Teatr Wybrzeże: Co to znaczy być Polakiem?

ruscy WER1532GDAŃSK. Pięć minut przed premierą „Ruskich” w Teatrze Wybrzeże.

(…) to sztuka o Polakach, którzy nie z własnej woli i winy zostali skazani na rozłąkę z krajem, a z powodu swojej tożsamości narodowej byli prześladowani. (…) czytamy w zapowiedzi premiery „Ruskich” Radosława Paczochy, w reżyserii Adama Orzechowskiego, która odbędzie się w niedzielę, 11 listopada 2018 roku.

Spektakl powstał dla uczczenia 100. Rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, zainauguruje działalność Starej Apteki – nowej sceny Teatru Wybrzeże, i otworzy przegląd przedstawień naszego teatru związanych z tematyką niepodległościową.

Radosław Paczocha: „Stygmat obcości”

Dalej w zapowiedzi czytamy: (…)Uwzględniając perspektywę historyczną autor przygląda się również losowi dzisiejszych polskich repatriantów, ich zmaganiom z własną tożsamością rozpiętą w dramatyczny sposób pomiędzy polską martyrologią a kulturową rosyjskością, na którą wyrokiem historii zostali skazani. A opowiadając o repatriantach, autor przygląda się również polskiemu losowi i zadaje pytania o prawo do bycia Polakiem na przekór historii.

– Dwanaście lat temu poznałem repatriantkę z Kazachstanu, Polkę, Julię Sałacińską, socjologa, która, mając siedemnaście lat, w latach 90. XX wieku, przyjechała do Polski, sama, potem ściągnęła rodzinę – opowiada Radosław Paczocha. – Pisała doktorat o trzech pokoleniach Polaków najpierw deportowanych do Kazachstanu, a potem repatriowanych do Polski. Wykonała ogromną pracę i dała osobiste świadectwo przeżyć, poprzez opisane przez nią losy poznałem dramat wielu repatriantów.

Miał przyjemność trochę pomagać Julii przy językowej korekcie doktoratu, który ukazał się jako książka pt. „Deportowani i repatrianci”. Po kilku latach pobytu w Polsce Julia Sałacińska – Rewiakin wyprowadziła się do Berlina, pracuje w obozie dla uchodźców.

– Powiedziała mi, że repatrianci czują się uchodźcami i mają dla nich duże zrozumienie, czego nierzadko nam brakuje. – kontynuuje dramaturg. – Jej życiorys pokazuje, że adaptacja do polskości, poczucie własnej polskości repatriantów, było i jest narażone, nie tylko w przypadku tej osoby, na stygmat obcości.

Polacy, którzy mają bardzo silne poczucie narodowej tożsamości, oczekują potwierdzenia tego w Polsce, odrzucenie jest dla nich niebywale bolesne, stygmatyzujące, niesprawiedliwe i to właśnie było dla autora bardzo silnym impulsem do napisania sztuki. Przeczytał inne książki, wspomnienia repatriantów, śledził aktualne publikacje na ten temat w prasie, uczestniczył w seminarium na Uniwersytecie Warszawskim.

Włączyć Polaków z Kazachstanu w obręb naszej wspólnoty, która świętuje wspólną sprawę – niepodległość

– Tytuł „Ruscy” na Święto Niepodległości nie wydaje się dość oczywisty, jest trochę prowokacyjny, chcemy symbolicznie włączyć Polaków z Kazachstanu w obręb naszej wspólnoty, która świętuje wspólną sprawę, niepodległość – mówi Radosław Paczocha. – Oczywiście, że Polacy z innych krajów czymś się od nas różnią, akcentem, wzrastają w obrębie innej kultury, nie ma co do tego złudzeń. Ale, czy to ich eliminuje z bycia częścią nas? Mam co do tego bardzo duże wątpliwości.

Dramaturg mówi ze smutkiem, że my, którzy jesteśmy u siebie, wynosimy z tego faktu poczucie pewności, czy lepszości, w stosunku do repatriantów. Polskość, to nie są liczby, to nie sytuacja raz na zawsze zdefiniowana, gdy się tu urodziliśmy, tu przyszli na świat nasi rodzice i dziadkowie, zwykle nie zadajemy sobie pytania o polskość, bo nikt jej nie podważa. Ta polskość jest nam nawet czasem zwyczajnie obojętna. Radosław Paczocha chciałby skłonić widzów do zadumy nad tym, czy nasza polskość więcej waży, od tej patriotycznej, potwierdzonej gorącym uczuciem polskości, jak to jest w przypadku Polaków repatriowanych z Kazachstanu.

