DAMY I HUZARY albo Play Fredro. Pięć minut przed premierą

damy i huzary plakat do spektaklu sm

W najbliższą sobotę, 11 sierpnia o godzinie 21.00 na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim, odbędzie się premiera spektaklu DAMY I HUZARY albo Play Fredro w reżyserii Adama Orzechowskiego. Premiera prasowa: 12 sierpnia na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże przy Targu Węglowym.

Kolejne spektakle: 14 i 15 sierpnia na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże i 18 sierpnia na Scenie Letniej.

Adam Orzechowski: „Teatralny pastisz”

W zapowiedzi spektaklu czytamy:

DAMY I HUZARY, jedna z najczęściej wystawianych komedii Aleksandra Fredry, bywają odczytywane jako jasny obraz przeszłości, kiedy w sercach Polaków żyła jeszcze poczciwość i wiara. Wystarczy jednak przywołać intrygę, uknutą przez trzy siostry, żeby ujrzeć fałsz oraz obrzydliwość dawnych stosunków rodzinnych. Pomimo tego w DAMACH I HUZARACH wielu krytyków dopatrywało się motywów baśniowych, jak choćby „określenie nieokreślony” czas, czy umieszczenie akcji w symbolicznej przestrzeni dworku szlacheckiego. W wyniku takiej tradycji myślenia o tej komedii, w inscenizacjach nierzadko brakowało odwagi. W naszym odczytaniu DAMY I HUZARY są sztuką o wzmagającym się szaleństwie i błędnych decyzjach, z których każda nieubłaganie prowadzi do katastrofy. Wszystko kończy się jednak… szczęśliwie? Wzbogacając tekst komedii fragmentami innych utworów Aleksandra Fredry, chcemy pokazać, że jest on nadal autorem nieodkrytym i intrygującym.

Adam Orzechowski o przedstawieniu: „Rzecz dzieje się współcześnie. Nie rezygnujemy, oczywiście, z fredrowskiej frazy, ale będziemy ją prezentować w formie teatralnego pastiszu, wykorzystując fragmenty m.in. z ZEMSTY, MĘŻA I ŻONY czy ŚLUBÓW PANIEŃSKICH.”
– Fredro, mistrz słowa, pisał perełki, pozostawił w większości znakomite teksty, a my nie doceniamy jego dorobku – mówi Adam Orzechowski, reżyser przedstawienia. – Lekceważy się go nie dlatego, że odmawia mu się talentu, wszyscy wiedzą, że pisze znakomicie, ale jego sztuki są na liście obowiązkowych lektur w szkołach, czyta się je konwencjonalnie, odbiera jako ramoty, powszechnie nie lubi.

Szaleństwo się rozkręca

Zadajemy sobie pytanie jak twórczość Fredry odbierana może być dzisiaj – kontynuuje. – Nie rezygnujemy z fredrowskiej frazy, będziemy ją prezentować w formie teatralnego pastiszu. Chcemy, aby sztuka widzów obchodziła, rzecz dzieje się współcześnie, a czas, w którym żyjemy, jest gorący, dziwny.

Aby spektakl ubarwić, wzbogacić i poszerzyć, tekst „Dam i huzarów” wzbogacono fragmentami „Zemsty”, „Pana Jowialskiego”, „Męża i żony”, „Ślubów panieńskich”. Nie będzie to tylko historyjka o spełnionej miłości czy chciwości, albo innej polskiej przywarze, zapewnia reżyser.

– Chcemy bawić się tekstem, szukamy w nim punktów zapalnych, abyśmy mogli od czasu do czasu się uśmiechnąć – mówi. – To, że u Fredry w ziemiańskim dworku pojawiają się kobiety, które przynoszą klatki z ptaszkami i zwierzętami, nie jest już śmieszne. Opowiadamy o teraźniejszej Polsce. Archetypiczne relacje między kobietami i mężczyznami są, siostry majora w naszym przedstawieniu są trochę demoniczne, wszystko się dzieje w ciągu jednego dnia, świat zawirował, szaleństwo się rozkręca…

Trójgłos: Magdalena Boć, Monika Chomicka, Marzena Nieczuja Urbańska

– Chcemy wydać za mąż moją siostrzenicę, ale w istocie każda z nas ma do załatwienia własny interes również – mówi Magdalena Boć, kreująca rolę Panny Anieli. – Dla mojej postaci najbardziej zaskakujące jest to, że przy okazji naszych matrymonialnych zabiegów znajduję swój erotyczny obiekt, być może, przestanę być panienką, ale nie jest klasyczne staropanieństwo, w naszej interpretacji to świadomy wybór dyktowany tym, że jej namiętność trudna jest do zaspokojenia.

– Gram Panią Orgonową, mam bardzo jasny cel – wydać za mąż swoją córkę dla zysków materialnych, a więc nie są to najbardziej szlachetne pobudki – mówi Monika Chomicka. – Od dziesięciu lat żyję w separacji z mężem, bo chyba byłam za dużym generałem w domu.

O dominujących kobietach

– Ja postać obronię, jestem Dyndalska, siostrą tych dwóch sióstr – wtrąca Marzena Nieczuja Urbańska. – Orgonową tłumaczę, bo żyjąc w XIX wieku musiała się też troszczyć o swoje dobro, kobiety ówcześnie nie zarabiały i musiały dbać o własny interes, na przykład bogato wydać córkę za mąż, wtedy matka z ciotką też miały zapewniony byt. Orgonowa nie jest więc wyłącznie wyrafinowaną, wstrętną jędzą, w takich żyła warunkach, współcześnie by na siebie zarobiła.

– Realia, o których mówi Marzenka, bardziej pozwalają nam zrozumieć, o czym Fredro chciał napisać – wtrąca Magdalena Boć. – Jego satyra na relacje rodzinne i na społeczeństwo, jest też bardzo współczesna i my próbujemy, razem z reżyserem, opowiedzieć o dominujących kobietach. Być może nasz generał, Orgonowa, jest pokazana w krzywym zwierciadle po to, żeby uzmysłowić nam, jak bardzo dominująca kobieta może być groźna i kastrująca dla mężczyzn.

– Kiedy bardziej przyjrzymy się Fredrze, dostrzegamy silne ostrze krytyczne i to się, mamy nadzieję, udaje przeprowadzić w tym spektaklu, a jesteśmy bardzo grubą kreską prowadzone, jesteśmy charakterystyczne, przejaskrawione, można nawet powiedzieć, że to jest kicz po to, żeby negatywne cechy charakteru uzewnętrzniać – konkluduje Magdalena Boć.

Robert Ninkiewicz: „Pikanteria i podteksty. Polska, ojczyzna”

Robert Ninkiewicz, grający rolę Majora, na próbie medialnej wystąpił w bandażach na kolanach, co tłumaczy, że podczas prób, a kreuje postać wielce dynamiczną, nie zawsze zdążył nałożyć nakolanniki, przez co dochodziło do poobijań i zadrapań. Żeby się ochronić, pracował w bandażach, które w trakcie realizacji stały się elementem kostiumu w scenie, kiedy bohater znajduje się w miejscu odosobnienia, izolatce.

– Dobrze się czuję w tej roli, lubię wykrzywiać rzeczywistość jako aktor, fredrowskie role są mięsiste, ciekawe do zagrania – mówi aktor. – Oczywiście, lubię pocieniować, zagłębiać w melancholię, ale także z przyjemnością wchodzę w satyryczność. Materiał Fredry zawsze był wdzięczny, natomiast w dzisiejszych czasach jest trudny, zapomniany, nawet w szkołach teatralnych. Umiejętność znalezienia w tekście tego, co jest istotne, a używamy różnych tekstów, nie jest łatwe. Sięgamy po sprośne teksty, dbając o to, żeby w scenach damsko – męskich nie było wulgarności, odnajdujemy w nich pikanterię. Mówimy nie tylko w relacjach płci, też o tym, co dla Fredry było ważne, o Polsce, ojczyźnie. Dużo rzeczy się dzieje w głowie Majora i to daje dużą szansę, żeby pokazać trochę szerzej Fredrę. Jest też alter ego Majora, przeciwnik, popychający go w mroczne meandry duszy.

Katarzyna Korczak

*

Aleksander Fredro
DAMY I HUZARY albo Play Fredro
Reżyseria: Adam Orzechowski
Dramaturg: Michał Kurkowski
Scenografia, kostiumy, światło: Magdalena Gajewska
Muzyka: Marcin Nenko
Projekcje video: Eliasz Styrna
Asystent reżysera: Marzena Nieczuja Urbańska
Inspicjent, sufler: Agnieszka Szczepaniak

W spektaklu występują: Robert Ninkiewicz – Major, Michał Jaros – Stary Huzar, Marek Tynda – Rotmistrz, Marcin Miodek – Porucznik, Jarosław Tyrański- Kapelan, Piotr Łukawski – Rembo, Monika Chomicka – Pani Orgonowa, Marzena Nieczuja Urbańska – Pani Dyndalska, Magdalena Boć – Panna Aniela, Agata Woźnicka – Zofia, Justyna Bartoszewicz – Józia.

