„Karnawał” w poezji

KL 8_02_2017_01W dniu 8 stycznia 2017 r. w „Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” odbyło się dwudzieste trzecie spotkanie literackie, tematem był „Karnawał”, udział w nim wzięli twórcy i miłośnicy poezji.

Na wstępie p. Ryszard Jaśniewicz, po krótkim treningu poprawnej wymowy, wyrecytował swoje utwory. Następnie uczestnicy recytowali swoje wiersze. Wyróżnienie w postaci „Ptasiego Pióra” otrzymała p. Zofia Remlinger za recytację własnego utworu. Było miło, ciekawie i przyjemnie. Dekorację salki przygotowała Anna Stawska.

Następne spotkanie pod hasłem „Kobiety, ach kobiety” odbędzie się 15 marca 2017 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „NG” , na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcie: Wacław Janocki

[slideshow_deploy id=’4348’]

WILEŃSKI WALC

Pada śnieg pod butami skrzypią

gwiezdne rozbłyski jego płatków

Lśniące w blasku księżyca

Brylantową poświatą

 

Wśród wysokich jodeł i świerków

Hula swawolny wiatr

Jakieś tęskne melodie wygrywa

To zimowy wileński walc

w białej poświacie przestrzeni

Swój bal rozpoczyna

 

Tańczy i wiruje wśród licznych drzew

swe echo unosi w powietrzu

Kłania się damom i nowym przybyszom

Duchy przeszłości zaprasza

 

Wśród kuligów z pochodniami

Słychać radosny śpiew

Zbliżają się następni tancerze

Zsiadają z sań gromadnie

Wygrywają na instrumentach

tak różne melodie

Tworząc niepowtarzalną orkiestrę

 

Czas jednak upływa nieubłagalnie

Kończy się noc czarowna ucichł wiatr

Nieśmiały świt wita licznych gości

Zaprasza do ciepłych domów

Otulonych ogniem z kominka

Gwarem obecnych pielgrzymów

Z daleka i bliska

Barbara Dębska

REFLEKSJE

Wybaczcie, nie mam dziś głowy na jakiekolwiek bale

Szczególnie przy wybranej opcji karnawale

Dość się w zimie łapaniem równowagi wytańczę

By uniknąć poślizgu skończonego łamańcem

Takie tańczenie bez celu jest deprymujące

I równie zabawne, jak łapane na śniegu zające

Na spacerze w powietrzu zatrutym przez smog

czeka nas bal maskowy przez okrągły rok

Karciany król z królową grę układa w pasjansach

Gdy wiatr „odnowy” przygrywa melodie do tańca

Niech ktoś mi powie, jak stawić czoła oszalałym faktom

Gdy nie ma końca potknięciom, gafom i nietaktom

Jak pogodzić karnawał z, w moim sercu, postem ?

Znaleźć na kłopotliwą opcję skuteczną ripostę

Gdy za oknem porywisty wiatr przestawia semafor

Mój długopis szuka rozwiązań wśród point i metafor

Na Złotej Bramie w Gdańsku jest dwiza składna

Niezgoda rujnuje, a zgoda buduje

Mądre słowa, których z uporem maniaka żadna

z zacietrzewionych opcji nie stosuje

Gdańsk, 8.2.2017

Dariusz Wróblewski

W    S E P I I

W  rytmie  Tanga  Milonga

wirują  etole,  pióra,  fraki

„Pod  Pikadorem”  –  „Skamandryci”

W  „Ziemiańskiej ”  –  gwar

za  kulisami  „Qui  Pro  Quo”

Parnas

Ordonka,  Bodo

z  blaskiem  sławy

dowcip,  śpiew,  gerlaski,

szmoncesy  mistrzów

świat  przedwojennej  bohemy

w  sepii  –  wciąż  inspiruje …

Grażyna Brylska

TANCERZE

Zimowa noc- bez granic
na szybie – mroźny ornament
iskry zimnych ogni
przytulone pary
zmysły, uczucia….
roześmiane głosy
woń grzańca
w szalonym tańcu
wirują suknie

przeminęły bale
zabrakło tancerza…….
na pięciolinii tańczą słowa
w rytmie walca

Joanna Kochanowska

KARNAWAŁ

Już karnawał, przyszła pora-

zacząć tańce od wieczora.

Wszyscy młodzi oraz starzy

pragną, aby rok się miło darzył.

Więc zacznijmy od przebrania

w stroju godnym przekazania-

wszystkim, co chcą karnawału,

także tym, co chcą podziału.

Kiedy w scenę wjadą sanie-

tak rozpocznie się spotkanie.

Pan na saniach wystrojony

w strój niebieski i czerwony.

Pan, którego my nie znamy

będzie prosił w taniec damy.

Muzyka tonacją podniesiona

wszystkich do tańca przekona.

Zatańczymy razem przebrani

w różne stroje z maseczkami.

Karnawał, który rozpoczynamy

będzie nam bliski i uwielbiany.

Gdańsk, 6.02.2017 r.

Wacław Janocki

Karnawał

Przyszedł Nowy Rok,

A z nim pan karnawał,

Zaprasza na bal,

Muzyka już gra.

Na parkiecie tańczy wiosna,

Konwalią i bzem pachnąca,

W zielonej sukni zdobionej stokrotką,

Tańczy walczyka drobną stopką.

Tańczy lato, zapach róż rozsiewa,

W szacie z tęczy utkanej,

Szarfą z promieni przepasanej,

Tańczy fokstrota, jak woda w strumyku.

Jesień tangiem taniec rozpoczyna.

Wrześniowe słońce suknie jej ozłociło,

Czerwone wzory na niej wybarwiło.

Wiankiem z pachnących powojników głowę przystroiła.

Tylko zimy na parkiecie brakuje,

Trudno tańczyć w bucikach lodowych,

Więc w wspomnienia się wgłębiła,

Z nich karnawał sobie zrobiła.

Zatańczyła walczyka,

W zielonej sukni zdobionej stokrotką.

Zatańczyła fokstrota, jak woda w strumyku.

Zatańczyła tango w sukni słońcem złoconej.

Blade lice kolorów nabrało,

Gwiazdki w oczach zajaśniały,

usta różem się pokryły

I tak pięknie zima w karnawale się ubawiła.

Luty 2017

Zofia Remlinger

„Sztuka jedzenia” w poezji

KL Fot_Janocki_18.01.2017r 118 stycznia w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” obyło się 22. spotkanie literackie, którego tematem była „Sztuka jedzenia”.

Aktor, p. Ryszard Jaśniewicz przeprowadził krótki trening poprawnej wymowy dla uczestników, następnie recytowano utwory własne związane ze sztuką jedzenia. Wyróżnienie w postaci „Ptasiego Pióra” otrzymał Stanisław Michel.

Nastrój był miły, ciekawy i sympatyczny.

Następne spotkanie pod hasłem „Karnawał” odbędzie się 8 lutego 2017r. o godz. 17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”. Serdecznie zapraszamy sympatyków i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

[slideshow_deploy id=’4324’]

Jadłospis

Coś zaczęło się dziać na arenie

zwyczajnych zjadaczy chleba

Pewnie głód niezgody zagościł

Zamulił umysły

Złość się wkradła zamiast strawy posilnej

Do niejednego gardła

Zawirowało w powietrzu niepokojem

Powiało jak flagą na wietrze

A gdyby tak do tego niezgody bigosu

Dolać z ironii trochę sosu

Posolić i pieprzem posypać te kłótliwe zapędy

Zwarte ciała do bitwy

Oliwą namaścić

Usiąść do wspólnego stołu

Usta smacznym napojem zwilżyć

Lody z owocami pozytywnych treści

W programie dyskusyjnym zamieścić

A na deser tort makowy wzmocniłby

Kierunek prawdy ideowej

Uciszył w niejednej duszy rozbudzone zmysły W nowym roku rozwiązał wszelkie konflikty

Z szampana toastem zakończył wszelkie spory

i negatywne bitwy

Barbara Dębska

S.O.S.

Matko !

Statku transoceaniczny

i Halo Targowa

Komodo, gdzie pełno jabłek

Cierpki ferment drożdży

Pęta wędlin świątecznych

i półki ciast słodkich

Matko !

Wróć do mnie

przez grad i burze

Żywiole kosmiczny

Przyjdź. Przypłyń.

Z zapasem miłości

W oprawie

Pamiętanych

Wrażeń idyllicznych

S.O.S – wysyłam

Przybądź

– wspomnieniem

– Statku transoceaniczny

z półkami konfitur, weków,

i ciast słodkich

Halo Targowa

Wołam !

Przybądź do mnie – Matko !

Muszlo z dna oceanu

W promieniach blasku skąpana

Szalupo ratunkowa.

Dariusz Wróblewski

Ewolucja czy rewolucja

Fotel bujany i kot na kolanach.
Powiada nam bajki babcia kochana.
Koszyk z wełenką, druty , szydełko,
Tu zrobi warkocz, tam ażur wplecie.
Skarpetki zimą, serwetki w lecie.
Babcine soki, dżemy powidła.
Gdy je wspominam, czuję się winna.
Może dzisiejsza też tak powinna?

Kiedy tymczasem….

Dzisiaj babcia jest bojowa.
Swoje ciało w skóry schowa.
Na harleya wierzchem siądzie
Wśród chłopaków zniknie w pędzie
Ma komputer, pisze bloga
Na gór szczytach, idzie drogą.
Teraz babcie wszystko mogą.

Elżbieta Aletorowicz

Lubię ten czas

Lubię ten czas
pozornie leniwy
z jednym listkiem na gałązce
biały, a jednak pełen kolorów
ukrytych w ptasich piórkach
z sikorką na słonince
i gilem na świerku
z mroźnym fioletem nieba o zachodzie słońca
i jego błękitem w południe.
Długie wieczory kryją tajemnice.

Lubię ten czas
leniwy pozornie
bo nawet noc jest pracowita
srebrny księżyc rozświetla ziemię
wirującym płatkom śniegu
mróz maluje kwiaty
i zatrzymuje płynące wody
zakuwając je w lodowe tafle
Wstający dzień pokazuje
na białym śniegu
historię nocy.

Lubię ten czas.

Elżbieta Aletorowicz

Sól

Na drzewach szron, na jezdni sól,
na tym polega zmiana jej ról.
Kiedyś do potraw, jak diabli droga,
teraz, by śliska nie była droga.

Rola literki

Mały słoiczek z wiśniami w dżemie,
a w każdej wisience robaczek drzemie.

(Po) kuszenie

Nie każda Ewa skusi jabłkiem z drzewa,

bo czasem Adam mówi, spadam.