Diaspora polska pochodząca z Żytomierza

– Polacy w mojej sztuce to diaspora polska pochodząca z Żytomierza, oni stracili kontakt z ojczyzną już po drugim zaborze – wyjaśnia autor sztuki. – Bo czym innym było mieszkać pod zaborem rosyjskim w okolicach Żytomierza, a inaczej sytuacja wyglądała w Kongresówce. W momencie, kiedy Stalin podpisywał deportacje, stanowili mniejszość narodową, ale taką, której wciśnięto na siłę sowieckie paszporty.

W czasie drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu nie mieli dokumentów upoważniających ich do powrotu do Polski, byli obywatelami Związku Radzieckiego. O tych Polakach opowiada sztuka. Ich repatriacja mogła się odbywać dopiero po rozpadzie Związku Radzieckiego w latach 90. XX wieku.

– Dopiero wtedy mogła się odbywać ich repatriacja, która przebiegała też z dużymi problemami – przypomina autor tekstu. – Jak prześledzimy procedury, na przykład pytania na egzaminie przed otrzymaniem Karty Polaka typu: „Kto jest patronem Krakowa?”, czy „Wymień lewobrzeżne dopływy Warty”, widać wyraźnie, że ocierało się to o absurd.

– Ci ludzie, którzy mają bogatą, martyrologiczną kartę, tak wiele wycierpieli za to, że byli przywiązani do polskości, są stawiani w sytuacji petentów, którzy się muszą nieustannie starać, żeby wrócić do ojczyzny – konkluduje autor sztuki. – We wspomnieniach czytałem, że dla wielu z nich pierwsza wizyta w polskiej ambasadzie była doświadczeniem, delikatnie mówiąc, trudnym. Czuli się jak intruzi, spodziewali się większej gościnności, otwartości, a zderzyli się z zimną procedurą.

Magdalena Gorzelańczyk: „Wytęskniony i upragniony świat”

– Podobnego przypadku w mojej rodzinie nie ma – mówi grająca główną postać, Wierę, Magdalena Gorzelańczyk, która w dniu próby medialnej obchodziła swoje urodziny. – Siostra mojego dziadka, jako mała dziewczynka, ze względu na perypetie wojenne, wyjechała do Ameryki. Dopiero w trakcie tworzenia spektaklu zaczęłam się zastanawiać na przykład nad tym po jakiemu ona myśli – po angielsku, amerykańsku, czy po polsku, albo czy się czuje bardziej Polką, czy Amerykanką. Jej historia jest nie taka sama, ale zbliżona z losem bohaterów przedstawienia.

Aktorka, przygotowując się do roli, przeczytała wiele wspomnień Sybiraków, śledziła losy rodaków znajdujących się tam w czasie wojny i dopiero niedawno do niej dotarło, że ci ludzie mieli i mają problem, żeby wrócić do Polski, myślała, że tam już ich nie ma. Stopniowo poznawała zagadnienia związane z losem zesłańców i ich potomków, by jak najlepiej wczuć się w powierzoną rolę.

Ci ludzie mają bardzo dużą potrzebę dzielenia się swoimi przeżyciami, nie chcą, aby zostały zapomniane, są bardzo uczuciowi, cieszą się z każdego spotkania z rodakami, podchodzą do nich z wielkim sercem, kontynuuje rozważania Magdalena Gorzeleńczyk. Ale, niestety, nie są tu przyjmowani tak, jak oczekują. Z powodu bariery językowej przyjmowani są jako Rosjanie i od razu skreślani, szufladkuje się ich jako przybyszy skądś tam i nie traktuje jak rodowitych Polaków.

– Kultywowane przez nich tradycje są nieco przefiltrowane, zmienione i tu muszą się pewnych rzeczy uczyć na nowo, ale bardzo im na tym zależy, bo to jest ich wytęskniony i upragniony świat, Polska – mówi aktorka. – Uświadomiłam sobie, że będąc w sklepie, tramwaju, tak łatwo nam pomyśleć, powiedzieć: „O, to jest ktoś z Rosji, z Ukrainy”, że nie zastanawiamy się nad losami tych ludzi, które może właśnie są takie, jak postaci z przedstawienia.