Premiera: 11 sierpnia na Scenie Letniej
Premiera prasowa: 12 sierpnia na Dużej Scenie
Pokaz przedpremierowy: 10 sierpnia na Dużej Scenie
Kolejne spektakle: 14 i 15 sierpnia na Dużej Scenie i 18 sierpnia na Scenie Letniej.
Premiera prasowa: 12 sierpnia na Dużej Scenie
Adam Orzechowski (ur. 1957) – reżyser. Absolwent Wydziału Reżyserii PWST w Krakowie. W latach 2000-2005 dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Od 2006 roku dyrektor Teatru Wybrzeże. Powołał do życia Festiwal Prapremier i przegląd Wybrzeże Sztuki. Jako dyrektor naczelny i artystyczny stoi za jednym z największych sukcesów gdańskiej sceny od lat. Reżyserował teksty klasyczne i współczesne w teatrach całej Polski, m.in. SZALEŃSTWO WE DWOJE Eugene Ionesco w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi, AKTORA Bogusława Schaeffera w Teatrze Współczesnym im. Edmunda Wiercińskiego we Wrocławiu, PRZERŻNĄĆ SPRAWĘ Davida Mameta w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, NIEPOROZUMIENIE Alberta Camusa w Teatrze Polskim w Warszawie, CZAROWNICE Z SALEM Arthura Millera w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, BOGA Woody’ego Allena w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, OŻENEK Nikołaja Gogola w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu, DZIEŃ DOBRY I DO WIDZENIA Athola Fugarda w Teatrze Polskim w Poznaniu, DZIADY Adama Mickiewicza w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze, POSKROMIENIE ZŁOŚNICY Williama Shakespeare’a w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie, I. ZNACZY INNA Andreasa Sautera i Bernharda Studlara oraz SKÓRZANĄ MASKĘ Helmuta Kraussera w Teatrze Polskim im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy. Jako etatowy reżyser (w latach 1993-1996) Teatru Wybrzeże w Gdańsku wyreżyserował tam m.in. MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ Gabrieli Zapolskiej i WESOŁE KUMOSZKI Z WINDSORU Williama Shakespeare’a. W ostatnim 10-leciu na gdańskiej scenie zrealizował m.in. INTYMNE LĘKI Alana Ayckbourna, FARSĘ Z WALWORTH Endy Walsha, WIELE HAŁASU O NIC Williama Shakespeare’a, OŻENEK Nikołaja Gogola, TAJEMNICZĄ IRMĘ VEP Charlesa Ludlama, PER PROCURA Neila Simona, FAZĘ DELTA Radosława Paczochy, BABĘ CHANEL Nikołaja Kolady, spektakl (G)DZIE-CI FACECI, wielokrotnie nagradzanego BRONIEWSKIEGO Radosław Paczochy (m.in. Nagroda dla najlepszego spektaklu na 21. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi oraz drugie miejsce w plebiscycie na najlepszy spektakl Telewizyjnego Festiwalu Teatrów Polski), MURZYNA WARSZAWSKIEGO Antoniego Słonimskiego, PEŁNIĘ SZCZĘŚCIA Charlesa den Texa i Petera de Baana, URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA Radosława Paczochy, MARY PAGE MARLOWE Tracy’ego Lettsa i ŚMIERĆ BIAŁEJ POŃCZOCHY Mariana Pankowskiego. Adam Orzechowski jest laureatem wielu nagród i wyróżnień m.in. prestiżowego odznaczenia Srebrny Medal Zasłużony kulturze Gloria Artis, nagrody Gazety Wyborczej POMORSKI SZTORM w kategorii CZŁOWIEK ROKU, Honorowej Nagrody Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki, Nagrody Teatralnej Miasta Gdańska oraz Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego.

Michał Kurkowski (ur. 1989) – autor scenariuszy teatralnych oraz słuchowisk, dramaturg Teatru Wybrzeże, doktorant w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył Dramaturgię teatralną na Wydziale Reżyserii Dramatu krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych (d. PWST). W 2011 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie studiów asystował m.in. Piotrowi Gruszczyńskiemu przy KABARECIE WARSZAWSKIM w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, Andrzejowi Chyrze przy operze CZARODZIEJSKA GÓRA Pawła Mykietyna oraz Mariuszowi Trelińskiemu podczas prac nad TRISTANEM I IZOLDĄ Richarda Wagnera. Jako dramaturg współpracował m.in. z Małgorzatą Warsicką, Wojtkiem ZIemilskim, Iwo Vedralem, Zbigniewem Brzozą, Andrzejem Chyrą oraz Małgorzatą Sikorską-Miszczuk. Swoje teksty publikował w kwartalniku Konteksty, miesięczniku Ruch Muzyczny oraz dwumiesięczniku Didaskalia.

Magdalena Gajewska – scenograf. Absolwentka wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego poznańskiej ASP oraz Wydziału Scenografii ASP w Krakowie. Pracowała m.in. w Teatrze Powszechnym w Łodzi, Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Teatrze Polskim we Wrocławiu oraz w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 2006 roku scenograf Teatru Wybrzeże. Laureatka nagrody im. Teresy Roszkowskiej przyznawanej przez Polski Ośrodek Międzynarodowego Instytutu ITI. Jest autorką scenografii m.in. do FARSY Z WALWORTH, BABY CHANEL, BRONIEWSKIEGO, MARY PAGE MARLOWE, ŚMIERCI BIAŁEJ POŃCZOCHY w reżyserii Adama Orzechowskiego oraz do ARABELI, WESOŁYCH KUMOSZEK Z WINDSORU i ZAKOCHANEGO SZEKSPIRA w reżyserii Pawła Aignera.

Marcin Nenko (ur. 1984) – kompozytor, kontrabasista. Absolwent Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie (socjologia) oraz Akademii Muzycznej w Krakowie (Katedra Muzyki Współczesnej i jazzu). Debiutował jako autor i wykonawca muzyki do spektaklu ZBRODNIA Michała Buszewicza w reżyserii Eweliny Marciniak. Jest współautorem muzyki do spektaklu MORFINA w reżyserii Eweliny Marciniak, za którą wraz z zespołem Chłopcy Kontra Basia otrzymał Nagrodę Ministra Kultury za najlepszą muzykę teatralną w ramach 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Współpracował z Adamem Orzechowskim, Robertem Talarczykiem, Gabrielem Gietzkym, Eweliną Marciniak, Wojtkiem Klemmem. Jest także współzałożycielem zespołu Chłopcy kontra Basia dwukrotnie nominowanego do nagrody Fryderyk.

„Strofy sercem pisane”

SONY DSC

Spotkanie poetyckie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk

9 maja 2018 r. w siedzibie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk odbyło się kolejne spotkanie poetyckie miłośników literatury pięknej. Tematem przewodnim były „strofy sercem pisane”.

Spotkanie moderował aktor, autor wierszy Ryszard Jaśniewicz, który na początku wystąpił z interpretacją monologu Kordiana Juliusza Słowackiego.

Może w związku z porą roku dominował temat wiosny, budzącego się życia, miłości, nadziei, pamięci o dobru którego symbolem są małe niezapominajki, pamięć bliskich ludzi. Pojawił się również temat patriotyzmu. Uczestnicy spotkania chętnie czytali swoje wiersze.

Jak zwykle, towarzyszyła miła atmosfera i słodki poczęstunek.

Nagrodę spotkania – „Zieloną Gęś” otrzymała Barbara Janina Bielecka.

Zapraszamy na następne spotkanie 13 czerwca, którego tematem będzie Gdańsk. Zachęcamy do pisania wierszy o Gdańsku i udziału w kolejnym spotkaniu poetyckim Stowarzyszenia.

Anna Żelechowska


On

w białym półświcie

podał rękę

zacząłem się wydrapywać

Patrzył na mnie

z tą powagą

która zamienia się w uśmiech

Jeszcze trochę

a zaczęły się ciągnąć

zielone łąki

na których rodziły się

kolorowe kwiaty i słowa

Ktoś powiedział daj znak

Na zegarze zobaczyłem goniące siebie wskazówki

On zaczął się oddalać

i tylko poznałem

Jego biały cień

(Po operacji 19.01.2007)

Ryszard Jaśniewicz


Aktor

Zabiera się za ciało

wygniata, rzeźbi

maluje, popędza

i zwalnia

rysuje

Chodzi, siada, skacze

przewraca się

obserwuje, rani się, zdrowieje

Czyści się, pięknieje lub brzydnie

rodzi się, pęcznieje

Zabiera się za duszę, dręczy się, szuka

interpretuje, powraca, porywa się

buduje, znajduje i gubi, już, już wie…

A kiedy kurtyna idzie w górę

Sztywnieje, zapomina i się ratuje

Ryszard Jaśniewicz


Marzenia

Nie oderwę swoich stóp od ziemi.

Moje myśli i marzenia skrywa wiatr.

Spoglądam w słońce które mówi biegnij.

Wielkie marzenie połączyło nas.

Uśpione gwiazdy i mgły pędzone wiatrem

Przykryły barwne wspomnienia.

Kolory tęczy, wschody i zachody słońca,

Zapomniane zdarzenia, marzenia i plany

Powracają w naszych snach.

