Gdańsk w świecie żurawi

1. »uraw w Kodeksie kard. Maciejowskiego (XIII w.)

Żuraw w tzw. Kodeksie kardynała Maciejowskiego (XIII w.)

Ze wszystkich średniowiecznych jest największy i ma największy udźwig. Często słyszymy lub czytamy o gdańskim Żurawiu, że był największym lub najstarszym dźwigiem europejskiego średniowiecza. Czas sprawdzić te informacje. W tym celu spróbujemy dokonać przeglądu historycznych  wiadomości o żurawiach.  Od razu muszę się zastrzec, że ograniczymy się do dźwigów (ściślej dźwignic), służących do przeładunku towarów lub stawiania masztów, jednego tylko rodzaju – napędzanych przez ludzi chodzących w tzw. bębnach deptakowych.

Najstarsze urządzenie mechaniczne tego typu opisał ok. 230 roku przed Chrystusem (naruszam tutaj zakaz komunistycznej cenzury, która nakazywała pisać „przed naszą erą”, w skrócie „p.n.e.”) Filon z Bizancjum.

Rzymskie urządzenia techniczne przejęła w średniowieczu Europa

Był to podnośnik kubełkowy do wyciągania wody ze studni. Niewiele późniejsze jest najstarsze wyobrażenie dźwigu z bębnem deptakowym na płaskorzeźbie rzymskiej z II wieku prz. Chr., eksponowanej w Muzeum Laterańskim w Rzymie. Działające kopie rzymskich żurawi tego rodzaju, wykonane na podstawie odkopanych resztek, stoją w Bonn i Xanten. Pokazy ich pracy są wielką atrakcją, za której  oglądanie turyści płacą pieniądze. Rzymskie urządzenia techniczne przejęła w średniowieczu Europa. Świadectwa istnienia żurawi z napędem bębnowym, zwanych po łacinie magna rota czyli wielkie koło, zaczynają płynąć od około 1225 r., najpierw z Francji, potem z miast innych krajów. Oto lista – z pewnością niepełna – żurawi, według dat pierwszej wzmianki: 1244 Utrecht, 1263 Antwerpia, 1288 Brugia, 1291 Hamburg, 1330 Lüneburg, 1337 Stade i dopiero na siódmym miejscu, w 1367 r. mamy pierwszą wzmiankę o żurawiu w Gdańsku: apud caranum czyli przy Żurawiu. A więc na pewno nie był najstarszy. Ten nasz pierwszy żuraw stał w tym samym miejscu, co dziś, na „dolnym” końcu ulicy Szerokiej, przy bramie wodnej, która istniała już – on pewnie też – w roku 1363. Jak wyglądał, czy był wbudowany w bramę, jak dzisiejszy, czy stał osobno – nie wiemy. Wobec licznych kontaktów z zachodnimi miastami możemy być pewni, że miał już wówczas napęd deptakowy, podobny do tamtych, tzn. dwa „wielkie koła” z chodzącymi wewnątrz ludźmi.

Odbudowany – wygląda jak dawniej

Gdy w 1442 r. spłonął, rozpisano podatek na odbudowę. Ponieważ brama miała być znacznie potężniejsza niż dotąd, Krzyżacy uznali ją za zagrożenie dla zamku w zakolu Motławy i odmówili zgody. Mimo to, dzięki energii i zdecydowaniu burmistrza Henryka Vorratha w roku 1444 ukończono potężną budowlę, która przetrwała pięć wieków.

Po ostatniej wojnie pozostały z niej tylko zrujnowane baszty. Dzięki, przeprowadzonej w latach 1956–1959 odbudowie Żuraw jest dziś znowu symbolem Gdańska i  najwspanialszym obiektem mieszczącego się tu i na Ołowiance Narodowego Muzeum Morskiego. Wysoka na prawie 30 m drewniana konstrukcja, wbudowana między dwie zaokrąglone baszty, wystaje w stronę Motławy. Wystająca część (wysięgnik) opiera się na stojących na nabrzeżu drewnianych słupach, których kamienne bazy, z tzw. żabkami, są rekonstrukcją pierwotnych, pochodzących zapewne z rozebranego po 1454 r. zamku krzyżackiego. Wewnątrz znajduje się również zrekonstruowane urządzenia wyciągowe, w postaci umieszczonych nad sobą dwóch par bębnów. Są to właściwie dwa dźwigi, umieszczone jeden nad drugim. Liny, później łańcuchy, nawinięte na ich osie, były w dalszym biegu przerzucone przez belki i zakończone hakami, do których przyczepiano podnoszone obiekty. Ciężar (ściślej: moment ciężaru) ciał ludzi, zwykle więźniów, wspinających się po szczeblach wewnętrznych ścian bębnów, pozwalał podnieść do 4 ton na wysokość 11 m (przy współdziałaniu obu dźwigów) lub do 2 ton na wysokość 27 m.

W Kolonii, Trewirze, Andersach…

Porównajmy te osiągi z udźwigiem innych historycznych żurawi. Jak wynika z późnośredniowiecznych rozporządzeń 14-wieczne żurawie w Kolonii miały udźwig do 1,62 t, a w pierwszej połowie XV w. –  do 2  t. Żuraw z 1413 r. w Trewirze podnosił ciężary do 1,2 t, w Andernach (z 1561 r.) do 1,4 t. Wspomniany wyżej żuraw w Stade (pochodzący w tej postaci z 1661 r., rozebrany w 1898, zrekonstruowany w 1977 r.) miał według wykonanej w 1878 r. ekspertyzy mieć maksymalny udźwig 4,1 t., co jednak przy rozmiarach jego kół (niecałe 5 m) nie wydaje się prawdopodobne. Rekordowym osiągnięciem wysokiego na 18 m żurawia w Lüneburgu, było podniesienie z barki na brzeg pierwszej w Niemczech lokomotywy w 1840 r. Lokomotywa ważyła 9,3 t. Trzeba tu jednak dodać, że był to dzisiejszy żuraw, zbudowany w 1797 r., o konstrukcji wzmocnionej stalą. W wyczynie, który o mało co nie doprowadził do jego runięcia, wzięło udział 38 pracowników. W dwóch bębnach o średnicy 4,7 m mogło chodzić najwyżej ośmiu z nich, pozostali ciągnęli za „szprychy” bębnów z zewnątrz. Średniowiecznego poprzednika żurawia na tym miejscu obciążano ładunkami rzędu 1,6 t.

