Najpierw był hangar. Lotnisko w dawnym Gdańsku

Flughafen_Danzig

Flughafen_Danzig

W 1935 r. wykonano tu 18 635 lotów, przewieziono 13 128 osób oraz 285 958 kg  ładunku. Pierwsze lotnisko we Wrzeszczu powstało pod koniec 1913 r. Książe Fryderyk Zygmunt pruski wybudował wówczas na terenie ówczesnego dużego placu ćwiczeń hangar lotniczy. Natomiast rozwój nowoczesnego lotnictwa przypadła już na czasy Wolnego Miasta, kiedy to 17 czerwca 1923 r. uroczyście otwarto Port Lotniczy Gdańsk-Wrzeszcz.

Jego powstanie było możliwe dzięki licznym dotacjom z Niemiec.

Lokalizacja doskonała

Rząd polski nie wykazywał w tym okresie większego zainteresowania sprawami lotniczymi w Wolnym Mieście Gdańsku, a także nie podjął działań zmierzających do formalnego zagwarantowania możliwości przelotów polskich samolotów wojskowych nad obszarem WMG. Kwestia ta była o tyle istotna, że stosunkowo niedaleko znajdowała się baza Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku.

Jeżeli chodzi o lokalizację nowego Portu Lotniczego to z marketingowego punktu widzenia była ona doskonała. Niespełna kilometr od niego znajdował się bowiem dworzec kolejowy zapewniający dogodną komunikację na trasie Sopot – Gdańsk. Pomimo tego lotnisko było w stanie przyjąć największe w tamtym czasie samoloty pasażerskie. W dodatku warunki terenowe zapewniały płaski obszar, który pomimo bliskości morza nie był podmokły.

Na początku port lotniczy otrzymał drewniany budynek o powierzchni 400 m kw., w którym mieściły się biura i skromny bufet z kilkoma miejscami noclegowymi. W 1924 r. doszły do tego dwa warsztaty lotnicze i hangar o powierzchni 1200 m. kw. Efektem prac modernizacyjnych było także zainstalowanie w 1926 r. oświetlenia niezbędnego do obsługi nocnej komunikacji lotniczej Berlin – Gdańsk – Królewiec, którą uruchomiono rok później.

Lata 30. – nowy gmach administracyjny

Natomiast przyłączenie budynków portu lotniczego do wodociągów i kanalizacji miejskiej nastąpiło w roku 1928.

Lata trzydzieste przynoszą największe zmiany. Rozpoczyna się bowiem budowa nowego gmachu administracyjnego, który zostaje uroczyście otwarty 8 grudnia 1934 r. Jest on położony ok. 30 m. od dworca kolejowego skąd co kwadrans odchodzą pociągi do centrum Gdańska, Oliwy oraz Sopotu. Niedaleko budynku portu lotniczego znajduje się też przystanek linii tramwajowych i autobusowych. Z punktu widzenia wygody pasażerów były to rozwiązania wręcz idealne.

Wprowadzano też liczne zmiany przyczyniające się do poprawy bezpieczeństwa. Gdański Port Lotniczy wyposażono m.in. w radio pokładowe i goniometr (urządzenie do namierzania i naprowadzania radiowego samolotów), radiolatarnię oraz aparaturę służącą do mierzenia prędkości i wysokości nocnej pokrywy chmur, a nawet urządzenia służące do „ślepego lądowania”. Te bardzo wówczas nowoczesne rozwiązania stawiały Gdańsk w czołówce portów lotniczych Europy i zapewniały mu miejsce w I klasie lotnisk komunikacyjnych.

Deutsche Luft Hansa  i Polskie Linie Lotnicze „LOT”

Z dniem 2 marca 1934 r. weszła w życie umowa lotnicza miedzy Niemcami a Polską. Ustalono w niej m.in. bramy wlotowe na trasie Berlin – Gdańsk – Królewiec przez polski korytarz. Wyrażenie zgody na przelot przez terytorium Polski było szczególnie istotne dla strony niemieckiej, gdyż samoloty kierujące się do i z Gdańska nie musiały już okrążać Półwyspu Helskiego i lecieć nad morzem.