Promienie słońca padają na kalendarz.

Kartki z kalendarza opadają z szelestem.

Zegar odmierza mijające godziny,

Dni przechodzą w miesiące i lata.

To znak mijającego czasu.

Otwórzmy drzwi dla wszystkich których kochamy.

Dotykam deszczu i kocham swoje marzenia.

Alina Kolińska (maj 2018)


Kretynka i idiota

Moja droga kretynko

chociaż jestem idiotą

chcę cię zabrać do kina

choć pójdziemy piechotą.

Właśnie leci film taki

dla tych mądrych inaczej

ponoć czarno jest biały

kino się nie wzbogaci.

No a potem na spacer

pójdziesz droga kretynko

brzegiem morza powoli

jak samochód jedynką.

Potem w czystej pościeli

zabawimy się chwilkę

a za dziewięć miesięcy

mieć będziemy debilkę.

Zbigniew Wojciechowski


Rozpacz Orfeusza

W ciemności – Eurydyka

otulona wiecznym snem

przemierza tajemnicze korytarze

Orfeusz – zniknął

w królestwie cieni

trawiony żarem tęsknoty

za utraconym szczęściem

niebiańska kitara zamilkła

pieśni – nikt nie słucha

w świecie bez miłości nawet frywolny kankan

nie zagłuszy jego rozpaczy…

Grażyna Brylska


A ty tam gdzieś daleko

teraz pewnie sobie śpisz

może też czas i na mnie

spokojną być, spokojną być.

A jeśli nie śpisz to czekam.

Nie spiesz się.

Jeszcze parę książek przeczytam

Jeszcze parę wierszy napiszę.

Jeszcze się wsłucham w tę naszą

przedwieczorną ciszę.

Droga ta sama i niebo szare

grudniowe a tu marzec

Tam daleko śpi jezioro i las szumi…

Tam gdzie najpiękniejsza na pomorzu droga

i bór szumiący wichrem od morza.

Muszle, pamiątki, bursztyny nie zebrane

czekają następnych wakacji.

Anna Żelechowska


Strofy Życia

na

Piękno Życia

Życie Jest

W każdej Odsłonie

W Śpiewie Ptaków

Spojrzeniu Człowieka

Dobroci

Serdeczności

Ufności

Godności

i

Spokoju

który

BUDZI

JASNE MYŚLENIE

KLAROWNOŚĆ

i

HUMOR

Barbara Janina Bielecka


Spacer majowy

Udaję się w przestrzeń

Na spacer ku wybudzonej w pełni

Ze snu zimowego zieloności

Bajkowa pogoda spięła ostrogami

Natury siłą eksplodując rozsiewając

Zarodki życia

Rozbłękitniając niebo, łąki, pola

Kwieciem niebiańskim niezapominajkami

Nad którymi przysiada zwabiony

Aromatem ich urokiem paź królowej

Jako dobry duszek unosząc się

Na zwiad o wydarzeniach majowych.

W krzewach ptaki od świtu

Wysyłają swą śpiewną muzykę

Na pokrzepienie serc ludzkich.

A bzy liliowe- białe

Pochylają się nad miłością dwojga

Uczucia tej energii

Która niestrudzenie wydobywa się

Przez wieki z matki ziemi

Karmiącej nas jadłem i doznaniami

Cuda którymi zostaliśmy

Obdarowani działaniem boskości

Niezapominajko kwiatku

Niebieski drobniutki wdzięczny

Nie zapomnę.

Anna Stawska


Narodziny

Brnęła nocą

śnieżnymi tunelami

zimą stulecia

aby wydać na świat

owoc miłości

powiła tę wytęsknioną dorodną

z charakterem w lazurowych oczach

która głośno oznajmiła swe przybycie

pieszczotliwie, delikatnie

gładziła kształtną złotowłosą główkę

krucha istotka wywoływała tkliwość

wzruszała do bólu

cud narodzin

fenomen życia

niedowierzanie, onieśmielenie

ciepło płynące z wnętrza

dziewczyna o jasnej duszy

zahartowana w łonie

kocha zimną północ

psie zaprzęgi

SZCZĘŚCIE MA JEJ IMIĘ….

Joanna Kochanowska


Porywy serca

W porywach serca dużo pracujesz.

i nowe myśli ciągle snujesz.

W porywach serca świat chcesz zmieniać

bo samo życie się nie zmienia.

Musisz mu pomóc poszukać wrażeń

to wtedy coś się dobrego zdarzy.

W maju porywy bardziej wzmagają

bo amor swą strzałą strzela śmiało.

Porywy serca bardziej budzące się wiosną

gdyż soczysta zieleń i piękno kwiatów ożywia.

Niebieska niezapominajka to polski symbol zakochanych.

Serce to miłość, porywy i uniesienia

często trwałe a czasem krótkie chwile.

Porywy serca są bardzo wskazane

na długie w tym życiu wędrowanie.

Porywy serca dodają siły

i świat jest bardziej miły

Anna Kuskowska


Jesień we Wrzeszczu

Mówię tak i właśnie teraz idę

tą ulicą

Pod wiatr i nic się nie zmieniło

Pada deszcz, chowam się przed nim pod dach

jest jesień

w ogrodzie smutny kwiatek

pachnie jeszcze latem

Powiem Ci to Wrzeszczu

powiem Ci to jeszcze raz

czekam tu i moknę

piję kawę, mija czas.

Anna Żelechowska

Spotkanie poetycko-literackie

SONY DSC

Ryszard Jaśniewicz, Skarbnik Stowarzyszenia Anna Kuziemska i Wiceprezes Stowarzyszenia Zbigniew Socha.

W 11 kwietnia miłośnicy literatury pięknej spotkali się na kolejnej sesji Koła poetycko-literackiego działającego przy Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk.

Spotkania odbywają się w siedzibie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk. Na wstępie uhonorowano Ryszarda Jaśniewicza, który od początku działania moderuje spotkania Koła poetycko-literackiego. Wiceprezes Stowarzyszenia Zbigniew Socha i Skarbnik Stowarzyszenia Anna Kuziemska wręczyli panu Jaśniewiczowi pamiątkowy dyplom i obraz.

Podczas nastrojowego spotkania recytowano wiersze, dyskutowano o prezentowanych utworach i warsztacie poety. Na początku z okazji urodzin odśpiewaliśmy panu Ryszardowi „sto lat” oraz wręczyliśmy pamiątkową rycinę z widokiem Gdańska i podpisami uczestników spotkania.

Potem przeszliśmy do prezentacji wierszy na temat  „Wiosna i pamięć”, którą pan Jaśniewicz rozpoczął interpretacją fragmentu „Powrotu Odysa” Wyspiańskiego.

Wiosna to nie tylko budząca się do życia przyroda, to także wiosna uczuć – miłość przynosząca wspomnienia pierwszych randek, powroty pamięcią w przeszłość, krainę dzieciństwa, podziw dla natury i słuchanie tego co ma nam do powiedzenia. Ptaki, łabędzie, kaczeńce uczą optymizmu. Wiersze mówią o rozkwicie wiosny, miłości, życia. Przynoszą wspomnienia minionych zdarzeń.

Nagrodę spotkania „Zieloną Gęś” otrzymał Stanisław Michel.

Serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji na kolejne spotkanie w maju.

Tekst i zdjęcia: Anna Żelechowska


 

O życie nasze!

Utkane przez Pana Wszechświata, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych…

Jakie jest piękne i jednocześnie cierniste, zawarte w misternym planie stworzenia.

Łzy szczęścia mieszają się z łzami żalu i zwątpienia.

I tylko niezachwiana wiara w Pana pozwala nam nieraz, w szarej codzienności, przeżyć godnie to, co Pan nam podarował, też poprzez miłość.

Uczymy się ciągle przez całe życie iść z tą miłością.

Człowiek jest niedoskonały, lecz nauka wpleciona w jego życiu powinna wypełniać to, co dał nam Pan.

Czasami wystarczy ciepłe słowo, czasami gest, odruch serca.

Nie zawsze otrzymujemy to, czego byśmy sobie życzyli.

A czas płynie nieubłaganie cicho, a nieraz z łoskotem.

Nagle uświadamiamy sobie co jest w życiu ważne, jak byśmy postępowali jeżeli mielibyśmy zaczynać od nowa.

Więc kochajmy  ludzi, bo czas ucieka i bądźmy przez nich kochani.

