24 MARCA 2019 MIESZKAŃCY DECYDUJĄ O KIERUNKACH ROZWOJU WŁASNEJ DZIELNICY

W historii naszej państwowości Gdańsk zapisał się złotymi zgłoskami w rozwoju samorządności. Dobry Samorząd (na każdym szczeblu i poziomie) był i jest fundamentem pomyślnego rozwoju  i harmonijnego bytowania człowieka z otaczającą rzeczywistością (z naturą martwą i żywą oraz infrastrukturą tworzoną przez pokolenia).

Po transformacji ustrojowej – Gdańsk z mozołem i potknięciami buduje samorządność lokalną w swoich Dzielnicach. Dzięki aktywności naszych mieszkańców to już trzecia kadencja wyborcza w naszej dzielnicy. W mojej pamięci utkwiły dwie osoby, które z  determinacją zbierały podpisy aby zdobyć prawo do  przeprowadzenia tych wyborów. Są to nasze mieszkanki Władzia Górska i Ula Szkutnik, które do dziś są wielce szanowane. Właśnie ja miałem szczęście trafić na dyżur Radnej Władzi Górskiej, której przedstawiłem koncepcję powołania Inżynierskiego  Koła Orunia IKO i wówczas sprawa potoczyła się błyskawicznie a przystąpienie IKO do Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” oraz wybór naszych przedstawicieli do Władz  ugruntowało naszą pozycję w tym Stowarzyszeniu. W  6-cio letnim okresie nasze przedsięwzięcia były publikowane w kilkunastu artykułach Miesięcznika Nasz Gdańsk.

Najbardziej wartościową przesłanką wynikającą z ich treści jest DOTARCIE do naszej ŚWIADOMOŚCI  – jak ważną sprawą jest budowanie symbiozy lokalnych pracodawców z mieszkańcami swego sąsiedztwa, żyjemy na tym samym terenie i wszystkie pojawiające się problemy dotyczą naszego dobrostanu. Przyszła Rada Dzielnicy Św. Wojciech-Lipce-Orunia powinna na tę problematykę obrać główny kierunek.

Sprawa jest niezwykle istotna gdyż Rada Dzielnicy Razem z Radą Miasta Gdańska z mocy prawa i swojego statutu są współgospodarzami tego obszaru(terenu) powierzonego przez Państwo i z tych nowych ustrojowych uprawnień trzeba umieć korzystać. Na naszym terenie z racji wielowiekowego najbliższego sąsiedztwa Gdańska było i jest zlokalizowanych wiele przedsiębiorstw i instytucji  –  to nasi Pracodawcy dwóch odmiennych grup interesów. Jedna grupa to przedsiębiorstwa i instytucje, które tworzą Dochód Narodowy, natomiast druga grupa to przedsiębiorstwa i instytucje oraz inne organizacje dobra publicznego, które zabiegają  u Władz miejskich  czy wojewódzkich o jak największe środki budżetowe.

Często zabiegają w tej pierwszej grupie o różnego rodzaju wsparcie. Te dwie grupy „dawców” i „biorców” są sobie niezbędne do poprawnego funkcjonowania dlatego  tak ważne jest by nasze sąsiedztwo było ze sobą zaprzyjaźnione. Rada Dzielnicy powinna większą wykazywać troskę i być wobec Władz MG – rzecznikiem interesów naszych przedsiębiorców, aby były silne ekonomicznie i stać je było na płacenie podatków, które utrzymają instytucje budżetowe. Należy uruchomić mechanizm 1 % wpłat do Rady Dzielnicy na inne wydatki niż przyznawany ( przez Miasto) budżet, ponieważ  jego wysokość zależy od procentowej frekwencji wyborczej w danej dzielnicy i  wydatkowanie jego  jest ściśle określone na jakie cele może być spożytkowany. Rada Dzielnicy nie może  wydać tych środków na inne ważne potrzeby, które mogą okazać się bardziej służące dobru społecznemu. Dlatego tak ważne jest aby taki mechanizm mógł powstać i był indywidualnie dopasowany do potrzeb każdej z dzielnic.  Dzięki uchwale Rady Miasta z 2017 roku zwiększającej budżet trzykrotne  a przekroczenie 16% frekwencji wyborczej może zwiększyć budżet nawet czterokrotnie (X4)!.

A ZATEM IDŹMY na WYBORY  CAŁYMI  RODZINAMI  i niech każdy głosuje oddzielnie  na swojego przedstawiciela. Taki udział w wyborach umożliwi stworzenie z wybranych  Radnych  komplementarną RODZINĘ  która będzie posiadać  wiarygodność, kompetencje, doświadczenie i dynamizm w działaniu – są to atrybuty skuteczności.

Nasza Rada Św. Wojciech – Lipce – Orunia powinna być  trójpokoleniowa  RODZICE  –  DZIADKI  –  WNUKI gdzie najcenniejszą sprawą  będzie liczny zróżnicowany elektorat , w którym każdy Radny będzie miał legitymację swoich wyborców przed którymi będzie zdawał sprawozdanie i gdzie może liczyć na ich wsparcie w swoim działaniu.

Niezwykle cennym skarbem naszej Dzielnicy są między innymi dwie historyczne postacie. To  Święty  Wojciech  i twórca polskiego hymnu narodowego – Józef Wybicki.

Te dwie postacie  to wielki skarb, który trzeba zagospodarować i włożyć do „Dobrego  Banku”. Na pewno przyniesie dobre owoce w kształtowaniu zdrowych więzi społecznych nie tylko dla Gdańska.

Kubicki jozef foto_leg

Józef Kubicki

Gdańskie ABC

gdanski abc okladka a Document-page-001 smKsiążka „Gdańskie ABC” powstała z zamysłem, aby na 90. urodziny prof. Andrzeja Januszajtisa, osobowości niezwykłej, wydać zbiór Jego artykułów na temat Gdańska, publikowanych na przestrzeni 18 lat, głównie w ukazującym się od ponad 20 lat Miesięczniku „Nasz Gdańsk”. Warto, aby te bezcenne perełki, wydobyte z archiwum były dostępne Czytelnikom.

Doc. dr inż. Andrzej Januszajtis jest absolwentem Politechniki Gdańskiej. Pracę na Politechnice Gdańskiej rozpoczął w 1954 r. i kontynuował 39 lat – jako naukowiec, fizyk, nauczyciel akademicki, współzałożyciel i pierwszy dziekan Wydziału Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej PG.

W latach 1990–1994 był przewodniczącym pierwszej, wybranej w wolnej Polsce, Rady Miasta Gdańska. W 2002 r. otrzymał zaszczytny tytuł Honorowego Obywatela Gdańska. W 2014 r. „za wybitne zasługi w działalności na rzecz społeczności lokalnej, za osiągnięcia w badaniu i popularyzowaniu wiedzy o tradycji Gdańska i regionu pomorskiego” odznaczony został Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Zaangażowany był w odbudowę gdańskich zabytków oraz propagowanie wiedzy o Gdańsku. Doprowadził m.in. do odbudowy zegara astronomicznego z 1470 r. w Bazylice Mariackiej, budowy nowego karylionu na wieży kościoła św. Katarzyny i powrotu bezcennych starodruków do Biblioteki Politechniki Gdańskiej.

Jednakże dla nas jest przede wszystkim znawcą i popularyzatorem historii i zabytków Gdańska. Tak też jest odbierany przez mieszkańców Pomorza – jako pasjonat historii Gdańska, autor ponad 20 książek i kilkuset artykułów poświęconych historii miasta i życiu gdańszczan.

Podziwiany jest też za to, że przy tak intensywnej działalności publicystycznej znajduje czas i siłę na prowadzenie regularnych wykładów o najciekawszych zabytkach Gdańska oraz przewodzenie Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk.

Książka składa się z cyklu artykułów opublikowanych głównie w Miesięczniku „Nasz Gdańsk”. Jak Autor podkreśla, opisując w cyklu publikacji „Gdańskie ABC” historię ponad tysiącletniego miasta, nie stara się, aby to był encyklopedyczny, suchy, uszeregowany zbiór informacji. Ukazuje piękno Gdańska, żeby pobudzić ciekawość, zachęcając do odkrywania uroków miasta, poznawania jego historii i zrozumienia istoty przemian w życiu gdańszczan.

W książce ułożono alfabetycznie, po dwa artykuły, przypisane każdej literze. W publikacjach tych znajdują się różnorodne tematy, wydobyte z archiwów i na nowo odkrywane historie, fascynujące ciekawostki oraz fachowe oceny. W ten sposób chcieliśmy zachować przesłanie Autora, ukazującego wielokulturowość, różnorodność społeczności, dbałość o architekturę, tradycję oraz piękno Gdańska.

Z myślą, że ta książka pobudzi ciekawość Czytelników życzymy przyjemnej lektury.

Panu Profesorowi Januszajtisowi dziękujemy za udostępnienie swoich publikacji dla wydania w formie książkowej i wyrażamy wdzięczność za jego ponad 20-letnie przewodniczenie Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk.

Zbigniew Socha

Współzałożyciel Stowarzyszenia Nasz Gdańsk


Gdzie można nabyć książkę „Gdańskie ABC”

  • Siedziba Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” Gdańsk, ul. Św. Ducha 119/121 (wtorek, godz. 17-18)
  • Galeria „MAŁA ŻABKA”, Gdańsk, ul. Tkacka 19/20
  • „SZAFA GDAŃSKA”, Gdańsk, ul. Garbary 14/1
  • „OGRÓD SZTUK”, Gdańsk, ul. Piwna 48/49
  • Księgarnia w Ratuszu Staromiejskim, Gdańsk, ul. Korzenna 33/35
  • Wydawnictwo „MARPRESS”, Gdańsk, ul. Targ Rybny 10B
  • Księgarnia przy Teatrze Wybrzeże, Gdańsk, ul. Targ Węglowy
  • Księgarnia, Gdańsk, ul. Garncarska, róg ul. Na Piaskach
  • Księgarnia, Gdańsk, ul. Łagiewniki 56
  • Księgarnia Politechniki Gdańskiej (Gmach Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa), Gdańsk, ul. Narutowicza 11/12

Perełki „Naszego Gdańska”

„Gdańskie ABC’ prof. Andrzeja Januszajtisa stanowi bogatą mozaikę składająca się z przepięknych „perełek” o historii Gdańska, zabytkach i ludziach tworzących te ponad tysiącletnie miasto wolności, wielokulturowości, tolerancji. Dziesiątki miejsc odwiedzanych przez turystów, a także zapomnianych lub nieznanych historii znajduje w tych publikacjach wydobyte z archiwów zweryfikowane i objaśnione fakty, opisy oraz ciekawostki. Pozwalają one „ocalić od zapomnienia” i przybliżyć zasłużonych gdańszczan, bogatą historię miasta, zabytkowe obiekty, dzieje i przeobrażenia tego morskiego „okna na świat”.

Czytelnicy Miesięcznika „Nasz Gdańsk” mieli możliwość poznania tych „perełek” w kolejnych wydaniach. Kilkadziesiąt z nich, wydobytych z archiwum (z autorskimi dopiskami), tworzą „Gdańskie ABC”. Na ostatniej stronie tej książki prezentujemy wybrane okładki miesięcznika z lustracjami opisywanych miejsc.

Miesięcznik – jak oceniają Czytelnicy – ma dobrą markę, jako wartościowe, opiniotwórcze pismo, przybliżające historię i dokumentujące przemiany w życiu miasta, do którego wraca się po latach szukając archiwalnych wydań.