Elżbieta Aletorowicz

  BIESIADA  W  CZAS  GODÓW

W  dzień  Bożego  Narodzenia

odwiedzin,  rozmów  bez  liku,

na  stołach  mnóstwo  jedzenia,

orzechów  pełno  w  koszyku

 

barszczyk  z  uszkami,  zraziki,

roladki,  mięsne  przekąski,

w  różnych  odsłonach  śledziki,

ozorki,  i  udka  z  gąski

 

w  salaterkach  –  sałateczki,

smażone  karpie,  pasztety,

mimochodem  są  ploteczki,

po  drodze  wykwintne  wety

 

od  rana  syta  biesiada,

kawa,  piernik,  marcepany,

pełne  brzuszki –  szkoda  gadać

o… szarlotka  ze  śmietaną !

 

makowce,  keksy,  serniki,

antałeczki,  okowitki,

w  oczach  przewrotne  chochliki,

jawią  się  frymuśne  zbytki

 

a  po  świętach…  rzednie  mina

przepełnione  są  siłownie

w  kuchni  „pewnych”  diet  gęstwina

szczupli  chcemy  być  ponownie !!! 

 

Grażyna Brylska

 

Z cyklu „Sztuka Jedzenia”

To było rano, może wieczorem

Świece i sztućce, obrazu blask

I gdy do stołu z żoną siadamy

W pokoju stoi gromada gwiazd

Wszyscy znajomi, role z teatru

Szał myśli wielkiej, witam was

Wiem, co podamy, płomień i żar

Romantyzm witam, myśli w cwał

Nad głową niebo, w sercu ogień

Carów obalać, narodom żyć

Jedzeniem dusza, marzenie, wiara

Ludom natchnienie, wyczekiwanie

A na to Kordian: Bigosu daj!

Jeść trzeba, bracie, by w górę wejść

Kordian, ty płatki duszy jadłeś

Stary, nie główkuj, schabowy rzuć

Gustaw, ty spory z Bogiem wiodłeś

Golonkę podaj, trzeba jeść

Ty, Samuelu, myślą żyjesz

Myślą, lecz udziec poda kmieć

Odys, widziadło, syren gwizd

Arnaki podaj, zalotniku

W was bohaterstwa jest bez liku, uniesień waszych płynie rzeka

Lecz świeca nagle spada z trzaskiem, a żona mówi: Kotlet czeka!

Nie, nie żoneczko, daj mi gwiazdkę, pozwól smakować płatek róży

I krople deszczu pić po burzy, bo ja ostatni już Romantyk

Szczypta obłoków mnie rozmarza

A żona dzwoni po lekarza!

Ryszard Jaśniewicz

W świątecznym nastroju

14GDAŃSK. 14 grudnia 2016 r. odbyło się uroczyste, 21. spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”.

Swoją obecnością zaszczycił nas pan Prezes Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” prof. Andrzej Januszajtis. Po złożeniu życzeń świątecznych, wzajemnym podzieleniu się opłatkiem i przemówieniu Prezesa recytowano utwory powiązane z tematem „Najpiękniejsze wiersze pod choinkę”.

Pan Ryszard Jaśniewicz wręczył recytatorom prezent od siebie w postaci „Ptasiego Pióra”. Atmosfera grudniowego spotkania była miła i nastrojowa.

Dekorację salki przygotowała pani Katarzyna Tkaczewska z mężem.

Następne spotkanie odbędzie się pod hasłem „Sztuka jedzenia” 18 stycznia 2017 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, na które zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

[slideshow_deploy id=’4222’]

Recytowane wiersze

Mikołaju, Mikołaju

Mikołaju, Mikołaju
wszyscy ludzie Ciebie znają.
Wciąż do Ciebie piszą dzieci,
boś jedyny taki w świecie.

Piszą dzieci, Ciebie prosząc,
abyś przyszedł do nich nocą,
bo w Twojego dzień imienia
czasem w baśń się świat zamienia.

Mury nie są Ci  przeszkodą,
jak to robisz i przenikasz,
by prezenty, czasem rózgę
włożyć dziecku do trzewika.

Mikołaju, Mikołaju
jesteś jeden taki święty
co w grudniowe swoje święto
robi wszystkim nam prezent

Elżbieta Aletorowicz

Wigilia

Jest grudniowy wieczór
i na szybach mróz,
Na granacie nieba
błyszczy gwiezdny wóz.

Skrzypi śnieg pod butem,
w dali szczeka pies,
a nam przy choince
w domu ciepło jest.

Przy stole zasiadła
cała rodzina,
rodzice, babcia, bo
dziadka już nie ma.

Najpierw był opłatek,
życzenia i łzy.
Czy za rok będziemy
znowu razem, my?

Potem dań dwanaście
tradycja chce tak,
każdy musi poznać
wszystkich potraw smak.

A kiedy ucichły
kolędy dźwięki,
ktoś pukał do drzwi i
dzieci się zlękły.

To przyszedł Mikołaj
mocno zziębnięty,
kazał mówić pacierz
i dawał prezenty.

Oczy nam błyszczały
i śmiały buzie,
każdy się radował
mały i duży.

Boże Narodzenie
święta urocze.
Wigilia znów będzie
gdy minie roczek.

Elżbieta Aletorowicz

M A G I A    B I E L I

Grudzień

pachnie  świerkowym  igliwiem

grzybami  i  makiem

gwiazdami  się  skrzy

za  oknem  śnieżny  dywan

migoce  betlejemskie  światełko

nieskazitelny  obrus

sianko,  opłatek

przy  stole  najbliżsi

otuleni  szalem  miłości

dzielą  się  dobrem

zaczarowana  bielą  noc

niezwykła  w  swej  ciszy

jedyna  w  roku

noc  Bożego  Narodzenia…

Grażyna Brylska

Z I M O W A    I M P R E S J A

Grudniowy  zmierzch

śnieżne  kryształki  rozproszone

w  lunarnej  poświacie

diamentowe  refleksy  tańczą  fokstrota

wydmowy  mikołajek  z  turzycą

wirują  po  pustej  plaży

w  rytmie  pastorałki

obok –  szmaragdowe  fale

zastygły  w  lodowym  uścisku

zadziwione  mewy  przysiadły

stroszą  srebrzone  mrozem  piórka

z  poszumem  wiatru

krzykiem  przywołują  wiosnę

w  przeddzień  Bożego  Narodzenia

Grażyna Brylska

Wieczór Wigilijny

Zapłonęła pierwsza gwiazdka

Na granatowym bezchmurnym niebie

Połamany opłatek

Oczekuję na wigilijną wieczerzę

Płyną jak pieśń życzenia

W nie jednym oku ukazała się łza

Cicha, pełna radości i smutku.

Oczekiwania, nieobecności i pustki

Tylko gwieździste niebo

Mruga wesoło

Bezlistne drzewa

Włączają radosną melodię

Bóg się Rodzi

Irmina Sajnóg-Golińska

Wigilia

Biały obrus na stole

Wygładzony kobiecą ręką

Wyrównuje sianko

Gładzi je i pieści

Talerze lśnią bielą

Sztućce odblaskiem srebra

Dodatkowe nakrycie

Oczekuję spóźnionego wędrowca

Gałązki świerku pachną zielenią

Upiększają świąteczne nakrycie

Serwetki z gwiazdkami Dodają uroku i świetności

Choina pięknie ubrana

Mieni się kolorami

Skrzy złotem i srebrem

Na białym talerzyku – opłatek

Oczekuję na zaczęcie wieczerzy

Irmina Sajnóg-Golińska

GWIAZDKA

Gałęźmi drzew samotnych jak ludzie
kołysze wiatr,
płatki śniegu, lekkie jak motyle
wirują w tańcu
zanim nie rozpadną się w nicość…..

Ośnieżone sanie pędzą ku przyszłości
Jakiej?
Kto wie?
ogień w chacie zachęca – ogrzej się

U sufitu jemioła
pod nią – stos życzeń
zwykłych i niezwykłych
czy się spełnią?

Joanna Kochanowska

WIGILIA MOJEGO DZIECIŃSTWA

(24 grudnia kiedyś)

Pierwsza gwiazdka już świeci

Niedługo będzie wigilia

Stół białym obrusem nakryty

Opłatek w środku już leży

Oczywiście na sianku, jak każe tradycja

Nakrycia rozstawione, jedno wolne…

Dla gościa…

Potrawy były skromne, dwunastu nigdy nie było

Ale świetne pierogi z kapustą MAMA wtedy „robiła”

Ale było inaczej jakoś ciepło i miło

Przed posiłkiem modlitwa, wspomnienie,

Tych, co niema już z nami

Potem były życzenia, łamanie się opłatkiem

Zaczynała MAMA, potem TATA, ja z braćmi

Wieczerza, prezenty, skromne, ale zawsze coś było

Przeważnie była to książka,

Od czasu, kiedy traktorek, na sprężynę rozebrałem.

To był koniec prezentów zabawkowych dla mnie

Potem były już książki, w których się zakochałem

Tata zaczynał kolędę „Bóg się rodzi moc truchleje…”

I tak zostały tylko wspomnienia, które czas zaciera

A ja chcę je ratować i próbuję na papier przelać.

24-12-2007

Ryszard Galewicz

Gwiazdka

Kiedy pierwsza gwiazdka świeci

I przy stole siedzą dzieci,

Ogłaszając wszem podanie,

Że w Betlejem tu na sianie

Panna Czysta da dziecinę –

Jezus będzie mu na imię!

My w modlitwie prośmy Boga,

Aby w sercach znikła trwoga –

Jezus ludziom da zbawienie,

Grzechów naszych odkupienie.

W przeddzień Jego narodzenia,

By spełniły się życzenia;

Wszelkiej naszej pomyślności

Według Twojej przychylności.

Święty Panie a nasz Boże

Niech nam Jezus dopomoże;

Zgasić smutki i strapienia –

By spełniły się marzenia.

Wacław Janocki

Świąteczne refleksje

Już choinka przystrojona,

Mruga świateł kolorami.

Ja dlatego piszę wierszem,

By być tutaj razem z Wami.

Pod choinką są prezenty,

Według imion ułożone –

W tym Mikołaj pomógł Święty,

Są w nich także ulubione.

My składamy też życzenia,

Życząc wszelkiej pomyślności,

Lecz nie zapominajmy o tym,

By w nich było ciut miłości.

Tego życzę osobiście

Wszystkim, którym nie jest dane

By wróciło do nich wszystko

– To co miłe i kochane.

W tą Wigilię Narodzenia,

Kiedy śnieg za oknem prószy

Składam wszystkim swe życzenia

– Może nastrój trochę wzruszy.

Wacław Janocki

Gdańsk.24.12.2010.

Święty Mikołaj tuż, tuż

Już niebawem tu do dzieci

Ktoś z krainy znów przyleci

Mroźnej, śnieżnej, pełnej w czary,

Aby przywieźć dzieciom dary.

Stos prezentów z zabawkami,

Wory całe z słodyczami.

Ciągną sanie w każdą stronę

W reny wielkie zaprzężone.

A na saniach wystrojony,

Z długą brodą w strój czerwony

Sam Mikołaj gna po świecie,

Aby obdarować dzieci.

Warto grzecznym być kochanie

To i prezent też dostaniesz.

Warto wierzyć w takie czary,

Każdy młody oraz stary.

