„Wiosna radosna” – 25 spotkanie literacko-poetyckie

KL 12 kwietnia 2017 13W siedzibie Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” 12 kwietnia 2017 r. odbyło się dwudzieste piąte spotkanie literacko-poetyckie, pt. „Wiosna radosna”.

Na wstępie Ryszard Jaśniewicz przedstawił własne utwory. Następnie uczestnicy prezentowali wiersze swojego autorstwa oraz innych twórców. Wyróżnienie ponownie otrzymała Barbara Bielecka. Atmosfera wiosennego spotkania była miła i sympatyczna. Zielony wystój salki przygotowała Anna Stawska.

Następne spotkanie pod hasłem „Kwiaty na łące ” odbędzie się 15 maja 2017 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” przy ul. Św. Ducha 119/121 .

Serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst o zdjęcia: Wacław Janocki

Wiosenne marzenie

Gdy wiosną rozkwitły już krzewy zielone,

Powróciły do mnie myśli nią zbudzone.

Rozbłysła nadzieja tak długo tłumiona,

Że pozwolę się porwać naturze w ramiona.

Chciałbym odczuć ciepło i zapach tej wiosny,

Gdy zakwitną kwiaty oddechem radosnym.

Tak czekam stęskniony na mej wiosny tchnienie.

Kiedy się realnym stanie to moje marzenie?

 

Tylko trochę słońca i parę promieni,

Może tą złą passę wiosna mi odmieni.

Czekam więc z nadzieją na jej ciepłe tchnienie,

Wtedy się realnym stanie to moje marzenie.

Wacław Janocki

* * *

Wiosna

Po zimie przychodzi wiosna

Słońce wznosi się coraz wyżej

I dzień jest dłuższy o kilka godzin

Jeszcze nieraz chłodem powieje

Resztki śniegu szybko znikają

Szarość przykryją wiosenne kwiaty

Pierwsze są białe przebiśniegi i żółte rojniki

A barwne krokusy ozdobią trawniki

Widok kwitnących krzewów żółtej forsycji

I pękających pąków różowej magnolii

Oznacza koniec zimowej melancholii

I przyszła wiosna piękna i radosna

Witamy wiosnę szczerym uśmiechem

Niech wieść, że przyszła, rozniesie się echem

Alina Kolińska

* * *

O wiośnie

Jak pachnie Wiosna?

Rajem

Jak pachnie Wiosna?

Orzeźwieniem

Jak pachnie Wiosna?

Dobrocią

Jak pachnie Wiosna?

Zauroczeniem

Jak pachnie Wiosna?

Przypomnieniem

Jak pachnie Wiosna?

Życiem

I

Jest

Prawdziwie

Radosna

Barbara Bielecka

* * *

Obraz

Namaluj odrobinę szczęścia

w pachnących kwiatach wiosny

Co po zimie otwierają pąki zdziwione

bielą, fioletem i różnymi odcieniami

czerwieni.

Namaluj w złotym promieniu słońca

Trochę radości

gdy świt spokojny otworzy oczy

Bądź artystą przebudzenia

Światła południa

Bezpiecznej nocy

Namaluj tęcze po ulewnym deszczu

Zorzę z zachodu gdzieś w oddali

Namaluj maki, chabry

gdy lato przykryje

Zboża łanami

Namaluj ten portret w świetle

księżyca

Mgłą wilgotną okryj wspomnienia

Ale nie łzami co drążą na policzku

Bruzdy smutku.

Namaluj dziś i jutro barwą nadziei

To co minęło przykryj płaszczem

zwątpienia

Krzyk rozpaczy wkomponuj

w brzmienie lirycznej harfy

W spełnienie otul wszelkie

marzenia.

Barbara Dębska

* * *

OTRZYJ ŁZY

Wierzbowe  bazie

wabią  wiosnę …

obok  hiacyntów

Triduum  Paschalne

rezurekcyjne  dzwony

głoszą  ZMARTWYCHWSTANIE …

na  haftowanym  obrusie

koszyczek,  pisanki,

cukrowy  baranek,

bukszpanowa  tradycja …

dzieląc  się  jajkiem

ofiaruj

Wiarę,  Nadzieję,  Miłość,

otwarte  serce –

otrzyj  łzy …

Grażyna Brylska

* * *

WIOSENNE PRZEBUDZENIE

Czekam na wiosnę- jak dziecko
a ona skrada się nieśmiało
pokazuje swoją urodę

pąki w rozkwicie
forsycji żółtość
piskląt trele radosne
wiatru ciepły powiew
strumyka ciche szemranie

i oni…..
czuły dotyk dłoni
spojrzenia jasność
zauroczenie i nadzieja….

może uda się skleić
połamane kawałki duszy?
może warto posłuchać serca?

Joanna Kochanowska

* * *

Spotkałem ją na przystanku

Stała wśród tłumu czekających na szóstkę

Raczej mała, o nieokreślonym kolorze włosów

Raczej czarna

Płaszczyk trochę wytarty

Trochę zielonkawy

Nie mogłem dopatrzeć się twarzy

Zasłaniał duży kapelusz, jak kontrabas

I dopiero, kiedy nadjechał tramwaj, szóstka

Ruszyła

I wtedy

Oczy!

Ech ta wiosna!

Ryszard Jaśniewicz

 

 

 

„Kobiety, ach kobiety”

KL marzec 10W dniu 15 marca 2017 r. odbyło się dwudzieste czwarte spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, pt. „Kobiety, ach kobiety”.

Na początku pan Ryszard Jaśniewicz recytował utwory własne i innych autorów, a następnie uczestnicy prezentowali wiersze swoje. Szczególnym uznaniem cieszył się utwór muzyczny Edyty Geppert „Poeci nie zjawiają się przypadkiem”, który idealnie wpasował się do naszego spotkania. Wyróżnienie w postaci „Ptasiego Pióra” otrzymała pani Barbara Bielecka. Atmosfera była bardzo ciekawa i przyjemna. Wystrój salki przygotowała pani Anna Stawska.

Następne spotkanie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” odbędzie się 12 kwietnia o godz. 17.00, pod hasłem „Wiosna radosna”. Serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników i twórców literatury i poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

KL marzec 9 KL marzec 13 KL marzec 14 KL marzec 15

?????????????

?????????????

KL marzec logo KP 001

KL marzec 9 KL marzec 8 KL marzec 7 KL marzec 6 KL marzec 5 KL marzec 4 KL marzec 2 KL marzec 1O Kobiecie

Kobieto do końca nierozpoznana istoto

Odkrywasz zbyt łatwo co świeci się w przestrzeni

Srebro czy złoto

Masz w sobie sporo słabości

Wielowymiarowe są twoje poglądy

Od nietolerancji do ślepej miłości

Jesteś za odważna czasami

Ale tak mówiąc między nami

To czasy się zmieniły

Mężczyźni już oszczędzają siły

Nie tylko fizycznie

A życie przestało być liryczne

Trzeba ta osobę łapać niebogą

Przywiązać łańcuchem do serca

Gdy nastanie samotność

Obawa przed niespodziankami losu

A potem bez patosu

Co będzie niech się stanie

Szczególnie tym co wierzą jedynie w przeznaczenie

Barbara Dębska

Kobieta

z żebra Adama stworzona
matka i żona
przedtem, czy potem
kochanka,
wybranka serca czyjegoś
odważna,
odejść potrafi w noc ciemną
porzucona,
na pastwę zostawiona losu
silna,
bo, żyć inaczej nie sposób,
waleczna
z przeciwnościami losu Joanna
panna,
o czym marzy dziewczyna
dojrzała,
słodycz gruszki i kształtów
Wenus,
marmurowo zimna
winna,
na stosie bez winy
Ona.

Elżbieta Aletorowicz

              Królowa przestworzy

                 Właśnie  wylądował

                 boeing  787  z  Toronto

                 na  fotelu  odpowiedzialności

                 skoncentrowana  brunetka

                 przed  nią  kokpit,

                 wolant,  radar –

                 bez  tajemnic

                 za  nią

                 bagaż zaufania…

                 kobieta  –  pilot

                 żona,  matka,  córka

                 niecodzienny  mariaż

                 wiedzy,  wdzięku  i  urody

  Grażyna Brylska

Chciałabym

Chciałabym dać Ci

Dotknięcie warg,

Radosny uśmiech,

Blask oczu,

Czułe spojrzenie

Mrugnięcie rzęs

Lekki uścisk dłoni

Aksamitne dotknięcie

Ciche westchnienie

Czułość serca

Zapatrzenie, zauroczenie

Całą swoją miłość.

Irmina Golińska

Daj mi

Daj mi swoją dłoń,

Niech zamiast

Płatków róż

Zamknę w niej

Całą moją miłość.

Poczuj słodycz uniesień,

Zagubienia rozkoszy.

Niech jak muzyka płynie

Ciepłą falą kochania

Irmina Golińska

Podarunek

Podaruj mi błękit nieba,

Złociste słońce,

Jego ciepło i blask.