Jak widać ze wszystkich średniowiecznych żurawi gdański Żuraw jest największy i ma największy udźwig. Średniowiecznych? – zapytają Czytelnicy – przecież jego urządzenia wyciągowe są powojenną rekonstrukcją! To prawda, ale żaden z istniejących żurawi nie ma zachowanej średniowiecznej konstrukcji. Wszystkie były wielokrotnie wymieniane i modernizowane. Żuraw w Stade jest rekonstrukcją z 1977 r., w Brugii – z 2002, żurawia w Trewirze całkowicie przebudowano w 1661 r. itd., więc nasza „rekonstrukcja” nie przynosi ujmy. Dzięki niej mamy w Gdańsku najwspanialszy dźwig europejskiego średniowiecza. Mocniejszy od niego, o udźwigu 7,5 t. pojawił się dopiero w 1758 r. w Sztokholmie (spalony w 1978, odbudowany w 2003 r.), większy – w Karlskronie (42 m wysokości) – w 1803 r.

Miały je także: Elbląg, Szczecin, Toruń

Warto zauważyć, że wszystkie żurawie, także te rekonstruowane, mają wywieszone liny z bloczkami i hakami, a pokazy ich pracy ściągają turystów. Tak jest w Bonn, Xanten, Brugii, Pradze i wielu innych miejscach, a w gaskońskiej forteczce Larresingle w bębnie zrekonstruowanego żurawia chodzą dzieci! Szkoda, że zrezygnowaliśmy z takich pokazów u nas!

Na koniec ciekawostka: na ziemiach polskich stare żurawie portowe miał także Elbląg (w 1380 r., istniał jeszcze w 1865), Szczecin (poł. XV w., nowy 1570, istniał jeszcze w 1790 r.) i Toruń (przed 1631, nowy 1661, rozebrany w 1830 r.). Żaden z nich nie dorównywał naszemu. Gdańsk miał ich z resztą więcej. „Żurawia Tylnego” z ok. 1610 r.,  przedstawia widok oblężenia Gdańska w 1734 r. Z kolei na planie Schmeera z 1615 r. widnieje niezauważony dotąd przez historyków techniki „Polski Żuraw Masztowy” na Kępie i jeszcze jeden przy dzisiejszym ujściu Kanału Raduni do Motławy. Piątym dźwigiem dysponowała od 1640 r. stocznia na Lastadii. Szósty, „Mały”, na nabrzeżu przy Bramie Stągiewnej, znamy z akwareli Zygmunta Vogla z ok. 1790 r. Siódmy obsługiwał składy ołowiu na Ołowiance. Dawny Gdańsk można śmiało nazwać miastem żurawi.

Andrzej Januszajtis

3. »uraw Tylny przy Bastionie Jednoro¬ca (w 1734 r.)

Żuraw. Tylny na widoku z 1734 r. 4. Mały Żuraw przy wadze żelaza (Z. Vogel, ok. 1790)

2. Wielki »uraw pracuje (zdjŕcie archiwalne)

Wielki Żuraw pracuje (zdjęcie archiwalne)

4) Ma-y »uraw przy wadze ¬elaza ok. 1790 r. (Z. Vogel)

Mały Żuraw przy wadze żelaza (Z. Vogel, ok. 1790)

Trzecia LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI

Pierwsza LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI f oto Dominik Werner 6TRZECIA  LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI odbędzie się w niedzielę, 2 marca o godz. 13.00 na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Tematem trzeciej lekcji będzie EMIL ZE SMALANDII Astrid Lindgren w przekładzie Ireny Szuch-Wyszomirskiej. Lekcję poprowadzą: Dorota Androsz, Agata Bykowska, Piotr Biedroń, Michał Kowalski i Piotr Witkowski. Czytanie udźwiękowi Sówka Sowińska.

Przypominamy, że LEKCJE NIEGRZECZNOŚCI przeznaczone są dla widzów od 6 roku życia. Koszt jednej lekcji wynosi 5 zł (konieczne wcześniejsze rezerwacje).

O EMILU ZE SMALANDII

Emil miał pięć lat, był silny jak źrebak i mieszkał w zagrodzie Katthult we wsi Lónneberga w prowincji Smalandia. Kiedy nie wrzeszczał, wyglądał na grzecznego. Miał okrągłe, niebieskie oczy, okrągłą, rumianą twarz i jasne, kędzierzawe włosy. Wszystko to razem wyglądało tak, jakby Emil był prawdziwym aniołkiem. Ale pozory mylą… Z historii o chłopcu dowiemy się o tym, jak Emil utknął w wazie do zupy, gdyż nie chciał, by zmarnował się ostatni łyczek rosołu, wciągnął siostrę na maszt, żeby mogła podziwiać okolicę, po przyjacielsku gonił kota, tylko po to, by sprawdzić, czy ten umie szybko uciekać, czy wyjadł cały zapas kiełbasy ze spiżarni taty. Poznamy kolekcję drewnianych ludków Emila, które ten rzeźbił z drewnianych klocków, w czasie długich godzin, które przesiedział zamknięty w drewutni chroniąc się przed gniewem taty. Słowem – poznamy świat małego urwisa Emila i jego rodzinnej Lónnebergi.

Michał Derlatka o EMILU ZE SMALANDII: „Istnieje szereg bohaterów – urwisów, ananasów, gagatków i ancymonów, którzy opanowali techniki niegrzeczności do perfekcji, podnosząc ją do rangi sztuki. Postanowiliśmy niektórym przypomnieć, innym zaś przedstawić kilku z nich. Tym razem padło na urwisa, którego urwisostwa, czynione zawsze w najlepszej wierze, często z pobudek poznawczo-eksperymentalnych, uchodzą mu niemal zawsze na sucho, a jego rozbrajająco naiwna szczerość, bezpośredniość i dobroduszny humor z nawiązką rekompensowały światu zniszczenia przezeń wyrządzane. A był to Emil ze Smalandii… Rodzicom, pełnym wiary w to, że z urwisostwa się wyrasta, Emil serwuje dwuznaczną puentę:

– Emilku, jak myślisz, co to będzie, kiedy pójdziesz do szkoły? – zapytała mama surowo.
– Dobrze będzie. – odpowiedział Emil. – Ale to nic pewnego!”

„Ulubioną zabawą mojej córeczki od ponad miesiąca jest udawanie, że jest Emilem. Emil jest chłopcem, który zaraża niesamowitą energią, odwagą i pomysłowością. Jego przygody opisane są zabawnym i lekkim językiem. Zdecydowanie polecam!”

