Wrażliwość i dojrzałość oraz mistrzostwo formy

Jackiewicz Dostojny Jubilat90. urodziny Profesora Władysława Jackiewicza. Galeria „Punkt” Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki wypełniła się po brzegi. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, aby mogło być inaczej, skoro swoje 90. urodziny fetował tu wybitny polski malarz, prof. Władysław Jackiewicz. Z tej okazji asystenci oraz studenci Profesora przygotowali wystawę zadedykowaną swojemu Mistrzowi.

Wernisaż otworzył prezes GTPS Beniamin Koralewski, który serdecznie powitał przybyłych gości.

Nagroda Prezydenta, prezenty, morze kwiatów

Nie zabrakło Prezydenta Miasta Gdańska, Pawła Adamowicza oraz Rektora Gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych prof. Ludmiły Ostrogórskiej. Laudację na rzecz Mistrza wygłosił komisarz wystawy prof. Zbigniew Gorlak.

Prezydent Adamowicz wręczył Jubilatowi nagrodę. Wyniosła ona 10 tys. zł. Na ręce Mistrza posypały się też inne prezenty oraz morze kwiatów. Otrzymał ponadto specjalnie wydany z tej okazji przez Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki katalog. W imieniu członków honorowych GTPS życzenia przekazał mu Jarosław Biłat wraz z prof. Włodzimierzem Łajmingiem.

Nieco wcześniej w Małej Auli Wielkiej Zbrojowni gdańskiej ASP została otwarta wystawa prac Władysława Jackiewicza. Jego twórczość cechuje olbrzymia wrażliwość i dojrzałość oraz mistrzostwo formy. Malarstwo Jackiewicza to rzadki dziś gatunek sztuki kontemplacyjnej.

Subtelne akty

Od ponad 40 lat koncentruje się ciele tworząc subtelne akty. Zatem dominuje u niego jeden z najważniejszych tematów malarskich w dziejach sztuki. Wspomniane zainteresowania stały się zresztą przyczyną odwołania jego marcowej wystawy w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w ubiegłym roku. W akcie solidarności z tym jednym z najwybitniejszych nestorów polskiego malarstwa współczesnego Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki zorganizowało jego wystawę w foyer Teatru Wybrzeże, na którą przyszły tłumy wielbicieli.

Warto przypomnieć, że prof. Władysław Jackiewicz urodził się 17 lutego 1924 r. w Podbrodziu na Wileńszczyźnie. Studiował na Wydziale Malarstwa Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Sopocie (obecnie ASP w Gdańsku). Dyplom otrzymał w 1952 r. w pracowni prof. Artura Nacht-Samborskiego. W latach 1969-1981 pełnił funkcję rektora gdańskiej PWSSP (wcześniej prorektora i dziekana Wydziału Malarstwa). Jest laureatem Nagrody im. Kazimierza Ostrowskiego. Jednym z ważniejszych wydarzeń (o międzynarodowej randze) w jego życiu artystycznym był udział w XLII Biennale w Wenecji.

– Goszczenie Profesora Władysława Jackiewicza jest dla nas zaszczytem – podkreśla prezes Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki Beniamin Koralewski. –Jego ogromny dorobek artystyczny i pedagogiczny powinien być przykładem dla twórców młodego pokolenia.

Jarosław  Balcewicz

Zdjęcia Jerzy Gajewicz

Jackiewicz Prezydent Adamowicz i prof Jackiewicz

Sprzeciw wobec tragicznych wydarzeń na Majdanie

Pomorze, gdzie narodził się wielki obywatelski ruch „Solidarności”  ma szczególne powody, by solidaryzować się z Ukrainą.  Wzywamy do demokratycznego i pokojowego ich rozwiązywania – czytamy w Apelu władz samorządowych Pomorza.

Z inicjatywy Europejskiego Centrum Solidarności, Gdańskiej Fundacji Dobroczynności, Proboszcza Parafii Grekokatolickiej św. Bartłomieja w Gdańsku, oraz mniejszości ukraińskiej w Gdańsku w czwartek, 20 lutego o godzinie 18.00 na Placu Solidarności w Gdańsku odbędzie się Wiec Solidarności z Ukrainą.
Wyraźmy nasz  sprzeciw wobec użycia przemocy przeciwko obywatelom Ukrainy! Uczcijmy pamięć ofiar Euromajdanu!
Nie zgadzajmy się, by dokonania pokojowej rewolucji Solidarności, które powinny stanowić wzór rozwiązywania konfliktów społecznych, zostały zaprzepaszczone!

W trakcie Wiecu Europejskie Centrum Solidarności będzie zbierać podpisy pod apelem wsparcia dla protestujących, który zostanie przesłany na ręce liderów Euromajdanu w Kijowie.

Bądźmy Solidarni z Ukrainą!

Apel władz samorządowych Pomorza: marszałka Mieczysława Struka, prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego oraz prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka w sprawie bieżących wydarzeń na Ukrainie przekazany Konsulowi Generalnemu Republiki Ukrainy w Gdańsku oraz władzom partnerskiego Obwodu Odeskiego na Ukrainie.

Apel władz samorządowych Pomorza

Patrzymy na ostatnie wydarzenia na Ukrainie z perspektywy Gdańska, Sopotu, Gdyni oraz całego Pomorza z ogromnym niepokojem i obawą. Nie możemy być obojętni i dlatego stanowczo chcemy wyrazić swój sprzeciw wobec tragicznych wydarzeń, toczących się od dwóch dni na Majdanie, które pochłonęły już tak wiele ofiar.

W pełni wspieramy dążenia Narodu Ukraińskiego do pełnych swobód obywatelskich, przejrzystości na szczytach władzy oraz integracji z Unią Europejską.

Pomorze, gdzie narodził się wielki obywatelski ruch „Solidarności” w 1980 roku ma szczególne powody, by solidaryzować się z Ukrainą. Apelujemy do przedstawicieli wszystkich szczebli władz Ukrainy o potępienie siłowych rozwiązań konfliktów i wzywamy do demokratycznego i pokojowego ich rozwiązywania.

Wierzymy, że wkrótce zwycięży wola Ukraińskiego Narodu, czego skutkiem będzie nowy rozdział w historii Waszego Państwa. Myślimy z nadzieją o przyszłości Ukrainy, wierząc, że będzie się rozwijała w duchu demokratycznych tradycji europejskich.

Marszałek Województwa Pomorskiego

Prezydent Miasta Gdańska

 Prezydent Miasta Sopotu

 Prezydent Miasta Gdyni

Gdańsk, 19 lutego 2014 r.

Prof. Andruszkiewicz: „Również już w Polsce niepodległej nie ma odpowiedzialnych ludzi”

21 DSC00428

Prof. Witold Andruszkiewicz. Fot. Janusz Wikowski

Każdy port morski i miasto portowe  muszą umieć pozyskiwać i przygotowywać, uzdatniać niezbędne im tereny i akweny portowe oraz tereny dla rozwijającego się miasta portowego. Port Rotterdam, który w latach siedemdziesiątych XX wieku był największym na świecie portem morskim, pod względem ilości przeładowywanych rocznie ładunków, reklamował się, że ma rezerwy obszarów portowych, wystarczające na 500 lat jego dalszego rozwoju.

Zachęcało to skutecznie inwestorów do lokalizowania swoich przedsiębiorstw w tym porcie.

Przez prawie tysiąc lat rozwijał się prawidłowo

Port Gdańsk, wraz z rozwijającym się równocześnie z nim miastem portowym, Gdańskiem, liczy już ponad tysiąc lat i nad Morzem Bałtyckim należy do najstarszych portów morskich. Port Gdańsk przez prawie tysiąc lat rozwijał się prawidłowo dzięki temu, że był zarządzany przez fachowe, samorządowe, komunalne władze miasta  Gdańska, którego ludność żyła z tego portu. Rajcowie miasta Gdańska – z wielkim wyprzedzeniem – zabiegali o pozyskiwanie wielkich rezerw obszarowych, ciągnących się kilometrami nad brzegiem Morza Bałtyckiego w rejonie Zatoki Gdańskiej. Od ostatnich ponad stu lat miasto rozciąga się nad brzegiem morza pasmem o długości 30 kilometrów, przygotowując się do roli metropolii.  Pasmo miejskie Gdańska rozciąga się od Sopotu, z którym graniczy na zachodzie, do Przekopu Wisły na wschodzie.