Czasopismo odgrywa ważną rolę w działalności popularyzatorskiej Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”. Początkowo, od 1997 r. były to okazjonalne wydania poświęcone zabytkom, historii, wyrażaniu opinii na temat … Od czerwca 2001 r. czasopismo ukazuje się regularnie. Przez 17 lat ukazało się 205 numerów, w tym wiele wydań wzbogaconych o wkładki tematyczne. Miesięcznik jest wydawany także – co jest ewenementem na rynku medialnym – w pełnej wersji zdigitalizowanej, w portalu www.nasz.gdansk.pl. W portalu dostępne są w pełnym zakresie wszystkie numery – archiwalne i bieżące – miesięcznika.

Ukazują się tam także publikacje autorów miesięcznika, fotorelacje ze spotkań, uroczystości oraz imprez organizowanych przez Stowarzyszenie. Portal jest rozwojowy, ma wiele zalet: nie ma kosztów druku, ma natomiast większe możliwości dotarcia do odbiorców (on-line).

„Nasz Gdańsk” – czasopismo o tematyce społeczno-historycznej – stanowi niezależne, otwarte forum wypowiedzi, prezentacji pomysłów, dyskusji, a także jest miejscem do publicznej krytyki poczynań instytucji władz lokalnych.

Redakcja jest niezależna od władz, ugrupowań politycznych. Czasopismo jest redagowane przez zespół wolontariuszy – miłośników Gdańska – jego bogatej historii, architektury, kultury oraz rozwoju gospodarczego.

Redaktorem naczelnym jest prof. Andrzej Januszajtis – czołowy autor felietonów, esejów oraz odważnych i cennych publikacji o problemach ważkich dla rozwoju Gdańska. Liderem organizacyjnym i współtwórcą tego przedsięwzięcia jest Zbigniew Socha.

Miesięcznik stanowi dla Autorów różnych profesji forum wypowiedzi, opinii – często krytycznych wobec zamiarów i działań władz oraz instytucji.

Siłą i kapitałem czasopisma jest wielka pasja i bezinteresowność osób związanych od wielu lat z „Naszym Gdańskiem”, działających według maksymy „bez strachu, lecz z rozwagą” („Nec temere nec timide„).

Utrzymanie się na skomercjalizowanym rynku medialnym bezpłatnego czasopisma stanowi duże wyzwanie dla Redakcji, grona Autorów a także wspomagających wydawanie – firm, przyjaciół, sympatyków Stowarzyszenia.

Czasopismo jest redagowane profesjonalnie przez miłośników Gdańska, jego bogatej historii, architektury, kultury oraz rozwoju gospodarczego.

Redakcja jest niezależna od władz, ugrupowań politycznych. Miesięcznik stanowi dla autorów różnych profesji forum wypowiedzi, opinii – często krytycznych wobec zamiarów i działań władz oraz instytucji. Poglądy, opinie zawarte w artykułach Redakcja zamieszcza na zasadzie wolnej trybuny.

Janusz Wikowski

Redaktor naczelny Portalu Nasz.Gdansk.pl

gdanski abc okladka a Document-page-001 sm

Opowieść wigilijna – babci Krysi

Kowalina IMG_0461Mam 98 lat i nie wyobrażam sobie życia bez pracy.

Jest środa, 20 grudnia, 2017 roku. Zimna, oszroniona, wiata na przystanku tramwajowym na rogu Al. Grunwaldzkiej i ulicy Jaśkowa Dolina. Wokoło miarowy ruch rozpędzającego się i hamującego miasta, wymuszany zmianą świateł.

Na ławeczce starsza kobieta z kramikiem, w rządkach – rękawiczki, czapki, szaliki z kolorowej włóczki.

Z prawdziwej, czystej, wełny

Jest owinięta zieloną chustą w kolorowe kwiaty. Kurtka ortalionowa koloru malinowego dopełnia nierealnego obrazu jakby z innej epoki. Spod czarnych oprawek okularów popatrują na przechodniów wesołe oczy. Wiekowa, sympatyczna, twarz, z mocno zarysowanymi brwiami, i przyczernionymi rzęsami, a na pomarszczonych ustach ślad szminki. Na najmniejsze zainteresowanie stoiskiem odpowiada zdecydowanym, niemal teatralnym, głosem, zachęcając do zakupu:

– Wszystko u mnie z prawdziwej, czystej, wełny od naszych górali z Podhala.

Dźwięczne „h” i wschodni zaśpiew nie pozostawiają wątpliwości co do kresowego pochodzenia.

– A ciepłe skarpety męskie dostanę – pytam?

– Dziś już nie mam, ale, jeśli szanowny pan życzy, jutro będą.

Dowiaduję się, że skarpety dzierga przez trzy dni, i że chce za nie tylko 30 zł.

– Czy 10 złotych dniówka to dużo? – pyta ze swadą sprzedawczyni i jej zwinne ruchy rąk wykonują wyimaginowaną robótkę na niewidzialnych drutach. – Mnie, proszę szanownego pana, wystarczy, jestem jak maszyna, ciuch, ciuch, bez pracy żyć nie mogę. Zapraszam jutro od dziesiątej do piętnastej.

Następnego dnia odwilż, chlapa i znów ten sam gwar i ruch. Na przystankowej ławeczce, pochylona nad kolorową gazetą, znajoma z wczorajszej rozmowy. Po peronie przeciska się tłum pasażerów, nikt nie zwraca uwagi na niemodne wełniane wyroby.

– Dzień dobry, ja po skarpety.

Opatulona postać szybko prostuje się znad gazety i patrzy mi prosto w oczy:

– Oho, a co pan myśli? – Mam co najmniej czterdziestu takich kawalerów dziennie.

– Ale czy są? – pytam niepewnie. – Żaden ze mnie kawaler – żona, czwórka dzieci.

– Proszę, jasne, ciemniejsze, jakie chce, może wybierać.

– Pani to prawdziwa maszyna, zdążyła w ciągu jednego wieczoru zrobić kilka nowych par.

– No co pan, mam w domu przygotowany zapas.

Kupiłem skarpetki na przystanku

Chcę się upewnić czy będą pasować, chyba zmuszony jestem przymierzyć skarpety na przystanku.

– Proszę dać rękę i zwinąć dłoń, o tak, a kciuk schować.

Kobieta bierze skarpetę i owija stopką dookoła mojej zaciśniętej pięści, pięta i palce wyrobu idealnie się ze sobą stykają

– Te dobre dla pana i – nie musi pan zdejmować buta.

Podaję sto złotych, zakłopotana, przeszukuje podniszczoną torebkę.

– Reszty nie trzeba, sama pani mówiła, że to trzy dni roboty, za taką pracę to i tak niewiele.

Odmawia zdecydowanie.

– Może ktoś zaraz kupi albo proszę dobrać rękawiczki dla żoneczki, czapkę dla dziecka.

– Żona ma nakrycia głowy, dzieciaki nie będą nosiły wełnianych.

Upieram się przy swoim. Każe mi usiąść i poczekać, mam urlop i chwilowo nic lepszego do robienia oprócz świątecznych zakupów. Zaczyna opowiadać, a ja słucham.

Szkoła powszechna w Wilnie i na roboty do Niemiec

– Przed wojną chodziłam do szkoły powszechnej w moim kochanym Wilnie, to była bardzo dobra szkoła, oprócz innych przedmiotów uczono dziewczęta: gotowania, szydełkowania, robótek na drutach i krawiectwa, a chłopcy mieli elektryczność i technikę. – chwali się z dumą. – Na koniec roku wystawiane były wszystkie prace i moje zawsze wśród najlepszych – Wilnianie to był pracowity naród i zdrowy, żeby tak ktoś żebrał albo pijany chodził po ulicach lub narkotyki jakieś, jak dziś, pod tą „Biedronką”- tego nie znali. – Owszem, na uroczystości samogon czasem był, ale wszystko kulturalnie i wesoło.

W czasie wojny do Wilna przyszli Sowieci, po nich Niemcy, złapali ją na ulicy i wywieźli na roboty do Niemiec. Rodzice nie wiedzieli, co się z córką stało. Trafiła do fabryki SIMENS WERKE w Berlinie, produkcja przestawiona była na potrzeby armi, przyuczono ją do obsługi maszyny. Pracowały starsze Niemki razem z młodymi robotnicami przymusowymi z okupowanych państw: Polkami, Czeszkami, Słowaczkami, Węgierkami i inne. W ciągu trzech lat nauczyła się sześciu języków. Obermajster korzystał z jej pomocy jako tłumaczki. Jak była potrzebna, wołali ją do kancelarii „Kristin, komm.”

– Myśmy bez żadnego porozumienia między sobą niszczyły śrubki, materiały, żeby zaszkodzić produkcji zbrojeniowej. Jedną Czeszkę złapali na tym i natychmiast zastrzelili. Z Niemkami lubiłyśmy się, dawały mi czasami kilka kartofli, kromkę chleba i mleko gdzieś na boku zostawiały. Jeden raz dostałam od obermajstra obiad, głód był wśród więźniarek okropny.

Niemieckie kobiety, które tam poznała, szczerze nienawidziły Hitlera, bo im mężów i synów zabrał na wojnę. Aż się trzęsły z wściekłości na niego, niektóre zostały wdowami, a inne straciły synów i w podeszłym wieku musiały ciężko pracować w fabryce.

Jak nasz hymn słyszę, to trochę oczy wilgotniejsze

– Jedna Niemka wysłała list do moich rodziców, że żyję i po jakimś czasie rodzice odpowiedzieli. – opowiada. – Jak dostałam wiadomość od rodziny, nie płakałam, w sercu coś mnie ścisnęło. Oczy mi wilgotnieją tylko wtedy, gdy polski hymn słyszę. Jestem wychowana w patriotyzmie, w mojej rodzinie jedni ginęli dla ojczyzny, inni uczciwie dla niej pracowali.

– Po zakończeniu wojny przez Czerwony Krzyż dowiedziałam się, że moja rodzina przebywa w Gdańsku. – opowiada. – Tata był w partyzantce i wyzwalał Wilno spod okupacji. Brat miał 16 lat w czasie wypędzania Niemców z miasta i też był w partyzantce. Ojciec przeżył, a syn nie, czasami tak bywa. Rodzina musiała szybko wyprowadzić się z Wilna. Znalazłam ją w Gdańsku i tu wróciłam po zakończeniu wojny. Już nigdy więcej nie zobaczyłam mojego ukochanego Wilna.

– Byłam radną w Radzie Narodowej, zajmowałam się sprawami społecznymi. Jak dostałam mieszkanie w Nowym Porcie, to zaczęłam robić porządki i poszłam na śnieg trzepać dywanik. Nowe sąsiadki zaraz wyleciały: „Przecież pani się przeziębi.” Od dziecka przyzwyczajona byłam boso wybiegać z domu na świeży śnieg. Zdrowie mi do dziś dopisuje, licho mnie jakoś nie bierze. Jestem ateistką, jak można myśleć, że Bóg istnieje, że jakaś istota o twarzy podobnej do człowieka fruwa po niebie? Naukowcy już dawno wykopali pierwszą Ewę w Afryce, trochę podobną do małpy, ale była już wyprostowana! Ja chcę umrzeć jak człowiek, wyprostowana, do ostatnich chwil zamierzam pracować bez chorowania i odpoczynku. Pach, przewrócę się i to będzie dla mnie koniec ewolucji.

