Prof. Januszajtis: Zagrożone przedproża, zagrożona tożsamość

Przedproża - piękny znak rozpoznawczy Gdańska

Przedproża – piękny znak rozpoznawczy Gdańska. Tot. Andrzej Januszajtis

Jakie są znaki rozpoznawcze Gdańska? Niewątpliwie najważniejszym z nich jest Stary Port, dostępny (od mostu Zielonego w dół) bezpośrednio od morza. Przez wieki nikt tego połączenia nie naruszał, dopiero teraz dąży się do irracjonalnego blokowania go kładkami, zamiast w logiczny i naturalny sposób łączyć brzegi za pomocą jednostek pływających.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Hamowanie rozwoju ruchu na wodzie w Starym Porcie (kto tu naprawdę jest „hamulcowym”?) oznacza niszczenie tego znaku, przekreślanie historycznej tożsamości naszego miasta, przy jednoczesnej drastycznej ingerencji w ustawowo chronione piękno historycznego krajobrazu.

Trzy teorie

Drugim zagrożonym dziś znakiem rozpoznawczym Gdańska są przedproża. Miały je kiedyś Kraków i Olkusz, nieliczne zachowały się w Toruniu i Elblągu, ale to w Gdańsku było ich najwięcej i tutaj osiągnęły najwyższy stopień artystycznego rozwoju.

Rodowód przedproży nie jest do końca wyjaśniony. Najprostsze jest przypisywanie ich powstania zagrożeniu powodziami. Miano je budować po to, żeby wezbrane wody rzeki nie zalewały wnętrza domu przez drzwi wejściowe. W tym celu wejście urządzano wysoko nad poziomem ulicy, co zmuszało do wchodzenia po schodkach. Schody zajmowały część ulicy przed domem, więc właściciele w naturalny sposób wykorzystywali resztę miejsca, budując przy nich taras, ułatwiający transport towarów, a po zaopatrzeniu w balustrady i ławki służący do wypoczynku i życia towarzyskiego, jeśli pozwalała na to pogoda.

Za teorią „powodziową” przemawia, np. na schodzącej ku Motławie ulicy Mariackiej, zwiększanie się wysokości przedproży w miarę zbliżania się do rzeki.

Według drugiej teorii, „piwnicznej”, ciasnota w piwnicach spowodowała budowanie zejść do nich nie z sieni, tylko na zewnątrz domów, prosto z ulicy. Zejścia obmurowywano, tworząc tzw. szyję piwniczną. Dalej toczyło się wszystko jak w poprzednim przypadku: zajmowano całą przestrzeń przed domem przez budowę tarasu.

Trzecia teoria, „śmieciowa”, wiąże powstanie przedproży z narastaniem podłoża przez wyrzucane przez mieszkańców odpadki, na skutek czego trzeba było coraz wyżej przemieszczać wejście i umieszczać przed nim taras ze schodkami. W ten sposób wyjaśnia się powstanie przedproży, odkrywanych pod ziemią w Krakowie, Olkuszu i innych miastach. W Gdańsku ta teoria nie wchodzi w rachubę. Najbardziej prawdopodobna wydaje się teoria powodziowa.

Przedproża potrzebują solidnego remontu

W połowie XIX w. mieliśmy ponad 600 przedproży. W 1868 r. ze względów komunikacyjnych zarządzono ich likwidację. Działającemu w Gdańsku od 1856 . Towarzystwu Zachowania Starożytnych Budowli i Zabytków Sztuki udało się je uratować na mniej ruchliwych ulicach. Ostateczny zakaz ich dalszego rozbierania wydano dopiero w 1897 r. Po wojnie przywrócono część przedproży na Długim Targu, Piwnej i kilka na Ogarnej. W pełni zrekonstruowano je na Mariackiej, częściowo na św. Ducha i Chlebnickiej. Na Starym Mieście jedyne jak dotąd przedproże zachowało się przed Domem Kaznodziejów. W sumie mamy ich około setki. Dzięki przedprożom Gdańsk posiada niespotykaną nigdzie indziej stałą uliczną ekspozycję dawnej rzeźby i kowalstwa artystycznego.

Ale przedproża dziś się sypią. Potrzebują solidnego remontu. Przeszkodą są podobno stosunki własnościowe. Przedproża nie należą do miasta, tylko do właścicieli domów. Na Głównym Mieście są to zwykle wspólnoty mieszkaniowe, które często nie mają pieniędzy na ich należyte utrzymanie. W takim przypadku władze miejskie i konserwatorskie powinny zapewnić pomoc. Najlepiej byłoby utworzyć specjalny fundusz na ten cel. Czas nagli. Chodzi o zachowanie czegoś niepowtarzalnego, niezwykle pięknego, charakteryzującego Gdańsk. I o wizerunek miasta.

Andrzej Januszajtis
(źródło: trojmiasto.wyborcza.pl)