Teatr Wybrzeże: Co to znaczy być Polakiem?

ruscy WER1532GDAŃSK. Pięć minut przed premierą „Ruskich” w Teatrze Wybrzeże.

(…) to sztuka o Polakach, którzy nie z własnej woli i winy zostali skazani na rozłąkę z krajem, a z powodu swojej tożsamości narodowej byli prześladowani. (…) czytamy w zapowiedzi premiery „Ruskich” Radosława Paczochy, w reżyserii Adama Orzechowskiego, która odbędzie się w niedzielę, 11 listopada 2018 roku.

Spektakl powstał dla uczczenia 100. Rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, zainauguruje działalność Starej Apteki – nowej sceny Teatru Wybrzeże, i otworzy przegląd przedstawień naszego teatru związanych z tematyką niepodległościową.

Radosław Paczocha: „Stygmat obcości”

Dalej w zapowiedzi czytamy: (…)Uwzględniając perspektywę historyczną autor przygląda się również losowi dzisiejszych polskich repatriantów, ich zmaganiom z własną tożsamością rozpiętą w dramatyczny sposób pomiędzy polską martyrologią a kulturową rosyjskością, na którą wyrokiem historii zostali skazani. A opowiadając o repatriantach, autor przygląda się również polskiemu losowi i zadaje pytania o prawo do bycia Polakiem na przekór historii.

– Dwanaście lat temu poznałem repatriantkę z Kazachstanu, Polkę, Julię Sałacińską, socjologa, która, mając siedemnaście lat, w latach 90. XX wieku, przyjechała do Polski, sama, potem ściągnęła rodzinę – opowiada Radosław Paczocha. – Pisała doktorat o trzech pokoleniach Polaków najpierw deportowanych do Kazachstanu, a potem repatriowanych do Polski. Wykonała ogromną pracę i dała osobiste świadectwo przeżyć, poprzez opisane przez nią losy poznałem dramat wielu repatriantów.

Miał przyjemność trochę pomagać Julii przy językowej korekcie doktoratu, który ukazał się jako książka pt. „Deportowani i repatrianci”. Po kilku latach pobytu w Polsce Julia Sałacińska – Rewiakin wyprowadziła się do Berlina, pracuje w obozie dla uchodźców.

– Powiedziała mi, że repatrianci czują się uchodźcami i mają dla nich duże zrozumienie, czego nierzadko nam brakuje. – kontynuuje dramaturg. – Jej życiorys pokazuje, że adaptacja do polskości, poczucie własnej polskości repatriantów, było i jest narażone, nie tylko w przypadku tej osoby, na stygmat obcości.

Polacy, którzy mają bardzo silne poczucie narodowej tożsamości, oczekują potwierdzenia tego w Polsce, odrzucenie jest dla nich niebywale bolesne, stygmatyzujące, niesprawiedliwe i to właśnie było dla autora bardzo silnym impulsem do napisania sztuki. Przeczytał inne książki, wspomnienia repatriantów, śledził aktualne publikacje na ten temat w prasie, uczestniczył w seminarium na Uniwersytecie Warszawskim.

Włączyć Polaków z Kazachstanu w obręb naszej wspólnoty, która świętuje wspólną sprawę – niepodległość

– Tytuł „Ruscy” na Święto Niepodległości nie wydaje się dość oczywisty, jest trochę prowokacyjny, chcemy symbolicznie włączyć Polaków z Kazachstanu w obręb naszej wspólnoty, która świętuje wspólną sprawę, niepodległość – mówi Radosław Paczocha. – Oczywiście, że Polacy z innych krajów czymś się od nas różnią, akcentem, wzrastają w obrębie innej kultury, nie ma co do tego złudzeń. Ale, czy to ich eliminuje z bycia częścią nas? Mam co do tego bardzo duże wątpliwości.

Dramaturg mówi ze smutkiem, że my, którzy jesteśmy u siebie, wynosimy z tego faktu poczucie pewności, czy lepszości, w stosunku do repatriantów. Polskość, to nie są liczby, to nie sytuacja raz na zawsze zdefiniowana, gdy się tu urodziliśmy, tu przyszli na świat nasi rodzice i dziadkowie, zwykle nie zadajemy sobie pytania o polskość, bo nikt jej nie podważa. Ta polskość jest nam nawet czasem zwyczajnie obojętna. Radosław Paczocha chciałby skłonić widzów do zadumy nad tym, czy nasza polskość więcej waży, od tej patriotycznej, potwierdzonej gorącym uczuciem polskości, jak to jest w przypadku Polaków repatriowanych z Kazachstanu.

Diaspora polska pochodząca z Żytomierza

– Polacy w mojej sztuce to diaspora polska pochodząca z Żytomierza, oni stracili kontakt z ojczyzną już po drugim zaborze – wyjaśnia autor sztuki. – Bo czym innym było mieszkać pod zaborem rosyjskim w okolicach Żytomierza, a inaczej sytuacja wyglądała w Kongresówce. W momencie, kiedy Stalin podpisywał deportacje, stanowili mniejszość narodową, ale taką, której wciśnięto na siłę sowieckie paszporty.

W czasie drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu nie mieli dokumentów upoważniających ich do powrotu do Polski, byli obywatelami Związku Radzieckiego. O tych Polakach opowiada sztuka. Ich repatriacja mogła się odbywać dopiero po rozpadzie Związku Radzieckiego w latach 90. XX wieku.

– Dopiero wtedy mogła się odbywać ich repatriacja, która przebiegała też z dużymi problemami – przypomina autor tekstu. – Jak prześledzimy procedury, na przykład pytania na egzaminie przed otrzymaniem Karty Polaka typu: „Kto jest patronem Krakowa?”, czy „Wymień lewobrzeżne dopływy Warty”, widać wyraźnie, że ocierało się to o absurd.

– Ci ludzie, którzy mają bogatą, martyrologiczną kartę, tak wiele wycierpieli za to, że byli przywiązani do polskości, są stawiani w sytuacji petentów, którzy się muszą nieustannie starać, żeby wrócić do ojczyzny – konkluduje autor sztuki. – We wspomnieniach czytałem, że dla wielu z nich pierwsza wizyta w polskiej ambasadzie była doświadczeniem, delikatnie mówiąc, trudnym. Czuli się jak intruzi, spodziewali się większej gościnności, otwartości, a zderzyli się z zimną procedurą.

Magdalena Gorzelańczyk: „Wytęskniony i upragniony świat”

– Podobnego przypadku w mojej rodzinie nie ma – mówi grająca główną postać, Wierę, Magdalena Gorzelańczyk, która w dniu próby medialnej obchodziła swoje urodziny. – Siostra mojego dziadka, jako mała dziewczynka, ze względu na perypetie wojenne, wyjechała do Ameryki. Dopiero w trakcie tworzenia spektaklu zaczęłam się zastanawiać na przykład nad tym po jakiemu ona myśli – po angielsku, amerykańsku, czy po polsku, albo czy się czuje bardziej Polką, czy Amerykanką. Jej historia jest nie taka sama, ale zbliżona z losem bohaterów przedstawienia.

Aktorka, przygotowując się do roli, przeczytała wiele wspomnień Sybiraków, śledziła losy rodaków znajdujących się tam w czasie wojny i dopiero niedawno do niej dotarło, że ci ludzie mieli i mają problem, żeby wrócić do Polski, myślała, że tam już ich nie ma. Stopniowo poznawała zagadnienia związane z losem zesłańców i ich potomków, by jak najlepiej wczuć się w powierzoną rolę.

Ci ludzie mają bardzo dużą potrzebę dzielenia się swoimi przeżyciami, nie chcą, aby zostały zapomniane, są bardzo uczuciowi, cieszą się z każdego spotkania z rodakami, podchodzą do nich z wielkim sercem, kontynuuje rozważania Magdalena Gorzeleńczyk. Ale, niestety, nie są tu przyjmowani tak, jak oczekują. Z powodu bariery językowej przyjmowani są jako Rosjanie i od razu skreślani, szufladkuje się ich jako przybyszy skądś tam i nie traktuje jak rodowitych Polaków.

– Kultywowane przez nich tradycje są nieco przefiltrowane, zmienione i tu muszą się pewnych rzeczy uczyć na nowo, ale bardzo im na tym zależy, bo to jest ich wytęskniony i upragniony świat, Polska – mówi aktorka. – Uświadomiłam sobie, że będąc w sklepie, tramwaju, tak łatwo nam pomyśleć, powiedzieć: „O, to jest ktoś z Rosji, z Ukrainy”, że nie zastanawiamy się nad losami tych ludzi, które może właśnie są takie, jak postaci z przedstawienia.

– Staramy się opowiedzieć o wielkich, niedoścignionych przez lata marzeniach bohaterów, wkładanych w młodsze pokolenia, którzy do Polski przybywają i mają te marzenia poprzednich pokoleń spełnić – konkluduje aktorka.

Adam Orzechowski: „Nie laurka, lecz gorzka przypowieść”

– Tekst nie był pisany specjalnie na ten dzień, Radosław Paczocha stworzył go kilka lat temu, zastanawialiśmy się w jakim momencie sztukę zrealizować w Teatrze Wybrzeże – mówi Adam Orzechowski, reżyser. – Myślę, że dobrze się złożyło, że premiera inauguruje nową scenę i uświetnia 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

– Spektakl nie jest laurką o Polsce i Polakach, to gorzka przypowieść, która zmusza nas do refleksji o tym, co myślimy o sobie – kontynuuje reżyser. – Wiadomo, że w ostatnim czasie trudno nam razem funkcjonować, nie rozmawiamy wspólnie, lecz w enklawach, które nie chcą się komunikować.

– Zapominamy też o ludziach, którzy żyją poza granicami – rozważa Adam Orzechowski. – Pojawia się w sztuce pytanie, co to znaczy być Polakiem i kto o tym decyduje? Czy dziewczyna od ośmiu pokoleń oderwana od Polski ma prawo jeszcze się nazywać Polakiem, czy jest Polakiem? Czy człowiek używający tego języka, chodzący do naszych szkół, coś niecoś wiedzący o historii jest w wystarczającym stopniu Polakiem?