Nie chcę być nieprzydatna

– Nieznajomy wysiadł z tramwaju i dał mi gazetę, poczytam, lubię dużo wiedzieć. Bardzo lubię oglądać telewizję, a zwłaszcza programy historyczne. Płacę abonament, chociaż wiem, że jak się kończy 70 lat, jest się zwolnionym, ale ja nie chcę nic za darmo i być ciężarem dla społeczeństwa. Nie chcę być nieprzydatna, więc pracuję tutaj, emerytura nie najwyższa. Mam 98 lat, i nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Od młodości śpię tylko 4 godziny na dobę. Kładę się po drugiej w nocy, budzik nastawiam na siódmą, szóstej już jestem wyspana.

– Na ten przystanek przyjeżdżam o dziesiątej od trzech lat. – kontynuuje. – Dobrych znalazłam ludzi i dobre miejsce. Deszcz na głowę nie pada. We Wrzeszczu jest centrum Gdańska, wszyscy przesiadają się, zakupy robią, porozmawiają czasem jak pan dzisiaj. O, przyleciały moje gołąbki, przyjemnie mieć jakichś swoich, codziennie je karmię, zboże można kupić na rynku od rolnika po złotówce, wydziobią do ostatniego ziarenka i nic się nie zmarnuje. Gołąb to czysty ptak, żadnego robaka, ani nic brudnego, ani nawet muchy nie ruszy. Picasso wybrał go na symbol niebieskiego pokoju.

Na Wigilię zaplanowałam pranie

Na przystanku zebrała się grupa młodzieży z wychowawczynią i patrzą…, patrzą, na panią Krysię i na gołębie. Próbuję zrobić zdjęcie smartfonem. Pani Krystyna wie, że dziś wszyscy mają takie urządzenia, ale ona nie potrzebuje tego.

– Mieszkam na poddaszu na 4 piętrze. – opowiada. – Sobie tak stukam po schodach z tą kulą -typ, typ . W szpitalu na Zaspie mnie zoperowali, bo staw się zużył.

– Do zobaczenia zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia – życzę i zapraszam na spotkanie opłatkowe w Radzie Dzielnicy Wrzeszcz Górny. – Będą ciasta, kawa i herbata. Tu niedaleko, za następnym przystankiem tramwajowym na „Wysepce”.

– Ja świąt nie uznaję! – Na pewno nie przyjadę. Zakupy zrobiłam normalne: chleb mleko i kartofle, a na Wigilię zaplanowałam pranie. Każdy musi mieć swoje zajęcie, najgorsza cecha to lenistwo, leniwemu wszystko źle, wszędzie nieprzyjemnie, a mnie jest dobrze w każdej chwili.

Tekst i zdjęcia Arkadiusz Kowalina

Kowalina IMG_0461 Kowalina IMG_0462 Kowalina IMG_0921 Kowalina IMG_0925 Kowalina IMG_0927

 

Laudacja na cześć architekta Stanisława Michela

Michel SM fot Marek Zarzecki

Inż. arch. Stanisław Michel. Fot Marek Zarzecki

Jego głos jest niczym latarnia, która nie pozwala rozbić się architekturze o skały antysztuki i kieruje ją do macierzystego portu

 Laudacja Tomasza Miatkowskiego na cześć architekta Stanisława Michela 

Oto dostojne wnętrza Ratusza Głównego Miasta stają się znów miejscem szczególnego wydarzenia, scenerią uroczystości mającej uhonorować kolejnego wybitnego obywatela naszego Miasta. Sala ta na przestrzeni wielu stuleci gościła osobistości nieprzeciętne, które wywarły znaczący wpływ na kształt i dzieje pięknego Grodu nad Motławą, miasta o tak szerokich horyzontach kulturalnych, artystycznych i gospodarczych, swoistej perły w koronie pierwszej Rzeczypospolitej.

Te wspaniałe mury były świadkiem tak wielu ważnych wydarzeń, że ich opisanie wymagałoby wielotomowej monografii.

Architekt, urbanista, artysta – malarz, wychowawca i mentor wielu projektantów

W dniu dzisiejszym do grona tych wielkich nazwisk pragniemy dołączyć kolejne: Stanisława Michela – architekta, urbanisty, artysty-malarza, wychowawcy i mentora wielu projektantów. Uhonorowanie niniejszą nagrodą człowieka, który tak wiele lat swojej pracy twórczej poświęcił naszemu Miastu, wkładając w nią tyle serca, wysiłku i zaangażowania wydaje się ze wszech miar ważne i celowe. Uroczystość ta zbiega się z 90. rocznicą urodzin obecnego Laureata, ciągle czynnego architekta, przez co nasuwa się pytanie dlaczego dopiero teraz dostrzeżono Jego zasługi. Zawsze jednakże można odpowiedzieć, że lepiej późno niż wcale!

W związku z powyższym czuję się zaszczycony, że mojej skromnej osobie powierzone zostało wygłoszenie niniejszej laudacji. Kilkanaście lat współpracy z architektem Stanisławem Michelem, wiele wspólnych projektów, tych zrealizowanych i tych, które pozostały, niestety, tylko na papierze ukształtowały mnie jako architekta, ale również jako człowieka. Osobiście tak wiele zawdzięczam Stanisławowi Michelowi, że trudno byłoby to streścić w tak krótkim przemówieniu – a mam świadomość, iż jestem jednym z wielu podobnych, którzy mogliby powiedzieć to samo. Muszę jednak podkreślić, że te lata wspólnych bojów o piękno Gdańska były dla mnie wspaniałą przygodą oraz bezcennym doświadczeniem i liczę, iż kilka takich bitew jeszcze razem wygramy!

Bogate w doświadczenia życie kształtowały dramatyczne wichry historii

Stanisław Michel to postać nieprzeciętna, jego bogate w doświadczenia życie kształtowały dramatyczne wichry historii, w które obfitował wiek XX. Urodził się w 1927 r. w Samborze, niedużym mieście w okolicy Lwowa, będącego wówczas jednym z czołowych miast II Rzeczypospolitej, szczególnie w dziedzinie sztuki, kultury i nauki. Tak bogate dziedzictwo musiało wywrzeć wpływ na osobowość młodego człowieka. Jednakże Stanisław Michel swą młodość związał także z ziemią lubelską, szczególnie z Lublinem i miastem Łęczna. Tu spędził burzliwe lata II wojny światowej, gdzie jako młody członek AK zetknął się z okropnościami wojny. Tutaj też, w czasie nauki w technikum budowlanym, pojawiają się pierwsze fascynacje architekturą. Rok 1945 zamiast faktycznego wyzwolenia przyniósł zmianę okupanta i Stanisław Michel narażony na szykany nowych władz komunistycznych musiał uciekać w oddalone rejony Polski. Wiedziony przedwojennymi sentymentalnymi opisami pięknego, potężnego Gdańska z czasów I Rzeczypospolitej, postanowił udać się do Grodu na Motławą.

Być może gdyby nie wojna to dzisiejsza uroczystość odbywałaby się w jakiś szacownych murach Lwowa albo Lublina a architektoniczne dzieła obecnego Laureata upiększałyby któreś z tych miast. Stało się jednak inaczej, z niewątpliwą korzyścią dla naszego miasta, gdyż bez wkładu artystycznego Stanisława Michela Gdańsk byłby znacznie uboższy. Jako młody chłopak przybył On tu w 1945 roku i jego oczom ukazało się zrujnowane miasto, jakże inne od tego znanego z opisów. Widok ten stał się jednak impulsem do włączenia w odbudowę Gdańska i przywrócenia mu pierwotnego piękna i splendoru. Osiadł tu zatem na stałe, by oddać swe siły i serce Gdańskowi. W pierwszym okresie podjął naukę w Gdańskich Technicznych Zakładach Naukowych, by następnie kontynuować ją na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej. Tu pod okiem grona wybitnych Profesorów ukształtował się jako architekt, doceniający i szanujący piękno minionych wieków, pojmujący architekturę jako ciągłość poszczególnych stylów. Rozpoczyna się ważny okres w życiu Stanisława Michela – odbudowa śródmieścia Gdańska i pieczołowite odtwarzanie jego dawnego, wyjątkowego piękna.

Od gotyku, przez renesans, barok, rokoko po klasycyzm

Spod ręki architekta Michela wychodzi duża liczba bogato dekorowanych kamienic, zróżnicowanych stylowo – od gotyku, przez renesans, barok, rokoko po klasycyzm. Wiele z nich to wysmakowane, pełne wdzięku stylizacje znakomicie nawiązujące do dawnych epok. Dziś, niemal na każdej ulicy Głównego Miasta można spotkać dzieła, które wyszły spod ręki Stanisława Michela. Wśród najwybitniejszych należy wymienić choćby urokliwą gotycką kamieniczkę przy ul. Mariackiej 1, naprzeciw bazyliki, z tylną częścią w konstrukcji szachulcowej, rokokową kamienicę przy Długim Targu 29 z pięknym stylizowanym portalem, renesansowe licowane cegłą kamienice przy ul. Mariackiej 2 i 3, czy barokowe kamienice przy ul. Świętego Ducha, Mariackiej i Piwnej. Ważnym dokonaniem twórczym jest również rekonstrukcja wnętrz kamienicy mieszczańskiej – Domu Uphagena, będąca skutkiem żmudnej pracy nad bogatym, skomplikowanym detalem, aby uzyskać jakże olśniewający efekt finalny oraz odbudowa zespołu Stągwi Mlecznych. Obok realizacji ściśle historycznych, ważne miejsce w dorobku twórczym Stanisława Michela zajmują nowe obiekty wznoszone w środowisku historycznym. Wykazują one zróżnicowany charakter, od nawiązujących do dawnych form po aranżacje nowoczesne. Każda z nich jest unikatowa, naznaczona indywidualnym spojrzeniem artysty, a jednocześnie szanuje zastany, dawny kontekst urbanistyczny. Należy tu wymienić budynki ZUS przy ul. Chmielnej, gdzie współczesne biurowe wnętrza wpisane zostały w urokliwą szachulcową architekturę nawiązującą do istniejących tu wcześniej spichlerzy, zabudowę kwartału Stągiewna – Spichrzowa (współautor), wskrzeszającą XIX-wieczną zabudowę mieszkalno-usługową na przedłużeniu Drogi Królewskiej, z urzekającym współczesnym wewnętrznym patio, czy zabudowę południowej pierzei ul. Długie Ogrody o nowoczesnych przeszklonych narożnikach, gdzie w złocistych szybach przegląda się zachodzące słońce oraz pięknie odtworzone kamieniczki od ul. Szopy osładzające ponure peerelowskie bloki. Wspomnieć tu też należy o budynku NFZ na rogu ul. Podwale Staromiejskie i Olejarnej, utrzymanym w stylistyce współczesnej, wdzięcznie nawiązującej do gdańskiego neorenesansu, czy o zabudowie wschodniej pierzei ul. Grobla I, odsłaniającej widok na Kaplicę Królewską, gdzie nowoczesna architektura przenika się ze stylizowanymi rokokowymi kamienicami. Obok charakterystycznych ceglano-szklanych elewacji, ważnym motywem w twórczości Stanisława Michela stał się drewniany szachulec wypełniony białymi polami tynku (tzw. mur pruski) – w tej technologii zrealizował on zabudowę pasażu przy kościele św. Mikołaja, rekonstrukcję Domu Młynarza przy Wielkim Młynie, odbudowę Lwiego Dworu w Lipcach, tzw. Górkę Dominikańską przy ul. Lawendowej, plebanię przy ul. Podkramarskiej oraz wiele domów i kamienic. Stanisław Michel próbował swych sił także we współczesnych kubistycznych formach. Takim jego dziełem jest m.in. interesujący wieżowiec zwany dolarowcem, w centrum Wrzeszcza. Wspomniane obiekty to zaledwie fragment bogatego dorobku obecnego Laureata.