Szanujmy i uwielbiajmy to, co nam Pan dał, nie zmarnujmy tej szansy…

Wacław Janocki


 

Żonie w dniu poezji

Niech no tylko zakwitną kaczeńce

Łąka strojna zawita w południe

Będą tańce i muszek i trzmieli

Tańczą cienie i drzew i latarni

A biedronki w orkiestrze z kropkami

Psy w zachwycie z bukietami błądzą

I zaczyna się z deszczem zabawa

Chmury w kroplach fryzury swe gładzą

Niech no tylko zakwitną kaczeńce

My zaczniemy oddychać radośniej

I do lata będziemy wydzwaniać

Serce tęskni do kwietnych przekonań

Zabłąkany powraca wodzirej

Okno staje się rajem dla oczu

Tu sikorki w tanecznym pokazie

A jemioły zielono pęcznieją

Niech no tylko zakwitną kaczeńce

Czapkę zdejmę i płaszcz zimowaty

I do słońca modlitwy zaniosę

Dni zaczynam kolorowym błyskiem

Czerwonawe niebieskie zielone

Wiatr mój wieje znad rzeki prześwistem

Kot na górce wypatruje łupu

I już bajka w rzeczywistości

Idę sobie i śpiewam i śpiewam

Niech no tylko zakwitną kaczeńce

Ty z uśmiechem pozwalasz na te moje swawolne dziwności

Ryszard Jaśniewicz


Rozmowa o wiośnie

– Powiedz o czym teraz myślisz?

– O kwiatach które wkrótce zakwitną.

– Jeszcze śnieg biały leży.

– Już ptaki wesoło ćwierkają.

– Sople zimą jak kryształ się mienią.

– Wystawiamy twarz do słońca.

– Czasem wiatr zimny powieje…

– A w tej chwili o czym myślisz?

– Kiedy nadejdzie wiosna…

– Wiosna stoi już za progiem

– Powitajmy ją z radością.

Alina Kolińska


 

Epitafium

W dziejowej zawierusze

runął bezpieczny dom

dziecięce pożegnanie z ojcowizną

życie

zamknięte w tekturowej walizce

podskakuje na wybojach tułaczego szlaku

w uszach

pobrzmiewa skowyt psa złowieszczy

codzienność z piętnem strachu

chowana pod poduszką

powraca krzyk – echo sprzed lat

przywołuje pamięć

zaklęte w spiżu epitafium:

WYSIEDLONYM GDYNIANOM

dramat historii

ocalony od zapomnienia

Grażyna Brylska

(14 października 2014 roku – ku czci w/w odsłonięto pomnik w Gdyni przy ul. Starowiejskiej.)


 

Pamięć

Nadmorski wiatr

rozwiewa mgłę wspomnień.

odległy czas

lata studenckie

 

poupychane emocje

wydostają się z kryjówek

twoje nagłe odejście

nieodwołalne…

 

żal , ból, niemoc

pytanie bez odpowiedzi

co dalej?

jak żyć bez ciebie?

 

czas nie goi ran

uparcie powraca myśl

dlaczego nie zdążyłam

powiedzieć?

 

znów wiosna – teraz

w rozkwicie żonkile, bratki

coś się rozpoczyna na nowo….

Joanna Kochanowska

Taniec łabędzia

Tańczą łabędzie na wodzie

swojej miłości taniec

one jak nikt inny w świecie

na zawsze łączą się w pary.

 

Taniec ten pełen uroku

na długo w nas pozostanie

można im tylko zazdrościć

że tyle radości im daje.

 

I żyją razem łabędzie

bez swarów i nienawiści

razem pływają w stawie

kochając się rzeczywiście.

 

Czemu tak ludzie nie mogą

nie biorą z ptaków przykładu

byliby wtedy szczęśliwi

nawet nie jedząc owadów.

Zbigniew Wojciechowski


 

Pamięć i kwiecień

Pamięć i kwiecień to tak się plecie,

plecie i plecie bo to jest kwiecień.

Pamięć po zimie też trochę drzemie.

Kwiecień plecień bo przeplata trochę zimy

trochę lata.

28 kwietnia gdy się rodziłam to zima

już się dawno skończyła, słońce

świeciło i miło było. Przyszłam na świat

z darem głosu śpiewnego od BOGA….

Rozłam gdzie ulubione żółte kaczeńce

często oglądane w dzieciństwie rosnące

nad rowami utkwiłam w pamięci.

Kwiecień to pierwsze pąki na kasztanowcach

i bzach, pierwsze krzewy zazielenione.

Minęły już święta Wielkanocy i pozostaną

w pamięci przez rok. Pamięć to wspaniały zmysł u człowieka,

pamiętamy piękne chwile a złe wypieramy. Czasem bujamy

w obłokach i myślimy co minęło, co trwa,

co nadejdzie. Oby zdrowie dopisało

i nic złego się nie stało. Życie trwaj,

trwaj, i rozumu i zdrowia na dalsze

lata nam daj!

Anna Kuskowska


 

PRZEBUDZENIE

Pamięć nie zawsze schowana

w półkulach myślenia

Odpoczywa czasem

w miękkich fotelach zadumy

Otwiera oczy gdy zajdzie potrzeba

Obudzi ją ktoś znienacka

Zapuka do podświadomości

Wtedy sięga w przestrzenie

możliwości nieprzebytej

Pomyśli przez chwilę

odezwie się gromkim głosem

Pozostawi nie tylko echo

Lecz ważne przesłanie

Dla siebie i potomności

Barbara Dębska


VENUS

Ty jesteś Venus

Odarta z przywilejów hołdów i zaszczytów

z pamięci marmurów i z barw Botticellego

Z darem uwodzenia nie odległym od tego

w którym nagość była cnotą

Dzisiaj jest to już tylko

kwestia wyobraźni i odwagi

aby odnaleźć i kroczyć tą drogą

która z powrotem prowadzi do wzorca

Dziś nikt już takiej piękności nie tworzy

Są też tacy którym wystarczy

drobne przechylenie głowy,

albo zmiana światła

by zjawiła się Venus

doskonała galaktyczna

zimna daleka i martwa

Czy warto dla niej tracić

fortuny talentów

A przecież tyś dzisiaj

Venus

chociaż nie ta sama

Jak z głębokiego snu

w niedowierzaniu

wznosisz ponad fale światła

umęczoną głowę

i spojrzenie ożywione

Jego ciepłym słowem

Dariusz Wróblewski

Gdańsk, 28.03.2018 r.

SONY DSC

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Koło literacko-poetyckie zaprasza

 

KL 8_02_2017_1Informujemy, że Koło literacko-poetyckie działające przy Stowarzyszeniu ma spotkania w każdą drugą środę miesiąca, o godz 17.00 w siedzibie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk, Gdańsk, ul. Św.Ducha 119/121.

Zapraszamy wszystkich miłośników literatury, poezji. Podczas spotkania recytowane są własne wiersze. Każde spotkanie ma swoje tematyczne motto związane z porą roku lub charakterystycznym dla danego miesiąca tematem.

Moderatorem spotkań jest Ryszard Jaśniewicz – aktor, reżyser.

Inicjatorem działania Koła literacko-poetyckiego jest Wacław Janocki, animator, poeta, działacz Stowarzyszenia Nasz Gdańsk.

 Zbigniew Socha
KL Pazdziernik 2017 10 KL Pazdziernik 2017 4 KL IX 5 KL IX 8 KL IX 2

Wielkanocny Koncert Dobroczynny

koncert dobroczynnyWielkanocny Koncert Dobroczynny na rzecz budowy oddziału dziecięcego Hospicjum bł. Michała Sopoćki w Wilnie odbędzie się w sobotę, 24 marca br. o godz. 17.00 w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Podczas około 1,5 godzinnego wydarzenia wystąpią goście z Wileńszczyzny:  znany i ceniony Zespół Tańca Ludowego „Perła” z Niemenczyna, wykonujący tańce narodowe i ludowe polskie, litewskie, ukraińskie, rosyjskie i innych narodów oraz Zespół „Mejszagolanki”, wokalny zespół kobiecy, na którego repertuar składają się polskie pieśni ludowe i patriotyczne, pieśni autorskie, biesiadne i estradowe.

Po koncercie będzie można kupić wspaniałe palmy wileńskie i kaziukowe serca z piernika. Gościem specjalnym będzie siostra Michaela Rak, założycielka i dyrektor wileńskiego hospicjum.

Całkowity dochód uzyskany ze sprzedaży biletów oraz palm i serc wielkanocnych zostanie przeznaczony na rzecz budowy oddziału dziecięcego wileńskiego hospicjum. 

Piękną oprawą wydarzenia będą oryginalne, wileńskie palmy i ręcznie robione piernikowe serca, tradycyjnie obecne podczas Kaziuków – barwnego jarmarku obchodzonego od ponad 400 lat w Wilnie, 4 marca, ku czci św. Kazimierza, patrona Polski i Litwy. Gościem specjalnym będzie siostra Michaela Rak – założycielka i dyrektor wileńskiego hospicjum.

Bilety w cenie 30 zł do nabycia na stronie Internetowej Muzeum oraz w kasach Muzeum (w godz. 9.30-17.00) przez koncertem. 

Organizatorami koncertu są: Muzeum II Wojny Światowej, Dom Kresy w Gdańsku i Gmina Kolbudy.

Sprzedaż biletów:

https://bilety.muzeum1939.pl/impreza/wielkanocny-koncert-dobroczynny,103.html

Informacja na stronie:

http://muzeum1939.pl/wielkanocny-koncert-dobroczynny-na-rzecz-hospicjum-w-wilnie/aktualnosci/1182.html

Wydarzenie na fb

https://www.facebook.com/events/208302146587439/

Michał Rzepiak
Stowarzyszenie Wspólnota Polska, Oddział Pomorski
koordynator projektu Dom Kresy

Dwory dawnych gdańszczan

PLAKAT-DWORYNie pozwólmy przeminąć dworom dawnych gdańszczan – to cykl obrazów  Krystyny Marii Kahsin malowanych tuszem i akwarelą. To tęsknota za tym co minęło, za niepowtarzalną  atmosferą dawnych czasów.