Powodzie zimowe wyrządzały miastu portowemu Gdańskowi przez setki lat wielkie szkody, gdy spiętrzone zatorem wody rzeki Wisły przelewały się przez wały przeciwpowodziowe tej rzeki, przy której rozbudowywało się miasto przez setki lat.  Rajcowie Gdańscy, chcąc wyeliminować te częste wielkie straty ponoszone w Gdańsku w wyniku tych powodzi, zdecydowali się na przesunięcie ujścia rzeki Wisły do morza, o około 20 kilometrów na wschód od ówczesnego ujścia przy Westerplatte. W tym celu zbudowali w miejscu, w którym Wisła skręcała na zachód w kierunku Gdańska i swojego dawnego ujścia, odciąć jej nurt wysokim wałem przeciwpowodziowym.

W 1895 roku zbudowano Przekop Wisły

Aby to było możliwe do zrealizowania, w 1895 roku zbudowano szeroki,  wielki,  głęboki rów, prowadzący z opisanego miejsca prosto na północ do morza. I tym rowem, któremu nadano nazwę – Przekop Wisły puszczono do morza wody rzeki Wisły. Odcięte koryto rzeki Wisły z wodą stojącą,  nazwano „Martwą Wisłą” zachowaną dotychczas. Aby barki żeglugi śródlądowej mogły dochodzić do portu gdańskiego i z niego wychodzić w górę rzeki Wisły, jednocześnie zbudowano w Przegalinie śluzę, łączącą Przekop Wisły z Martwą Wisłą, wiodącą przez port gdański wschodniej i zachodniej jego części. Przegalina leży na północ od początku Przekopu Wisły.

Jednocześnie, w 1895 roku, rajcowie gdańscy przesunęli wschodnią granicę miasta i portu gdańskiego na linię Przekopu Wisły, włączając w  granice miasta Przegalinę i Świbno, położone na zachodnim brzegu Przekopu Wisły.  Dzięki temu port i miasto Gdańsk leżały ponownie przy ujściu Wisły do morza poprzez Przekop Wisły. Kapitanat portu Gdańsk miał swój bosmanat portu zlokalizowany w budynku przy Przekopie Wisły w Świbnie, co potwierdza, że do Przekopu Wisły sięgał port Gdańsk jeszcze po wojnie w PRL.

W  PRL – zarządzanie centralne

Po upływie tysiąca lat,  w czasie których port Gdańsk był sprawnie, rozsądnie zarządzany, z myślą o zapewnieniu rezerw obszarowych niezbędnych do dalszego, rozwoju portu i miasta Gdańska, nadszedł dla niego bardzo trudny okres po zakończeniu drugiej wojny światowej, w  PRL, gdy z dużą bezwzględnością wprowadzono ustrój socjalistyczny i wraz z nim upaństwowienie wszystkiego. Urzędników komunalnych nie było  Od góry do samego dołu byli tylko urzędnicy państwowi. Prezydent miasta Gdańska też był mianowanym z góry  urzędnikiem państwowym

Obowiązywało  przy tym zarządzanie centralne z Warszawy, przez ludzi nie znających się na gospodarce morskiej. Ktoś w Warszawie, zajmujący się miastem i portem Gdańsk, zauważył, że w południowo – wschodniej części miasta i portu Gdańsk leży „odłogiem” kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych obszaru portowo miejskiego. Podjął on – bez konsultacji z portem i miastem – błędną, szkodliwą decyzję, że należy te grunty miejskie przekazać gminom wiejskim, aby na tej ziemi uprawiały one rolnictwo, sadziły ziemniaki i siały zboże. Dlatego zabrane Gdańskowi, tą błędną decyzją, tereny przydzielił gminom wiejskim Cedry Wielkie i wiejski Pruszcz Gdański Tym samym port i miasto Gdańsk zostały pozbawione na południowym wschodzie obszaru miasta, niezbędnych im terenów rezerwowych. Dotychczas miasto jest pozbawione tych rezerw dla jego rozwoju i nikt ciągle jeszcze nie zmienia tej błędnej socjalistycznej decyzji. Czyżby bano się tej zmiany robić ? Uzasadnienia tego zastoju nie rozumiem.

Odważałem się prosić o naprawienie tego wielkiego błędu

Żyłem w tym powojennym  czasie od 1945 roku , mieszkałem w Gdańsku i pracowałem w porcie , kierując przedsiębiorstwem przeładunków portowych i spedycji morskiej międzynarodowej. Jednocześnie pracowałem naukowo dydaktycznie w Katedrze Portów Wyższej Szkoły Handlu Morskiego w Sopocie,  w której od stycznia 1947 roku zostałem powołany na stanowisko profesora, dlatego, że skończyłem Akademię Handlową w Poznaniu. Zostałem magistrem nauk ekonomiczno handlowych i znałem się na gospodarce morskiej i zagadnieniach portowych oraz handlu zagranicznego drogą morską już od czasów przedwojennych. W 1938 roku pracowałem 3 miesiące w Banku Polskim i  porcie Gdynia.

Prezydent Gdańska, do którego zwracałem się z prośbą o interwencję i naprawienie popełnionego przez Warszawę błędu, jako urzędnik państwowy, bał się krytykować władze w Warszawie . Dlatego na wielu konferencjach z dostojnikami z Warszawy odważałem się prosić o naprawienie tego wielkiego błędu, gdyż miasto i port od setek lat, rozwijając się na wschód, słusznie utrzymywały rezerwy obszarowe. Bez nich nie można normalnie pracować w porcie i mieście portowym, co dowodzą ostatnie lata.

Na tym polegała ta specyfika portowa. Niestety, moje interwencje nie odnosiły skutku w ustroju „dyktatury proletariatu”, jak ten stan władze same  tak nazywały oraz w następnych latach ustroju socjalistycznego.

Również już w Polsce niepodległej nie ma odpowiedzialnych ludzi

Martwi mnie bardzo to, że również już w Polsce niepodległej nie ma odpowiedzialnych ludzi, którzy by przywrócili te zabrane obszary portowi i miastu Gdańsk. Dlatego panuje to zastój. Wszystko stoi, jak w letargu.

Szczególnie trudna sytuacja występuje w porcie gdańskim. Tu bowiem, mocą decyzji centralnej z Warszawy, zmniejszono obszar portu gdańskiego przesuwając jego granicę wschodnią z linii Przekopu Wisły, ustalonej w 1895 roku  na linię wschodniego brzegu Śmiałej Wisły, ustaloną po wojnie w  prawie  połowie XX wieku. Port tym samym stracił ponad 10 kilometrów akwenu portowego na Martwej Wiśle, bardzo cennego, gdyż mającego miejscami około 500 metrów szerokości, położonego pomiędzy Śmiałą Wisłą i Przekopem Wisły. Ten najdalej na wschód  położony odcinek Martwej Wisły, zabrano z administracji morskiej (Urzędowi Morskiemu w Gdyni i oddano w zarząd Dyrekcji dróg wodnych śródlądowych). Do dnia dzisiejszego żaden  z organów urzędowych, których obowiązkiem jest dbanie o poprawne działanie portu gdańskiego w jego obszarze ustalonym w 1895 roku,  tego  błędu do dziś nikt nie naprawił.

Na zupełnym niezrozumieniu potrzeb eksploatacji portu gdańskiego polega obowiązująca do dziś błędna decyzja podjęta w „okresie błędów i wypaczeń”, dotycząca błędnie wytyczonej  granicy portu i miasta Gdańska na wschodnim odcinku pasma nadmorskiego miasta Gdańska. Przypomina się, że to pasmo ma długość nadmorską wynoszącą 30 kilometrów. Na pierwszych 20 kilometrach, licząc od zachodu, czyli od granicy z miastem Sopot, pasmo nadmorskie miasta Gdańska ma potrzebną szerokość 12 kilometrów, licząc od linii brzegu morza.

Karykatura obszaru metropolitarnego miasta

Warszawski decydent, niepotrzebnie zmieniający istniejącą po wojnie granicę miasta Gdańska, błędnie  zmienił ją od wschodniego krańca obecnej oczyszczalni ścieków, nagle poprowadził ją na północ do trawersu Śmiałej Wisły i środka rzeki Martwej Wisły. Wbrew rozsądkowi akwen portowy, który w całości należał do portu, zajmując obydwa jego brzegi, podzielił linią nowej granicy prowadzoną środkiem rzeki Martwej Wisły, na dwa pasma rzeki. Północne pasmo rzeki pozostawił miastu portowemu Gdańsk , a  południowe pasmo rzeki,  zabrane  Gdańskowi,  przydzielił nie wiadomo po co, gminom rolniczym, wiejskim Cedry Wielkie i wiejski Pruszcz Gdański. Tym samym istniejące pasmo miasta o szerokości 12 kilometrów nielogicznie zwęził do 1,5 kilometra w rejonie Sobieszewa, gdyż tak blisko morza zbliżona jest tu Martwa Wisłą  , która następnie oddala się od morza na około 7 kilometrów. Dlatego miasto, dochodząc  do Przekopu Wisły, rozszerza się do szerokości pasma wynoszącej około 7 kilometrów.