Niezrealizowane wizje i projekty kluczowych rejonów śródmieścia Gdańska

Działalność architektoniczna Stanisława Michela to także niezrealizowane wizje i projekty kluczowych rejonów śródmieścia Gdańska (np. rejon Targu Węglowego czy północnego cypla Wyspy Spichrzów), o które potrafi walczyć do utraty tchu, przeciwdziałając realizowanej szarzyźnie, godzącej w piękno Grodu nad Motławą. Ten bezinteresowny wysiłek i upór, dyktowany bezgraniczną miłością do Gdańska, wielokrotnie bywał krytykowany czy wyśmiewany, a sam Stanisław Michel spychany do roli konserwatysty walczącego z nowoczesną architekturą. Jednakże jak pokazał czas, źle pojęta nowoczesność nie ma nic wspólnego ze sztuką i pięknem, a pozbawiona detalu staje się jedynie ponurym budownictwem. Głos Stanisława Michela jest tu niczym latarnia, która nie pozwala rozbić się architekturze o skały antysztuki i kieruje ją do macierzystego portu. Głos ten nie wzywa do ślepej rekonstrukcji, lecz chce uczynić także to co nowoczesne pięknym w skali dorównującej dziełom dawnych epok. Piękno i tradycja kulturowa Grodu nad Motławą stanowi wartość nadrzędną wobec osobistych ambicji twórcy czy inwestora. Warto aby ta myśl Stanisława Michela przyświecała włodarzom i mieszkańcom naszego Miasta.

Społecznik, przy sztaludze jak przy desce kreślarskiej

Nie można tu również pominąć szerokiej społecznej działalności Stanisława Michela, jaką od wielu lat prowadzi w ramach Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” czy Rady Dzielnicy Gdańsk Śródmieście. Tu, aktywnie i z bezgranicznym poświęceniem walczy o sprawy Gdańska i poprawę jego architektonicznego wizerunku, przeciwdziałając szkodliwym inwestycjom i starając się pozytywnie wpływać na decyzje władz oraz poszczególnych inwestorów.

Mniej znanym aspektem twórczości Stanisława Michela jest malarstwo, gdzie artystyczna wrażliwość, wyczucie kompozycji, koloru i światła zaowocowały licznymi wartościowymi pejzażami. Jak widać, obecny Laureat równie dobrze sprawdza się przy sztaludze jak przy desce kreślarskiej. We wrześniu 2017 roku obrazy Stanisława Michela były prezentowane w gdańskich galeriach, gdzie można je było podziwiać.

Na zakończenie, zaznaczyć trzeba, że powyższe słowa prezentują tylko skromną część bogatej sylwetki twórczej Stanisława Michela, którego artystyczną działalność z trudem pomieściłaby opasła księga.

Drogi Panie Stanisławie! Wspaniały Mistrzu i Przyjacielu! Gratuluję tak wspaniałego i zasłużonego wyróżnienia. Niewątpliwie jest ono zaledwie skromnym uznaniem ze strony społeczności naszego miasta, jej wyrazem wdzięczności za trud i talent włożony, by Gdańsk uczynić piękniejszym niż kiedykolwiek.

Tomasz Miatkowski

architekt

 

Mylne zapisy. Szkoła Mariacka – dzieje pewnego błędu

MEDIA. Trzeba wreszcie poprawić mylne zapisy – postuluje Andrzej Januszajtis w publikacji pt. „Tego na pewno nie wiecie. Szkoła Mariacka, czyli dzieje pewnego błędu”.
.

Szkoła parafialna NMP, czyli Mariacka, powstała wraz z kościołem. Pierwsza o niej wiadomość z 1350 r. zawiera zarazem informację o jej położeniu: działka, o której mowa w dokumencie, leżała „przy cmentarzu NMP, na wprost szkoły”. Ów cmentarz (Kirchhof, później Pfarrhof) to teren, na którym zbudowano kościół.

Jego pozostałością jest obiegająca go dookoła uliczka, zwana dziś Plebanią. W początkowym okresie szkołę prowadził dzwonnik, zamieszkały przy ul. Podkramarskiej 4, potem przy Szewskiej 4. Szkoła musiała być między tymi domami. Potwierdza to w 1484 r. kronikarz Weinreich: „… przy kościele Mariackim po północnej stronie położyli nowy fundament pod wieżyczkę przy dzwonnicy i dalej wzdłuż ściany aż do krzyża (skrzyżowania naw), przed szkołą, około 5 stóp przed starą ścianą”. Wydawca kronik Hirsch (1870 r.) dodał przypis: „Z tego widać, że już stara szkoła Mariacka, tak jak późniejsza, była położona przed północną stroną kościoła między bramami Szewską i Groblową”. Tutaj również lokalizują Szkołę Mariacką kolejne księgi gruntowe.

Istotną wiadomość podaje w 1809 r. Duisburg: „Budynek szkoły, przestronny i wielki, znajduje się przy ul. Plebania (auf dem Pfarrhof). Jego pierwsze wybudowanie [dziś wiemy, że nie pierwsze, A.J.] przypadło na rok 1581; ponieważ jednak był wówczas mały i niepozorny, to w roku 1650 przystąpiono do budowy obecnego budynku, który ukończono w 1652 r. W międzyczasie krawcy musieli udostępnić szkole swój dom cechowy, położony na ul. Świętego Ducha (d. nr 107, dziś 63/67). W tym budynku (szkoły) są sale dydaktyczne dla pięciu klas wraz z przestronną aulą na egzaminy”. Po połączeniu z Gimnazjum Akademickim w 1817 r. aż do zbudowania dlań nowego gmachu przy Targu Maślanym zajęcia odbywały się przy Świętego Ducha 111 (dziś 53). W 1836 r. stary budynek rozebrano, pozostawiając tylko część frontową przy ul. Podkramarskiej (nr 4).

Powtarzany błąd

Powojenni badacze i konserwatorzy polscy za dawną Szkołę Mariacką uznali budynek przy Chlebnickiej 2 (dzisiejszą siedzibę GTPS). Oparli się przy tym na autorytecie Georga Cuny’ego, który w swojej książce o sztuce i kulturze Gdańska (1910 r.) tak ją zidentyfikował. Choć nie przytoczył na to żadnych argumentów, uwierzył mu nawet wielki Paul Simson, który wprawdzie w I tomie swojej „Historii Miasta Gdańska” lokalizuje szkołę na właściwym miejscu – na północ od kościoła, ale w II tomie utożsamia ją w przypisie z obiektem Chlebnicka 2, mieszczącym od 1878 r. Urząd Stanu Cywilnego (Standesamt). Powtórzył ten błąd autor cennego artykułu o rekonstrukcji Szkoły Mariackiej (w „Roczniku Gdańskim” z 1976 r.) Ryszard Massalski, a także autorzy kolejnych rejestrów i Katalogu Zabytków Sztuki Głównego Miasta.

Nikt nie dostrzegł oczywistej sprzeczności: jeżeli szkoła była przy Chlebnickiej, a nowy budynek z 1652 r. przy Podkramarskiej (co wszyscy przyznają), to przy jego budowie nie byłoby potrzeby przenoszenia zajęć do domu cechu krawców. Można się było jeszcze pomęczyć te dwa lata przy Chlebnickiej! Nie zauważono też, że już w 1929 r. historyk Erich Keyser, powołując się na zachowane jeszcze wówczas akta kościoła Mariackiego, pisał, iż szkoła: „… już w 1350 r. znajdowała się przy ul. Plebania w tym samym miejscu, w którym mieściła się do 1836 r. Zajmowała przestrzeń między tylnymi domami parceli Szewska nr 4, Świętego Ducha nr 40 i Podkramarska nr 4”. Ten ostatni, z wysokim szczytem, był budynkiem frontowym, boczne wejście było od strony kościoła. Trzeba wreszcie poprawić mylne zapisy.

Andrzej Januszajtis

(Tekst ukazał się w trojmiasto.wyborcza.pl)

Rektor – pierwszy, na podium – Karbonat i Reynolds

14 ogłoszenie wynikówW dniach 24 – 27 maja w Iławie przy porcie śródlądowym na Jezioraku odbyła się 38. edycja międzynarodowych regat łodzi napędzanych siłą ludzkich mięśni – International Waterbike Regatta 2017. Triumfowała  jednostka Rektor z Politechniki Gdańskiej. Drugie miejsce zajęła turecka drużyna ze Stambułu z łódką Karbonat, a trzecie – jednostka Reynolds z Uniwersytetu Technicznego w Hamburgu.

W rywalizacji wzięło udział 36 jednostek zbudowanych przez studentów uczelni wyższych z Niemiec, Holandii, Austrii, Rosji, Chorwacji, Turcji oraz Polski. W sumie do Iławy przybyło 310 uczestników podzielonych na 19 ekip. Gospodarzem zawodów byli studenci koła naukowego KORAB, działającego na Wydziale Oceanotechniki i Okrętownictwa na Politechnice Gdańskiej.

Gratulacje dla Organizatorów International Waterbike Regatta 2017, Uczestników, a nade wszystko dla zwycięskich Ekip od Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”

Regaty rozpoczęły się w środę, 24 maja dniem pomiarowym i rejestracją jednostek, podczas którego ekipy doprowadzały do perfekcji swoje bolidy. Pod wieczór odbyła się uroczysta parada jednostek otwierająca zawody. Następnego dnia rozpoczęła się rywalizacja w konkurencjach krótkodystansowych: sprintu na sto metrów, slalomu, oraz przód stop tył, dyscypliny polegającej na pokonaniu przez łódkę 50 metrów, zatrzymaniu się w określonym miejscu i powrocie płynąc na wstecz na miejsce startu. Format regat zakładał na ten dzień eliminacje wyłaniające 16 najlepszych ekip do półfinałów zaplanowanych na dzień następny.

Drugiego dnia regat przeprowadzone zostały półfinały, które były rozgrywane jednocześnie z dwoma innymi konkurencjami: przyspieszenie na dystansie 10 metrów oraz uciąg na palu, który polega na pomiarze siły naporu pędnika jednostki. Po południu rozegrany został długi dystans, którego trasa w głównej mierze przebiegała przez Mały Jeziorak. Na linii startu stanęły wszystkie jednostki, wśród nich najlepszą okazał się być Rektor skonstruowany przez gospodarzy z Politechniki Gdańskiej. Kolejne dwa miejsca zajęły łodzie studentów z Hamburga. Nie obyło się bez emocji – jedna z łódek została całkowicie zalana przez powstałą falę, lecz po sprawnej interwencji ratowników udało się kontynuować wyścig.

Ostatni dzień regat przyniósł ostateczne rozstrzygnięcia we wszystkich konkurencjach, a po zakończonych finałach rozegrana została sekretna misja. Jest to zabawa dla zawodników, której zasady co roku są wymyślane przez organizatorów i aż do samego startu trzymane w tajemnicy.