Cudowny koloryt kwiatów,

Płatki czerwonych róż,

Odcieniem barw liści jesienią , Tańczące cienie i błyski.

Urzekający śpiew ptaków.

Rozmyte niewyraźnie chmury,

Drobiny kurzu,

Unoszące się w powietrzu.

Skrawki i okruchy wspomnień,

Oczekiwanie i nadzieję,

Ciszę,

Samotność,

Łzę radości i namiętności.

Daj mi swą miłość,

Przywiązanie,

I wieczne kochanie.

Irmina Golińska

KOBIETA

Kobieta – cud natury
emanuje urokiem, wewnętrznym pięknem
wiatr roznosi jej konwaliowy zapach
pocałunek słońca złoci lica
roziskrza oczy pełne tajemnic

obiecuje i kusi
w sercach zamęt sieje
zmienna jak wiosenna aura

z chmury gradowej przeistacza się w radosną ptaszynę
anioł i diabeł w jednym
krucha i silna zarazem
z głową w chmurach lecz twardo stąpa po ziemi

któż ją zrozumie?
kto rozpozna kiedy zatańczy jak szalona
albo eksploduje ze wzburzenia
a może pogrąży się w rozpaczy?

pojąć świat i zrozumieć kobietę – równie trudno……
czy warto?

Joanna Kochanowska                                            

Wspólne Marzenie

Gdy mężczyzna miło marzy o kobiecie,

dni marcowe przychodzą w zachwycie.

Tak szybko się kończy ta aura zimowa,

wiosna rozpocznie działanie od nowa.

Nadejdzie już pora do wspólnego marzenia,

przekazane zostaną nawzajem wspomnienia

z lat młodszych i starszych, które pamiętamy

i tak wiele przeżyć , które razem wymieniamy.

Wzmocni nas pogoda i świecące słońce,

zieleń wesprze i kwiaty kwitnące na łące.

Ożywi mocno we wspólnej przestrzeni-

nasze życie ponownie znów się odmieni.

Kobieta też poczuje ten powiew radosny-

będzie jej przyjemny, jak przybycie wiosny.

Dlatego najlepsze jest wspólne działanie

w pamięci naszej miło na zawsze zostanie.

Wacław Janocki

„Karnawał” w poezji

KL 8_02_2017_01W dniu 8 stycznia 2017 r. w „Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” odbyło się dwudzieste trzecie spotkanie literackie, tematem był „Karnawał”, udział w nim wzięli twórcy i miłośnicy poezji.

Na wstępie p. Ryszard Jaśniewicz, po krótkim treningu poprawnej wymowy, wyrecytował swoje utwory. Następnie uczestnicy recytowali swoje wiersze. Wyróżnienie w postaci „Ptasiego Pióra” otrzymała p. Zofia Remlinger za recytację własnego utworu. Było miło, ciekawie i przyjemnie. Dekorację salki przygotowała Anna Stawska.

Następne spotkanie pod hasłem „Kobiety, ach kobiety” odbędzie się 15 marca 2017 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „NG” , na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcie: Wacław Janocki

WILEŃSKI WALC

Pada śnieg pod butami skrzypią

gwiezdne rozbłyski jego płatków

Lśniące w blasku księżyca

Brylantową poświatą

 

Wśród wysokich jodeł i świerków

Hula swawolny wiatr

Jakieś tęskne melodie wygrywa

To zimowy wileński walc

w białej poświacie przestrzeni

Swój bal rozpoczyna

 

Tańczy i wiruje wśród licznych drzew

swe echo unosi w powietrzu

Kłania się damom i nowym przybyszom

Duchy przeszłości zaprasza

 

Wśród kuligów z pochodniami

Słychać radosny śpiew

Zbliżają się następni tancerze

Zsiadają z sań gromadnie

Wygrywają na instrumentach

tak różne melodie

Tworząc niepowtarzalną orkiestrę

 

Czas jednak upływa nieubłagalnie

Kończy się noc czarowna ucichł wiatr

Nieśmiały świt wita licznych gości

Zaprasza do ciepłych domów

Otulonych ogniem z kominka

Gwarem obecnych pielgrzymów

Z daleka i bliska

Barbara Dębska

REFLEKSJE

Wybaczcie, nie mam dziś głowy na jakiekolwiek bale

Szczególnie przy wybranej opcji karnawale

Dość się w zimie łapaniem równowagi wytańczę

By uniknąć poślizgu skończonego łamańcem

Takie tańczenie bez celu jest deprymujące

I równie zabawne, jak łapane na śniegu zające

Na spacerze w powietrzu zatrutym przez smog

czeka nas bal maskowy przez okrągły rok

Karciany król z królową grę układa w pasjansach

Gdy wiatr „odnowy” przygrywa melodie do tańca

Niech ktoś mi powie, jak stawić czoła oszalałym faktom

Gdy nie ma końca potknięciom, gafom i nietaktom

Jak pogodzić karnawał z, w moim sercu, postem ?

Znaleźć na kłopotliwą opcję skuteczną ripostę

Gdy za oknem porywisty wiatr przestawia semafor

Mój długopis szuka rozwiązań wśród point i metafor

Na Złotej Bramie w Gdańsku jest dwiza składna

Niezgoda rujnuje, a zgoda buduje

Mądre słowa, których z uporem maniaka żadna

z zacietrzewionych opcji nie stosuje

Gdańsk, 8.2.2017

Dariusz Wróblewski

W    S E P I I

W  rytmie  Tanga  Milonga

wirują  etole,  pióra,  fraki

„Pod  Pikadorem”  –  „Skamandryci”

W  „Ziemiańskiej ”  –  gwar

za  kulisami  „Qui  Pro  Quo”

Parnas

Ordonka,  Bodo

z  blaskiem  sławy

dowcip,  śpiew,  gerlaski,

szmoncesy  mistrzów

świat  przedwojennej  bohemy

w  sepii  –  wciąż  inspiruje …

Grażyna Brylska

TANCERZE

Zimowa noc- bez granic
na szybie – mroźny ornament
iskry zimnych ogni
przytulone pary
zmysły, uczucia….
roześmiane głosy
woń grzańca
w szalonym tańcu
wirują suknie

przeminęły bale
zabrakło tancerza…….
na pięciolinii tańczą słowa
w rytmie walca

Joanna Kochanowska

KARNAWAŁ

Już karnawał, przyszła pora-

zacząć tańce od wieczora.

Wszyscy młodzi oraz starzy

pragną, aby rok się miło darzył.

Więc zacznijmy od przebrania

w stroju godnym przekazania-

wszystkim, co chcą karnawału,

także tym, co chcą podziału.

Kiedy w scenę wjadą sanie-

tak rozpocznie się spotkanie.

Pan na saniach wystrojony

w strój niebieski i czerwony.

Pan, którego my nie znamy

będzie prosił w taniec damy.

Muzyka tonacją podniesiona

wszystkich do tańca przekona.

Zatańczymy razem przebrani

w różne stroje z maseczkami.

Karnawał, który rozpoczynamy

będzie nam bliski i uwielbiany.

Gdańsk, 6.02.2017 r.

Wacław Janocki

Karnawał

Przyszedł Nowy Rok,

A z nim pan karnawał,

Zaprasza na bal,

Muzyka już gra.

Na parkiecie tańczy wiosna,

Konwalią i bzem pachnąca,

W zielonej sukni zdobionej stokrotką,

Tańczy walczyka drobną stopką.

Tańczy lato, zapach róż rozsiewa,

W szacie z tęczy utkanej,

Szarfą z promieni przepasanej,

Tańczy fokstrota, jak woda w strumyku.

Jesień tangiem taniec rozpoczyna.

Wrześniowe słońce suknie jej ozłociło,

Czerwone wzory na niej wybarwiło.

Wiankiem z pachnących powojników głowę przystroiła.

Tylko zimy na parkiecie brakuje,

Trudno tańczyć w bucikach lodowych,

Więc w wspomnienia się wgłębiła,

Z nich karnawał sobie zrobiła.

Zatańczyła walczyka,

W zielonej sukni zdobionej stokrotką.

Zatańczyła fokstrota, jak woda w strumyku.

Zatańczyła tango w sukni słońcem złoconej.

Blade lice kolorów nabrało,

Gwiazdki w oczach zajaśniały,

usta różem się pokryły

I tak pięknie zima w karnawale się ubawiła.

Luty 2017

Zofia Remlinger

„Sztuka jedzenia” w poezji

KL Fot_Janocki_18.01.2017r 118 stycznia w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” obyło się 22. spotkanie literackie, którego tematem była „Sztuka jedzenia”.

Aktor, p. Ryszard Jaśniewicz przeprowadził krótki trening poprawnej wymowy dla uczestników, następnie recytowano utwory własne związane ze sztuką jedzenia. Wyróżnienie w postaci „Ptasiego Pióra” otrzymał Stanisław Michel.

Nastrój był miły, ciekawy i sympatyczny.