Wernisaż wystawy prac malarskich Krystyny Marii Kahsin odbędzie się 26 stycznia br. o godz. 18 w Gdańsku, ul Aksamitna 1 (Przychodnia Lekarska). Wykład wygłosi prof. Andrzej Januszajtis.

Dwory dawnych Gdańszczan

Konkurs Skrzypcowy Pamięci Aleksandry Januszajtis

Konkurs skrzypcowy Fot_J_Wikowski kom IMG_9960

Państwo Januszajtis wraz z Laureatami XII Ogólnopolskiego Konkursu Skrzypcowego Pamięci Aleksandry Januszajtis. Fot. Janusz Wikowski

W Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku odbył się 25 listopada Koncert laureatów XII Ogólnopolskiego Konkursu Skrzypcowego Pamięci Aleksandry Januszajtis.

Konkurs skrzypcowy Fot_J_Wikowski kom IMG_9928

Justyna Grudzień z Poznania, uczennica prof. Kariny Gidaszewskiej – laureatka XII Konkursu. Fot. J. Wikowski

Fotorelacja Janusza Wikowskiego

Zobacz także

Konkurs skrzypcowy Fot_J_Wikowski kom IMG_9922

Michał Orlik z Katowic, uczeń prof. Szymona Krzeszowca – zdobywca II miejsca w XII Konkursie. Fot. J. Wikowski

Konkurs skrzypcowy Fot_J_Wikowski kom IMG_9774

Hanna Pozorska z Gdańska, uczennica prof. Małgorzaty Skorupy – laureatka XII Konkursu. Fot. Janusz Wikowski

Prof. Januszajtis o „Kwiatach najznakomitszych mężów”

W MEDIACH. „Tego na pewno nie wiecie. Kwiaty dla Konstancji” – publikacja Andrzeja Januszajtisa w trojmiasto.wyborcza.pl

.
W 1626 r. ukazała się w Mediolanie antologia 36 utworów muzycznych 24 kompozytorów pod tytułem „Flores praestantissimorum virorum (Kwiaty najznakomitszych mężów), zebrane przez Philippa Lomatia (Filipa Lomazziego), księgarza, do śpiewania na jeden, dwa, trzy i cztery głosy, do których dodana msza, Magnificat, tudzież dwie kancony, jak mówią alla Francese (na francuską modłę) z dwoma, trzema i czterema instrumentami, następnie partita na organy, niedawno na widok publiczny wydane, dla najsławniejszej Konstancji Czirenberg z Gdańska, w Mediolanie, czcionkami tegoż Lomatia, roku 1626”. Dalej następują wierszowane dedykacje. Laurentius Frissone, określony jako „prezbiter” (kapłan), napisał:

Pytasz, czemu Konstancję otacza wieku chwała?

Ona wśród Muz największa, jak też największa z Charyt,

Góruje nad mężami, bogom zamyka usta.

Mową, wiernością, głosem, niezwykłym wdziękiem swoim

Sprawia, że Gdańsk ją sławi, uwielbia Polska cała.

Tak tylko śmiertelnicy nad bogów wznieść się mogą”.

(Dla przypomnienia: Charyty to greckie boginie wdzięku, towarzyszki Afrodyty). Franciscus Bampho ujął laudację krócej:

„Powiem to bez wahania: przez słodycz, śpiew i stałość

jest ona jako Febe, co serca nam porywa”.

Najdłuższą dedykację stworzył wydawca zbioru. Oto jej fragment:

„Nie mogła cnót Twoich chwała w granicach Polski, choćby najszerszych się pomieścić, tu tedy wraz ze sławą i najwierniejszą imienia Twego rekomendacją do Włoch, do Mediolanu dotarła. I tak oświeciła, że tak jak do wszystkich oczu przeniknęła, tyleż przyjaznych promieni wywołała i szacunek i miłość dla Ciebie umocniła. (…) Jesteś heroiną, w której wszystkie Charyty mają mieszkanie, kształtami Helenę, obyczajami Penelopę, umysłem Palladę, głosem i wdziękiem Dianę, śpiewem nową na Parnasie muzę Kaliopę, języków znajomością, nauk wszelkich opanowaniem i wiedzą współczesnych przewyższasz. Lecz tym, co wszystkich do uwielbienia porywa, jest to, co przynosi sława Twej niesłychanej, wręcz niewiarygodnej chwały w sztuce muzyki. Że najbieglejsze masz ręce, najzręczniejsze palce do grania, słowicze gardło do śpiewu, tak że w śpiewie z najznamienitszymi Niezwyciężonego Króla Polski i Szwecji artystami i mistrzami jego dworu, jak sam Książę z zachwytem osądził, nie wahasz się współzawodniczyć”.

Wszystko to było prawdą. Konstancja Czirenberg, w owym czasie 21-letnia (ur. w 1605 r.) córka burmistrza, znana nam z późniejszej relacji Ogiera, łączyła niezwykłą urodę z wszechstronnymi zdolnościami. Świetna śpiewaczka i instrumentalistka, pięknie rysowała, malowała i haftowała. Poza językiem niemieckim biegle opanowała polski, łacinę, francuski i włoski, być może także szwedzki. Od 1628 r. była żoną ławnika Zygmunta Kerschensteina, późniejszego rajcy, sędziego i królewskiego burgrabiego, matką trojga dzieci. W czasie wizyt królewskich w 1623 i 1635/36 r. była ozdobą towarzystwa. Wysławiano jej wdzięk, naturalność i skromność. Zmarła w 1653 r., w czasie zarazy, która zabrała jedną szóstą mieszkańców Gdańska.

W jaki sposób Konstancja zyskała taką sławę w Mediolanie? Katarzyna Grochowska, autorka eseju „From Milan to Gdansk”, wysunęła hipotezę, że wieść przekazał ów „Książę” z dedykacji, czyli królewicz Władysław Waza, który zawadził o Mediolan w 1624 r. Sądzę jednak, że tamtejsi muzycy musieli ją słyszeć na żywo. Kiedy? Nie wiadomo. Poświęcone jej mediolańskie „Kwiaty” (z nutami!) można znaleźć w zagranicznych bibliotekach. To piękna muzyka, wprost wymarzona do wykonania przez naszą powołaną do takich celów Cappellę Gedanensis.

Andrzej Januszajtis

(tekst opublikowany w w trojmiasto.wyborcza.pl)

Nigel Cennedy i Cappella Gedanensis

KK WP_20170502_17_21_44_Pro_LI

Nigel Kennedy i Marek Więcławek

Wielkie tournee po Polsce z „Czterema porami roku” Vivaldiego. Szczecin, Warszawa, Poznań, Toruń i Gdańsk – taką trasę koncertową odbędą wspólnie światowej klasy skrzypek Nigel Kennedy i Cappella Gedanensis w dniach od 4 do 12 maja 2017 r.

W programie koncertów „The New Four Seasons and My World” znajdą się na nowo opracowane „Cztery Pory roku” Antonia Vivaldiego, aranżacje Jimmi’ego Hendrixsa i in.

Po raz pierwszy Nigel Kennedy i Cappella Gedanensis zagrali w Gdańsku w Starym Maneżu w 2016 roku.

Fantastyczna energia i wirtuozeria

Konferencję prasową poprzedziła otwarta próba, podczas której mieliśmy okazję wejść w atmosferę przygotowywanego koncertu. W ruch poszły instrumenty elektroniczne, dźwięki zwielokrotnione przez nagłośnienie rozsadzały wprost siedzibę Cappelli Gedanensis przy ulicy Nowe Ogrody w Gdańsku. Energetyczny wirtuoz zelektryzował muzyków, którzy na co dzień zajmują się wykonawstwem subtelnej muzyki dawnej. Takiej atmosfery jeszcze tutaj nie było!

Nigel, jak zwykle, ubrany był na sportowo, jako fan piłki nożnej przywdział dwie koszulki Crakovii i Aston Villa.

– Miłość do piłki jest dla mnie miłością ponad wszystko – powiedział tuż po próbie rozemocjonowany, tryskający humorem skrzypek, piłka łączy narody, dzisiaj odbywa się finał o Puchar Polski.

Marzenia się spełniły

– Gram z Celppellą Gedanensis, ponieważ zespół ma w sobie fantastyczną energię, są tu poszczególne osoby obdarzone wirtuozerią – kontynuuje Nigel Kennedy. – Zaprezentujemy Vivaldiego, dlaczego nie? To cudowna muzyka o prostej wyrazistej strukturze pobudzająca do wciąż nowych, odkrywczych, interpretacji. Dorastałem na tej muzyce, to jest piękno, którym chcę się dzielić ze światem. Nie chodzi o pokazywanie kolejnych interpretacji technicznych, chcę dać, grając, coś osobistego.