W ostatecznej klasyfikacji triumfowała gdańska jednostka Rektor, dzięki czemu po rocznej przerwie przechodni puchar powrócił na Politechnikę Gdańską. Tuż za nimi uplasowała się turecka drużyna ze Stambułu z łódką Karbonat, a trzecie miejsce zajęła jednostka Reynolds skonstruowana przez studentów z Uniwersytetu Technicznego w Hamburgu. Pozostałe polskie jednostki CBG, Dżordż i RW4 zdobyły kolejno miejsca 10, 15 i 25.

Regaty okazały się być sukcesem zarówno organizacyjnym jak i pod względem uzyskanych przez gdańskich studentów wyników. Nie byłoby to możliwe bez ogromnego wsparcia Powiatu Iława, Portu Iława, Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa, Samorządu Studentów Politechniki Gdańskiej oraz firm EXCENTO, DNV GL, GRM Systems, Sunreef Yachts, Laminopol, CreeYacht oraz Base Group.

Już teraz studenci Korabia zachęcają do śledzenia na funpage https://www.facebook.com/KSTOKORAB/ ich dalszych zmagań w drodze do obrony pucharu, o który w przyszłym roku będą walczyć w Zagrzebiu.

Relacja i udostępnienie zdjęć:  Hanna Pruszko

8 akcja ratunkowa9 start- długi dystans 8 akcja ratunkowa 7 długi dystans5 przygotowanie do uciągu13 ogłoszenie wyników11 renate4 sprint

Olimpiada Wiedzy Obywatelskiej

Eliminacje gdańskie Ogólnopolskiej Olimpiady Wiedzy Obywatelskiej, Senior-Obywatel organizuje Delegatura Pomorska Obywatelskiego Parlamentu Seniorów.

ZAPRASZAMY WSZYSTKICH SENIORÓW – MIESZKAŃCÓW GDAŃSKA

DO UDZIAŁU W GDAŃSKICH ELIMINACJACH

OLIMPIADY WIEDZY OBYWATELSKIEJ „SENIOR OBYWATEL”

O PUCHAR PREZYDENTA MIASTA GDAŃSKA

 

  • ZGŁOSZENIA OD OSÓB 60+ ZBIERAĆ BĘDZIEMY DO DNIA 15 CZERWCA 2017 r.
  • W RAMACH AKCJI ODBĘDĄ SIĘ SPOTKANIA, WYKŁADY,

WIZYTY W INSTYTUCJACH ITP.

  • UDZIAŁ WE WSZYSTKICH DZIAŁANIACH, KTÓRE POZWOLĄ UZUPEŁNIĆ LUB POSZERZYĆ POSIADANĄ WIEDZĘ JEST BEZPŁATNY
  • WSZYSCY UCZESTNICY OTRZYMAJĄ DYPLOMY, A NAJLEPSI ATRAKCYJNE NAGRODY
  • 10 OSÓB Z NAJLEPSZYMI WYNIKAMI PRZEJDZIE DO ELIMINACJII WOJEWÓDZKICH
  • 10 LAUREATÓW ELIMINACJI WOJEWÓDZKICH PRZEJDZIE DO ELIMINACJI OGÓLNOPOLSKICH

NAGRODĄ DLA NAJLEPSZYCH BĘDZIE WYCIECZKA DO BRUKSELI!!!

BLIŻSZYCH INFORMACJI UDZIELI:

BARBARA BADOWSKA ŚREDNIAWA, TEL. 883 703 713,

E-MAIL: barbara_sredniawa@wp.pl

ZAPRASZAMY!

DUŻO ATRAKCJI I CIEKAWE NAGRODY!

SATYSFAKCJA ZARÓWNO Z UDZIAŁU W OLIMPIADZIE,

JAK I Z ZAJMOWANYCH MIEJSC – MUROWANA!

ORGANIZATORZY:

DELEGATURA POMORSKA OPS, URZĄD MIEJSKI W GDAŃSKU, GDAŃSKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU, REGIONALNE CENTRUM WOLONTARIATU, FUNDACJA ROZWOJU DEMOKRACJI LOKALNEJ

Regulamin Olimpiady Wiedzy Obywatelskiej

„Senior Obywatel”

I edycja pilotażowa w Gdańsku

organizowana przez Pomorską Delegaturę

Obywatelskiego Parlamentu Seniorów

pod patronatem Prezydenta Miasta Gdańska Pawła Adamowicza

  1. Sprawy organizacyjne
    1. Olimpiada Wiedzy Obywatelskiej „Senior Obywatel” (dalej w skrócie Olimpiada lub „Senior Obywatel”) skierowana jest do wszystkich mieszkańców Gdańska, którzy ukończyli 60 lat
  2. I edycja „Senior Obywatel” ma charakter pilotażowy i po zebraniu doświadczeń, kolejne edycje organizowane będą w innych regionach Polski.
  3. I edycja pilotażowa Olimpiady będzie promowana na terenie całej Polski.
  4. Finał ogólnopolski odbędzie się po zrealizowaniu minimum 6 olimpiad regionalnych (wojewódzkich).
  5. Organizatorem pilotażowej gdańskiej Olimpiady „Senior Obywatel” jest Pomorska Delegatura OPS.
  6. Wsparcia logistycznego i merytorycznego udziela Prezydium Obywatelskiego Parlamentu Seniorów z siedzibą w Warszawie.
  7. Patronat honorowy nad Olimpiadą Senior Obywatel w Gdańsku sprawuje Prezydent Miasta.
  8. Za organizację i nadzór nad przebiegiem Olimpiady odpowiada Komitet Organizacyjny składający się z:
  9. trzech przedstawiciel Prezydium Pomorskiej Delegatury Obywatelskiego Parlamentu Seniorów;
  10. dwóch przedstawicieli wskazanych przez Prezydenta Miasta;
  11. przedstawiciela Prezydium OPS;
  12. Prezesa Regionalnego Centrum Wolontariatu;
  13. Dyrektora Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej.
  14. Do Kompetencji Komitetu Organizacyjnego należy:
  15. rekrutacja uczestników Olimpiady w Olimpiadzie „Senior Obywatel”,
  16. przygotowanie programu edukacyjnego, obrazującego prawa obywatelskie w RP, zasady funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego, ochronę praw seniora, formy aktywności obywatelskiej itp.,
  17. komunikacja z uczestnikami Olimpiady,
  18. realizacja poszczególnych etapów Olimpiady,
  19. organizacja gali, wręczenia nagród i dyplomów laureatom,
  20. promocja i upowszechnianie idei aktywności obywatelskiej w mediach i w środowiskach senioralnych.
  21. Komitet organizacyjny wspierany będzie przez Zespół Ekspertów składający się ze specjalistów z dziedzin wiedzy objętych programem Olimpiady Senior Obywatel.
  22. Do zadań Zespołu Ekspertów należeć będzie zrealizowanie programu edukacyjnego oraz opracowanie testów sprawdzających wiedzę oraz ocena testów.
  23. Cele Olimpiady „Senior Obywatel”
  24. Zapoznanie seniorów z postanowieniami Konstytucji RP i innych aktów prawnych regulujących prawa obywatelskie, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony praw osób starszych.
  25. Formy aktywności obywatelskiej np.: konsultacje społeczne, inicjatywy lokalne, referenda, wybory do władz lokalnych i centralnych, budżet partycypacyjny itp.
  26. Zapoznanie się z kompetencjami organów Państwa,
  27. Uaktywnienie osób starszych w działaniach obywatelskich.
  28. Wyłonienie liderów wiedzy obywatelskiej, ich promocja oraz aktywizacja do wolontariatu obywatelskiego.
  • Przebieg Olimpiady Wiedzy Obywatelskiej „Senior Obywatel”
  1. Udział w Olimpiadzie opiera się na dobrowolnym zgłoszeniu do udziału, w tym odbyciu szkolenia i przejście eliminacji wstępnych.
  2. Formularz zgłoszenia do udziału w Olimpiadzie stanowi Załącznik 1 do niniejszego Regulaminu
  3. Zgłoszenia należy dokonać poprzez przesłanie drogą elektroniczną na adres barbara_sredniawa@wp.pl. lub tel.nr +48 883 703 713
  4. Pani Agnieszka Buczyńska Prezes Regionalnego Centrum Wolontariatu z siedzibą w ECS III piętro, nr tel.: 793004057,

e-mail: buczynska@wolontariat.org.pl – tu też można zgłaszać swój akces bezpośrednio w biurze RCW,

  1. Pan Andrzej Banach Dyrektor Ośrodka FRDL adres Targ Drzewny 3/7, 80-001 Gdańsk, tel. nr : 58 308 47 72;

e–mail: banach@frdl.org.pl – tu też można zgłaszać się osobiście.