Katarzyna Korczak

Zdjęcie z próby spektaklu „Ruscy”

Fot. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

*

Radosław Paczocha
RUSCY
Reżyseria: Adam Orzechowski
Scenografia, kostiumy, światło: Magdalena Gajewska
Muzyka: Marcin Nenko
Inspicjent, sufler: Agnieszka Szczepaniak

W spektaklu występują: Katarzyna Dałek, Magdalena Gorzelańczyk, Sylwia Góra-Weber, Katarzyna Z. Michalska, Agata Woźnicka, Piotr Biedroń, Piotr Chys, Krzysztof Matuszewski, Robert Ninkiewicz, Marek Tynda

Prapremiera: 11 listopada na scenie Stara Apteka
Kolejne spektakle: 13, 14 i 18 listopada oraz 1, 2, 8 i 9 grudnia

Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022.

Spektakl bierze udział w 25. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Adam Orzechowski (ur. 1957) – reżyser. Absolwent Wydziału Reżyserii PWST w Krakowie. W latach 2000-2005 dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Od 2006 roku dyrektor Teatru Wybrzeże. Powołał do życia Festiwal Prapremier i przegląd Wybrzeże Sztuki. Jako dyrektor naczelny i artystyczny stoi za jednym z największych sukcesów gdańskiej sceny od lat. Reżyserował teksty klasyczne i współczesne w teatrach całej Polski, m.in. SZALEŃSTWO WE DWOJE Eugene Ionesco w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi, AKTORA Bogusława Schaeffera w Teatrze Współczesnym im. Edmunda Wiercińskiego we Wrocławiu, PRZERŻNĄĆ SPRAWĘ Davida Mameta w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, NIEPOROZUMIENIE Alberta Camusa w Teatrze Polskim w Warszawie, CZAROWNICE Z SALEM Arthura Millera w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, BOGA Woody’ego Allena w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, OŻENEK Nikołaja Gogola w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu, DZIEŃ DOBRY I DO WIDZENIA Athola Fugarda w Teatrze Polskim w Poznaniu, DZIADY Adama Mickiewicza w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze, POSKROMIENIE ZŁOŚNICY Williama Shakespeare’a w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie, I. ZNACZY INNA Andreasa Sautera i Bernharda Studlara oraz SKÓRZANĄ MASKĘ Helmuta Kraussera w Teatrze Polskim im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy. Jako etatowy reżyser (w latach 1993-1996) Teatru Wybrzeże w Gdańsku wyreżyserował tam m.in. MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ Gabrieli Zapolskiej i WESOŁE KUMOSZKI Z WINDSORU Williama Shakespeare’a. W ostatnim 10-leciu na gdańskiej scenie zrealizował m.in. INTYMNE LĘKI Alana Ayckbourna, FARSĘ Z WALWORTH Endy Walsha, WIELE HAŁASU O NIC Williama Shakespeare’a, OŻENEK Nikołaja Gogola, TAJEMNICZĄ IRMĘ VEP Charlesa Ludlama, PER PROCURA Neila Simona, FAZĘ DELTA Radosława Paczochy, BABĘ CHANEL Nikołaja Kolady, spektakl (G)DZIE-CI FACECI, wielokrotnie nagradzanego BRONIEWSKIEGO Radosław Paczochy (m.in. Nagroda dla najlepszego spektaklu na 21. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi oraz drugie miejsce w plebiscycie na najlepszy spektakl Telewizyjnego Festiwalu Teatrów Polski), MURZYNA WARSZAWSKIEGO Antoniego Słonimskiego, PEŁNIĘ SZCZĘŚCIA Charlesa den Texa i Petera de Baana, URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA Radosława Paczochy i MARY PAGE MARLOWE Tracy’ego Lettsa. Jedną z jego ostatnich realizacją jest spektakl TANGO ŁÓDŹ Radosława Paczochy wystawiony na deskach Teatru Powszechnego w Łodzi, który otrzymał Nagrodę publiczności dla najlepszego spektaklu na 22. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Adam Orzechowski jest laureatem wielu nagród i wyróżnień m.in. prestiżowego odznaczenia Srebrny Medal Zasłużony kulturze Gloria Artis, nagrody Gazety Wyborczej POMORSKI SZTORM w kategorii CZŁOWIEK ROKU, Honorowej Nagrody Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki, Nagrody Teatralnej Miasta Gdańska oraz Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego.

Radosław Paczocha (ur. 1977) – dramatopisarz, scenarzysta i dramaturg Teatru Wybrzeże. Jest absolwentem polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim oraz Wiedzy o Teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie. Autor sztuk: ZAPACH CZEKOLADY, PRZYJACIEL, BAR BABYLON, BENIAMIN, EMIGRANTKI, REWOLUCJA ZWIERZĄT, KOŚCIUSZKO. OSTATNIA BITWA, POWSTANIEC THIEL, TANGO ŁÓDŹ, UWODZICIEL, WIZYTA, FAZA DELTA, BRONIEWSKI, BYĆ JAK KAZIMIERZ DEYNA, URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA. Jego sztuki tłumaczone były na języki: niemiecki, angielski, czeski, słowacki, rosyjski i gruziński.

Magdalena Gajewska – scenograf. Absolwentka wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego poznańskiej ASP oraz Wydziału Scenografii ASP w Krakowie. Pracowała m.in. w Teatrze Powszechnym w Łodzi, Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Teatrze Polskim we Wrocławiu oraz w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 2006 roku scenograf Teatru Wybrzeże. Laureatka nagrody im. Teresy Roszkowskiej przyznawanej przez Polski Ośrodek Międzynarodowego Instytutu ITI. Jest autorką scenografii m.in. do FARSY Z WALWORTH, BABY CHANEL, BRONIEWSKIEGO, MARY PAGE MARLOWE w reżyserii Adama Orzechowskiego oraz do ARABELI, WESOŁYCH KUMOSZEK Z WINDSORU i ZAKOCHANEGO SZEKSPIRA w reżyserii Pawła Aignera.

Marcin Nenko (ur. 1984) – kompozytor, kontrabasista. Absolwent Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie (socjologia) oraz Akademii Muzycznej w Krakowie (Katedra Muzyki Współczesnej i jazzu). Debiutował jako autor i wykonawca muzyki do spektaklu ZBRODNIA Michała Buszewicza w reżyserii Eweliny Marciniak. Jest współautorem muzyki do spektaklu MORFINA w reżyserii Eweliny Marciniak, za którą wraz z zespołem Chłopcy Kontra Basia otrzymał Nagrodę Ministra Kultury za najlepszą muzykę teatralną w ramach 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Współpracował z Adamem Orzechowskim, Robertem Talarczykiem, Gabrielem Gietzkym, Eweliną Marciniak, Wojtkiem Klemmem. Jest także współzałożycielem zespołu Chłopcy kontra Basia dwukrotnie nominowanego do nagrody Fryderyk.
RUSCY

O ofiarach i zemście ofiar

plakat TROJANKI

Pięć minut przed premierą „Trojanek” Eurypidesa w Teatrze Wybrzeże.

– To jest świetny teatr z fantastycznym zespołem, jeden z najlepszych w Polsce, przyjechałem zrobić w miarę interesujący spektakl, dopóki mogę pracować z wybitnymi zespołami, czynię to – powiedział przed pierwszą próbą generalną „Trojanek” Eurypidesa reżyser Jan Klata. – Tutejszą publiczność bardzo cenię, jak jest w drugą stronę, zobaczymy od soboty. W miarę optymistycznie patrzę w przyszłość, choć, oczywiście, z natury, jestem fatalistycznym pesymistą w duchu antycznym.

Premiera tragedii antycznej „Trojanki” Eurypidesa, w reżyserii Jana Klaty, która odbędzie się w sobotę, 8 września o godzinie 19.00, na Dużej Scenie, zainauguruje sezon 2018/2019 w Teatrze Wybrzeże oraz X Wybrzeże Sztuki – przegląd polskich najnowszych spektakli.

Ostry zmysł publicysty

W zapowiedzi premiery czytamy: Do naszych czasów nie zachowały się żadne wzmianki, by Eurypides angażował się w jakąkolwiek działalność publiczną na rzecz swojego miasta. Nie wiemy również, by przyjaźnił się z wpływowymi politykami. Możliwe, że właśnie dlatego najczęściej przegrywał w konkursach tragediowych, które każdego roku odbywały się w Atenach ku czci Dionizosa…

Eurypidesa, który pozostawał na uboczu życia swojej społeczności cechował jednak ostry zmysł publicysty. Ten enfant terrible ówczesnej dramaturgii miał odwagę, by przemawiać własnym, często odosobnionym głosem. Doświetlał znane mity z nowej, nieoczywistej strony. Wykorzystywał je do stawiania trudnych, często bardzo niewygodnych pytań i nie podpowiadał łatwych, konsolidacyjnych odpowiedzi. W odróżnieniu od współczesnych mu artystów – przełamywał dotychczasowe konwencje tragediopisarskie i w sposób zupełnie nowy przedstawiał postaci kobiecie, które często stawały się protagonistkami jego utworów. Niejednokrotnie w sposób znaczący przewyższały inteligencją swoich scenicznych partnerów – jeżeli pamiętamy, że o wyniku konkursu tragediowego decydowali mężczyźni, tym bardziej nie powinny nas dziwić kolejne klęski Eurypidesa.

Nie dostarczał obywatelom swojego miasta łatwej i przyjemnej rozrywki. W TROJANKACH pokazał to, czego nie opowiedział nam Homer w ILIADZIE. Jak wyglądał poranek po zdobyciu Troi. Jak kobiety, do tej pory przedstawicielki królewskiego rodu, zostały zepchnięte na samo dno ludzkiej egzystencji. Jak wygląda ich relacja ze zwycięzcami, przedstawicielami wysokiej kultury helleńskiej, którzy mordując niewinnych i bezbronnych przekraczają granice barbarzyństwa. Pracując nad tym spektaklem twórcy starali się przyjrzeć procesowi dojrzewania do zemsty – ofiar na oprawcach. Pisząc TROJANKI w kontekście trwającej wojny peloponeskiej Eurypides otwarcie krytykował imperialne ambicje Ateńczyków. Starał się im uświadomić, że w żadnym konflikcie zbrojnym nie ma zwycięzców ani zwyciężonych. Grecy z eposu Homera podobnie, jak współcześni Eurypidesowi Ateńczycy, uwierzyli, że są niepokonani i to sprawdziło na nich zgubę.