Następne spotkanie pod hasłem „Karnawał” odbędzie się 8 lutego 2017r. o godz. 17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”. Serdecznie zapraszamy sympatyków i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

Jadłospis

Coś zaczęło się dziać na arenie

zwyczajnych zjadaczy chleba

Pewnie głód niezgody zagościł

Zamulił umysły

Złość się wkradła zamiast strawy posilnej

Do niejednego gardła

Zawirowało w powietrzu niepokojem

Powiało jak flagą na wietrze

A gdyby tak do tego niezgody bigosu

Dolać z ironii trochę sosu

Posolić i pieprzem posypać te kłótliwe zapędy

Zwarte ciała do bitwy

Oliwą namaścić

Usiąść do wspólnego stołu

Usta smacznym napojem zwilżyć

Lody z owocami pozytywnych treści

W programie dyskusyjnym zamieścić

A na deser tort makowy wzmocniłby

Kierunek prawdy ideowej

Uciszył w niejednej duszy rozbudzone zmysły W nowym roku rozwiązał wszelkie konflikty

Z szampana toastem zakończył wszelkie spory

i negatywne bitwy

Barbara Dębska

S.O.S.

Matko !

Statku transoceaniczny

i Halo Targowa

Komodo, gdzie pełno jabłek

Cierpki ferment drożdży

Pęta wędlin świątecznych

i półki ciast słodkich

Matko !

Wróć do mnie

przez grad i burze

Żywiole kosmiczny

Przyjdź. Przypłyń.

Z zapasem miłości

W oprawie

Pamiętanych

Wrażeń idyllicznych

S.O.S – wysyłam

Przybądź

– wspomnieniem

– Statku transoceaniczny

z półkami konfitur, weków,

i ciast słodkich

Halo Targowa

Wołam !

Przybądź do mnie – Matko !

Muszlo z dna oceanu

W promieniach blasku skąpana

Szalupo ratunkowa.

Dariusz Wróblewski

Ewolucja czy rewolucja

Fotel bujany i kot na kolanach.
Powiada nam bajki babcia kochana.
Koszyk z wełenką, druty , szydełko,
Tu zrobi warkocz, tam ażur wplecie.
Skarpetki zimą, serwetki w lecie.
Babcine soki, dżemy powidła.
Gdy je wspominam, czuję się winna.
Może dzisiejsza też tak powinna?

Kiedy tymczasem….

Dzisiaj babcia jest bojowa.
Swoje ciało w skóry schowa.
Na harleya wierzchem siądzie
Wśród chłopaków zniknie w pędzie
Ma komputer, pisze bloga
Na gór szczytach, idzie drogą.
Teraz babcie wszystko mogą.

Elżbieta Aletorowicz

Lubię ten czas

Lubię ten czas
pozornie leniwy
z jednym listkiem na gałązce
biały, a jednak pełen kolorów
ukrytych w ptasich piórkach
z sikorką na słonince
i gilem na świerku
z mroźnym fioletem nieba o zachodzie słońca
i jego błękitem w południe.
Długie wieczory kryją tajemnice.

Lubię ten czas
leniwy pozornie
bo nawet noc jest pracowita
srebrny księżyc rozświetla ziemię
wirującym płatkom śniegu
mróz maluje kwiaty
i zatrzymuje płynące wody
zakuwając je w lodowe tafle
Wstający dzień pokazuje
na białym śniegu
historię nocy.

Lubię ten czas.

Elżbieta Aletorowicz

Sól

Na drzewach szron, na jezdni sól,
na tym polega zmiana jej ról.
Kiedyś do potraw, jak diabli droga,
teraz, by śliska nie była droga.

Rola literki

Mały słoiczek z wiśniami w dżemie,
a w każdej wisience robaczek drzemie.

(Po) kuszenie

Nie każda Ewa skusi jabłkiem z drzewa,

bo czasem Adam mówi, spadam.

Elżbieta Aletorowicz

  BIESIADA  W  CZAS  GODÓW

W  dzień  Bożego  Narodzenia

odwiedzin,  rozmów  bez  liku,

na  stołach  mnóstwo  jedzenia,

orzechów  pełno  w  koszyku

 

barszczyk  z  uszkami,  zraziki,

roladki,  mięsne  przekąski,

w  różnych  odsłonach  śledziki,

ozorki,  i  udka  z  gąski

 

w  salaterkach  –  sałateczki,

smażone  karpie,  pasztety,

mimochodem  są  ploteczki,

po  drodze  wykwintne  wety

 

od  rana  syta  biesiada,

kawa,  piernik,  marcepany,

pełne  brzuszki –  szkoda  gadać

o… szarlotka  ze  śmietaną !

 

makowce,  keksy,  serniki,

antałeczki,  okowitki,

w  oczach  przewrotne  chochliki,

jawią  się  frymuśne  zbytki

 

a  po  świętach…  rzednie  mina

przepełnione  są  siłownie

w  kuchni  „pewnych”  diet  gęstwina

szczupli  chcemy  być  ponownie !!! 

 

Grażyna Brylska

 

Z cyklu „Sztuka Jedzenia”

To było rano, może wieczorem

Świece i sztućce, obrazu blask

I gdy do stołu z żoną siadamy

W pokoju stoi gromada gwiazd

Wszyscy znajomi, role z teatru

Szał myśli wielkiej, witam was

Wiem, co podamy, płomień i żar

Romantyzm witam, myśli w cwał

Nad głową niebo, w sercu ogień

Carów obalać, narodom żyć

Jedzeniem dusza, marzenie, wiara

Ludom natchnienie, wyczekiwanie

A na to Kordian: Bigosu daj!

Jeść trzeba, bracie, by w górę wejść

Kordian, ty płatki duszy jadłeś

Stary, nie główkuj, schabowy rzuć

Gustaw, ty spory z Bogiem wiodłeś

Golonkę podaj, trzeba jeść

Ty, Samuelu, myślą żyjesz

Myślą, lecz udziec poda kmieć

Odys, widziadło, syren gwizd

Arnaki podaj, zalotniku

W was bohaterstwa jest bez liku, uniesień waszych płynie rzeka

Lecz świeca nagle spada z trzaskiem, a żona mówi: Kotlet czeka!

Nie, nie żoneczko, daj mi gwiazdkę, pozwól smakować płatek róży

I krople deszczu pić po burzy, bo ja ostatni już Romantyk

Szczypta obłoków mnie rozmarza

A żona dzwoni po lekarza!

Ryszard Jaśniewicz

W świątecznym nastroju

14GDAŃSK. 14 grudnia 2016 r. odbyło się uroczyste, 21. spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”.

Swoją obecnością zaszczycił nas pan Prezes Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” prof. Andrzej Januszajtis. Po złożeniu życzeń świątecznych, wzajemnym podzieleniu się opłatkiem i przemówieniu Prezesa recytowano utwory powiązane z tematem „Najpiękniejsze wiersze pod choinkę”.

Pan Ryszard Jaśniewicz wręczył recytatorom prezent od siebie w postaci „Ptasiego Pióra”. Atmosfera grudniowego spotkania była miła i nastrojowa.

Dekorację salki przygotowała pani Katarzyna Tkaczewska z mężem.

Następne spotkanie odbędzie się pod hasłem „Sztuka jedzenia” 18 stycznia 2017 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, na które zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

Recytowane wiersze

Mikołaju, Mikołaju

Mikołaju, Mikołaju
wszyscy ludzie Ciebie znają.
Wciąż do Ciebie piszą dzieci,
boś jedyny taki w świecie.

Piszą dzieci, Ciebie prosząc,
abyś przyszedł do nich nocą,
bo w Twojego dzień imienia
czasem w baśń się świat zamienia.

Mury nie są Ci  przeszkodą,
jak to robisz i przenikasz,
by prezenty, czasem rózgę
włożyć dziecku do trzewika.

Mikołaju, Mikołaju
jesteś jeden taki święty
co w grudniowe swoje święto
robi wszystkim nam prezent

Elżbieta Aletorowicz

Wigilia

Jest grudniowy wieczór
i na szybach mróz,
Na granacie nieba
błyszczy gwiezdny wóz.

Skrzypi śnieg pod butem,
w dali szczeka pies,
a nam przy choince
w domu ciepło jest.

Przy stole zasiadła
cała rodzina,
rodzice, babcia, bo
dziadka już nie ma.

Najpierw był opłatek,
życzenia i łzy.
Czy za rok będziemy
znowu razem, my?

Potem dań dwanaście
tradycja chce tak,
każdy musi poznać
wszystkich potraw smak.

A kiedy ucichły
kolędy dźwięki,
ktoś pukał do drzwi i
dzieci się zlękły.

To przyszedł Mikołaj
mocno zziębnięty,
kazał mówić pacierz
i dawał prezenty.

Oczy nam błyszczały
i śmiały buzie,
każdy się radował
mały i duży.

Boże Narodzenie
święta urocze.
Wigilia znów będzie
gdy minie roczek.

