Prapremiera w Starej Aptece. „Pan Schuster kupuje ulicę”. Pięć minut przed premierą

plakat pan schusterW piątek, 19 lipca 2019 roku, o godzinie 19.00 w Starej Aptece Teatru Wybrzeże odbędzie się prapremiera spektaklu „Pan Schuster kupuje ulicę” Ulriki Syhy, w reżyserii Tomasza Cymermana.

W zapowiedzi czytamy: Sztuka Ulriki Syhy „Pan Schuster kupuje ulicę” to ostra, nowoczesna farsa o dzisiejszej Europie.

Na pozór wygodne i bezpieczne życie

Bohaterami są dobrze sytuowani przedstawiciele klasy średniej, intelektualiści, którzy na pozór prowadzą wygodne i bezpieczne życie. Wydaje się, że nie mają ani powodów do narzekań, ani powodów do odczuwania strachu. Jednak ich pasywny tryb życia, w połączeniu z ciągłym zamiataniem problemów pod dywan, sprawiają że żyją w bezustannym lęku przed tym, co ich otacza. Przed rzeczywistością, rządzącą się nieznanymi prawami, zamieszkiwaną przez bliżej niesprecyzowanych obcych, których odgłosy nakłuwają coraz bardziej napiętą atmosferę rodzinnego spotkania. Kiedy opadają złudzenia, maski konwencjonalnych ról społecznych przestają wystarczać. Pod nudą skrywa się szaleństwo, pod dobrym samopoczuciem – katastrofa. Reżyser Tomasz Cymerman powiedział o spektaklu: Dramat „Pan Schuster kupuje ulicę” przykuł moją uwagę już przy lekturze pierwszych zdań. Akcja sztuki rozgrywa się gdzieś na prowincji niemieckiej. Bohaterowie, członkowie rodziny Schusterów, w trakcie letniego, niedzielnego spotkania rozliczają się ze swoim życiem. Co chwilę ich uwagę paraliżuje poruszony przez wiatr liść, włączający się zraszacz u sąsiadów.

O Europie, która wyrzekła się pierwotnych ideałów

Mur wokół ogrodu odgradza ich od obcego świata. Opiekunka do dzieci z Europy Wschodniej przeraża swoim niedookreśleniem. Cała fabuła sztuki jest metaforą. To opowieść o Europie, która wyrzekła się pierwotnych ideałów stając się zakładniczką rozmaitych lęków i wiary w stabilny przyrost kapitałów. Mieszkańcy Starego Kontynentu są inteligentni, wrażliwi i oczytani. Wyraźnie trawi ich jednak choroba. Atmosfera tej tragifarsy kojarzy mi się z opowiadaniem Allana Edgara Poe pt. Zagłada domu Usherów”. Współczesność gnije jednak w inny sposób niż bohaterowie Poe’go. Dziś zagłada zdaje się niewidoczna, a tragedia warta śmiechu. Powoli, z minuty na minutę, ogród Schusterów spowija mrok. Nie chcę odczytywać tej historii w kategorii moralitetu. Być może ten mrok jest po prostu stałą wartością w naszym życiu. Zaakceptowanie go być może oznacza dojrzałość. Niemniej mrok jak to mrok – napawa przerażeniem. Olga Mysłowska: „Elektronicznie, odgłosy bomb, Strauss”

– Napisaliśmy sporo własnej muzyki, elektronicznej, dokonaliśmy też wyboru utworów już istniejących, dołączyliśmy do nich odgłosy, na przykład wybuchów bomb, wystrzałów karabinów, szczebiot ptaków – mówi Olga Mysłowska, która wraz z Danielem Pigońskim, w ducie Polpo Motel, stworzyła muzykę do spektaklu. – Tekst jest awangardową, przedziwną komedią. Zależało nam, aby muzyka była odrealniona, trochę kosmiczna i, żeby ten materiał zderzyć z naturalnymi dźwiękami. Publiczność usłyszy też między innymi piosenkę w wykonaniu Justyny Bartoszewicz, nagrania przeboju „Nad pięknym, modrym Dunajem” Johanna Straussa.

Duet Polpo Motel nie będzie występował na scenie, nagrań dokonał podczas prób, tuż przed premierą wprowadzają ostateczne, kosmetyczne akustyczne zmiany.

– Praca muzyków w teatrze wygląda tak, że jesteśmy w środku hierarchii teatralnej, o tym, co znajdzie się w spektaklu, a co nie, decyduje reżyser, który ma do nas bardzo konkretne prośby, do jego wymagań się dostosowaliśmy – zakończyła wypowiedź Olga Mysłowska.

Robert Ninkiewicz: „W naszym związku wypalenie”

– Jesteśmy małżeństwem z dużym stażem, niewątpliwie także dlatego, występuje w naszym związku wypalenie, coś, co nas niegdyś fascynowało, dzisiaj nawet nie tyle, że nie wystarcza, ale powoduje frustracje i konflikty – powiedział Robert Ninkiewicz, występujący jako Pan Schuster.

– Zresztą, żyjemy w rodzinie, które także jest dosyć wypalona – dodaje Katarzyna Kaźmierczak grająca rolę Żony Pan Schuster.

– Frustrujące dla Schustera jest to, że on jest na przyczepkę do swojej żony, teściowej, szwagierki i opiekunki do dzieci, bo nie należy do tej rodziny, mimo że mówi o sobie patriarcha – kontynuuje Robert Ninkiewicz.

– I jako jedyny mężczyzna nie jest w stanie zapanować nad tymi kobietami – dodaje Katarzyna Kaźmierczak. – Rodzina jest skonfliktowana, w relacjach patologiczna.

Katarzyna Kaźmierczak: „Patriarcha pod butem”

– Zróżnicowanie między nami wynika z rozbieżności poglądów i życiorysów rodziny, w której starsze pokolenie było bardzo zaangażowanie politycznie i polityka nas podzieliła – kontynuuje Katarzyna Kaźmierczak. – W tym nurcie matka wychowała swoje córki – mnie i moją siostrę, którą gra Magda Boć, więc na tym punkcie się z mężem skonfliktowaliśmy.

– Chodziło jeszcze o styl i rodzaj życia, jaki prowadzimy, ponieważ każde z nas jest inne, jesteśmy małżeństwem modnym, na czasie, to wszystko prowokuję ja – kontynuuje aktorka. – Patriarcha siedzi pod butem, z mojego rozkazu żyje tak, a nie inaczej, to się kompletnie nie podoba matce, która żyła w innym świecie, była przede wszystkim bardzo aktywna politycznie, brała udział w zmienianiu świata.

Schusterowie tego nie robią, siedzą zamknięci we własnym świecie, mają, oczywiście, nowoczesną pracę, posiadają wszystko, co aktualnie modne, opowiada Katarzyna Kaźmierczak, a Robert Ninkiewicz uzupełnia twierdząc, że ich małżeństwo tkwi w czymś w rodzaju bunkra.

Obraz rozpadającej się Europy

– Schuster, pisarz, nie jest w stanie wyjść ponad siebie, zaistnieć, funkcjonować jako twórca, więc pisze podrzędne kryminały, próbując w jakiś sposób związać koniec z końcem, zarobić na życie. – kontynuuje Robert Ninkiewicz. – To wszystko można odnieść do kryzysu społecznego rodziny w Europie, autorka jest Niemką i umieszcza nas w realiach niemieckich, więc sytuacja bliska jest realiom społecznym panującym w Polsce.

– Jest z nami opiekunka z Europy Wschodniej, mówimy, że z Litwy, Estonii, sami nie pamiętamy, skąd przyjechała – kontynuuje aktor. – Ona jest trochę z nami w opozycji, na początku nas zafascynuje, dopuszczamy ją do pewnych spraw, co wywołuje konflikty.

– To jest obraz rozpadającej się i tracącej wszelkie wartości Europy – dodaje Katarzyna Kaźmierczak. – Efektowne sałatki mają nam zastąpić bogactwo wewnętrzne i prawdziwe wzajemne relacje.

Pozwalamy nas podpatrzeć

Rozpad, wypalenie wynika, wynika z wychowania bohaterki i jej siostry, rozchodzą się nasze się relacje z matką, ona z Schusterem stanowią niedobraną parę, więc trudno się dziwić, że przychodzi moment, kiedy każdy idzie w innym kierunku, nie ma sposobu porozumienia się, pogodzenia, kontynuuje rozważania aktorka. Próba na siłę funkcjonowania razem zawsze się kończy źle. Mają pieniądze, więc próbują nieudany związek zastąpić konsumpcją dóbr materialnych.

– To, co widz zobaczy na scenie, nie jest historią teatralną sensu stricte, która ma początek, rozwiązanie, to jest fragment rodzinnego niedzielnego spotkania, które ilustruje pewne poglądy, postawy, pozwalamy nas podpatrzeć, nie chcę powiedzieć, że to jest Big Brother, ale podglądactwo jest – dodaje Robert Ninkiewicz.

Justyna Bartoszewicz: „Jestem tu do wszystkiego”

– Czy oni mi zazdroszczą, nie wiem, ale na pewno jestem z boku wszystkiego i obserwuję, co się dzieje z nimi, i to daje mi możliwość skonstruowania innej roli, o której nie chciałabym przed premierą mówić. Nie jestem tylko opiekunką do dzieci – powiedziała Justyna Bartoszewicz.

– Staram się też wyczyścić brud, który w tym domu zapanował, więc rola pełnię metaforyczną. Z jednej strony mnie, jako przyjezdną ze Wschodu, życie gospodarzy razi, z drugiej – inspiruje – dodaje.

Aktorka uważa, że jest to bardzo ciekawy projekt, bo realizatorzy mają możliwość spotkania z różnymi formami teatru. Nie ma jedności gatunkowej, reżyser nazwał spektakl tragifarsą. Aktorzy, jak określa, występują w różnych gatunkach, jeśli chodzi o kunszt aktorski, ciekawe jest znalezienie tego, w czym się teraz mają znaleźć.

– Nie jest to prowadzenie postaci linearne, jak przeważnie bywa w przedstawieniach, tylko skaczemy ze sceny w scenę, co chwilę w coś innego jesteśmy włożeni – kontynuuje. – Trwa jeden wieczór, ale występują migawki. To scenariusz niezwykle filmowy i niełatwy do realizacji. Mamy ogromne didaskalia, które stanowią dużą część dramatu, mieliśmy do wyboru albo je zupełnie odrzucić, albo, jednak, coś z nich wziąć, wybraliśmy drugie rozwiązanie, chociaż dużo trudniejsze.

Justyna Bartoszewicz ma nadzieję, że widz będzie w stanie to, co twórcy zaprezentują, połączyć, żeby tak się stało, powinien wykonać pewną pracę, wyciągać wnioski, analizować, a nie tylko spokojnie, bez wysiłku, patrzeć.

Joanna Kreft – Baka: „Różne spojrzenia na podobne sytuacje”

– Jest konflikt między nami, myślę, że racji tego, że jestem teściową i babcią, potrafię się znaleźć się w tej sytuacji, bazując na doświadczeniach – mówi Joanna Kreft-Baka, grająca Teściową. – Jest to wieczór, na który się bardzo nastawiałam, dokonuję pewnego rozliczenia i ze swoim życiem i ze swoją rodziną, moje racje są inne, dziewczyn racje są inne.

To pokazuje, jak często osoby z tej samej rodziny mają różne spojrzenia na podobne sytuacje, i niejednokrotnie krzywdzimy siebie nawzajem, mimowolnie, kontynuuje aktorka. Opiekunka, twierdzi, jest niedopowiedzianą postacią, tajemniczą, dwuznaczną, przyjechała z Europy Wschodniej.

– I powstaje pytanie, czy się zanosi na to, że Europa Wschodnia będzie dla nas zagrożeniem, czy granica się przesuwa, czy teraz Wschód do nas przyjdzie i jak my na to zareagujemy, co się wtedy stanie – rozważa Joanna Kreft-Baka.

O coś trzeba jeszcze walczyć

– Za dużo konsumpcjonizmu i konformizmu się wkrada w nasze życie – dodaje Joanna Kreft-Baka. –Wypowiadam w sztuce słowa,, że dawniej ludzie dawali z siebie wszystko, działając aktywnie, stawiając opór polityczny, a tego w życiu bohaterów nie ma. – I powstaje pytanie, na ile życie, które przychodzi ze Wschodu jest dla nas ratunkiem, a na ile zagrożeniem, bo, de facto, wszystko kończy się tragedią, taka jest pointa.

Trudno jest nawet o tej dziewczynie powiedzieć, że jest prosta i szczera, bo taka nie jest, dodaje aktorka. Gdy chcemy, patrząc na bohaterów, odpowiedzieć sobie na pytanie, jak żyć? Odpowiedź Teściowej brzmi: w zgodzie ze sobą, to jest dla osoby w wieku, w jakim ona jest, najważniejsze.

– Powinna szukać równowagi i spokoju, ale myślę, że jako obywatel, patriota, powinna jeszcze troszeczkę o coś walczyć, nie można spocząć na laurach. I, myślę, że o tym ten spektakl jest– kończy wypowiedź aktorka.

Tomasz Cymerman: „Wojna u naszych granic.”

– Powiedziałbym, że tekst sztuki stanowi dla realizatorów wyzwanie, nie jest łatwo utrzymać koncentrację na tematach aktorskich, kiedy cały czas rzeczywistość się nam komentuje, bez przerwy są dygresje, nawet są trzy warstwy tekstu, to stwarza duże trudności – mówi Tomasz Cymerman, reżyser. – Myślę, że Ulrike Syha celowo narzuca teatrowi to wyzwanie, co nie ułatwia nam drogi, natomiast daje pewnego rodzaju poczucie wolności.