Tę karykaturę obszaru metropolitarnego miasta, które tu ma zwężoną szerokość pasma miejskiego z 12 kilometrów do zaledwie 1,5 kilometra, widać na rysunku, przedstawiającym kształt obszaru tego miasta.

Na skutek tak nielogicznie poprowadzonej granicy miasta środkiem rzeki Martwej Wisły, obecny kształt miasta metropolitarnego,  wypracowanego przez tysiąc lat doświadczeń Gdańska  w wyniku wyrwania, zabrania z dobrego kształtu miasta  kilkudziesięciu kilometrów niezbędnego terenu rezerwowego, przedstawia istną karykaturę . Dlatego należy Gdańskowi i jego portowi przywrócić  granice, jakie istniały tu po wojnie przed ich błędną zmianą.

Prof. zw. dr s.p.n.b Witold Andruszkiewicz

Wyższa Szkoła Bankowa w Gdańsku – logistyka morska

Prof. Jerzy Mizeraczyk nagrodzony Heweliuszem

Nagroda Naukowa im. Heweliusza za 2013 rok

Prof. Jerzy Mizeraczyk. Fot. Pinkas_serwis UM Gdańsk

Laureatem Nagrody Naukowej Miasta Gdańska im. Jana Heweliusza za rok 2013 w kategorii nauk przyrodniczych i ścisłych został prof. Jerzy Mizeraczyk. 

Oto laudacja wygłoszona przez prezesa Oddziału PAN w Gdańsku prof. Jarosława Mikielewicza

Mam zaszczyt i przyjemność przedstawić prof. Jerzego Mizeraczyka, wybitnego uczonego, którego na wniosek Kapituły Prezydent miasta Gdańska uhonorował Nagrodą Naukową Miasta Gdańska im. Jana Heweliusza w kategorii nauk przyrodniczych i ścisłych za rok 2013. Ta wspaniała Nagroda Naukowa Miasta Gdańska im. Jana Heweliusza, coraz częściej nazywana gdańskim Noblem, ma już swoją długoletnią tradycję uznanie i prestiż. Została ona ustanowiona w roku 1987, w trzechsetną rocznicę śmierci Jana Heweliusza, wielkiego astronoma gdańskiego.

Tegoroczny Laureat ukończył studia na Wydziale Elektroniki Politechniki Gdańskiej w 1966 r. Po rocznej pracy w na Politechnice Śląskiej w Gliwicach został zatrudniony w Instytucie Maszyn Przepływowych Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku. Jego praca naukowa i kariera zawodowa jest związana z Instytutem przeszło 45 lat. W Instytucie Laureat przeszedł wszystkie szczeble kariery naukowej od stanowiska asystenta do profesora zwyczajnego Odbył długoterminowe zagraniczne staże naukowe. Jako doktor był stypendystą prestiżowych fundacji naukowych: japońskiej Fundacji Japan Society for the Promotion of Science oraz niemieckich Fundacji im. Alexandra von Humboldta i im. Heinicha Hertza. Później, już jako profesor odbył długoterminowe staże naukowe w  Chalmers University of Technology w Szwecji, McMasters University w Kanadzie, Oita University w Japonii, Toyohashi University of Technology w Japonii oraz w Dalian Maritime University w Chinach, gdzie został mianowany honorowym profesorem tego uniwersytetu. W Instytucie Maszyn Przepływowych Polskiej Akademii Nauk był kierownikiem Ośrodka Techniki Plazmowej i Laserowej.

Nagroda Heweliusza za rok 2013 została przyznana Panu Profesorowi Mizeraczykowi za wybitne osiągnięcia naukowe w zakresie pionierskich badań zjawisk elektrohydrodynamicznych w elektrofiltrach, reaktorach plazmy nietermicznej, pompach i  aktuatorach elektrohydrodynamicznych.

Pionierskie prace Prof. Mizeraczyka z dziedziny przepływów elektrohydrodynamicznych w ośrodkach gazowych i cieczowych z polem elektrycznym i plazmą są szeroko znane na świecie. W tej dziedzinie Prof. Mizeraczyk ze swoim zespołem badawczym wyjaśnił wiele zjawisk fizycznych zachodzących w przepływach elektrohydrodynamicznych. Ze swoim zespołem opracował system wizualizacji przepływów gazów i cieczy za pomocą wiązki promieniowania laserowego, 3-wymiarową laserową metodę pomiaru pola prędkości przepływów gazów i cieczy z  polem elektrycznym i plazmą, laserowe urządzenie do badania pól prędkości w mikroprzepływach, nowy aktuator z elektrodą pływającą do generacji przepływu elektrohydrodynamicznego oraz elektrohydrodynamiczny filtr powietrza. Wyniki tych prac zostały opublikowane w przeszło 50 artykułach naukowych indeksowanych w  bazie ISI Web of Knowledge.

            Prace Laureata i jego zespołu w dziedzinie przepływów elektrohydrodynamicznych znalazły uznanie międzynarodowe. Wiele z publikacji Laureata z tej dziedziny zostało nagrodzonych na międzynarodowych konferencjach. Ostatnia z nich została uznana za najlepszą na XIII International Conference on Electrostatic Precipitation w Indiach w 2013 roku.

Za osiągnięcia w dziedzinie przepływów elektrohydrodynamicznych Laureat otrzymał wiele prestiżowych nagród międzynarodowych. W roku 2011 Międzynarodowe Towarzystwo Elektrofiltrów uhonorowało Prof. Mizeraczyka nagrodą im. Harry’ego White’a za wybitny wkład w badania naukowe i zastosowania zjawisk elektrohydrodynamicznych do wychwytu aerozoli w elektrofiltrach. Ta prestiżowa nagroda nazwana jest nazwiskiem jednego z najwybitniejszych badaczy elektrofiltrów w ich przeszło 100-letniej historii. Prof. Mizeraczyk otrzymał w 2012 r. najwyższe odznaczenie naukowe Instytutu Fizyki Ciała Stałego Bułgarskiej Akademii Nauk w Sofii oraz tytuł Honorowego Zagranicznego Członka Instytutu Fizyki Ciała Stałego za wieloletnią współpracę naukową. W  roku 2013 Międzynarodowy Komitet Elektrohydrodynamiki przyznał Prof. Mizeraczykowi nagrodę imienia wybitnego uczonego prof. Jen-Shih Changa za wybitny wkład w badaniach zjawisk elektrohydrodynamicznych w gazach i cieczach. W tymże roku Prof. Mizeraczyk został wyróżniony prestiżowym zaproszeniem do Międzynarodowej Komisji Oceny pierwszej w  historii Rosji dysertacji PhD (dysertacja nowego typu) z fizyki na St. Petersburg State University.

W moim przekonaniu Nagroda im. Harry’ego White’a przyznana Prof. Mizeraczykowi ma szczególną wartość, ponieważ spośród wielu jego osiągnięć naukowych pionierskie wprowadzenie przez niego techniki laserowej do badań ośrodków z polem elektrycznym i plazmą otworzyło nowy kierunek w  eksperymentalnych badaniach przepływów elektrohydrodynamicznych. Stosowanie techniki laserowej przyczyniło się do szybkiego postępu w zrozumieniu natury przepływów elektrohydrodynamicznych i w ich praktycznych zastosowaniach. Tą działalnością naukową Prof. J. Mizeraczyk zainicjował nowy kierunek badań w dziedzinie przepływów EHD: „Sterowanie generacją i kształtem struktur przepływów EHD”.

Te wspaniałe wyniki były możliwe dzięki interdyscyplinarnej wiedzy i zainteresowaniom Prof. Mizeraczyka w kilku dziedzinach wzajemnie się przenikających a niezbędnych do skomplikowanych badań przepływów elektrohydrodynamicznych.

Prof. Mizeraczyk jest także wybitnym specjalistą w obszarze fizyki i techniki laserów. Już w latach 1960, a więc w kilka lat po wynalezieniu lasera Prof. Mizeraczyk uczestniczył w pionierskich pracach nad pierwszymi polskimi prototypami laserów He-Ne i CO2. W ostatnich latach zespól Prof. Mizeraczyka opracował prototypy urządzenia do laserowej mikroobróbki materiałów oraz urządzenia do laserowego naświetlania schematów obwodów elektrycznych o dużej gęstości upakowania na płytkach drukowanych. Oba prototypy zostały nagrodzone Złotymi Medalami na Międzynarodowych Targach Poznańskich.