Dorota Kolak: „Nowy język”. Katarzyna Dałek: „Ciemne rzeczy”. Magdalena Gorzelańczyk: „Wspólnota”

– Państwo pamiętacie jak wiele lat temu Jan Klata realizował w Gdańsku przedstawienia i ja, mówiąc kolokwialnie, na nie się nie załapałam. – powiedziała Dorota Kolak, kreująca rolę Hakebe. – Zastanawiałam się, dlaczego te spektakle były dla nas ważne, mnie się wydaje, że wtedy na Wybrzeżu udawało się reżyserom, którzy tu byli, kształtować kompletnie nowy język, ten język się rodził i mnie fascynował, był ciekawy, absolutnie nowy i rewolucyjny. Jakoś się wtedy nie spotkaliśmy, dlatego z wielką radością i ciekawością zaproszenie przyjęłam. Powiem szczerze, nie zdawałam sobie sprawy, że będzie to tak trudne spotkanie, mówię o liczbie i różnorodności zadań, jakie zostały przed całym zespołem podstawione. Podróż niezwykle interesująca, a jaki efekt? My i reżyser się przekonamy, kiedy na widowni zasiądzie publiczność i usłyszymy, czy coś się sprzęga, czy nie, wszystko się okaże.

Katarzyna Dałek, wcielająca się w Andromachę, wdowę po Hektorze, stwierdziła, że to rola bardzo trudna, a praca interesująca, sam temat wojny, cierpienia, wymaga zanurzenia się w ciemne rzeczy, wyobrażenia sobie siebie w sytuacjach i okolicznościach niewyobrażalnych. Historyczno – mitologiczne postaci aktor musi przyłożyć do swojego wnętrza i pomyśleć o nich w sposób zupełnie inny, niż znamy je z książek.

– Z koleżankami aktorkami cały czas pracujemy we wspólnocie, tworzymy spektakl razem, a każda z nas jest inna, i przez to wymowa przedstawienia staje się jeszcze bardziej nasycona treścią i emocjami – mówi Magdalena Gorzelańczyk – Polyksena

Jan Klata: „Mięso armatnie w następnych wojnach”

– Pracowałem nad – „Oresteją” Ajschylosa, potem wyreżyserowałem spektakl, który nie był z różnych powodów tak długo grany, ile powinien, „Króla Edypa” Sofoklesa, teraz przyszedł czas na Eurypidesa, który, wydaje mi się, z tych trzech wielkich tragików, jest osobą najbliższą mnie, z powodów bardzo wielu, przede wszystkim dlatego, że był twórcą, wbrew wszystkim stereotypom. Był twórcą nieprawdopodobnie nowoczesnym, do bólu uczciwym w pokazywaniu wspólnocie jej kłamstw, błędów, oszustw, które są związane z zakłamywaniem historii po to, żeby na niej budować lepsze jutro. – mówi Jan Klata. – Gdy o tym mówię, widać wyraźnie, że od 415 roku przed – jak to się określa – a naszą erą, 2018 rokiem, jest bardzo niedaleko.

– Jest dla mnie absolutnie fascynujące, że uprawiam dziedzinę sztuki, która ma taką pamięć, kontekst, kotwice, takie korzenie – kontynuuje reżyser. – Ale, jak śpiewała grupa Sepultura, jesteśmy bardzo blisko nieskłamanych korzeni wspólnoty ufundowanej na ludobójstwie, na cierpieniu innych, wykluczaniu innych, i potem wspaniale przez naszych cudownych odysów opakowywane, i do wierzenia podawane dalszym pokoleniom, które będą stanowić mięso armatnie w następnych wojnach. Zadaję sobie pytanie, czy ta wojna trojańska była komuś potrzebna i czemuś służyła, i kto jest jej zwycięzcą, a kto jest przegranym? To jest fascynujące, gdyż mamy co czynienia z fundamentami cywilizacji, bo rozmawiamy o Troi i myślimy o wszystkich klęskach, które kiedykolwiek jakaś wspólnota doznała, o ostatecznej klęsce, ostatecznej porażce. To jest coś, co można nazwać modelem przeżywania katastrof na ogromną skalę zbiorowości. No i potem myślimy o poszczególnych jednostkach, postaciach, o żonie Priama, Hekabe, o Poliksenie, ich córce, złożonej w ofierze na grobie Achilla, o Kasandrze, która sama w sobie jest nieprawdopodobną opowieścią i toposem, i myślimy o Andromasze, żonie największego wodza i autorytetu Trojan. I śledzimy ich losy.

Olga Śmiechowicz: „Język nie stoi w miejscu”

Jan Klata powiedział o Oldze Śmiechowicz, wybitnym naukowcu, która zajmuje się światem antycznym, czyta teksty w oryginale, podkreślił, że ich praca wynika z bardzo uważnego wczytywania się w dramat, co we współczesnym teatrze nie często się zdarza, bywa, że pozostaje sam tytuł dzieła. Reżyser w ten sposób podchodząc do oryginału mocno się zastanawia, z jaką reakcją tragedia „Trojanki” mogła być odbierana za czasów Sofokleja, po rzezi dokonanej przez wspaniałe, imperialne wojska greckie, a przed totalną, ostateczną, klęską tych wojsk w wyprawie na Sycylię i przegraną wojną peloponeską. Tamta wspólnota oglądająca sztukę chciała się dowiedzieć o sobie czegoś wspaniałego, a w zamian za to dostała, w ramach uroczystości państwowych, opowieść o swoich bohaterach jako o zbrodniarzach wojennych, o ludobójstwie, którego właśnie się dopuściła. Czyli była to opowieść o wojnie trojańskiej, a w oparciu o te wydarzenia dowiadywano się o aktualnej sytuacji politycznej.

– To są tropy dla mnie absolutnie fascynujące, nie wymagające wykreślania z dramatu, czy dopisywania czegoś na nowo, rzecz polega na uważnym wczytywaniu się w tekst i wpatrywaniu w kontekst korzeni naszej cywilizacji, i dla zawodu, który uprawiamy, to jest niesamowite. Eurypides, oczywiście, był pisarzem, ale i reżyserem, mam zaszczyt powiedzieć, że jesteśmy kolegami po fachu – skonkludował Jan Klata.

– Język nie stoi w miejscu – mówi Olga Śmiechowicz. – Przekład, który my bierzemy z lat 70. XX wieku, Jerzego Łanowskiego, nie zawsze jest jasny w czytaniu, pewne znaczenia , niuanse, nie są dziś zrozumiałe, metaforyka nie łatwa w odbiorze, w takich momentach sięgaliśmy do oryginału. Mogą być pewne podmiany tekstowe jeżeli chodzi o słownictwo, sformułowania synonimiczne, ale nie dopisaliśmy Eurypidesowi ani jednego słowa, którego on nie chciał powiedzieć. To była absolutnie rzecz prymarna w pracy nad tekstem. Na przykład gdybyśmy powiedzieli Iljon, nie wszyscy wiedzieliby o co chodzi, gdy powiemy Troja, jest jasne. Natomiast jeśli chodzi o uwspółcześnianie tekstu – absolutnie nie.

Na pytanie, czy realizacja spektaklu w Gdańsku w okresie 79. Rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej i 38. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych ma wpływ na jego kształt, reżyser odpowiedział tylko tyle, że Troja, tak jak i Gdańsk, była bardzo ważnym portowym, bogatym, z wieloletnią kulturą, wyrafinowanym ośrodkiem cywilizacji. Troja i Gdańsk, miasta portowe, które charakteryzuje związana z tym otwartość, rodzaj kosmopolityzmu, jakiegoś wyrafinowania.

– Ta sztuka jest związana z każdą wojną światową – podkreślił reżyser. – Z trzecią wojną światową więcej ma wspólnego niż z drugą. – Ale tak, to inny spektakl, niż ten, który powstał by gdzieś w niecce. To opowieść o ofiarach i o zemście ofiar, nie jest, oczywiście, czarno – biała, żadna tragedia taka nie jest, zwłaszcza Eurypidesa.

Żmudne budowanie czegoś bardzo kruchego

Gościnnie występuje Małgorzata Gorol, jako Kasandra, aktorka która sukces odniosła w filmie „Twarz”, w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej, nagrodzonym na Berlinale Srebrnym Niedźwiedziem. Reżyser mówi, że zaistniał w głowie tej postaci świat, który się dopiero zdarzy, straszny świat, chciałby się co do tego mylić, ale, wydaje mu się, że świat, który przed nami jest, będzie znacznie gorszy od tego, w którym jesteśmy, do którego się przyzwyczailiśmy. Rozwija reżyser wątek wspólnoty pracy nad przedstawieniem, który nazywa chórem artystek, z których każda jest w stanie zagrać główną rolę.

– Mam wrażenie zachwytu nad tym, w jaki sposób aktorki pracują, tworzą nie egoistycznie coś, bez czego ten spektakl by się rozpadł kompletnie, gdybyśmy mieli do czynienia z walką ego – mówi Jan Klata. – To jest dla mnie bardzo pokorne ćwiczenie podziwiania żeńskiego elementu. Mówiłem to wielokrotnie, że gdybyśmy mieli w tym chórze panów, efekt byłby zupełnie inny. Dla mnie to doświadczenie w kategoriach nie warsztatowych, lecz ludzkich, super doznanie. Jesteśmy jeszcze na tym etapie pracy, że wiele może zaskakujących sytuacji się zdarzyć, z pokorą podchodzimy do rzeczywistości, ale już teraz wyraźnie podkreślamy, że rodzaj wspólnoty w zespole polega na żmudnym budowaniu czegoś bardzo kruchego. Może dziewięćdziesiąt siedem procent widzów w ogóle tego nie zauważy, potraktuje jako oczywistość, ale gdyby ta wspólnota się miała posypać, wszystko by się rozleciało, to jest ciekawe doznanie.

– Jest to moja druga najtrudniejsza teatralna premiera ze względu na postawione zadania, pierwszą była „Śmierć i dziewczyna”, teraz – „Trojanki”– powiedziała Małgorzata Gorol.