Klub książki tolle.pl

Astrid Lindgren (ur. 1907 zm. 2002) – szwedzka pisarka, jedna z najsłynniejszych współczesnych autorek książek dla dzieci i młodzieży. Napisała blisko czterdzieści książek oraz sztuk teatralnych i słuchowisk radiowych. Do najbardziej znanych należą DZIECI Z BULLERBYN i PIPPI POŃCZOSZANKA.

O LEKCJACH NIEGRZECZNOŚCI

LEKCJE NIEGRZECZNOŚCI to cykl czytań dla dzieci i młodzieży, których celem jest przybliżenie starszej i nowej literatury w atrakcyjnej, udramatyzowanej formie. Opiekę artystyczną nad cyklem objął Michał Derlatka.

Michał Derlatka o nowym cyklu Teatru Wybrzeże: „LEKCJE NIEGRZECZNOŚCI to przegląd literatury starszej i nowszej w formie udramatyzowanych czytań z domieszką magii teatru, których wspólnym mianownikiem jest różnorako pojmowany, obecny w literaturze dziecięcej od zawsze, „bohater niepokorny”. Patronami tego nurtu mogliby być Pippi Pończoszanka, Pchła Szachrajka czy nawet Włóczykij – outsiderzy, ekscentrycy, wizjonerzy, powody twórczego fermentu, refleksji, nierzadko popadający w niemałe tarapaty, które konsekwentnie i twórczo przezwyciężają… Silne osobowości, często płynące wbrew ogólnie przyjętym nurtom, które fascynują, inspirują i dodają wiary w to, że nie ma rzeczy niemożliwych, a „chcieć” znaczy „móc”. „Niegrzeczność” pojmowana jest tu jako wierność samemu sobie. Jej konsekwencje, dobrodziejstwa i ryzyko jakie ze sobą niesie, jej plusy i minusy – będą głównym tematem serii.”

Czwarta LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI odbędzie się 23 marca na Scenie Malarnia i będzie poświęcona książce O DWÓCH TAKICH, CO UKRADLI KSIĘŻYC Kornela Makuszyńskiego. Szczegóły wkrótce.

PROMOCJA

Dla posiadaczy wejściówek na LEKCJE NIEGRZECZNOŚCI Teatr Wybrzeże przygotował atrakcyjne zniżki – 5 zł rabatu na bilety na spektakle z repertuaru Teatru Wybrzeże (warunkiem skorzystania z promocji jest okazanie wejściówki).

Zdjęcia: Dominik Werner (serwis Teatru Wybrzeże)

Pierwsza LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI f oto Dominik Werner 5 Pierwsza LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI f oto Dominik Werner 4 Pierwsza LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI f oto Dominik Werner 3 Pierwsza LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI f oto Dominik Werner 2 Pierwsza LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI f oto Dominik Werner 1 Pierwsza LEKCJA NIEGRZECZNOŚCI f oto Dominik Werner 7

PORADY: Problematyka prawna szeroko pojętej reprywatyzacji

Za wywłaszczenie bez odszkodowania nie należy się zwrot zwaloryzowanego odszkodowania. Niekiedy przepisy o charakterze wywłaszczeniowo-nacjonalizacyjnym przewidywały przejęcie nieruchomości – albo jej części – na rzecz Skarbu Państwa bez odszkodowania. Jednym z takich aktów była ustawa z dnia 25 czerwca 1948 r. o podziale nieruchomości na obszarach miast i niektórych osiedli (Dz. U. Nr 35 poz. 240).

Na podstawie przepisów tego aktu prawnego (a dokładnie art. 13) zastała przejęta nieruchomość w Gdyni o powierzchni prawie 6 tys. m kw. z przeznaczeniem pod ulicę, zieleńce i szeroko pojętą użyteczność publiczną. Część nieruchomości z czasem została podzielona na mniejsze działki i sprzedana przez Państwo osobom fizycznym pod budownictwo mieszkaniowe, a na części urządzono drogi dojazdowe do mających powstać domów, lecz jej fragment – mający ponad 2 tysiące metrów kwadratowych – pozostaje do dnia dzisiejszego niezagospodarowany.

Poprzedni właściciele podjęli starania o odzyskanie niewykorzystywanego fragmentu wywłaszczonej nieruchomości już na początku lat 90. XX wieku, lecz dopiero w 2005 roku udało im się złożyć skuteczny wniosek o zwrot wywłaszczonej nieruchomości zbędnej na cel wywłaszczenia.

Drogę do odzyskania nieruchomości otworzył wyrok Trybunały Konstytucyjnego z dnia 24.10.2001r. (SK 22/01), zgodnie z którym art. 216 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami w zakresie, w jakim wyklucza odpowiednie stosowanie przepisów rozdziału 6 działu III tejże ustawy do nieruchomości przejętych lub nabytych na rzecz Skarbu Państwa na podstawie art. 5 i art. 13 ustawy z dnia 25 czerwca 1948 r. o podziale nieruchomości na obszarach miast i niektórych osiedli (Dz. U. z 1948 r. Nr 35, poz. 240; zm.: z 1957 r. Nr 39, poz. 172) jest niezgodny z art. 32 i art. 64 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Po wielu latach prowadzenia niezwykle wnikliwego postępowania dowodowego organ administracji wydał decyzję o zwrocie nieruchomości, jednocześnie zobowiązując poprzednich właścicieli do zwrotu kwoty 26.000 zł tytułem wzrostu wartości nieruchomości w okresie po wywłaszczeniu nieruchomości.

Rozstrzygnięcie to zostało zaskarżone do Wojewody Pomorskiego, który uchylił decyzję organu I instancji w całości i jednocześnie orzekł o zwrocie nieruchomości, bez zobowiązywania poprzednich właścicieli do zwrotu wspomnianej kwoty.

Z tym rozstrzygnięciem nie zgodził się dotychczasowy właściciel nieruchomości – Gmina Miasta Gdyni, która zaskarżyła decyzję organu II instancji. Prawidłowość decyzji Wojewody potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku, a następnie Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt I OSK 109/11).

*  *  *

Zgodnie z art. 140 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami „W razie zwrotu wywłaszczonej nieruchomości poprzedni właściciel lub jego spadkobierca zwraca Skarbowi Państwa lub właściwej jednostce samorządu terytorialnego, w zależności od tego, kto jest właścicielem nieruchomości w dniu zwrotu, ustalone w decyzji odszkodowanie, a także nieruchomość zamienną, jeżeli była przyznana w ramach odszkodowania.”