Bo Mikołaj nawet z góry

Widzi wszystko poprzez chmury,

Zna intencje i zamiary

Chociaż jest też bardzo stary.

Wacław Janocki

 

Zadumanie – w poezji miłośników z Naszego Gdańska

kl-16_11_-1216 listopada 2016 r. odbyło się dwudzieste spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, którego tematem było „Zadumanie”.

[slideshow_deploy id=’4181’]

Uczestniczyli w nim twórcy i miłośnicy poezji. Pan Ryszard Jaśniewicz przeprowadził trening poprawnej wymowy. Następnie recytowano utwory poświęcone własnym przemyśleniom i tym którzy odeszli od nas. Wyróżnienie otrzymała pani Irmina Sajnóg-Golińska. Nastrój był ciepły i sympatyczny. Dekorację salki do tematu przygotowała pani Katarzyna Tkaczewska.

Następne spotkanie odbędzie się 14 grudnia 2016r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, pod hasłem „Najpiękniejsze wiersze pod choinkę” na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

Utwory prezentowane na spotkaniu miłośników poezji

skupionych w Klubie Naszego Gdańska

Z A D U M A

Czas  igra  kolorem

liście  muśnięte  złotem

spadają

nagie  konary  drzew

przywołują  wspomnienia

pamięć  ożywia  tych

co  odeszli …

niemy  płomyk  znicza

łączy  dwa  światy …

jesienią

chmury  tańczą  pospołu

deszczem  szemrze  zaduma

morską  falą  płynie  nostalgia …

na  klawiaturze  zdarzeń

nie  ma  powrotu

Grażyna  Brylska

Mama”

Dawałaś wskazówki

Ganiłaś gdy było coś nie tak.

Uczyłaś uczciwości,

Prawdy

Miłości,

Przyjaźni.

Umiałaś przekazać

Wartości życia.

To Ty byłaś drogowskazem

Prawdziwego, pełnego istnienia.

Irmina Sajnóg-Golińska

Droga”

Nie wiem

Jak długo szłam do Ciebie

Czas mijał

Czy zatrzymał się może

Była cisza

Samotność i cierpienie

Zatrzymałam się na chwilę

A może na wieczność.

Irmina Sajnóg-Golińska

Oczekiwanie”

Analizując te lata

Wspólnie przeżyte

Te chwile radosne,

Smutne i bolesne

Ile z tego zostało

W pamięci i w sercu

Czy byłeś

Jesteś

A może będziesz.

Irmina Sajnóg-Golińska

B R A M A

Poznając  promenadę  życia

unoszę  cierpienia

odeszli  najbliżsi

lęk …

jak  TAM  jest ?

Brama –

przed  nią

bieg  radości  i  trosk

za  nią

inny  wymiar  istnienia

zwalniam  tempo

wciąż  idę …

Grażyna  Brylska

Listopadowe zamyślenie

Już popołudnie, listopad
Ciemne pierzaste obłoki
tu i ówdzie podświetlone
przez ostatnie promienie
zachodzącego słońca,
jak w lamówkach złotych.

W powietrzu zawisł
szaro niebieski spokój.
Cisza, pomimo że,
na ulicach wzmożony ruch.
Wszyscy się śpieszą
tam, gdzie cisza najcichsza.

Elżbieta Aletorowicz

Cmentarze

Ciepło unoszące się znad
palących się zniczy
ogrzewa ostatnie liście
na drzewach.
Złoto za chwilę opadnie
Zczernieją czerwienie.
Wszystko zniknie, odejdzie
jak Ci, co już drzemią pod ziemią.

Jeszcze tyle piękna.
Świat barwi się kolorami.
Nad polami mgiełki
unoszą melancholię.
I tylko ta myśl błądząca,
daleko,
tam, gdzie oni już dziś
a my, jutro będziemy.
Tam, gdzie nie ma już końca.

Elżbieta Aletorowicz

Przemijanie

Przemijają lata dni i miesiące

Z kalendarza zerwiesz jeszcze jedną kartkę

Po drodze biegnąc być może zapomnisz

Tych co odeszli w daleką podróż

 

Przy blasku świecy siedząc za stołem

Wśród pożółkłych fotografii

Odnajdziesz nie jedną chwilę szczęścia

Przeżytą wspólnie w ogrodzie wśród kwiatów

 

Ożyją wtedy dawne przygody

Związki odrodzą się w innym wymiarze

Wspomnienia już zalśnią nowym blaskiem

Nad przemijaniem smugą nadziei

Barbara Dębska

LOTNIKOM

Cisza -żałoba trwa

Wam chłopcy bija dzwony

Niebo purpury barwę ma

I płaczą Antygony

 

Oddano salwy i honory

Pośmiertnie  dano wam zaszczyt.

Kto dzieciom waszym uśmiech da

Kto sprawdzi im zeszyty…

 

Już wnuków  nie przytuli nikt

Na lody z nimi nie pójdziecie

Wasz uśmiech wśród popiołów znikł

Pozostał płacz kobiecie.

 

Samotne w oknach stoją  matki, żony

Niebo purpury  barwę ma

I płaczą Antygony…

Krystyna Anna Degutis

ZAMYŚLENIE  NAD POEZJĄ

Dopóki pieśń wiatru słyszymy

Wzrok podnosimy do gwiazd

Życie kochać umiemy

Żyje poezja  w nas

 

Dopóki stajemy w zachwycie

Nad kroplą ,którą zostawił deszcz

W najmniejszym bycie

Wszystko poezją jest…

Krystyna Anna Degutis

Aleja Przyjaciół Iwaszkiewicza

Powód zadumy

Przede mną pelargonie, żółtawa śliwa

I ogromne wierzby

Aleja wspomnień

Za oknem na każdej gałęzi, na liściu

Oni

Uśmiechają się do mnie

Rozmawiają, zadają pytania

Cieszą się, czasami denerwują

Pamiętają o wszystkim

Moje sprawy, nasze życie

Jesteśmy razem

To takie proste

Wystarczy spojrzeć w słońce

Tam widać Aleje Białych Brzóz

Prowadzące do naszego życia

Drzwi otwierają się

I oto zaczyna się normalny dzień

Z prysznicem, herbatą i nieprzeczytaną gazetą

Za chwilę wejdzie sprzedawca gęsi

Wraz z otwierającymi się drzwiami wpada wiatr

To nie tak miało być

Spadają

Radości i troski tamtych dni

14.11.2016

Ryszard Jaśniewicz

Zamyślenie

Święto Zmarłych łączy się z głębokim przemyśleniem-

wielki żal dla tych co odeszli do niebiańskiej bramy.

Dzień ten dla nas jest bardzo mocnym wspomnieniem,

byliśmy wśród ludzi, którzy opuścili nas niespodzianie.

 

Modlitwa, znicze i kwiaty na grobach złożone,

dla bliskich, znajomych i tak dobrze znanych.

Niech przypomną się nam lata razem spędzone,

w naszych sercach zostaną na zawsze kochanych.

Wacław Janocki

Na pokrzepienie serca

Łzy jak krople rosy często na twej twarzy,

myślisz o cierpieniu i nigdy nie marzysz.

Lecz dusza i ciało jest w ciągłej potrzebie;

zrzuć jarzmo przeszłości, pomyśl o istnieniu!

 

A nie będzie późno na doznań rozkoszy,

nie w sferze mamony co rozumy korzy,

lecz w pięknie stworzenia, które Bóg nam zsyła.

Przewodniczką będzie Panna czysta, jej imię Maryja.

 

Wszystko co zamierzasz powierz w zaufaniu

a odzyskasz spokój i pewność w działaniu.

Bo miłością wielką ciągle Bóg nas darzy,

jeśli o miłości dalej swojej marzysz;

 

To pomyśl o Jezusie, o Jego cierpieniu

w naszym krótkim życiu Jego zrozumieniu.

Uwierz On nas kocha, wspiera, daje siłę woli

i nigdy nas nie opuści chociaż bardzo boli.

Wacław Janocki

 

 

 

 

 

Jesień w poezji twórców z „Naszego Gdańska”

kl-17W dniu 12 października odbyło się dziewiętnaste spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, którego tematem była „Jesień”. Uczestniczyli w nim twórcy i miłośnicy poezji.

Aktor p. Ryszard Jaśniewicz wyrecytował utwory własne, poprosił też o krótki trening poprawnej wymowy. Autorzy recytowali utwory poświęcone „Jesieni”. Wyróżnienie w postaci  ptasiego pióra otrzymał p. Mieczysław Soroka-Korczyc. Atmosfera była miła i ciekawa.

Jesienną dekorację salki przygotowała p. Katarzyna Tkaczewska. Następne spotkanie odbędzie się 16 listopada 2016 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, pod hasłem „Zadumanie”, na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

kl-18kl-22 kl-21 kl-20 kl-19 kl-16 kl-15 kl-18

kl-0 kl-2 kl-4 kl-5 kl-6 kl-7 kl-8 kl-9 kl-10 kl-11 kl-12 kl-13Utwory recytowane podczas spotkania

Biała mgła

Biała mgła nad jeziorami smutku

a nad polami zwiewny szelest przemijania

Jesień w kolorach dojrzałości

wchodzi w krajobraz istnienia

Błądzi z zapachem zgniłego powietrza

zachodem odległego słońca

 

Biała mgła odżywczy nektar

Łakom daje przebudzenia

Usypia tęsknoty

W ramionach nocy

Barbara Dębska

„Dotyk jesieni”

Wczoraj wieczorem – na mym ramieniu,
Promieniem źródła co jeszcze bije…
Usiadł przed zimą jesieni dotyk,
Którego serce gorące żyje…

Jeszcze go czuję… Niewinność czystą,
Drżącą przypływem zachodu słońca,
Zrodził wrześniowe brzemię jabłoni,
Jak matka dziecię chroniąc bez końca,

Ogień…! Tak blisko… Skąd go pamiętam?
Płomienne słowo, zamykam oczy,
By je zatrzymać nim umknie w ciemność,
Zanim przypłynie ocean nocy…

Gasną zbyt szybko oczu granice,
Przez których głębia duszy zagląda.
To lustra, którym trzeba dać czasu,
By można było się w nich przeglądać…

Aż się narodzi przestrzeni światłem,
Skąpany bólem na nieboskłonie,
W zieloność listków delikatności,
Jakby muśnięciem pośród Twych dłoni,

Żar…! Jakże blisko…! Jakże nie spłonąć,
Słowem pomiędzy – Twymi słowami…
Kruchość listowia – tak łatwo – zniszczyć,
Chłodem jesiennym – pomiędzy nami…

Mieczysław Soroka -Korczyc

10-12.10.2016 Kraków – Tczew

 Jesienna droga

Jesień wręcza złote bukiety
rozsiewa swą woń
kwitną astry, wrzosy
czerwieni się jarzębina

mglistym porankiem
podążamy przez park
szelest zrudziałych liści

blask naszych oczu, melancholia
słowa cichsze od szeptu
twój parasol nade mną….
przed nami jeszcze tyle dróg…..

