
Płk. Wiktor Stoczkowski pod Anconą zdobytą przez polskich żołnierzy w lipcu 1944 roku. Fot. Z archiwum rodziny Wiktora Stoczkowskiego
Wśród pamiątek nie było, niestety, zdjęć i dokumentów, nie brakowało natomiast związanych z nimi pytań. Ciąg dalszy musiał nastąpić i tak też się stało.
Krystyna Szymańska – siostra żony Wiktora
Miłym skutkiem prowadzonych poszukiwań stało się dotarcie do Krystyny Szymańskiej z domu Nowosad (ur. 01.01.1924 r.). Jej siostra Anna, z zawodu nauczycielka, w dniu 11 listopada 1933 r. w Lidzie zawarła związek małżeński z Wiktorem Stoczkowskim, który w randze kapitana służył tu w 77 Pułku Piechoty. Do września 1939 r. mieszkali w Lidzie. Wojna rozdzieliła rodzinę. Wiktor wyruszył na front.

Płk. Wiktor Stoczkowski w rozmowie z gen. Kazimierzem Sosnkowskim. Fot: Z archiwum rodziny Wiktora Stoczkowskiego

Ppłk W. Stoczkowski (z lewej) składający meldunek gen. Wł. Andersowi. Fot. Z archiwum rodziny Wiktora Stoczkowskiego
Skutkiem wrześniowych zawirowań siostry Anna i Krystyna znalazły się w Zamościu. Stąd po kapitulacji Polski z niemałym trudem udało im się powrócić do Lidy, gdzie u zaprzyjaźnionej rodziny zostały po wybuchu wojny córki Anny i Wiktora – Krystyna i Barbara. Miały wiele szczęścia, kilkakrotnie udało im się uniknąć zsyłek na Syberię.
Dużą pomocą okazały się z czasem zachowane dokumenty osobiste i fakt urodzin Anny i Krystyny w Zamościu. W ramach wymiany ludności, jaką prowadzili okupanci niemieccy i sowieccy, udało im się powrócić do Zamościa. Tu Krystyna wraz z jej drugą siostrą Marią i bratem Augustem (zginął w 1944 r.) szybko związały się z konspiracją, a z czasem i z partyzantką na Zamojszczyźnie. Krystyna pełniła funkcję łączniczki w oddziale AK ,,Wiklina” dowodzonym przez Józefa Kaczoruka ps. ,,Ryszard”, który to przeprowadził szereg działań zbrojnych w obronie ludności polskiej przeciwko Niemcom, jak i UPA na Zamojszczyźnie.
Do Polski powrócił w 1947 r. Smutny los
Przez całą wojnę nie miały informacji o Wiktorze, skutku w tym zakresie nie przyniosły również działania Anny, która po kapitulacji Polski szukała męża z pomocą Czerwonego Krzyża. Po zakończeniu wojny przeprowadzili się do Gdańska i dopiero tutaj za pośrednictwem pozostałych w Zamościu krewnych otrzymali informację o Wiktorze
Do Polski powrócił w 1947 r. Przypłynął statkiem do Gdańska. Wiele opowiadał o swoich przeżyciach: ,,Najbardziej straszne były dla nas jego wspomnienia z Rosji”. Niestety radość z powrotu do Ojczyzny i połączenia z rodziną szybko zaczęły tłumić inne problemy: ,,To było niezmiernie przykre dla nas wszystkich. Taka zasłużona dla Polski osoba. Człowiek wykształcony, pułkownik, a nie mógł znaleźć nigdzie stałego zatrudnienia. Chwytał się dorywczo różnych prac. Ostatecznie został zmuszony do wyjazdu do Bydgoszczy. Myślał, że może tam mu się uda. Nic z tego nie wyszło. To było wręcz uwłaczające, by zarobić na życie roznosił i sprzedawał piwo w kiosku na dworcu.”