Prof. Mizeraczyk ma równie imponujące osiągniecia w dziedzinie dotyczącej wyładowań elektrycznych i plazmy oraz ich zastosowań do celów ekologicznych. Razem z zespołem Prof. Mizeraczyk jest autorem kilkudziesięciu prac naukowych oraz kilku technologii, dotyczących mechanizmów i kinetyki procesów fizyko-chemicznych w plazmie nierównowagowej, używanej do niszczenia gazów ekologicznie szkodliwych oraz do usuwania szkodliwych związków chemicznych i  organicznych z wody. Obecnie zespół Prof. Mizeraczyka współpracuje z partnerami z  Europy w ramach grantów Unii Europejskiej nad plazmową produkcją wodoru do ogniw paliwowych.

W sumie Laureat z zespołem opublikował w dziedzinach elektrohydrodynamika oraz technika laserowa i plazmowa 216 oryginalnych prac naukowych indeksowanych w bazie ISI Web of Knowledge oraz w 105 recenzowanych artykułach w innych czasopismach. Jest także współautorem 8 patentów.

Prof. J. Mizeraczyk ma poważne osiągnięcia i zasługi w kształceniu młodej kadry naukowej. Wypromował 11 doktorów, z których dwóch jest już profesorami. Wg bazy publikacji Scopus zespół Prof. Mizeraczyka znajduje się wśród pierwszych trzech zespołów na świecie mających najwięcej publikacji w dziedzinie „zastosowań plazmy nietermicznej do ochrony środowiska”. Także zespół Prof. Mizeraczyka uważany jest za najlepszą grupę badawczą w  tematyce „elektrodynamika i wyładowania elektryczne”. Laboratoria laserowe i plazmowe Prof. Mizeraczyka są szeroko znane krajowemu i międzynarodowemu środowisku naukowemu. W szczególności utworzone i  kierowane przez Niego „Laboratorium do laserowej wizualizacji przepływów elektrohydrodynamicznych” jest jednym z  najlepszych na świecie w tej dziedzinie.

 

Prof. Mizeraczyk zdobył poważne uznanie międzynarodowego środowiska naukowego. Był 30-krotnie zapraszany do wygłoszenia referatów na uniwersytetach i w instytutach badawczych oraz 50-krotnie do wygłoszenia referatów plenarnych na międzynarodowych konferencjach na wszystkich zamieszkałych kontynentach. Jest członkiem wielu polskich i zagranicznych towarzystw naukowych oraz członkiem komitetów wydawniczych kilku krajowych i zagranicznych czasopism naukowych. Jest współwydawcą International Journal of Plasma Environmental Science and Technology z siedzibą w Tokio. Był z wyboru przewodniczącym międzynarodowego komitetu naukowego prestiżowej konferencji International Conference on Phenomena in Ionized Gases, która ma 56-letnią tradycję. Prof. Mizeraczyk współpracował z wieloma zagranicznymi ośrodkami naukowymi w ramach kilkunastu projektów badawczych Unii Europejskiej i NATO.

 

Swoją działalność naukową Prof. Mizeraczyk mocno związał z Gdańskiem. Jego laboratoria badawcze odwiedzają uczeni i studenci całego świata. Prof. Mizeraczyk zorganizował w Gdańsku 3 międzynarodowe konferencje, czyniąc Gdańsk miastem znanym nie tylko pod względem naukowym, ale także atrakcyjnym turystycznie

Czcigodny Laureacie!

Życzę Panu, aby ta zaszczytna zasłużona nagroda była drogowskazem do dalszych wspaniałych osiągnięć naukowych. Gratuluję Pana macierzystemu Instytutowi, z którym jest Pan związany od wielu lat. Życzę Panu, aby zadowolenie z osiągniętych wyników pracy oraz szacunek okazywany przez Świat Nauki i Techniki były dodatkową nagrodą za wielki i owocny trud pracy. Życzę także pomyślności w życiu osobistym.

Ad multos annos.

Tacy ludzie nie powinni umierać… Żegnaj, Siostrzyczko

Terenia w 2011 r.

Terenia w 2011 r. Fot. Arch. prywatne

Wspomnienie

Teresy Michalak, z d. Januszajtis (2.IX.1930-28.I.2014)

Kiedy się urodziła, miałem dwa lata. Było to w dalekiej Lidzie. Ojciec, legionista, major rezerwy był tam komendantem Ochotniczej Straży Pożarnej, matka nie pracowała. Jedno z pierwszych wspomnień, jakie mam z dzieciństwa, jest takie: leży jakieś małe stworzenie w wózeczku, mówię coś do niej, ona patrzy na mnie jasnymi oczami i uśmiecha się, a ja się dziwię, dlaczego nie odpowiada! W Lidzie mieszkaliśmy krótko, trzy lata później sytuacja zmusiła rodziców do przeniesienia się do rodziców naszej matki w Lublinie, gdzie – z wyjątkiem rocznego epizodu w Łodzi tuż przed wojną – spędziliśmy dzieciństwo. Tutaj skończyła szkołę podstawową i gimnazjum, po czym poszła własną drogą: zamiast ogólnokształcącego liceum i późniejszych studiów wybrała świeżo założone trzyletnie Liceum Techniki Dentystycznej w Łodzi. Po jego ukończeniu pracowała jako technik dentystyczny w Szczecinie. Pamiętam, jak jechałem tam pomóc jej w przeprowadzce do innego mieszkania.

W 1956 r. przeniosła się do Sopotu, gdzie wówczas mieszkaliśmy z mamą. Rok później wyszła za mąż za Jerzego Michalaka, pianistę, dyrygenta, historyka muzyki. Rok 1959 przyniósł dwa wydarzenia: urodził się syn Zbigniew i, co wtedy było osiągnięciem, uzyskali mieszkanie w Gdańsku, gdzie podjęła pracę w spółdzielni stomatologicznej. Jako protetyk dentystyczny doszła do mistrzostwa. W tym zawodzie była prawdziwą artystką.

W roku 1979 syn założył własną rodzinę, w 1980 urodził się wnuk Marek. Przejście na emeryturę w roku 1985 ułatwiło jej dysponowanie czasem. Po rozstaniu się z mężem i wyjeździe syna za granicę w 1987 r. poświęciła się bez reszty działalności społecznej w funkcjonującym od 1967 r. na Wybrzeżu Telefonie Zaufania. Została współzałożycielką i sekretarzem Towarzystwa Pomocy Telefonicznej „Anonimowy Przyjaciel”. Do ostatnich lat życia prowadziła założoną przez siebie w 1999 r. pierwszą w Polsce internetową stronę pomocy dla tych, którzy wolą o swoich problemach pisać niż opowiadać. Była niezwykle aktywna, organizowała konferencje, rozwijała współpracę z zagranicą i służyła pomocą wszystkim potrzebującym, także we własnej rodzinie.

Z wielkim poświęceniem towarzyszyła w 1991 r. ostatnim chwilom naszej starszej siostry Jagusi w Warszawie, a od 1999 r. opiekowała się naszą Mamą, która w dużej mierze dzięki temu w zdrowiu i spokoju dożyła 101 lat. Nie zaprzestawała przy tym działalności telefonicznej i internetowej. Otrzymywała nieraz do 500 zgłoszeń dziennie i żadnego nie pozostawiała bez odpowiedzi. Ilu desperatów odwiodła od samobójczych myśli, nigdy się nie dowiemy. W ostatnich miesiącach ciężka choroba położyła kres tej wspaniałej działalności. Tacy ludzie nie powinni umierać, ale nie od nas to zależy…

Żegnaj Siostrzyczko, spoczywaj w spokoju! Zostawiłaś swój trwały ślad na tym padole łez. Zostaniesz na zawsze w naszych sercach i w pamięci wszystkich, którzy mieli szczęście Ciebie poznać i pokochać.

Twój brat Andrzej Januszajtis

 

Pogrzeb śp. Teresy Michalak odbędzie w piątek, 7 lutego o godz. 13 na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku-Wrzeszczu.

Projekt obywatelski mieszkańców Wrzeszcza

png 1

Mostek i część stawu obecnie – Wędrówka po Jaśkowej Dolinie

Najpierw były konsultacje z mieszkańcami.

Przydworski staw, malowniczy mostek i spiętrzenie wody

Postulaty  i  wytyczne  mieszkańców  zamieszkujących  najbliżej  terenu  opracowania miały  wpływ na zakres i rodzaj projektowanej przestrzeni. Spotkania odbyły się na etapie przedprojektowym 13 września 2012 r. oraz – jako prezentacja projektów koncepcyjnych – 24 października 2013 r. Wspólnoty Mieszkaniowe: Romera 3 oraz Jaśkowa Dolina 67 zaakceptowały je uchwałami.

