GDAŃSK. 19 listopada odbyło się dziewiąte spotkanie twórców i miłośników poezji w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”.
Pan Ryszard Jaśniewicz – poeta i aktor zainicjował spotkanie fragmentem utworu Adama Mickiewicza „Dziady”. Następnie uczestnicy recytowali własne utwory związane z tematem „Wspomnieniom ukochanych, ważnych i bliskich”. Sceneria przy zgaszonym chwilowo świetle i zapalonych świecach podkreśliła nastrój naszego spotkania. Wystrój salki przygotowała Anna Stawska.
Następne spotkanie odbędzie się 10 grudnia 2015 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” przy ul. Św. Ducha 119/121, na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji. Tematem spotkania będzie „Grudzień”.
Wacław Janocki
Zdjęcia: Wacław Janocki
Recytowane wiersze
„Droga”
Nie wiem
Jak długo szłam do Ciebie
Czas mijał
Czy zatrzymał się może
Była cisza
Samotność i cierpienie
Zatrzymałam się na chwilę
A może na wieczność.
Irmina Golińska
„ Oczekiwanie”
Analizując te lata
Wspólnie przeżyte
Te chwile radosne,
Smutne i bolesne
Ile z tego zostało
W pamięci i w sercu
Czy byłeś
Jesteś
A może będziesz.
Irmina Golińska
„Idę”
Droga do Ciebie
Była stroma i kręta
Szłam z trudem
Bardzo wolno z uporem
Potykałam się
O brzegi ostrych kamieni,
Nogi otarte krwawiły,
Nie czułam bólu
On był w sercu
Rozrywał i łkał.
„Odczucie”
Chodzę po starych kątach
Obijam się o ściany
Szukam okien
Światła i słońca
Okna puste i ciemne
Jak oczy ślepca
Nic nie widzę
Lecz czuję że jesteś.
* * *
„Mama”
Dawałaś wskazówki
Ganiłaś gdy było coś nie tak.
Uczyłaś uczciwości,
Prawdy
Miłości,
Przyjaźni.
Umiałaś przekazać
Wartości życia.
To Ty byłaś drogowskazem
Prawdziwego, pełnego istnienia.
Irmina Golińska
* * *
„Do Mamy”
Nie ma Cię już tyle lat
Czuję Twą troskę i opiekę
Czuwanie nad drogą
Samodzielnego życia.
Ciepłe słowo,
Przytulenie
Otarcie dziecięcej łzy,
Podniesienie z upadku,
Pocieszenie z zawiedzionej miłości
Radość narodzin dziecka,
Zaufanie,
Zrozumienie,
Pomoc w każdej trudnej sytuacji,
Dziękuję Ci Mamo.
Irmina Golińska
* * *
Już popołudnie, listopad
Ciemne pierzaste obłoki
tu i ówdzie podświetlone
przez ostatnie promienie
zachodzącego słońca,
jak w lamówkach złotych.
W powietrzu zawisł
szaro niebieski spokój.
Cisza, pomimo że,
na ulicach wzmożony ruch.
Wszyscy się śpieszą
tam, gdzie cisza najcichsza.
Elżbieta Aletorowicz
Cmentarze
Ciepło unoszące się znad
palących się zniczy
ogrzewa ostatnie liście
na drzewach.
Złoto za chwilę opadnie
Sczernieją czerwienie.
Wszystko zniknie, odejdzie
jak Ci, co już drzemią pod ziemią.
Jeszcze tyle piękna.
Świat barwi się kolorami.
Nad polami mgiełki
unoszą melancholię.
I tylko ta myśl błądząca,
daleko,
tam, gdzie oni już dziś
a my, jutro będziemy.
Tam, gdzie nie ma już końca.
Elżbieta Aletorowicz
Łza, jedna za drugą
wsiąka w duszę człowieka.
Deszcz, kropla za kroplą spada na ziemię.
Czy ziemia, to dusza świata?
Elżbieta Aletorowicz
* * *
„DWIE DAMY”
Kiedyś szła dama
pantofelki stukały równym rytmem
na pięknej twarzy promienny uśmiech
spod kapelusza czarujące spojrzenie
otaczało bliskich
powiew atłasowej sukni
błysk biżuterii
powab, urok, czar
z biegiem lat
życie pochyliło plecy
zszarzała uroda
blask zmatowiał
szyk ustąpił cierpieniu…
Dama wytworna odeszła
z damą bez gracji
w zimnej bieli
ślady szpilek
wiodą ku błękitnej polanie
pozostały pożółkłe fotografie…
Grażyna Brylska
* * *
Przeznaczenie
Pochmurna jesień już liście sypie
a wiatr wśród drzew melodię nuci
i deszcz jesienny rzeźbiący twarze.
Ja wiem , że do mnie już nie powrócisz.
Kiedy jesteśmy tacy samotni,
nachodzą w myślach te niepokoje.
Dlaczego dłużej tak być nie mogło,
gdy byliśmy razem tu we dwoje.
Lecz los przewrotnym tak często bywa
i niezależnie od przeznaczenia.
Najpierw szczęśliwe chwile wplata,
by zabrać z sobą nawet marzenia.
Te święte miejsca łzami zroszone,
piękno artysty ręką oddane.
Dlaczego dłużej tak być nie mogło,
że trzeba oddać to co kochane.
Wiązanka kwiatów, znicz zapalony
i serce w piersi co się kołacze,
modlitwa z prośbą o pokój duszy.
Czy po nas także ktoś zapłacze?
Jak wszystkich uczy Ojciec Niebieski;
powstałeś z prochu w proch się obrócisz.
Lecz masz nadzieję popartą Słowem
– powstaniesz z martwych do domu wrócisz!
Wacław Janocki





















