Andrzej Januszajtis, Ireneusz Lipecki, Bogdan Sedler. Fot. Janusz Wikowski

Od lewej: Andrzej Januszajtis, Małgorzata Cieśniewska, Anna Kuziemska, Tadeusz Godlewski. Fot. arch. Janusz Wikowski
Komisja Rewizyjna
- Przewodniczący – Józef Kubicki
- Wiceprzewodniczący: Jerzy Kortas
- Sekretarz: Tadeusz Widacki

Komisja Rewizyjna Stowarzyszenia od lewej: Tadeusz Widacki, Józef Kubicki, Jerzy Kortas. Fot. Janusz Wikowski
Sąd Koleżeński:
- Przewodniczący: Sławomir Łabsz
- Przewodnicząca: Grażyna Błaszczyk
- Sekretarz: Aneta Borkowska

Sąd Koleżeński Stowarzyszenia – od lewej: Grażyna Błaszczyk, Sławomir Łabsz, Aneta Borkowska. Fot. Janusz Wikowski
Protokolantem Zebrania była: Bożena Moćko.

Protokolantem Zebrania była Bożena Moćko. Fot. Janusz Wikowski
Komisja Skrutacyjna pracowała w składzie: Jolanta Stworzyjanek (przewodnicząca), Adam Nowotniak, Tadeusz Widawski (wyłączony z prac Komisji podczas głosowania wyboru Komisji Rewizyjnej) oraz Danuta Znamirowska.

Komisja Skrutacyjna – od lewej: Adam Nowotniak, Jolanta Stworzyjanek, Danuta Znamirowska oraz Tadeusz Widawski. Fot. Janusz Wikowski.
Podczas Zebrania uroczyście wręczono legitymacje nowym Członkom Stowarzyszenia.

FOTOREPORTAŻ z Walnego Zebrania Sprawozdawczo-Wyborczego. Autor: Janusz Wikowski
Z głębokim żalem zawiadamiamy, że zmarł