Z Bydgoszczy powrócił do Gdańska w złym stanie. Skarżył się na dolegliwości serca. Miał z nim już wcześniej problemy w czasie wojny, a dotykające go stresy w powojennej Polsce tylko je pogłębiły. Zmarł w Akademii Medycznej w Gdańsku w Święta Wielkanocne w dniu 22 kwietnia 1957 r.
W kilka dni później 25 kwietnia odbył się jego skromny pogrzeb na Cmentarzu w Oliwie. ,,Rodzina bała się podać zbyt dużo informacji na nagrobku, bała się, że grób będzie niszczony przez służby bezpieczeństwa”. Na nagrobku znalazło się tylko jego imię i nazwisko, bez dat urodzenia i śmierci, bez informacji, o tym kim był za życia i czym zasłużył się Ojczyźnie.
Michał Wincza, przyjaciel Wiktora z Lidy
Kolejnych informacji dostarczył kontakt z zamieszkałym w Gdańsku Michałem Winczą (ur. w 1928 r.). Szybko też okazało się, że dobrze znają się z Krystyną Szymańską od dzieciństwa. Jako dzieci bawili się wspólnie już w czasach, gdy ich rodziny mieszkały przed wojną w Lidzie. Jego ojciec – kpt. Rajmund Wincza (ur. w 1897 r.) służył w 77 pp. w Lidzie w latach 1930-1937. Tam poznał i zaprzyjaźnił się z Wiktorem Stoczkowskim. Przyjacielskich kontaktów nie zmieniło jego przeniesienie w 1937 r. do 2. Batalionu Strzelców w Tczewie. Wyrazem przyjaźni było m.in. to, że żona Rajmunda Winczy. Janina została w 1935 r. matką chrzestną Barbary – drugiej z córek Wiktora i Anny Stoczkowskich.
,,Po wojnie wiele z rodzin wojskowych zamieszkałych przed wojną w Lidzie odnalazło się w Gdańsku. Szybko też odżyły przyjacielskie kontakty. Trzymały ze sobą rodziny kpt. Żabickiego, kpt. Brażuka, mjr Marzewskiego, kpt. Malickiego, ppłk Stoczkowskiego, no i oczywiście moja. Stoczkowscy mieli duży dom. Mieszkali w Oliwie przy ulicy Podhalańskiej. Ich dom był dobrze położony, na uboczu i pod lasem. U nich też często spotykały się zaprzyjaźnione rodziny. Okazje były różne. Pamiętam Święta Bożego Narodzenia. Po pasterce moja rodzina udała się do domu państwa Stoczkowskich. Po jakichś dwóch godzinach, już późno w nocy, ppłk Stoczkowski zebrał wszystkie dzieci i poszedł z nami na sanki.”
Michał Wincza do dzisiaj darzy wielkim autorytetem i szacunkiem pułkownika Stoczkowskiego. Zachował też wiele związanych z nim wspomnień: ,,Pamiętam chociażby, jak krótko po jego powrocie do Polski w 1947 r. dał mi w prezencie swój ,,andersowski” beret oficerski. Wszyscy koledzy mi go zazdrościli”. Zaprzyjaźnione rodziny wspólnie przeżywały gorzki los pułkownika Stoczkowskiego: ,,Szybko stał się niewygodny dla nowej władzy. Pod pretekstem położenia Gdańska w strefie przygranicznej zmuszono go do wyjazdu do Bydgoszczy. By zarobić na życie podejmował się różnych prac. Pod koniec 1956 r., gdy do władzy powrócił Władysław Gomułka, zaproponowano mu powrót do służby w wojsku. Nagle uznano, że można wykorzystać jego wiedzę i doświadczenie do prowadzenia walk w terenach górzystych. Rozgoryczony dotychczasowym traktowaniem odmówił. Miał już zresztą w tym czasie problemy ze zdrowiem.”