– Cieszymy się, że po tylu latach marzenia się spełniły, zjawił się wielki Nigel Kennedy – powiedział Marek Więcławek, dyrektor i solista Cappelli Gedanensis. – Mamy ogromne szczęście do znakomitości ze świata, niedawno na dawnych instrumentach graliśmy z Guliano Carmignola. Dzisiaj Nigel Kennedy, zupełnie inna specyfika, artysta codziennie inaczej interpretuje muzykę, jest rewelacyjny! Wspólna praca i koncerty dodają nam wiele energii, satysfakcji i stwarzają nowe, szerokie perspektywy.

Finałem tournee będzie wspólny występ w piątek, 12 mama o godzinie 20 w Starym Maneżu przy ulicy Słowackiego 23 w Gdańsku – Wrzeszczu.

Katarzyna Korczak

KK Kennedy&GedB2gacopromotionsX3GDANSK2

NIGEL KENNEDY – BIOGRAFIA

Ręka przeznaczenia wyniosła Nigela Kennedy’ego do rangi jednego z największych artystów świata muzyki klasycznej.

Urodził się i wychował w rodzinie muzyków, wykształcił się w społeczności muzyków, i to właśnie muzyka otworzyła mu drogę do międzynarodowej kariery i statusu supergwiazdy.

Kennedy jest najpopularniejszym skrzypkiem wszechczasów, a jego płyty sprzedają się w rekordowych nakładach. W pojedynkę wytyczył nowe szlaki dla kolejnych pokoleń artystów, którzy odnoszą sukcesy zarówno na polu muzyki poważnej, jak i popularnego mainstreamu. Jego wirtuozowska technika, unikalny talent i nieodparty sceniczny urok pozwoliły mu wnieść świeżą perspektywę zarówno do repertuaru klasycznego, jak też współczesnego.

Poszerzając granice, które dla innych muzyków są nieprzekraczalne, nieustannie dokonuje pionierskich odkryć w dziedzinie nowych brzmień i metod wykonawczych.

Wytrwały, zdecydowanie dążący do celu i wyjątkowy w każdym calu, Kennedy w swoim repertuarze łączy muzykę klasyczną, jazz, muzykę klezmerską, rockową i wiele, wiele innych gatunków.

Gdy był dzieckiem, matka najpierw zachęcała go do nauki gry na fortepianie, a następnie kupiła mu pierwsze skrzypce. Jego pierwsza nauczycielka skrzypiec wykazując się dalekowzrocznością starała się łączyć naukę z zabawą – nie wymagała od malca ćwiczeń dłuższych niż kilka minut i zawsze wynagradzała go słodyczami.

Jego wybitny talent błyszczał już od dzieciństwa i gdy Kennedy miał siedem lat odkrył go sam wielki Yehudi Menuhin i zaproponował mu naukę w swojej szkole, opłacając z własnej kieszeni wszystkie związane z tym koszta. Kennedy ukończył naukę celująco, osiągając niebywałą biegłość, postanowił jednak kontynuować studia, tym razem w nowojorskiej szkole Juilliard School pod kierunkiem Dorothy DeLay.

Już na etapie studiów zaczął się wyróżniać niekonwencjonalnym podejściem do wykonawstwa. Krytykował bezsensowny konformizm, którego oczekiwano wówczas od młodych muzyków i zdarzało mu się na scenie nonszalancko zdjąć marynarkę i rozwiązać muchę – co wywoływało zachwyt publiczności.

Jak mówi: „Dawało mi to poczucie bezpośredniego kontaktu ze słuchaczami na widowni. Dzięki temu zdawali sobie sprawę, że jestem jednym z nich. A koncerty stawały się bardziej ekscytujące”.

Aczkolwiek szufladkując Kennedy’ego jako efekciarskiego indywidualistę byłoby uproszczeniem. Jest bez wątpienia jednym z największych wirtuozów, a jego fascynujący talent, żelazna etyka pracy i skłonność do perfekcjonizmu nieustannie pozwalają mu się wznosić na kolejne wyżyny. Dzięki temu że rozpoczyna każdy dzień od trzech godzin intensywnych skrzypcowych ćwiczeń, udaje mu się ustawicznie rozwijać i doskonalić w miarę rozwoju kariery.

Lecz Kennedy zostawia niezatarte ślady swojego talentu nie tylko w muzyce klasycznej. Legendarne stało się jego odświeżenie twórczości Jimiego Hendrixa, które na prośbę spadkobierców wielkiego gitarzysty nagrał na płycie będącej hołdem dla kultowego bluesmana. Przełomowy krążek The Kennedy Experience wypełniają improwizowane utwory oparte na kompozycjach Hendrixa.

Wkład Kennedy’ego w świat muzyki rockowej obejmuje kolaboracje z wieloma artystami takimi jak: Sir Paul McCartney, Kate Bush, zespół The Who, czy wokalista Led Zeppelin Robert Plant.

„Wiele się nauczyłem dzięki współpracy z tymi ludziskami” – opowiada artysta. – „Macca to naprawdę wybitny i wszechstronnie utalentowany muzyk ze szczególnym darem do melodii, Planty to prawdziwa legenda rocka, Kate zawsze dawała z siebie wszystko na 200%, a Daltry i Townsend z The Who zmienili na zawsze oblicze muzyki”.

Kennedy odczuwa silną więź i bliskość ze słuchaczami z wszelkich sfer społecznych i dzięki temu udaje mu się popularyzować i wprowadzać ożywczego ducha do nieco sztywnego i wyniosłego światka muzyki klasycznej, wprowadzając doń spontaniczność i naturalność. Przykładem może tu być zamiłowanie artysty do futbolu – jest wiernym kibicem klubu Aston Villa – co często pomaga też przełamywać bariery.

Gdy jego ukochany klub walczył puchar o Mistrzostw Europy w Rotterdamie w 1982, Kennedy grał akurat koncert w Niemczech. Przerwał wówczas występ i kazał na scenie umieścić wielki ekran, żeby móc razem z publicznością obejrzeć mecz – i dopiero po transmisji kontynuował koncert. Jak wspomina: „To był bardzo dobry mecz. A publiczności podobała się zarówno muzyka jak i piłka”.

Artysta z potrzeby serca uczestniczy też w akcjach humanitarnych jako aktywista, niezmordowanie walcząc o pomoc dla ludzi zubożałych i dotkniętych nędzą. Głośno też zabiera głos w obronie ofiar opresji i uciskanych mniejszości, których cierpienia często spotykają się z obojętnością mediów.

Pomiędzy koncertami, które gra dosłownie na terenie całego świata, prywatnie artysta dzieli swój czas pomiędzy domami w Anglii i Polsce, gdzie mieszka z żoną, Agnieszką. Małżonkowie współpracowali ostatnio przy nowej płycie Kennedy’ego pt. My World, na której znalazła się muzyka do nowej wersji sztuki Czechowa pt. Trzy siostry. Autorką nowego przekładu sztuki jest Agnieszka Kennedy, a muzykę skomponował oczywiście nasz wielki skrzypek.

Na płycie My World znalazły się również utwory będące hołdem dla pięciu muzyków i artystycznych mentorów Kennedy’ego, którzy wpłynęli na jego życie, pomagając mu na jego drodze twórczej.

Legendarni skrzypkowie tacy jak Yehudi Menuhin i Stephane Grappelli byli dla Kennedy’ego ogromną inspiracją w jego dążeniu do wielkiej światowej sławy. Ale wiele zawdzięcza też innym artystom. W rozwoju muzycznym pomógł mu wielki Isaac Stern, cenna była dla niego też twórcza współpraca z polskim gitarzystą jazzowym Jarkiem Śmietaną oraz z wybitnym amerykańskim instrumentalistą Markiem O’Connorem. Wyrazem wdzięczności Kennedy’ego za ten bezmiar inspiracji są kompozycje własnego autorstwa, które pozwalają mu w pełni zaprezentować swoje nadzwyczajne zdolności wykonawcze, jak też olśniewający talent kompozytorski. Sam komentuje to skromnie, mówiąc: Chciałem po prostu znaleźć jakiś muzyczny sposób na to by im podziękować”.

 

W nadchodzących latach Kennedy’ego czeka jeszcze wiele twórczej pracy. Ma w planach liczne koncerty i projekty, dzięki którym będzie nieustannie rozwijał innowacje brzmieniowe pozwalające mu uszczęśliwiać miliony ludzi.

Jako kompozytor, wykonawca i leader zespołu jego najważniejszym celem pozostaje ustawiczny rozwój oraz – jak to czynił do tej pory – poszerzanie horyzontów muzycznych i wprowadzanie przełomowych rozwiązań twórczych.

„Czasami porównuję muzykę do sportu wyczynowego. Wielcy sportsmeni bez przerwy pracują nad sobą i starają się być coraz lepsi. Nawet gdy już osiągną szczytowe pierwsze miejsce, nigdy nie są tym usatysfakcjonowani, zawsze chcą dokonać jeszcze więcej. No i ja tak samo. Możecie być pewni, że jeszcze was niejednym zaskoczę. Jestem bardzo podekscytowany swoimi planami na przyszłość”.