Elżbieta Aletorowicz

M A G I A    B I E L I

Grudzień

pachnie  świerkowym  igliwiem

grzybami  i  makiem

gwiazdami  się  skrzy

za  oknem  śnieżny  dywan

migoce  betlejemskie  światełko

nieskazitelny  obrus

sianko,  opłatek

przy  stole  najbliżsi

otuleni  szalem  miłości

dzielą  się  dobrem

zaczarowana  bielą  noc

niezwykła  w  swej  ciszy

jedyna  w  roku

noc  Bożego  Narodzenia…

Grażyna Brylska

Z I M O W A    I M P R E S J A

Grudniowy  zmierzch

śnieżne  kryształki  rozproszone

w  lunarnej  poświacie

diamentowe  refleksy  tańczą  fokstrota

wydmowy  mikołajek  z  turzycą

wirują  po  pustej  plaży

w  rytmie  pastorałki

obok –  szmaragdowe  fale

zastygły  w  lodowym  uścisku

zadziwione  mewy  przysiadły

stroszą  srebrzone  mrozem  piórka

z  poszumem  wiatru

krzykiem  przywołują  wiosnę

w  przeddzień  Bożego  Narodzenia

Grażyna Brylska

Wieczór Wigilijny

Zapłonęła pierwsza gwiazdka

Na granatowym bezchmurnym niebie

Połamany opłatek

Oczekuję na wigilijną wieczerzę

Płyną jak pieśń życzenia

W nie jednym oku ukazała się łza

Cicha, pełna radości i smutku.

Oczekiwania, nieobecności i pustki

Tylko gwieździste niebo

Mruga wesoło

Bezlistne drzewa

Włączają radosną melodię

Bóg się Rodzi

Irmina Sajnóg-Golińska

Wigilia

Biały obrus na stole

Wygładzony kobiecą ręką

Wyrównuje sianko

Gładzi je i pieści

Talerze lśnią bielą

Sztućce odblaskiem srebra

Dodatkowe nakrycie

Oczekuję spóźnionego wędrowca

Gałązki świerku pachną zielenią

Upiększają świąteczne nakrycie

Serwetki z gwiazdkami Dodają uroku i świetności

Choina pięknie ubrana

Mieni się kolorami

Skrzy złotem i srebrem

Na białym talerzyku – opłatek

Oczekuję na zaczęcie wieczerzy

Irmina Sajnóg-Golińska

GWIAZDKA

Gałęźmi drzew samotnych jak ludzie
kołysze wiatr,
płatki śniegu, lekkie jak motyle
wirują w tańcu
zanim nie rozpadną się w nicość…..

Ośnieżone sanie pędzą ku przyszłości
Jakiej?
Kto wie?
ogień w chacie zachęca – ogrzej się

U sufitu jemioła
pod nią – stos życzeń
zwykłych i niezwykłych
czy się spełnią?

Joanna Kochanowska

WIGILIA MOJEGO DZIECIŃSTWA

(24 grudnia kiedyś)

Pierwsza gwiazdka już świeci

Niedługo będzie wigilia

Stół białym obrusem nakryty

Opłatek w środku już leży

Oczywiście na sianku, jak każe tradycja

Nakrycia rozstawione, jedno wolne…

Dla gościa…

Potrawy były skromne, dwunastu nigdy nie było

Ale świetne pierogi z kapustą MAMA wtedy „robiła”

Ale było inaczej jakoś ciepło i miło

Przed posiłkiem modlitwa, wspomnienie,

Tych, co niema już z nami

Potem były życzenia, łamanie się opłatkiem

Zaczynała MAMA, potem TATA, ja z braćmi

Wieczerza, prezenty, skromne, ale zawsze coś było

Przeważnie była to książka,

Od czasu, kiedy traktorek, na sprężynę rozebrałem.

To był koniec prezentów zabawkowych dla mnie

Potem były już książki, w których się zakochałem

Tata zaczynał kolędę „Bóg się rodzi moc truchleje…”

I tak zostały tylko wspomnienia, które czas zaciera

A ja chcę je ratować i próbuję na papier przelać.

24-12-2007

Ryszard Galewicz

Gwiazdka

Kiedy pierwsza gwiazdka świeci

I przy stole siedzą dzieci,

Ogłaszając wszem podanie,

Że w Betlejem tu na sianie

Panna Czysta da dziecinę –

Jezus będzie mu na imię!

My w modlitwie prośmy Boga,

Aby w sercach znikła trwoga –

Jezus ludziom da zbawienie,

Grzechów naszych odkupienie.

W przeddzień Jego narodzenia,

By spełniły się życzenia;

Wszelkiej naszej pomyślności

Według Twojej przychylności.

Święty Panie a nasz Boże

Niech nam Jezus dopomoże;

Zgasić smutki i strapienia –

By spełniły się marzenia.

Wacław Janocki

Świąteczne refleksje

Już choinka przystrojona,

Mruga świateł kolorami.

Ja dlatego piszę wierszem,

By być tutaj razem z Wami.

Pod choinką są prezenty,

Według imion ułożone –

W tym Mikołaj pomógł Święty,

Są w nich także ulubione.

My składamy też życzenia,

Życząc wszelkiej pomyślności,

Lecz nie zapominajmy o tym,

By w nich było ciut miłości.

Tego życzę osobiście

Wszystkim, którym nie jest dane

By wróciło do nich wszystko

– To co miłe i kochane.

W tą Wigilię Narodzenia,

Kiedy śnieg za oknem prószy

Składam wszystkim swe życzenia

– Może nastrój trochę wzruszy.

Wacław Janocki

Gdańsk.24.12.2010.

Święty Mikołaj tuż, tuż

Już niebawem tu do dzieci

Ktoś z krainy znów przyleci

Mroźnej, śnieżnej, pełnej w czary,

Aby przywieźć dzieciom dary.

Stos prezentów z zabawkami,

Wory całe z słodyczami.

Ciągną sanie w każdą stronę

W reny wielkie zaprzężone.

A na saniach wystrojony,

Z długą brodą w strój czerwony

Sam Mikołaj gna po świecie,

Aby obdarować dzieci.

Warto grzecznym być kochanie

To i prezent też dostaniesz.

Warto wierzyć w takie czary,

Każdy młody oraz stary.

Bo Mikołaj nawet z góry

Widzi wszystko poprzez chmury,

Zna intencje i zamiary

Chociaż jest też bardzo stary.

Wacław Janocki

 

Zadumanie – w poezji miłośników z Naszego Gdańska

kl-16_11_-1216 listopada 2016 r. odbyło się dwudzieste spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, którego tematem było „Zadumanie”.

Uczestniczyli w nim twórcy i miłośnicy poezji. Pan Ryszard Jaśniewicz przeprowadził trening poprawnej wymowy. Następnie recytowano utwory poświęcone własnym przemyśleniom i tym którzy odeszli od nas. Wyróżnienie otrzymała pani Irmina Sajnóg-Golińska. Nastrój był ciepły i sympatyczny. Dekorację salki do tematu przygotowała pani Katarzyna Tkaczewska.

Następne spotkanie odbędzie się 14 grudnia 2016r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, pod hasłem „Najpiękniejsze wiersze pod choinkę” na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

Utwory prezentowane na spotkaniu miłośników poezji

skupionych w Klubie Naszego Gdańska

Z A D U M A

Czas  igra  kolorem

liście  muśnięte  złotem

spadają

nagie  konary  drzew

przywołują  wspomnienia

pamięć  ożywia  tych

co  odeszli …

niemy  płomyk  znicza

łączy  dwa  światy …

jesienią

chmury  tańczą  pospołu

deszczem  szemrze  zaduma

morską  falą  płynie  nostalgia …

na  klawiaturze  zdarzeń

nie  ma  powrotu

Grażyna  Brylska

Mama”

Dawałaś wskazówki

Ganiłaś gdy było coś nie tak.

Uczyłaś uczciwości,

Prawdy

Miłości,

Przyjaźni.

Umiałaś przekazać

Wartości życia.

To Ty byłaś drogowskazem

Prawdziwego, pełnego istnienia.

Irmina Sajnóg-Golińska

Droga”

Nie wiem

Jak długo szłam do Ciebie

Czas mijał

Czy zatrzymał się może

Była cisza

Samotność i cierpienie

Zatrzymałam się na chwilę

A może na wieczność.

Irmina Sajnóg-Golińska

Oczekiwanie”

Analizując te lata

Wspólnie przeżyte

Te chwile radosne,

Smutne i bolesne

Ile z tego zostało

W pamięci i w sercu

Czy byłeś

Jesteś

A może będziesz.

Irmina Sajnóg-Golińska

B R A M A

Poznając  promenadę  życia

unoszę  cierpienia

odeszli  najbliżsi

lęk …

jak  TAM  jest ?

Brama –

przed  nią

bieg  radości  i  trosk

za  nią

inny  wymiar  istnienia

zwalniam  tempo

wciąż  idę …

Grażyna  Brylska

Listopadowe zamyślenie

Już popołudnie, listopad
Ciemne pierzaste obłoki
tu i ówdzie podświetlone
przez ostatnie promienie
zachodzącego słońca,
jak w lamówkach złotych.

W powietrzu zawisł
szaro niebieski spokój.
Cisza, pomimo że,
na ulicach wzmożony ruch.
Wszyscy się śpieszą
tam, gdzie cisza najcichsza.