Rok 1935 zaowocował dla Portu Lotniczego Gdańsk – Wrzeszcz wykonaniem 18 635 lotów. Przewieziono w tym czasie 13 128 osób oraz285 958 kg  ładunku. Stałą pasażerską komunikację lotniczą zapewniały tylko dwie firmy: Deutsche Luft Hansa  i Polskie Linie Lotnicze „LOT”. Te ostatnie od 1 maja tegoż roku uruchomiły regularną komunikację lotniczą do nowo wybudowanego portu lotniczego w Rumi, który obsługiwał nabierającą coraz większego znaczenia Gdynię.

Port Lotniczy Gdańsk-Wrzeszcz był własnością Wolnego Miasta Gdańska. Administracyjnie podlegał Wydziałowi Komunikacji Senatu WMG.

Jarosław Balcewicz

Lotnisko na planie Gdanska , 1934 r.

Lotnisko na planie Gdańska, 1934 r.

Morski Dywizjon Lotniczy w Pucku

Morski Dywizjon Lotniczy w Pucku

Junkers F 13 przedsiŕbiorstwa pocztowego Danziger Luftpost 1921

Junkers F 13 przedsiębiorstwa pocztowego Danziger Luftpost 1921 r.

Cały czas pragnę się zobaczyć, jak najprędzej i żyć na Waszą Korzyść

Od lewej Maryla i Maria Żwitwckie.

Od lewej Maryla i Maria Swiąteckie.

Do powstającego Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku dotarły dokumenty majora Wojska Polskiego, Jan Sałęgi i jego rodziny. Szukamy synów bohatera: Bolesława i Bogusława Sałęgów i ich rodzin.

Na biurku przede mną leży zbiór zdjęć i dokumentów, jakie dotarły korespondencyjnie do powstającego Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Porządkuję je i układam chronologicznie. Poznaję kolejną, jedną z wielu historii, jakie przyniosła polskim rodzinom II Wojna Światowa. Otrzymany zbiór należy do urodzonego w 1894 r. majora Wojska Polskiego Jan Sałęgi i jego rodziny.

Był doskonałym jeźdźcem. Uczestniczył w Kampanii Wrześniowej.  Osadzony w obozie jenieckim w Kozielsku.Z dokumentów wynika, że był uczestnikiem I Wojny Światowej, od 1927 r. związał się ze szkolnictwem wojskowym.

Był doskonałym jeźdźcem. W 1931 r. wraz z: ppłk kawalerii WP Józefem Trenkwaldem, K. Szoslandem i Z. Rucińskim, zdobył Puchar Narodów. Był też laureatem nagrody jeździeckiej marszałka Józefa Piłsudskiego w Konkursie Armii Polskiej w Krajowych Zawodach Konnych w 1932 r. Przed wybuchem wojny w 1939 r. pełnił funkcję Komendanta Kursu Instruktorów Jazdy Konnej i Zaprzęgami w Toruniu. Zamieszkiwał  w tym czasie w mieszkaniu skarbowym przy ul. Prądzyńskiego 3/ m.6. W dniu 24 sierpnia – w związku ze służbą i rozkazami – opuścił mieszkanie. Z tego dnia zachował się interesujący urzędowy spis wyposażenia mieszkania obrazujący stan materialny jego oficerskiej rodziny (żona Bolesława i dwóch synów – Bolesław i Bogusław). Po udziale w Kampanii Wrześniowej ukrywał się przez pewien czas. Z okresu tego zachowały się dwa ,,grypsy” kierowane do żony. Oba zachowały jego teściowa, Maria Świątecka i jej córka, Maryla, które zamieszkiwały w tym czasie we Lwowie. Zatrzymany przez Sowietów został osadzony w obozie jenieckim w Kozielsku.