Z kolei art. 140 ust. 4 tej ustawy stanowi, iż „w razie zmniejszenia się albo zwiększenia wartości nieruchomości wskutek działań podjętych bezpośrednio na nieruchomości po jej wywłaszczeniu, odszkodowanie ustalone stosownie do ust. 2, pomniejsza się albo powiększa o kwotę równą różnicy wartości określonej na dzień zwrotu. Przy określaniu wartości nieruchomości przyjmuje się stan nieruchomości z dnia wywłaszczenia oraz stan nieruchomości z dnia zwrotu. Nie uwzględnia się skutków wynikających ze zmiany przeznaczenia w planie miejscowym i zmian w otoczeniu nieruchomości. Przepis ust. 3 stosuje się odpowiednio.”

W sytuacji jednak jaka miała w powyższej sprawie, tzn. w sytuacji przejęcia nieruchomości nieodpłatnie brak jest podstaw do zastosowania ust. 4, gdyż jest on nierozerwalnie związany z ust. 1. i ust. 2. W przypadku przejęcia nieruchomości bez odszkodowania nie ma kwoty którą można by wpierw zwaloryzować (zgodnie z art. 140 ust. 2), a następnie ją powiększyć albo zmniejszyć w sytuacji zwiększenia się albo zmniejszenia wartości nieruchomości po jej wywłaszczeniu.

Dlatego też brak było podstaw do obciążania poprzednich właścicieli nieruchomości obowiązkiem zwrotu na rzecz Gminy kwoty 26.000 zł, pomimo tego że nastąpił wzrost wartości nieruchomości po jej wywłaszczeniu.

Marek Foryś, radca prawny – Kancelaria Reprywatyzacyjna

tel. 502 166 894

Kancelaria Reprywatyzacyjna jest marką DART DG Staszak Kełpiński sp.j.

„Martwe dusze” w Teatrze Wybrzeże

plakat do MARTWYCH DUSZ, autor Janusz WiśniewskiPięć minut przed premierą. Od dawna zapowiadana i z niecierpliwością oczekiwana premiera przedstawienia „Martwe dusze” odbędzie się w sobotę, 22 lutego 2014 r., o godz. 19, na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże przy Targu Węglowym w Gdańsku. Janusz Wiśniewski, mistrz teatru autorskiego, do współrealizacji zaprosił kolejne wielkie indywidualności – Jerzego Satanowskiego i Emila Wesołowskiego.

Na scenie występuje trzydzieścioro aktorów.

Janusz Wiśniewski: „Klucz, który z lękiem podejmujemy”

Martwe dusze portret reżysera autor Dominik Werner

Janusz Wiśniewski. Fot. Dominik Werner

Próba medialna odbyła się w innej, niż zazwyczaj formule.

Z twórcami spotkaliśmy się wieczorem i już w progu dowiedzieliśmy się, że Janusz Wiśniewski jest, ale wywiadów nie udziela i nie pozwala się w trakcie pracy fotografować. Wypowiedź artysty o spektaklu zamieszczono w materiałach Teatru: „Nie słuchamy tradycji, która MARTWE DUSZE Gogola czyta jak komedię obyczajową, jak poczet rosyjskich przywar i typów, Królów Głupoty, Obłudy, Chciwości itd. Tak, ale to ledwie pretekst. Lepiej usłyszeć co mówi Gogol: „Pisałem rosyjską BOSKĄ KOMEDIĘ”. MARTWE DUSZE są pierwszą jej częścią – „piekłem”. To jest wstrząsająca perspektywa. I to jest klucz, który z lękiem podejmujemy. Gogol piszący z perspektywy Dekalogu jest pisarzem uniwersalnym, mimo, że ledwie rozpoczął dzieło i przedwcześnie umierając zostawił nam tylko parę nut wielkiego tematu. Te nuty zagramy na swój sposób; temat, jak zwykle – traktujemy jak jazzman traktuje temat muzyczny – z całkowitą pieczołowitością, jednakże na swoich instrumentach i z wariacjami, do których pobudza nas i upoważnia gorący stosunek do wielkiego zapisu Gogola.”

– Zaprosiłem Janusza Wiśniewskiego, nasze intencje się jakoś zgodziły, obaj byliśmy zainteresowani tym tekstem  – powiedział Adam Orzechowski. – Plusem jest to, że Janusz Wiśniewski przetwarza materiał literacki bardzo, robi to z namysłem, nawet pogłębia rodzajową historię, jest to typowe dla jego twórczości. „Martwe dusze” są wędrówką po ziemskim padole, jest w nich poszukiwanie Boga, sensu życia, rzecz jest troszkę osadzona w naszych realiach, padają na koniec  dość mocne słowa.

Sylwia Góra – Weber: Śmierć, postać krzykliwa, wulgarna…

Sylwia Góra – Weber, odtwórczyni roli Śmierci, odpowiadała szeptem, ponieważ w trakcie prób straciła głos.

– Próbowaliśmy różnego dojścia do mojego monologu, państwo zobaczą, w jakich warunkach jest mówiony, wymaga dużego wkładu i przygotowania technicznego, ale, mam nadzieję, że do piątkowego pokazu przedpremierowego się wykuruję – powiedziała aktorka. – Przeforsowanie wynikło stąd, że pracujemy z muzyką, próbujemy znaleźć, to już jest w zakresie reżysera, najlepsze połączenie, żeby to był żywy głos.

W przypadku monologu Sylwii natężenie muzyki musi być bardzo wysokie, wiec próbowano to znaleźć, pojawiła się mała niedyspozycja. Czy ta rola jest trudna? Nie, aktorka tak nie uważa, jest to rola dla niej bardzo ciekawa. Śmierć – według Janusza Wiśniewskiego w tym przedstawieniu – jest to postać krzykliwa, wulgarna, przeklinająca, rzucająca przekleństwa na świat, w którym funkcjonuje i to jest najważniejsze w tej postaci.

– Dawno nie pracowałam w tak wyrazistej formie – mówi Sylwia Góra – Weber. – Jest nas bardzo wielu na scenie, zobaczycie państwo różnorodność formy, są postacie prowadzone bardzo wyrazistą formą, ale są też postacie spokojniejsze, realistyczne.

Na pierwszej próbie Sylwia dowiedziała się, że ma chodzić po kwadracie, to było też dużym wyzwaniem, żeby nauczyć się ruchu, w którym nie ma nic realistycznego, wszystko jest ciosane, ostre, żadne podejście nie może być zaokrąglone.