  1. Zgłoszenia można dokonać też telefonicznie pod podanymi wyżej numerami jednak z uwagi na konieczność komunikowania się z uczestnikami, musi ono być niezwłocznie potwierdzone dostarczeniem formularza pisemnego z danymi zgłaszającego się.
  2. Formularze wydawane i przyjmowane będą też przez Organizatorów także w czasie Targu Pozarządowego – wydarzenia podczas Dni Święta Miasta 26-28 maja 2017 r., Targ Węglowy w Gdańsku.
  3. Program edukacyjny zrealizowany będzie na przełomie września i października 2017 r.
  4. Eliminacje wstępne odbędą się w formie testu z pytaniami zamkniętymi w połowie października 2017 r. O terminach uczestnicy będą informowani na bieżąco.
  5. Jeżeli kilku uczestników uzyska tę samą liczbę punktów, o miejscu na liście uczestników, którzy przejdą do kolejnego etapu zadecyduje W dogrywce wezmą udział osoby, które uzyskały tę samą liczbę punktów. Losowanie nadzorować będą organizatorzy wraz z komisją sprawdzającą testy.
  6. Do drugiego etapu, czyli Olimpiady Senior Obywatel Miasta Gdańska, wyłonionych zostanie 30 najlepszych uczestników eliminacji wstępnych.
  7. Dziesięciu najlepszych laureatów Miasta Gdańska zostanie nagrodzonych, a następnie w terminie późniejszym weźmie udział w Olimpiadzie szerszego zasięgu: wojewódzkiego i ogólnopolskiego.
  8. Szczegółowe zasady dotyczące sposobu rozwiązywania testów regulować będzie instrukcja dołączona do testów.
  9. Sprawdzanie testów i obliczanie liczby punktów uzyskanych przez uczestników Olimpiady Senior Obywatel należy do kompetencji Komitetu Olimpiady Senior Obywatel.
  10. Komitet Olimpiady Senior Obywatel sporządza protokół z każdego etapu Olimpiady i podaje wyniki do publicznej wiadomości. Informacje o osobach zakwalifikowanych do kolejnych etapów przekazywane będą uczestnikom w formie elektronicznej oraz publikowane na stronie internetowej fundacjaops.pl oraz www. gdansk.pl najpóźniej w ciągu trzech dni po zakończeniu każdego etapu Olimpiady Senior Obywatel.
  11. Do kolejnego etapu zakwalifikowani zostaną uczestniczy, którzy uzyskali największą liczbą punktów uzyskaną z testu z pytaniami zamkniętymi.
  12. Jeżeli kilku uczestników uzyska tę samą liczbę punktów, o miejscu na liście uczestników, którzy przejdą do kolejnego etapu zadecyduje W dogrywce wezmą udział osoby, które uzyskały tę samą liczbę punktów.
  13. Komitet organizacyjny może dokonać zwiększenia liczby laureatów eliminacji.
  14. Uczestnik Olimpiady Senior Obywatel zobowiązany jest do zapoznania się z Regulaminem i przestrzegania jego zapisów.
  15. Nagrody i wyróżnienia
  16. Każdy uczestnik uzyska honorowy dyplom potwierdzający uczestnictwo w Olimpiadzie Senior Obywatel.
  17. Tytuł finalisty przysługiwać będzie uczestnikom, którzy otrzymali co najmniej 50% maksymalnej liczby punktów możliwej do uzyskania w danym etapie Olimpiady Senior Obywatel.
  18. Dla laureatów Olimpiady Senior Obywatel przewidziano dyplomy, atrakcyjne nagrody rzeczowe, publikacje sylwetek w prasie senioralnej oraz udział w uroczystej gali podsumowania Olimpiady, z udziałem władz Miasta i mediów.
  19. Postanowienia końcowe
  20. Komitet organizacyjny poda do publicznej wiadomości za pośrednictwem stron internetowych i mediów społecznościowych szczegółowe terminy i miejsca wykładów szkoleniowych, eliminacji i finału Olimpiady.
  21. Komitet Organizacyjny zastrzega sobie prawo do zmiany terminów Olimpiady Senior Obywatel w uzasadnionych sytuacjach, do anulowania wyników lub powtórzenia etapów w razie ujawnienia istotnych nieprawidłowości w ich przebiegu.
  22. Na analogicznych zasadach może być zorganizowana Olimpiada na szczeblu obejmujących całe woj. pomorskie. Terminy i organizację określi Komitet Organizacyjny po zakończeniu i ocenie I pilotażu gdańskiego.
  23. Uczestnikowi Olimpiady Senior Obywatel przysługuje prawo do wszczęcia procedury odwoławczej na poszczególnych szczeblach eliminacji. Uczynić to należy w formie elektronicznej w terminie do trzech dni od momentu ogłoszenia wyników.
  24. Odwołanie powinno zawierać́ opis okoliczności z powodu których przebieg Olimpiady Senior Obywatel uważa się za nieprawidłowy.
  25. Odwołanie musi zawierać dane osobowe i kontaktowe osoby odwołującej się̨.
  26. Komitet Olimpiady Senior Obywatel przy udziale Zespołu Ekspertów Olimpiady Senior Obywatel rozpatrzy odwołanie i udzieli odpowiedzi w terminie, nie dłuższym niż 7 dni roboczych od daty otrzymania odwołania. Odpowiedź udzielana będzie w formie elektronicznej.
  27. Uczestnicy Olimpiady Senior Obywatel wyrażają zgodę na przetwarzanie ich danych osobowych w celach opublikowania wyników online, wyrażają także zgodę na opublikowanie wizerunku (w postaci zdjęć dokumentujących wydarzenia związane z Olimpiadą Senior Obywatel publikowanych w mediach i na stronie organizatora).
  28. Dane osobowe mogą̨ zostać udostępnione innym podmiotom wyłącznie w celu przeprowadzenia Olimpiady i udokumentowania wyników, opublikowania wyników poszczególnych etapów, w tym ogłoszenia ich w mediach drukowanych czy elektronicznych oraz dla celów sprawozdawczych.
  29. Decyzje w sprawach nieobjętych Regulaminem należą do kompetencji

Komitetu Organizacyjnego Olimpiady Senior Obywatel.

  1. Regulamin został przyjęty przez Prezydium Pomorskiej Delegatury OPS.Załącznik nr 1

     

    Formularz zgłoszeniowy do udziału

    w I pilotażowej edycji Olimpiady Wiedzy Obywatelskiej „Senior – Obywatel”

     

    Imię i Nazwisko
    Dane kontaktowe (e-mail, tel.)  

     

     

     

     

     

    Adres na jaki należy przesłać/ złożyć zgłoszenie /do wyboru/ Barbara Średniawa na adres e-mail : barbara_sredniawa@wp.pl.

    lub telefonicznie +48 883 703 713

     

    lub złożyć osobiście na Targu Pozarządowym, podczas Dni Święta Miasta 26-28 maja 2017, Targ Węglowy w Gdańsku.

     

    (pozostałe adresy)

     

    -Pani Agnieszka Buczyńska Prezes Regionalnego Centrum Wolontariatu z siedzibą w ECS III piętro, nr tel.: 793004057, e-mail: buczynska@wolontariat.org.pl – tu też można zgłaszać swój akces bezpośrednio w biurze RCW,

     

    – Pan Andrzej Banach Dyrektor Ośrodka FRDL adres Targ Drzewny 3/7, 80-001 Gdańsk, tel. nr : 58 308 47 72 e–mail: banach@frdl.org.pl – tu też można zgłaszać się osobiście

     

     

     

    Oświadczenia:

     

    Oświadczam, że zapoznałem/zapoznałam się i zobowiązuję się do przestrzegania Regulaminu Olimpiady Wiedzy Obywatelskiej

     

    Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych i danych kontaktowych (telefon, adres e-mail) na potrzeby organizacji Olimpiady Senior Obywatel (zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29.08.1997, j.t. Dz.U. z 2014 r., poz. 1182 ze zm.)

     

    Data i własnoręczny czytelny podpis:                   ……………                     ………………………..

     

 

International Waterbike Regatta

Studenci wyższych uczelni z całej Europy w tym z Politechniki Gdańskiej co roku przygotowują się do rywalizacji na międzynarodowych regatach International Waterbike Regatta. Pogłębiają swoją wiedzę teoretyczną dotyczącą projektowania i budowy jednostek pływających oraz wykorzystują ją w praktyce tworząc wyczynowe rowery wodne. W tym roku wyniki ich pracy mamy zaszczyt oglądać u nas w Polsce.

Pierwsze regaty International Waterbike Regatta odbyły się w roku 1980 z inicjatywy studentów z Hannoveru. Co roku, od prawie 40 lat, wydarzenie odbywa się w innym mieście Europy. W Polsce były organizowane w latach 1997, 2007 oraz 2010. W bieżącym roku 2017 mamy przyjemność być gospodarzem po raz czwarty.

W międzynarodowych regatach rywalizują między sobą różnego rodzaju łodzie napędzane siłą mięśni, zaprojektowane i skonstruowane przez studentów. Wśród jednostek można zaobserwować zaskakujące rozwiązania konstrukcyjne i technologiczne. Regaty są atrakcyjnym wydarzeniem dla każdego konstruktora oraz inżyniera, ponieważ można się tu spotkać z unikalnymi rozwiązaniami, które potrafią szczerze zaskoczyć wielu pionierów konstrukcji oceanotechnicznych. Ilu studentów, tyle pomysłów na najlepszy rower wodny. Drużyny projektując swoje jednostki muszą zapewnić im interdyscyplinarność, ponieważ regaty wygrywa rower, który wykaże się najlepszą szybkością, statecznością i zwrotnością w 6 dyscyplinach, takich jak:

regaty 2 regaty 3 regaty 5 regaty 7

  • sprint na 100 m, czyli wyścig na odcinku 100 m, gdzie wygrywa najszybsza jednostka

  • przyspieszenie na 10 m, w tej konkurencji mierzony jest czas, w którym łódka pokona 10 m, wygrywa ta, która osiąga największe przyspieszenie

  • slalom na 100 m, czyli wyścig, w którym jednostki muszą okrążyć naprzemiennie z odpowiedniej strony zacumowane do dna boje, wygrywa najszybszy rower wody

  • przód-stop-tył po 50 m, w tej konkurencji jednostki poruszają się do przodu przez odcinek 50 m, po ich przekroczeniu zatrzymują się i czym prędzej płyną w przeciwną stronę, wygrywa łódka przekraczająca jako pierwsza linię mety, która jednocześnie jest linią startu

  • długi dystans 10 km, czyli wyścig, w którym jednostki muszą pokonać dystans 10 km, wygrywa najszybsza

  • uciąg na palu w czasie 30 s, w tym przypadku rowery wodne są przymocowane do urządzenia mierzącego siłę uciągu jaką uzyskuje jednostka, wygrywa ta, która osiągnie najwyższy wynik

  • oraz tzw. tajna misja, czyli konkurencja, której zasady są nieznane do samego rozpoczęcia wyścigu.

Należy podkreślić, że stworzenie jednostki, która byłaby tak samo efektywna podczas wszystkich sześciu konkurencji, jest dużym wyzwaniem. Wygrana jednostka musi więc być wszechstronna.

International Waterbike Regatta jest wydarzeniem, w czasie którego możemy obserwować zaciekłą rywalizację wybitnych studentów z całej Europy, którzy starannie przygotowywali się do tego wydarzenia przez cały rok. Ostatecznie w ciągu tych trzech dni ich łodzie przechodzą decydujący test. Studenci każdego dnia zmagają się z trudnościami natury fizycznej, strategicznej oraz technicznej. Dodatkowo nie można zapomnieć o tym, że paliwem są tutaj ludzkie mięśnie, a więc fani sportów nie mogą narzekać na brak emocji obserwując rywalizację i wysiłek profesjonalnie przygotowanych zawodników. Często do ostatnich sekund nie wiadomo, która z jednostek okaże się najlepszą, co napędza ducha walki wśród wszystkich uczestników.

Studenci Politechniki Gdańskiej niejednokrotnie okazywali się najlepszymi i zdobywali nagrody na regatach International Waterbike Regatta. Ostatni raz zdobyli pierwsze miejsce w 2015 roku. Wtedy też, z Niemiec, przywieźli słynny przechodni puchar, który od prawie 40 lat przekazywany jest z rąk jednego zwycięzcy do następnego. Puchar można było oglądać przez cały rok na Politechnice Gdańskiej na Wydziale Oceanotechniki i Okrętownictwa, gdzie zajmował on honorowe miejsce. W 2016 roku w Wiedniu nie udało się studentom powtórzyć zwycięstwa i musieli oddać puchar, co nakłoniło ich do podjęcia kroków w celu organizacji International Waterbike Regatta w Polsce, aby odzyskać go w roli gospodarzy w 2017 roku w Iławie.

Dumna ze studentów i ciekawa rezultatu ich pracy Politechnika Gdańska postanowiła pomóc zorganizować regaty International Waterbike Regatta w 2017 roku. Odbędą się one w dniach 25-27.05.2017 w Iławie na Jeziorze Jeziorak. W wydarzeniu weźmie udział ok. 300 studentów z całej Europy. Będzie można tam zobaczyć 40 jednostek o różnych konstrukcjach startujących w 6 dyscyplinach. Kibicujmy gorąco naszym studentom i mamy nadzieję, że odzyskajmy puchar wspólnymi siłami !

Podstawowe informacje:

Data: 25-27.05.2017.

Miejsce: Iława

Ilość uczestników: 320

Ilość jednostek: 40

Ilość dyscyplin: 6

Tekst i zdjecia

Materiały promocyjne Politechniki Gdańskiej

Harmonogram regat i imprez towarzyszących:

24.05 – Ceremonia otwarcia regat

25.05 – Wyścigi kwalifikacyjne

26.05 – Półfinały, wyścig na długim dystansie

27.05 – Finały, sekretna misja, ceremonia zakończenia regat

Wszystkie wagi Gdańska

waga 3. Waga z 1482 r. w Oudewater -

Waga z 1482 r. w Oudewater.