Park nad Jaśkowym Potokiem – „ Jaśkowy Zakątek”  to obywatelski projekt mający na celu utworzenie wysokiej jakości przestrzeni publicznej o powierzchni 0,18 ha w miejscu zaniedbanego ogrodu patrycjuszowskiego. Projekt wykorzystuje istniejące urządzenia wodne: autentyczny – przydworski staw, malowniczy mostek i spiętrzenie wody. Łączy walory architektoniczne historycznego ogrodu z naturalnymi: przyrodniczymi i krajobrazowymi. Zachowana oryginalna rzeźba, stylowa altana, rabaty kwiatowe i zieleń zakomponowano zgodnie z zasadami XIX wiecznej sztuki ogrodniczej.

Jest koncepcja i pozytywne opinie

Jako siedlisko ciekawych roślin i zwierząt, park posiada cechy edukacyjne oraz ochronne.

 

Projekt Parku nad Jaśkowym Potokiem – „JAŚKOWY ZAKĄTEK” powstał z inicjatywy zespołu autorskiego mgr  inż.  Arkadiusza KOWALINY  (inwentaryzacje i mapa dc. projektowych), inż. arch. kraj. Edyty REGUŁY (projekt koncepcyjny ogrodu, mała architektura) i  ś.p. mgr inż. Lucjana MALINOWSKIEGO (projekt odbudowy urządzeń wodnych).
Opracowanie projektów koncepcyjnych było możliwe dzięki uprzejmości zarządu firmy „EUROPROJEKT Gdańsk S.A.”  mgr inż. Kamili ZARĘBY i Henryka WINDORSKIEGO, które zostały pozytywnie zaopiniowane przez Pomorskiego Konserwatora Zabytków, Gdańskie Melioracje.

Odpocząć, popatrzyć na przyrodę

Park nad Potokiem Jaśkowym to:

• miejsce odpoczynku przy ścieżce rowerowej

• podniesienie atrakcyjności deptaka wzdłuż Jaśkowej Doliny (miejsce docelowe)

• rewitalizacja parku oraz renaturalizacja potoku

• zagospodarowania wody, krajobrazu, zieleni

• przywrócenie funkcji rekreacyjnej dawnego  ogrodu na zaniedbanych nieużytkach miejskich

• ratowanie obiektów wodnych stawu, mostka,  zastawek i zimownika dla ryb

• odnowa zasobów dziedzictwa historycznego  i kulturowego

• ochrona terenów biologicznie czynnych ich  ciągłości w czasie i przestrzeni mała retencja

• siedlisko ciekawych roślin i zwierząt, posiada cechy edukacyjne

• ożywienie społeczno-gospodarcze

• włączenie Urzędu Miasta i mieszkańców w dbałość i kształtowanie przestrzeni publicznych

• inspiracja dla kolejnych realizacji wzdłuż ciągu  wodnego.

Parada, Sobótka, wracanie do świetności

24 czerwca odbyła się parada na Jaśkowej Dolinie połączona z imprezami sportowo artystycznymi . Był to powrót do dawnego święta sobótkowego, które przyciągało niegdyś tysiące Gdańszczan. Te i inne wydarzenia organizowane przez Radę Dzielnicy Wrzeszcz Górny mają za zadanie spopularyzowanie i przywrócenie tego miejsca do świadomości społecznej miasta. Są częścią działań przywracających dawną świetność Jaśkowej Doliny oraz najstarszego parku miejskiego w tej części Europy.

Tekst i zdjęcia Arkadiusz Kowalina

przewodniczący Rady Dzielnicy Wrzeszcz Górny, absolwent Studium rewitalizacji miast na Politechnice Gdańskiej, autor Społecznej koncepcji zagospodarowania Jaśkowego Potoku

Zagospodarowanie Parku Jaśkowa Dolina 67 pod nazwą: „ Jaśkowy zakątek” jest pozycją w ramach Budżetu Obywatelskiego.  Głosowanie formie elektronicznej, odbędzie się od 10 do 23 lutego 2014 r. Uprawnionymi do wzięcia udziału są wszyscy mieszkańcy Gdańska (zameldowani na pobyt stały lub czasowy), którzy ukończyli 16 lat. 

png 2

Przewrócona figura na dnie pustego stawu

png 5

Wizualizacja – widok od ul. Romera na altanę

png 4

Wizualizacja – widok od strony mostku na staw

png 3

Zabytkowa rzeźba fortuny – przed zniszczeniem…

png ogród jpg

Projekt koncepcyjny zagospodarowania zieleni i małej architektury

 

Nagrody im. Jana Heweliusza dla prof. Chwina i prof. Mizeraczyka

CHWIN kard in ppNagrody Naukowe Miasta Gdańska im. Jana Heweliusza za 2013 r. wręczone. Prof. Stefan Chwin został laureatem Nagrody Naukowej Miasta Gdańska im. Jana Heweliusza za wybitne osiągnięcia w dziedzinie nauk humanistycznych w 2013 roku. W kategorii nauk przyrodniczych i ścisłych laureatem został prof. Jerzy Mizeraczyk z Polskiej Akademii Nauk. Uroczość odbyła się w 403. rocznicę urodzin gdańskiego astronoma, we wtorek, 28 lutego 2014 r., w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta przy ul. Długiej w Gdańsku.

Nagrody – miniatury pomników Jana Heweliusza i czeki pieniężne wręczał laureatom wręczył prezydent Miasta Gdańska Paweł Adamowicz.

Wyboru laureatów dokonuje Kapituła Nagrody pod przewodnictwem prezesa Gdańskiego Oddziału Polskiej Akademii Nauk i prezesa Gdańskiego Towarzystwa Naukowego. W skład Kapituły Nagrody wchodzą także rektorzy państwowych wyższych uczelni Gdańska, przedstawiciel Prezydenta Miasta Gdańska, dotychczasowi laureaci Nagrody oraz przedstawiciel niepublicznych uczelni wyższych. Nagrodę przyznaje Prezydent Miasta na wniosek Kapituły Nagrody. w jej skład wchodzą:

Oprawę muzyczną podczas uroczystości zapewnił zespół kameralny Cappelli Gedanensis.

W kategorii nauk humanistycznych i społecznych – prof. dr hab. Stefan Chwin za wybitne osiągnięcia w dziedzinie literaturoznawstwa oraz badań nad polską i europejską kulturą XIX i XX wieku. Stefan Chwin jest powieściopisarzem, krytykiem literackim, eseistą, historykiem literatury i grafikiem związany z Gdańskiem. Jako naukowiec zajmuje się romantyzmem i romantycznymi inspiracjami w literaturze nowoczesnej (m. in. u Witolda Gombrowicza). Wykłada na Uniwersytecie Gdańskim na wydziale Filologii Polskiej – Katedra Historii Literatury.

W kategorii nauk przyrodniczych i ścisłych – prof. dr hab. inż. Jerzy Mizeraczyk za pionierskie w skali światowej osiągnięcia w badaniach teoretycznych i doświadczalnych zjawiska elektrohydrodynamicznego w elektrofiltrach, reaktorach plazmy nietermicznej oraz pompach i aktuatorach elektrohydrodynamicznych. Prof. Mizeraczyk jest kierownikiem Ośrodka Techniki Plazmowej i Laserowej oraz Kierownikiem Zakładu Zastosowań Techniki Plazmowej i Laserowej w Instytucie Maszyn Przepływowych im. Roberta Szewalskiego Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku.

– Istnienie takich nagród  jak Nagroda Jana Heweliusza w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych jest dla mnie znakiem, że nie wszystko jest jeszcze stracone  – powiedział między innymi podczas uroczystości prof. Stefan Chwin. – To znaczy, że wciąż istnieją ludzie, którzy rozumieją, jak poważnym niebezpieczeństwem jest perspektywa powstania społeczeństwa niezdolnego do zracjonalizowanej refleksji nad tym, co w ludzkim życiu najważniejsze, bo i takie społeczeństwo można sobie wyobrazić. Żądanie, by wydziały humanistyczne były rentowne, by przynosiły zyski, jest absurdem. Dobra humanistyka, podobnie jak dobra muzyka, łagodzi obyczaje, także obyczaje naszego świata. Jeśli ktoś powie, że to jest mała sprawa, na którą szkoda pieniędzy, to nie wie, co mówi, bo łagodzenie obyczajów to jest jedna z najważniejszych spraw na ziemi.

