
W kameralnej sali Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” odbyło się spotkanie z reportażystką, podróżniczką z Gdańska, red. Marią Giedz. Było to pierwsze spotkanie z cyklu „Opowiedz nam swoją historię” a także w ramach planowanych w Stowarzyszeniu Warsztatów Dziennikarskich (realizowanych z udziałem dziennikarzy gdańskich).

Red. Maria Giedz (druga od lewej) rozmawia z zaproszonymi na spotkanie dziennikarzami.
Gościem Stowarzyszenia była podróżniczka, reportażystka red. dr Maria Giedz. Mieszka w Gdańsku, podróżuje po dalekim świecie, a także po naszej ojczystej ziemi (jest autorką publikacji książkowych oraz w periodykach podróżniczych reportaży także o Kaszubach i Pomorzu).
Spotkanie aranżował i prowadził Janusz Wikowski. Obecny był wiceprezes Stowarzyszenia Nasz Gdańsk, Zbigniew Socha.
Janusz Wikowski przypomniał, że red. Giedz, pracując w „Dzienniku Bałtyckim” była autorką publikacji o tematyce społeczno – interwencyjnej oraz kulturalnej, w tym cyklu tekstów „Oddajcie nasze zabytki” (dotyczących zagrabionych z Gdańska i Pomorza zabytków przez Rosjan i Niemców), zbieżnych z celami działania Stowarzyszenia Nasz Gdańsk). Przy okazji zachęcił do kontynuowania tej tematyki, gdyż sprawa zwrotu zabytków nadal jest aktualna.
Zobacz fotorelację
Zobacz: zdjęcia z podróży reporterskich red. Marii Giedz
Przybliżając sylwetkę gościa spotkania Janusz Wikowski powiedział, że pasją red. Giedz są podróże, obserwacje ludzi innych kultur i religii oraz rejonów międzynarodowych konfliktów (kilkakrotnie przebywała w północnym Iraku, m.in. w 1991 r. w czasie exodusu Kurdów i w innych krajach Bliskiego Wschodu). Gdzie ona nie była? Tam, gdzie sobie zaplanowała, wymarzyła i zorganizowała wyjazdy. W czasie wojny bałkańskiej nadawała relacje z Kosowa i Sarajewa; w czasie rewolucji syryjskiej, dla Radia Wnet relacjonowała sytuację w obozach syryjskich. Plonem kilku podróży po krajach Ameryki Łacińskiej były liczne reportaże. Publikowała w magazynach podróżniczych „Świat i Podróże” oraz „Poznaj Świat”. Jej liczne reportaże z podróży były publikowane także w Magazynie Forum Dziennikarzy (wydawanym przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich). Wydała pięć książek: „Grabarka, Sanktuarium Kościoła prawosławnego”, „Węzeł Kurdyjski” i „Kurdystan – bez miejsca na mapie”, „Pomorze mniej znane”, „Pomorze na szlaku”.
W pierwszej części spotkania zostały przedstawione zagadnienia dotyczące warsztatów dziennikarskiego reportażysty (warsztaty mają być kontynuowane przy współpracy z dziennikarzami gdańskimi, zapowiedziano, że gościć zamierzamy m.in. fotoreportera Roberta Kwiatka oraz Stanisława Danielewicza – znanego z zakamuflowanego hasła w swoim tekście w „Dzienniku Bałtycki, w stanie wojennym WRONA SKONA, co odpłacił represjami).