Katarzyna Korczak

*

Eurypides
TROJANKI
Reżyseria: Jan Klata
Współpraca dramaturgiczna: Olga Śmiechowicz
Scenografia i kostiumy: Mirek Kaczmarek
Muzyka: Michał Nihil Kuźniak
Ruch sceniczny: Maćko Prusak
Asystent reżysera: Marcin Starosta
Inspicjent: Jerzy Kosiła
Sufler: Katarzyna Wołodźko

Osoby dramatu: Dorota Kolak – Hekabe, Jacek Labijak – Posejdon, Sylwia Góra-Weber – Atena, Piotr Biedroń – Zjawa Polydora, Magdalena Boć – Akanta, Sylwia Góra-Weber – Apolonia, Agata Bykowska – Enyo, Małgorzata Brajner – Sophia, Cezary Rybiński – Talthybios, Małgorzata Gorol – Kasandra, Magdalena Gorzelańczyk – Polyksena, Michał Kowalski – Odyseusz, Katarzyna Dałek – Andromacha, Michał Jaros – Neoptholemos, Grzegorz Gzyl – Menelaos, Katarzyna Figura – Helena, Robert Ninkiewicz – Agamemnon, Krzysztof Matuszewski – Polymestor, Jacek Labijak – Theoklymenos

Premiera: 8 września 2018 roku na Dużej Scenie

Jan Klata (ur. 1973) – reżyser teatralny, dramaturg. Od 2013 do 2017 pełnił funkcję dyrektora Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Studiował na Wydziale Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, a następnie na Wydziale Reżyserii Dramatu PWST w Krakowie. Zadebiutował jako reżyser w 2003 REWIZOREM w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu. Na swoim koncie ma ponad 40 spektakli zrealizowane na deskach teatrów m.in. we Wrocławiu (TRANSFER!, SPRAWA DANTONA, UTWÓR O MATCE I OJCZYŹNIE, JERRY SPRINGER THE OPERA), w Gdańsku (H.), Krakowie (ORESTEJA, TRYLOGIA, KRÓL LEAR, WRÓG LUDU,) oraz Bochum (HAMLET), Berlinie (INFINITE JEST) Moskwie (MAKBET), Pradze (MIARKA ZA MIARKĘ). Jego spektakle były grane kilkadziesiąt razy na całym świecie od Seulu po Buenos Aires, na najbardziej prestiżowych festiwalach m. in. na weneckim Biennale i paryskim Festiwalu Jesiennym. Jest laureatem m.in. Paszportu Polityki, nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Nagrody im. Konrada Swinarskiego. W tym roku WESELE w jego reżyserii zostało bezdyskusyjnym zwycięzcą 43. Opolskich Konfrontacji Teatralnych „Klasyka Żywa”, otrzymując nagrody m.in. za spektakl, dla zespołu aktorskiego czy za reżyserię właśnie. Jego ostatnią realizacją jest WIELKI FRYDERYK w Teatrze Polskim w Poznaniu.

Olga Śmiechowicz (ur. 1987) – filolog klasyczny, historyk teatru. Pracownik naukowy w Katedrze Teatru i Dramatu na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Współpracuje z The Centre for Aliative Research działającym przy Faculteit der Geesteswetenschappen Universitat vam Amsterdam, gdzie prowadzi zajęcia poświęcone polskiemu teatrowi współczesnemu. Prowadziła również gościnne wykłady na Uniwersytetach im. Iwana Franki we Lwowie, im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Ruprechta-Karola w Heidelbergu. Stypendystka University of Cambridge, Sankt-Peterburskogo Gosudarstvennogo Universiteta oraz L’Université Paris-Sorbonne. Odbyła również staże postdoktorskie na uniwersytetach w Wiedniu oraz Heidelbergu. Członek kolegium recenzenckiego „Frammenti sulla scena. Studi sul drama antico frammentario” wydawanego przez Centro Studi sul Teatro Classico Università degli Studi di Torino. Autorka monografii: POECI SCENICZNI W KOMEDIACH ARYSTOFANESA (2014), ARYSTOFANES (2015), POLISH THEATRE AFTER THE FALL OF THE COMMUNISM. DIONYSUS SINCE 89’ (2018). Współautorka WILEY-BLACKWELL ENCYCLOPEDIA OF GREEK COMEDY (2018).

Mirek Kaczmarek (ur. 1970) – scenograf, absolwent Wydziału Komunikacji Wizualnej poznańskiej ASP. Od debiutu w 2001 roku stworzył scenografie, kostiumy i oprawę multimedialną do ponad 100 przedstawień. Jest stałym współpracownikiem reżyserów: Piotra Kruszczyńskiego (m.in. ODEJŚCIE GŁODOMORA Tadeusza Różewicza, NIE/BOSKA KOMEDIA. RZECZ O KRZYŻU Zygmunta Krasińskiego), Jarosława Tumidajskiego (m.in. KREACJA Ireneusza Iredyńskiego, G®UPA LAOKOONA Tadeusza Różewicza, PAN TADEUSZ wg Adama Mickiewicza, SOLARIS wg Stanisława Lema), Wiktora Rubina (m.in. ORGIA Passoliniego oraz CARYCA KATARZYNA, JONANNA SZALONA, MICHAEL J. Jolanty Janiczak), Jana Klaty (m.in. SPRAWA DANTONA Stanisławy Przybyszewskiej i DO DAMASZKU Strindberga) i Marcina Libera (m.in. FAHRENHEIT 451 Raya Bradbury’ego, BYĆ JAK STEVE JOBS Michała Kmiecika oraz WESELE Stanisława Wyspiańskiego). W 2012 roku był nominowany do Paszportów Polityki. Laureat wielu nagród artystycznych m.in. nagrody za scenografię do SPRAWY DANTONA na 33. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Polska, na I Międzynarodowym Festiwalu Teatrów BOSKA KOMEDIA oraz na Festiwalu KONTAKT.

Michał Nihil Kuźniak (ur. 1983) – muzyk, kompozytor, współtwórca licznych projektów z pogranicza muzyki metalowej i alternatywnej. Lider zespołu FURIA, jednego z najważniejszych przedstawicieli nowej fali polskiego black metalu. Oryginalny styl grupy, czerpiący ze śląskiego folkloru i młodopolskich powidoków, zyskał uznanie na Ziemi i pod ziemią, co potwierdzają występy na najbardziej prestiżowych festiwalach muzycznych (Primavera Sound, Off, Open’er, Roadburn) oraz liczne koncerty, m.in. w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Ukrainie, Mołdawii, Japonii, a także w kopalni Guido, gdzie zarejestrowali jedną z płyt. Są odpowiedzialni za muzykę w WESELU w reżyserii Jana Klaty w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Ich ostatnia płyta KSIĘŻYC MILCZY LUTY została uznana przez polskich krytyków za jedną z najlepszych w 2016 roku.

Maćko Prusak (ur. 1975) – choreograf i reżyser. Na scenie debiutował w połowie lat dziewięćdziesiątych jako aktor Wrocławskiego Teatru Pantomimy Henryka Tomaszewskiego, z którym był związany przez blisko 10 lat. Od 2003 roku zajmuje się głównie tworzeniem ruchu scenicznego w teatrze dramatycznym, współpracował m. in. z  Krystyną Meissner, Rudolfem Ziołą, Wojtkiem Klemmem, Pawłem Miśkiewiczem, Arturem Tyszkiewiczem, Nikołajem Koladą, Małgorzatą Bogajewską, Michałem Liberem. Reżyser spektakli dla dzieci i dorosłych, m. in NOCY BEZ KSIĘŻYCA na podstawie książki Etgara Kereta i Shiry Geffen (Wrocławski Teatr Lalek, 2015), BACHANTEK wg Eurypidesa (Wrocławski Teatr Pantomimy im. Henryka Tomaszewskiego, 2016), SALTA W TYŁ wg reportaży sportowych Oty Pavla (Teatr Ludowy w Krakowie, 2018). Za swój pierwszy autorski spektakl KLAUS DER GROSSE, otrzymał Grand Prix Nurtu Off 31. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu (2010). Na tegorocznych 43. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Żywa otrzymał nagrodę za choreografię do spektaklu WESELE w reżyserii Jana Klaty, z którym stale współpracuje.

Marcin Starosta (ur. 1994) – absolwent teatralnej szkoły Łejery w Poznaniu, gdzie stawiał pierwsze sceniczne kroki. Działał offowo w Studiu Teatralnym Próby, CK Zamek, w którym wyreżyserował spektakle POZA FANTAZMATEM NORMALNOŚCI oraz ANGST. Studiował Wiedzę o Teatrze na UJ, reżyserując etiudy na podstawie MAKBETA oraz TRZECH SIÓSTR, a także spektakl SEN NOCY LETNIEJ. Asystent Kuby Skrzywanka przy KORDIANIE oraz Jana Klaty przy WIELKIM FRYDERYKU w Teatrze Polskim w Poznaniu.

DAMY I HUZARY albo Play Fredro. Pięć minut przed premierą

damy i huzary plakat do spektaklu sm

W najbliższą sobotę, 11 sierpnia o godzinie 21.00 na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim, odbędzie się premiera spektaklu DAMY I HUZARY albo Play Fredro w reżyserii Adama Orzechowskiego. Premiera prasowa: 12 sierpnia na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże przy Targu Węglowym.

Kolejne spektakle: 14 i 15 sierpnia na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże i 18 sierpnia na Scenie Letniej.

Adam Orzechowski: „Teatralny pastisz”

W zapowiedzi spektaklu czytamy:

DAMY I HUZARY, jedna z najczęściej wystawianych komedii Aleksandra Fredry, bywają odczytywane jako jasny obraz przeszłości, kiedy w sercach Polaków żyła jeszcze poczciwość i wiara. Wystarczy jednak przywołać intrygę, uknutą przez trzy siostry, żeby ujrzeć fałsz oraz obrzydliwość dawnych stosunków rodzinnych. Pomimo tego w DAMACH I HUZARACH wielu krytyków dopatrywało się motywów baśniowych, jak choćby „określenie nieokreślony” czas, czy umieszczenie akcji w symbolicznej przestrzeni dworku szlacheckiego. W wyniku takiej tradycji myślenia o tej komedii, w inscenizacjach nierzadko brakowało odwagi. W naszym odczytaniu DAMY I HUZARY są sztuką o wzmagającym się szaleństwie i błędnych decyzjach, z których każda nieubłaganie prowadzi do katastrofy. Wszystko kończy się jednak… szczęśliwie? Wzbogacając tekst komedii fragmentami innych utworów Aleksandra Fredry, chcemy pokazać, że jest on nadal autorem nieodkrytym i intrygującym.