Elżbieta Aletorowicz

Cmentarze

Ciepło unoszące się znad
palących się zniczy
ogrzewa ostatnie liście
na drzewach.
Złoto za chwilę opadnie
Zczernieją czerwienie.
Wszystko zniknie, odejdzie
jak Ci, co już drzemią pod ziemią.

Jeszcze tyle piękna.
Świat barwi się kolorami.
Nad polami mgiełki
unoszą melancholię.
I tylko ta myśl błądząca,
daleko,
tam, gdzie oni już dziś
a my, jutro będziemy.
Tam, gdzie nie ma już końca.

Elżbieta Aletorowicz

Przemijanie

Przemijają lata dni i miesiące

Z kalendarza zerwiesz jeszcze jedną kartkę

Po drodze biegnąc być może zapomnisz

Tych co odeszli w daleką podróż

 

Przy blasku świecy siedząc za stołem

Wśród pożółkłych fotografii

Odnajdziesz nie jedną chwilę szczęścia

Przeżytą wspólnie w ogrodzie wśród kwiatów

 

Ożyją wtedy dawne przygody

Związki odrodzą się w innym wymiarze

Wspomnienia już zalśnią nowym blaskiem

Nad przemijaniem smugą nadziei

Barbara Dębska

LOTNIKOM

Cisza -żałoba trwa

Wam chłopcy bija dzwony

Niebo purpury barwę ma

I płaczą Antygony

 

Oddano salwy i honory

Pośmiertnie  dano wam zaszczyt.

Kto dzieciom waszym uśmiech da

Kto sprawdzi im zeszyty…

 

Już wnuków  nie przytuli nikt

Na lody z nimi nie pójdziecie

Wasz uśmiech wśród popiołów znikł

Pozostał płacz kobiecie.

 

Samotne w oknach stoją  matki, żony

Niebo purpury  barwę ma

I płaczą Antygony…

Krystyna Anna Degutis

ZAMYŚLENIE  NAD POEZJĄ

Dopóki pieśń wiatru słyszymy

Wzrok podnosimy do gwiazd

Życie kochać umiemy

Żyje poezja  w nas

 

Dopóki stajemy w zachwycie

Nad kroplą ,którą zostawił deszcz

W najmniejszym bycie

Wszystko poezją jest…

Krystyna Anna Degutis

Aleja Przyjaciół Iwaszkiewicza

Powód zadumy

Przede mną pelargonie, żółtawa śliwa

I ogromne wierzby

Aleja wspomnień

Za oknem na każdej gałęzi, na liściu

Oni

Uśmiechają się do mnie

Rozmawiają, zadają pytania

Cieszą się, czasami denerwują

Pamiętają o wszystkim

Moje sprawy, nasze życie

Jesteśmy razem

To takie proste

Wystarczy spojrzeć w słońce

Tam widać Aleje Białych Brzóz

Prowadzące do naszego życia

Drzwi otwierają się

I oto zaczyna się normalny dzień

Z prysznicem, herbatą i nieprzeczytaną gazetą

Za chwilę wejdzie sprzedawca gęsi

Wraz z otwierającymi się drzwiami wpada wiatr

To nie tak miało być

Spadają

Radości i troski tamtych dni

14.11.2016

Ryszard Jaśniewicz

Zamyślenie

Święto Zmarłych łączy się z głębokim przemyśleniem-

wielki żal dla tych co odeszli do niebiańskiej bramy.

Dzień ten dla nas jest bardzo mocnym wspomnieniem,

byliśmy wśród ludzi, którzy opuścili nas niespodzianie.

 

Modlitwa, znicze i kwiaty na grobach złożone,

dla bliskich, znajomych i tak dobrze znanych.

Niech przypomną się nam lata razem spędzone,

w naszych sercach zostaną na zawsze kochanych.

Wacław Janocki

Na pokrzepienie serca

Łzy jak krople rosy często na twej twarzy,

myślisz o cierpieniu i nigdy nie marzysz.

Lecz dusza i ciało jest w ciągłej potrzebie;

zrzuć jarzmo przeszłości, pomyśl o istnieniu!

 

A nie będzie późno na doznań rozkoszy,

nie w sferze mamony co rozumy korzy,

lecz w pięknie stworzenia, które Bóg nam zsyła.

Przewodniczką będzie Panna czysta, jej imię Maryja.

 

Wszystko co zamierzasz powierz w zaufaniu

a odzyskasz spokój i pewność w działaniu.

Bo miłością wielką ciągle Bóg nas darzy,

jeśli o miłości dalej swojej marzysz;

 

To pomyśl o Jezusie, o Jego cierpieniu

w naszym krótkim życiu Jego zrozumieniu.

Uwierz On nas kocha, wspiera, daje siłę woli

i nigdy nas nie opuści chociaż bardzo boli.

Wacław Janocki

 

 

 

 

 

Jesień w poezji twórców z „Naszego Gdańska”

kl-17W dniu 12 października odbyło się dziewiętnaste spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, którego tematem była „Jesień”. Uczestniczyli w nim twórcy i miłośnicy poezji.

Aktor p. Ryszard Jaśniewicz wyrecytował utwory własne, poprosił też o krótki trening poprawnej wymowy. Autorzy recytowali utwory poświęcone „Jesieni”. Wyróżnienie w postaci  ptasiego pióra otrzymał p. Mieczysław Soroka-Korczyc. Atmosfera była miła i ciekawa.

Jesienną dekorację salki przygotowała p. Katarzyna Tkaczewska. Następne spotkanie odbędzie się 16 listopada 2016 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, pod hasłem „Zadumanie”, na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

kl-18kl-22 kl-21 kl-20 kl-19 kl-16 kl-15 kl-18

kl-0 kl-2 kl-4 kl-5 kl-6 kl-7 kl-8 kl-9 kl-10 kl-11 kl-12 kl-13Utwory recytowane podczas spotkania

Biała mgła

Biała mgła nad jeziorami smutku

a nad polami zwiewny szelest przemijania

Jesień w kolorach dojrzałości

wchodzi w krajobraz istnienia

Błądzi z zapachem zgniłego powietrza

zachodem odległego słońca

 

Biała mgła odżywczy nektar

Łakom daje przebudzenia

Usypia tęsknoty

W ramionach nocy

Barbara Dębska

„Dotyk jesieni”

Wczoraj wieczorem – na mym ramieniu,
Promieniem źródła co jeszcze bije…
Usiadł przed zimą jesieni dotyk,
Którego serce gorące żyje…

Jeszcze go czuję… Niewinność czystą,
Drżącą przypływem zachodu słońca,
Zrodził wrześniowe brzemię jabłoni,
Jak matka dziecię chroniąc bez końca,

Ogień…! Tak blisko… Skąd go pamiętam?
Płomienne słowo, zamykam oczy,
By je zatrzymać nim umknie w ciemność,
Zanim przypłynie ocean nocy…

Gasną zbyt szybko oczu granice,
Przez których głębia duszy zagląda.
To lustra, którym trzeba dać czasu,
By można było się w nich przeglądać…

Aż się narodzi przestrzeni światłem,
Skąpany bólem na nieboskłonie,
W zieloność listków delikatności,
Jakby muśnięciem pośród Twych dłoni,

Żar…! Jakże blisko…! Jakże nie spłonąć,
Słowem pomiędzy – Twymi słowami…
Kruchość listowia – tak łatwo – zniszczyć,
Chłodem jesiennym – pomiędzy nami…

Mieczysław Soroka -Korczyc

10-12.10.2016 Kraków – Tczew

 Jesienna droga

Jesień wręcza złote bukiety
rozsiewa swą woń
kwitną astry, wrzosy
czerwieni się jarzębina

mglistym porankiem
podążamy przez park
szelest zrudziałych liści

blask naszych oczu, melancholia
słowa cichsze od szeptu
twój parasol nade mną….
przed nami jeszcze tyle dróg…..

Joanna Kochanowska

Jesienny pocałunek

Jesienne niebo zgasło złotem zachodu
Brunatne pola kołyszą ciszę
Cykad już nie słyszę, świerszcz za kominem
miejsce swoje znalazł, by smęcić przez zimę.

Liść poruszony podmuchem wiatru
z gałązka się pożegnał, tworząc
obok drugiego, kolorowy znak na kobiercu.
Co ranek przyniesie? Jeszcze tyle kolorów.

Jesień w lesie i na przemyślenia chwila,
Piękny spacer złoconymi alejkami parku,
szelest liści pod stopą.
Poskładam bukiety z liści złotych
i kasztan na szczęście ze ścieżki zabiorę.

Spójrz, nadchodzi długi jesienny pocałunek.

Elżbieta Aletorowicz

Jesień aktora

Zapatrzyłem się w krzak jarzębiny

Jesień na nim wycina kształty

A ja chciałbym zostawić z lata

Tej czerwieni burzliwe rauty

Chciałbym jeszcze z jesienią zatańczyć

Krokiem pełnych radosnych zmagań

I o rudych zaśpiewać liściach

A tu zjawia się deszczu plaga

I już jesień zasiada na tronie

piękna jest i bardzo wyniosła

drzew gałęzie gną się i prężą

Jesień zimnem poranków wyniosła

ale we mnie jest siła jesieni

Ja jesienią kochałem i kocham

gwiazdozbiory ja zbieram jak kwiaty

Zaczynałem grę życia i grałem.