Red. Stanisław Danielewicz (z prawej)
Warto przytoczyć jedną z definicji reportażu mistrza tego gatunku Egona Erwina Kischa:
„Widzi pan, zdradzę panu zawodowy sekret prawdziwego reportażu. I niech pan ten sekret dalej rozpowiada. Nic w nim zresztą nadzwyczajnego Otóż, reporter musi mieć w sobie o wiele więcej ciekawości niż wszyscy jego czytelnicy. Musi być chorobliwie ciekawy. I to nawet wobec rzeczy najpowszedniejszych, bo inaczej nigdy nie odkryje prawdziwego oblicza. Jeżeli piszącemu brak tej błogosławionej ciekawości, to jak może spodziewać się, że ktoś będzie czytał jego pisaninę?”
Natomiast według Maxymilina Scheer „sztuka reportażu polega na tym, by odbiorcy mieli wrażenie, że uczestniczą w opisywanym wydarzeniu. Reporter im o nich opowiada – powinien być precyzyjnym obserwatorem (i odtwórcą), ale nie krytykiem ani „misjonarzem”.
Red. Maria Giedz opowiedziała w jaki sposób przygotowuje się do wyjazdów reporterskich w różne części świata, jak dociera do miejsc i ludzi, którzy są jej przewodnikami (szczególnie w rejonach zagrożonych i wojennych), jak zdobywa kontakty do źródeł swoich zaplanowanych wypraw. Mówiła o przygotowaniach do wyjazdu, podróży – w celu zbierania materiałów do reportażu. A więc zapoznanie się z mapą regionu, po którym dziennikarz ma się poruszać, poznaniu historii, sytuacji politycznej, gospodarczej, kulturowej, w tym religijnej, a także szukanie kontaktów, czyli ludzi mieszkających na danym terenie, od których można się wielu interesujących rzeczy dowiedzieć.
- Dla członków i sympatyków Stowarzyszenia zainteresowanych publikacjami m.in. w Miesięczniku Nasz Gdańsk warsztaty te mogą być kontynuowane m.in. przez dziennikarzy z mediów gdańskich – powiedział Janusz Wikowski, prezes Oddziału Gdańskiego SDP.


Słynne zdjęcie, na którym 52 lata po śmierci – w tajemniczy sposób na zdjęciu pustelników ukazała się postać rozpoznana jako św. Charbel.
Tematyką relacji reporterskich red. Giedz był m.in. Bliski Wschód, a w tym Liban. Okazuje się, że w gdańskim kościele pw. Św. Katarzyny w sposób szczególny jest czczony św. Charbel (Szarbel) – libański mnich, pustelnik. Ten najważniejszy święty Libanu żyjący w latach 1828-1898 znany i czczony jest na całym świecie, a przede wszystkim uznawany za „świętego na ten nasz współczesny czas”. Maria Giedz prezentowała zdjęcia z Annayi, gdzie znajduje się grób św. Charbela, a także z odległej o 1,3 km pustelni św. Piotra i Pawła, w której mnich spędził większość swojego życia. Opowiadała o cudownym uzdrowieniu pewnej Libanki Nohad Chami, dokonanego niemal sto lat po śmierci św. Charbela i związanych z tym wydarzeniem comiesięcznych pielgrzymek z pustelni do sanktuarium w Annaya. Wspomniała też o sanktuariach z relikwiami tego najważniejszego świętego Kościoła maronickiego (to Kościół katolicki, ale o nieco innym rycie niż Kościół rzymski), które znajdują się w Polsce.
Okazuje się, że w gdańskim kościele pw. Św. Katarzyny jest w sposób szczególny jest czczony św. Charbel (Szarbel) – mnich, pustelnik. Za Jego wstawiennictwo są odprawiane msze, w Polsce są także sanktuaria z relikwiami tego pustelnika w libańskiej Annai, jednego z największych cudotwórców pośród świętych kościoła maronickiego. Uczestnicy spotkania mieli okazję zobaczyć zdjęcia oraz wysłuchać relacji z podróży do tego niesamowitego miejsca.
W kolejnej części spotkania red. Giedz przybliżyła niesamowite historie z wojaży do Kurdystanu, głównie do Regionu Kurdystanu, oficjalnej, usankcjonowanej Konstytucją iracką z 2005 r., kurdyjskiej autonomii w północnym Iraku. Region ten od 1991 r., a więc od ogromnego exodusu Kurdów wypędzanych przez wojska Saddama Husajna, którzy ginęli od bomb, min, głodu i mrozu, odwiedziła wiele razy. Jej czarno-białe zdjęcia prezentujące kurdyjskich peszmergów, obozy dla uchodźców usytuowane w górach, a także późniejsze, już kolorowe ukazujące codzienne czynności kurdyjskich kobiet wywoływały duże zainteresowanie. Warto tu wspomnieć, że w Gdańsku, ale i na Pomorzu jest spora grupa Kurdów, m.in. studenci Uniwersytetu Medycznego. Mieszkają tutaj Kurdowie z Turcji, Kurdowie – Jezydzi z Armenii, a także z Syrii i Iraku.
Red. Giedz zaprezentowała przepiękne, reporterskie zdjęcia z podróży, ze spotkań, dokumentujące życie ludności (w tym z frontu, obozów przesiedleńczych, wywiadów z przywódcami kurdyjskimi).