Adam Orzechowski o przedstawieniu: „Rzecz dzieje się współcześnie. Nie rezygnujemy, oczywiście, z fredrowskiej frazy, ale będziemy ją prezentować w formie teatralnego pastiszu, wykorzystując fragmenty m.in. z ZEMSTY, MĘŻA I ŻONY czy ŚLUBÓW PANIEŃSKICH.”
– Fredro, mistrz słowa, pisał perełki, pozostawił w większości znakomite teksty, a my nie doceniamy jego dorobku – mówi Adam Orzechowski, reżyser przedstawienia. – Lekceważy się go nie dlatego, że odmawia mu się talentu, wszyscy wiedzą, że pisze znakomicie, ale jego sztuki są na liście obowiązkowych lektur w szkołach, czyta się je konwencjonalnie, odbiera jako ramoty, powszechnie nie lubi.

Szaleństwo się rozkręca

Zadajemy sobie pytanie jak twórczość Fredry odbierana może być dzisiaj – kontynuuje. – Nie rezygnujemy z fredrowskiej frazy, będziemy ją prezentować w formie teatralnego pastiszu. Chcemy, aby sztuka widzów obchodziła, rzecz dzieje się współcześnie, a czas, w którym żyjemy, jest gorący, dziwny.

Aby spektakl ubarwić, wzbogacić i poszerzyć, tekst „Dam i huzarów” wzbogacono fragmentami „Zemsty”, „Pana Jowialskiego”, „Męża i żony”, „Ślubów panieńskich”. Nie będzie to tylko historyjka o spełnionej miłości czy chciwości, albo innej polskiej przywarze, zapewnia reżyser.

– Chcemy bawić się tekstem, szukamy w nim punktów zapalnych, abyśmy mogli od czasu do czasu się uśmiechnąć – mówi. – To, że u Fredry w ziemiańskim dworku pojawiają się kobiety, które przynoszą klatki z ptaszkami i zwierzętami, nie jest już śmieszne. Opowiadamy o teraźniejszej Polsce. Archetypiczne relacje między kobietami i mężczyznami są, siostry majora w naszym przedstawieniu są trochę demoniczne, wszystko się dzieje w ciągu jednego dnia, świat zawirował, szaleństwo się rozkręca…

Trójgłos: Magdalena Boć, Monika Chomicka, Marzena Nieczuja Urbańska

– Chcemy wydać za mąż moją siostrzenicę, ale w istocie każda z nas ma do załatwienia własny interes również – mówi Magdalena Boć, kreująca rolę Panny Anieli. – Dla mojej postaci najbardziej zaskakujące jest to, że przy okazji naszych matrymonialnych zabiegów znajduję swój erotyczny obiekt, być może, przestanę być panienką, ale nie jest klasyczne staropanieństwo, w naszej interpretacji to świadomy wybór dyktowany tym, że jej namiętność trudna jest do zaspokojenia.

– Gram Panią Orgonową, mam bardzo jasny cel – wydać za mąż swoją córkę dla zysków materialnych, a więc nie są to najbardziej szlachetne pobudki – mówi Monika Chomicka. – Od dziesięciu lat żyję w separacji z mężem, bo chyba byłam za dużym generałem w domu.

O dominujących kobietach

– Ja postać obronię, jestem Dyndalska, siostrą tych dwóch sióstr – wtrąca Marzena Nieczuja Urbańska. – Orgonową tłumaczę, bo żyjąc w XIX wieku musiała się też troszczyć o swoje dobro, kobiety ówcześnie nie zarabiały i musiały dbać o własny interes, na przykład bogato wydać córkę za mąż, wtedy matka z ciotką też miały zapewniony byt. Orgonowa nie jest więc wyłącznie wyrafinowaną, wstrętną jędzą, w takich żyła warunkach, współcześnie by na siebie zarobiła.

– Realia, o których mówi Marzenka, bardziej pozwalają nam zrozumieć, o czym Fredro chciał napisać – wtrąca Magdalena Boć. – Jego satyra na relacje rodzinne i na społeczeństwo, jest też bardzo współczesna i my próbujemy, razem z reżyserem, opowiedzieć o dominujących kobietach. Być może nasz generał, Orgonowa, jest pokazana w krzywym zwierciadle po to, żeby uzmysłowić nam, jak bardzo dominująca kobieta może być groźna i kastrująca dla mężczyzn.

– Kiedy bardziej przyjrzymy się Fredrze, dostrzegamy silne ostrze krytyczne i to się, mamy nadzieję, udaje przeprowadzić w tym spektaklu, a jesteśmy bardzo grubą kreską prowadzone, jesteśmy charakterystyczne, przejaskrawione, można nawet powiedzieć, że to jest kicz po to, żeby negatywne cechy charakteru uzewnętrzniać – konkluduje Magdalena Boć.

Robert Ninkiewicz: „Pikanteria i podteksty. Polska, ojczyzna”

Robert Ninkiewicz, grający rolę Majora, na próbie medialnej wystąpił w bandażach na kolanach, co tłumaczy, że podczas prób, a kreuje postać wielce dynamiczną, nie zawsze zdążył nałożyć nakolanniki, przez co dochodziło do poobijań i zadrapań. Żeby się ochronić, pracował w bandażach, które w trakcie realizacji stały się elementem kostiumu w scenie, kiedy bohater znajduje się w miejscu odosobnienia, izolatce.

– Dobrze się czuję w tej roli, lubię wykrzywiać rzeczywistość jako aktor, fredrowskie role są mięsiste, ciekawe do zagrania – mówi aktor. – Oczywiście, lubię pocieniować, zagłębiać w melancholię, ale także z przyjemnością wchodzę w satyryczność. Materiał Fredry zawsze był wdzięczny, natomiast w dzisiejszych czasach jest trudny, zapomniany, nawet w szkołach teatralnych. Umiejętność znalezienia w tekście tego, co jest istotne, a używamy różnych tekstów, nie jest łatwe. Sięgamy po sprośne teksty, dbając o to, żeby w scenach damsko – męskich nie było wulgarności, odnajdujemy w nich pikanterię. Mówimy nie tylko w relacjach płci, też o tym, co dla Fredry było ważne, o Polsce, ojczyźnie. Dużo rzeczy się dzieje w głowie Majora i to daje dużą szansę, żeby pokazać trochę szerzej Fredrę. Jest też alter ego Majora, przeciwnik, popychający go w mroczne meandry duszy.

Katarzyna Korczak

*

Aleksander Fredro
DAMY I HUZARY albo Play Fredro
Reżyseria: Adam Orzechowski
Dramaturg: Michał Kurkowski
Scenografia, kostiumy, światło: Magdalena Gajewska
Muzyka: Marcin Nenko
Projekcje video: Eliasz Styrna
Asystent reżysera: Marzena Nieczuja Urbańska
Inspicjent, sufler: Agnieszka Szczepaniak

W spektaklu występują: Robert Ninkiewicz – Major, Michał Jaros – Stary Huzar, Marek Tynda – Rotmistrz, Marcin Miodek – Porucznik, Jarosław Tyrański- Kapelan, Piotr Łukawski – Rembo, Monika Chomicka – Pani Orgonowa, Marzena Nieczuja Urbańska – Pani Dyndalska, Magdalena Boć – Panna Aniela, Agata Woźnicka – Zofia, Justyna Bartoszewicz – Józia.

Premiera: 11 sierpnia na Scenie Letniej
Premiera prasowa: 12 sierpnia na Dużej Scenie
Pokaz przedpremierowy: 10 sierpnia na Dużej Scenie
Kolejne spektakle: 14 i 15 sierpnia na Dużej Scenie i 18 sierpnia na Scenie Letniej.
Premiera prasowa: 12 sierpnia na Dużej Scenie
Adam Orzechowski (ur. 1957) – reżyser. Absolwent Wydziału Reżyserii PWST w Krakowie. W latach 2000-2005 dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Od 2006 roku dyrektor Teatru Wybrzeże. Powołał do życia Festiwal Prapremier i przegląd Wybrzeże Sztuki. Jako dyrektor naczelny i artystyczny stoi za jednym z największych sukcesów gdańskiej sceny od lat. Reżyserował teksty klasyczne i współczesne w teatrach całej Polski, m.in. SZALEŃSTWO WE DWOJE Eugene Ionesco w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi, AKTORA Bogusława Schaeffera w Teatrze Współczesnym im. Edmunda Wiercińskiego we Wrocławiu, PRZERŻNĄĆ SPRAWĘ Davida Mameta w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, NIEPOROZUMIENIE Alberta Camusa w Teatrze Polskim w Warszawie, CZAROWNICE Z SALEM Arthura Millera w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, BOGA Woody’ego Allena w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, OŻENEK Nikołaja Gogola w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu, DZIEŃ DOBRY I DO WIDZENIA Athola Fugarda w Teatrze Polskim w Poznaniu, DZIADY Adama Mickiewicza w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze, POSKROMIENIE ZŁOŚNICY Williama Shakespeare’a w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie, I. ZNACZY INNA Andreasa Sautera i Bernharda Studlara oraz SKÓRZANĄ MASKĘ Helmuta Kraussera w Teatrze Polskim im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy. Jako etatowy reżyser (w latach 1993-1996) Teatru Wybrzeże w Gdańsku wyreżyserował tam m.in. MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ Gabrieli Zapolskiej i WESOŁE KUMOSZKI Z WINDSORU Williama Shakespeare’a. W ostatnim 10-leciu na gdańskiej scenie zrealizował m.in. INTYMNE LĘKI Alana Ayckbourna, FARSĘ Z WALWORTH Endy Walsha, WIELE HAŁASU O NIC Williama Shakespeare’a, OŻENEK Nikołaja Gogola, TAJEMNICZĄ IRMĘ VEP Charlesa Ludlama, PER PROCURA Neila Simona, FAZĘ DELTA Radosława Paczochy, BABĘ CHANEL Nikołaja Kolady, spektakl (G)DZIE-CI FACECI, wielokrotnie nagradzanego BRONIEWSKIEGO Radosław Paczochy (m.in. Nagroda dla najlepszego spektaklu na 21. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi oraz drugie miejsce w plebiscycie na najlepszy spektakl Telewizyjnego Festiwalu Teatrów Polski), MURZYNA WARSZAWSKIEGO Antoniego Słonimskiego, PEŁNIĘ SZCZĘŚCIA Charlesa den Texa i Petera de Baana, URODZINY CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA Radosława Paczochy, MARY PAGE MARLOWE Tracy’ego Lettsa i ŚMIERĆ BIAŁEJ POŃCZOCHY Mariana Pankowskiego. Adam Orzechowski jest laureatem wielu nagród i wyróżnień m.in. prestiżowego odznaczenia Srebrny Medal Zasłużony kulturze Gloria Artis, nagrody Gazety Wyborczej POMORSKI SZTORM w kategorii CZŁOWIEK ROKU, Honorowej Nagrody Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki, Nagrody Teatralnej Miasta Gdańska oraz Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego.