– Dla mnie najtrudniejsze było uchwycenie czego oczekuje ode mnie reżyser – kontynuuje Sylwia Góra – Weber. – Janusz Wiśniewski jest genialnym reżyserem i przede wszystkim mówi o obrazach, dostałam bardzo dużo wskazówek i musiałam to wszystko połączyć, wypełnić.

Krystyna Łubeńska: „Niesamowita bajka wielkiego teatru”

– Myślę, że chodzi tu nie o „Martwe dusze”, ale, tak, jak reżyser zasugerował, to jest „Boska Komedia” Dantego, czyli piekło – powiedziała jeszcze w imieniu swoim i reżysera Sylwia Góra – Weber. – Łączy wszystkie postaci to, że są one martwe.

– I w „Nieboskiej komedii” i w „Czarownicach z Salem”, które gram w Teatrze Wybrzeże, mam role, w których jest dużo ruchu, więc, mając doświadczenie, nie zdziwiło mnie, że tutaj też dużo pracujemy fizycznie, taki jest nasz zawód –  mówi Krystyna Łubieńska, odtwórczyni roli Karoboczki. – Pan Wesołowski jest tej klasy choreografem, że klucz do spektaklu jest wspaniały, wszystko, co robimy, jest związane z treścią sztuki. Oczywiście, nie jest to Gogol dosłowny, a impresja wspaniałego reżysera na temat „Martwych dusz” Gogola.

Mało jest w tym komedii, natomiast jest tragedia świata, tacy jesteśmy, aktorka bardzo jest ciekawa, jak odbierze spektakl publiczność. Bo Łubieńska odbiera go jako niesamowitą bajkę wielkiego teatru. Mówi, że jej rola jest niewielka w tym spektaklu rolę, choć Karoboczka w powieści jest postacią rozbudowaną. To, co aktorka kreuje, jest wyrażeniem wizji reżysera.

– Cieszę się, że gram w tym spektaklu, bo to jest zupełnie nowa, wielka, przygoda – stwierdza.

Robert Ninkiewicz: „Cziczikow jest diabłem, odbiera dusze Bogu

– Cziczikowa Gogola i Cziczikowa Wiśniewskiego łączy charakter i próba zdobycia dusz – mówi Robert Ninkiewicz, odtwórca głównej roli, Cziczikowa. – U Gogola jest to bardzo realne, te dusze są potrzebne po to, żeby zaistnieć na salonach, martwe, więc tanie, można je kupić tanio, a nawet, jak u Gogola, dostać w prezencie. Cziczikow ma tyle dusz i jest bogatym człowiekiem, może udać się do bankiera i wziąć kredyty i zrobić przekręt.

U Wiśniewskiego dusze są potrzebne po to, żeby  walczyć z Bogiem, Cziczikow jest diabłem, kupuje dusze, które już umarły, widzimy postacie w tym spektaklu, które są już po drugiej stronie, przekraczają krąg piekła, opowiada Robert Ninkiewicz.

– Kupując dusze diabeł staje się ich właścicielem, więc odbiera je Bogu – konkluduje aktor. – Widz musi zdecydować, czy warto te dusze oddać. My pokazujemy bohaterów w różnych sytuacjach, to jest retrospekcja, nasi bohaterowie nie żyją. Jeżeli ubralibyśmy się we współczesne garnitury, swetry, to mogą to być postacie z czasów obecnych – polityk, biznesmen, czy zwykły, szary człowiek – rolnik, aktor, dziennikarz.

– Dostosować się do wizji reżysera nie jest trudno, problem konwencji polega na tym, że, grając formą, trzeba jednocześnie być na tyle prawdziwym, żeby widz nie odbierał wszystkiego jako jedynie czegoś zewnętrznego – mówi Robert Ninkiewicz. – To jest podobnie, jak w tańcu, jak wychodzą profesjonalni tancerze, widzimy też prawdziwe emocje

Aktor jest zdania, że o to właśnie w tym spektaklu chodzi. Aktorzy wchodzą w formę Janusza Wiśniewskiego, żeby znaleźć i uzewnętrznić swoje emocje.

Nie jest to pierwsza praca aktora z formą, teraz najtrudniejsza była współpraca z muzyką,

– Muzyka nie tylko jest w tle, ale podbija dramaturgię, ogromnie ważną rolę pełnią akustycy w tym spektaklu – stwierdza Robert Ninkiewicz. – Akustycy, razem z aktorami, balansują w obrazach.

Wanda Neumann: „Tematy ostateczne”. Krzysztof Gordon: „Mistrz ceremonii”

– Moja postać początkowo nazywała się Dama Miła pod Każdym Względem – mówi Wanda Neumann. – Potem się okazało, że koleżanka, która miała drugą Damę grać, zrezygnowała i powstała ta postać. To jest spektakl zbiorowy, ja także występuję w różnych sytuacjach i to jest ciekawe!

Aktorka dostała wiersze, w tym Frosta, bardzo piękne, także Sonet Szekspira, które nawiązują do tematyki całości, a więc traktują o śmierci, odchodzeniu, samotności, wszystkich rzeczach podstawowych dla każdego, wywołujących duże emocje, to są tematy ostateczne.

– Jestem bardzo ciekawa reakcji publiczności, nie tylko premierowej, uważam, że sam spektakl jest interesujący już z tego względu, że reżyser jest osobowością teatralną. – Przedstawienie opiera się na przekazie treści, ale jest ono w ruchu, zrytmizowane muzycznie, kostiumowe, barwne, każdy z nas ma swój kostium.

– Reżyser powierzył mi rolę mistrza ceremonii, narratora, właściciela tego teatru – mówi, jak zwykle lakonicznie, Krzysztof Gordon. – Interesująca rola, państwo zobaczą. – Praca była skomplikowana, dużo prób mieliśmy, jestem bardzo ciekawy, jak to na scenie wyjdzie.

Katarzyna Korczak

 

* * *

Nikołaj Gogol
MARTWE DUSZE
Scenariusz, reżyseria, scenografia: Janusz Wiśniewski
Muzyka: Jerzy Satanowski
Ruch sceniczny: Emil Wesołowski
Asystent reżysera i współpraca przy kostiumach: Magdalena Szczygielska
Współpraca dramaturgiczna: Anna Wachowiak
Asystent organizacyjny: Cezary Rybiński
Inspicjent, sufler: Jerzy Gutarowski

W spektaklu występują: Justyna Bartoszewicz, Monika Chomicka-Szymaniak, Sylwia Góra-Weber, Ewa Jendrzejewska, Anna Kaszuba, Katarzyna Kaźmierczak, Joanna Kreft-Baka, Krystyna Łubieńska, Maria Mielnikow-Krawczyk, Wanda Neumann, Marzena Nieczuja-Urbańska, Małgorzata Oracz, Krzysztof Gordon, Jerzy Gorzko, Maciej Konopiński, Michał Kowalski, Michał Jaros/Mirosław Krawczyk, Jacek Labijak, Piotr Łukawski, Robert Ninkiewicz, Andrzej Nowiński, Zbigniew Olszewski, Cezary Rybiński, Florian Staniewski, Maciej Szemiel, Adam Kazimierz Trela, Jarosław Tyrański oraz Magdalena Szczygielska.