– Zawsze uważałem, że teatr jest miejscem, w którym konkret i rzeczowość nazwania są ważne, przez różnice dochodzimy do podobieństw, dlatego akcja przedstawienia wyraźnie dzieje się w Niemczech – kontynuuje.

Reżyser wyjaśnia, że umieszczone w centrum sceny wielkie, metalowe urządzenie, to radar, który, ma nadzieję, pokazuje strach, a także nastroje wyczekiwania, jest elementem niebezpiecznym w tej przestrzeni i dojmująco ją swoją obecnością, przytłacza.

– Wszyscy żyjemy w kontekście czegoś, co jest większe od nas, co jest, stricte, obiektem militarnym, kosmicznym – kontynuuje Tomasz Cymerman. – Występuje wiele wskazówek, że przy tej prowincji niemieckiej rozgrywa się też jakaś zupełnie inna fabuła, której bohaterowie nie chcą komentować, myślę, że jest to też wielka polityka, a, co szczególnie dla naszego kraju, jest ważne – wojna u naszych granic.

Specyficzne lustro

– Według mnie kontrast, występujący pomiędzy niemiecką rodziną, a dziewczyną ze Wschodu, prowokuje i wydobywa z bohaterów to, co stanowi ich warstwę tożsamości pod tą personą, którą oni cały czas starają się zachować – mówi reżyser. – Opiekunka to osoba zewnętrzna, której historii w ogóle nie znamy, raczej prowokuje, żeby bohaterowie zaczęli się trochę sypać w tych ich zastanych formach.

– Opiekunka w ogóle nie mówi nam o sobie, bo też i pewnie nie ma na to miejsca – kontynuuje. – Oni jej o to w ogóle nie pytają, dziewczyna raczej mówi o ich problemach, dosyć inteligentnie sama się zasłania. Rodzi sie pytanie, kim ona jest, nie zdradzę pointy.

– Zachęcam do przyjścia do teatru, mam nadzieję, że sztuka będzie i śmieszna i straszna, że spektakl wciągnie widza, da mu możliwość podróży, że obserwacja psychiki bohaterów będzie rodzajem lustra, w którym każdy się będzie mógł przejrzeć – podsumowuje Tomasz Cymerman. – Specyficzne jest to lustro, może niektórzy nic w nim nie zobaczą,. Mam nadzieję, że konkret, który udało się nam uchwycić, będzie korespondować z tym, co ludzie mają w sercach.

Katarzyna Korczak

*

Ulrike Syha PAN SCHUSTER KUPUJE ULICĘ Przekład: Iwona Uberman Reżyseria: Tomasz Cymerman Dramaturg: Michał Kurkowski Scenografia: Michał Korchowiec Kostiumy: Karolina Mazur Muzyka: Polpo Motel Inspicjent, sufler: Katarzyna Wołodźko W spektaklu występują:

  • Justyna Bartoszewicz – Opiekunka,
  • Magdalena Boć – Szwagierka,
  • Katarzyna Kaźmierczak – Żona,
  • Joanna Kreft-Baka – Teściowa,

Robert Ninkiewicz – Pan Schuster. Prapremiera: 19 lipca w Starej Aptece Kolejne spektakle: 20, i 21 lipca oraz 3, 4 i 6 sierpnia w Starej Aptece Ulrike Syha (ur. 1976) – wielokrotnie nagradzana dramatopisarka i tłumaczka, laureatka licznych stypendiów oraz rezydencji artystycznych. Ukończyła Wydział Dramaturgiczny w Hochschule für Musik und Theater w Lipsku, przez wiele lat pracowała jako asystentka reżysera w teatrze w Lipsku, a od 2002 związana jest z Hamburgiem. W latach 2009/2010 była etatową dramaturżką Teatru Narodowego w Mannheim. Z języka angielskiego przełożyła m.in. Martina Crimpa, Alana Ayckbourna oraz Wallace’a Shawna.

Tomasz Cymerman (ur. 1981) – reżyser. W 2005 roku ukończył studia na Wydziale Aktorskim PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie, dziesięć lat później został absolwentem Wydziału Reżyserii tej samej uczelni. W latach 2006 – 2015 był zatrudniony jako aktor we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Przez cztery lata organizował we Wrocławiu comiesięczne czytania dramatów współczesnych. Reżyserował w takich teatrach, jak: Teatr Nowy w Poznaniu, Teatr im. J. Kochanowskiego w Opolu, Teatr im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie. Jest autorem dramatów i adaptacji teatralnych. Od wielu lat współpracuje jako dramaturg z Wojtkiem Klemmem.

Michał Kurkowski (ur. 1989) – autor scenariuszy teatralnych oraz słuchowisk, dramaturg, doktorant w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył Dramaturgię teatralną na Wydziale Reżyserii Dramatu krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych (d. PWST). W 2011 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie studiów asystował m.in. Piotrowi Gruszczyńskiemu przy KABARECIE WARSZAWSKIM w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, Andrzejowi Chyrze przy operze CZARODZIEJSKA GÓRA Pawła Mykietyna oraz Mariuszowi Trelińskiemu podczas prac nad TRISTANEM I IZOLDĄ Richarda Wagnera. Poza Teatrem Wybrzeże jako dramaturg współpracował m.in. z Małgorzatą Warsicką, Wojtkiem ZIemilskim, Iwo Vedralem, Andrzejem Chyrą oraz Małgorzatą Sikorską-Miszczuk. Swoje teksty publikował w kwartalniku Konteksty, miesięczniku Ruch Muzyczny oraz dwumiesięczniku Didaskalia.

Michał Korchowiec (ur. 1987) – scenograf. Absolwent wydziału malarstwa krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jest autorem i współtwórcą kilkunastu wystaw, na których prezentował swoje malarstwo, sztukę video, czy instalacje m.in. CZTERY PORY ROKU LECZ BEZ WIOSNY w CSW Kronika w Bytomiu, OBLICZE DNIA – Festiwal Sztuki Wizualnej ArtBoom w Krakowie, czy MOJE MIASTO TO JEST POLE WALKI – Warszawa w Budowie, MSN Warszawa. Współpracował m.in. z Galerią Novą w Krakowie, BestregArts we Frankfurcie, Galerią Leto w Warszawie, czy Basis Wien w Wiedniu. Jako scenograf teatralny współpracował m.in. z Moniką Strzępką i Pawłem Demirskim, Wiktorem Rubinem i Jolą Janiczak, Jackiem Poniedziałkiem i Magdą Szpecht. Otrzymał m.in. nagrody im. Leona Schillera i im. Jana Świderskiego za wkład w rozwój polskiego teatru. Jest współtwórcą wielu klipów muzycznych, współpracował m.in.: z Krzysztofem Skoniecznym czy Michałem Marczakiem.

Karolina Mazur (ur. 1986) – kostiumografka i scenografka. Ukończyła Scenografię na Wydziale Malarstwa ASP w Krakowie. Autorka kostiumów teatralnych do spektakli w reżyserii Pawła Świątka (m.in. SEN NOCY LETNIEJ, KSIĄŻĘ NIEZŁOMNY, BENIOWSKI, PO NAS CHOĆBY KOSMOS), czy Jana Klaty – KRÓL EDYP oraz KRÓL UBU w Starym Teatrze w Krakowie. Jako scenografka i kostiumografka współpracowała także m.in. z niemiecką grupą Kainkollektive przy spektaklu BURN OUT THE CITY. Jej ostatnie realizacje teatralne to projekty kostiumów do opery ERWARTUNG i PIEŚŃ NOCY w ramach festiwalu Opera Rara w Krakowie, projekty scenografii i kostiumów do spektaklu PODWYŻKA w reżyserii Tomasza Cymermana oraz do spektaklu BABA DZIWO w reżyserii Dominiki Knapik.

Polpo Motel – duet tworzą Olga Mysłowska i Daniel Pigoński – artyści, związani z warszawską sceną muzyki alternatywnej i wytwórnią Lado ABC. Ich piosenki są utrzymane w zimnofalowo-synthpopowej stylistyce i stanowią zderzenie surowego brzmienia syntezatorów, brudu vintage’owych automatów perkusyjnych i ekspresyjnego wokalu. Wśród swoich inspiracji muzycy wymieniają elektronikę lat 80., filmy Davida Lyncha i estetykę campu. Koncertowali na wielu festiwalach w Polsce i za granicą, m.in. OFF Festiwal, Open’er, Malta, Songwriter Łódź Festiwal, Magnetofon, Lado w Mieście, Europe XXL (Francja). Nakładem wytwórni Lado ABC ukazały się ich trzy albumy: POLPO MOTEL (2008), CADAVRE EXQUIS (2015) i CADILLAC HEARSE (2018). Polpo Motel wystąpił także w filmie ELEKTROSONDA (reż. Tomasz Knittel, 2016), w którym udział wzięli artyści polskiej sceny muzyki elektronicznej (Bokka, Kamp, Zamilska i in.).

 

Premiera na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim. „Niezwyciężony”

  • plakatPremiera spektaklu „Niezwyciężony” Torbena Bettsa, w reżyserii Jarosława Tumidajskiego, odbędzie się w sobotę, 13 lipca 2019 roku, o godzinie 21.00, na Scenie Letniej Teatru Wybrzeże w Pruszczu Gdańskim.

Wstęp wolny!

Małżeństwo contra związek partnerski

Pokaz przedpremierowy zaplanowany jest na 12 lipca 2019 roku na Scenie Kameralnej im. Joanny Bogackiej w Sopocie. Kolejne spektakle odbędą się: 17, 18, 19, 30, 31 lipca 2019 roku na Scenie Letniej;1 i 2 sierpnia 2019 roku na Scenie Kameralnej oraz 20 lipca 2019 roku na Scenie Letniej. W zapowiedzi przedstawienia czytamy: Emily i Oliver właśnie wyprowadzili się na przedmieścia, z dala od Londynu, „ohydnego, kapitalistycznego zbiorowego gwałciciela”. Pewnego dnia zapraszają swoich nowych sąsiadów, Dawn i Alana, na wieczorek zapoznawczy. To spotkanie potoczy się w dość niespodziewanym kierunku, obnaży skrajne różnice dzielące te dwie pary, ale – co najważniejsze – ujawni, że oba związki znajdują się w głębokim kryzysie. Czy ta świadomość okaże się oczyszczająca, czy wyniszczająca? Komediodramat Torbena Bettsa nie daje łatwych odpowiedzi, ale bardzo wnikliwie opisuje chaos postaw i racji, w jakim współcześnie żyjemy.

– Jedna para jest bardziej konserwatywna, druga – liberalna, spotkanie musi zaowocować zderzeniem – zdradza Jarosław Tumidajski, reżyser.

Piotr Chys: „Jestem stroną zdominowaną”

–  Ja i Emily , w tej roli występuje Katarzyna Z. Michalska, nie jesteśmy małżeństwem, tworzymy jedynie związek partnerski – mówi Piotr Chys, występujący jako Oliver i pełniący funkcję asystenta reżysera. – Różni dwie pary status społeczny, my jesteśmy aspirujący, postępowi.

Partnerka Oliviera, z zawodu artystka malarka, której obrazy porównywane są do dzieł Jacksona Pollocka, jest antykościelna, bardzo zaangażowana społecznie, działa między innymi w Amnesty Internetional.

– Nawet wypowiadam kwestię, że Emily nie wierzy we własność prywatną ani w małżeństwo – kontynuuje Piotr Chys. – Mam wrażenie, że jest taka, jaką teraz należy być, na mnie jej postawa wywiera duży wpływ, jestem stroną zdominowaną.

Olivier był urzędnikiem w ministerstwie, po zwolnieniu z pracy stał się wolnym strzelcem, chwyta się zajęć, jakie mu wpadają w ręce. Para zaczyna dysponować mniejszymi, niż poprzednio, dochodami, nie stać ją już na utrzymywanie mieszkania w Londynie, więc wyprowadziła się z Londynu na północ Anglii, do biedniejszej części kraju.

– Dzięki temu poznajemy Alana i Dawn, którzy na tej prowincji mieszkają stali, są zakorzenieni, reprezentują niższy, niż nasz, status społeczny – kontynuuje Piotr Chys. –  My, jako postępowi, chcemy się bratać z „prawdziwymi” ludźmi, jak to nazywa moja partnerka, ale szybko się okazuje, że różnie patrzymy na życie,. My i oni, wypowiadając te same słowa,  zupełnie co innego mamy na myśli, choć sądzimy, że się rozumiemy.

Piotr Łukawski: „Sytuacje błyskawicznie się zmieniają”

– W kontakcie z przyjezdną parą uświadamiamy sobie drobne nieporozumienia, a poprzez nie coraz większe, tkwiące w naszych związkach, problemy – mówi Piotr Łukawski, wcielający się w rolę Alana, męża Dawn, którą gra Dorota Androsz. – Tekst jest zaskakujący, inspirujący, zwroty akcji sprytnie napisane przez autora, sytuacje błyskawicznie się zmieniają i to jest kolosalną zaletą tekstu.

Piotr Łukawski dawno nie otrzymał do pracy tak znakomitego materiału, każdy z aktorów ma intrygujące zadanie, na scenie jest, jak stwierdził, kolorowo, w tym sensie, że między wszystkimi czterema postaciami wiele się dzieje.

– Każdy z każdym wstępuje w relacje na plus i na minus, jest bardzo ciekawie – kontynuuje Piotr Łukawski. – Trudno w punktach powiedzieć która para jakich wartości broni, i w jakim kierunku życiowym podąża, w centrum wszystkiego jest kot – dodaje Piotr Łukawski. –

Aktor nie chce zdradzić, czy na scenie pojawi się żywy kot, mówi, że lepiej, żeby i to pozostało niespodzianką. Zaprasza do Teatru Wybrzeże, wyrażając przekonanie, że widzowie nie mieli dawno szansy oglądać takiego spektaklu.