Michał Kurkowski (ur. 1989) – autor scenariuszy teatralnych oraz słuchowisk, dramaturg Teatru Wybrzeże, doktorant w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył Dramaturgię teatralną na Wydziale Reżyserii Dramatu krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych (d. PWST). W 2011 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie studiów asystował m.in. Piotrowi Gruszczyńskiemu przy KABARECIE WARSZAWSKIM w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, Andrzejowi Chyrze przy operze CZARODZIEJSKA GÓRA Pawła Mykietyna oraz Mariuszowi Trelińskiemu podczas prac nad TRISTANEM I IZOLDĄ Richarda Wagnera. Jako dramaturg współpracował m.in. z Małgorzatą Warsicką, Wojtkiem ZIemilskim, Iwo Vedralem, Zbigniewem Brzozą, Andrzejem Chyrą oraz Małgorzatą Sikorską-Miszczuk. Swoje teksty publikował w kwartalniku Konteksty, miesięczniku Ruch Muzyczny oraz dwumiesięczniku Didaskalia.

Magdalena Gajewska – scenograf. Absolwentka wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego poznańskiej ASP oraz Wydziału Scenografii ASP w Krakowie. Pracowała m.in. w Teatrze Powszechnym w Łodzi, Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Teatrze Polskim we Wrocławiu oraz w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 2006 roku scenograf Teatru Wybrzeże. Laureatka nagrody im. Teresy Roszkowskiej przyznawanej przez Polski Ośrodek Międzynarodowego Instytutu ITI. Jest autorką scenografii m.in. do FARSY Z WALWORTH, BABY CHANEL, BRONIEWSKIEGO, MARY PAGE MARLOWE, ŚMIERCI BIAŁEJ POŃCZOCHY w reżyserii Adama Orzechowskiego oraz do ARABELI, WESOŁYCH KUMOSZEK Z WINDSORU i ZAKOCHANEGO SZEKSPIRA w reżyserii Pawła Aignera.

Marcin Nenko (ur. 1984) – kompozytor, kontrabasista. Absolwent Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie (socjologia) oraz Akademii Muzycznej w Krakowie (Katedra Muzyki Współczesnej i jazzu). Debiutował jako autor i wykonawca muzyki do spektaklu ZBRODNIA Michała Buszewicza w reżyserii Eweliny Marciniak. Jest współautorem muzyki do spektaklu MORFINA w reżyserii Eweliny Marciniak, za którą wraz z zespołem Chłopcy Kontra Basia otrzymał Nagrodę Ministra Kultury za najlepszą muzykę teatralną w ramach 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Współpracował z Adamem Orzechowskim, Robertem Talarczykiem, Gabrielem Gietzkym, Eweliną Marciniak, Wojtkiem Klemmem. Jest także współzałożycielem zespołu Chłopcy kontra Basia dwukrotnie nominowanego do nagrody Fryderyk.

„Strofy sercem pisane”

SONY DSC

Spotkanie poetyckie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk

9 maja 2018 r. w siedzibie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk odbyło się kolejne spotkanie poetyckie miłośników literatury pięknej. Tematem przewodnim były „strofy sercem pisane”.

Spotkanie moderował aktor, autor wierszy Ryszard Jaśniewicz, który na początku wystąpił z interpretacją monologu Kordiana Juliusza Słowackiego.

Może w związku z porą roku dominował temat wiosny, budzącego się życia, miłości, nadziei, pamięci o dobru którego symbolem są małe niezapominajki, pamięć bliskich ludzi. Pojawił się również temat patriotyzmu. Uczestnicy spotkania chętnie czytali swoje wiersze.

Jak zwykle, towarzyszyła miła atmosfera i słodki poczęstunek.

Nagrodę spotkania – „Zieloną Gęś” otrzymała Barbara Janina Bielecka.

Zapraszamy na następne spotkanie 13 czerwca, którego tematem będzie Gdańsk. Zachęcamy do pisania wierszy o Gdańsku i udziału w kolejnym spotkaniu poetyckim Stowarzyszenia.

Anna Żelechowska


On

w białym półświcie

podał rękę

zacząłem się wydrapywać

Patrzył na mnie

z tą powagą

która zamienia się w uśmiech

Jeszcze trochę

a zaczęły się ciągnąć

zielone łąki

na których rodziły się

kolorowe kwiaty i słowa

Ktoś powiedział daj znak

Na zegarze zobaczyłem goniące siebie wskazówki

On zaczął się oddalać

i tylko poznałem

Jego biały cień

(Po operacji 19.01.2007)

Ryszard Jaśniewicz


Aktor

Zabiera się za ciało

wygniata, rzeźbi

maluje, popędza

i zwalnia

rysuje

Chodzi, siada, skacze

przewraca się

obserwuje, rani się, zdrowieje

Czyści się, pięknieje lub brzydnie

rodzi się, pęcznieje

Zabiera się za duszę, dręczy się, szuka

interpretuje, powraca, porywa się

buduje, znajduje i gubi, już, już wie…

A kiedy kurtyna idzie w górę

Sztywnieje, zapomina i się ratuje

Ryszard Jaśniewicz


Marzenia

Nie oderwę swoich stóp od ziemi.

Moje myśli i marzenia skrywa wiatr.

Spoglądam w słońce które mówi biegnij.

Wielkie marzenie połączyło nas.

Uśpione gwiazdy i mgły pędzone wiatrem

Przykryły barwne wspomnienia.

Kolory tęczy, wschody i zachody słońca,

Zapomniane zdarzenia, marzenia i plany

Powracają w naszych snach.

Promienie słońca padają na kalendarz.

Kartki z kalendarza opadają z szelestem.

Zegar odmierza mijające godziny,

Dni przechodzą w miesiące i lata.

To znak mijającego czasu.

Otwórzmy drzwi dla wszystkich których kochamy.

Dotykam deszczu i kocham swoje marzenia.

Alina Kolińska (maj 2018)


Kretynka i idiota

Moja droga kretynko

chociaż jestem idiotą

chcę cię zabrać do kina

choć pójdziemy piechotą.

Właśnie leci film taki

dla tych mądrych inaczej

ponoć czarno jest biały

kino się nie wzbogaci.

No a potem na spacer

pójdziesz droga kretynko

brzegiem morza powoli

jak samochód jedynką.

Potem w czystej pościeli

zabawimy się chwilkę

a za dziewięć miesięcy

mieć będziemy debilkę.

Zbigniew Wojciechowski


Rozpacz Orfeusza

W ciemności – Eurydyka

otulona wiecznym snem

przemierza tajemnicze korytarze

Orfeusz – zniknął

w królestwie cieni

trawiony żarem tęsknoty

za utraconym szczęściem

niebiańska kitara zamilkła

pieśni – nikt nie słucha

w świecie bez miłości nawet frywolny kankan

nie zagłuszy jego rozpaczy…

Grażyna Brylska


A ty tam gdzieś daleko

teraz pewnie sobie śpisz

może też czas i na mnie

spokojną być, spokojną być.

A jeśli nie śpisz to czekam.

Nie spiesz się.

Jeszcze parę książek przeczytam

Jeszcze parę wierszy napiszę.

Jeszcze się wsłucham w tę naszą

przedwieczorną ciszę.

Droga ta sama i niebo szare

grudniowe a tu marzec

Tam daleko śpi jezioro i las szumi…

Tam gdzie najpiękniejsza na pomorzu droga

i bór szumiący wichrem od morza.

Muszle, pamiątki, bursztyny nie zebrane

czekają następnych wakacji.

Anna Żelechowska


Strofy Życia

na

Piękno Życia

Życie Jest

W każdej Odsłonie

W Śpiewie Ptaków

Spojrzeniu Człowieka

Dobroci

Serdeczności

Ufności

Godności

i

Spokoju

który

BUDZI

JASNE MYŚLENIE

KLAROWNOŚĆ

i

HUMOR

Barbara Janina Bielecka


Spacer majowy

Udaję się w przestrzeń

Na spacer ku wybudzonej w pełni

Ze snu zimowego zieloności

Bajkowa pogoda spięła ostrogami

Natury siłą eksplodując rozsiewając

Zarodki życia

Rozbłękitniając niebo, łąki, pola

Kwieciem niebiańskim niezapominajkami

Nad którymi przysiada zwabiony

Aromatem ich urokiem paź królowej

Jako dobry duszek unosząc się

Na zwiad o wydarzeniach majowych.

W krzewach ptaki od świtu

Wysyłają swą śpiewną muzykę

Na pokrzepienie serc ludzkich.

A bzy liliowe- białe

Pochylają się nad miłością dwojga

Uczucia tej energii

Która niestrudzenie wydobywa się

Przez wieki z matki ziemi

Karmiącej nas jadłem i doznaniami

Cuda którymi zostaliśmy

Obdarowani działaniem boskości

Niezapominajko kwiatku

Niebieski drobniutki wdzięczny

Nie zapomnę.

Anna Stawska


Narodziny

Brnęła nocą

śnieżnymi tunelami

zimą stulecia

aby wydać na świat

owoc miłości

powiła tę wytęsknioną dorodną

z charakterem w lazurowych oczach

która głośno oznajmiła swe przybycie

pieszczotliwie, delikatnie

gładziła kształtną złotowłosą główkę

krucha istotka wywoływała tkliwość

wzruszała do bólu

cud narodzin

fenomen życia

niedowierzanie, onieśmielenie

ciepło płynące z wnętrza

dziewczyna o jasnej duszy

zahartowana w łonie

kocha zimną północ

psie zaprzęgi

SZCZĘŚCIE MA JEJ IMIĘ….

Joanna Kochanowska


Porywy serca

W porywach serca dużo pracujesz.

i nowe myśli ciągle snujesz.