Poniżej tekst wystąpienia prof. Stefana Chwina

Humanistyka dzisiaj
Można powiedzieć, że zaszczytna nagroda, którą dzisiaj odbieram, ma w sobie pewien rys ironiczny, zważywszy na ogólniejsze okoliczności, jakie jej towarzyszą. Oto ja odbieram nagrodę za osiągnięcia w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych, tymczasem na wydziałach polskich uniwersytetów zamyka się kolejne kierunki studiów humanistycznych.

Zresztą to, co dzieje się z wydziałami humanistycznymi w Polsce, dzieje się nie tylko w Polsce. Mówi się, że niepokojące posunięcia podyktowane są względami demograficznymi. Nie jest jednak pewne, czy rzeczywiście sprawy tak wyglądają do końca. Swojego czasu tendencja do redukowania znaczenia nauk humanistycznych znalazła wyraz na przykład w twardych decyzjach Margaret Thatcher, która miała podobno – jak mi kiedyś opowiadano – któregoś dnia podczas swojego urzędowania oświadczyć, że jeśli ktoś chce studiować historię czy literaturę, może to robić w niedzielę po pracy w fabryce, a nie na uniwersytecie, bo uniwersytet powinien być wytwórnią pracowników dla banków, firm i korporacji.

Stajemy zatem przed pytaniem podstawowym, czy niepokojące zjawiska, których jesteśmy świadkami, są skutkiem chwilowych tylko okoliczności, czy raczej mają charakter systemowy, to znaczy: czy kształcenie i wychowanie humanistyczne jest w jakiejś mierze sprzeczne z samą istotą naszego świata na pewnym etapie rozwoju tej formacji i to właśnie mechanizmy systemu leżą u postaw tego, co dzieje się w Polsce i innych krajach cywilizacji zachodniej.

Czy uniwersytety powinny być fabrykami pracowników dla banków i korporacji, sprytnych, bystrych młodzieńców, którzy mają wiedzieć, jak zniszczyć konkurencyjną firmę, odebrać jej klientów, wyprzeć konkurencję z rynku, opanować target, pozbawić pracowników konkurencyjnej firmy zarobków i pracy, zręcznie przechwytując pieniądze, które tamci mogliby zarobić? Czy świat wartości, na jakich opiera się np. kapitalizm korporacyjny, harmonizuje z tym, co nazywamy wychowaniem humanistycznym? Jak mają się do siebie czytanie i studiowanie twórczości Wisławy Szymborskiej czy księdza Jana Twardowskiego z jednej strony, a z drugiej mentalność pracowników wielkich banków, którzy dobrze wiedzą, że jeśli nie będą wprowadzać w błąd klientów dla dobra firmy, ukrywając przed nimi pułapki zawarte w paragrafach umowy, mogą stracić pracę, czy mentalność pracowników koncernów farmaceutycznych, którzy rozpowszechniają fałszywe wiadomości o światowej epidemii świńskiej grypy, by zarobić miliardy dolarów na sprzedaży szczepionek wpędzonym w przerażenie klientom? Jaki typ człowieka wytwarza system korporacyjny, to znaczy, jakie cechy powinien posiadać człowiek, by skutecznie funkcjonować na wolnym rynku i jak ma się do tego uniwersytecka edukacja? Czy obok cech sympatycznych nie powinien on posiadać także cech wielce niesympatycznych, które niewiele mają wspólnego z etyczną mądrością Ewangelii? Jak działałyby wielkie koncerny przemysłowe, banki, korporacje i globalne sieci handlowe, gdyby w swojej działalności zaczęły kierować się wartościami humanistycznymi i chrystusową nauką o miłości bliźniego?

Oczywiście, że uniwersytety powinny być fabryką pracowników dla banków i korporacji – ale, dodajmy, nie tylko. Prawdziwe uniwersytety są centrami kultury promieniującymi na życie społeczne, nie tylko szkołami zawodowymi. Celem uniwersytetu jest poszukiwanie prawdy. To jest jego cel najważniejszy, o którym czasem zapominamy. Uniwersytety powinny trzymać się z dala od polityki, ale powinny kształcić ludzi na dobrych polityków. Bez nauk humanistycznych nie może być o tym mowy. Nauki humanistyczne zajmują się bowiem pytaniami podstawowymi: co robimy tutaj, na tej Ziemi, skąd się wzięliśmy i co powinniśmy tutaj robić. Odpowiedzi na te pytania nie są możliwe do sformułowania w języku nauk ścisłych. Nie daje ich ani matematyka, ani fizyka, ani chemia, ani nawet biologia. W tym sensie nauk humanistycznych nie da się niczym zastąpić. Sednem humanistyki jest refleksja nad sensem istnienia. Podobna refleksja jest sednem religii, ale humanistyka stara się na te pytania odpowiadać językiem racjonalnego myślenia, a nie językiem aktów wiary. Można wiedzieć doskonale, jak wyprodukować nowy stop metali, wyhodować nową odmianę roślin transgenicznych, skonstruować nowy typ mostu albo samochodu, wszystko to jednak traci wszelkie znaczenie, jeśli brak nam odpowiedzi na pytanie, po co to wszystko.

Nauki humanistyczne mają też podstawowe znaczenie dla demokracji. Dobre studia humanistyczne uczą, jak rozumieć innych ludzi, co jest umiejętnością niezmiernie trudną i wymaga wieloletniego treningu, a jest konieczne w przypadku rządzenia i kierowania ludźmi. Badanie literatury jest nie tylko intelektualną przyjemnością, ale też badaniem różnych sposobów ludzkiego myślenia, uczy ono, dlaczego ludzie myślą w taki, a nie inny sposób, jaka jest forma i funkcja ludzkiej myśli w różnych sytuacjach życia. Studia humanistyczne przeciwdziałają wszelkiej indoktrynacji, jeśli są prawdziwymi studiami humanistycznymi. Uczą ciekawości dla tego, co różnorodne i odmienne, oraz technik interpretacji ludzkich zachowań swoistych dla różnych kultur, co ważne jest dla kontaktów międzynarodowych. Socjologia i nauki historyczne są tutaj nie do zastąpienia. Społeczeństwa, które nie mają pamięci, zwykle powtarzają stare błędy, nie wiedząc o tym, że je powtarzają. Każdy wykształcony człowiek powinien wiedzieć nie tylko z jakich pierwiastków składa się woda, co oznacza zapis E = mc2, czy jakie są mechanizmy dziedziczenia chorób nowotworowych, powinien wiedzieć też, na czym polegał mechanizm przemiany republiki weimarskiej w nazistowskie państwo Hitlera i czym charakteryzuje się np. struktura myślenia faszystowskiego, by umieć rozpoznać jej elementy nawet tam, gdzie się ich najmniej spodziewamy. Znajomość mechanizmów przemiany państwa demokratycznego w państwo totalitarne powinna być elementarną wiedzą nie tylko każdego człowieka wykształconego, lecz i każdego licealisty, a nawet robotnika, podobnie jak znajomość mechanizmów przemiany ciał ciekłych w ciała stałe i odwrotnie.

Istnienie takich nagród jak nagroda naukowa im. Heweliusza w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych jest dla mnie znakiem, że nie wszystko jest jeszcze stracone. To znaczy, że wciąż istnieją ludzie, którzy rozumieją, jak poważnym niebezpieczeństwem jest perspektywa powstania społeczeństwa niezdolnego do zracjonalizowanej refleksji nad tym, co w ludzkim życiu najważniejsze, bo i takie społeczeństwo można sobie wyobrazić. Cieszy mnie, że są w Gdańsku ludzie, którzy rozumieją te sprawy. Chciałbym im podziękować za zaszczytne wyróżnienie nie tylko w imieniu własnym, lecz także w imieniu tych wszystkich – szczególnie młodych ludzi zajmujących się twórczością naukową – dla których nagroda ta jest dowodem, że warto i trzeba obok nauk ścisłych i przyrodniczych rozwijać też nauki humanistyczne.

Żądanie, by wydziały humanistyczne były rentowne, a nawet by przynosiły zyski, jest absurdem, trzeba to powiedzieć dobitnie i wyraźnie. Dobra humanistyka – podobnie jak dobra muzyka – łagodzi obyczaje, także obyczaje naszego świata. Jeśli ktoś powie, że to jest mała sprawa, na którą szkoda pieniędzy, to on nie wie, co mówi, bo łagodzenie obyczajów to jest jedna z najważniejszych spraw na Ziemi.

