Barbara Szczepuła – reportażystka z miłością do Gdańska

SONY DSC

Barbara Szczepuła. Fot. Janusz Wikowski

Pogrzeb Babary Szczepuły Fot. Janusz Wikowski a IMG_20251015_120611Redaktor Barbara Szczepuła w reportażach i książkach opisywała losy gdańszczan. Chciała uchronić od niepamięci ludzi, którzy z różnych stron przybyli do Gdańska. O ludziach, którzy po wojnie osiedlili się w Gdańsku, o przesiedlonych z Kresów, wypędzonych z Warszawy po powstaniu, o przybyłych tu z innych jeszcze stron, ale także o mieszkańcach Wolnego Miasta i Kaszubach.

Barbara Szczepuła – dziennikarka, reportażystka, pisarka zmarła w wieku 82 lat w Gdańsku. Była publicystką w Dzienniku Bałtycki, prowadziła magazyn „Rejsy”. Publikowała także w Tygodniku Gdańskim, Gwieździe Morza. Komentowała w Telewizji Gdańskiej i Radiu Gdańsk. Należała do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Podczas uroczystości pogrzebowych żegnał Ją także w imieniu Stowarzyszenia Nasz Gdańsk red. Janusz Wikowski. Jej dawny szef w Dzienniku Bałtyckim oraz w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich.

Fotorelacja:

Janusz Wikowski powiedział:

  • Kilka słów również od Stowarzyszenia Nasz Gdańsk (prowadzonego przez prof. Andrzeja Januszajtisa i Stanisława Sikorę), które docenia Twoje reportaże, książki o gdańszczanach – także tych, których los skierował nad Bałtyk. Te losy chciałaś i uchroniłaś od niepamięci w swoich znakomitych reportażach i książkach.

Wystąpienie Janusza Wikowskiego podczana ceremonii pogrzebowej śp. red. Barbary Szczepuły

Przyjaznej, niezrównanej Basi – Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich” – tymi słowami i wiązanką przepięknych, ulubionych przez Ciebie róż i pachnących lilii, chcemy Tobie podziękować.

Za wiele lat Twojej niezwykłej aktywności dziennikarskiej. Za bogatą, owocną twórczość reportażową i oryginalność – w komentowaniu życia politycznego w niezwykle poczytnych felietonach (dla niektórych być może kontrowersyjnych, ale odważnych, autorskich i oczekiwanych przez Twoich Czytelników oraz środowisko społeczno-polityczne).

Żegna Ciebie całe – nie tylko gdańskie – Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, w którym przez wiele lat aktywnie działałaś (wraz z Markiem). Miałaś czasami odrębne zdanie, które było szanowane…

Basiu, żegna Ciebie brać dziennikarska – z dawnego Tygodnika Gdańskiego, Gwiazdy Morza, Telewizji Gdańskiej i Radia Gdańsk oraz nowatorskich, współczesnych mediów społecznościowych, w których byłaś także bardzo aktywną i namiętnie czytywaną Autorką.

Jako Twój dany szef w „Dzienniku Bałtyckim” dopowiem, że wielkimi łzami opłakują Twoje nagłe, niespodziewane odejście do Domu Pana kolejne zespoły redakcyjne i Czytelnicy, na czele z kultowymi autorskimi „Rejsami”.

Kilka słów również od Stowarzyszenia Nasz Gdańsk (prowadzonego przez prof. Andrzeja Januszajtisa i Stanisława Sikorę), które docenia Twoje reportaże, książki o gdańszczanach – także tych, których los skierował nad Bałtyk. Te losy chciałaś i uchroniłaś od niepamięci w swoich znakomitych reportażach i książkach.

W licznych wspomnieniach podkreślano:

  • Dociekliwie zbierała dokumenty, wyszukiwała cichych bohaterów.

  • Z wrażliwością opowiadała o prawdzie, kierując się szacunkiem, pokorą i ciekawością drugiego człowieka.

  • Zbierała ludzkie losy, chciała uchronić je od niepamięci.

  • Rozmawiała, zawsze dopytywała. Umiała snuć opowieści.

  • Umiała słuchać i patrzeć głębiej. Słowem, sercem i mądrością tworzyła pamięć o Gdańsku.

W jednym z wywiadów skromnie powiedziałaś:

W gruncie rzeczy od lat piszę jedną i tę samą książkę – o budowaniu gdańskiej tożsamości, mówiąc językiem socjologii. O ludziach, którzy po wojnie osiedlili się w Gdańsku, o przesiedlonych z Kresów, wypędzonych z Warszawy po powstaniu, o przybyłych tu z innych jeszcze stron, ale także o mieszkańcach Wolnego Miasta i Kaszubach”.

Zdążyłam sporo tych ludzkich losów zebrać. Warto uchronić je od niepamięci, bo pozwalają zrozumieć, jak powstawał specyficzny, gdański genius loci („duch miejsca”) i z czego w 1980 roku wyrosła Solidarność”.

Tydzień temu, po także niespodziewanej śmierci redaktora Jana Jakubowskiego, naszego wspólnego szefa, niezłomnego i cenionego b. redaktora naczelnego Dziennika Bałtyckiego napisałaś w mediach społecznościowych:

Wspaniały człowiek, który wiedział czego chce i wiedział, że tylko prawda jest ciekawa. Był dobrym redaktorem naczelnym, który dawał dziennikarzom wiele samodzielności. Żegnaj Jasiu. Smutno nam i żal”.

To była Twoja bodaj ostatnia publikacja przed – także przedwczesnym i bolesnym dla Rodziny, Przyjaciół, Czytelników – przejściem do Domu Pana.

Pozwól, że sparafrazuję:

Wspaniały człowiek, dziennikarka, która wiedziała czego chce i wiedziała, że tylko prawda jest ciekawa. Była znakomitą reportażystką, felietonistką, pisarką, która korzystała z wolności słowa i samodzielności. Żegnaj Basiu. Smutno nam i żal”.

Tak szybko, po cichutku, niepostrzeżenie odchodzą nasi Przyjaciele z „rodziny dziennikowej”, taka seria przejścia na tamtą – z głęboką wiarą – lepszą stronę wszechmocy.

Mówi się: Już tam jesteście, może tworzycie „niebiańską redakcję” – razem z Basią, Jasiem Jakubowskim, Grzesiem Kurkiewiczem, Tadeuszami – Jabłońskim i Skutnikiem, Zbyszkami – Jujką i Gachem, Elą Przewoźniak, Jackiem Sieńskim, Szczepanem Krydą oraz ostatnio zabranymi: Januszem Czerwińskim i Piotrem Piesikiem… Taki wspaniały ekumeniczny, pluralistyczny zespół dziennikarski!

A my tutaj – w wojence polski-polskiej, walczący o wolność słowa, o niezależność mediów i spełnianie misji „czwartej władzy”– skazani na siebie i daj Boże Twoją dobrą wolę.

Gdy byliśmy razem z wizytą u Papieża Jana Pawła w Watykanie – z życzeniami i listami od Czytelników Dziennika Bałtyckiego – przyszły święty powiedział nam na pożegnanie: Pan z Wami!

Niech zatem nasz dobry Pan przyjmie Ciebie godnie w Królestwie Bożym i da życie wieczne.

Dzięki Basiu, że byłaś z nami, pozostań w życzliwej pamięci – taka jaką Ciebie pokochaliśmy.

Janusz Wikowski

Gdańsk-Sopot. 15.10.2025 r.