Grób rodzinny na Cmentarzu Oliwskim
Niestety, trudno jest dzisiaj odtworzyć wszystkie szykany, z jakimi spotkał się po powrocie do kraju ppłk Wiktor Stoczkowski. Pomocna byłaby w tym jego założona mu przez UB teczka. Niestety, dzisiaj wiemy tylko, że taka była i z czasem została przekazana do archiwum Wydziału ,,C” KWMO w Gdańsku, gdzie w 1979 r. została zniszczona. Pojedyncze dokumenty zachowane w archiwach IPN potwierdzają jednak, że był w kręgu zainteresowania służb bezpieczeństwa PRL i to zarówno w trakcie jego pobytów w Gdańsku, jak i w Bydgoszczy, dokąd został zmuszony do wyjazdu. Być może trochę dodatkowych informacji uda się pozyskać z jego zachowanych powojennych wojskowych aktach osobowych, jakie znajdują się w archiwum IPN w Warszawie.
Grobowiec rodziny Stoczkowskich bez specjalnego trudu znajdziemy dzisiaj idąc od kaplicy po lewej stronie głównej alei Cmentarza Oliwskiego przy ul. Opackiej i Czyżewskiego. Nie wiadomo dlaczego i teraz na grobie ppłk Wiktora Stoczkowskiego nie ma dat urodzenia i śmierci. Jest za to nieco więcej informacji o nim samym i jego zasługach: ,,Ś.p. Wiktor Stoczkowski. D-ca 15. Baonu ,,Wilków” pod Monte Cassino. D-ca 4.Woł. Bryg. Piech. II Korpusu Wojsk Polskich w Kampanii Włoskiej. Cześć Jego pamięci”. Po prawej stronie pułkownika spoczęła w grobowcu jego żona Anna Stoczkowska – Adamowicz (ur. 22.03.1910 r. i zmarła 8.12.2005 r.). Sędziwego wieku 95 lat dożyła mieszkając w domu przy ul. Podhalańskiej w Oliwie.
Córki Krystyna, Barbara, Małgorzata – wyemigrowały
Warto jeszcze odnotować, że Wiktor i Anna Stoczkowscy mieli trzy córki. Wszystkie wyemigrowały z Polski. Krystyna (ur. w 1935 br.) zamieszkała w Szwecji, gdzie też zmarła w kwietniu tego roku. W Kanadzie zamieszkały na stałe – w Montrealu Barbara (ur. w 1936 r) i w Calgary Małgorzata (ur. w 1949 r.).
W innej części wspomnianego Cmentarza w Oliwie spoczął również drugi mąż Anny – Józef Adamowicz (zmarł w 1976 r.). To jego postać wiązać należy z inną częścią pamiątek znalezionych w skrzyniach, a przede wszystkim z pieczęcią ze statku s/s ,,Lida” i bloczkiem ze statku. Okazało się, że należy do równie ciekawych postaci. Urodzony 15.02.1905 r. obrał za zawód służbę na morzu, na którym spędził wiele lat. Przed wojną ukończył szkołę morską. Według informacji uzyskanych od rodziny pływał na różnych statkach, w tym na s/s ,,Lida”. W czasie wojny był w niewoli niemieckiej. Po jej zakończeniu, aż do emerytury pływał na wielu statkach w randze kapitana żeglugi wielkiej.
Wiele się już wyjaśniło, ale też wiele wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec tej historii. Pojawiają się kolejne ślady. Wiele nowych informacji, w tym zdjęć i dokumentów dostarczył bezcenny kontakt, jaki udało się nawiązać z zamieszkałym w Montrealu w Kanadzie Jackiem Sucheckim – wnukiem ppłk Wiktora Stoczkowskiego (synem jego córki Barbary). Zebrał i zabezpieczył wiele pamiątek rodzinnych. Pragnąc przywrócić należną dziadkowi pamięć wiele z nich już udostępnił, wszystkie, wraz z całością zebranego materiału, zostaną zarchiwizowane w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Więcej (również o jego osobie) w kolejnym artykule. Cóż, wypada jedynie stwierdzić, że koniec tej historii jeszcze nie nastąpił.
Waldemar Kowalski
Zobacz: W skrzyniach śmietnika cz. 1