Jarosław Tumidajski: „Nazwa okrętu i imię kota”

– Sztukę wystawiono wcześniej w Teatrze 6. Piętro w Warszawie – mówi Jarosław Tumidajski, reżyser. – Mnie się bardzo podoba, że Teatr Wybrzeże gra także latem, prezentując cały swój repertuar, nie kierując się motywem, że ta pozycja, kierowana jest dla wakacyjnych gości, a inna dla odbiorcy przychodzącego w ciągu całego roku.

Myśli, że tak jest z „Niezwyciężonym”,  spektakl ma dwa oblicza, i jego zdaniem, odpowiada wymaganiom i letnich i zimowych teatromanów.

– To komediodramat, a wiec zawiera  coś lekkiego, zabawnego, ale obecna jest w nim druga, ciemniejsza strona, nie zdradzę, jak się kończy – kontynuuje reżyser.

Sugeruję, że tytuł może kazać przypuszczać, że bohater pokonuje wszelkie trudności  i staje na piedestale.

Jarosław Tumidajski wyjaśnia, że „Niezwyciężony” to nazwa okrętu, lotniskowca, z czasów pierwszej wojny światowej, i że imię to nosi jeden z bohaterów spektaklu – kot. Ale, zdaniem reżysera, tytuł może być inspiracją dla widzów do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, kto – w konfrontacji par na scenie, kto w dzisiejszym świecie – jest niezwyciężony.

Katarzyna Z. Michalska: „Uczymy się samych siebie i siebie nawzajem”

– Jestem nie żoną, lecz partnerką, reprezentuję lewicowość, nowoczesność w podejściu do życia, do świata – powiedziała Katarzyna Z. Michalska. – Moja Emily walczy, to bardzo silna osobowość, tworzy obrazy, nie chce wychodzić za mąż.

Dominacja bohaterki wynika z bardzo trudnej przeszłości wspólnej z Oliverem, która się obnaża po przeprowadzce do gorszej dzielnicy, i w trakcie spotkania z miejscową parą. Aktorka uważa, że ona i Oliver dopiero wtedy sobie uświadamiają, co tkwi w ich i drugim związku. Okazuje się, że każda z postaci niesie bardzo duży bagaż bólu, cierpienia, doświadczenia, wszystko to powoduje, że są tacy, jacy są.

– Trudno powiedzieć, w jaki stopniu wpływamy na siebie wzajemnie, ale konfrontacja dużo nam daje, uczymy się samych siebie i siebie nawzajem. – kontynuuje aktorka. – Nazywamy niektóre rzeczy po imieniu, i o pewnych sprawach rozmawiać, poruszamy tematy nie poruszane od dawna, odblokowujemy rejony zablokowane, odbywa się rodzaj psychoanalizy, i to jest korzyść, ale, nie mogę powiedzieć, że spotkanie się kończy szczęśliwie.

Katarzyna Z. Michalska również uważa, że tekst sztuki jest bardzo dobry, choć dla aktora trudny, ponieważ wymaga on od nich ogromnej elastyczności, znalezienia w sobie zarówno pokładów komediowych, jak i dramatycznych.

– Chodzi też o to, aby nie przedobrzyć w żadnej z tych stron, trzymać postać w ryzach, ale też pozwolić sobie, a przede wszystkim widzowi, na przeżycie wzruszeń, a także znalezienie miejsca, żeby mógł się on do nas także uśmiechnąć – pointuje aktorka.

Jarosław Tumidajski: „Życzymy sobie życia mniej dramatycznego”

– Betts, opisując prozę życia, ludzi, których znamy ze swojego środowiska, którymi może  jesteśmy, w pewnym momencie konfrontuje bohaterów z niecodziennym, dużo mocniejszym doświadczeniem życiowym, stawiając przed nimi pytania: czy są i czy będą niezwyciężeni? – kontynuuje Jarosław Tumidajski. – Sądzę jednak, że w istocie chcielibyśmy przeżyć życie bez doświadczeń obu par, postawionych w sytuacji takiej, że pomimo trudności, muszą okazać się niezwyciężeni. Wydaje mi się, że życzymy sobie życia mniej dramatycznego.

– Spektakl może być dobrym punktem wyjścia do refleksji – z jednej strony społecznej, do przyjrzenia się podziałom społecznym, których doświadczamy z miesiąca na miesiąc coraz bardziej, ale też, myślę, że istotne jest obserwowanie emocjonalnego rozwoju par. – pointuje reżyser. – Mamy okazję przyjrzeć się innym, doświadczyć, zastępczo, ich problemów, i pomyśleć o ty, co się z nami aktualnie dzieje.

KATARZYNA KORCZAK

*

Torben Betts NIEZWYCIĘŻONY Przekład: Małgorzata Semil Reżyseria i opracowanie muzyczne: Jarosław Tumidajski Scenografia: Katarzyna Sobańska, Marcel Sławiński Światło: Hektor Werios Asystent reżysera: Piotr Chys Inspicjent: Weronika Mathes W spektaklu występują:

  • Katarzyna Z. Michalska – Emily,
  • Piotr Chys – Oliver,
  • Dorota Androsz – Dawn,
  • Piotr Łukawski – Alan.

Torben Betts (ur. 1968) – jeden z najbardziej cenionych współczesnych brytyjskich dramatopisarzy. Ukończył Uniwersytet w Liverpoolu i pierwotnie zajmował się aktorstwem. Jego talent pisarski odkrył Alan Ayckbourn, który w roku 1999 zaproponował mu objęcie funkcji dramaturga rezydenta w Stephen Joseph Theatre w Scarborough. Był to przełomowy moment w karierze pisarza. Jego twórczość szybko zyskała uznanie publiczności i krytyków, czego dowodem jest przyznana mu nagroda za Najlepszą Nową Sztukę sezonu 2006/2007. Zarówno jego własne sztuki jak i adaptacje prezentowane są obecnie na deskach najważniejszych scen w Wielkiej Brytanii oraz wielu teatrów zagranicznych. Liz Lockhead, wybitna szkocka poetka opisuje go jako „najlepszego obecnie autora teatralnego”. Z kolei opiniotwórczy magazyn Time Out charakteryzuje Bettsa sztuki jako „błyskotliwe i wymagające”.

Jarosław Tumidajski (ur. 1980) – reżyser. Studiował teatrologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, jest absolwentem Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (dzisiejszej AST). Debiutował w 2004 roku podczas pierwszej edycji Intermedialnego Forum Teatru Baz@rt NOCNYM AUTOBUSEM Michała Walczaka. Spektakl wszedł później do repertuaru Narodowego Starego Teatru w Krakowie. W Teatrze Wybrzeże zrealizował GRUPĘ LAOKOONA Tadeusza Różewicza (2007), ONYCH Stanisława Ignacego Witkiewicza (2008), PANA TADEUSZA wg Adama Mickiewicza (2011), WYSPĘ NICZYJĄ. MAPPING wg własnego scenariusza (2012), AKT RÓWNOLEGŁY Dereka Benfielda (2014), KREACJĘ Ireneusza Iredyńskiego (2016) oraz UWIEDZONYCH wg MAŁŻEŃSTWA Z KALENDARZA Franciszka Bohomolca i CUDZOZIEMCZYZNY Aleksandra Fredry (2016). Ponadto zrealizował między innymi ŚWIĘTĄ JOANNĘ SZLACHTUZÓW Bertolta Brechta (Teatr Miejski w Gdyni, 2008 oraz Teatr Nowy w Łodzi, 2011), BARBARĘ RADZIWIŁŁÓWNĘ Z JAWORZNA-SZCZAKOWEJ wg Michała Witkowskiego (Teatr Śląski w Katowicach, 2008), DISNEYLAND wg Stanisława Dygata (Teatr Ludowy w Krakowie, 2009), TRANS-ATLANTYK wg Witolda Gombrowicza (Wrocławski Teatr Współczesny, 2010), SOLARIS wg Stanisława Lema (Teatr Śląski, 2011), ZABÓJCĘ Aleksandra Mołczanowa (Teatr Ludowy, 2013), PROCES 2.0 wg Franza Kafki (Teatr im. Solskiego w Tarnowie, 2014), STOP THE TEMPO! Gianiny Cărbunariu (Teatr im. Modrzejewskiej w Legnicy, 2015). Od blisko trzech lat związany jest z Teatrem Współczesnym w Warszawie, w którym wyreżyserował BUCHAREST CALLING Ştefana Pecy (2016), CZAS BARBARZYŃCÓW Dona Taylora (2017), ZBRODNIE SERCA Beth Henley (2018) oraz TRZECIĄ PIERŚ Ireneusza Iredyńskiego (2019). Jest trzykrotnym zdobywcą Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego – za reżyserię GRUPY LAOKOONA (2008), za reżyserię ONYCH i ŚWIĘTEJ JOANNY SZLACHTUZÓW (2009) oraz za reżyserię KREACJI (2017). KREACJA otrzymała także Honorową Nagrodę Specjalną Prezydenta Miasta Gdańska dla spektaklu roku. Laureat nagrody na XII Ogólnopolskim Festiwalu Komedii Talia za reżyserię CZERWONYCH KOMET Andreasa Sautera i Bernharda Studlara w Teatrze im. Solskiego w Tarnowie (2008). Jego spektakle prezentowane były na festiwalach w kraju (m.in. Wybrzeże Sztuki, Boska Komedia, Różewicz Open Festiwal, Kaliskie Spotkania Teatralne) i za granicą (Hiszpania, Francja, Rosja, Ukraina). Współpracuje z Teatrem Polskiego Radia, w którym zrealizował MAŁŻEŃSTWO Z KALENDARZA Franciszka Bohomolca (2017), KATAR wg Stanisława Lema (2018) oraz TRZECIĄ PIERŚ Ireneusza Iredyńskiego (2018). W mijającym sezonie wyreżyserował w Teatrze Telewizji ASZANTKĘ Włodzimierza Perzyńskiego.

Katarzyna Sobańska (ur. 1967) – scenografka. Absolwentka katowickiego wydziału ASP w Krakowie (grafika ,malarstwo i grafika, projektowa). W roku 1991 Stypendystka Ministra Kultury i Sztuki. Od 1993 roku zajmuje się głównie scenografią. Kierownik Katedry Scenografii Filmowej na Wydziale Scenografii ASP w Warszawie. Zrealizowała wiele scenografii filmowych, teatralnych i telewizyjnych Współpracowała z Katowickim Studiem Form Telewizyjnych. Współpracowała m.in. z Lechem Majewskim, Agnieszką Holland, Katarzyną Adamik, Magdą i Piotrem Łazarkiewiczami.

Marcel Sławiński (ur. 1971) – scenograf. Absolwent katowickiej Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach (grafika, malarstwo, rysunek) oraz Wydziału Scenografii ASP w Krakowie; Adiunkt Katedra Scenografii Filmowej na Wydziale Scenografii ASP w Warszawie. Współpracuje m. in. ze scenami warszawskimi (Teatr Wielki – Opera Narodowa, Teatr Rozmaitości, Teatr Polonia, Kino-Teatr Bajka), i wrocławskimi – Operą Dolnośląską, Operą i Teatrem Muzycznym Capitol, Teatrem Polskim w Bielsku Białej, Operą Śląską w Bytomiu, Teatrem Rozrywki w Chorzowie, Gliwickim Teatrem Muzycznym, Teatrem Śląskim. Autor scenografii do licznych spektakli teatralnych, operowych i musicalowych m.in. w reżyserii Grzegorza Jarzyny, Magdaleny Piekorz, Pawła Wojcieszka, Małgorzaty Szumowskiej i Marka Weiss-Grzesińskiego.

 

 

Nasz Gdańsk w Strefie Społecznej Święta Wolności i Solidarności przy ECS

W czasie trwania Strefy Społecznej Święta Wolności i Solidarności przy ECS  w Gdańsku, w dniach 1-4 czerwca, Stowarzyszenie Nasz Gdańsk będzie miało swoje stanowisko z bogatym programem prezentującym aktywność Stowarzyszenia. 

Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” zaprasza na swoje stoisko przy ESC #obchodyGdansk#4czerwca
będziemy prezentować wydawany przez nas miesięcznik i działalność członków stowarzyszenia#Gdansk
Serdecznie zapraszamy !

W programie będzie m.in. prezentacja Miesięcznika „Nasz Gdańsk” i publikacji wydanych przez Stowarzyszenie (książek, albumów). Będzie okazja do nabycia tych publikacji oraz spotkania z redakcją i autorami tych wydawnictw.
Prof. Andrzej Januszajtis zgłosił swój udział w wydarzeniu w formie opowiadań legend o zabytkach gdańskich oraz podpisywania książek swojego autorstwa.

Na stoisku będą prezentowane makiety kamieniczek gdańskich autorstwa inż. Stanisława Michela. Autor będzie opowiadał o projektowaniu i odbudowie Gdańska.

Patrycjuszki Gdańskie będą czytały bajki dzieciom, zostaną przeprowadzone konkursy  i quizy (z nagrodami) o zabytkach Gdańska dla dzieci i odwiedzających stoisko Stowarzyszenia..

Kpt. Marcin Głośkiewicz opowie o znaczeniu gospodarki morskiej dla Gdańska na podstawie cyklu artykułów publikowanych w Miesięczniku „Nasz Gdańsk”.

Warto tam być. Zapraszamy.

#obchodyGdansk
#Gdansk
#4czerwca

„Fedra” Jeana Racine’a na Scenie Kameralnej w Sopocie. Pięć minut przed premierą

plakatW sobotę, 6 kwietnia 2019 roku, o godzinie 19.00 na Scenie Kameralnej w Sopocie, odbędzie się premiera „Fedry” Jeana Racine’a, w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego, z Katarzyną Figurą w roli tytułowej.

