Jesień w poezji twórców z „Naszego Gdańska”

kl-17W dniu 12 października odbyło się dziewiętnaste spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, którego tematem była „Jesień”. Uczestniczyli w nim twórcy i miłośnicy poezji.

Aktor p. Ryszard Jaśniewicz wyrecytował utwory własne, poprosił też o krótki trening poprawnej wymowy. Autorzy recytowali utwory poświęcone „Jesieni”. Wyróżnienie w postaci  ptasiego pióra otrzymał p. Mieczysław Soroka-Korczyc. Atmosfera była miła i ciekawa.

Jesienną dekorację salki przygotowała p. Katarzyna Tkaczewska. Następne spotkanie odbędzie się 16 listopada 2016 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, pod hasłem „Zadumanie”, na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

kl-18kl-22 kl-21 kl-20 kl-19 kl-16 kl-15 kl-18

kl-0 kl-2 kl-4 kl-5 kl-6 kl-7 kl-8 kl-9 kl-10 kl-11 kl-12 kl-13Utwory recytowane podczas spotkania

Biała mgła

Biała mgła nad jeziorami smutku

a nad polami zwiewny szelest przemijania

Jesień w kolorach dojrzałości

wchodzi w krajobraz istnienia

Błądzi z zapachem zgniłego powietrza

zachodem odległego słońca

 

Biała mgła odżywczy nektar

Łakom daje przebudzenia

Usypia tęsknoty

W ramionach nocy

Barbara Dębska

„Dotyk jesieni”

Wczoraj wieczorem – na mym ramieniu,
Promieniem źródła co jeszcze bije…
Usiadł przed zimą jesieni dotyk,
Którego serce gorące żyje…

Jeszcze go czuję… Niewinność czystą,
Drżącą przypływem zachodu słońca,
Zrodził wrześniowe brzemię jabłoni,
Jak matka dziecię chroniąc bez końca,

Ogień…! Tak blisko… Skąd go pamiętam?
Płomienne słowo, zamykam oczy,
By je zatrzymać nim umknie w ciemność,
Zanim przypłynie ocean nocy…

Gasną zbyt szybko oczu granice,
Przez których głębia duszy zagląda.
To lustra, którym trzeba dać czasu,
By można było się w nich przeglądać…

Aż się narodzi przestrzeni światłem,
Skąpany bólem na nieboskłonie,
W zieloność listków delikatności,
Jakby muśnięciem pośród Twych dłoni,

Żar…! Jakże blisko…! Jakże nie spłonąć,
Słowem pomiędzy – Twymi słowami…
Kruchość listowia – tak łatwo – zniszczyć,
Chłodem jesiennym – pomiędzy nami…

Mieczysław Soroka -Korczyc

10-12.10.2016 Kraków – Tczew

 Jesienna droga

Jesień wręcza złote bukiety
rozsiewa swą woń
kwitną astry, wrzosy
czerwieni się jarzębina

mglistym porankiem
podążamy przez park
szelest zrudziałych liści

blask naszych oczu, melancholia
słowa cichsze od szeptu
twój parasol nade mną….
przed nami jeszcze tyle dróg…..

Joanna Kochanowska

Jesienny pocałunek

Jesienne niebo zgasło złotem zachodu
Brunatne pola kołyszą ciszę
Cykad już nie słyszę, świerszcz za kominem
miejsce swoje znalazł, by smęcić przez zimę.

Liść poruszony podmuchem wiatru
z gałązka się pożegnał, tworząc
obok drugiego, kolorowy znak na kobiercu.
Co ranek przyniesie? Jeszcze tyle kolorów.

Jesień w lesie i na przemyślenia chwila,
Piękny spacer złoconymi alejkami parku,
szelest liści pod stopą.
Poskładam bukiety z liści złotych
i kasztan na szczęście ze ścieżki zabiorę.

Spójrz, nadchodzi długi jesienny pocałunek.

Elżbieta Aletorowicz

Jesień aktora

Zapatrzyłem się w krzak jarzębiny

Jesień na nim wycina kształty

A ja chciałbym zostawić z lata

Tej czerwieni burzliwe rauty

Chciałbym jeszcze z jesienią zatańczyć

Krokiem pełnych radosnych zmagań

I o rudych zaśpiewać liściach

A tu zjawia się deszczu plaga

I już jesień zasiada na tronie

piękna jest i bardzo wyniosła

drzew gałęzie gną się i prężą

Jesień zimnem poranków wyniosła

ale we mnie jest siła jesieni

Ja jesienią kochałem i kocham

gwiazdozbiory ja zbieram jak kwiaty

Zaczynałem grę życia i grałem.