W porywach serca świat chcesz zmieniać

bo samo życie się nie zmienia.

Musisz mu pomóc poszukać wrażeń

to wtedy coś się dobrego zdarzy.

W maju porywy bardziej wzmagają

bo amor swą strzałą strzela śmiało.

Porywy serca bardziej budzące się wiosną

gdyż soczysta zieleń i piękno kwiatów ożywia.

Niebieska niezapominajka to polski symbol zakochanych.

Serce to miłość, porywy i uniesienia

często trwałe a czasem krótkie chwile.

Porywy serca są bardzo wskazane

na długie w tym życiu wędrowanie.

Porywy serca dodają siły

i świat jest bardziej miły

Anna Kuskowska


Jesień we Wrzeszczu

Mówię tak i właśnie teraz idę

tą ulicą

Pod wiatr i nic się nie zmieniło

Pada deszcz, chowam się przed nim pod dach

jest jesień

w ogrodzie smutny kwiatek

pachnie jeszcze latem

Powiem Ci to Wrzeszczu

powiem Ci to jeszcze raz

czekam tu i moknę

piję kawę, mija czas.

Anna Żelechowska

Spotkanie poetycko-literackie

SONY DSC

Ryszard Jaśniewicz, Skarbnik Stowarzyszenia Anna Kuziemska i Wiceprezes Stowarzyszenia Zbigniew Socha.

W 11 kwietnia miłośnicy literatury pięknej spotkali się na kolejnej sesji Koła poetycko-literackiego działającego przy Stowarzyszeniu Nasz Gdańsk.

Spotkania odbywają się w siedzibie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk. Na wstępie uhonorowano Ryszarda Jaśniewicza, który od początku działania moderuje spotkania Koła poetycko-literackiego. Wiceprezes Stowarzyszenia Zbigniew Socha i Skarbnik Stowarzyszenia Anna Kuziemska wręczyli panu Jaśniewiczowi pamiątkowy dyplom i obraz.

Podczas nastrojowego spotkania recytowano wiersze, dyskutowano o prezentowanych utworach i warsztacie poety. Na początku z okazji urodzin odśpiewaliśmy panu Ryszardowi „sto lat” oraz wręczyliśmy pamiątkową rycinę z widokiem Gdańska i podpisami uczestników spotkania.

Potem przeszliśmy do prezentacji wierszy na temat  „Wiosna i pamięć”, którą pan Jaśniewicz rozpoczął interpretacją fragmentu „Powrotu Odysa” Wyspiańskiego.

Wiosna to nie tylko budząca się do życia przyroda, to także wiosna uczuć – miłość przynosząca wspomnienia pierwszych randek, powroty pamięcią w przeszłość, krainę dzieciństwa, podziw dla natury i słuchanie tego co ma nam do powiedzenia. Ptaki, łabędzie, kaczeńce uczą optymizmu. Wiersze mówią o rozkwicie wiosny, miłości, życia. Przynoszą wspomnienia minionych zdarzeń.

Nagrodę spotkania „Zieloną Gęś” otrzymał Stanisław Michel.

Serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji na kolejne spotkanie w maju.

Tekst i zdjęcia: Anna Żelechowska


 

O życie nasze!

Utkane przez Pana Wszechświata, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych…

Jakie jest piękne i jednocześnie cierniste, zawarte w misternym planie stworzenia.

Łzy szczęścia mieszają się z łzami żalu i zwątpienia.

I tylko niezachwiana wiara w Pana pozwala nam nieraz, w szarej codzienności, przeżyć godnie to, co Pan nam podarował, też poprzez miłość.

Uczymy się ciągle przez całe życie iść z tą miłością.

Człowiek jest niedoskonały, lecz nauka wpleciona w jego życiu powinna wypełniać to, co dał nam Pan.

Czasami wystarczy ciepłe słowo, czasami gest, odruch serca.

Nie zawsze otrzymujemy to, czego byśmy sobie życzyli.

A czas płynie nieubłaganie cicho, a nieraz z łoskotem.

Nagle uświadamiamy sobie co jest w życiu ważne, jak byśmy postępowali jeżeli mielibyśmy zaczynać od nowa.

Więc kochajmy  ludzi, bo czas ucieka i bądźmy przez nich kochani.

Szanujmy i uwielbiajmy to, co nam Pan dał, nie zmarnujmy tej szansy…

Wacław Janocki


 

Żonie w dniu poezji

Niech no tylko zakwitną kaczeńce

Łąka strojna zawita w południe

Będą tańce i muszek i trzmieli

Tańczą cienie i drzew i latarni

A biedronki w orkiestrze z kropkami

Psy w zachwycie z bukietami błądzą

I zaczyna się z deszczem zabawa

Chmury w kroplach fryzury swe gładzą

Niech no tylko zakwitną kaczeńce

My zaczniemy oddychać radośniej

I do lata będziemy wydzwaniać

Serce tęskni do kwietnych przekonań

Zabłąkany powraca wodzirej

Okno staje się rajem dla oczu

Tu sikorki w tanecznym pokazie

A jemioły zielono pęcznieją

Niech no tylko zakwitną kaczeńce

Czapkę zdejmę i płaszcz zimowaty

I do słońca modlitwy zaniosę

Dni zaczynam kolorowym błyskiem

Czerwonawe niebieskie zielone

Wiatr mój wieje znad rzeki prześwistem

Kot na górce wypatruje łupu

I już bajka w rzeczywistości

Idę sobie i śpiewam i śpiewam

Niech no tylko zakwitną kaczeńce

Ty z uśmiechem pozwalasz na te moje swawolne dziwności

Ryszard Jaśniewicz


Rozmowa o wiośnie

– Powiedz o czym teraz myślisz?

– O kwiatach które wkrótce zakwitną.

– Jeszcze śnieg biały leży.

– Już ptaki wesoło ćwierkają.

– Sople zimą jak kryształ się mienią.

– Wystawiamy twarz do słońca.

– Czasem wiatr zimny powieje…

– A w tej chwili o czym myślisz?

– Kiedy nadejdzie wiosna…

– Wiosna stoi już za progiem

– Powitajmy ją z radością.

Alina Kolińska


 

Epitafium

W dziejowej zawierusze

runął bezpieczny dom

dziecięce pożegnanie z ojcowizną

życie

zamknięte w tekturowej walizce

podskakuje na wybojach tułaczego szlaku

w uszach

pobrzmiewa skowyt psa złowieszczy

codzienność z piętnem strachu

chowana pod poduszką

powraca krzyk – echo sprzed lat

przywołuje pamięć

zaklęte w spiżu epitafium:

WYSIEDLONYM GDYNIANOM

dramat historii

ocalony od zapomnienia

Grażyna Brylska

(14 października 2014 roku – ku czci w/w odsłonięto pomnik w Gdyni przy ul. Starowiejskiej.)


 

Pamięć

Nadmorski wiatr

rozwiewa mgłę wspomnień.

odległy czas

lata studenckie

 

poupychane emocje

wydostają się z kryjówek

twoje nagłe odejście

nieodwołalne…

 

żal , ból, niemoc

pytanie bez odpowiedzi

co dalej?

jak żyć bez ciebie?

 

czas nie goi ran

uparcie powraca myśl

dlaczego nie zdążyłam

powiedzieć?

 

znów wiosna – teraz

w rozkwicie żonkile, bratki

coś się rozpoczyna na nowo….

Joanna Kochanowska

Taniec łabędzia

Tańczą łabędzie na wodzie

swojej miłości taniec

one jak nikt inny w świecie

na zawsze łączą się w pary.

 

Taniec ten pełen uroku

na długo w nas pozostanie

można im tylko zazdrościć

że tyle radości im daje.

 

I żyją razem łabędzie

bez swarów i nienawiści

razem pływają w stawie

kochając się rzeczywiście.

 

Czemu tak ludzie nie mogą

nie biorą z ptaków przykładu

byliby wtedy szczęśliwi

nawet nie jedząc owadów.

Zbigniew Wojciechowski


 

Pamięć i kwiecień

Pamięć i kwiecień to tak się plecie,

plecie i plecie bo to jest kwiecień.

Pamięć po zimie też trochę drzemie.

Kwiecień plecień bo przeplata trochę zimy

trochę lata.

28 kwietnia gdy się rodziłam to zima

już się dawno skończyła, słońce

świeciło i miło było. Przyszłam na świat

z darem głosu śpiewnego od BOGA….

Rozłam gdzie ulubione żółte kaczeńce

często oglądane w dzieciństwie rosnące

nad rowami utkwiłam w pamięci.

Kwiecień to pierwsze pąki na kasztanowcach

i bzach, pierwsze krzewy zazielenione.

Minęły już święta Wielkanocy i pozostaną

w pamięci przez rok. Pamięć to wspaniały zmysł u człowieka,

pamiętamy piękne chwile a złe wypieramy. Czasem bujamy

w obłokach i myślimy co minęło, co trwa,

co nadejdzie. Oby zdrowie dopisało

i nic złego się nie stało. Życie trwaj,

trwaj, i rozumu i zdrowia na dalsze

lata nam daj!

Anna Kuskowska


 

PRZEBUDZENIE

Pamięć nie zawsze schowana

w półkulach myślenia

Odpoczywa czasem

w miękkich fotelach zadumy

Otwiera oczy gdy zajdzie potrzeba

Obudzi ją ktoś znienacka

Zapuka do podświadomości

Wtedy sięga w przestrzenie

możliwości nieprzebytej

Pomyśli przez chwilę

odezwie się gromkim głosem

Pozostawi nie tylko echo

Lecz ważne przesłanie

Dla siebie i potomności

Barbara Dębska


VENUS

Ty jesteś Venus

Odarta z przywilejów hołdów i zaszczytów

z pamięci marmurów i z barw Botticellego

Z darem uwodzenia nie odległym od tego

w którym nagość była cnotą

Dzisiaj jest to już tylko

kwestia wyobraźni i odwagi

aby odnaleźć i kroczyć tą drogą

która z powrotem prowadzi do wzorca

Dziś nikt już takiej piękności nie tworzy

Są też tacy którym wystarczy

drobne przechylenie głowy,

albo zmiana światła

by zjawiła się Venus

doskonała galaktyczna

zimna daleka i martwa

Czy warto dla niej tracić

fortuny talentów

A przecież tyś dzisiaj

Venus

chociaż nie ta sama

Jak z głębokiego snu

w niedowierzaniu

wznosisz ponad fale światła

umęczoną głowę

i spojrzenie ożywione

Jego ciepłym słowem

Dariusz Wróblewski

Gdańsk, 28.03.2018 r.