W zapowiedzi spektaklu czytamy:

(…) po polsku tak jasno i czysto.

Arcydzieło francuskiej klasyki w wyrafinowanej, współcześnie zamierzonej inscenizacji. Oparta na mitologicznych wątkach historia opętańczej namiętności żony Tezeusza, królowej Fedry do pasierba. Dumna królowa, owładnięta niepohamowaną żądzą nie może pogodzić się z jego obojętnością. Wskutek splotu nieprzewidzianych okoliczności i nikczemnych kłamstw niewinnego młodzieńca spotyka niezasłużona kara. A to dopiero początek lawiny… „Fedrę”, jeden z największych dramatów w historii literatury, znamy w przekładzie Tadeusza Boya – Żeleńskiego, z wierszem trzynastozgłoskowym. Reżyser, Grzegorz Wiśniewski, sięgnął po tłumaczenie najnowsze, Antoniego Libery, który wprowadził jedenastozgłoskowiec.

(…) Korzyści, jakie przynosi taki wybór wiersza (…) okazały się nieocenione. (…) powstał dzięki niemu przekład bez porównania wierniejszy i prostszy w wyrazie (…) pozwolił on na wydobycie tego wszystkiego, co w poezji Racine’a uchodzi za najświetniejsze, (…) zyskano rzecz zupełnie podstawową w teatrze: komunikatywność czy wręcz przezroczystość mowy. (…) Racine nigdy dotąd nie brzmiał po polsku tak jasno i czysto. (…)

Państwowy Instytut Wydawniczy, ze wstępu do nowego tłumaczenia dramatu.

Wypowiedzi, które udało mi się uzyskać na próbie medialnej przed premierą, bez udziału reżysera, pozostawiły pytania bez odpowiedzi. Od początku natomiast nie było wątpliwości, że będzie to przedstawienie współczesne i umiejscowione lokalnie. W zamkniętej z trzech stron przestrzeni z materiału, przypominającego przyrdzewiałą fakturę ścian Europejskiego Centrum Solidarności, pokazano dwie sceny. Po czym nastąpiło, nie zaplanowane, długie oczekiwanie –frekwencja wyjątkowa była fotoreporterów – na wykonawczynię roli głównej.

Katarzyna Figura: „Ja czuję, że jesteśmy nad falami”

Katarzyna Figura ukazała się dziennikarzom w zwiewnej sukni i z wyjątkowo mocnym makijażem oczu, poruszała się, jak w transie, ledwie słyszalnym, zachrypłym głosem przepraszając za zwłokę, gotowa była na pozowanie do zdjęć i udzielanie wywiadów.

– Ja czuję, że jesteśmy nad falami, przed jakąś katastrofą, w tej rdzy, w tej krwi – powiedziała aktorka, grająca Fedrę, żonę Tezeusza, córkę Minosa i Pasifae. – Jakaś nieprawdopodobna kolej rzeczy, która się zdarza, wszyscy ulegamy od wieków tym samym uczuciom, popełniamy te same błędy, nie potrafimy sobie z nimi poradzić, jesteśmy niszczeni, tłamszeni.

– Nie ma wolności, wszyscy jej pragniemy, do niej dążymy, a może sami zapominamy, że coś takiego istnieje, tak jesteśmy wyprani, zmanipulowani – kontynuuje. – I myślę, że to, że jesteśmy w takim otoczeniu, i że jesteśmy tutaj, na Wybrzeżu, że taką myśl wysyłamy i przekazujemy, jest bardzo ważne, szczególnie w sytuacji, kiedy to się stało w styczniu w Gdańsku.

Aktorka kontynuowała, że dziś nie możemy się poddać, musimy mówić o człowieku, o tym, że zbrodnia, zamach, hańba, jest. Musimy mieć świadomość, że mamy tylko jedno życie, i że ono jest bardzo cenne. Piotr Wyszomirski z „Gazety Świętojańskiej” głośno zauważył, że to, co mówi, jest poruszające, i że ma wrażenie, że aktorka cały czas jest w roli.

– Jestem taką aktorką, która nie potrafi odwiesić kostiumu na wieszak. – odpowiedziała. – Przepraszam za mój głos, on dzisiaj, po porannej próbie, trochę uległ dewastacji, ale, wypiję trochę oliwy z oliwek i, myślę, że na dzisiejszą, generalną, wróci głos, a na pewno na premierę, nie zawiodę państwa.

„Musimy zaskakiwać”

Stwierdziła, że to, że straciła głos, nie wynika tylko z tego, że się zagrała, ale z emocji. One się kumulują w środku jej postaci – w nogach, w ciele, i nie mogą się wydostać. Jest w Fedrze niezgoda, gniew, jakiś żal, i natłok wrażeń się tak wyraża, że odbiera jej głos.

– Chodzi też o odebranie poczucia własnej wolności, swojej wartości – stwierdziła. – Z tym wszystkim w mojej postaci mam do czynienia, i wyrażam pewnie w sposób dla państwa zaskakujący. Musimy zaskakiwać, chciałabym, żebyście państwo przyszli na Scenę Kameralną i zobaczyli coś, czego się nie spodziewacie, nie oczekujecie, co was poruszy, wstrząśnie wami. To, co zamierzamy wam pokazać, to jest katastrofa.

Dodała, że Fedra jest królową, władczynią, ofiarą własnych uczuć, wyobraźni, obsesji. Bardzo silna i krucha zarazem. Ważne jest, że kocha, co jest bardzo rzadkie w dzisiejszym świecie.

– Teraz już nikt nie kocha! – stwierdziła Katarzyna Figura. – Hipolit dla mnie, jako Fedry, jest ukochanym, najcenniejszym obiektem, nie tylko miłości i fascynacji, ale uosabia wolność, miłość najwyższej formie, ten chłopak jest po prostu cudowny!

Jakub Nosiadek: „Teatr i życie zaczynają na siebie zachodzić”

– W tekście jest napisane, że Fedra po prostu jest moją macochą, i tylko tyle powiedzieć mogę, jeżeli chodzi o nasze relacje  – mówi Jakub Nosiadek, grający Hipolita, syna Tezeusza i Antiopy, królowej Amazonek. – Układy między tymi dwiema postaciami są skomplikowane, delikatne. Mam poczucie, że rola dla mnie jest bardzo trudna, co wynika z klimatu dramatu, który ogromnie jest pochłaniający emocjonalnie, ale też fizycznie.

Stwierdza, że są zmęczeni pracą nad sztuką, bo utrzymujące się napięcie generuje poczucie, że sytuacja staje się nie do wytrzymania, kontynuuje. Zdaje sobie sprawę, że tego wymaga materia dramatu. Jest przekonany, że tylko w ten sposób do pracy można było podejść. Nie wie, czy to wynika z okoliczności, jakie panują w sztuce, czy jego charakteru, obserwuje, że sfery – teatru i życia – zaczynają na siebie zachodzić. Trudno mu oderwać się od tego, co działo się na scenie, emocje z Racine’ a przenosić zaczyna na ludzi w swoim otoczeniu.

– Trudno na razie mówić o efekcie, ale zdaję sobie sprawę, że założonego przedsięwzięcia łagodnym trybem pracy, nie wymagającym od aktorów większego zaangażowania, nie udało by się zrealizować. – mówi. – To wszystko niezwykle mobilizuje i kształtuje osobowość aktora.

Jest we mnie rodzaj niepewności, strachu, stresu przed premierą, zwierza się Jakub Nosiadek. Jak budował rolę? W podobnej sytuacji nigdy się nie znalazł. Można się posłużyć tylko tym, co się widzi, słyszy, i wyobraźnią, pracuje intuicyjnie.

– Żadnego laboratorium nie prowadziłem, nie wchodziłem w podobne relacje.  – konkluduje Jakub Nosiadek. – Główna praca z Grzegorzem Wiśniewskim polegała na siedzeniu przy tekście, analizowaniu, mówił, co jest źle, co dobrze, powtarzał, że to aktorzy są panami roli, i tego, co się dzieje na scenie. Reżyser sam wykonał ogromną pracę i tego samego wymaga od nas.

Krzysztof Matuszewski: „Wewnętrznie rozbudowany i skomplikowany”

– Tekst mało jest znany, Grzegorz Wiśniewski wydobył z niego pokłady emocji i znaczeń, na które przy pierwszym czytaniu nie zwrócilibyśmy uwagi, ot, takie romansidło, ona kocha jego, a on kocha inną – powiedział Krzysztof Matuszewski. – A tu nagle się okazuje, że nawet postać drugoplanowa, służący Enon, w którego się wcielam, wewnętrznie jest rozbudowany i skomplikowany.

W sztuce Enona, piastunka i powiernica Fedry, przekształcona jest w Enona, tranwestytę. Aktor dostał jasno określone zadanie od reżysera, który tak, a nie inaczej, widzi postać.

– Grzegorz Wiśniewski powiedział, że właśnie o to chodzi, żebym nie grał staruszki – mówi Krzysztof Matuszewski drepczący po scenie w szpilkach na koturnach.

Marek Tynda: „Mąż rozwiązły”

– Postać, którą gram, jest mężem rozwiązłym, który lepiej się czuje poza domem, niż w domu. – mówi Marek Tynda, Tezeusz, syna Egeja, króla Aten. – W jakiś sposób kocha Fedrę, ujawnia to pokazując, jak bardzo jest zazdrosny. Tezeusz to wspaniały, kochający ojciec, ale bardzo surowy, do końca poszukuje prawdy, ale najtrudniejszą decyzję podejmuje dość pochopnie.

Tezeusz jest ojcem, który chce, żeby syn doszedł do wszystkiego sam, kontynuuje aktor. Nie pomaga synowi, a jednocześnie bardzo mu kibicuje.

– Bardzo żmudnie żeśmy pracowali – zwierza się Marek Tynda. – Ale już na tym etapie mam wrażenie, że uchwyciłem najważniejsze nitki, aby spleść coś naprawdę ciekawego.

Katarzyna Dałek: „Studium psychiki”

– Rąbka reżyserskiego zamysłu nie uchylę, moja rola polega na zajmowaniu się organizacją – mówi Katarzyna Dałek, grająca Arycję, księżniczkę królewskiej krwi ateńskiej, asystent reżysera. – Po raz pierwszy spotykam sie dogłębnie z dramatem Racine’ a. Odkrywcze w w „Fedrze” są dla mnie: struktura postaci i to, jak dogłębnie autor opowiada o człowieku.

– Mam wrażenie, że to jest studium psychiki Fedry, innych bohaterów – kontynuuje. –  Autor niezwykle tka relacje pomiędzy postaciami. Ta XVII wieczna tragedia klasyczna jest niezwykle współczesna, zupełnie nie odczuwa się w niej być koturnowości.

Racine, jak w soczewce, buduje obraz człowieka, skupia się na emocjach, na naturze. Praca nad sztuką, wymaga, zdaniem Katarzyny Dałek, olbrzymiej koncentracji. Ma wrażenie, że jest w laboratorium duszy, co dla nas może być zaskoczeniem. To dramat subtelny i pulsujący.

– Arycja funkcjonuje jako ukochana Hipolita, jest więźniem politycznym, Tezeusz zamordował jej rodzinę i na dworze ją zamknął, zabronił jakiegokolwiek kontaktu z nią, żeby nie narodziło się potomstwo, które będzie walczyło dalej o tron – dodaje Katarzyna Dałek. – Więc ona jest w niezwykle trudnej sytuacji, nie tylko politycznej, ale i też psychicznej, depresyjno – wojennej.

Nawiązuje się pomiędzy Arycją i Hipolitem nić, wydaje się, czystej miłości, kontynuuje. Dla aktorki ta miłość nie jest czysta, bo jeśli człowiek jest obarczony takimi, jak ona, doświadczeniami, nie jest w stanie od tego się odciąć, i z niewinnością wejść w uczucie.

– Działania bohaterki są czysto polityczne, to świadome posunięcia – konkluduje

Katarzyna Korczak

*

Jean Racine FEDRA

Przekład: Antoni Libera Reżyseria: Grzegorz Wiśniewski

  • Scenografia: Mirek Kaczmarek
  • Asystentka reżysera: Katarzyna Dałek
  • Inspicjent: Katarzyna Wołodźko Sufler: Weronika Mathes

W spektaklu występują:

Katarzyna Dałek, Katarzyna Figura, Agata Woźnicka, Michał Jaros, Krzysztof Matuszewski, Jakub Nosiadek, Marek Tynda, Piotr Witkowski.

