W czym Kraków jest lepszy od Gdańska?

Siedząc przy lekturze „Listów” Stanisławy Przybyszewskiej wiele myślałam o tamtych trudnych czasów na Peterszawie. Życie młodej Stasi nie oszczędzało. Straciła matkę i była zdana na obcych. Zdobywała wiedzę z zakresu matematyki, filozofii, pedagogiki, literatury, malarstwa. Świetnie grała na pianinie i skrzypcach, czytała książki po angielsku, niemiecku i francusku.
Gdyby żyła w naszych czasach – taki brylant byłby z pewnością zauważony, a „Sprawa Dantona” doczekała by się najwyższego uznania na całym świecie. Tylko Wielki reżyser mógł się podjąć adaptacji dramatu o rewolucji francuskiej Wielkiej Stanisławy Przybyszewskiej. Bardzo ucieszyłam się, że będę mogła znowu obejrzeć „Dantona” po raz kolejny i jeszcze spotkać się z p. Andrzejem Wajdą, który Gdańsk obrał na miejsce swoich 90. urodzin.
W imieniu stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” trzeba było podziękować za całokształt pracy reżyserskiej, tylko jak? Wiedziałam, że moja koleżanka Jolanta również pasjonuje się Stanisławą Przybyszewską i z okazji 115 rocznicy urodzin, które przypadły na 2016 rok napisała 115 wierszy haiku. Wiersze te przekazała mnie, abym podarowała Wielkiemu reżyserowi. Mój pomysł był bardzo prosty, gorzej było z realizacją tego projektu. Chciałam, aby p. Wajda wyjeżdżając z ukochanego Gdańska zawiózł miłe wspomnienia i haiku. Ubrałam czarną maskę z piórami (własnoręcznie zrobioną) i dzielnie czekałam na moment, kiedy będę mogła wręczyć osobiście prezent. Pomimo kłopotów udało mi się wręczyć zbiór poezji i złożyć najserdeczniejsze urodzinowe życzenia od Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Pan Andrzej Wajda podziękował w imieniu swoim i małżonki Krystyny Zachwatowicz i obiecał przekazać ten dar jako eksponat do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” w Krakowie. Gdy następnego dnia spotkałam się z p. Krystyną Zachwatowicz wspomniała, że z mężem przeczytali haiku i byli oczarowani. Przyznałam się, że byłam tą osobą w masce, która wręczała wiersze o Stanisławie Przybyszewskiej.
Byłam bardzo zadowolona, że mogłam osobiście rozmawiać z Wielkim reżyserem. Moje marzenie się spełniło. A haiku z Gdańska pojechało do Krakowa, aby opowiadać o wielkim talencie Stanisławy Przybyszewskiej.

Krystyna Ochędzan

Japońska poezja haiku

Haiku to miniatura poetycka, której początki sięgają daleko w przeszłość i raczej umykają naszej klasyfikującej dociekliwości. Nie będzie też żadną przesadą stwierdzenie, iż haiku są jedną z najdrobniejszych form poetyckich w całej literaturze światowej. Zarówno ich forma, jak i treść podlegają precyzyjnie określonym i ściśle przestrzeganym regułom. Jeśli idzie o formę, to właściwie skonstruowane haiku winno składać się z trzech wersów, z których pierwszy jest pięcio-, drugi siedmio-, a trzeci znowu pięciosylabowy. W sumie jest więc haiku wierszem siedemnastozgłoskowym.

Oprócz wyraźnie określonego metrum utworu, haiku winno spełniać trzy dalsze reguły.

Po pierwsze, powinno czynić określoną aluzję do przyrody. W praktyce poeci najczęściej odnoszą się do tej pory roku, której dotyczy uchwycony przez nich okruch rzeczywistości, stąd więc poezja haiku bywa powszechnie nazywana poezją pór roku.

Po drugie, haiku musi opisywać jakieś konkretne wydarzenie, gdyż z pewnością nie jest to poezja poszukująca uogólnień.

Po trzecie, wydarzenie to koniecznie musi dziać się w teraźniejszości, a nie w czasie przeszłym. O haiku można powiedzieć i to, że jest ono bardzo szczególną kombinacją ascezy i sztuki, przy czym asceza wydaje się tutaj czynnikiem ważniejszym, gdyż – podobnie, jak w życiu – polega na świadomym samoograniczeniu (czyli powiedzmy dosadniej, wyrzeczeniu) i dlatego jest na ogół znacznie trudniejsza w realizacji. Podstawowym elementem ascezy jest w haiku jego siedemnastozgłoskowa zwięzłość, co sprawia, że nie ma w nim miejsca na żadną słowną wybujałość, a jedynie na pospieszny, z kilku najbardziej koniecznych kresek złożony szkic. Obowiązkowa w haiku obecność przyrody wydaje się wywodzić z taoizmu, a także ze starożytnych nurtów rdzennie japońskiej duchowości, razem ze stanowiącym ich ważną część składową animizmem, animizm ten jest zaś przeświadczeniem, iż każda na świecie rzecz żyje naprawdę i w dodatku posiada własną duszę, a człowiek to tylko jedna z nieskończenie wielu rozmaitych form egzystencji świadomej. (źródło: gazeta.us.edu)