Od lewej Maria i Maryla Żwiteckie

Od lewej Maria i Maryla Świąteckie

Z okresu pobytu w Kozielsku zachowały się jego trzy listy kierowane do żony, Bolesławy. Pisał w nich o swoich nadziejach i tęsknocie za rodziną, biedzie obozowej, pogarszającym się wzroku i chorobie uszu. W jednym z listów skarżył się, że musiał sprzedać zegarek, by mieć pieniądze na niezbędne mu rzeczy, prosił też o przesłanie skarpetek i nożyków do golenia. Mimo trudnego położenia nie tracił wiary i tak m.in. w dniu 25 listopada 1939 r. pisał do żony: Oczekuję na wyjazd do Torunia lub Warszawy, jako mieszkaniec Torunia sprzed wojny. Ty również z dziećmi i Romek, jako uciekinierzy wojenni, macie prawo powrotu do Warszawy lub Torunia (…). Jego troska o rodzinę była w każdym z listów. W jednym z nich z 8 stycznia 1940 r. pisał: Cały czas pragnę się zobaczyć, jak najprędzej i żyć na Waszą Korzyść (…). Zwracał się również bezpośrednio do synów, m.in.: Czy grzeczni jesteście i słuchacie Mamusi? Uczcie się chętnie i dobrze, to Wam dużo naopowiadam jak się zobaczymy (…)

Fragment listu z obozu w Kozielsku z dnia 25.11.1939 r.

Fragment listu z obozu w Kozielsku z dnia 25.11.1939 r.

 

Jeden z tysięcy polskich oficerów zamordowany w Katyniu. Jego żonę, Bolesławę Sałęgę, wraz z synami, Bolesławem i Bogusławem, zesłano do Kazachstanu

Już się nie zobaczyli, został jednym z tysięcy polskich oficerów zamordowanych w Katyniu.

Jego żonę, Bolesławę Sałęgę, wraz z synami, zesłano do Kazachstanu. Z okresu tego zachowały się rysunki Bolesławy Sałęgi.

image description

Rysunek Bolesławy Sałęgi wykonany w Kazachstanie

image description

Rysunek Bolesławy Sałęgi wykonany w Kazachstanie.

Na kartkach papieru, przy użyciu ołówka i kredek ilustrowała ich warunki pobytu, codzienne życie i większe lub mniejsze wydarzenia.  Z Kazachstanu, wraz z Armią gen. Władysława Andersa, udało im się przedostać przez Azję Mniejszą do Afryki, skąd trafili do Sydney w Australii. Do Australii przeprowadziła się również po wojnie, z córką Marylą, Maria Świątecka – matka Bolesławy, do której wcześniej kierował swoją korespondencję mjr Jan Sałęga, a później jego żona, Bolesława. Wyjeżdżając do Australii Maria Świątecka pozostawiła w depozycie u swojej przyjaciółki, Ireny Neunert, przywołane pamiątki rodzinne. Po jej śmierci depozyt w spadku przejął jej przyrodni brat, Zbigniew Jastrzębski. Po jego śmierci jego żona, by nie uległy zniszczeniu i zapomnieniu, spakowała je i przesłała do Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Wśród otrzymanych materiałów nie ma jeszcze zdjęć samego majora i jego żony. Wierzę, że z czasem i te się znajdą. Są natomiast zdjęcia jego teściowej i szwagierki. Jest też przeurocze zdjęcie jego synów Bolesława i Bogusława. Wykonane w Toruniu latem 1939 r., na krótko przed wybuchem wojny, przedstawia dwóch szczęśliwych i ufnie patrzących w przyszłość chłopców przed samochodem ich ojca.

image description

Na odwrocie zdjęcia odręczny napis ,,Boluni”

Wystarczyły tygodnie, miesiące, by w machinie wojennych systemów totalitarnych wszystko legło w gruzach. Spadkobierca depozytu, Zbigniew Jastrzębski, próbował odszukać barci. Według posiadanych przez niego przekazów jeden z nich po wojnie został lekarzem i zamieszkał w Anglii. Niestety czas długo nie był przyjaznym takim poszukiwaniom. Wymagały one również środków finansowych, a tych poszukujący nie miał za wiele. Może teraz się uda? Posiadających informację i inne materiały w sprawie przedwojennych, wojennych, jak i powojennych losów rodziny majora Jana Sałęgi, prosimy o kontakt z redakcją lub z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

*  *  *

            Przedstawiona historia jest zaledwie jedną z tysięcy, jakie stały się udziałem polskich rodzin. Nie jest też jedyną, jakie wraz z towarzyszącymi im pamiątkami, trafiły do powstającego w Gdańsku Muzeum. Nie można o nich zapominać, winny nadal służyć swoim przekazem kolejnym pokoleniom.

Waldemar Kowalski