Premiera: 6 kwietnia na Scenie Kameralnej Pokaz przedpremierowy: 5 kwietnia na Scenie Kameralnej Kolejne spektakle: 7, 9, 16, 17, 18 kwietnia na Scenie Kameralnej

Grzegorz Wiśniewski (ur. 1968) – etatowy reżyser Teatru Wybrzeże. Jeden z najciekawszych i najlepszych polskich reżyserów średniego pokolenia. Absolwent Wydziału Reżyserii Dramatu PWST w Krakowie (1996). Zadebiutował w 1997 roku w Krakowskim Teatrze Scena STU BABIŃCEM Czechowa, przygotował tam jeszcze PREZYDENTKI Schwaba (1999). Reżyserował w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego (ZDARZENIA NA BRYGU BANBURY Gombrowicza, 1999; PŁATONOW Czechowa, 2000), w teatrach wrocławskich: Współczesnym (RZEŹNIA Mrożka, 2000) i Polskim (JAN GABRIEL BORKMAN Ibsena, 2005), w warszawskim Powszechnym (PREZYDENTKI Schwaba, 2001; KSZTAŁT RZECZY LaBute’a, 2002; BIAŁE MAŁŻEŃSTWO Różewicza, 2003; LETNICY Gorkiego, 2004), w Narodowym (KRÓLOWA MARGOT Dumas, 2012), i Studio (JÓZEF I MARIA Turriniego, 2011), w Teatrze im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy (PLASTELINA Sigariewa, 2005), w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu (MEWA Czechowa, 2007), w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi (BRZYDAL von Mayenburga, 2007 – polska prapremiera; ZAGŁADA LUDU ALBO MOJA WĄTROBA JEST BEZ SENSU Schwaba, 2008; PRZED ODEJŚCIEM W STAN SPOCZYNKU Bernharda, 2010; KRÓL RYSZARD III Shakespeare’a, 2012), w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu (MARIA STUART Schillera, 2008; ŚNIEG Witkacego, 2010). Od 2001 roku jest etatowym reżyserem Teatru Wybrzeże w Gdańsku, gdzie zrealizował JANA GABRIELA BORKMANA Ibsena (2001), MEWĘ Czechowa (2002), MATKĘ Witkacego (2003), PRZED ODEJŚCIEM W STAN SPOCZYNKU Bernharda (2004), KSIĘŻNĄ D’AMALFI Webstera (2006), SŁODKIEGO PTAKA MŁODOŚCI Williamsa (2008), ZMIERZCH BOGÓW Viscontiego (2009) , PERSONĘ Bergmana (2010), PŁATONOWA Czechowa (2013), KTO SIĘ BOI VIRGINII WOOLF? Albee’ego, BELLA FIGURA Yasminy Rezy (2018). Jest laureatem wielu prestiżowych nagród teatralnych, m.in. Nagrody im. Konrada Swinarskiego za reżyserię ZMIERZCHU BOGÓW, Złotego Yoricka w konkursie na najlepszą polską inscenizację dzieł Willama Shakespeare’a za reżyserię RYSZARDA III oraz Feliksa Warszawskiego za reżyserię KRÓLOWEJ MARGOT.

Mirek Kaczmarek (ur. 1970) – scenograf, absolwent Wydziału Komunikacji Wizualnej poznańskiej ASP. Od debiutu w 2001 roku stworzył scenografie, kostiumy i oprawę multimedialną do ponad 100 przedstawień. Jest stałym współpracownikiem reżyserów: Piotra Kruszczyńskiego (m.in. ODEJŚCIE GŁODOMORA Tadeusza Różewicza, NIE/BOSKA KOMEDIA. RZECZ O KRZYŻU Zygmunta Krasińskiego), Jarosława Tumidajskiego (m.in. KREACJA Ireneusza Iredyńskiego, G®UPA LAOKOONA Tadeusza Różewicza, PAN TADEUSZ wg Adama Mickiewicza, SOLARIS wg Stanisława Lema), Wiktora Rubina (m.in. ORGIA Passoliniego oraz CARYCA KATARZYNA, JONANNA SZALONA, MICHAEL J. Jolanty Janiczak), Jana Klaty (m.in. TROJANKI, SPRAWA DANTONA Stanisławy Przybyszewskiej i DO DAMASZKU Strindberga) i Marcina Libera (m.in. ŚWIĘTO WINKELRIDA. REWIA NARODOWA Jerzego Andrzejewskiego i Jerzego Zagórskiego, FAHRENHEIT 451 Raya Bradbury’ego, BYĆ JAK STEVE JOBS Michała Kmiecika oraz WESELE Stanisława Wyspiańskiego). Z Grzegorzem Wiśniewskim współpracował przy spektaklu BELLA FIGURA. W 2012 roku był nominowany do Paszportów Polityki. Laureat wielu nagród artystycznych m.in. nagrody za scenografię do SPRAWY DANTONA na 33. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Polska, na I Międzynarodowym Festiwalu Teatrów BOSKA KOMEDIA oraz na Festiwalu KONTAKT.

„Śmierć komiwojażera” w Starej Aptece. Pięć minut przed premierą

Beznazwy-1Premiera „Śmierci komiwojażera” Arthura Millera, w reżyserii Radka Stępnia, odbędzie się sobotę, 2 marca 2019 roku, o godzinie 19, na scenie Stara Apteka Teatru Wybrzeże.

(….) ten najsłynniejszy z dramatów Arthura Millera i kamień milowy amerykańskiej dramaturgii do dziś stanowi niezwykle trafną krytykę kapitalizmu i bezlitosne studium zjawiska mitomanii.(…) czytamy w zapowiedzi przedstawienia.

Ofiary mitu sukcesu

Reżyser, w tejże zapowiedzi, uzasadnia swoje zainteresowanie dramatem:

Bohaterowie (…) byli pierwszymi ofiarami czegoś, przez co my, żyjący w 2019 roku, zostaliśmy pożarci i wypluci – Willy Loman i jego rodzina to ofiary mitu sukcesu. Co znaczy dobre życie w świecie, gdzie naczelną wartością jest popularność, reprezentatywność i sława? Czy taki świat jest w ogóle miejscem do życia? W takim świecie dochodzi do spięć i konfliktów, które rozbijają najbliższe i najsilniejsze więzi. Problem społeczny staje się przyczyną problemów osobistych bohaterów ŚMIERCI KOMIWOJAŻERA. Propaganda sukcesu sprawia, że człowieka nie kształtuje jego życie – tylko to, jak sobie to życie opowiada.

Niedaleko do katastrofy

A kiedy dowolnie rozumiany sukces nie jest naszym udziałem – zrobimy wszystko, żeby go czuć, będziemy kłamać sobie i innym, przekonywać się do tego, że nie jesteśmy bezużyteczni i opowiadać niestworzone historie poświadczające naszą niecodzienność.

Zajęci dbaniem o wizerunek, możemy nie zauważyć, jaki efekt ma to na naszych bliskich, a stąd niedaleko do katastrofy. Miller, zanim wymyślił tytuł ŚMIERĆ KOMIWOJAŻERA chciał nazwać swój dramat INSIDE OF HIS HEAD. Co dzieje się w głowie człowieka, który okłamuje rodzinę i samego siebie, że jest kimś więcej niż jest – i okłamuje za wszelką cenę, byle tylko nie przyznać się, że w gruncie rzeczy nie ma w nim nic wyjątkowego? Być może to jest najsmutniejsze w tych ludziach: nie mają nic wyjątkowego, a chcą o sobie opowiedzieć… Więc teraz naszym obowiązkiem jest opowiedzenie o nich, opowiedzenie o nich dziś, kiedy fałszywy obraz świata i błędnie funkcjonujący kapitalizm nadal jeszcze zbierają swoje żniwo.

Anna Kociarz: „Trudny wybór dla kobiety między synem a ojcem”.

– Im większe pojawiają się kłopoty, tym bardziej moja bohaterka stara się zapanować nad sytuacją, czasami w nie najlepszy sposób, bo, albo zaprzeczając faktom, albo umniejszając pewne wydarzenia, stara się tonować awantury- powiedziała Anna Kociarz, występująca w roli Lindy Loman. – Ale, niestety, mam wrażenie, zostaje postawiona przed trudnym wyborem dla kobiety, między synem a ojcem, którzy nie potrafią się dogadać z powodów dla niej nie do końca jasnych.

Zostaje przy mężu i jest do końca lojalna, ale z poczuciem winy, bo, jeżeli dorośli synowie nie układają sobie życia, to pojawia się pytanie, w co nie wyposażyła tych dzieci, co się stało, że oni nie potrafią sobie ani znaleźć kobiet ani pracy, rozważa aktorka. Jest to mały koszmar, nikomu tego nie życzy, ale, są przecież teraz takie dorosłe dzieci, które mieszkają wciąż u mamy.

– Moja bohaterka stara się być ciepła, tonować wszystkich, usuwa w cień własne potrzeby, ale, czy wszystkim to wychodzi na dobre? – Trudno jej wytknąć pojedyncze złe cechy.

Natomiast, jak się to wszystko zsumuje, wychodzi osoba dość bierna, która nie podejmuje decyzji, nie stawia granic, nie mówi „nie”, stara się zadowolić wszystkich, nie zadowalając siebie.

– I w efekcie to wszystko powoduje, że tej rodziny nie ma, ona żyje w jakimś zakłamaniu i utrzymuje ten stan przez wiele lat – konkluduje aktorka.

Radek Stępień: „Staram się wyglądać zza tej bańki”

Młody reżyser zaproponował realizację przedstawienia w Teatrze Wybrzeże, i dyrektor, Adam Orzechowski, powierzył mu pracę.

Realia, panujące siedemdziesiąt lat temu w Ameryce, do nas przyszły teraz – mówi przed premierą. – Pracując, brałem pod uwagę kontekst społeczny, w którym funkcjonujemy, to, że człowiek jest trybikiem w machinie gospodarczej, a ma przecież własne potrzeby, zmartwienia.

W 2012 roku, po maturze, próbował podjąć, choćby dorywczą, pracę, i po raz pierwszy zetknął się ze światem korporacji, który odebrał jako coś koszmarnego. Dyskutowano wtedy o umowach śmieciowych. Czuł temat do poruszenia.

– Ludzie teatru troszeczkę żyją w bańce, ale ja się staram zza tej bańki wyglądać, albo przynajmniej, wiercić w niej małe otwory – zwierza się.

Pochodzi z Pionek pod Radomiem, liczących 20 tysięcy mieszkańców, realnie jest o połowę mniej, bo ci, którzy mają siłę fizyczną do pracy, wyjechali do Irlandii, Norwegii. Za każdym razem, gdy wraca do rodzinnego miasteczka, spotyka się z tymi, którzy mieli aspiracje, możliwości robienia czegoś więcej, i poszli za chęcią zysku, zamiast realizować własne potrzeby. Oni albo są za granicą – złamani, albo – także złamani, wrócili, bo im nie wyszło.

Spełnienie amerykańskiego snu

– To jest też to, co złamało Willego Lomana, przecież jego syn, Biff, wspomina, że powinni pracować na świeżym powietrzu, na farmie, albo jako stolarze. – mówi. – Willy się chwali przed przyjacielem, że zrobił dobry sufit, gdyby wykonywał to, do czego był powołany, może wszystko wyglądałoby inaczej.

– A on zajął się czymś, co było spełnieniem amerykańskiego snu, i na tym wszystkim się wywalił – mówi Radek Stępień.

Dla reżysera punktem wyjścia do realizacji przedstawienia był konflikt między dwiema sferami życia. Zadawał sobie ponadto odwieczne pytania. Jak dalece rodzice są odpowiedzialni za dzieci, i w którym momencie powinno się to skończyć? Kiedy, oraz czy w ogóle, dziecko ma odpowiadać za rodziców? I kto jest winien, że do dorosłości wszyscy startujemy z niegotowością?

Drąży uniwersalny konflikt pokoleń zarysowany między Willym Lomanem i Biffem Lomanem. Z uwagi na wiek i doświadczenia bliższy jest mu Biff, którego gra Piotr Biedroń. Czuje zmęczenie, wypalenie, poczucie bezcelowości pracy Willego, ale głębiej zrozumieć jego świat wewnętrzny pomógł Mirosław Baka, wcielający się w głównego bohatera, aktor, reżyser stwierdza z podziwem, wybitny, o niewiarygodnym warsztacie.

– Praca polegała na rozmowach o relacjach, rozpracowywaniu relacji, szukaniu sposobu ich wyrażenia – opowiada Radek Stępień. – Kontakt był satysfakcjonujący, jako młody reżyser bardzo wiele od obu aktorów się nauczyłem.

Mirosław Baka: „Postać bez metamorfozy”

– Gram biednego, sponiewieranego faceta, postać tragiczną, u schyłku swojego życia, wiele się w jego głowie, niestety, nie ma szans, zmienić, taka postać bez metamorfozy. – powiedział Mirosław Baka. – Willy, centralna postać, wszystko się dzieje wokół niego, dostaje pewien bagaż zdarzeń, doświadczeń z ludźmi, spotkań, można to zakończyć pointą: „A jednak niczego się nie nauczył”.

– Mimo to, materiał niesiony przez dramat Arthura Millera, jest tak bogaty, że daje aktorowi ogromną satysfakcję, można bardzo dobrze kolorować, pograć – kontynuuje. – Równocześnie jest pewna oś w tym dramacie, którą stanowi Willy, i nie można kombinować za dużo. Musi być linia interpretacyjna czytelna.

– Myślę, że Radek potrafił to czytelnie przeprowadzić – stwierdził Mirosław Baka. – To fantastyczny młody reżyser – z jego wrażliwością, umiejętnością obserwacji, myślenia, słuchania ludzi, błyskotliwością, w lot się rozumieliśmy – ten człowiek będzie wielki – powiedział Mirosław Bara. – A przy tym jest czytelny dla aktora w swoich uwagach, definiuje, nazywa to, o co mu chodzi, tak, że moje wielkie szczęście, że trafiłem na młodziaka, który jest taki dojrzały.