Red. Maria Giedz w rejonach walk w Kurdystanie
Podczas spotkania red. Giedz zaprezentowała barwne (zobrazowane zdjęciami) relacje z ostatniej podróży do malutkiego afrykańskiego kraju Rwandy (wielkości województwa lubelskiego, ale zamieszkanego przez 14 mln osób). Kraju, w którym chrześcijaństwo istnieje dopiero 125 lat, a pierwszy biały człowiek pojawił się tam pod koniec dziewiętnastego stulecia. Barwne fotografie prezentujące życie codzienne Rwandyjczyków wzbudziły ogromną ciekawość. Dzieci uczące się w szkole, czy w przedszkolu – maluchy uczą się czytać i pisać od najmłodszych lat – rowerowe „ciężarówki” transportujące po kilkaset litrów piwa bananowego, rolnicy posługujący się jedynie motyką i maczetą, kobiety noszące na głowach po kilkadziesiąt kilogramów – to tylko niektóre przykłady, gdyż Maria Giedz dotarła także i do ośrodka zdrowia, hospicjum, ale i do wielu domów, również tych znacznie oddalonych od drogi.
Odwiedziła miejsca i rodziny, które mieszkają w domach wzniesionych za darowizny przekazane przez Stowarzyszenia Ruchu Maitri w Gdańsku. Wykonawczyniami, a raczej organizatorkami budowy tych domów były polskie misjonarki. Zresztą Stowarzyszenia Maitri od lat wspomaga biedne rwandyjskie rodziny, w których dochód dla całej rodziny wynosi 1,5 – 2 USD na dzień. Forma pomocy jest bardzo różna. Zazwyczaj są to rozdawane raz na trzy miesiące produkty żywnościowe, czyli mąka, suszone ryby, fasola, ale też mydło…

Ten dom, dzięki donatorom, Siostry od Aniołów wybudowały samotnej matce dwójki dzieci, która mieszkała niemal na gołej ziemi. Fot. Maria Giedz
Ważną formą pomocy jest edukacja przynajmniej na trzech szczeblach: przedszkolna, podstawowa i zawodowa. Generalnie chodzi o pomoc w rozwoju życia ludności w Rwandzie. I już dzisiaj widoczne są tego efekty. Coraz mniej Rwandyjczyków jest zainteresowanych wyjazdem z własnego kraju, gdyż widzą szansę na życie u siebie.
Uczestnicy spotkania mieli także możliwość zapoznania się z reportażami z podróży red. Marii Giedz – publikowanymi w Magazynie Forum Dziennikarzy, wydawanym przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Organizatorzy zapowiadają kolejne spotkania autorskie w cyklu „Opowiedz nam swoją historię” oraz warsztatów z udziałem dziennikarzy z mediów Pomorza.

Prezentacja zdjęć autorskich red. Marii Giedz z Rwandy.

Prezentacja zdjęć autorskich red. Marii Giedz z Rwandy.
Uczestnicy spotkania, członkowie i sympatycy Stowarzyszenia gromkimi oklaskami podziękowali red. Giedz za relacje, zdjęcia. Wiceprezes Zbigniew Socha wręczył pani Redaktor nasze wydawnictwa książkowe, zapraszając na kolejne spotkanie z cyklu „Opowiedz nam swoją historię” .

Wiceprezes Stowarzyszenia Zbigniew Socha dziękuje za spotkanie.
(JW)