Ryszard Jaśniewicz

Jesień

Jesienne niebo już chmurami zasłane

deszcze i zimno przychodzą na zmianę.

Będzie trudno zapomnieć o tak miłym lecie,

lecz barwy jesieni stroją się w komplecie.

Piękno przedstawiają w różnorodnym wzorze,

podobnie na niebie świecą barwne zorze.

I tak w każdym roku i w każdej jesieni !

Krajobraz przyrody w tym czasie się zmieni.

 

Zmiany pory roku mocno inspirują,

różnie też ludzie na co dzień się czują.

Jesień nam pomoże swą barwą promieni,

humor się poprawi i nastrój odmieni!

Wacław Janocki

          PAŹDZIERNIKOWE    DYKTANDO

Pszczele  skrzydła  nektar  niosą

z  miododajnych  wrzosowisk

na  liliowo-różowym  polu  –  pożółkłe  liście

w  pachnącej  ściółce  –  różnobarwne  kapelusze

koźlarzy,  borowików,  muchomorów

po sąsiedzku  –  cierpkość  żurawin

leśne  wierzeje  zdobią

granatowoczarne  jeżyny

w  dębowym  cieniu  –  rozsypane  żołędzie

zza  płotu  wyniosły  słonecznik

spoziera  na  pęki  jarzębinowych  korali

z  wiatrem  lecą  lniane  paździerze

by  zdążyć  na  czas –

zanim  złota  jesień  wysączy

bursztynowy  napój  Bachusa

w  żyznym  królestwie  plonów  ziemi

dworzanie  drzemią

jeżówki,  mimozy,  chryzantemy

otulone  pajęczyną  babiego  lata

tańczą  w  październikowym  polonezie

płonące  buki,  rdzawe  klony

splatają  niepowtarzalny  korowód

Grażyna Brylska

Październikowe łzy

Październik zapłakał
nad losem jesieni.
Jesteś taka piękna,
a wnet to się zmieni.
Obedrą Cię wiatry
z sukienek w kolorach,
drżeć będziesz na wietrze,
idzie już ta pora.

Ronią łzy od rana
z październikiem niebo.
Chyba pomyślały
o zimie coś złego.

A ja już nie płaczę
pogodzona z losem
Zapamiętam sobie
radość z przeszłych wiosen.

Elżbieta Aletorowicz

„Ptaki”

Znów, jak wędrowne ptaki płyniemy,
Przez oceany nieba błękitne.
A gdzieś daleko w dole… Przed nami…
Nadziei pola wrzosami kwitną…

Brzozy przydrożne – słońce w kąpieli,
Złotych promieni – ośmiela bielą –
Jeszcze zielenią przepychu pachną,
Cieniem swych skrzydeł ze mną się dzieląc.

Droga się czerni – wśród krzewów głogu,
Aż po horyzont – nie mając końca…
Klucze żurawi wstały o świcie,
By przed odlotem poszukać słońca…

Wciąż uciekają – nie wiem dlaczego?
Coś porzucają… Gdzieś odlatują…
Na świata krańce – tylko im – znane…
Czy odlatując – też smutek czują?

Kiedyś, jak one – też chciałem odejść,
Wszystko co we mnie zapakowałem,
W mym sercu niosąc – lecz serce pękło –
Zatem na zawsze tu pozostałem…!

Mieczysław Soroka-Korczyc

Tczew – Warszawa, w podróży 2.12.2013

JESIENNA WĘDRÓWKA

Wolny wędruję wśród obrazów

Poprzez rzeźbioną światłem przestrzeń

Raz dolinami raz wzgórzami

Przez nie kończącą się kolekcję

Wiersze się układają same

W jesiennych wspomnień panoramę

Obraz w poezję się przemienia

Objawiającą barw znaczenia

Z uplastycznioną wyobraźnią

Zdobywam szlify na kustosza

Galerii spojrzeń, bez ram, bez granic

Gdzie światło uszlachetnia kolor

Gdzie kolor zachowuje pamięć

I tylko czasem zmąci spokój

Coś na kształt ramy bez obrazu

Niedopełnieniem – próżno stracone

Spojrzy przez ramę – jak czas przez palce

Na hałaśliwe nasze mijanie

Obok cichego trwania pejzażu

Dariusz Wróblewski

26.09.2016

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.