– Staramy się opowiedzieć o wielkich, niedoścignionych przez lata marzeniach bohaterów, wkładanych w młodsze pokolenia, którzy do Polski przybywają i mają te marzenia poprzednich pokoleń spełnić – konkluduje aktorka.

Adam Orzechowski: „Nie laurka, lecz gorzka przypowieść”

– Tekst nie był pisany specjalnie na ten dzień, Radosław Paczocha stworzył go kilka lat temu, zastanawialiśmy się w jakim momencie sztukę zrealizować w Teatrze Wybrzeże – mówi Adam Orzechowski, reżyser. – Myślę, że dobrze się złożyło, że premiera inauguruje nową scenę i uświetnia 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

– Spektakl nie jest laurką o Polsce i Polakach, to gorzka przypowieść, która zmusza nas do refleksji o tym, co myślimy o sobie – kontynuuje reżyser. – Wiadomo, że w ostatnim czasie trudno nam razem funkcjonować, nie rozmawiamy wspólnie, lecz w enklawach, które nie chcą się komunikować.

– Zapominamy też o ludziach, którzy żyją poza granicami – rozważa Adam Orzechowski. – Pojawia się w sztuce pytanie, co to znaczy być Polakiem i kto o tym decyduje? Czy dziewczyna od ośmiu pokoleń oderwana od Polski ma prawo jeszcze się nazywać Polakiem, czy jest Polakiem? Czy człowiek używający tego języka, chodzący do naszych szkół, coś niecoś wiedzący o historii jest w wystarczającym stopniu Polakiem?

Katarzyna Korczak

Zdjęcie z próby spektaklu „Ruscy”

Fot. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

*

Radosław Paczocha
RUSCY
Reżyseria: Adam Orzechowski
Scenografia, kostiumy, światło: Magdalena Gajewska
Muzyka: Marcin Nenko
Inspicjent, sufler: Agnieszka Szczepaniak

W spektaklu występują: Katarzyna Dałek, Magdalena Gorzelańczyk, Sylwia Góra-Weber, Katarzyna Z. Michalska, Agata Woźnicka, Piotr Biedroń, Piotr Chys, Krzysztof Matuszewski, Robert Ninkiewicz, Marek Tynda

Prapremiera: 11 listopada na scenie Stara Apteka
Kolejne spektakle: 13, 14 i 18 listopada oraz 1, 2, 8 i 9 grudnia

Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022.

Spektakl bierze udział w 25. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Adam Orzechowski (ur. 1957) – reżyser. Absolwent Wydziału Reżyserii PWST w Krakowie. W latach 2000-2005 dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Od 2006 roku dyrektor Teatru Wybrzeże. Powołał do życia Festiwal Prapremier i przegląd Wybrzeże Sztuki. Jako dyrektor naczelny i artystyczny stoi za jednym z największych sukcesów gdańskiej sceny od lat. Reżyserował teksty klasyczne i współczesne w teatrach całej Polski, m.in. SZALEŃSTWO WE DWOJE Eugene Ionesco w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi, AKTORA Bogusława Schaeffera w Teatrze Współczesnym im. Edmunda Wiercińskiego we Wrocławiu, PRZERŻNĄĆ SPRAWĘ Davida Mameta w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, NIEPOROZUMIENIE Alberta Camusa w Teatrze Polskim w Warszawie, CZAROWNICE Z SALEM Arthura Millera w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, BOGA Woody’ego Allena w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, OŻENEK Nikołaja Gogola w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu, DZIEŃ DOBRY I DO WIDZENIA Athola Fugarda w Teatrze Polskim w Poznaniu, DZIADY Adama Mickiewicza w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze, POSKROMIENIE ZŁOŚNICY Williama Shakespeare’a w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie, I. ZNACZY INNA Andreasa Sautera i Bernharda Studlara oraz SKÓRZANĄ MASKĘ Helmuta Kraussera w Teatrze Polskim im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy. Jako etatowy reżyser (w latach 1993-1996) Teatru Wybrzeże w Gdańsku wyreżyserował tam m.in. MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ Gabrieli Zapolskiej i WESOŁE KUMOSZKI Z WINDSORU Williama Shakespeare’a. W ostatnim 10-leciu na gdańskiej scenie zrealizował m.in. INTYMNE LĘKI Alana Ayckbourna, FARSĘ Z WALWORTH Endy Walsha, WIELE HAŁASU O NIC Williama Shakespeare’a, OŻENEK Nikołaja Gogola, TAJEMNICZĄ IRMĘ VEP Charlesa Ludlama, PER PROCURA Neila Simona, FAZĘ DELTA Radosława Paczochy, BABĘ CHANEL Nikołaja Kolady, spektakl (G)DZIE-CI FACECI, wielokrotnie nagradzanego BRONIEWSKIEGO Radosław Paczochy (m.in. Nagroda dla najlepszego spektaklu na 21. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi oraz drugie miejsce w plebiscycie na najlepszy spektakl Telewizyjnego Festiwalu Teatrów Polski), MURZYNA WARSZAWSKIEGO Antoniego Słonimskiego, PEŁNIĘ SZCZĘŚCIA Charlesa den Texa i Petera de Baana, URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA Radosława Paczochy i MARY PAGE MARLOWE Tracy’ego Lettsa. Jedną z jego ostatnich realizacją jest spektakl TANGO ŁÓDŹ Radosława Paczochy wystawiony na deskach Teatru Powszechnego w Łodzi, który otrzymał Nagrodę publiczności dla najlepszego spektaklu na 22. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Adam Orzechowski jest laureatem wielu nagród i wyróżnień m.in. prestiżowego odznaczenia Srebrny Medal Zasłużony kulturze Gloria Artis, nagrody Gazety Wyborczej POMORSKI SZTORM w kategorii CZŁOWIEK ROKU, Honorowej Nagrody Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki, Nagrody Teatralnej Miasta Gdańska oraz Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego.