Katarzyna Korczak

Zdjęcia z próby generalnej

Fot. Dominik Werner. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

28.02.2019 Teatr Wybrzeże , próba generalna Spektaklu " Śmierć Komiwojażera " .

28.02.2019 Teatr Wybrzeże , próba generalna Spektaklu ” Śmierć Komiwojażera ” .

28.02.2019 Teatr Wybrzeże , próba generalna Spektaklu " Śmierć Komiwojażera " .

28.02.2019 Teatr Wybrzeże , próba generalna Spektaklu ” Śmierć Komiwojażera ” .

28.02.2019 Teatr Wybrzeże , próba generalna Spektaklu " Śmierć Komiwojażera " .

28.02.2019 Teatr Wybrzeże , próba generalna Spektaklu ” Śmierć Komiwojażera ” .

*

Arthur Miller
ŚMIERĆ KOMIWOJAŻERA
Przekład: Anna Bańkowska
Reżyseria: Radek Stępień
Dramaturgia: Konrad Hetel
Scenografia i kostiumy: Eliza Gałka
Muzyka: Michał Górczyński
Reżyseria świateł i video: Natan Berkowicz
Ruch sceniczny: Wioleta Fiuk
Asystent reżysera: Piotr Chys
Inspicjent, sufler: Agnieszka Szczepaniak

W spektaklu występują: Mirosław Baka – Willy, Anna Kociarz – Linda, Piotr Biedroń – Biff, Piotr Chys – Happy, Jarosław Tyrański – Charley, Cezary Rybiński – Ben, Marcin Miodek – Howard Wagner, Justyna Bartoszewicz – Dziewczyna.

Premiera: 2 marca 2019 roku na scenie Stara Apteka
Kolejne spektakle: 3, 5, 6, 7, 12, 13 i 14 marca na scenie Stara Apteka

Arthur Miller (ur. 1915 zm. 2005) – dramaturg i prozaik amerykański. Uznawany za jednego z najwybitniejszych i najbardziej wpływowych twórców amerykańskich XX wieku. Zdobywca nagrody Pulitzera. Urodzony na Manhattanie w polsko-żydowskiej rodzinie imigrantów. Ukończył Abraham Lincoln High School w Nowym Yorku i anglistykę na University of Michigan. Światowy rozgłos i pozycję jednej z czołowych postaci we współczesnej literaturze zawdzięcza dwóm, klasycznym już sztukom: ŚMIERCI KOMIWOJAŻERA i CZAROWNICOM Z SALEM. Nie mniejszą popularnością cieszyły się (również w Polsce) jego sztuki WSZYSCY MOI SYNOWIE, PO UPADKU, WIDOK Z MOSTU i CENA. W Teatrze Wybrzeże w 1995 roku odbyła się premiera jego dwóch jednoaktówek: COŚ W RODZAJU MIŁOŚCI i ELEGIA DLA JEDNEJ PANI. W swoich sztukach Miller opisywał niestabilną sytuację społeczną przeciętnego człowieka, zwracał uwagę na wszechobecną korupcję i wyzysk. Opisywał kompromitację „amerykańskiego snu”. W latach 1955-1961 był mężem Marilyn Monroe.

Radek Stępień (ur. 1993) – reżyser teatralny, student V roku Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego. W latach 2011-2013 związany z Instytutem im. Jerzego Grotowskiego, w latach 2013-2018 z Ośrodkiem Praktyk Teatralnych Gardzienice. Studiował na Międzywydziałowych Interdyscyplinarnych Studiach Humanistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Współpracował m.in. z Krystianem Lupą przy spektaklach SPI-RA-LA (2015, asystent reżysera) i PROCES (2017, współpraca dramaturgiczna i asystent reżysera). Debiutował przedstawieniem PANNA JULIA (Teatr Ludowy w Krakowie) za który otrzymał m.in. nagrodę ZAIKS na Forum Młodej Reżyserii 2018. Wyreżyserował STUDIUM O HAMLECIE w ramach wydarzenia Wyspiański wyzwala w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie i SAMUELA ZBOROWSKIEGO w ramach przeglądu Młodzi w Starym w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Rezydent ostatniej edycji Festiwalu Teatru Dokumentalnego Sopot Non-Fiction (BIOGRAFIA, 2018). Laureat m.in. nagrody Off na 22. Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku za spektakl HAMLET i I nagrody na Przeglądzie Młodej Reżyserii 2017 w Krakowie. Stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego za rok 2018.

Konrad Hetel (ur. 1991) – poeta i dramaturg. Pracował w wydawnictwach Znak i a5 oraz jako sekretarz Joanny Olczak-Ronikier i asystent (współpraca dramaturgiczna) Krystiana Lupy przy PROCESIE w Teatrze Nowym w Warszawie. W teatrze pracował m.in. z Magdą Szpecht (OSTATNIE ZWIERZĘTA w krakowskiej Łaźni Nowej), Martą Streker (TRAGEDIA CORIOLANUSA Szekspira w Teatrze im. Bogusławskiego w Kaliszu) i Mikołajem Mikołajczykiem (ŚMIERĆ W WENECJI według autorskiego scenariusza w Teatrze Dramatycznym w Białymstoku). Jako dramaturg stale związany z Radkiem Stępniem (m.in. PANNA JULIA w Teatrze Ludowym, STUDIUM O HAMLECIE w Teatrze Słowackiego). Współtwórca multidyscyplinarnego kolektywu KORAN. Prowadzi fanpage z poezją ±1354.

Eliza Gałka (ur. 1988) – scenograf, kostiumograf, rysownik. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, dyplom magistra sztuki obroniła w 2016 roku na kierunku scenografia pod opieką dr hab. Ryszarda Melliwy. Debiutowała w Teatrze Ludowym w Krakowie w 2018 r. projektując scenografię i kostiumy do PANNY JULII w reżyserii Radka Stępnia, z którym pracować zaczęła jeszcze na studiach. Owocem tej współpracy jest m.in. HAMLET (nagrodzony na SzekspirOFF w Gdańsku w 2018 r.). Członek multidyscyplinarnego kolektywu KORAN.

Michał Górczyński (ur. 1977) – klarnecista, kompozytor, pedagog muzyczny. Jest absolwentem warszawskiej Akademii Muzycznej im. F. Chopina. Od 1998 roku skomponował szereg utworów na różne składy instrumentalne oraz muzykę do teatru (około 25 spektakli w teatrach dramatycznych i lalkowych). Zajmuje się improwizacją i interpretacją muzyki współczesnej. Występował jako solista z takimi zespołami, jak De Ereprijs, Kwartet Śląski, Orkiestra Aukso, Filharmonia Podlaska, Filharmonia Szczecińska. Uczestniczył w Międzynarodowych Kursach Wakacyjnych Muzyki Współczesnej w Darmstadt, gdzie prezentował swoje autorskie techniki wykonawcze. Od 2002 roku współtworzy zespół Kwartludium, specjalizujący się w wykonywaniu muzyki współczesnej. Stypendysta Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu tworzenia alternatywnych podręczników edukacyjnych. Od 2013 roku realizuje projekt muzyka do języków, tworząc autorską muzykę do języka jidysz (płyta została wydana przez Multikulti Records), do poezji japońskiej (For Tune Records) do perskiej poezji Dżalaluddina Rumiego, poezji Williama Blake’a, poezji indonezyjskiej Sahnila Arifa Farobiansah.

Natan Berkowicz (ur. 1998) – operator, artysta wideo, grafik. Student Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi. Pracuje z reżyserami teatralnymi nad koncepcją i oprawą wizualną spektakli, skupiając się głównie na relacji chaosu z ładem, zaciemnienia i mroku. Twórca visuali m.in. do PROCESU w reżyserii Krystiana Lupy, ZATOKI SUMA Agaty Dyczko i PANNY JULII Radka Stępnia. Współtwórca multidyscyplinarnego kolektywu KORAN.

Wioleta Fiuk (ur. 1985) – tancerka i choreograf, współzałożycielka Teatru Tańca Dzikistyl Company znanego z takich produkcji jak: RADIO ŻELAZA, UCHODŹCY/TESTIGO DOCUMENTARY, REALITY DISAPPEARS AFTER WALKING. Jest autorką ruchu scenicznego m.in. do ZACZAROWANEJ KRÓLEWNY w reżyserii Michała Derlatki, FARAONA i CZAROWNIC Z SALEM w reżyserii Adama Nalepy oraz DO KOMINA MURZYNA!MURZYNA! w reżyserii Zbigniewa Brzozy. Szerszej publiczności znana jest jako zwyciężczyni dwóch programów telewizyjnych o tematyce tanecznej: You Can Dance TVN oraz Got to dance Polsat.

 

 

„Zaczarowana Królewna” w Starej Aptece. Pięć minut przed premierą

Beznazwy-1Premiera baśni „Zaczarowana Królewna” Artura Oppmana, w reżyserii Michała Derlatki, odbędzie się w sobotę, 9 lutego 2019 roku, o godzinie 16, na scenie Stara Apteka Teatru Wybrzeże.

Spektakl przeznaczony zarówno dla młodych jak i dorosłych widzów.

Michał Derlatka: „Najważniejsza jest baśniowość”

Michał Derlatka w zapowiedzi przedstawienia powiedział: (…) Wyobrażam sobie, że wzbogacając klasyczną baśń o Śpiącej Królewnie w krakowskie motywy lokalne, wplatając zapożyczenia z innych, znanych ówczesnemu widzowi historii: Kota w Butach, historii o Waligórze i Wyrwidębie czy Smoku Wawelskim – Oppman de facto eksplorował i tworzył kulturę popularną swoich czasów i uprawiał awangardową, intertekstualną dramaturgię skierowaną do młodego odbiorcy. ZACZAROWANA KRÓLEWNA była, można powiedzieć, SZREKIEM swoich czasów, a sam autor cieszył się popularnością i rozpoznawalnością. Czy stuletni tekst jest nadal w stanie porwać młodych widzów, czy może nadaje się już jedynie jako materiał na szkolną akademię z okazji dnia teatru? Wierzę, że także szkolne przedstawienie, za sprawą aktorskiego ducha i odrobiny magii teatru, może przejmować, poruszać, komentować rzeczywistość: mówić o nas.

Na początku rozmowy z reżyserem (rocznik 1981) ze zdziwieniem się dowiedziałam, że baśni Artura Oppmana, które – ilustrowane przez Jana Marcina Szancera – nieodłącznie towarzyszyły mi w dzieciństwie, nie znał za młodych lat.

– Tych książek wtedy nie było, Oppmana poznałem dopiero teraz – mówi Michał Derlatka. – Tekst zaproponował mi Adam Orzechowski, przeczytałem, odniosłem wrażenie że jest archaiczny, i odpowiedziałem, że raczej się nie podejmę jego realizacji na scenie.

Zastanawiał się  długo, rozmawiał z dyrektorem. Doszedł do wniosku, że najważniejsza w utworze jest baśniowość. Bohater wystawiony zostaje na poważne próby wykazania się odwagą, konsekwencją. Powstał pomysł na przedstawienie w formie teatru szkolnego, teatru w teatrze. Będzie to kolejny spektakl familijny tego reżysera przeznaczony dla dzieci i rodziców oraz dziadków.

Tekst Oppmana w dużej części zabrzmi ze sceny, aktorzy go interpretują i, zdaniem reżysera, okazał się komunikatywny.

– Ponieważ idziemy w stronę komedii bardzo często, a dowcip wymaga czasem wtrącenia aluzji, zabawienia się, nie ograniczałem aktorów, nie podchodziłem do oryginalnego tekstu restrykcyjnie – tłumaczy reżyser.

Monika Chomicka: „Przyjemny i wdzięczny materiał do grania.”

– Zrealizowałam z Michałem Derlatką kilka „Lekcji niegrzeczności”, to trzecia bajka, w której występuję – mówi Monika Chomicka, grająca Królową i kilka innych ról. – Reżyser  miał pomysł na realizację tekstu, okazało się, że wychodzimy od postaci prywatnych, wszyscy aktorzy byli otwarci.

Każdy aktor musi bardzo szybko i sprawnie przebierać się za kulisami, wszyscy pomagają w dokonywaniu zmian na scenie.

– Przede wszystkim gra w przedstawieniu powinna nam sprawiać satysfakcję i radość, ciekawi jesteśmy, jak odbiorą to, co przygotowaliśmy, widzowie, zwłaszcza najmłodsi, bardzo byśmy chcieli, żeby im się spodobało – kontynuuje.

Monika Chomicka bajek autora także wcześniej nie czytała, w szkole poznała tylko wiersze patriotyczne Oppmana.

– „Zaczarowana Królewna” to przyjemny i wdzięczny materiał do grania – stwierdza aktorka.

Katarzyna Z. Michalska: „Mamy nadzieję, że zaczarujemy widza”

– Od dziesięciu miesięcy jestem mamą i doczekałam się roli Królewny –  mówi Katarzyna Z. Michalska, ubrana w szkolny fartuszek z białym kołnierzykiem. – Cieszy mnie, że realizujemy bajkę, bo, jak się ma swoje dziecko, zaczyna się odbierać świat jego oczami.

To pierwsza duża rola bajkowa w jej karierze scenicznej.

– Mamy nadzieję, że zaczarujemy widza, każdy z aktów rozgrywa się w przestrzeni mniej szkolnej, bardziej teatralnej, światy ewoluują, aż trafiamy na księżyc, miejsce magiczne –  konkluduje Katarzyna Z. Michalska. – Będą się dziać czary, mamy nadzieję, że kilka razy zaskoczymy, może nawet przestraszymy, małych i dorosłych widzów, szczegółów zdradzać nie będę.

Piotr Łukawski: „Materiał bardzo dla aktora wymagający”.

– Bajki Oppmana pewnie funkcjonowały w okresie mojego dzieciństwa, ale ja ich nie dotykałem – mówi Piotr Łukawski, grający Króla i kilka innych postaci. – Wszyscy mamy  po parę ról, cały czas w przedstawieniu uczestniczymy, gramy na scenie, albo pomagamy zza sceny, to jest ogromny wysiłek.

– „Zaczarowana Królewna” jest literacko świetnym materiałem i bardzo dla dzisiejszego aktora wymagającym – kontynuuje. – Przyzwyczajeni jesteśmy do tekstów łatwiejszych, tu jest wysoka półka.

Aktor bardzo lubi bajki, chętnie bierze udział w przedstawieniach dla dzieci, w Teatrze Wybrzeże grał w „Arabeli”, „Podróżach Guliwera”.