Premiera: 22 lutego 2014 roku na Dużej Scenie
Pokaz przedpremierowy: 21 lutego
Kolejne spektakle: 23, 24, 25 lutego oraz 22, 23 i 25 marca

Janusz Wiśniewski (ur. 1949) – jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów teatralnych. Absolwent wydziału filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim (1974) oraz Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej na wydziale reżyserii (1978). W 1979 roku nawiązał współpracę z Teatrem Nowym w Poznaniu. Laureat wielu prestiżowych nagród artystycznych m.in. Nagrody im. Konrada Swinarskiego za zrealizowane w Teatrze Nowym w Poznaniu autorskie przedstawienia: PANOPTICUM À LA MADAME TUSSAUD oraz KONIEC EUROPY, Nagrody First Fringe na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Fringe w Edynburgu za spektakl OLŚNIENI, Herald Angel Award dla FAUSTA na Festiwalach Edynburskich oraz Złotego Yoricka w Konkursie na Najlepszą Inscenizację Dzieł Dramatycznych Williama Shakespeare’a na Międzynarodowym Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku za RYSZARDA III (2003 r.) i BURZĘ (2008 r.). Ostatnio wyreżyserował QUO VADIS w Teatrze Polskim w Warszawie, uznane za najlepszy spektakl sezonu 2012/13 przez tygodnik „Przegląd” oraz operę UBU REX Pendereckiego w Operze Bałtyckiej w Gdańsku.

Jerzy Satanowski (ur. 1947) – wybitny kompozytor filmowy i teatralny. Absolwent Wydziału Filologii Polskiej UAM w Poznaniu (1972). Pisał dla prawie wszystkich polskich teatrów, a także dla Teatru TV, BurgTheater w Wiedniu, Schauspielhaus w Zurychu, Narodowego Teatru w Helsinkach, Schillertheater w Berlinie, teatru Towstonogowa w Leningradzie oraz teatrów w Bonn, Genewie, Kassel, Grazu, Düsseldorfie, Mainz, Teheranie. Jako kompozytor teatralny współpracował m.in. z Erwinem Axerem, Adamem Hanuszkiewiczem, Gustawem Holoubkiem, Tadeuszem Łomnickim. Napisał muzykę do wszystkich spektakli w reżyserii Janusza Wiśniewskiego. Artysta został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Emil Wesołowski (ur. 1947) – jeden z najciekawszych polskich choreografów. Absolwent Państwowej Szkoły Baletowej w Poznaniu (1966). W sezonie 1979/80 kierował baletem Opery Wrocławskiej, a następnie Teatru Wielkiego w Poznaniu. W połowie 1982 roku związał się z warszawskim Teatrem Wielkim jako szef baletu i solista. W 1985 roku ustąpił ze swej funkcji kierowniczej i poświęcił się przede wszystkim pracy choreograficznej w balecie, operze i teatrach dramatycznych. W latach 1995-2006 był ponownie dyrektorem baletu Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, a od początku 2007 roku do jesieni roku 2008 – dyrektorem artystycznym Teatru Wielkiego w Poznaniu. Potem ponownie związał się z baletem warszawskim i zajmuje obecnie pozycję etatowego choreografa Polskiego Baletu Narodowego w Teatrze Wielkim. W teatrach muzycznych i dramatycznych pracował m.in. z: Kazimierzem Dejmkiem, Jerzym Grzegorzewskim, Krystyną Jandą, Maciejem Prusem, Januszem Wiśniewskim. Emil Wesołowski został odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Medalem Zasłużonego dla Kultury Polskiej oraz Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”.

Oruńska Szkoła Muzyczna – sukcesy i potrzeby

szkola muzy Orunia Duet Barbara Gajewska i Marianna Kaszewska

Duet Barbara Gajewska i Marianna Kaszewska

Szkoła nie miała bowiem własnego lokum i nauczyciele pracowali w gościnnie udostępnianych klasach, a niejednokrotnie we własnych mieszkaniach.

Uczniowie z Gdańska i okolic

W wyniku reorganizacji gdańskiego szkolnictwa w 1950 r.  Szkoła otrzymała budynek przy ul. Gościnnej 4. Usytuowanie szkoły jest  niezmiernie ciekawe. Stał tu niegdyś Zajazd Harmonia, w którym podczas Wielkiej Wojny Północnej (1700 – 1721) gościł car Rosji Piotr I. Na początku XX wieku na tej parceli zbudowano kamienicę mieszkalną w stylu eklektycznym. Po II wojnie światowej w budynku zamieszkali lokatorzy, a po ich wykwaterowaniu w połowie lat  50., przeprowadzono remont adaptujący budynek dla potrzeb szkoły.

Nasza szkoła zawsze spełniała ważną rolę w kształtowaniu kultury muzycznej w mieście i regionie. Jest placówką, do której uczęszczają uczniowie nie tylko z Gdańska, ale też z okolic Pruszcza Gdańskiego i Pszczółek. Przez ponad 66 lat działalności szkołę opuściło ponad 1000 absolwentów, których kształciło ponad 200 nauczycieli. W minionych latach placówką kierowali: Antonina Grądkowska w okresie 1947-63; Ambroży Marciniec w latach 1963-81; Edwin Rymarz – w okresie  1981-82, po którym dyrektorką szkoły została Teresa Madejska (1982-91). Obecnie szkołą kieruje, wybrana w drodze konkursu na stanowisko, mgr Beata Domurad – Izdebska.  Jej  ponad 22 letnia  kadencja  zaowocowała zmianą wizerunku Szkoły w wielu dziedzinach: nastąpiła wymiana pokoleniowa nauczycieli, wzrósł poziom nauczania dzięki awansom zawodowym nauczycieli oraz gruntownie wyremontowano wnętrze Szkoły. W szkole odbywają się trzy konkursy instrumentalne o zasięgu makroregionalnym  i ogólnopolskim.