Radosław Paczocha (ur. 1977) – dramatopisarz, scenarzysta i dramaturg Teatru Wybrzeże. Jest absolwentem polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim oraz Wiedzy o Teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie. Autor sztuk: ZAPACH CZEKOLADY, PRZYJACIEL, BAR BABYLON, BENIAMIN, EMIGRANTKI, REWOLUCJA ZWIERZĄT, KOŚCIUSZKO. OSTATNIA BITWA, POWSTANIEC THIEL, TANGO ŁÓDŹ, UWODZICIEL, WIZYTA, FAZA DELTA, BRONIEWSKI, BYĆ JAK KAZIMIERZ DEYNA, URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA. Jego sztuki tłumaczone były na języki: niemiecki, angielski, czeski, słowacki, rosyjski i gruziński.

Magdalena Gajewska – scenograf. Absolwentka wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego poznańskiej ASP oraz Wydziału Scenografii ASP w Krakowie. Pracowała m.in. w Teatrze Powszechnym w Łodzi, Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Teatrze Polskim we Wrocławiu oraz w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 2006 roku scenograf Teatru Wybrzeże. Laureatka nagrody im. Teresy Roszkowskiej przyznawanej przez Polski Ośrodek Międzynarodowego Instytutu ITI. Jest autorką scenografii m.in. do FARSY Z WALWORTH, BABY CHANEL, BRONIEWSKIEGO, MARY PAGE MARLOWE w reżyserii Adama Orzechowskiego oraz do ARABELI, WESOŁYCH KUMOSZEK Z WINDSORU i ZAKOCHANEGO SZEKSPIRA w reżyserii Pawła Aignera.

Marcin Nenko (ur. 1984) – kompozytor, kontrabasista. Absolwent Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie (socjologia) oraz Akademii Muzycznej w Krakowie (Katedra Muzyki Współczesnej i jazzu). Debiutował jako autor i wykonawca muzyki do spektaklu ZBRODNIA Michała Buszewicza w reżyserii Eweliny Marciniak. Jest współautorem muzyki do spektaklu MORFINA w reżyserii Eweliny Marciniak, za którą wraz z zespołem Chłopcy Kontra Basia otrzymał Nagrodę Ministra Kultury za najlepszą muzykę teatralną w ramach 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Współpracował z Adamem Orzechowskim, Robertem Talarczykiem, Gabrielem Gietzkym, Eweliną Marciniak, Wojtkiem Klemmem. Jest także współzałożycielem zespołu Chłopcy kontra Basia dwukrotnie nominowanego do nagrody Fryderyk.
RUSCY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.