– Jestem ciekawy, jak moja trzynastoletnia córka odbierze to przedstawienie – mówi Piotr Łukawski. – Ona chętnie ogląda repertuar dla dzieci, ale ciągle mówi, że chce być starsza.

Katarzyna Korczak

* * *

Artur Oppman

ZACZAROWANA KRÓLEWNA

  • Adaptacja i reżyseria: Michał Derlatka
  • Scenografia i kostiumy: Michał Dracz
  • Udźwiękowienie: Joanna Sówka-Sowińska
  • Ruch sceniczny: Wioleta Fiuk
  • Asystent reżysera: Maciej Konopiński
  • Inspicjent: Jerzy Kosiła
  • Sufler: Weronika Mathes

W spektaklu występują: Monika Chomicka-Szymaniak (Królowa, Twardowska, Wąż, Płowa Łapka, Gwiazda Poranna, Stara Baba, Pijak, Kosmiczny Krasnoludek, Chochlik), Katarzyna Z. Michalska (Królewna, Wiewiórka, Szarak, Królewic, Piernikarka, Chochlik), Małgorzata Oracz (Hulababula, Dobrotka, Migdalina, Gwiazda Wieczorna, Pijak, Kosmiczny krasnoludek, Chochlik, Przekupka Krakowska), Jerzy Gorzko (Lirnik, Twardowski, Sowizdrzał, Dziadek Kościany, Długi Ogon, Smok, Pisarz), Michał Jaros (Kot i Pieszczotek), Maciej Konopiński (Palipieca), Piotr Łukawski (Król, Rycerz, Dworzanin, Chłop, Wilk, Walek, Pająk), Marcin Miodek (Organista, Dworzanin, Niedźwiedź, Kosmyczek, Bziczek, Szarlatan, Żak, Chochlik), Jakub Nosiadek (Staszek, Dworzanin, Migdal, Kuglarz, Doktor, Żak, Chochlik).

  • Premiera: 9 lutego 2019 roku w Starej Aptece
  • Kolejne spektakle: 10, 12, 13 i 14 lutego oraz 7, 8 i 10 marca w Starej Aptece
  • Spektakl zalecany dla widzów od szóstego roku życia.

Artur Oppman (ur. 1867, zm. 1931) – poeta okresu Młodej Polski, publicysta, redaktor tygodnika Wędrowiec i Tygodnika Ilustrowanego. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Znany ze słynnych bajek i legend warszawskich, o Kocie w butach, Bazyliszku, Złotej Kaczce, napisał wierszowaną historię Polski. Dzięki prostocie i melodyjności uczynił bajkę dla dzieci swoistym dziełem sztuki. W 1928 otrzymał nagrodę literacką miasta Warszawy.

Michał Derlatka (ur. 1981) – absolwent reżyserii i aktorstwa Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, studiował też reżyserię i dramaturgię w Hiszpanii (Institut del Teatre, Barcelona). Specjalizuje się w przedstawieniach teatru formy i teatru młodego widza. Trójmiejskiej publiczność znany głównie z realizacji w Tetrze Wybrzeże (PODRÓŻE GULIWERA, PRZYGODY KOZIOŁKA MATOŁKA) oraz w Teatrze Miniatura (FAHRENHEIT, SIEDMIU KRASNOLUDKÓW, TRAMWAJE). Pod jego pieczą powstał realizowany od czterech lat cykliczny projekt lektur udramatyzowanych dla najmłodszych LEKCJE NIEGRZECZNOŚCI. Poza Trójmiastem współpracował z teatrami w całej Polsce, m. in. we Wrocławiu, Warszawie, Olsztynie, Jeleniej Górze, Kaliszu, a także za granicą: w Barcelonie, Kordobie w Czechach i na Słowacji. Stypendysta MKiDN, ma na koncie ponad 30 realizacji teatralnych oraz drugie tyle czytań udramatyzowanych.

Joanna Sówka-Sowińska (ur. 1982) – architekt, projektant przestrzeni dźwiękowych, animator kultury. Absolwentka Wydziału Architektury na Politechnice Gdańskiej oraz wydziału fotografii na uczelni Bellas Artes de Valencia w Hiszpanii. Autorka dźwięku do ponad 30 spektakli teatralnych, etiud ulicznych i czytań udramatyzowanych. m.in. do wyreżyserowanych przez Michała Derlatkę spektakli: SZNYCEL GÓRSKI, SIEDMIU KRASNOLUDKÓW, TESLA VS EDISON, RYDYGIER, MÓJ PRZYJACIEL WAMPIR, PRZYGODY KOZIOŁKA MATOŁKA, RANDKA Z FENINISTĄ i innych.

Michał Dracz (ur. 1978) – scenograf, grafik, twórca multimedialny, absolwent Akademii sztuk Pięknych we Wrocławiu na wydziale Grafika. Od 2006 roku związany z Wrocławskim Teatrem Pantominy (GASTRONOMIA, GALAPAGOS , CAFE PANIQUE ) oraz Wrocławskim Teatrem Lalek (CO W TRAWIE PISZCZY, MOŻE MORZE, TESLA V EDISON , ZIEMIANIE ). Pracował m.in. z Wiesławem Hejną, Aleksandrem Sobiszewskim, Agatą Kucińską ,Joanną Gerigk, Leną Frankiewicz. Od 2010 roku stale współpracuje z Michałem Derlatką, w Trójmieście znany z realizacji Gdańskiej Miniatury (FAHREHEIT, SIEDMIU KRASNOLUDKÓW).

Wioleta Fiuk (ur. 1985) – tancerka i choreograf, współzałożycielka Teatru Tańca Dzikistyl Company znanego z takich produkcji jak: RADIO ŻELAZA, UCHODŹCY/TESTIGO DOCUMENTARY, REALITY DISAPPEARS AFTER WALKING. Jest autorką ruchu scenicznego m.in. do FARAONA i CZAROWNIC Z SALEM w reżyserii Adama Nalepy oraz DO KOMINA MURZYNA!MURZYNA! w reżyserii Zbigniewa Brzozy. Szerszej publiczności znana jest jako zwyciężczyni dwóch programów telewizyjnych o tematyce tanecznej: You Can Dance TVN oraz Got to dance Polsat.

 

 

„Więzi” w Starej Aptece. Pięć minut przed prapremierą

WIĘZI foto Dominik Werner (2)

O życiu pomiędzy. W niedzielę, 6 stycznia 2019 roku, o godzinie 19.00, na scenie Stara Apteka Teatru Wybrzeże odbędzie się prapremiera „Więzi” Jarosława Murawskiego i Michała Buszewicza, na podstawie dzienników i relacji Oleny Apczel, która spektakl reżyseruje.

Kolejne spektakle: 8 i 9 stycznia 2019 roku w Starej Aptece.

Z innej perspektywy

W zapowiedzi spektaklu czytamy: (…) Bohaterka urodzona w Donbasie na wschodniej Ukrainie opowiada o swoim kraju z innej perspektywy niż ta, z jaką patrzy się na Ukrainę w Polsce, czyli głównie przez pryzmat tego, co dzieje się we Lwowie i Kijowie. Mówi o tym, jak wygląda Polska z perspektywy Ukrainy, ale przede wszystkim opowiada o samej Ukrainie, kraju niezwykle zróżnicowanym, przeoranym dodatkowo przez trwający od 2014 roku wewnętrzny i zewnętrzny konflikt.

„Więzi” oparte są na dziennikach i relacjach Oleny Apczel, ukraińskiej reżyserki i performerki, która była świadkiem dramatycznych wydarzeń w Kijowie, Charkowie i innych miastach Ukrainy, które zapoczątkowały „rewolucję godności”, a w jej następstwie hybrydową wojnę. Była na froncie jako wolontariuszka, organizowała pomoc rodzinom poległych, ale przede wszystkim była świadkiem, jak wyostrzone przez Majdan podziały infekują kraj i ludzi, przechodząc w poprzek miast, grup przyjaciół, a nawet rodzin – w tym jej własnej.(…)

„Więzi” to spektakl o życiu „pomiędzy”: pomiędzy Ukrainą i Polską, pomiędzy Ukrainą wschodnią i zachodnią, pomiędzy narzucanymi przez różne środowiska narracjami. Ale przede wszystkim to rzecz o wyborze między potrzebą i chęcią służenia ojczyźnie a miłością do rodziny i rodzinnej ziemi. I o okolicznościach, które sprawiają, że obie te miłości mogą się wykluczać.

Jarosław Murawski: „Punkt wyjścia – osobista historia Oleny Apczel”
– Projekt zaczął przygotowywać kilka miesięcy temu Michał Buszewicz, scenariusz zastałem w zarysie i pracę dokończyłem – powiedział Jarosław Murawski, dramaturg. – Olena prowadziła – częściowo po rosyjsku, częściowo po ukraińsku – zapisy swoich wrażeń ze zdarzeń ostatnich lat na Ukrainie przez pryzmat swojej rodziny, powstających w jej domu podziałów, pisała na ten temat wiersze. To był materiał wyjściowy. Prowadziliśmy z nią wielogodzinne rozmowy, kontaktowaliśmy się przez Internet, potem ja byłem we Lwowie, ona przyjechała do Warszawy.

Autorzy scenariusza wyszli z założenia, że Ukraina nam, Polakom, jest bardzo bliska. Wzięli pod uwagę: obecną sytuację polityczną w tym państwie, znaną nam z relacji w mediach, imigrację naszych wschodnich sąsiadów do Polski. Wyszli z założenia, że naturalne jest zainteresowanie tym, co się tam dzieje. Zechcieli zmierzyć się z problemami Ukraińców przebywających w Polsce. Spojrzeli na nacjonalizm obecny w obu krajach, który utrudnia ułożenie wzajemnych, pozytywnych relacji. Punktem wyjścia jest osobista historia Oleny Apczel.

– To jest bardzo skomplikowany, wielonarodowy, wielo religijny kraj, który usiłuje się po wstrząsach poskładać na nowo – kontynuuje Jarosław Murawski. – Powstają pytania, co ma być wspólnym mianownikiem – język, wiara, historia? Ale na Ukrainie, zróżnicowanej, jest to bardzo trudne. Nad tym także się w Polsce zastanawiamy.

Fakty, oczywiście, wzięte są w teatralny nawias, wprowadzone są sceniczne rozwiązania, ale wszystkie wydarzenia, z jakimi zetkniemy się w sztuce, na przykład śmierć matki głównej bohaterki, ojciec, który przebywa na Krymie i nie może spotkać się z rodziną, są prawdziwe.

Katarzyna Dałek: ”Nietypowa praca”

– Pracujemy miesiąc nad spektaklem i od początku nawiązaliśmy bliski kontakt z Oleną – mówi Katarzyna Dałek wcielająca się w postać głównej bohaterki. – Jest to trudna, nietypowa, ale ciekawa praca. Opowiadamy o czyimś życiu i mamy poczucie, że ani osoba, która użycza swoich przeżyć, ani aktor, który to wszystko odtwarza, do końca nie odsłoni wszystkiego, i nie będzie całkowicie z efektów usatysfakcjonowany.

Aktorka podziwia Olenę, która przez bardzo osobiste relacje, intymne zwierzenia odsłania się, na co nie każdego stać. Oczywiście powstaje sceniczny obraz, postaci zostały scenicznie przetworzone, nie są to już w stu procentach Olena i członkowie jej rodziny.

– Olena ma duże poczucie humoru, unika martyrologicznego przeżywania, próbuje opowiedzieć o przykrych sytuacjach lekko i chciałaby też od nas tej lekkości i to jest dla aktora ciekawe – konkluduje Katarzyna Dałek.

Olena Apczel: „Dom rodzinny na linii frontu

– Wielkim eksperymentem jest reżyserowanie sztuki stworzonej na podstawie własnych wspomnień – powiedziała Olena Apczel, reżyser. – Na pomysł ten wpadła moja bardzo bliska koleżanka, reżyser Ewelina Marciniak. Kiedy opowiadałam jej o swoich przeżyciach przekonała mnie, że to niezwykle ciekawy materiał do sztuki teatralnej na scenę polską, jestem jej za to niezmiernie wdzięczna.

Doszło do spotkania z Michałem Buszewiczem, dzienniki Oleny przetłumaczono na język polski, dołączył do pracy Jarosław Murawski. I powstało scenariusz.

Dom rodzinny Oleny w Nowitroicku, małej miejscowości w Obwodzie Donieckim, znalazł się na linii frontu. Gdy zaczął się konflikt na Ukrainie sporządzała zapiski – analizy zdarzeń, politycznych zmian, powstających na tym tle napięć w rodzinie, w kręgach przyjaciół, sąsiadów. Chciała przekonać matkę dlaczego zależy jej na uzyskaniu niepodległości Ukrainy, bo matka była temu absolutnie przeciwna, cała rodzina Oleny jest temu przeciwna.

– Muszę to powiedzieć, że nie wszyscy w Ukrainie podtrzymali ideę majdanu – mówi reżyser. – W moich stronach wielu ludzi zdecydowało się iść w przeciwną stronę. – W mojej rodzinie, która jest narodowo przemieszana, nikt nie czytał książek po ukraińsku, są u nas Rosjanie Ukraińcy, Mołdawianie, ojciec pochodzi z Besarabii i mam zakaz widzenia się z nim do 2048 roku. Nie było w mojej rodzinie, tak, jak w wielu innych rodzinach na tym obszarze tego kulturowego fundamentu, który by pozwolił tak na szybko kochać Ukrainę.

Piękna narodowa mieszanka”

– Mnie się wydaje, że to jest piękna mieszanka, cała Ukraina jest narodową mieszanką, ja to uwielbiam, żeby sytuację zrozumieć pisałam dzienniki – kontynuuje reżyser. – Moje spojrzenie na to, co opisałam wcześniej, dziś jest już inne.