Joanna Kochanowska

Jesienny pocałunek

Jesienne niebo zgasło złotem zachodu
Brunatne pola kołyszą ciszę
Cykad już nie słyszę, świerszcz za kominem
miejsce swoje znalazł, by smęcić przez zimę.

Liść poruszony podmuchem wiatru
z gałązka się pożegnał, tworząc
obok drugiego, kolorowy znak na kobiercu.
Co ranek przyniesie? Jeszcze tyle kolorów.

Jesień w lesie i na przemyślenia chwila,
Piękny spacer złoconymi alejkami parku,
szelest liści pod stopą.
Poskładam bukiety z liści złotych
i kasztan na szczęście ze ścieżki zabiorę.

Spójrz, nadchodzi długi jesienny pocałunek.

Elżbieta Aletorowicz

Jesień aktora

Zapatrzyłem się w krzak jarzębiny

Jesień na nim wycina kształty

A ja chciałbym zostawić z lata

Tej czerwieni burzliwe rauty

Chciałbym jeszcze z jesienią zatańczyć

Krokiem pełnych radosnych zmagań

I o rudych zaśpiewać liściach

A tu zjawia się deszczu plaga

I już jesień zasiada na tronie

piękna jest i bardzo wyniosła

drzew gałęzie gną się i prężą

Jesień zimnem poranków wyniosła

ale we mnie jest siła jesieni

Ja jesienią kochałem i kocham

gwiazdozbiory ja zbieram jak kwiaty

Zaczynałem grę życia i grałem.

Ryszard Jaśniewicz

Jesień

Jesienne niebo już chmurami zasłane

deszcze i zimno przychodzą na zmianę.

Będzie trudno zapomnieć o tak miłym lecie,

lecz barwy jesieni stroją się w komplecie.

Piękno przedstawiają w różnorodnym wzorze,

podobnie na niebie świecą barwne zorze.

I tak w każdym roku i w każdej jesieni !

Krajobraz przyrody w tym czasie się zmieni.

 

Zmiany pory roku mocno inspirują,

różnie też ludzie na co dzień się czują.

Jesień nam pomoże swą barwą promieni,

humor się poprawi i nastrój odmieni!

Wacław Janocki

          PAŹDZIERNIKOWE    DYKTANDO

Pszczele  skrzydła  nektar  niosą

z  miododajnych  wrzosowisk

na  liliowo-różowym  polu  –  pożółkłe  liście

w  pachnącej  ściółce  –  różnobarwne  kapelusze

koźlarzy,  borowików,  muchomorów

po sąsiedzku  –  cierpkość  żurawin

leśne  wierzeje  zdobią

granatowoczarne  jeżyny

w  dębowym  cieniu  –  rozsypane  żołędzie

zza  płotu  wyniosły  słonecznik

spoziera  na  pęki  jarzębinowych  korali

z  wiatrem  lecą  lniane  paździerze

by  zdążyć  na  czas –

zanim  złota  jesień  wysączy

bursztynowy  napój  Bachusa

w  żyznym  królestwie  plonów  ziemi

dworzanie  drzemią

jeżówki,  mimozy,  chryzantemy

otulone  pajęczyną  babiego  lata

tańczą  w  październikowym  polonezie

płonące  buki,  rdzawe  klony

splatają  niepowtarzalny  korowód

Grażyna Brylska

Październikowe łzy

Październik zapłakał
nad losem jesieni.
Jesteś taka piękna,
a wnet to się zmieni.
Obedrą Cię wiatry
z sukienek w kolorach,
drżeć będziesz na wietrze,
idzie już ta pora.

Ronią łzy od rana
z październikiem niebo.
Chyba pomyślały
o zimie coś złego.

A ja już nie płaczę
pogodzona z losem
Zapamiętam sobie
radość z przeszłych wiosen.

Elżbieta Aletorowicz

„Ptaki”

Znów, jak wędrowne ptaki płyniemy,
Przez oceany nieba błękitne.
A gdzieś daleko w dole… Przed nami…
Nadziei pola wrzosami kwitną…

Brzozy przydrożne – słońce w kąpieli,
Złotych promieni – ośmiela bielą –
Jeszcze zielenią przepychu pachną,
Cieniem swych skrzydeł ze mną się dzieląc.

Droga się czerni – wśród krzewów głogu,
Aż po horyzont – nie mając końca…
Klucze żurawi wstały o świcie,
By przed odlotem poszukać słońca…

Wciąż uciekają – nie wiem dlaczego?
Coś porzucają… Gdzieś odlatują…
Na świata krańce – tylko im – znane…
Czy odlatując – też smutek czują?

Kiedyś, jak one – też chciałem odejść,
Wszystko co we mnie zapakowałem,
W mym sercu niosąc – lecz serce pękło –
Zatem na zawsze tu pozostałem…!

Mieczysław Soroka-Korczyc

Tczew – Warszawa, w podróży 2.12.2013

JESIENNA WĘDRÓWKA

Wolny wędruję wśród obrazów

Poprzez rzeźbioną światłem przestrzeń

Raz dolinami raz wzgórzami

Przez nie kończącą się kolekcję

Wiersze się układają same

W jesiennych wspomnień panoramę

Obraz w poezję się przemienia

Objawiającą barw znaczenia

Z uplastycznioną wyobraźnią

Zdobywam szlify na kustosza

Galerii spojrzeń, bez ram, bez granic

Gdzie światło uszlachetnia kolor

Gdzie kolor zachowuje pamięć

I tylko czasem zmąci spokój

Coś na kształt ramy bez obrazu

Niedopełnieniem – próżno stracone

Spojrzy przez ramę – jak czas przez palce

Na hałaśliwe nasze mijanie

Obok cichego trwania pejzażu

Dariusz Wróblewski

26.09.2016

 

„A nam jest szkoda lata”

kl-wrzesien-9

W dniu 13 września odbyło się osiemnaste spotkanie literackie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”.

Uczestniczyli w nim twórcy i miłośnicy poezji. Spotkanie pod hasłem „A nam jest szkoda lata” swoimi utworami rozpoczął p. Ryszard Jaśniewicz, następnie utwory własne recytowali twórcy poezji. Atmosfera była miła i sympatyczna. Wystrój dekoracyjny salki przygotowała p. Katarzyna Tkaczewska.

Następne spotkanie odbędzie się 12 października 2016 r., o godz. 17.00 Serdecznie zapraszamy sympatyków i twórców poezji. Tematem będzie „Jesień”.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

[slideshow_deploy id=’4125’]

Prezentowane wiersze

Koniec lata

Lato nasze już stanęło na progu jesieni,

kwiaty też przekwitły, coraz mniej zieleni.

Ale dla nas to niewielka poniesiona strata

tylko będzie brakowało tak ciepłego lata.

 

Letnie pozostaną nam miłe wspomnienia

z urlopów i z wczasów nie do zapomnienia.

Nastaną dni barwne w kolorystyce jesieni,

odcień w obrazach codziennych się zmieni.

 

W tym letnio-jesiennym barw kolorze

rozbłyśnie słońcem całe nasze morze.

Wybierając się jutro na spacer po plaży

niejeden z nas o lecie tak miło pomarzy.

Wacław Janocki

Gdańsk,13.09.2016 r.

Nie szkoda

Jeszcze nie szkoda lata

bo gorące słońce od kilkunastu dni nas nawiedza

Piękne zachody przypominały zorzę polarną

 

Powróciły czerwcowe dni i wieczory

chociaż ptaki już dużo wcześniej odleciały

Nikt nie potrafił zatrzymać je na dłużej

 

Nadmorskie bulwary zaludniły się znowu

spacerowicze przemierzają kilometry gromadnie

Może już nie będzie jesieni i zimy

Wszechobecny kosmos ogrzeje nas na dłużej

Przecież już od pewnego czasu mieszają się pory roku

zgubiły gdzieś kalendarzowe terminy

 

A planety tam wysoko pobiegną po innych orbitach

zawrą zawsze ze słońcem pokój

Ziemię otoczą nieustannym ciepłem i wielką radością

Bez czekania na następne lato

Barbara Dębska

Wspomnienie lata

Rosa rankiem na trawie

Czerwona róża kwitnąca za oknem

Skoszone siano i kwiaty pachnące na łące

Smugi babiego lata, które wiatr kołysze

Ciepłe promienie słońca i cienie drzew coraz dłuższe

Rój gwiazd spadających wieczorem

Na niebie klucz odlatujących żurawi

Dni coraz krótsze, to lato odchodzi

Alina Kolińska

B A B I E L A T O

koleżankom i kolegom

ze  Straży Granicznej

w Gd.- Rębiechowie

Kartka spadła z kalendarza

Św. Anna wychodzi na spotkanie

wieczorem – z chłodnym szalem

mgłą spowite poranki

wabią słońce wonią suszonych śliwek

dziecięca wrzawa umknęła z plaży

zarośla – złotem i rdzą malowane

w oplocie srebrnej pajęczyny

przywołują nostalgię …

————————————————-

lotniska  jeszcze  zatłoczone

tętnią  przyloty  i  odloty

właśnie  przysiadł  samolot

zmęczone  twarze

w  zielonych  mundurach

uśmiechem  witają  przybyłych

na  ruchomej  taśmie

bagaże  wspomnień

pora  wakacji  za  nami

lato,  czekam  na  twój  powrót …

Grażyna Brylska

Koniec lata tuż tuż

W kalendarzu jeszcze lato
ale już jakby go ubyło.

W powietrzu
zawisł dziwny spokój
nie, to nie cisza przed burzą.

Umilkły już letnie grzmoty
i błyskawice nie błyszczą na niebie,
teraz
przyroda przygotowuje się na sen.

Cisza, to znak
na pożegnanie
letniego gwaru ptactwa
szumiącego listowia drzew
cykania świerszczy
na pustych już polach.

Już niedługo
wszystko otuli się w długim
zimowym śnie
aż do wiosny.

Elżbieta Aletorowicz

Wieczór pachnący tęsknotą

Niebo czerwienią pożegnało już słońce
Teraz fioletem wędruje tam,
gdzie nad polami i lasem na tle granatu
zawisł uśmiechnięty księżyc.

Cisza. Tylko w zaroślach ptactwo
niespokojne przed nocą się żegna,
a pośród łanów dojrzałych zbóż
grają pasikoniki.

Na swoje jutro czekają nabrzmiałe
złotą hojnością kłosy.
Może to ich ostatnie.
One już doszły.

Jeszcze trochę , a zieleń pokryje się rdzą
i złotem zabłyśnie
Na chwilę, bo i ten czar pryśnie
i tylko ciągle ta sama pozostaje tęsknota.