Może warto pomyśleć o odtworzeniu którejś z nich? O istnieniu wagi w dawnym mieście czerpiemy wiadomości ze źródeł pisanych, mogą o nich także świadczyć obiekty materialne, odkrywane przez archeologów. Najstarszym takim obiektem w Gdańsku jest składana waga szalkowa z gdańskiego grodu w zakolu Motławy. Pochodzi z końca XI w.

Są także pochodzące z tego samego czasu odważniki – spłaszczone kulki stalowe pokryte blachą z brązu.

Mała w Ratuszu przy ul. Długiej, wielka przy bramie Kogi

Ważą po ok. 20 g, co oznaczało wówczas 1,6 łuta (1 grzywna dzieliła się na 16 łutów). Dokument ks. Świętopełka z roku 1224 wymienia dalsze jednostki masy: grzywnę, skojec (1/24 grzywny) i wiardunek (1/4 grzywny). Jeżeli ustanowiono wówczas opłaty, zależne od masy towaru, to odpowiedni urzędnik książęcy musiał mieć możność jej mierzenia, musiała więc istnieć waga. W innym dokumencie, z 1226 r., rozróżnia się grzywny dużą i małą. Znacznie więcej wiadomości płynie z czasów krzyżackich. W roku 1335 lub 1336 ujednolicono jednostki miar i wag w całych Prusach. Grzywna mennicza, być może równoznaczna z poprzednią małą, odpowiadała naszym 190 gramom, handlowa (duża) 217 gramom. Niedługo potem, w roku 1378 pojawia się pierwsza bezpośrednia wiadomość o wadze miejskiej w Gdańsku, i to nie jednej, a dwóch – małej i wielkiej. Można sądzić, że znajdowały się w tych samych miejscach, co później – mała waga w rozbudowywanym właśnie Ratuszu przy ul. Długiej, wielka przy bramie Kogi, poprzedniczce Zielonej. Na małej wadze ważono towary, których ciężar nie przekraczał pół kamienia (ok. 6,5 kg). W roku obrachunkowym 1379/80 odnotowano m. in. wydatek 7 grzywien dla wagowych (ponderatoribus). Tych przysięgłych urzędników było dwóch, każdy obsługiwał swoją wagę, wraz z pomagającymi ludźmi.

20 grzywien dla wagowego od wielkiej wagi, 12 od małej

Jeden z wagowych, Winandus, otrzymał w sumie 50 grzywien, z których musiał opłacić swoich pomocników. Później stawki dla wagowych się ustaliły: 20 grzywien dla tego od wielkiej wagi, 12 od małej. Znacznie więcej płynęło do kasy miasta: w 1379 r. zysk z wielkiej wagi wyniósł 133 grzywien, z małej 90. W 1415 r. przywilej na wagę otrzymało także Stare Miasto: Zezwalamy im też wieczyście posiadać wagę, tak jednak, by zapewnili uczciwe jej obsługiwanie, a kamień i odważniki mają mieć takie jak na Prawym Mieście. Pierwsza wiadomość o istnieniu tej wagi, ustawionej przy Staromiejskim Ratuszu, nad Radunią, pojawia się jednak dopiero w roku 1436.

W 1425 r. Rada Prawego (Głównego) Miasta przekazała Piotrowi Hildebrandowi zarząd i zyski z małej wagi miejskiej, w zamian za pogłębianie portu i tzw. Łachy Bosmańskiej (na jej miejscu jest obecnie Kanał Kaszubski): „My Burmistrzowie i Rajcy miasta Gdańska oznajmiamy i poświadczamy publicznie (…) że ze względu na szczególne usługi i dobrą wolę, jakie nam i naszemu miastu świadczył i okazywał nasz drogi wierny Piotr Hildebrand … odstępujemy na mocy niniejszego pisma wyżej wymienionemu Piotrowi Hildebrandowi małą wagę naszego miasta położoną pod naszym ratuszem, wraz z całym pożytkiem i zyskiem, który z niej przychodzi (…) Za wspomniane lenno [tak nazywano miejskie posady] wyżej wymieniony Piotr Hildebrand będzie zobowiązany naszemu miastu głębię dla kog przy zamku naszych panów [Krzyżaków] na 5 łokci czynić, Łachę Bosmańską czyścić i pogłębiać, tudzież Motławę po obu stronach w górę i w dół, kiedy i gdzie na wspomnianych odcinkach zajdzie potrzeba i konieczność, na koszt miasta czyścić; mają do tego służyć jego statki, liny i przyrządy, które ma obecnie, wraz z tymi, które mu do tego poleciliśmy zrobić..” To pierwszy znany akt takiej umowy nad Bałtykiem.

Wagi: lnu, żelaza, prochu, ołowiu, masła…

Po powrocie do Polski za Kazimierza Jagiellończyka nastąpił ogromny rozwój, Gdańsk wyrósł na stolicę polskiego handlu. Przepływ towarów wzrósł do niebywałych rozmiarów, a z nim liczba miejskich wag. W 1530 r. na Wyspie Spichrzów, na rogu Mnisiej (dzisiejszej Żytniej) i Chmielnej, pod nr 95, zaczęła działać waga lnu, czynna aż do spalenia w czasie oblężenia w 1813 r. W 1576 przy tzw. Małym Żurawiu przy Stągwiach Mlecznych (Motławska 16) powstała waga żelaza, służąca w trzy wieki później także do ważenia lnu i wełny. Z 1593 r. pochodzi wiadomość o wadze prochu, związanej zapewne ze zbudowanym w 1545 r. młynem prochowym, którego charakterystyczny budynek stał do ostatniej wojny u wylotu dzisiejszego placu Obrońców Poczty na Tartaczną. W 1598 r. na Ołowiance pojawiła się waga ołowiu. W 1600 r. zakupiono wagę do ważenia armat. W 1769 istniała także waga do masła, najprawdopodobniej na funkcjonującym od 1650 r. Targu Maślanym i waga popiołu na Popielnym Dworze, w 1796 waga cukru, w 1803 waga wełny. W sumie miasto utrzymywało siedem wag. Dla porównania: Kraków miał ich w sumie pięć: małą, wielką, (tzw. „ołowną”), srebra, wosku i kazimierską. Większość miast obywała się jedną lub dwiema.

A oto, jak w 1709 r. Bartłomiej Ranisch opisał wielką wagę miejską w Zielonej Bramie: Trzeci przejazd prowadzi do wielkiej wagi, gdzie się waży towary i z wozów i statków tam i sam przenosi… To pomieszczenie ma 6 (przęseł) sklepienia i stoi na 2 mocnych słupach z kamienia polnego i jest zadziwiające, że te sklepienia mogą utrzymać ciężkie szale wagi i odważniki. Pisząc o sześciu przęsłach autor miał na myśli wszystkie trzy ówczesne przejścia bramy, pomieszczenie wagi było w dzisiejszym czwartym przejściu, przebitym po jej zlikwidowaniu w roku 1883. Nie mamy ilustracji, przedstawiających dawne gdańskie wagi, ale na pewno nie różniły się od pokazanych na dawnych rycinach w innych miastach. W Muzeum Kupiectwa w Świdnicy można obejrzeć zachowaną wagę miejską z 1670 r., pochodzącą z Bolkowa. W holenderskim Oudewater pokazują wagę miejską z 1482 r., w Goudzie niewiele młodszą do ważenia serów, w Muzeum Celnym w Hamburgu wagę celną, a we Fryburgu Bryzgowijskim wagę do ważenia czarownic! Wszędzie są to wielkie atrakcje. Może warto pomyśleć o odtworzeniu którejś z naszych wag?

Andrzej Januszajtis

waga 1. Balka składanej wagi z gdańskiego grodu

Belka składanej wagi z gdańskiego grodu

waga 2. Miejsca dawnych wag na współczesnym planie Gdańsk-a

Miejsca dawnych wag na współczesnym planie Gdańska

Odrodzenie Wisły – powrotem potęgi Gdańska!

Korzystne położenie geograficzne to atut niewielu państw i lwia cześć z nich od dawna czerpie z niego korzyści. Niemało miast rozwinęło się w minionych wiekach dzięki temu, że ich położenie znajdowało się w pobliżu ruchliwych szlaków komunikacyjnych. Wystarczy spojrzeć na mapę, by zauważyć, że wśród państw europejskich niemal najlepsze położenie komunikacyjne ma Polska. To właśnie nasz Kraj leży w centrum kontynentu, na przecięciu dróg ze wschodu na zachód i szlaków łączących północ z południem.

Banalnym wydaje się być stwierdzenie że nasze państwo powinno czerpać pokaźne zyski z tytułu transportu towarów tranzytowych. Zdroworozsądkowe myślenie o zbawiennym wpływie transportu dla całej polskiej gospodarki gościło w środowiskach naukowych od wielu dekad. Powstawało wiele analiz, koncepcji i strategii jak stworzyć odpowiednią infrastrukturę transportową spełniającą wymogi XXI wieku. Niestety (w latach 80/90) brak odpowiednich decyzji politycznych i chroniczny niedobór środków finansowych skutecznie blokował prawidłowy rozwój transportu w Polsce. Tym bardziej że jego rozbudowa stworzyła by niebywałe możliwości rozwoju całego kraju.

Potrzeby transportowe mieliśmy i mamy ogromne. Rozbudowy wymagają autostrady, linie kolejowe- modernizacji a rzeki oraz kanały potrzebują regulacji i przystosowania do transportu śródlądowego. Wszystkie rodzaje transportu muszą zostać powiązane łącząc zaplecze kraju z portami morskimi.

Kluczowymi węzłami transportowymi są właśnie porty gdyż to w nich dokonuje się większość zagranicznej wymiany handlowej naszego kraju. Zdumiewającym jest zatem fakt że tranzyt w tak położonym państwie odgrywał tak niewielka rolę w obrotach naszych portów. Wystarczy jednak przytoczyć zły stan techniczny polskich dróg, by zrozumieć dlaczego samochody ciężarowe wielu przewoźników chętniej korzystają z dróg i autostrad państw ościennych mimo iż tamtejsze trasy są znacznie dłuższe od polskich. To samo tyczyło się polskich portów, które często przegrywały konkurencje z portami zachodnioeuropejskimi. Przewoźnicy i gestorzy ładunków znacznie częściej wybierali porty niemieckie czy holenderskie do wywozu swoich towarów. Porty te dobrze skomunikowane z siecią autostrad, szybkich kolei czy śródlądowych dróg wodnych, zapewniały sprawne dostarczenie towarów w głąb kontynentu.

Całość sytuacji dobrze obrazuje anegdotyczne powiedzenie że „najbardziej polskim portem jest Hamburg”. Nie ma w tym stwierdzeniu krzty przesady gdyż w istocie port niemiecki do niedawna obsługiwał największą cześć towarów eksportowych wysyłanych przez polski handel zagraniczny jak i towary krajów europy środkowej- nie posiadających dostępu do morza.

Głównym powodem tego stanu było słabe skomunikowanie drogowe polskich portów z resztą państwa. Eksporterzy zwłaszcza z południa kraju woleli wysyłać swe towary ciężarówkami które jadąc autostradami czy koleją bezpośrednio docierały do niemieckich i holenderskich portów.