Koncerty, konkursy

W 1967 roku dla uznania zasług szkoła otrzymała imię Henryka Wieniawskiego, oraz prawo do posiadania własnego Sztandaru. Z okazji 40-lecia Komitet Rodzicielski ufundował granitową tablicę z wizerunkiem Patrona szkoły. Na swoje 50-lecie Szkoła otrzymała prestiżowy Medal z okazji 1000-lecia Gdańska, a także wiele innych nagród. W 2007 roku uroczyście obchodzono jubileusz 60-lecia. Uroczystości Jubileuszowe odbywały się w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku. W koncercie wystąpili najlepsi absolwenci, studenci, nauczyciele oraz chór szkolny. Wielu nauczycieli zostało uhonorowanych nagrodami, dyplomami, odznaczeniami oraz listami gratulacyjnymi od władz Gdańska, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Wojewody Pomorskiego, oraz dyrektora Szkoły. Szkoła aktywnie włącza się w edukację kulturalną społeczeństwa poprzez organizowanie koncertów szkolnych oraz środowiskowych, których rocznie odbywa się około pięćdziesięciu. Ponadto w naszej szkole organizowane są Konkursy, w których uczestniczą uczniowie z wielu szkól muzycznych. Są to: Oruński Konkurs Skrzypcowy, Forum Wiolonczelowe, oraz Konkurs Pianistyczny ,,Dziecięce Imaginacje”.

Społeczność szkolna współpracuje z instytucjami kulturalnymi Trójmiasta, nasi uczniowie występują w różnych placówkach: szkołach, przedszkolach, kościołach, gdańskich ratuszach, szpitalach oraz hospicjach. Wielu uczniów bierze udział w konkursach o znaczeniu regionalnym, ogólnopolskim a nawet  międzynarodowym.

Obecnie do szkoły  uczęszcza 160 uczniów, których kształci 21 nauczycieli. Kadra nauczycielska jest bardzo dobrze wykształcona, sercem  oddana swoim uczniom, którzy tworzą zgrany zespół. Praca dydaktyczna stała się efektywniejsza i przyjemniejsza dzięki remontowi wnętrz Szkoły.

Czekamy na remont elewacji i nową Salę Koncertową

Mamy nadzieję, że prace remontowe będą kontynuowane i obejmą także elewacje  budynku i jego ocieplenie. Obecnie zabytkowy budynek ,,straszy,, swoim wyglądem i nie harmonizuje z istotą pracy dydaktycznej, która przecież zmierza do budzenia wrażliwości uczniów na piękno. Jesteśmy na Oruńskiej Starówce szkołą  artystyczną i pragniemy, by jej budynek prezentował się estetycznie. Zabytkowe ogrodzenie też  wymaga obiecanej naprawy.

Marzy się nam też budowa nowoczesnej Sali Koncertowej oraz kilku większych klas do prowadzenia zajęć z rytmiki i dla zespołów kameralnych. Dodatkowy budynek nowej Auli oraz sal mógłby powstać na terenie ogrodu. Te działania poprawiłyby warunki codziennej pracy Szkoły, która od lat boryka się z trudnościami lokalowymi. Mimo remontu wewnętrznego nasze klasy są ciasne i poza fortepianem czy pianinem niewiele przestrzeni pozostaje do dyspozycji na eksponowanie innych elementów dydaktycznych.  Mimo tych trudności w szkole panuje specyficzna, rodzinna atmosfera charakteryzująca się życzliwością, oraz otwartością nauczycieli na potrzeby uczniów.

W ostatnich latach nastąpił znaczący wzrost poziomu nauczania. Nasi uczniowie licznie uczestniczą w różnego rodzaju konkursach, regionalnych, ogólnopolskich, międzynarodowych, z których przywożą czołowe  nagrody. Tylko w ostatnich dwóch latach zdobyliśmy 51 nagród oraz 16 wyróżnień .

To nauczyciele kształtują charaktery oraz talenty swoich uczniów i to oni sami tworzą ów klimat  i są zarazem największą wartością tej szkoły. Niepodważalnym sukcesem naszej szkoły jest to, że wiele pokoleń rodzin przysyła do niej swoje dzieci.

Irena Barbucha

 

PS. Uzupełniając historyczne dane dotyczące budynku Państwowej Szkoły Muzycznej im. Henryka Wieniawskiego należy dodać iż obecna siedziba wybudowana została w 1900 roku przez Augusta Christiana Kirszbergera, który był również twórcą Fabryki Konstrukcji Żelaznych (Żeliwiak) w Oruni. O budynku, budowniczym i jego rodzinie, dowiedzą  się Czytelnicy więcej z nowego wydania „Oruńskiego Antykwariatu” autorstwa Krzysztofa Kosika.

szkola muzy Orunia Małgorzata Kucharek png.

Małgorzata Kucharek

szkola muz Orunia 100_9548 png

Grono pedagogiczne

 

Wrażliwość i dojrzałość oraz mistrzostwo formy

Jackiewicz Dostojny Jubilat90. urodziny Profesora Władysława Jackiewicza. Galeria „Punkt” Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki wypełniła się po brzegi. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, aby mogło być inaczej, skoro swoje 90. urodziny fetował tu wybitny polski malarz, prof. Władysław Jackiewicz. Z tej okazji asystenci oraz studenci Profesora przygotowali wystawę zadedykowaną swojemu Mistrzowi.

Wernisaż otworzył prezes GTPS Beniamin Koralewski, który serdecznie powitał przybyłych gości.

Nagroda Prezydenta, prezenty, morze kwiatów

Nie zabrakło Prezydenta Miasta Gdańska, Pawła Adamowicza oraz Rektora Gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych prof. Ludmiły Ostrogórskiej. Laudację na rzecz Mistrza wygłosił komisarz wystawy prof. Zbigniew Gorlak.

Prezydent Adamowicz wręczył Jubilatowi nagrodę. Wyniosła ona 10 tys. zł. Na ręce Mistrza posypały się też inne prezenty oraz morze kwiatów. Otrzymał ponadto specjalnie wydany z tej okazji przez Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki katalog. W imieniu członków honorowych GTPS życzenia przekazał mu Jarosław Biłat wraz z prof. Włodzimierzem Łajmingiem.

Nieco wcześniej w Małej Auli Wielkiej Zbrojowni gdańskiej ASP została otwarta wystawa prac Władysława Jackiewicza. Jego twórczość cechuje olbrzymia wrażliwość i dojrzałość oraz mistrzostwo formy. Malarstwo Jackiewicza to rzadki dziś gatunek sztuki kontemplacyjnej.