Wśród wielu wyróżnień i zaszczytów jakie zdobył Kennedy można wymienić nagrody BRIT, niemieckie ECHO i Bambi, liczne nominacje do Grammy i wiele innych na terenie całego świata. Jego repertuar wykonawczy i płytowy sięga od muzyki epoki baroku aż do współczesności. Wiele z jego albumów zyskały status płyty platynowej i złotej, a najnowszy krążek pt. My World zdążył już się wspiąć na szczyt listy przebojów płyt z muzyką klasyczną w Anglii.

Jest to artysta jedyny w swoim rodzaju, a jego kariera nieprzerwanie się rozwija zasłużenie zdobywając kolejne szczyty. Te słowa byłyby na pewno muzyką dla uszu rzeszy jego fanów.

*

CAPPELLA GEDANENSIS

Cappella Gedanensis to zespół powstały w roku 1981 dzięki inicjatywie Aliny Kowalskiej-Pińczak. Założeniem była kontynuacja działającej od XVI wieku Kapeli Rady Miejskiej w Gdańsku. Po raz pierwszy w historii na jego czele stanęła kobieta jako siedemnasty kapelmistrz, co uznać można za signum temporis naszych czasów. Jednocześnie wskazuje na niezwykłą otwartość Cappelli Gedanensis na wyzwania repertuarowe. Początkowo jako Zespół Muzyki Dawnej skupiał się na twórczości mistrzów związanych z Pomorzem (K. Förster, J.V. Meder, M.D. Freisslich i in.) i spuścizną wielkich mistrzów z J.S. Bachem i A. Vivaldim na czele. Rok 1992 to ważna data w historii zespołu, od tego momentu stał się on Samorządową Instytucją Kultury Miasta Gdańska. Uświetniał uroczystości związane z wizytą ważnych osobistości jak papież Jan Paweł II, Margaret Thatcher, Książę Karol. Zespół miał także zaszczyt dwukrotnego koncertowania w czasie uroczystości w Bazylice św. Piotra w Rzymie: w roku 1997 na 1000-lecie chrztu Gdańska i w roku 1999 podczas uroczystości ogłoszenia św. Brygidy Szwedzkiej patronką Europy. Wszystko to wpłynęło na niezwykle szybki rozwój artystyczny Cappelli Gedanensis. W krótkim czasie zespół wystąpił w większości krajów Europy, w Ameryce Północnej i Azji. Prezentował się na znaczących festiwalach muzycznych, m.in. Vratislavia Cantans, Royal Music Festival w Sztokholmie, Festiwal Radiowy WDR (Niemcy), Festiwal Muzyki Sakralnej w Abu-Gosh (Izrael) czy na Międzynarodowym Festiwalu PROBALTICA. Każda ważna scena polska stała się również miejscem występów Cappelli Gedanensis, w tym Filharmonia Narodowa w Warszawie, sale koncertowe w Toruniu, Wrocławiu, Krakowie czy Poznaniu. Nagrany został szereg płyt (Pory Roku A. Vivaldiego, Nowy Rok u Ojca Świętego, Stabat Mater L. Boccheriniego i in.), które docenione zostały nagrodami, w tym nominacją do Fryderyka 2008. Minione kilka lat działalności to absolutny rozkwit zespołu. Wspomnieć można choćby podjęcie stałej współpracy z K.A. Kulką (który od roku 2012 jest Konsultantem Artystycznym Cappelli Gedanensis), P. Eswoodem, G. Carmignolą, M. Ortegą, Ł. Długoszem, W. Wiłkomirską czy N. Kennedym. Z ostatnim z wymienionych zespół odbędzie w roku 2017 trasę koncertową po Polsce. Dodatkowo dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zakupione zostały instrumenty dawne, dzięki Instytutowi Muzyki i Tańca odbywają się prawykonania dzieł młodych polskich kompozytorów, a podejmowanie kolejnych wyzwań artystycznych poprzez wykonywanie muzyki od Renesansu po współczesność sprawia, że Cappella Gedanensis jest zespołem rozpoznawalnym nie tylko na Pomorzu, w Polsce, ale pojawia się w świadomości melomanów całej Europy.

Teatr to życie, życie to teatr…

URODZINY foto Dominik Werner (6)GDAŃSK. Po premierze spektaklu „Urodziny czyli ceremonie żałobne w czas radosnego święta”.  Na „Urodziny czyli ceremonie żałobne w czas radosnego święta” nie powinni przychodzić ci, którzy na Teatrze Wybrzeże się nie wychowali, nie mieli i nie mają tutaj ukochanych aktorów, reżyserów. Bohaterem przedstawienia jest teatr z artystycznego i ludzkiego punktu widzenia, wpisany w rzeczywistość społeczną i polityczną. To, co przygotowano, oscyluje pomiędzy akademią ku czci a rozprawą filozoficzną, dokumentem i plotką.

Jest to przede wszystkim wielki urodzinowy jubel, mamy bardzo wiele dobrego humoru, ale jest też okrucieństwo, agresja, bezwzględność, strach.

Jędrusik, Cybulski i inni

Spektakl autorstwa Radosława Paczochy, w reżyserii Adama Orzechowskiego, powstał w sezonie obchodów podwójnego jubileuszu Teatru Wybrzeże: 70 lecia pracy w Trójmieście i 50 lecia działalności w gmachu na Targu Węglowym. Na „Urodziny…” zapraszają plakaty w dwóch wersjach – z artystycznym wizerunkiem dwojga powojennych celebrytów: Kaliny Jędrusik i Zbigniewa Cybulskiego, którzy w powszechnej pamięci przetrwali do dziś. Jest bardzo wiele innych postaci związanych z naszym teatrem. O tym, co do dziś z ich pracy, obecności z nami pozostało w pamięci zbiorowej, zadecydowały teksty publikowane na przestrzeni lat przez upolitycznionych, wpływowych „pismaków” i socjologów, medialny szum stwarzany przez samych artystów dla poklasku i sławy, przypadek, a bywało i bywa, że i nieporozumienie. Teatr działający od 1946 roku w zmieniających się warunkach politycznych, ekonomicznych, zależny i oddziaływujący na rzeczywistość.

Jak na przestrzeni lat wyglądało życie i praca tych, którzy albo odeszli na zawsze, albo odpłynęli do innych środowisk? Opowiadają o tym aktualnie zatrudnieni w Teatrze Wybrzeże aktorzy, a czynią to z wdziękiem, talentem, energią, wykazują inteligencję sceniczną, wzruszają i tryskają humorem. Patrzymy z przyjemnością na twórczy, okrzepnięty zespół, który z pełną świadomością kontynuuje tradycje i dorobek swoich poprzedników.

Od początku tok myślenia prowadzony jest tak, że nic nie bierze się z niczego, każdy miał nauczyciela, że, jak mówi na początku Aktor Młody „Dziedzictwo jest tworzeniem kultury, tu i teraz, chociaż z uwzględnieniem przeszłości…”

Przedstawienie jest rodzajem retrospekcji zdarzeń z życia artystycznego i osobistego ludzi teatru, wejrzeniem w organizację instytucji artystycznych, wydarzeń politycznych na Wybrzeżu i w Polsce, wszystko to nawzajem się przenika, rzutuje na siebie, odbija na losach artystów i widzów. To, co działo się i dzieje w naszym środowisku podlega także mechanizmom od wieków obecnym w teatrze na świecie.

Metroseksualni marynarze pociągają za sznurki

W przedstawieniu nie ma akcji w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, jest mnóstwo: cytatów z utworów dramatycznych, literackich, prasy, fragmentów, wręcz strzępów wspomnień, przekazywanych z ust do ust anegdot, dobranych autorsko, subiektywnie. Ten konglomerat przyprawić może o zawrót głowy, ale pęd zgodny jest z rytmem codziennej pracy i życia, a zwłaszcza szalonej urodzinowej imprezy, taka jest konwencja przedstawienia. Zacytuję słowa reżysera Radosława Paczochy: (…)” Na pewno jest to też historia, którą można sobie wyobrazić inaczej, ale też historia, którą tak właśnie można sobie wyobrazić, bo jest ona przede wszystkim artystyczną ekspresją.” Tak właśnie spointować by należało spektakl przygotowany na nasze teatralne urodziny.

Aktorzy kreują po kilka postaci, zmiany wcieleń odbywają się błyskawicznie, można się chwilowo nawet trochę pogubić, wszyscy aktorzy zasługują na najwyższe uznanie. Spiritus movens dziania się na scenie jest osobliwy tercecik zniewieściałych, zgodnie z aktualną nomenklaturą metroseksualnych marynarzy, grają ich Piotr Biedroń, Marcin Miodek i Jakub Mróz. To oni – grają rewelacyjnie! – wywołują osoby, zdarzenia, pociągają za sznurki, wydają cenzury, pozwalają wejść do zabawy, albo wyrzucają uczestnika zdarzeń poza nawias istnienia. Utkwiła w pamięci zwłaszcza Marta Herman grająca Kalinę Jędrusik, podobna fizycznie do bohaterki, dysponuje równie ciepłym, uwodzicielskim, jak ona głosem, ma porównywalny wdzięk, czar. I Robert Ninkiewicz jako Andrzej Cybulski, wyrazisty i przekonujący w swoim rozmemłanym artyzmie, żądzy sławy połączonej z brakiem pewności siebie. Agata Bykowska – żywiołowa, wulkan energii zagrała Barbarę Krafftównę, w jej imieniu opowiada jak z wdziękiem wcieliła się w Chochlika w „Balladynie”. Dorota Androsz dostała rolę Wandy Stanisławskiej Lothe i zostaje wyrzucona przez mistrzów ceremonii z obchodów jubileuszowej fety i stłamszona poza granice możliwości. Katarzyna Michalska gra swojego dziadka, aktora i dyrektora teatru, Stanisława Michalskiego. Piotr Łukawski doskonale wciela się w rolę zmieniającego się na przestrzeni lat pierwszego sekretarza, który na koniec awansuje do lokalnego mafioso.