Ryszard Jaśniewicz

Jesień

Jesienne niebo już chmurami zasłane

deszcze i zimno przychodzą na zmianę.

Będzie trudno zapomnieć o tak miłym lecie,

lecz barwy jesieni stroją się w komplecie.

Piękno przedstawiają w różnorodnym wzorze,

podobnie na niebie świecą barwne zorze.

I tak w każdym roku i w każdej jesieni !

Krajobraz przyrody w tym czasie się zmieni.

 

Zmiany pory roku mocno inspirują,

różnie też ludzie na co dzień się czują.

Jesień nam pomoże swą barwą promieni,

humor się poprawi i nastrój odmieni!

Wacław Janocki

          PAŹDZIERNIKOWE    DYKTANDO

Pszczele  skrzydła  nektar  niosą

z  miododajnych  wrzosowisk

na  liliowo-różowym  polu  –  pożółkłe  liście

w  pachnącej  ściółce  –  różnobarwne  kapelusze

koźlarzy,  borowików,  muchomorów

po sąsiedzku  –  cierpkość  żurawin

leśne  wierzeje  zdobią

granatowoczarne  jeżyny

w  dębowym  cieniu  –  rozsypane  żołędzie

zza  płotu  wyniosły  słonecznik

spoziera  na  pęki  jarzębinowych  korali

z  wiatrem  lecą  lniane  paździerze

by  zdążyć  na  czas –

zanim  złota  jesień  wysączy

bursztynowy  napój  Bachusa

w  żyznym  królestwie  plonów  ziemi

dworzanie  drzemią

jeżówki,  mimozy,  chryzantemy

otulone  pajęczyną  babiego  lata

tańczą  w  październikowym  polonezie

płonące  buki,  rdzawe  klony

splatają  niepowtarzalny  korowód

Grażyna Brylska

Październikowe łzy

Październik zapłakał
nad losem jesieni.
Jesteś taka piękna,
a wnet to się zmieni.
Obedrą Cię wiatry
z sukienek w kolorach,
drżeć będziesz na wietrze,
idzie już ta pora.

Ronią łzy od rana
z październikiem niebo.
Chyba pomyślały
o zimie coś złego.

A ja już nie płaczę
pogodzona z losem
Zapamiętam sobie
radość z przeszłych wiosen.

Elżbieta Aletorowicz

„Ptaki”

Znów, jak wędrowne ptaki płyniemy,
Przez oceany nieba błękitne.
A gdzieś daleko w dole… Przed nami…
Nadziei pola wrzosami kwitną…

Brzozy przydrożne – słońce w kąpieli,
Złotych promieni – ośmiela bielą –
Jeszcze zielenią przepychu pachną,
Cieniem swych skrzydeł ze mną się dzieląc.

Droga się czerni – wśród krzewów głogu,
Aż po horyzont – nie mając końca…
Klucze żurawi wstały o świcie,
By przed odlotem poszukać słońca…

Wciąż uciekają – nie wiem dlaczego?
Coś porzucają… Gdzieś odlatują…
Na świata krańce – tylko im – znane…
Czy odlatując – też smutek czują?

Kiedyś, jak one – też chciałem odejść,
Wszystko co we mnie zapakowałem,
W mym sercu niosąc – lecz serce pękło –
Zatem na zawsze tu pozostałem…!

Mieczysław Soroka-Korczyc

Tczew – Warszawa, w podróży 2.12.2013

JESIENNA WĘDRÓWKA

Wolny wędruję wśród obrazów

Poprzez rzeźbioną światłem przestrzeń

Raz dolinami raz wzgórzami

Przez nie kończącą się kolekcję

Wiersze się układają same

W jesiennych wspomnień panoramę

Obraz w poezję się przemienia

Objawiającą barw znaczenia

Z uplastycznioną wyobraźnią

Zdobywam szlify na kustosza

Galerii spojrzeń, bez ram, bez granic

Gdzie światło uszlachetnia kolor

Gdzie kolor zachowuje pamięć

I tylko czasem zmąci spokój

Coś na kształt ramy bez obrazu

Niedopełnieniem – próżno stracone

Spojrzy przez ramę – jak czas przez palce

Na hałaśliwe nasze mijanie

Obok cichego trwania pejzażu

Dariusz Wróblewski

26.09.2016

 

„A nam jest szkoda lata”

kl-wrzesien-9

W dniu 13 września odbyło się osiemnaste spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”.

Uczestniczyli w nim twórcy i miłośnicy poezji. Spotkanie pod hasłem „A nam jest szkoda lata” swoimi utworami rozpoczął p. Ryszard Jaśniewicz, następnie utwory własne recytowali twórcy poezji. Atmosfera była miła i sympatyczna. Wystrój dekoracyjny salki przygotowała p. Katarzyna Tkaczewska.

Następne spotkanie odbędzie się 12 października 2016 r., o godz. 17.00 Serdecznie zapraszamy sympatyków i twórców poezji. Tematem będzie „Jesień”.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

Prezentowane wiersze

Koniec lata

Lato nasze już stanęło na progu jesieni,

kwiaty też przekwitły, coraz mniej zieleni.

Ale dla nas to niewielka poniesiona strata

tylko będzie brakowało tak ciepłego lata.

 

Letnie pozostaną nam miłe wspomnienia

z urlopów i z wczasów nie do zapomnienia.

Nastaną dni barwne w kolorystyce jesieni,

odcień w obrazach codziennych się zmieni.

 

W tym letnio-jesiennym barw kolorze

rozbłyśnie słońcem całe nasze morze.

Wybierając się jutro na spacer po plaży

niejeden z nas o lecie tak miło pomarzy.

Wacław Janocki

Gdańsk,13.09.2016 r.

Nie szkoda

Jeszcze nie szkoda lata

bo gorące słońce od kilkunastu dni nas nawiedza

Piękne zachody przypominały zorzę polarną

 

Powróciły czerwcowe dni i wieczory

chociaż ptaki już dużo wcześniej odleciały

Nikt nie potrafił zatrzymać je na dłużej

 

Nadmorskie bulwary zaludniły się znowu

spacerowicze przemierzają kilometry gromadnie

Może już nie będzie jesieni i zimy

Wszechobecny kosmos ogrzeje nas na dłużej

Przecież już od pewnego czasu mieszają się pory roku

zgubiły gdzieś kalendarzowe terminy

 

A planety tam wysoko pobiegną po innych orbitach

zawrą zawsze ze słońcem pokój

Ziemię otoczą nieustannym ciepłem i wielką radością

Bez czekania na następne lato

Barbara Dębska

Wspomnienie lata

Rosa rankiem na trawie

Czerwona róża kwitnąca za oknem

Skoszone siano i kwiaty pachnące na łące

Smugi babiego lata, które wiatr kołysze

Ciepłe promienie słońca i cienie drzew coraz dłuższe

Rój gwiazd spadających wieczorem

Na niebie klucz odlatujących żurawi

Dni coraz krótsze, to lato odchodzi

Alina Kolińska

B A B I E L A T O

koleżankom i kolegom

ze  Straży Granicznej

w Gd.- Rębiechowie

Kartka spadła z kalendarza

Św. Anna wychodzi na spotkanie

wieczorem – z chłodnym szalem

mgłą spowite poranki

wabią słońce wonią suszonych śliwek

dziecięca wrzawa umknęła z plaży

zarośla – złotem i rdzą malowane

w oplocie srebrnej pajęczyny

przywołują nostalgię …

————————————————-

lotniska  jeszcze  zatłoczone

tętnią  przyloty  i  odloty

właśnie  przysiadł  samolot

zmęczone  twarze

w  zielonych  mundurach

uśmiechem  witają  przybyłych

na  ruchomej  taśmie

bagaże  wspomnień

pora  wakacji  za  nami

lato,  czekam  na  twój  powrót …

Grażyna Brylska

Koniec lata tuż tuż

W kalendarzu jeszcze lato
ale już jakby go ubyło.

W powietrzu
zawisł dziwny spokój
nie, to nie cisza przed burzą.

Umilkły już letnie grzmoty
i błyskawice nie błyszczą na niebie,
teraz
przyroda przygotowuje się na sen.

Cisza, to znak
na pożegnanie
letniego gwaru ptactwa
szumiącego listowia drzew
cykania świerszczy
na pustych już polach.

Już niedługo
wszystko otuli się w długim
zimowym śnie
aż do wiosny.

Elżbieta Aletorowicz

Wieczór pachnący tęsknotą

Niebo czerwienią pożegnało już słońce
Teraz fioletem wędruje tam,
gdzie nad polami i lasem na tle granatu
zawisł uśmiechnięty księżyc.

Cisza. Tylko w zaroślach ptactwo
niespokojne przed nocą się żegna,
a pośród łanów dojrzałych zbóż
grają pasikoniki.