Subtelne akty

Od ponad 40 lat koncentruje się ciele tworząc subtelne akty. Zatem dominuje u niego jeden z najważniejszych tematów malarskich w dziejach sztuki. Wspomniane zainteresowania stały się zresztą przyczyną odwołania jego marcowej wystawy w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w ubiegłym roku. W akcie solidarności z tym jednym z najwybitniejszych nestorów polskiego malarstwa współczesnego Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki zorganizowało jego wystawę w foyer Teatru Wybrzeże, na którą przyszły tłumy wielbicieli.

Warto przypomnieć, że prof. Władysław Jackiewicz urodził się 17 lutego 1924 r. w Podbrodziu na Wileńszczyźnie. Studiował na Wydziale Malarstwa Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Sopocie (obecnie ASP w Gdańsku). Dyplom otrzymał w 1952 r. w pracowni prof. Artura Nacht-Samborskiego. W latach 1969-1981 pełnił funkcję rektora gdańskiej PWSSP (wcześniej prorektora i dziekana Wydziału Malarstwa). Jest laureatem Nagrody im. Kazimierza Ostrowskiego. Jednym z ważniejszych wydarzeń (o międzynarodowej randze) w jego życiu artystycznym był udział w XLII Biennale w Wenecji.

– Goszczenie Profesora Władysława Jackiewicza jest dla nas zaszczytem – podkreśla prezes Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki Beniamin Koralewski. –Jego ogromny dorobek artystyczny i pedagogiczny powinien być przykładem dla twórców młodego pokolenia.

Jarosław  Balcewicz

Zdjęcia Jerzy Gajewicz

Jackiewicz Prezydent Adamowicz i prof Jackiewicz

Solidarni z walczącą Ukrainą

SONY DSC
Z inicjatywy Europejskiego Centrum Solidarności, Gdańskiej Fundacji Dobroczynności, Proboszcza Parafii Grekokatolickiej św. Bartłomieja w Gdańsku, oraz mniejszości ukraińskiej w Gdańsku w czwartek, 20 lutego o godzinie 18.00 na Placu Solidarności w Gdańsku odbędzie się Wiec Solidarności z Ukrainą.
Wyraźmy nasz  sprzeciw wobec użycia przemocy przeciwko obywatelom Ukrainy! Uczcijmy pamięć ofiar Euromajdanu!
Nie zgadzajmy się, by dokonania pokojowej rewolucji Solidarności, które powinny stanowić wzór rozwiązywania konfliktów społecznych, zostały zaprzepaszczone!W trakcie Wiecu Europejskie Centrum Solidarności będzie zbierać podpisy pod apelem wsparcia dla protestujących, który zostanie przesłany na ręce liderów Euromajdanu w Kijowie.

Bądźmy Solidarni z Ukrainą!

Sprzeciw wobec tragicznych wydarzeń na Majdanie

Pomorze, gdzie narodził się wielki obywatelski ruch „Solidarności”  ma szczególne powody, by solidaryzować się z Ukrainą.  Wzywamy do demokratycznego i pokojowego ich rozwiązywania – czytamy w Apelu władz samorządowych Pomorza.

Z inicjatywy Europejskiego Centrum Solidarności, Gdańskiej Fundacji Dobroczynności, Proboszcza Parafii Grekokatolickiej św. Bartłomieja w Gdańsku, oraz mniejszości ukraińskiej w Gdańsku w czwartek, 20 lutego o godzinie 18.00 na Placu Solidarności w Gdańsku odbędzie się Wiec Solidarności z Ukrainą.
Wyraźmy nasz  sprzeciw wobec użycia przemocy przeciwko obywatelom Ukrainy! Uczcijmy pamięć ofiar Euromajdanu!
Nie zgadzajmy się, by dokonania pokojowej rewolucji Solidarności, które powinny stanowić wzór rozwiązywania konfliktów społecznych, zostały zaprzepaszczone!

W trakcie Wiecu Europejskie Centrum Solidarności będzie zbierać podpisy pod apelem wsparcia dla protestujących, który zostanie przesłany na ręce liderów Euromajdanu w Kijowie.

Bądźmy Solidarni z Ukrainą!

Apel władz samorządowych Pomorza: marszałka Mieczysława Struka, prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego oraz prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka w sprawie bieżących wydarzeń na Ukrainie przekazany Konsulowi Generalnemu Republiki Ukrainy w Gdańsku oraz władzom partnerskiego Obwodu Odeskiego na Ukrainie.

Apel władz samorządowych Pomorza

Patrzymy na ostatnie wydarzenia na Ukrainie z perspektywy Gdańska, Sopotu, Gdyni oraz całego Pomorza z ogromnym niepokojem i obawą. Nie możemy być obojętni i dlatego stanowczo chcemy wyrazić swój sprzeciw wobec tragicznych wydarzeń, toczących się od dwóch dni na Majdanie, które pochłonęły już tak wiele ofiar.

W pełni wspieramy dążenia Narodu Ukraińskiego do pełnych swobód obywatelskich, przejrzystości na szczytach władzy oraz integracji z Unią Europejską.

Pomorze, gdzie narodził się wielki obywatelski ruch „Solidarności” w 1980 roku ma szczególne powody, by solidaryzować się z Ukrainą. Apelujemy do przedstawicieli wszystkich szczebli władz Ukrainy o potępienie siłowych rozwiązań konfliktów i wzywamy do demokratycznego i pokojowego ich rozwiązywania.

Wierzymy, że wkrótce zwycięży wola Ukraińskiego Narodu, czego skutkiem będzie nowy rozdział w historii Waszego Państwa. Myślimy z nadzieją o przyszłości Ukrainy, wierząc, że będzie się rozwijała w duchu demokratycznych tradycji europejskich.

Marszałek Województwa Pomorskiego

Prezydent Miasta Gdańska

 Prezydent Miasta Sopotu

 Prezydent Miasta Gdyni

Gdańsk, 19 lutego 2014 r.

Cuda techniki dawnego Gdańska

Wykład prof. Andrzeja Januszajtisa z cyklu „Cuda techniki dawnego Gdańska” odbędzie się 19 lutego o godz. 17.30 w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego
przy ul. Korzennej 33/35 w Gdańsku.SONY DSC

Serdecznie zapraszają
Stowarzyszenie Nasz Gdańsk i Nadbałtyckie Centrum Kultury.

WSTĘP: wolny