SONY DSC

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Koło literacko-poetyckie zaprasza

 

KL 8_02_2017_1Informujemy, że Koło literacko-poetyckie działające przy Stowarzyszeniu ma spotkania w każdą drugą środę miesiąca, o godz 17.00 w siedzibie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk, Gdańsk, ul. Św.Ducha 119/121.

Zapraszamy wszystkich miłośników literatury, poezji. Podczas spotkania recytowane są własne wiersze. Każde spotkanie ma swoje tematyczne motto związane z porą roku lub charakterystycznym dla danego miesiąca tematem.

Moderatorem spotkań jest Ryszard Jaśniewicz – aktor, reżyser.

Inicjatorem działania Koła literacko-poetyckiego jest Wacław Janocki, animator, poeta, działacz Stowarzyszenia Nasz Gdańsk.

 Zbigniew Socha
KL Pazdziernik 2017 10 KL Pazdziernik 2017 4 KL IX 5 KL IX 8 KL IX 2

Wielkanocny Koncert Dobroczynny

koncert dobroczynnyWielkanocny Koncert Dobroczynny na rzecz budowy oddziału dziecięcego Hospicjum bł. Michała Sopoćki w Wilnie odbędzie się w sobotę, 24 marca br. o godz. 17.00 w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Podczas około 1,5 godzinnego wydarzenia wystąpią goście z Wileńszczyzny:  znany i ceniony Zespół Tańca Ludowego „Perła” z Niemenczyna, wykonujący tańce narodowe i ludowe polskie, litewskie, ukraińskie, rosyjskie i innych narodów oraz Zespół „Mejszagolanki”, wokalny zespół kobiecy, na którego repertuar składają się polskie pieśni ludowe i patriotyczne, pieśni autorskie, biesiadne i estradowe.

Po koncercie będzie można kupić wspaniałe palmy wileńskie i kaziukowe serca z piernika. Gościem specjalnym będzie siostra Michaela Rak, założycielka i dyrektor wileńskiego hospicjum.

Całkowity dochód uzyskany ze sprzedaży biletów oraz palm i serc wielkanocnych zostanie przeznaczony na rzecz budowy oddziału dziecięcego wileńskiego hospicjum. 

Piękną oprawą wydarzenia będą oryginalne, wileńskie palmy i ręcznie robione piernikowe serca, tradycyjnie obecne podczas Kaziuków – barwnego jarmarku obchodzonego od ponad 400 lat w Wilnie, 4 marca, ku czci św. Kazimierza, patrona Polski i Litwy. Gościem specjalnym będzie siostra Michaela Rak – założycielka i dyrektor wileńskiego hospicjum.

Bilety w cenie 30 zł do nabycia na stronie Internetowej Muzeum oraz w kasach Muzeum (w godz. 9.30-17.00) przez koncertem. 

Organizatorami koncertu są: Muzeum II Wojny Światowej, Dom Kresy w Gdańsku i Gmina Kolbudy.

Sprzedaż biletów:

https://bilety.muzeum1939.pl/impreza/wielkanocny-koncert-dobroczynny,103.html

Informacja na stronie:

http://muzeum1939.pl/wielkanocny-koncert-dobroczynny-na-rzecz-hospicjum-w-wilnie/aktualnosci/1182.html

Wydarzenie na fb

https://www.facebook.com/events/208302146587439/

Michał Rzepiak
Stowarzyszenie Wspólnota Polska, Oddział Pomorski
koordynator projektu Dom Kresy

Dwory dawnych gdańszczan

PLAKAT-DWORYNie pozwólmy przeminąć dworom dawnych gdańszczan – to cykl obrazów  Krystyny Marii Kahsin malowanych tuszem i akwarelą. To tęsknota za tym co minęło, za niepowtarzalną  atmosferą dawnych czasów.

Wernisaż wystawy prac malarskich Krystyny Marii Kahsin odbędzie się 26 stycznia br. o godz. 18 w Gdańsku, ul Aksamitna 1 (Przychodnia Lekarska). Wykład wygłosi prof. Andrzej Januszajtis.

Dwory dawnych Gdańszczan

Konkurs Skrzypcowy Pamięci Aleksandry Januszajtis

Konkurs skrzypcowy Fot_J_Wikowski kom IMG_9960

Państwo Januszajtis wraz z Laureatami XII Ogólnopolskiego Konkursu Skrzypcowego Pamięci Aleksandry Januszajtis. Fot. Janusz Wikowski

W Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku odbył się 25 listopada Koncert laureatów XII Ogólnopolskiego Konkursu Skrzypcowego Pamięci Aleksandry Januszajtis.

Konkurs skrzypcowy Fot_J_Wikowski kom IMG_9928

Justyna Grudzień z Poznania, uczennica prof. Kariny Gidaszewskiej – laureatka XII Konkursu. Fot. J. Wikowski

Fotorelacja Janusza Wikowskiego

Zobacz także

Konkurs skrzypcowy Fot_J_Wikowski kom IMG_9922

Michał Orlik z Katowic, uczeń prof. Szymona Krzeszowca – zdobywca II miejsca w XII Konkursie. Fot. J. Wikowski

Konkurs skrzypcowy Fot_J_Wikowski kom IMG_9774

Hanna Pozorska z Gdańska, uczennica prof. Małgorzaty Skorupy – laureatka XII Konkursu. Fot. Janusz Wikowski

Prof. Januszajtis o „Kwiatach najznakomitszych mężów”

W MEDIACH. „Tego na pewno nie wiecie. Kwiaty dla Konstancji” – publikacja Andrzeja Januszajtisa w trojmiasto.wyborcza.pl

.
W 1626 r. ukazała się w Mediolanie antologia 36 utworów muzycznych 24 kompozytorów pod tytułem „Flores praestantissimorum virorum (Kwiaty najznakomitszych mężów), zebrane przez Philippa Lomatia (Filipa Lomazziego), księgarza, do śpiewania na jeden, dwa, trzy i cztery głosy, do których dodana msza, Magnificat, tudzież dwie kancony, jak mówią alla Francese (na francuską modłę) z dwoma, trzema i czterema instrumentami, następnie partita na organy, niedawno na widok publiczny wydane, dla najsławniejszej Konstancji Czirenberg z Gdańska, w Mediolanie, czcionkami tegoż Lomatia, roku 1626”. Dalej następują wierszowane dedykacje. Laurentius Frissone, określony jako „prezbiter” (kapłan), napisał:

Pytasz, czemu Konstancję otacza wieku chwała?

Ona wśród Muz największa, jak też największa z Charyt,

Góruje nad mężami, bogom zamyka usta.

Mową, wiernością, głosem, niezwykłym wdziękiem swoim

Sprawia, że Gdańsk ją sławi, uwielbia Polska cała.

Tak tylko śmiertelnicy nad bogów wznieść się mogą”.

(Dla przypomnienia: Charyty to greckie boginie wdzięku, towarzyszki Afrodyty). Franciscus Bampho ujął laudację krócej:

„Powiem to bez wahania: przez słodycz, śpiew i stałość

jest ona jako Febe, co serca nam porywa”.

Najdłuższą dedykację stworzył wydawca zbioru. Oto jej fragment:

„Nie mogła cnót Twoich chwała w granicach Polski, choćby najszerszych się pomieścić, tu tedy wraz ze sławą i najwierniejszą imienia Twego rekomendacją do Włoch, do Mediolanu dotarła. I tak oświeciła, że tak jak do wszystkich oczu przeniknęła, tyleż przyjaznych promieni wywołała i szacunek i miłość dla Ciebie umocniła. (…) Jesteś heroiną, w której wszystkie Charyty mają mieszkanie, kształtami Helenę, obyczajami Penelopę, umysłem Palladę, głosem i wdziękiem Dianę, śpiewem nową na Parnasie muzę Kaliopę, języków znajomością, nauk wszelkich opanowaniem i wiedzą współczesnych przewyższasz. Lecz tym, co wszystkich do uwielbienia porywa, jest to, co przynosi sława Twej niesłychanej, wręcz niewiarygodnej chwały w sztuce muzyki. Że najbieglejsze masz ręce, najzręczniejsze palce do grania, słowicze gardło do śpiewu, tak że w śpiewie z najznamienitszymi Niezwyciężonego Króla Polski i Szwecji artystami i mistrzami jego dworu, jak sam Książę z zachwytem osądził, nie wahasz się współzawodniczyć”.

Wszystko to było prawdą. Konstancja Czirenberg, w owym czasie 21-letnia (ur. w 1605 r.) córka burmistrza, znana nam z późniejszej relacji Ogiera, łączyła niezwykłą urodę z wszechstronnymi zdolnościami. Świetna śpiewaczka i instrumentalistka, pięknie rysowała, malowała i haftowała. Poza językiem niemieckim biegle opanowała polski, łacinę, francuski i włoski, być może także szwedzki. Od 1628 r. była żoną ławnika Zygmunta Kerschensteina, późniejszego rajcy, sędziego i królewskiego burgrabiego, matką trojga dzieci. W czasie wizyt królewskich w 1623 i 1635/36 r. była ozdobą towarzystwa. Wysławiano jej wdzięk, naturalność i skromność. Zmarła w 1653 r., w czasie zarazy, która zabrała jedną szóstą mieszkańców Gdańska.

W jaki sposób Konstancja zyskała taką sławę w Mediolanie? Katarzyna Grochowska, autorka eseju „From Milan to Gdansk”, wysunęła hipotezę, że wieść przekazał ów „Książę” z dedykacji, czyli królewicz Władysław Waza, który zawadził o Mediolan w 1624 r. Sądzę jednak, że tamtejsi muzycy musieli ją słyszeć na żywo. Kiedy? Nie wiadomo. Poświęcone jej mediolańskie „Kwiaty” (z nutami!) można znaleźć w zagranicznych bibliotekach. To piękna muzyka, wprost wymarzona do wykonania przez naszą powołaną do takich celów Cappellę Gedanensis.

Andrzej Januszajtis

(tekst opublikowany w w trojmiasto.wyborcza.pl)