Elżbieta Aletorowicz

Lato jest takie

Czas pozornie leniwy,
oczekiwanie,
dojrzewanie.
Krople ciepłego deszczu
sycące barwy ogrodów i łąk.
Falujące łany zbóż.
Spalona słońcem ziemia
pachnąca tajemniczością
i niski lot jaskółek
przed deszczem.
Chmary komarów
zawieszone w promieniach
zachodzącego słońca
i noc z księżycem
zatopionym w ciepłej
spokojnej wodzie jeziora.
Liście przydrożnych drzew
okryte kurzem.
Krótki przystanek
na ławce w ogrodzie
wśród słodkich zapachów
maciejki, tytoniu
i pachnącego groszku.
Jeszcze chwila, a
cicha nostalgia
pustoszejących plaż
przypomni, że wkrótce
nadejdzie jesień

Elżbieta Aletorowicz

Wrzesień

Już znowu dzwonek brzmi od rana
i dzieci biegną na boisko.
A Ty mówisz mi, Kochana,
znowu jesień mamy blisko.

Nie założysz już sukienek
w wiosennych kolorach
powiesz, że na nie
już nie jest pora.

Wiatr ich unosić
nie będzie leciutko.
Przyjdą deszcze i słota.
A słońce? Na krótko.

Szukać będziemy
ciepła przy kominku.
Dzisiaj jeszcze lato,
lecz jesień za chwilkę.

Elżbieta Aletorowicz

Zmierzch lata

Było lato
wschody słońca
bezchmurne niebo
krystaliczne jezioro
szuwary na brzegu

Byłeś ty
nasze zwierzenia na pomoście
łódka wiatrem kołysana
zapach ogniska

Bliskość
cisza pełna treści
szczęście
plany na jutro i….

Już babie lato
jesień puka do drzwi
może pożeglujemy razem?

Joanna Kochanowska

 

 

 

Morze w poezji

KL MORZE 1 WJ13 lipca 2016 r. w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” odbyło się siedemnaste spotkanie literacko – poetyckie. Temat prezentowanych wierszy było „Morze”.

Uczestnicy recytowali utwory własne. Wyróżnienie w postaci „Ptasiego pióra” otrzymała pani Grażyna Brylska, które wręczył p. Ryszard Jaśniewicz.

Nastrój spotkania był ciepły i letni, a przede wszystkim morski. Dekorację salki przygotowała p. Anna Stawska.

Następne spotkanie odbędzie się 14 września 2016 r. o godz. 17.00, na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców literatury i poezji. Tematem będzie „A nam jest szkoda lata”.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

FOTORELACJA

[slideshow_deploy id=’4088’]

KL MORZE 2 WJ KL MORZE 3 WJ

Recytowane na spotkaniu utwory

Spacer nad morzem

W morskiej toni odbijają się nieba granaty,
Oczka do nas puszcza niedyskretny księżyc
Cichą melodię fale szumią,
białe grzywy dobijają brzegu, aby zginąć.
W słodkim powietrzu cisza tonie
Słychać tylko serca bicie, oddechy nasze,
szepty nasze, spojrzenia,
rąk dotyk ciepły, drżenie ich czuję
Widzisz w ciemności jak błyszczą mi oczy.
Czy to znaczy, że chcesz mnie zaprosić
do świata swoich marzeń,
swoich obaw, swoich blizn?

Dzisiaj, idąc plażą

była pusta.

Elżbieta Aletorowicz

Pożegnanie lata

Woda,
krople, ze swej natury
czyste jak łza,
w morskiej czeluści
czarne jak otchłań.
Niebieskie od nieba, które
się w tafli przegląda
i tylko cisza, cisza, cisza.

Łagodny szum fal zakłóca
jedynie krzyk mewy
i aż po horyzont,
gdzie równiutka linia łączy
niebieskie kolory nieba i wody,
pustka.

Czasem,
pojawia się na niej przecinek,
mały biały trójkącik żagla.

Na niezmąconej niczym tafli,
słońce tka złotą tasiemkę

Ogrzana słońcem skóra
nabrała koloru czekolady.
Wiatr rozwiewa włosy.
Na ustach osiadła słona kropelka.
Nie lubisz soli, ale lubisz moje usta.
Więc,

Wracamy do domu.

Elżbieta Aletorowicz

R E J S    M A R Z E Ń

W  królestwie  Neptuna

nieśpiesznie  łajba  się  kołysze

Gwiazda  Polarna  wyznacza  kurs

Księżyc  –  kolekcjoner  tajemnic

srebrzy  firmament…

Przy  sterze  –  marzenia

samotnie  walczą  z  żywiołem

za  horyzontem,  rajski  bulwar

kwietne  girlandy  witają  włóczęgów

radosnym : „aloha” !

W  zachodzie  słońca  –  błogość

zmysły  okryte  płaszczem  natury

tańczą  w  rytmie  rumby

o  brzasku  korab  zacumował

w  promiennej  poświacie

laguna  odpłynęła…

Grażyna Brylska

O R Ł O W S K I    K  L  I  F

Malownicze  wzgórze

urwisko  skąpane  w  zatoce

stromy  brzeg  nad  plażą

cud

wpleciony  w  nadmorski  krajobraz

niebo  i  bezkres

w  bławatkowej  poświacie

przedsionek  świata

magiczne  zacisze

miasta  z  morza  i  marzeń…

Grażyna Brylska

Może

Myśli jak ciemne chmury
apatia pozbawia sił
zgnębienie przygniata
drepczę mozolnie….

Horyzont w tle, spienione fale
orzeźwiająca bryza, promyk słońca
wicher smętki wymiata
umysł oczyszcza, budzi nadzieję

Może odfruną demony?
może odnajdę samą siebie?
może pogodzę się….mimo niezrozumienia?

Joanna Kochanowska

* * *

Jurata 25,26. 04.2015

„Morska impresja”

Tam, gdzie się morze z niebem współbrata,

Na piasku ślady Twoich stóp giną…

Które nadmorska fala zatarła,

Przed chwilą były… A teraz… Płyną…

Z nim przyszły do mnie, jak sen na jawie,

Ulotne chwile marzeń ukrytych.

Te… Zamieszkałe pośród fal szumu,

Jako kamienie tęsknot rozmytych.

A serce – dotąd uśpione ciszą

Wyrwało z duszy pieśń niespełnienia,

By wytęsknione .. I wykrzyczane…

Przyszły na ziemię ciała pragnienia…

W nich chciałbym znowu – być.., Teraz, z Tobą.

Tam.. Gdzie Ty będziesz i iść przed siebie.

Szumiące fale liczyć stopami,

A te co giną… Zabrać do Siebie..

W nieskończoności barw słońca tonąc,

Chwytać rozliczne fal krople – w darze –

Zapachem wiatru podrażniać zmysły,

Mając posłaniem – piaszczystą plażę…

Morze kochane… Możesz być moje?

Jakże zatrzymać Ciebie w Twym biegu?

Odpłynąć…! Wrócić…! Utonąć w Tobie…!

Ale najpiękniej – być na Twym brzegu..

Tczew, 2015.04.30

Mieczysław Soroka-Korczyc

Żaglowce

Pośród przeciwnych nam szkwałów,

Jak żaglowce płyniemy do siebie,

Rozbijając swoje serca o brzeg,

lub skały – gdzieś – w naszym niebie.

Później… Tak bardzo spragnieni,

Płyniemy na dno…

W ramionach swych pogrążeni…

Jak dziś… Mało kto…

Chwytamy wiatr w swoje żagle,

Walczymy z przeciwnym losem,

Trzymając kurs przeznaczenia,

Śpiewamy tym samym głosem.

„Jak pięknie razem jest tonąć

Dzisiejszej nocy…

W koronie z dłoni i pragnień,

Patrząc w swe oczy…”

Nie straszne sercowe sztormy,

Polaris wyznacza drogę.

Patrzymy w gwiaździste niebo,

Nadzieje – przed nami – nowe…

Niech zawsze trwa w nas tęsknota,

A serce – się rwie…

By każdej nocy samotnej,

Być z Tobą – na dnie…

11.08.2013, Tczew

Miecz. Soroka-Korczyc

LATO

Lato – temat wspaniały!

Dla malarza pejzaż

Dla poety wiersz

Dla muzyka utwór

niosący szum wierzb

lub śpiew słowików

ukrytych wśród drzew

Lato – najmilsza z pór

I wielkie oczekiwanie

zieloności pól

w stu odcieniach zieleni

łąk tonących w kwiatach

które słońce mieni

niczym klejnoty

rzucone na gobelin

swawolnego wiatru

który burzy włosy

i wysuwa wstążki

ze splotów warkoczy

chlebnego świętowania

gdy żniwa skończone

a ciągle jeszcze

można grać w zielone

Utrwalmy w pamięci

ten czas kwiatopełni

dojrzewania owoców

zbioru ziół na leki.

Otoczmy ramionami

choć jeden z tych dni

aby nie uleciał

jakby się nam śnił…

Maria Weggi – Słupianek

Lato na plaży

To już lipiec – pełnia lata,

Słońce plaże nam omiata.

Takim ciepłym barw kolorze

Rozbłyskuje złotem morze.

Z szumem fali i z łoskotem

Woła: kto kąpieli ma ochotę?

Wtedy młodsi oraz starzy –

Grzejąc ciała tu na plaży,

Dla komfortu i ochłody

Wejdą do tej słonej wody,

Słychać pluski i wołanie –

Tam się kąpią starsze panie.

Tak plażując do wieczora

Już powrotu przyszła pora,

Dla najmłodszych tutaj dziatek

I tych starszych nastolatek.

Kiedy słońce już zachodzi,

Gwar ustaje, dzień odchodzi.

Morze pilnie chłodzi plaże,

By odetchnąć po tym żarze.

Wacław Janocki

„Matkom i Ojcom” w miłym nastroju

Kolo literackie 8_06 18 czerwca 2016 r., odbyło się szesnaste spotkanie literacko – poetyckie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”. Ptasie pióro otrzymała p. Joanna Kochanowska.

Na wstępie p. Ryszard Jaśniewicz przeprowadził ćwiczenia poprawnej wymowy. Następnie uczestnicy recytowali utwory własne związane z tematem „Matkom i Ojcom”. Wyróżnienie w postaci ptasiego pióra otrzymała p. Joanna Kochanowska. Nastrój był miły i sympatyczny. Dekorację salki przygotowała p. Barbara Średniawa.

Kolejne spotkanie odbędzie się 13 lipca 2016 r., o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, na które serdecznie zapraszamy miłośników i twórców literatury i poezji. Temat „Morze”.

Wacław Janocki

Fotorelacja Wacława Janockiego

[slideshow_deploy id=’4062’]

Prezentowane wiersze

M A T E Ń K O

Kochałaś ludzi z wzajemnością

byłam Twoją niespodzianką

obdarzyłaś mnie bezgraniczną miłością

jej ciężar często przytłaczał

kiedy spłynął ze mnie trud

walki o Twe życie

nastała rozpacz

rozpamiętywałam słowa:

„ból jest wielki,

gdy bardzo się kocha

tych, co odchodzą”…

odwiedzałaś mnie

podczas niespokojnych snów

wypełnionych krzykiem tęsknoty

w otoczce moich łez…

wybierając ziemski symbol

Twego istnienia,

TY – przychodzisz do mnie z różami

Jesteś jasna, radosna …

———————————————————

brak mi Ciebie

lecz czuję Twą opiekę

dobrze, że pozwoliłaś mi być

choć przez chwilę – Twym dzieckiem.