Na swoje jutro czekają nabrzmiałe
złotą hojnością kłosy.
Może to ich ostatnie.
One już doszły.

Jeszcze trochę , a zieleń pokryje się rdzą
i złotem zabłyśnie
Na chwilę, bo i ten czar pryśnie
i tylko ciągle ta sama pozostaje tęsknota.

Elżbieta Aletorowicz

Lato jest takie

Czas pozornie leniwy,
oczekiwanie,
dojrzewanie.
Krople ciepłego deszczu
sycące barwy ogrodów i łąk.
Falujące łany zbóż.
Spalona słońcem ziemia
pachnąca tajemniczością
i niski lot jaskółek
przed deszczem.
Chmary komarów
zawieszone w promieniach
zachodzącego słońca
i noc z księżycem
zatopionym w ciepłej
spokojnej wodzie jeziora.
Liście przydrożnych drzew
okryte kurzem.
Krótki przystanek
na ławce w ogrodzie
wśród słodkich zapachów
maciejki, tytoniu
i pachnącego groszku.
Jeszcze chwila, a
cicha nostalgia
pustoszejących plaż
przypomni, że wkrótce
nadejdzie jesień

Elżbieta Aletorowicz

Wrzesień

Już znowu dzwonek brzmi od rana
i dzieci biegną na boisko.
A Ty mówisz mi, Kochana,
znowu jesień mamy blisko.

Nie założysz już sukienek
w wiosennych kolorach
powiesz, że na nie
już nie jest pora.

Wiatr ich unosić
nie będzie leciutko.
Przyjdą deszcze i słota.
A słońce? Na krótko.

Szukać będziemy
ciepła przy kominku.
Dzisiaj jeszcze lato,
lecz jesień za chwilkę.

Elżbieta Aletorowicz

Zmierzch lata

Było lato
wschody słońca
bezchmurne niebo
krystaliczne jezioro
szuwary na brzegu

Byłeś ty
nasze zwierzenia na pomoście
łódka wiatrem kołysana
zapach ogniska

Bliskość
cisza pełna treści
szczęście
plany na jutro i….

Już babie lato
jesień puka do drzwi
może pożeglujemy razem?

Joanna Kochanowska

 

 

 

Morze w poezji

KL MORZE 1 WJ13 lipca 2016 r. w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” odbyło się siedemnaste spotkanie literacko – poetyckie. Temat prezentowanych wierszy było „Morze”.

Uczestnicy recytowali utwory własne. Wyróżnienie w postaci „Ptasiego pióra” otrzymała pani Grażyna Brylska, które wręczył p. Ryszard Jaśniewicz.

Nastrój spotkania był ciepły i letni, a przede wszystkim morski. Dekorację salki przygotowała p. Anna Stawska.

Następne spotkanie odbędzie się 14 września 2016 r. o godz. 17.00, na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców literatury i poezji. Tematem będzie „A nam jest szkoda lata”.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

FOTORELACJA

KL MORZE 2 WJ KL MORZE 3 WJ

Recytowane na spotkaniu utwory

Spacer nad morzem

W morskiej toni odbijają się nieba granaty,
Oczka do nas puszcza niedyskretny księżyc
Cichą melodię fale szumią,
białe grzywy dobijają brzegu, aby zginąć.
W słodkim powietrzu cisza tonie
Słychać tylko serca bicie, oddechy nasze,
szepty nasze, spojrzenia,
rąk dotyk ciepły, drżenie ich czuję
Widzisz w ciemności jak błyszczą mi oczy.
Czy to znaczy, że chcesz mnie zaprosić
do świata swoich marzeń,
swoich obaw, swoich blizn?

Dzisiaj, idąc plażą

była pusta.

Elżbieta Aletorowicz

Pożegnanie lata

Woda,
krople, ze swej natury
czyste jak łza,
w morskiej czeluści
czarne jak otchłań.
Niebieskie od nieba, które
się w tafli przegląda
i tylko cisza, cisza, cisza.

Łagodny szum fal zakłóca
jedynie krzyk mewy
i aż po horyzont,
gdzie równiutka linia łączy
niebieskie kolory nieba i wody,
pustka.

Czasem,
pojawia się na niej przecinek,
mały biały trójkącik żagla.

Na niezmąconej niczym tafli,
słońce tka złotą tasiemkę

Ogrzana słońcem skóra
nabrała koloru czekolady.
Wiatr rozwiewa włosy.
Na ustach osiadła słona kropelka.
Nie lubisz soli, ale lubisz moje usta.
Więc,

Wracamy do domu.

Elżbieta Aletorowicz

R E J S    M A R Z E Ń

W  królestwie  Neptuna

nieśpiesznie  łajba  się  kołysze

Gwiazda  Polarna  wyznacza  kurs

Księżyc  –  kolekcjoner  tajemnic

srebrzy  firmament…

Przy  sterze  –  marzenia

samotnie  walczą  z  żywiołem

za  horyzontem,  rajski  bulwar

kwietne  girlandy  witają  włóczęgów

radosnym : „aloha” !

W  zachodzie  słońca  –  błogość

zmysły  okryte  płaszczem  natury

tańczą  w  rytmie  rumby

o  brzasku  korab  zacumował

w  promiennej  poświacie

laguna  odpłynęła…

Grażyna Brylska

O R Ł O W S K I    K  L  I  F

Malownicze  wzgórze

urwisko  skąpane  w  zatoce

stromy  brzeg  nad  plażą

cud

wpleciony  w  nadmorski  krajobraz

niebo  i  bezkres

w  bławatkowej  poświacie

przedsionek  świata

magiczne  zacisze

miasta  z  morza  i  marzeń…

Grażyna Brylska

Może

Myśli jak ciemne chmury
apatia pozbawia sił
zgnębienie przygniata
drepczę mozolnie….

Horyzont w tle, spienione fale
orzeźwiająca bryza, promyk słońca
wicher smętki wymiata
umysł oczyszcza, budzi nadzieję

Może odfruną demony?
może odnajdę samą siebie?
może pogodzę się….mimo niezrozumienia?

Joanna Kochanowska

* * *

Jurata 25,26. 04.2015

„Morska impresja”

Tam, gdzie się morze z niebem współbrata,

Na piasku ślady Twoich stóp giną…

Które nadmorska fala zatarła,

Przed chwilą były… A teraz… Płyną…

Z nim przyszły do mnie, jak sen na jawie,

Ulotne chwile marzeń ukrytych.

Te… Zamieszkałe pośród fal szumu,

Jako kamienie tęsknot rozmytych.

A serce – dotąd uśpione ciszą

Wyrwało z duszy pieśń niespełnienia,

By wytęsknione .. I wykrzyczane…

Przyszły na ziemię ciała pragnienia…

W nich chciałbym znowu – być.., Teraz, z Tobą.

Tam.. Gdzie Ty będziesz i iść przed siebie.

Szumiące fale liczyć stopami,

A te co giną… Zabrać do Siebie..

W nieskończoności barw słońca tonąc,

Chwytać rozliczne fal krople – w darze –

Zapachem wiatru podrażniać zmysły,

Mając posłaniem – piaszczystą plażę…

Morze kochane… Możesz być moje?

Jakże zatrzymać Ciebie w Twym biegu?

Odpłynąć…! Wrócić…! Utonąć w Tobie…!

Ale najpiękniej – być na Twym brzegu..

Tczew, 2015.04.30

Mieczysław Soroka-Korczyc

Żaglowce

Pośród przeciwnych nam szkwałów,

Jak żaglowce płyniemy do siebie,

Rozbijając swoje serca o brzeg,

lub skały – gdzieś – w naszym niebie.

Później… Tak bardzo spragnieni,

Płyniemy na dno…

W ramionach swych pogrążeni…

Jak dziś… Mało kto…

Chwytamy wiatr w swoje żagle,

Walczymy z przeciwnym losem,

Trzymając kurs przeznaczenia,

Śpiewamy tym samym głosem.

„Jak pięknie razem jest tonąć

Dzisiejszej nocy…

W koronie z dłoni i pragnień,

Patrząc w swe oczy…”

Nie straszne sercowe sztormy,

Polaris wyznacza drogę.

Patrzymy w gwiaździste niebo,

Nadzieje – przed nami – nowe…

Niech zawsze trwa w nas tęsknota,

A serce – się rwie…

By każdej nocy samotnej,

Być z Tobą – na dnie…

11.08.2013, Tczew

Miecz. Soroka-Korczyc

LATO

Lato – temat wspaniały!

Dla malarza pejzaż

Dla poety wiersz

Dla muzyka utwór

niosący szum wierzb

lub śpiew słowików

ukrytych wśród drzew

Lato – najmilsza z pór

I wielkie oczekiwanie

zieloności pól

w stu odcieniach zieleni

łąk tonących w kwiatach

które słońce mieni

niczym klejnoty

rzucone na gobelin

swawolnego wiatru

który burzy włosy

i wysuwa wstążki

ze splotów warkoczy

chlebnego świętowania

gdy żniwa skończone

a ciągle jeszcze

można grać w zielone

Utrwalmy w pamięci

ten czas kwiatopełni

dojrzewania owoców

zbioru ziół na leki.