Katarzyna Korczak

TERESA MICHALAK – odeszła do Pana

 

znicze kadrZmarła Teresa Michalak – twórczyni internetowego Telefonu Zaufania „Anonimowy Przyjaciel” w Gdańsku, osoba wielkiego serca, która od lat służyła pomocą wszystkim potrzebującym. Wolontariuszka. W 1999 r. stworzyła  pierwszy Polski Internetowy Telefon Zaufania „Anonimowy Przyjaciel”. Nazywali Ją „Babcią Internetową”. Miała niezwykłą intuicję i potrafiła w kilku zdaniach napisać to, co dla człowieka w trudnej sytuacji jest najważniejsze.  Wszystkie koszty związane z tą pomocą pokrywała z emerytury. 

– Całe życie zajmowałam się jakąś pracą społeczną. I zawsze wolontarystycznie – tak powiedziała Teresa Michalak w wywiadzie w 2003 r. – Myślę, że to chyba trzeba wyssać z mlekiem matki. Od dziecka zajmowałam się starszym bratem, który był chorowity i zawsze z głową w chmurach. To prawdopodobnie wytworzyło we mnie taki instynkt opiekuńczy i potrzebę pomagania. Ale nie tylko to, bo cała rodzina była tak nastawiona. Pamiętam, jak wojna wybuchła, to moja babcia mnie prowadziła do punktu sanitarnego, gdzie jako dziewięcioletnie dziecko uczyłam się robić tampony, opatrunki itd. Z wykształcenia jestem technikiem dentystycznym i tak naprawdę dopiero od przejścia na emeryturę, czyli od 1985 roku, miałam czas na to, żeby zacząć się zajmować taką działalnością pełniej. Muszę powiedzieć, że spotkanie z ludźmi, którzy dyżurują w telefonach zaufania to był jeden ze szczęśliwszych dni mojego życia. Kiedy własna rodzina się rozpełzła po świecie, to nagle okazało się, że jest ta międzynarodowa rodzina Anonimowych Przyjaciół, którzy tak samo myślą, nadają na tych samych falach. To jest cudowne. (źródło: wiadomosci.ngo)

znicz_lewa

Prof. ANDRZEJOWI JANUSZAJTISOWI

Rodzinie i Bliskim

Wyrazy serdecznego współczucia

i słowa otuchy

z powodu odejścia

Siostry

Ś.P. TERESY MICHALAK

twórczyni internetowego Telefonu Zaufania „Anonimowy Przyjaciel” w Gdańsku, osoby wielkiego serca, która od lat służyła pomocą wszystkim potrzebującym. 

składają

Zarząd, Członkowie i Sympatycy Stowarzyszenia i Redakcja miesięcznika „Nasz Gdańsk” 

Świat iluzji. Osiemnastowieczne „ryciny optyczne” i „magiczne skrzynki”

2. Gdansk Targ Weglowy. mo¬na u¬yc w ca-oÂci png

Widok Targu Węglowego w kierunku Wieży Więziennej, Gdańsk. Ryt. Balthasar Friedrich Leizel, wydawca: Negoce Commun de l’Academie […], Augsburg, 2. połowa XVIII w.

W Domu Uphagena przy ul. Długiej 12 w Gdańsku. Świat iluzji. Osiemnastowieczne „ryciny optyczne” i „magiczne skrzynki” to tytuł wystawy czynnej w Domu Uphagena przy ul. Długiej 12, Oddziale Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Oglądamy grafiki ze zbiorów Joanny Sidorczak-Heinsohn i Gunnara Heinsohna. Jest też – specjalnie skonstruowana – „magiczna skrzynka”, umożliwiająca oglądanie owych grafik – jak za dawnych lat – z efektem przestrzennym.

Ekspozycję zorganizowało Towarzystwo Dom Uphagena.

Sceny biblijne, widoki miast, ścięcie Marii Antoniny

Grafiki pochodzą ze zbiorów Joanny Sidorczak-Heinsohn i Gunnara Heinsohna. Tworzyli je europejscy artyści w XVII i XIX wieku, zanim wynaleziono fotografię, fotoplastykon także powstał później, nie mówiąc o telewizji, radiu i internecie. Oglądano więc ryciny ukazujące widoki miejskie z różnych stron świata, były też inne tematy, taką możliwość dawały objazdowe „magiczne skrzynki”.

– Artyści wykonywali bardzo starannie te grafiki, kolorowali je, one były naprawdę piękne i powoli rozszerzano ich tematykę  – powiedziała na wernisażu Joanna Sidorczak-Heinsohn. – Początkowo najczęstszym tematem „widoków optycznych” były sceny biblijne. Z czasem, zgodnie z rozwojem zapotrzebowania rynku, oferta została wzbogacona. Ludzie prości byli ciekawi, jak żyją ludzie bogaci i temu grafiki i „magiczne skrzynki” służyły.

Na rycinach pojawiały się niezwykłe widoki statków, wyjątkowych miast, królewskich pałaców i szlacheckich siedzib i ogrodów w Wielkiej Brytanii, Francji i Holandii, widoki Wenecji, Florencji, starożytnego i współczesnego Rzymu oraz najbardziej efektowne budynki publiczne w Londynie i jego okolicach, opowiada kolekcjonerka. Druki optyczne dostarczały też wrażeń z Nowego Świata i z egzotycznej Azji. Nie obce były również tematy moralizatorskie i te z trudem mieszczące się w dopuszczalnych granicach obyczajowych. Były one również wykorzystywane do celów propagandowych, w czasie rewolucji francuskiej pokazywano ścięcie Marii Antoniny. Liczba opracowanych tematów na podstawie zachowanych odbitek szacowana jest w tysiącach.
– Początkowo ryciny te stanowiły dumę prywatnych kolekcji, służyły nauce geografii, poszerzaniu wiedzy o świecie, stopniowo, kiedy miedzioryty i staloryty wyparły nowe techniki, stały się już głównie atrakcją jarmarczną, przez co popadły w zapomnienie – mówiła Joanna Sidorczak-Heinsohn. – A w chwilach największego ich rozkwitu za kilka groszy można było zwiedzić cały świat. Myślę, że ta wystawa pozwoli nam spojrzeć na świat oczami XVIII – wiecznych mieszkańców Domu Uphagena, tak się pięknie złożyło, że możemy je tutaj państwu przedstawić.

Wielowymiarowy widok o pogłębionej perspektywie

Miejscem narodzin „widoków optycznych”, prezentowanych na wystawie, był Londyn w 1717 r. W latach 1740-1790 kolejne oficyny wydawnicze otwierały swoją działalność w Paryżu, Augsburgu, Wiedniu, Amsterdamie i Basanno. Grafiki tego typu nazywano różnie: w Niemczech „Guckkastenbilder”, we Francji „Vue Optique” , w Anglii „Perspective View”. Niestety, mimo że ta rozrywka dotarła na tereny Polski, nie stworzono dla niej odrębnej polskiej nazwy. Powoduje to dziś pewne zamieszanie w polskim nazewnictwie.

Grafiki oglądano za pomocą przyrządu o nazwie „zograskop”, prostego stojaka na soczewkę o ogniskowej od 110-130 mm, w której obraz sprawiał wrażenie wielowymiarowego widoku o pogłębionej perspektywie. Dodanie lustra ustawionego pod kątem 45st. umożliwiło przeniesienie widoku leżącej płasko na stole grafiki na wysokość wzroku.
– Duże zainteresowanie widokami optycznymi sprawiło, że oprócz typowo gabinetowych „zograskopów” produkowano urządzenia przenośne, w formie prostych skrzynek również o konstrukcji przeznaczonej do publicznych pokazów. – opowiadała Joanna Sidorczak-Heinsohn. – Wkrótce „magiczne skrzynki” stały się nieodłącznym elementem jarmarków, były ulubioną rozrywką dorosłych i dzieci. Pokazom towarzyszyła muzyka i mała małpka w kolorowym przebraniu, będąca żywym dowodem na istnienie cudów dalekiego świata.
Przenosić się do dawnego świata

– Magiczne skrzynki były także obnoszone przez domokrążców, którzy pukali do drzwi i za parę groszy oferowali tego rodzaju przedstawienie, taki ówczesny telewizor przenośny − powiedziała dr Ewa Barylewska-Szymańska, kierownik Domu Uphagena, Oddziału Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, a także sekretarz Towarzystwa Dom Uphagena. Anna Mallek z Działu Edukacji MHMG przygotuje zajęcia dla dzieci związane z wystawą. Zależy nam, żeby najmłodsi mieli świadomość, że ta rozrywka, która odeszła bezpowrotnie, była kiedyś bardzo popularna.