Grażyna Brylska

*  *  *

D O C I E B I E, T A T K U

Twój  autorytet

dla  mnie  wzorem

drapałam  się  skwapliwie

na  Twe  kolana 

z  radością  zanurzałam  palce

w  czerń  kręconych  włosów

byłeś  cierpliwy

uczyłeś  odpowiedzialności

za  każdą  chwilę  życia

Twe  słowa

wytyczają  mi  szlaki

w  gąszczu  ludzkich  zachowań

czuwasz  nade  mną

gdy  jestem  na  rozdrożu

ojcowska,  wymagająca  miłość

była  trudna

czy  tak  być  musiało?

Mimo  to,

z  dumą  noszę  nazwisko,

które  mi  dałeś…

Grażyna Brylska

*  *  *

Gdzie jest mój dom

Tam jest mój dom,
gdzie jest serce moje
Gdzie łagodzisz bóle
wszystkie trudy, znoje

Gdzie koisz niepokój
gdy w sercu zagości
utulasz skołatane serce
załagadzasz złości.

Gdzie chwile ulotne
prawie bez znaczenia
pierwsze słowo rano,
gdy oczy przecieram.

Otulenie miękkim kocem
z drzemką na kanapie
w niedzielne popołudnie
kawa, ciepłe kapcie.

Spokojny oddech dziecka
muzyka z radia cicha
gdzie codzienna miłość
dotykana z bliska.

Coś czasem zapomniane
drzwi, okno otwarte
nieważne drobiazgi
jednak wiele warte.

Raz czułe spojrzenie
raz oczy zaspane
dziecka słowa – Mama
To dom mój kochany.

Elżbieta Aletorowicz

Twój anioł

Jestem Twoim aniołem
Twoim aniołem stróżem
Chociaż jestem na ziemi
A anioły są przecież w górze.

Zawsze byłam tuż obok
Zawsze byłam tu blisko
Chciałam Ci nieba uchylić
Już nad Twoją kołyską.

Chciałam chmury zasłonić
Chciałam zatrzymać burze
By Ci słońce świeciło
Jak najjaśniej i najdłużej.

Będę Twoim aniołem
Twoim aniołem stróżem
Chociaż Ty będziesz na ziemi
A ja będę tam , w górze.

Elżbieta Aletorowicz

*  *  *

ŚWIT

Dzień się już budzi!

We mnie noc uśpiona

W ramionach trzymam sen, który uleci

gdy promień słońca

światło dnia roznieci

i niczym skrzydło dotknie moich oczu

 

Czy warto budzić mego Morfeusza

kochanka nocy, strażnika spokoju

który z wieczora randkę ze mną miał?

Otulił płaszczem snu dobrotliwego

powierzył ciało swoim boskim mocom

by nie ostygło kiedy wstanie świt

 

Radość istnienia!

To pierwsze doznanie

gdy spod powieki łza poranna spłynie

Dzwonkami życia brzęczy cały świat

zrazu cichutko, nieśmiało, przez mgłę

nim się rozniesie, nim się rozszaleje

i zacznie głosić zachwyt nowym dniem

Jak biały motyl

sfrunie na mnie blaskiem

przyniesie słodycz z pachnących jaśminów

A jeśli nawet chmura gradonośna

powita dzień mój rydwanem piorunów

przepłoszę sen mój

usta w uśmiech złożę

i perłę świtu w muszelce otworzę

Maria Weggi – Słupianek

*  *  *

Przychylić nieba

Mamusia – tak się nazwałaś

I tak na zawsze zostało.

Ułożyłaś imię swe z kwiatów polnych,

Które zawsze rosną i nie więdną,

Hodowane na miłości, co granic nie zna,

Mądrości twojej i minionych pokoleń.

 

Byłaś nauczycielką życia,

Uczyłaś słowem,

Uczyłaś przykładem,

Stawiałaś zadania.

Byłaś znawcą zdrowia,

Zawsze wiedziałaś,

Kiedy stosować leki z bożej apteki

A kiedy rady lekarza.

Niczego nie przeoczyłaś.

Byłaś przyjaciółką,

Która nie przynagla

W oczekiwaniu na zwierzenia.

Zwyczajnie, prawdziwie słuchałaś.

Nie mówiłaś słów patetycznych,

Nie udzielałaś nudnych pouczeń.

Doradzałaś ale pozwalałaś na własne wybory.

Rosłaś razem z nami,

Patrzyłaś oczyma dziecka,

Nastolatka i dorosłego człowieka.

Były pocieszenia, pochwały i upomnienia.

 

Budowałaś dom,

Pełen miłości ale i wymagań,

Dbałaś, by przyjaciele twoich dzieci

Dobrze się w nim czuli.

Niczego nie narzucałaś,

Sercem i mądrością kontrolowałaś.

 

Uplotłaś trwałą więź rodzinną

Między dziećmi i dalszymi krewnymi.

Dziś, kiedy patrzysz z nieba,

Z upodobaniem powtarzamy twoje słowa,

W żarcie, radości i smutku,

Bo tak lepiej, bo przytulniej, bo mądrzej.

 

Żyj w nas i prostuj nas

W szacunku do samego siebie,

W szacunku do innych,

W odpowiedzialności za wszystko co robimy.

 

Nie ważne, jakie trudy i wyrzeczenia

W wieku sędziwym

Dla swojej mamy poniosłaś;

Zawsze zadasz sobie pytanie,

Czy wszystko?

I wina i żal serce ściśnie,

Że nie przychyliłaś Jej nieba.

Zofia Remlinger

*  *  *

Dobrych snów

Dobrych snów ci życzę wśród kwiatów na łące,

Będę w śnie je zbierał – nawet niepachnące.

Może dziwnym się wydaje to moje marzenie,

być wśród traw tych dzikich, które dają ukojenie.

 

Tyle jest piękna na ziemi – tak jak my stworzeni,

w całym wszechświecie, w niebieskiej przestrzeni.

Lecz brakuje miłości, która nie wszystkim jest dana,

zamknij oczy i pomyśl o niej w swoim śnie do rana.

 

Niech cię czule obejmie i mocno do serca przytuli –

jak wspomnienie, jak dziecko do matczynej koszuli.

Śnij o matce, która miłością bezwzględną darzyła,

zawsze ochraniała, kochając nigdy nie zdradziła.

Wacław Janocki

 

 

 

 

 

 

 

Spotkanie literacko–poetyckie – „ Zielono mi”

KL kwiecien 4

W dniu 11 maja 2016 r. odbyło się piętnaste spotkanie literacko – poetyckie w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, pt. „ Zielono mi”.

Na początku pan Ryszard Jaśniewicz recytował tematyczne utwory własne, a następnie uczestnicy prezentowali wiersze swoje i innych autorów. Wyróżnienie otrzymała pani Elżbieta Aletorowicz. Atmosfera spotkania była ciepło – wiosenna ze smacznym poczęstunkiem. Zielony wystrój salki przygotowała Anna Stawska.

Następne spotkanie odbędzie się 8 czerwca o godz. 17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk”, pt. „Matkom i Ojcom”. Serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników i twórców literatury i poezji.

KL kwiecien 17 KL kwiecien 3

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

Utwory

Do Maryji

Majowy wieczór i słońce już nisko
Gdzieś niewidzialny śpiewa skowronek,
Wśród kwiatów tonie przydrożna kapliczka,
a wokół w modlitwie złożone dłonie.

Z różańcem w swojej spracowanej ręce
w podzięce idzie tu wdzięczna staruszka
rolnik o plony i urodzaj prosić
matka wraz z dziećmi o błogosławieństwa.

Pośród nawałnic i wichrów historii
Pobożnie, z pokutą za swoje grzechy
O ocalenie od klęski i głodu
Słowami litanii z ufnością prosząc.

I tak od stuleci, przez pokolenia
Stojąc wśród dróg wiejskich i polnych ścieżek
Przed znakiem świętym głowy schylając
Na polskiej ziemi mówią pacierze.

Elżbieta Aletorowicz

Zielono mi

W szarości wieczoru bielą zakwitły drzewa,
W promieniach słońca żółte się kąpią forsycje,
Wśród pustych gałęzi swoje pieśni ptak śpiewa,
Zbudziła się wiosna, zielono mi.

Na szkolnym boisku bawiły się dzieci,
Listek, do listka, ta gra jakoś tak leci,
To dawna historia, świat o niej zapomniał,
Wróciło w pamięci, zielono mi.

Życiowe decyzje podjęte z powagą,
bo, od nich przecież zależy nasz los,
Nadzieja na przyszłość i humor z zabawą,
beztroskie życie, zielono mi.

Zielona wiosna, zielona nadzieja,
Zielono w głowie czasem człowiek ma.
Różnych odcieni szukam w zieleni,
Dzisiaj we wierszu zieleń jest ma.

Elżbieta Aletorowicz

Don Juan

Zachwycałem się całując dziewczyny!

Byłem nim! czułem go!

Cała radość, Don Juan… dzięki Niemu

wybierałem co wieczór

dzieliłem, mnożyłem

żyłem, tylko że ja byłem

prawdziwy

a on grał

kobiety były jego towarzyszem

a dla mnie były boginiami

Oddawałem im siebie

a on oddawał krótki czas

Bo obłuda jest zawsze w modzie

Dlatego dobrze, że to była tylko rola

 

20 XI 2005

Ryszard Jaśniewicz

Teatr

Teatr to zwierciadło

Które skupiać ma i kondensować

Promienie barw

Błysk przeobrażać w światło

Światło w płomień

Płomień w rewolucję

Gongu

Kurtyny

Reflektorów

Aktorskich zmagań

I oklasków

Na które wszyscy

Czekają

Bo to jest złotem teatru

Ryszard Jaśniewicz

23. II. 2011 r.

KRÓLEWICZ    MAJ

Wiosenna  burza

 

z  pośpiesznym  deszczykiem

 

odwiedziła  sad

 

zbudziła  kwitnące  wonności

 

przycupnięte  krople  rosy

 

zatrzymały  tęczę

 

zasłuchały się  w  arie

 

skrzydlatych  sopranów

 

mniszkowe  słońce

 

rozsypane  w  źdźbłach  trawy

 

czeka  na  wiatr

 

by  pofrunąć  hen…

 

Królewicz  Maj

 

białą  szatą  otula

 

dziecięce  ramiona

 

czaruje  bzem  i  konwalią

 

upaja  zmysły…

 

bogactwem  uczuć  rozkwita

 

zewsząd  olśniewa  pięknem

 

ech,  w  głowie  się  kręci

 

błogi  stan  istnienia…

Grażyna Brylska

PRZEBUDZENIE

W  mroku  nocy  rozbłysła  zorza

ognistą  łuną  niby  pożar

miesiączek  zapadł  w  brzezinie

słońcu – miejsca  ustąpił  w  gęstwinie

wstały  skowronki  ze  swych  gniazd

trele  dźwięczne  ślą  do  gwiazd

rosy  kroplami  ożyła  łąka

migotliwa  ważka  po  nich  się  błąka

w  oddali  pobrzmiewa  fletnia  Pana

piosnką  pasterską  co  nieznana

po  burzy  zbudziła  się  tęcza

liliowe  bzu  zbiera  naręcza

w  cieniu  kwitnącej  jabłoni

dziewczę  rumieńcem  się  płoni

trzmieli  brzęczeniem

swe  panowanie  obwieścił  maj

wiośnie  rozkazał :

ludziom  szczęscie  daj !