Otoczmy ramionami

choć jeden z tych dni

aby nie uleciał

jakby się nam śnił…

Maria Weggi – Słupianek

Lato na plaży

To już lipiec – pełnia lata,

Słońce plaże nam omiata.

Takim ciepłym barw kolorze

Rozbłyskuje złotem morze.

Z szumem fali i z łoskotem

Woła: kto kąpieli ma ochotę?

Wtedy młodsi oraz starzy –

Grzejąc ciała tu na plaży,

Dla komfortu i ochłody

Wejdą do tej słonej wody,

Słychać pluski i wołanie –

Tam się kąpią starsze panie.

Tak plażując do wieczora

Już powrotu przyszła pora,

Dla najmłodszych tutaj dziatek

I tych starszych nastolatek.

Kiedy słońce już zachodzi,

Gwar ustaje, dzień odchodzi.

Morze pilnie chłodzi plaże,

By odetchnąć po tym żarze.

Wacław Janocki

„Matkom i Ojcom” w miłym nastroju

Kolo literackie 8_06 18 czerwca 2016 r., odbyło się szesnaste spotkanie literacko – poetyckie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”. Ptasie pióro otrzymała p. Joanna Kochanowska.

Na wstępie p. Ryszard Jaśniewicz przeprowadził ćwiczenia poprawnej wymowy. Następnie uczestnicy recytowali utwory własne związane z tematem „Matkom i Ojcom”. Wyróżnienie w postaci ptasiego pióra otrzymała p. Joanna Kochanowska. Nastrój był miły i sympatyczny. Dekorację salki przygotowała p. Barbara Średniawa.

Kolejne spotkanie odbędzie się 13 lipca 2016 r., o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców literatury i poezji. Temat „Morze”.

Wacław Janocki

Fotorelacja Wacława Janockiego

Prezentowane wiersze

M A T E Ń K O

Kochałaś ludzi z wzajemnością

byłam Twoją niespodzianką

obdarzyłaś mnie bezgraniczną miłością

jej ciężar często przytłaczał

kiedy spłynął ze mnie trud

walki o Twe życie

nastała rozpacz

rozpamiętywałam słowa:

„ból jest wielki,

gdy bardzo się kocha

tych, co odchodzą”…

odwiedzałaś mnie

podczas niespokojnych snów

wypełnionych krzykiem tęsknoty

w otoczce moich łez…

wybierając ziemski symbol

Twego istnienia,

TY – przychodzisz do mnie z różami

Jesteś jasna, radosna …

———————————————————

brak mi Ciebie

lecz czuję Twą opiekę

dobrze, że pozwoliłaś mi być

choć przez chwilę – Twym dzieckiem.

Grażyna Brylska

*  *  *

D O C I E B I E, T A T K U

Twój  autorytet

dla  mnie  wzorem

drapałam  się  skwapliwie

na  Twe  kolana 

z  radością  zanurzałam  palce

w  czerń  kręconych  włosów

byłeś  cierpliwy

uczyłeś  odpowiedzialności

za  każdą  chwilę  życia

Twe  słowa

wytyczają  mi  szlaki

w  gąszczu  ludzkich  zachowań

czuwasz  nade  mną

gdy  jestem  na  rozdrożu

ojcowska,  wymagająca  miłość

była  trudna

czy  tak  być  musiało?

Mimo  to,

z  dumą  noszę  nazwisko,

które  mi  dałeś…

Grażyna Brylska

*  *  *

Gdzie jest mój dom

Tam jest mój dom,
gdzie jest serce moje
Gdzie łagodzisz bóle
wszystkie trudy, znoje

Gdzie koisz niepokój
gdy w sercu zagości
utulasz skołatane serce
załagadzasz złości.

Gdzie chwile ulotne
prawie bez znaczenia
pierwsze słowo rano,
gdy oczy przecieram.

Otulenie miękkim kocem
z drzemką na kanapie
w niedzielne popołudnie
kawa, ciepłe kapcie.

Spokojny oddech dziecka
muzyka z radia cicha
gdzie codzienna miłość
dotykana z bliska.

Coś czasem zapomniane
drzwi, okno otwarte
nieważne drobiazgi
jednak wiele warte.

Raz czułe spojrzenie
raz oczy zaspane
dziecka słowa – Mama
To dom mój kochany.

Elżbieta Aletorowicz

Twój anioł

Jestem Twoim aniołem
Twoim aniołem stróżem
Chociaż jestem na ziemi
A anioły są przecież w górze.

Zawsze byłam tuż obok
Zawsze byłam tu blisko
Chciałam Ci nieba uchylić
Już nad Twoją kołyską.

Chciałam chmury zasłonić
Chciałam zatrzymać burze
By Ci słońce świeciło
Jak najjaśniej i najdłużej.

Będę Twoim aniołem
Twoim aniołem stróżem
Chociaż Ty będziesz na ziemi
A ja będę tam , w górze.

Elżbieta Aletorowicz

*  *  *

ŚWIT

Dzień się już budzi!

We mnie noc uśpiona

W ramionach trzymam sen, który uleci

gdy promień słońca

światło dnia roznieci

i niczym skrzydło dotknie moich oczu

 

Czy warto budzić mego Morfeusza

kochanka nocy, strażnika spokoju

który z wieczora randkę ze mną miał?

Otulił płaszczem snu dobrotliwego

powierzył ciało swoim boskim mocom

by nie ostygło kiedy wstanie świt

 

Radość istnienia!

To pierwsze doznanie

gdy spod powieki łza poranna spłynie

Dzwonkami życia brzęczy cały świat

zrazu cichutko, nieśmiało, przez mgłę

nim się rozniesie, nim się rozszaleje

i zacznie głosić zachwyt nowym dniem

Jak biały motyl

sfrunie na mnie blaskiem

przyniesie słodycz z pachnących jaśminów

A jeśli nawet chmura gradonośna

powita dzień mój rydwanem piorunów

przepłoszę sen mój

usta w uśmiech złożę

i perłę świtu w muszelce otworzę

Maria Weggi – Słupianek

*  *  *

Przychylić nieba

Mamusia – tak się nazwałaś

I tak na zawsze zostało.

Ułożyłaś imię swe z kwiatów polnych,

Które zawsze rosną i nie więdną,

Hodowane na miłości, co granic nie zna,

Mądrości twojej i minionych pokoleń.

 

Byłaś nauczycielką życia,

Uczyłaś słowem,

Uczyłaś przykładem,

Stawiałaś zadania.

Byłaś znawcą zdrowia,

Zawsze wiedziałaś,

Kiedy stosować leki z bożej apteki

A kiedy rady lekarza.

Niczego nie przeoczyłaś.

Byłaś przyjaciółką,

Która nie przynagla

W oczekiwaniu na zwierzenia.

Zwyczajnie, prawdziwie słuchałaś.

Nie mówiłaś słów patetycznych,

Nie udzielałaś nudnych pouczeń.

Doradzałaś ale pozwalałaś na własne wybory.

Rosłaś razem z nami,

Patrzyłaś oczyma dziecka,

Nastolatka i dorosłego człowieka.

Były pocieszenia, pochwały i upomnienia.

 

Budowałaś dom,

Pełen miłości ale i wymagań,

Dbałaś, by przyjaciele twoich dzieci

Dobrze się w nim czuli.

Niczego nie narzucałaś,

Sercem i mądrością kontrolowałaś.

 

Uplotłaś trwałą więź rodzinną

Między dziećmi i dalszymi krewnymi.

Dziś, kiedy patrzysz z nieba,

Z upodobaniem powtarzamy twoje słowa,

W żarcie, radości i smutku,

Bo tak lepiej, bo przytulniej, bo mądrzej.

 

Żyj w nas i prostuj nas

W szacunku do samego siebie,

W szacunku do innych,

W odpowiedzialności za wszystko co robimy.

 

Nie ważne, jakie trudy i wyrzeczenia

W wieku sędziwym

Dla swojej mamy poniosłaś;

Zawsze zadasz sobie pytanie,

Czy wszystko?

I wina i żal serce ściśnie,

Że nie przychyliłaś Jej nieba.

Zofia Remlinger

*  *  *

Dobrych snów

Dobrych snów ci życzę wśród kwiatów na łące,

Będę w śnie je zbierał – nawet niepachnące.

Może dziwnym się wydaje to moje marzenie,

być wśród traw tych dzikich, które dają ukojenie.

 

Tyle jest piękna na ziemi – tak jak my stworzeni,

w całym wszechświecie, w niebieskiej przestrzeni.

Lecz brakuje miłości, która nie wszystkim jest dana,

zamknij oczy i pomyśl o niej w swoim śnie do rana.

 

Niech cię czule obejmie i mocno do serca przytuli –

jak wspomnienie, jak dziecko do matczynej koszuli.

Śnij o matce, która miłością bezwzględną darzyła,

zawsze ochraniała, kochając nigdy nie zdradziła.

Wacław Janocki