W trakcie przygotowywania wystawy rozmowy toczyły się wokół urządzenia optycznego do oglądania tych grafik, które znamy tylko z opisów, kontynuowała dr Ewa Barylewska – Szymańska. Zrodził się pomysł, żeby spróbować zograskop wykonać, podjął się zadania doktorant Wydziału Fizyki Politechniki Gdańskiej, Paweł Maciakowski.

– Gdyby nie ta skrzynka nie moglibyśmy się przenosić do dawnego świata, a o to też nam chodziło w Domu Uphagena, który jest też wehikułem czasu – powiedziała dr Ewa Barylewska-Szymańska.

– Jeśli człowiek dłużej popatrzy na taki obraz przez soczewkę, to ma wrażenie, że obraz jest strasznie daleko, że jest, być może, rzeczywisty – mówił Paweł Maciakowski. – Jest to widzenie dwuoczne, dlatego nie możemy jednym okiem patrzeć, bo nie będzie efektu. Musimy wejść w świat iluzji, wpatrywać się w obraz, oczy się do niego przyzwyczają i nagle efekt może się pojawić.

Światło przez soczewkę. Obiekty związane z Gdańskiem i regionem nadbałtyckim

Wszystkie rysunki mają bardzo wyraźnie zaznaczoną perspektywę, kontynuował Maciakowski. Widać wyraźnie, jak dachy schodzą się do jednego punktu, jak Motława ginie gdzieś w oddali, jak statki robią się coraz mniejsze, na potrzeby tych efektów rysunki były dodatkowo podostrzane. Dla zwiększenia efektu na przykład ulice przedstawiano trochę powykrzywiane, aby widz mógł cieszyć się wspanialszym efektem.

– Sama soczewka może wystarczyć do oglądania takich obrazków, ale większe wrażenie jest przy oderwaniu obrazka od kartki papieru, kiedy tło jest czarne – kontynuował Maciakowski. – Jak zaglądamy to jakbyśmy patrzyli przez okno. Ważne jest lustro, które odbija światło przez soczewkę, dlatego obrazek musimy obrócić do góry nogami.

– Z urządzeniem zetknęliśmy się dzisiaj po raz pierwszy, wiedzieliśmy, jak te ryciny były oglądane, ale nigdy na nie, jak to czyniono dawniej, nie spoglądaliśmy – powiedziała Joanna Sidorczak-Heinsohn. – To, co zobaczyłam, zrobiło na mnie duże wrażenie.

Prezentowane na wystawie grafiki pochodzą ze zbiorów Joanny Sidorczak-Heinsohn i Gunnara Heinsohna. Joanna Sidorczak-Heinsohn z zawodu jest architektem, pracuje w Wydziale Architektury Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Profesor Gunnar Heinsohn z wykształcenia jest socjologiem i ekonomistą. Jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu w Bremie. Kierował Instytutem Badań Porównawczych nad Ludobójstwem im. Rafaela Lemkina. Na naukowy dorobek profesora Heinsohna składa się blisko 700 książek, artykułów naukowych i materiałów konferencyjnych. Jego badania koncentrują się na rozwoju nowych teorii dotyczących historii cywilizacji.
Oboje łączy pasja kolekcjonerska. Wśród gromadzonych przedmiotów miejsce szczególne zajmują obiekty związane z Gdańskiem i regionem nadbałtyckim.

Wystawa czynna będzie do 16 marca 2014 r.

Katarzyna Korczak

1. Gdansk Brama Zielona. mo¬na u¬yŠ w ca-oÂci png

Widok Zielonej Bramy od strony zachodniej z fragmentem Długiego Targu, Gdańsk. Ryt. Balthasar Friedrich Leizel, wydawca; Negoce Commun de l’Academie […], Augsburg, 2. połowa XVIII w.

4. Haarlem. Mo¬na u¬yc w ca-oÂc i png

Widok na Spaarne w Harlemie. Ryt. Jean Benoit Winckler, wydawca: Negoce Commun de l’Academie […], Augsburg, ok.1764 r.

3. Le jardin de Cipres. mo¬na u¬yc w ca-oÂci png

Spacer w ogrodzie cyprysowym (Konstantynopol). Wydawca: Georg Balthasar Probst, Augsburg, 2. połowa XVIII w.

1. zaproszenie na wystawŕ w dn. 20 XII 2013 r.

Specjalne wyróźnienie dla Nestora – prof. Andruszkiewicza

1 a DSC00199

Profesorowie: Witold Andrusziewicz i Andrzej Januszajtis przed Dworem Artusa. Fot. J. Wikowski

Przed spotkaniem, na przedprożu Dworu Artusa zgromadzili się zaproszeni goście i wysłuchali harcerskich pieśni zagranych na karylionie. Prof. Andruszkiewicz to bowiem niestrudzony harcerz . Była okazja do zrobienia wspólnego zdjęcia.

W Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta gorącymi owacjami przywitano Profesora, któremu asystowały dwie panie w strojach starogdańskich. Licznie zgromadziła się młodzież z trójmiejskich szkół o profilu morskim.

Prezes Stowarzysznia „Nasz Gdańsk” prof. Andrzej Januszjtis w swoim wystąpieniu podkreślił zasługi prof. Andruszkiewicza dla Gdańska i gospodarki Pomorza.

Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” uznało prof. Witolda Andruszkiewicza za osobę „Zasłużoną w historii Miasta Gdańska”. Stowarzyszenie przyznało prof. Andruszkiewiczowi specjalny „Dyplom uznania”, w którym wyrażono szczególne uznanie i wdzięczność za wybitne zasługi dla Gdańska, za wieloletnią niestrudzoną działalność i niewyczerpaną pomysłowość w inicjowaniu inwestycji o epokowym znaczeniu, za upór, wolę i konsekwencję w doprowadzaniu do ich realizacji, a w szczególności za inicjatywę budowy Portu Północnego.

Słowa uznania i życzenie złożyli: Julian Franciszek Skelnik – Konsul Honorowy Królestwa Danii oraz prof. dr hab. Danuta Rucińska – Prezes Zarządu Woj. Pomorskiego Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

W dowód uznania i szacunku, podziękowania za długoletnią i pełną zaangażowania pracę naukową, dydaktyczną i organizacyjną w dziedzinie ekonomiki portów morskich i żeglugi profesor Andruszkiewicz uhonorowany został Medalem Prezydenta Miasta Gdańska. Medal wręczyła Dyrektor Kancelarii Prezydenta Helena Chmielowiec.

Wiedza i wielki talent prof. Andruszkiewicza przyczyniły się w ogromnym stopniu do rozwoju polskich portów, a w szczególności portu Gdańsk. Z jego inicjatywy i według jego pomysłu został zbudowany i otwarty w 1974 r. Port Północny, najgłębszy na Morzu Bałtyckim, z torem wodnym głębokości17 m, co umożliwia wchodzenie statków o nośności 150 tys. ton. Prof. Andruszkiewicz wysunął swój pomysł już w pracy doktorskiej, napisanej już w 1947 r., a obronionej w 1962 r. w Katedrze Portów Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Sopocie. Promotorem był prof. Bolesław Kasprowicz.

Za zrealizowane pomysły rozbudowy polskich portów prof. Witold Andruszkiewicz otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (11 listopada 1985 r.) i Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (już w Polsce Niepodległej – 28 maja 1997 r.) oraz Zespołową Nagrodę Państwową Pierwszego Stopnia.

Profesor zdobywał wyróżnienia nie tylko w Polsce, ale również za granicą, był m.in. ekspertem ONZ ds. portów morskich i transportu międzynarodowego. Był z ramienia ONZ doradcą premiera oraz ministra transportu Republiki Kongo w Afryce.

Zobacz: Fotoreportaż 

„ZASŁUŻONY W HISTORII MIASTA GDAŃSKA” – prof. Andruszkiewicz

Zdjęcia: Janusz Wikowski

SONY DSC

Rodzina prof. Andruszkiewicza (drugi od prawej – Syn). Fot. Janusz Wikowski

5 d DSC00362

Życzenie nestorowi ekonomistów pomorskich prof. Andruszkiewiczowi składa prof. dr hab. Danuta Rucińska Prezes Zarządu Woj. Pomorskiego Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

11 DSC00357

Życzenia od delegacji Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Fot. J. Wikowski

60 DSC00289 1 d DSC00241 1 f DSC00234 1 g DSC00228 1 m DSC00237 1 ok DSC00217 3 f DSC00356 3 h DSC00310 3 i DSC00309 4 a DSC00369 5 c DSC00364 10 a DSC00314 12 DSC00403 20 DSC00452 22 DSC00425 30 a DSC00394 34 DSC00346 42 DSC00333 44 DSC00331 48 DSC00323 52  DSC00311 55  DSC00303