Grażyna Brylska

WIOSNA NA ŁĄCE

Wiosenne słońce raźniej świeci

Łąka też w słońcu złoci się i kwieci

Mikro świat wychodzi z ukrycia

Wiosna, łąka budzi się do życia.

Kret zbudził się po zimie

Kopce z ziemi na łące buduje

Stawia je jeden obok drugiego

Pełno ich na łące będzie przez niego.

Łąka ożywia się na wiosnę

Słychać bzyczenie i szum skrzydełek radośnie

Wszystko co żyje do słońca się garnie

Radość wszędzie widać i to jest fajne.

Ryszard Galewicz

24.04.2016r

ZIELONE MORZE

Łąka kwiecista jak zielone morze

W słońcu się złoci i mieni

Nastawisz ucha a usłyszysz na pewno

Mikrokosmos schowany w zieleni.

Jedni niosą ciężary dużo większe od siebie

Inni w zbieraczy się bawią

Pszczółki z kwiatka na kwiatek przeskakują ładnie

Nektar w ten sposób zbierają.

Jest to żywy organizm, który życie ma w sobie

Nastaw oczu i ucha

Usłyszysz na pewno i zobaczysz także

Mikroświat, który też tobie się przygląda.

Ryszard Galewicz

30-04-2016r

Wiosna

Zwabiona słońca urokiem

Rozpoczęła swoje panowanie

Długim już dniem a krótszą nocą

Zielenią drzew

Kwitnących kwiatów

Kolorowych krzewów

W sadach zakwitły już jabłonie

Na ulicach i parkach magnolie pachnące

Zmuszają do zadumy

Nad ich urodą

Słowiki nie tylko z wieczora

Zapraszają na swój koncert

Nadeszła pora nadziei i niejednej miłości

Spacerów długich po bulwarach

Kawiarenki nadmorskie otworzyły też

swoje przypomnienia

Wszędzie słychać gwar

Radosne odgłosy przechodniów

Najpiękniejsza pora roku

Pojawiła się wreszcie

Tak długo oczekiwana

Barbara Dębska

Wspomnienia z Głuszycy

Tą wiosną zakwitły wspomnienia z młodości

I obudziły we mnie drzemiącą tęsknotę miłości;

Do miejsc mi tak drogich i tak dobrze znanych,

Do osób mi bliskich – tak bardzo kochanych.

Kiedy wracam myślą do rodziny domu –

Toczy się w mym oku łezka po kryjomu.

Jakże chciałbym się ukryć w tej leśnej zieleni.

– I zapomnieć o wszystkim, nawet o jesieni.

Dotknąć leśnych kwiatów, tak dziko rosnących.

– I tych drzew na wietrze melodię szumiących.

Chciałbym się zanurzyć w szemrzącym potoku,

Snującym tak długą opowieść o leśnym uroku.

O ogrodzie przy domku w tej pięknej Głuszycy,

Stojącym w szeregu przy tej mojej ulicy.

O cieniach tajemnic chmurami owianych,

O zboczach górzystych, niegdyś dobrze znanych.

Dziecinną beztroską wiedziony obrazem,

Pięknem tej przyrody natchniony zarazem.

Chciałbym jeszcze wrócić do tych stron młodości,

Dotknąć wzrokiem i westchnąć o mojej miłości.

Wacław Janocki

Do zakochania jeden krok

Wiele takich kroków było,

Co małe serduszko w miłość przerodziło.

Kwiat jabłoni, chabru, maku i niezapominajki,

Czarowały jak bajki.

Kroki, których uczyła mama,

Barwne piosenki i wierszyki czytała,

Córeczka pilnie słuchała,

Swoją duszę w wrażliwość usposabiała.

Mama dorastanie widziała,

Pieśni patriotycznie jej śpiewała,

A mądrość taty do powieści historycznych zachęcała,

I tak do Ojczyzny miłością zapałała.

Aż przyszedł krok nieznany, jeszcze nieśmiały.

Ręce w uścisku się splatały,

Czy to w przyjaźni, czy w innym zachwycie?

I same serca umówiły się na wspólne życie.

Kroki w cudownym tańcu zawirowały,

Dusze w szczęściu do nieba promieniowały,

W zgodnym rytmie się uformowały,

Długie lata razem wędrowały.

Przez góry i tunele, które razem przebijały,

O każdy kilometr drogi serca wzbogacały,

Promienie słońca uśmiech przywracały,

Pomyślne wiatry łzy osuszały.

Nagle kroki stanęły,

Ze strachu oniemiały.

Bezlitosne ręce, co z zimna skostniały,

Duszę z duszy brutalnie wyrwały.

Jedną duszę w nieznaną krainę zabrały,

Drugą z głęboką raną pozostawiły.

Wtedy wszystkie kroki ją ratowały,

Piękne pieśni i arie śpiewały,

Wiersze recytowały,

Książki filozoficzne czytały.

Przyjazne dusze ją przytulały,

I tak, wszyscy razem,

Duszę przed rozpaczą osłaniały.

Teraz głowa już dojrzała,

Wszystkie kroki zapamiętała,

W różne miłości poukładała,

By z nich szczęście i wytrwałość

W jesieni czerpała.

Zofia Remlinger

.Gdańsk.05.05.2006

Mój Gdańsk”

Czas szybko mija

A życie ucieka

Powstała miłość

Jest ponad przestrzenie

Minione lata

Zawsze w pamięci

Spotkanie przywróci

Młodości wspomnienie.

Królewska Droga

Zalśni kolorami,

Król Zygmunt z wieży

Zabłyśnie złociście,

A Ratusz Gdański

Dzwoniący przez wieki

Rozniesie pieśń chwały

Tkwiącą wciąż w pamięci.

Milenium serce

Słodko rozkołysze,

Wzmocni jego bicie

Miłosnym wzruszeniem.

Lwy głowy swe zwróć

Ku Złocistej Bramie,

Przypomną świetność

Nad Motławskiej Twierdzy

Powstałe miasto

Z gruzów i zniszczenia

Piękności potęgą

Serce rozwesel.

Irmina Sajnóg-Golińska

OŁÓWEK

ZACZAROWANY OŁÓWEK

BIEDNY ZAŁAMANY OŁÓWEK

PODRAPAŁ KARTKĘ W LITERY SŁOWA

POŚWIĘCONY CZAS

SCHOWANY W KUCHNI ZEGARA

ZAMKNIĘTY W PAPIEROWY SEJF

WYMAMROTAŁ WIERSZ USTAMI POETY

SCIEŻKI WYDEPTANE BUTAMI PRAWDY

OMIJAM SZEROKĄ ULICĄ PIEKŁA

PRZELOTNY DESZCZ

WYLANY NA GŁOWĘ WOJNY

PRAWDZIWY ŚWIAT POETY

WYŻEBRANY Z KIESZENI BOGA

ZA NOCY SZKŁEM

BEZPAŃSKI KOT CHODZI W CHMURACH

DO LAMPY POD SUFITEM ZAGLĄDA KSIĘŻYC

NAŁADOWANY PISTOLET

ŚCISKA MOJĄ PIĘŚĆ

OSTRĄ AMUNICJĄ PRZENIKA PLAKAT NIEBA

KOSZMAR SENNY

DRUKOWANY W RODZINIE CIENI

POUKŁADANE W GŁOWIE CEGŁY

TWORZĄ MUR ZAZDROŚCI PRAGNIEŃ

KOLEJKA POŚCINANYCH KWIATÓW

KRĄŻY PO DNIE DOLINY CZASU

FABRYCZNY KOMIN

OTWIERA NIEPRZYTOMNEJ BRAMY OCZY

PORTIER ZACIĄGNĄŁ DYM Z PAPIEROSA

MIĘTOWE NUTY PWIETRZA

BIEGNĄ W SEN JAK DO TRAMWAJU

PRZELATUJĄ NAD GŁOWAMI ŻYCIA

ANDRZEJ HOPPA

 

 

„Czytaj Szekspira i od niego się ucz”

Kacik Literacki 19

W Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” 13 kwietnia 2016 r. odbyło się czternaste spotkanie literacko-poetyckie, pt. „Czytaj Szekspira i od niego się ucz”.

Na wstępie pan Ryszard Jaśniewicz przedstawił własny wiersz poświęcony Szekspirowi oraz recytował fragmenty utworów pisarza. Następnie uczestnicy prezentowali utwory Szekspira oraz własne. Wyróżnienie w postaci „Pióra ptasiego” otrzymała pani Barbara Dębska. Atmosfera spotkania była miła i sympatyczna. Wystrój salki przygotowała Anna Stawska.

Następne spotkanie pod hasłem „Zielono mi” odbędzie się 11 maja 2016 r. o godz.17.00 w Stowarzyszeniu „Nasz Gdańsk” przy ul. Św. Ducha 119/121.

Serdecznie zapraszamy miłośników i twórców poezji.

Tekst i zdjęcia: Wacław Janocki

[slideshow_deploy id=’3791’]

Utwory prezentowane na spotkaniu

Przemyślenia

Gdzie się tak śpieszysz człowiecze nieznany,

Że w myślach zachłannie nakładasz kajdany.

Dla swoich pragnień, nadziei spełnienia –

Gotowy jesteś ponosić ogromne cierpienia?

I tak świat cały się kręci bez twego udziału.

Ty jesteś tylko malutkim okruszkiem podziału,

Małą cząsteczką w wielkim ogrodzie istnienia.

Lecz ważną w naturze boskiego stworzenia.

Więc przemyśl to swoje zachłanne spojrzenie;

Na świat i wirującą w przestworzach ziemię.

Bo wszystko do siebie tak dokładnie pasuje-

Człowiek tego nie poprawi a tylko popsuje.

Wacław Janocki

 

 

Odcienie żółtego

Kiedy tylko słońce zaczęło mocniej przygrzewać,
Kiedy przekwitły żółte żonkile,
zaczęli planować podróż.
Afryka? Nie. Bali się żółtej febry.
Azja? Tak. Pojadą nad Żółtą Rzekę.

Kiedy na polach zażółciły się łany
Kiedy odleciały żółte Pliszki,
a parkowe alejki pokryły żółte liście
spakowali walizy.