Kontener przewiązany wstążką i „Sto lat”!

Jest oczywiście galeria dyrektorów i reżyserów, pokazani są szybko, w biegu, kilka kwestii w imieniu Stanisława Hebanowskiego wypowiada znakomity aktor Marek Tynda. Była to wielką postać, pamiętamy jego charakterystyczny sposób mówienia, poruszania się, cudowną erudycję, tembr głosu, było z tego na scenie bardzo mało.

Scenografia Magdaleny Gajewskiej nie jest rozbudowana, centralnym punktem odniesienia jest opakowany czerwoną kokardą gigantyczny kontener pełniący różne funkcje. Natomiast wprowadziła artystka ciekawe kostiumy i peruki dla aktorów grających aktorów, nie wiem natomiast dlaczego dyrektorów ubrała w uniformy. Scenograf wprowadziła ogromnie wiele rekwizytów (sztuczne kwiaty, baloniki, maski, papierowe królewskie korony i in.), którymi chwilami zasypywana jest scena i sami aktorzy.

Piosenka „Sto lat” rozbrzmiewa w czasie przedstawienia nie raz, są fanfary, wiwatujące wystrzały.

Rozważania o teatrze na przestrzeni siedemdziesięciu lat w sztuce „Urodziny czyli ceremonia żałobne w czas radosnego święta” pozwalają na wyciągnięcie konkluzji: życie i teatr przenikają się nawzajem i są ulotne jak mgła. Pomimo starań i wysiłków nie zawsze osiągniemy sukces, bo jakże często w grę wchodzą „nieprzewidziane okoliczności”. Z tych samych powodów nie wiemy kiedy i dlaczego będziemy zmuszeni zejść ze sceny – życiowej, teatralnej. Najważniejsze jest działać, nadążać za pędzącym światem, dawać światu jak najwięcej siebie.

Katarzyna Korczak

Zdjęcia Dominik Werner. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

URODZINY foto Dominik Werner (9) URODZINY foto Dominik Werner (8) URODZINY foto Dominik Werner (6) URODZINY foto Dominik Werner (5) URODZINY foto Dominik Werner (4) URODZINY foto Dominik Werner (3) URODZINY foto Dominik Werner (2) URODZINY foto Dominik Werner (1) Layout 1 Layout 1

*

  • URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTAReżyseria: Adam Orzechowski
    Scenografia i reżyseria świateł: Magdalena Gajewska
    Muzyka: Marcin Mirowski
    Asystent reżysera: Michał Jaros, Wioleta Ochocka
    Inspicjent: Jerzy Kosiła

W spektaklu występują: Dorota Androsz, Agata Bykowska, Katarzyna Dałek, Marta Herman, Katarzyna Z. Michalska, Maria Mielnikow-Krawczyk, Marzena Nieczuja Urbańska, Piotr Biedroń, Piotr Chys, Jerzy Gorzko, Michał Jaros, Mirosław Krawczyk, Piotr Łukawski, Krzysztof Matuszewski. Marcin Miodek, Jakub Mróz, Robert Ninkiewicz, Jakub Nosiadek, Zbigniew Olszewski, Grzegorz Otrębski, Cezary Rybiński, Marek Tynda, Piotr Witkowski.

Premiera: 7 kwietnia 2017 roku na Dużej Scenie
Kolejne spektakle: 8, 9, 11, 12, 17, 18 kwietnia oraz 12, 13, 14 maja

Adam Orzechowski (ur. 1957) – reżyser. Absolwent Wydziału Reżyserii PWST w Krakowie. W latach 2000-2005 dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Od 2006 roku dyrektor Teatru Wybrzeże. Powołał do życia Festiwal Prapremier i przegląd Wybrzeże Sztuki. Jako dyrektor naczelny i artystyczny stoi za jednym z największych sukcesów gdańskiej sceny od lat. Reżyserował teksty klasyczne i współczesne w teatrach całej Polski, m.in. SZALEŃSTWO WE DWOJE Eugene Ionesco w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi, AKTORA Bogusława Schaeffera w Teatrze Współczesnym im. Edmunda Wiercińskiego we Wrocławiu, PRZERŻNĄĆ SPRAWĘ Davida Mameta w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, NIEPOROZUMIENIE Alberta Camusa w Teatrze Polskim w Warszawie, CZAROWNICE Z SALEM Arthura Millera w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, BOGA Woody’ego Allena w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, OŻENEK Nikołaja Gogola w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu, DZIEŃ DOBRY I DO WIDZENIA Athola Fugarda w Teatrze Polskim w Poznaniu, DZIADY Adama Mickiewicza w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze, POSKROMIENIE ZŁOŚNICY Williama Shakespeare’a w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie, I. ZNACZY INNA Andreasa Sautera i Bernharda Studlara oraz SKÓRZANĄ MASKĘ Helmuta Kraussera w Teatrze Polskim im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy. Jako etatowy reżyser (w latach 1993-1996) Teatru Wybrzeże w Gdańsku wyreżyserował tam m.in. MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ Gabrieli Zapolskiej i WESOŁE KUMOSZKI Z WINDSORU Williama Shakespeare’a. W ostatnim 10-leciu na gdańskiej scenie zrealizował m.in. INTYMNE LĘKI Alana Ayckbourna, FARSĘ Z WALWORTH Endy Walsha, WIELE HAŁASU O NIC Williama Shakespeare’a, OŻENEK Nikołaja Gogola, TAJEMNICZĄ IRMĘ VEP Charlesa Ludlama, PER PROCURA Neila Simona, FAZĘ DELTA Radosława Paczochy, BABĘ CHANEL Nikołaja Kolady, spektakl (G)DZIE-CI FACECI, wielokrotnie nagradzanego BRONIEWSKIEGO Radosław Paczochy (m.in. Nagroda dla najlepszego spektaklu na 21. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi oraz drugie miejsce w plebiscycie na najlepszy spektakl Telewizyjnego Festiwalu Teatrów Polski), MURZYNA WARSZAWSKIEGO Antoniego Słonimskiego oraz PEŁNIĘ SZCZĘŚCIA Charlesa den Texa i Petera de Baana. Jego ostatnią realizacją jest spektakl TANGO ŁÓDŹ Radosława Paczochy wystawiony na deskach Teatru Powszechnego w Łodzi, który otrzymał Nagrodę publiczności dla najlepszego spektaklu na 22. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Adam Orzechowski jest laureatem wielu nagród i wyróżnień m.in. prestiżowego odznaczenia Srebrny Medal Zasłużony kulturze Gloria Artis, nagrody Gazety Wyborczej POMORSKI SZTORM w kategorii CZŁOWIEK ROKU, Honorowej Nagrody Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki, Nagrody Teatralnej Miasta Gdańska oraz Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego.

Radosław Paczocha (ur. 1977) – dramatopisarz, scenarzysta i dramaturg. Jest absolwentem polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim oraz Wiedzy o Teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie. Autor sztuk: ZAPACH CZEKOLADY, PRZYJACIEL, BAR BABYLON, BENIAMIN, REWOLUCJA ZWIERZĄT, UWODZICIEL, WIZYTA, FAZA DELTA, BRONIEWSKI, BYĆ JAK KAZIMIERZ DEYNA. Jego sztuki tłumaczone były na języki: angielski, niemiecki, czeski, gruziński oraz rosyjski. URODZINY… to jego czwarta realizacja w Teatrze Wybrzeże, w którym pracuje jako dramaturg od sezonu 2016/2017.

Magdalena Gajewska (ur. 1973) – scenograf. Absolwentka wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego poznańskiej ASP oraz Wydziału Scenografii ASP w Krakowie. Pracowała m.in. w Teatrze Powszechnym w Łodzi, Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Teatrze Polskim we Wrocławiu oraz w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 2006 roku scenograf Teatru Wybrzeże. Laureatka nagrody im. Teresy Roszkowskiej przyznawanej przez Polski Ośrodek Międzynarodowego Instytutu ITI. Jest autorką scenografii m.in. do FARSY Z WALWORTH Endy Walsha, BABY CHANEL Nikołaja Kolady, BRONIEWSKIEGO Radosława Paczochy w reżyserii Adama Orzechowskiego oraz do ARABELI Maliny Prześlugi w reżyserii Pawła Aignera.