O ile połączenia drogowe i kolejowe naszych portów z południem kraju było na poziomie słabym bądź dostatecznym, o tyle polskie rzeki są prawie całkowicie niezdolne do przewozu towarów w głąb państwa. Wszystkie te braki bezwzględnie wykorzystywały takie porty jak: Hamburg, Bremerhaven, Rostock, Rotterdam czy Antwerpia- notując wzrost przeładunków polskich towarów tranzytowych zarabiając olbrzymie sumy pieniędzy które inwestowały w dalszy rozwój. W ten sposób za pomocą pieniędzy m.in. polskich przewoźników i braku własnej polityki transportowej państwa polskiego zbudowano potęgę zachodnich portów. W tym samym czasie porty na polskim wybrzeżu notowały nieznaczny rozwój utrwalając w stagnacji rolę portów peryferyjnych. Za marginalizację tych ośrodków odpowiadały błędy zaniechania w utrzymaniu infrastruktury transportowej w należytym stanie. Brak też było wdrożonej strategii rozwoju sieci transportowych. Wszystko to powodowało że zarabiali na transporcie wszyscy tylko nie Polacy. Mimo iż nasze porty i pierwotne szlaki transportowe leżały na dogodniejszych trasach niż te w europie zachodniej to tam notowano wzrost zatrudnienia w branży transportowej, logistycznej czy w budownictwie infrastruktury. Upadali polscy przewoźnicy, bankrutowali należący niegdyś do najsilniejszych armatorzy polskich statków handlowych. Wszystko w konsekwencji braku spójnej polityki transportowej i wszystko na rzecz firm i państw zachodnich. Historyczny „Szlak Bursztynowy” zamieniliśmy na autostradę do Hamburga a spławianie towarów Wisłą galarami i szkutami na barki pływające do Rotterdamu po Renie…! Ten stan rzeczy utrzymywał się do wejścia Polski do Unii Europejskiej…

apoteoza-dsc07365

Barka -Kontenerowiec w Porcie Rotterdam. Fot. Marcin Głośkiewicz

Powrót do korzeni i nowe możliwości

Wraz z wejściem Polski w struktury Zjednoczonej Europy pojawiły się dla transportu narodowego nowe zagrożenia ale i możliwości. Z jednej strony jeszcze większa konkurencja miedzy państwami w ramach wspólnej polityki wolnego handlu a z drugiej dostęp do unijnych środków finansowych dedykowanych rozwojowi infrastruktury. I tak zaczęto wdrążać nowe projekty transportowe których odzwierciedleniem stały się m.in. nowo zbudowane drogi ekspresowe i autostrady, zmodernizowano linie kolejowe. Wiele tras połączono z innymi państwami tak by przepływ towarów odbywał się po drogach podobnych standardów. Z nowej sytuacji skorzystały również polskie porty których rozwój stymuluje wspólna europejska polityka transportowa. W nowej strategii wyznaczono główne korytarze i szlaki transportowe UE. Stara prawda o dogodnym położeniu geograficznym znowu zatryumfowała. Polskie porty znalazły się na głównych szlakach transportowych: Bałtyk- Adriatyk, Bałtyk- Morze Północne i Nowy Szlak Jedwabny łączący Chiny z Europą Środkowo- Wschodnia. Przewaga jaką miały porty zachodnie zaczyna się stopniowo kruszyć. Polskie porty przystępują do licznych modernizacji. Pogłębiane są kanały i baseny. Remontowane są falochrony, nabrzeża i magazyny. Budowane są nowe terminale przeładunkowe a stare uzbraja się w nowoczesne urządzenia dźwigowe i bocznice kolejowe. Unowocześnia się systemy odpraw celnych. Wzmacnia się bezpieczeństwo i ochronę terminali. Wprowadza się nowoczesne instalacje oczyszczania ścieków, wód zaolejonych i szkodliwych odpadów. Następuje swoista rewolucja w zarządzaniu i utrzymaniu infrastruktury transportowej. Do portów przyciągani są nowi inwestorzy a gestorzy ładunku widzą w nich dogodne miejsca dla swych towarów.

Wskrzeszenie transportu rzecznego – Mechanizm inwestycyjny- miliardy finansowania

By przywrócić krajowy transport śródlądowy w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ)- stworzono wielomiliardowy projekt którego finansowanie oparte będzie zarówno ze środków unijnych jak i państwowych. Środki unijne na ten cel mają pochodzić z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych- tzw.”Plan Juncker-a”. Natomiast finansowanie krajowe ma być oparte z polskich przedsiębiorstw branży energetycznej, banków, domów maklerskich, przedsiębiorstw logistycznych i portów. Według planu zorganizowana ma zostać spółka celowa mająca koordynować prace związane z regulacją poszczególnych inwestycji na głównych rzekach Odrze i Wiśle. Projekt zakłada przywrócenie pełnej żeglowności polskich rzek do 2030 roku, a jego szacunkowy koszt oscyluje w granicach 70mld zł. Oczywiście przedsięwzięcie takiej skali musi zostać częściowo sfinansowane ze środków zewnętrznych. W tym celu jeszcze tego roku Polska przystąpi do „Porozumienia AGN”- o śródlądowych drogach wodnych międzynarodowego znaczenia a w 2017 planowane jest wpisanie polskich szlaków wodnych do Transeuropejskiej Sieci Transportowej „TEN-T”. To otwiera drogę do „unijnego finansowania” na duża skalę.

W Europie istnieje dziewięć „Główny Śródlądowych Dróg Wodnych o Międzynarodowym Znaczeniu”. Z dziewięciu szlaków wodnych o strategicznej wartości dla gospodarki całej Unii Europejskiej aż trzy przebiegają przez Polskę.

Te szlaki to: droga wodna E30 tzw. Odrzańska Droga Wodna- łącząca przez przekop do Czech- Dunaj z Morzem Bałtyckim w Szczecinie, droga wodna E40 łącząca Bałtyk w Gdańsku z Morzem Czarnym w Odessie i droga E70 łącząca Odrę przez rzekę Noteć, Kanał Bydgoski, Wisłę, Nogat i Zalewem Wiślany z Gdańskiem, Elblągiem i Królewcem. Wszystkie te szlaki mają zostać połączone kanałami z siecią dróg wodnych europy zachodniej i wschodniej.

Elementy programu i koszty

Według założeń koszty budowy i modernizacji Odrzańskiej Drogi Wodnej i połączenie z Czechami „E30” mają wynosić 30,7 mld zł (z czego 3 mld maja zostać wydane do 2020r.), Kaskada Dolnej Wisły na wspólnym odcinku Warszawa- Gdańsk trasy „E40 i E70” wynosi 31,5 mld zł (z czego 3,5 mld do 2020r.). Połączenia Odra- Wisła wymaga finansowania w kwocie 6,5 mld zł a budowy kanału Wisła- Brześć 8 mld zł.

apoteoza-drogi-wodne3

Ekonomiczny transport rzeczny

Transport wodny jest najtańszą formą transportu na świecie. Jest to fakt bezsporny. Przy tym samym wkładzie energii tonę ładunku można przetransportować statkiem śródlądowym na odległość 350 km, za pomocą tir-ów na odległość ok. 100 km a koleją zaledwie na dystans 30 km. Statki rzeczne wygrywają również pod względem zdolności jednocześnie przewożonych ładunków do miejsca przeznaczenia. I tak standardowa nośność dla statków przeznaczonych do poruszania się po Wiśle i Odrze wynosi od 1200 do 2500t ładunku. Gdy w tym czasie drogowy ciągnik z naczepą posiada nośność 40 ton. Łatwo oszacować że standardowa barka przeznaczona na wody klasy IV- (docelowa klasa żeglowności polskich rzek po ich udrożnieniu) może przewieźć jednorazowo ładunek który musiałby zostać przewieziony przez 50 tirów.

Potencjał drzemiący w historycznym szlaku Gdańsk – Wisła

Port w Gdańsku jest swoistą egzemplifikacją zalet transportowych jakie drzemią w całym państwie polskim. To portowe miasto jest najlepiej położonym na polskim wybrzeżu, niezamarzającym głębokowodnym portem na Bałtyku. W XVI i XVII wieku należał do największych portów ówczesnego świata. W „Złotym wieku Polski” stanowił najważniejszy węzeł transportowy Rzeczpospolitej Obojga Narodów. To właśnie do Gdańska spławiano Wisłą- (jako główna arterią komunikacyjną kraju) towary na statkach rzecznych by następnie po przeładunku na morskie statki handlowe wyeksportować swe dobra. Gdańsk jako miasto należące do związku „Hanzy” stanowił niezwykle prężny ośrodek gospodarczy oddziałujący pozytywnie na stan finansów państwa polskiego. Wielokrotnie finanse Gdańska wspierały kasę Rzeczpospolitej w wydatkach zbrojeniowych na wojny czy w dokonywaniu reform. Miasto żyjące z handlu i transportu wodnego swą zamożnością przyciągało wielu myślicieli i artystów. Sami mieszkańcy byli bardzo światli a wśród nich często wzrastały jednostki wybitne. By podkreślić status Gdańska wznoszono w nim liczne bogate budowle nawiązujące swoją architekturą i przepychem do znaczenia handlowego miasta, swego nierozerwalnego związku z morzem, Wisłą i Rzeczpospolitą. Najdobitniejszym przesłaniem mieszczan gdańskich poruszającym zagadnienia przez nas omawiane jest „Apoteoza Gdańska” w „Sali Czerwonej” w ratuszu „Głównego Miasta” w Gdańsku. W obrazach „Alegorii Handlu Gdańskiego” przedstawione jest Miasto i port tamtych czasów. Towary spławiane Wisłą za pomocą galarów, szkut i tratew trafiają do portu gdzie zostają sprzedawane i załadowane na towarowe żaglowce. Obraz stanowi odzwierciedlenie doskonałego ośrodka finansowego opartego na wolnym handlu i wielkim nowoczesnym porcie. Ów port do którego transportowano towary zarówno drogą lądową jak i rzeczną- stanowił protoplastę „Portu Multimodalnego”!

apoteoza2 apoteoza1Kierunkiem przyszłościowego rozwoju portu gdańskiego jest jego ewolucja w trend transportu multimodalnego a więc takiego w którym wszystkie rozwiązania transportowe zarówno: drogowe, kolejowe jak i żeglugi śródlądowej zostaną połączone. By założenia zostały spełnione należy połączyć port gdański z europejską siecią śródlądowych dróg wodnych ale przede wszystkim z południową częścią kraju. Mając na uwadze katastrofalny stan techniczny polskich rzek w których żeglowność jest drastycznie ograniczona, można zapytać czy kiedykolwiek Gdańsk powróci do statusu portu rzeczno- morskiego z prawdziwego zdarzenia? Odpowiedź brzmi tak i to w stosunkowo krótkim czasie ale tylko wtedy gdy powstanie systemowy program regulacji najważniejszych rzek w kraju.

Po wielu dziesiątkach dekad zaniedbania żeglugi śródlądowej w naszym kraju istnieje realna szansa na przywrócenie żeglowności naszym rzekom gdyż taki program powstał. Niezależnie od proweniencji i zapatrywań politycznych wszyscy mieszkańcy Gdańska powinni kibicować temu przedsięwzięciu gdyż od jego powodzenia zależy przyszłość trójmiejskich portów i rozwój miasta i regionu na dotąd niespotykaną skalę…

W następnym numerze miesięcznika przybliżymy Państwu korzyści i plany płynące z programu ożywienia dróg wodnych w Polsce i jego znaczenia dla rozwoju Portu w Gdańsku i całego regionu Pomorza.

Tekst i zdjęcia: Marcin Głośkiewicz