Już mieli wyruszać, kiedy
Ona zrobiła się żółta.
Nie, nie z zazdrości.
Zdiagnozowano żółtaczkę.
Gdy to usłyszała,
aż zagotowała się w niej żółć.

Pozostało łóżko.
Czytała Historię żółtej ciżemki,
piła herbatę z cytryną
i śniła,
o polach żółtych rzepaków.

Może pojadą nad morze,
szukać bursztynów na plaży.

Dzisiaj dostała bukiet żółtych słoneczników.

Elżbieta Aletorowicz

 

Niebieskości

Niebieski kolor nieba
odbijał się w jego błękitnych oczach.
Czysta, przejrzysta woda
swoim szumem usypiała.
Niebieski ptak
rozmyślał o niebieskich migdałach.
Z niebiańskich metafor
pomału schodził na ziemię.
Ogarnął go smutek.
Błękitna krew płynąca w jego żyłach
nie miała znaczenia.
Poczuł chłód.
Pójdzie do „Niebieskiej linii”,
aby pomagać ofiarom przemocy w rodzinie.
Zrobi co w jego mocy, aby zapanował pokój i przyjaźń.
Żałoba ma kolor niebieski tylko w Iranie.
Wstał i poszedł włączyć płytę Niebiesko Czarnych
Niebo otuliła niebieska melancholia.

Elżbieta Aletorowicz

Haiku

Teatr Szekspira

W karnawale

Zakłada czarna maskę.

 

A małe haiku

Zasypia w koralach

Na mamy szyi.

 

Kruki na drucie

Grają gamę do-re-mi-

Fa-so-la-si-do.

 

Księgi de O’ro

Z morza ocalone

Gdańszczanom zostawione.

Tysiące tomów Mamy ze Lwowa

Wolny Gdańsk zaczytany.

 

Cyklamen burgund

Róż szkarłat tańczy

Potinarą dla haiku.

 

Idzie karnawał-

Maski spadają:

Napoleon, car, Cesarz…

 

Gobelin strojów

Drogą Królewską

Witają łagodne lwy.

Karnawał miasta:

Tańczy mieszczaństwo

W doborowych maskach.

Literacki klub-

Aktor, poeci,

Echem odbici od słów.

Poeta znany-

Wydziergany słowami

Wiersz na wieży ratusza.

 

Aktor Zarazy

Recytacją uskrzydla

Tajemniczy krąg.

Jolanta Kajzer

 

Haiku dla cerkwi

Obraz Michela.

Mieszam kolory…

Oto staje się sztuka.

Obraz w ramie.

Otwartym oczom

Barwa cichej tęsknoty.

Mała cerkiewka,

Pyłem szafirów

Sypie ręka artysty.

 

Cerkiew w oknie-

Wirujący wiatr

Taniec przed samym Bogiem…

Światło w cerkwi.

A płomień świecy

Roznieca siłę pieśni.

Namalowany.

Zaczarowana chwila

Szmaragdem temper.

Obraz stworzony.

Kurz malachitu

Barwą ochronną dzieła.

Jolanta Kajzer

          R E J S    M A R Z E Ń

W  królestwie  Neptuna

nieśpiesznie  łajba  się  kołysze

Gwiazda  Polarna  wyznacza  kurs

Księżyc  –  kolekcjoner  tajemnic

srebrzy  firmament…

Przy  sterze  –  marzenia

samotnie  walczą  z  żywiołem

za  horyzontem,  rajski  bulwar

kwietne  girlandy  witają  włóczęgów

radosnym:  aloha !

W  zachodzie  słońca  –  błogość

zmysły  okryte  płaszczem  natury

tańczą  w  rytmie  rumby

o  brzasku  korab  zacumował

w  promiennej  poświacie

laguna  odpłynęła…

Grażyna Brylska

         GDAŃSKOWI  –  EX  ANIMO

Z  tysiącletnią  sławą

przysiadł  gród  nad  Motławą

w  herbie  dwa  krzyże,  korona

obok  lwy  –  miasta  obrona

 

Historii  perła  –  Starówka  Gdańska

Mariacka,  Droga  Królewska,  Pańska,

w  sąsiedztwie  Dwór  Artusa,

Portal  Głównego  Ratusza

 

Kościół  Mariacki,  kamieniczki,

przedproża,  strzeliste  wieżyczki,

na  piętrze  –  „Panienka  z  okienka”  wygląda

przechodniom,  z  uśmiechem – bacznie  się  przygląda

 

Neptun  z  trójzębem  –  zaprasza

deptak  obficie  wodą  zrasza

Bramą  Zieloną  przemierzam

do  Żurawia  i  Długiego  Pobrzeża

 

W  kafejkach,  „Goldwasser”  –  słynny  trunek

sączy  się  złoty  lek  –  na  frasunek

uliczkami,  przemyka  duch  po  kryjomu

tak,  to  Cybulski  –  symbol  BIM BOMU !

 

Mijam  majestatyczny  Ratusz  Staromiejski

tu,  zasiadał  Heweliusz – astronom,  rajca  miejski

nad  Oliwą,  góruje  Kościół  Katedralny

podwoje  otwiera  –  Dom  Bramny

 

Pałac  Opatów,  park  Mickiewicza

mówią  wieki … długo  wyliczać

Jarmark  Dominikański  –  tradycja,  starocie,

zabawa,  strawa,  okowita  –  nieprzebrane  krocie

 

Odbyło  się  EURO,  rzesza  gości,

Strefa  Kibica  –  święto  radości !

„ARENA”  –  bursztynem  błyszczy

marzenia  Polaków  –  ziści

 

Moje  miasto  –  ma  duszę,

nigdzie  się  z  niego  nie  ruszę!

Grażyna Brylska

SPACER PO GDAŃSKU

Zawitaj do Gdańska

Stań pod Wyżynną Bramą

Jak byś chciał wejść do miasta

Patrzysz na bramę a z tyłu miałbyś

Fosę, której dawno już nie ma.

Chciałbyś zobaczyć jak to dawniej było

Udaj się na Przedmieście Stare

Bastiony możesz tam obejrzeć

Św. Gertrudy i Żubrem zwany

Kamienną Śluzę musisz „zaliczyć”

Posłuchać co mówią wieki

Idź potem drogą zwaną Królewską

Wyżynna Brama to jej początek

Potem Przedbramie i Złota Brama

Przechodzisz przez nią, widzisz w oddali

Ratusz stojący z wysoką wieżą

Przy nim lwy Ciebie witają

Dalej jest Neptun stojący na straży

Z Potężnym trójzębem w dłoni

Pilnuje jakby Dworu Artusa

Który tuż obok stoi

Czytałeś pewnie o panience z okienka

Kamieniczkę jej właśnie mijasz

Za nią jeszcze inna kamieniczka

Przepiękna od złotych zdobień

Przed sobą widzisz Zieloną Bramę

Jana Kunę zwanego Martenem przy niej stracono

To już jest koniec Drogi Królewskiej za nią Most Zielony.

Idziesz teraz Długim Pobrzeżem

Przed tobą świadek historii

Jest to żuraw, stary dźwig portowy

Mówi, że tu port był

Zamknij oczy i wyobraź sobie

Żagle cumujące przy kei

Może zobaczysz okręt kaperski

Z łupami tu płynący

Memlinga obraz właśnie przywiózł str.1

Sąd ostateczny

Kościół Mariacki obraz ten otrzymał

Jako dar żeglarzy

Chcesz go zobaczyć do muzeum iść musisz

Kopię w kościele obejrzysz

Zanim do kościoła wejdziesz

Spójrz do góry na wierzę

Będziesz miał szczęście to zobaczysz

Jastrzębia goniącego jaskółkę

I kruka, który się cieszy

Jak jastrząb chybia celu

To co widzisz…

To jedna z legend gdańskich pana Fenikowskiego

Kościół Mariacki jest duży, ogromny

Zwiedzić go wypada

Klęknij przed Najświętszym Sakramentem

Gdy będziesz mijał ołtarz

Zwiedziłeś właśnie Główne Miasto

Ale to nie koniec na tym

Zostały jeszcze Forty Napoleońskie

Góra Gradowa także

Na niej krzyż stoi

Widoczny z każdej strony

Mówi on o tym że lud gdański

Strzeże i broni swej historii.

Ryszard Galewicz

dla Majeczki

15.05.2015 r.

SPACER PO GDAŃSKU

Zawitaj do Gdańska

Stań pod Wyżynną Bramą

Jak byś chciał wejść do miasta

Patrzysz na bramę a z tyłu miałbyś

Fosę, której dawno już nie ma.

Chciałbyś zobaczyć jak to dawniej było

Udaj się na Przedmieście Stare

Bastiony możesz tam obejrzeć

Św. Gertrudy i Żubrem zwany

Kamienną Śluzę musisz „zaliczyć”

Posłuchać co mówią wieki

Idź potem drogą zwaną Królewską

Wyżynna Brama to jej początek

Potem Przedbramie i Złota Brama

Przechodzisz przez nią, widzisz w oddali

Ratusz stojący z wysoką wieżą

Przy nim lwy Ciebie witają

Dalej jest Neptun stojący na straży

Z Potężnym trójzębem w dłoni

Pilnuje jakby Dworu Artusa

Który tuż obok stoi

Czytałeś pewnie o panience z okienka

Kamieniczkę jej właśnie mijasz

Za nią jeszcze inna kamieniczka

Przepiękna od złotych zdobień

Przed sobą widzisz Zieloną Bramę

Jana Kunę zwanego Martenem przy niej stracono

To już jest koniec Drogi Królewskiej za nią Most Zielony.

Idziesz teraz Długim Pobrzeżem

Przed tobą świadek historii

Jest to żuraw, stary dźwig portowy

Mówi, że tu port był

Zamknij oczy i wyobraź sobie

Żagle cumujące przy kei

Może zobaczysz okręt kaperski

Z łupami tu płynący

Memlinga obraz właśnie przywiózł str.1

Sąd ostateczny

Kościół Mariacki obraz ten otrzymał

Jako dar żeglarzy

Chcesz go zobaczyć do muzeum iść musisz

Kopię w kościele obejrzysz

Zanim do kościoła wejdziesz

Spójrz do góry na wierzę

Będziesz miał szczęście to zobaczysz

Jastrzębia goniącego jaskółkę

I kruka, który się cieszy

Jak jastrząb chybia celu

To co widzisz…

To jedna z legend gdańskich pana Fenikowskiego

Kościół Mariacki jest duży, ogromny

Zwiedzić go wypada

Klęknij przed Najświętszym Sakramentem

Gdy będziesz mijał ołtarz

Zwiedziłeś właśnie Główne Miasto

Ale to nie koniec na tym

Zostały jeszcze Forty Napoleońskie

Góra Gradowa także

Na niej krzyż stoi

Widoczny z każdej strony

Mówi on o tym że lud gdański

Strzeże i broni swej historii.

Ryszard Galewicz

15.05.2015 r.

str.2