Trzy lata temu Olena przeprowadziła się do Polski, przez rok mieszkała w Warszawie, trochę w Gdańsku. Dopiero wtedy zaczęła rozumieć sytuację w zachodniej Ukrainie, dowiedziała się, że tak wielu mieszkańców zachodniej Ukrainy w Polsce pracuje. Nie zna nikogo ze wschodniej Ukrainy, kto przeprowadził by się i pracował tutaj. Jej mama podczas ostrzału doznała wylewu i umarła, Olena wróciła wtedy na Ukrainę, mieszkała w Charkowie, od roku mieszka i pracuje we Lwowie.

– Zespół Teatru Wybrzeże to fantastyczna ekipa – mówi reżyser. – Aktorzy wczuli się w role, od początku dużo pytali, słuchali, opowiadali o swoich rodzinach, wspólnie wypracowujemy sceniczne rozwiązania.

Katarzyna Korczak

Zdjęcia: Dominik Werner/ Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

*

Jarosław Murawski, Michał Buszewicz
na podstawie dzienników i relacji Oleny Apczel
WIĘZI

  • Reżyseria: Olena Apczel
    Dramaturgia: Jarosław Murawski
    Scenografia, kostiumy: Natalia Mleczak
    Światło, video,: Szymon Kluz
    Asystent reżysera: Katarzyna Dałek
    Inspicjent, sufler: Katarzyna Wołodźko

W spektaklu występują: Małgorzata Brajner – Matka oraz Urzędniczka/Obca Kobieta/Sprzedawczyni, Agata Bykowska – Babcia oraz Ukraińska Sąsiadka / Starsza Obca Kobieta, Katarzyna Dałek – Olena, Jacek Labijak – Brat oraz Chłopak/Pogranicznik/Żołnierz/Obcy Mężczyzna, Krzysztof Matuszewski – Ojciec oraz Oficer/Polski Sąsiad.

Prapremiera: 6 stycznia 2019 roku na nowej scenie Stara Apteka
Kolejne spektakle: 8 i 9 stycznia w Starej Aptece

Olena Apczel (u. 1986) – reżyserka teatralna, performerka, scenarzystka, kuratorka projektów artystycznych. Dyrektorka artystyczna Lwowskiego Akademickiego Teatru Dramatycznego im. Lesi Ukrainki. Ukończyła Wydział Sztuki Teatralnej, Filmowej oraz Telewizyjnej Państwowej Akademii Kultury w Charkowie na kierunku Reżyseria Estrady (licencjat), Sztuka Teatralna (magisterium), w tej samej uczelni uzyskała tytuł Doktora Historii Sztuki, tam też w latach 2010-2015 wykładała. Reżyserowała i realizowała liczne spektakle teatralne, m.in. PRZEWOŹNIK Anny Jablońskiej (VI Festiwal Teatrów Niepublicznych „Kurbalesija” w Charkowie, 2008, Nagroda Krytyki Artystycznej), MÓJ PIERWSZY MĘŻCZYZNA Jeleny Isajewej (VII Festiwal Teatrów Niepublicznych „Kurbalesija” w Charkowie, 2009, Najlepsza Reżyseria). Autorka performansu OPOSITORIUM. ŚCIEŻKI/SKRZYŻOWANIA będącego efektem badania stref tolerancji dialogu międzywyznaniowego we współczesnym społeczeństwie (Charków, 2016). Współtwórczyni spektakli (jako współreżyserka i aktorka) TLEN Iwana Wyrypajewa, SAMOTNY ZACHÓD Martina Mcdonagha, TITIJ NIENAGANNY Maksima Kuroczkina w Teatrze Kotielok w Charkowie. W 2016 r. razem z reżyserem Artemem Wusikiem założyła niezależny autorski Bardzo Znany Teatr, gdzie zrealizowali wspólnie sztuki MŁOTEK W GĘBIE Daniła Charmsa i RODZINNE własnego autorstwa. Autorka performansów: OPEN EYES; LUDZIE. 46; OBECNOŚĆ; 365; WAŻNE ON/OFF; TERMIN PRZYDATNOŚCI DO 28.04.2017; DO POŁOWY PUSTE/DO POŁOWY PEŁNE; PERFORMANS „№ Ja” zrealizowanych w założonej i prowadzonej przez nią Szkole Sztuki Aktorskiej „Tiesto” w Charkowie. W 2016 r. pracowała jako konsultantka spektaklu LABIRYNTY: BÓG-HONOR-EMIGRACJA Mikity Valadzko (reż. Zmicer Chartkou) w Teatrze im. L. Solskiego w Tarnowie. W 2017 r. przy wsparciu British Council zrealizowała w charkowskim teatrze TAMiJA spektakl GÓRNICY-MALARZE wg Lee Halla. We Lwowskim Akademickim Teatrze Dramatycznym wyreżyserowała w 2017 r. OPOWIEŚĆ WIGILIJNĄ Karola Dickensa, zaś jesienią 2018 r. postdokumentalny spektakl HORYZONT 200, gdzie oprócz reżyserii była autorką tekstu i scenografką.

Jarosław Murawski (ur. 1974) – dramatopisarz, scenarzysta, absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studiował także w Instytucie Historii Sztuki UW. Ukończył kurs scenariopisarstwa w The National Institut of Dramatic Art w Sydney. Autor tekstów: NA BOGA! , wyreżyserowanego przez Marcina Libera w 2013 r. w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu, spektakl otrzymał pięć nagród na Festiwalu Polskiej Dramaturgii Współczesnej w Zabrzu oraz Boskiej Komedii w Krakowie, znalazł się w finale Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej; GAŁGAN wyreżyserowanego w 2014 r. przez Ewelinę Marciniak we Wrocławskim Teatrze Współczesnym; dla Eweliny Marciniak przygotował następnie adaptację MORFINY wg Szczepana Twardocha, wystawionej w Teatrze Śląskim w Katowicach (Grand Prix Kaliskich Spotkań Teatralnych, trzy śląskie Złote Maski, finał Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej). W 2016 r. Marcin Liber wyreżyserował w Wałbrzychu jego kolejny tekst BYĆ JAK DR STRANGELOVE, a Agata Puszcz w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej sztukę HUMANKA, która w 2017 r. była prezentowana w kilkunastu miastach kraju w ramach programu „Teatr Polska” zaś w 2018 r. pięciokrotnie w Chinach. Według tekstu HUMANKI w 2016 r. powstał także Teatr TV w reż. Katarzyny Trzaski. Autor sztuki KOMEDA (na której napisanie otrzymał stypendium Ministra Kultury) wystawionej w 2016 r. w reżyserii Leny Frankiewicz jako koprodukcja Teatru Nowego w Łodzi i warszawskiego Teatru IMKA. Z Leną Frankiewicz w 2017 r. zrealizował także eko-bajkę ZIEMIANIE oraz spektakl dla dorosłych MOSKWIN we Wrocławskim Teatrze Lalek (2018). Kilkukrotny uczestnik warsztatów teatralnych SOPOT NON-FICTION. Jego tekst KLESZCZ zdobył w 2017 r. główną nagrodę w konkursie gdańskiego Teatru Miniatura i Fundacji MiastoKreacja na sztukę teatralną dla dzieci i młodzieży o demokracji. Wraz z Piotrem Domalewskim pracuje obecnie nad serialem fabularnym dla Canal+ , a z Eweliną Marciniak nad adaptacją KRÓLA Szczepana Twardocha dla Thalia Theater w Hamburgu (premiera we wrześniu 2019).

Michał Buszewicz (ur. 1986) – dramatopisarz, dramaturg, reżyser. Absolwent specjalizacji dramatologicznej Wiedzy o Teatrze UJ (2012) i dramaturgicznej na Wydziale Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (2015). Jest autorem tekstów: ZBRODNIA realizowanego w Teatrze Polskim w Bielsku–Białej (nagroda zespołowa dla najlepszego spektaklu XVIII Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej), MISJA (WOJNY OD KTÓRYCH UCIEKŁEM, PIOTRUSIA PANA na motywach powieści Jamesa Barrie’go oraz AKTORZY ŻYDOWSCY, OŚRODEK WYPOCZYNKOWY I KILKA OBCYCH SŁÓW PO POLSKU reżyserowane przez Annę Smolar. Współpracował jako dramaturg także z Eweliną Marciniak, z którą zrealizował m. in. NOWE WYZWOLENIE S.I. Witkiewicza w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej, AMATORKI wg Elfriede Jelinek w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku i SKĄPCA na motywach komedii Moliera w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Anną Augustynowicz przy realizacji EDWARDA II wg Christophera Marlowe’a Janem Klatą przy spektaklu WRÓG LUDU wg Henryka Ibsena w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Wyreżyserował spektakle KWESTIA TECHNIKI, KSIĄŻKA TELEFONICZNA oraz KIBICE według własnych scenariuszy. Jest także reżyserem filmu krótkometrażowego na podstawie fragmentu powieści Jamesa Joyce’a FINNEGANÓW TREN. W latach 2015-2016 pełnił funkcję kierownika dramaturgów Narodowego Starego Teatru w Krakowie.

Natalia Mleczak (ur. 1982) – scenografka kostiumograf i dyrektor kreatywna. Absolwentka intermediów na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Autorka kreacji scenograficznych i kostiumowych do teledysków m.in Brodki, Kasi Nosowskiej, zespołu Myslovitz, spektakli teatralnych m.in. GENIUSZ W GOLFIE (Teatr Stary w Krakowie), NIEWIDZIALNY CHŁOPIEC (Teatr Współczesny we Wrocławiu), MURZYNI (Teatr Polski w Bydgoszczy), filmów m.in. JAK GŁĘBOKI JEST OCEAN, THE LIFE OF DEATH, THE BARTENDER. Współpracowała z Vogue Home Japan oraz Wallpaper, a także większością polskich magazynów ilustrowanych. Przedmiotem jej zainteresowań jest interdyscyplinarność sztuk oraz działania w przestrzeni publicznej.

Szymon Kluz (ur. 1978) – operator filmowy, reżyser światła teatralnego. Ukończył Szkołę Filmową w Łodzi. Jego film dyplomowy WAŻKI (reż. Justyna Nowak) miał premierę na 64. Festiwalu Filmowym w Wenecji i był nominowany do nagrody Prix UIP dla najlepszego krótkometrażowego filmu europejskiego. Autor zdjęć do filmów dokumentalnych, animowanych, teatrów TV, reżyser i autor zdjęć reklamowych. W teatrze współpracował z reżyserami młodego pokolenia: Agatą Baumgart (O SZCZYTACH ROZPACZY I UŚMIECHU STEWARDESSY; Teatr Nowy w Poznaniu, SPALENIE JOANNY B.; Teatr Tv), Anną Karasińską (DRUGI SPEKTAKL; Teatr Polski w Poznaniu, FANTAZJA; TR Warszawa, WSZYSTKO ZMYŚLONE; Teatr Stary Kraków, 2118. KARASIŃSKA; Nowy Teatr w Warszawie), Justyną Nowak (BEAUTY; Teatr Tv), a także z Katarzyną Szyngierą, Piotrem Ratajczakiem, Antonem Malikovem i Natalią Sołtysik.

WIĘZI foto Dominik Werner (4) WIĘZI foto Dominik Werner (3) WIĘZI foto Dominik Werner (1) Wi«zi-ok

„Little Pony”. Pięć minut przed premierą w Starej Aptece

LITTLE PONY foto Jan Rusek (3)

Fot. Jan Rusek. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

W czwartek, 20 grudnia 2018 roku, o godzinie 109, na scenie Stara Apteka Teatru Wybrzeże, odbędzie się polska prapremiera spektaklu „Little Pony” Paco Bezerry. w reżyserii Rudolfa Zioły.

Kolejne spektakle: 21, 22, 23, 27 i 28 grudnia 2018 roku oraz 11, 12 i 13 stycznia 2019 roku, na scenie Stara Apteka.

Katarzyna Kaźmierczak: „Ekstremalne, bolesne momenty.”

W zapowiedzi czytamy: Tomek pada ofiarą szkolnej przemocy. Powodem jest jego ulubiony plecak z kucykami z kreskówki My Little Pony. Rodzice stają przed dylematem: respektować wybory chłopca czy poddać się presji społecznej. Sztuka Paco Bezerry, uznana za najlepszy iberoamerykański tekst dramatyczny roku 2017, stawia szereg trudnych pytań i prowokuje do refleksji nad ważnymi kwestiami dotyczącymi norm społecznych oraz konsekwencjami szkolnej przemocy.
– Myślę, że problem, który występuje w sztuce, jest bardzo ważny i aktualny – powiedziała Katarzyna Kaźmierczak, występująca w roli matki, Agaty, asystent reżysera. – Mówimy o czymś bardzo trudnym. Trudny jest tekst, długo się z nim zmagaliśmy. Granie jest trudne. Ale udało się nam się przedstawienie zrealizować.

– Spektakl składa się z samych ekstremalnych, bolesnych momentów, które spotykają rodziców chłopca, w brutalny sposób prześladowanego – kontynuuje aktorka. – A to są silne emocje, nie mamy momentu odpoczynku, tak jak brakuje chwili wytchnienia rodzicom, zmagającym się z problemami z dzieckiem.

Grzegorz Gzyl: „Kiedy się coś takiego przegapi…”

– Tekst jest tak napisany, przejmujący, że podpowiada trochę metodę i sposób jak zagrać – powiedział Grzegorz Gzyl, występujący jako ojciec, Daniel. – Na szczęście nie napotkałem w swoim życiu na podobne sytuacje i nie musiałem w podobny sposób z nimi. My, jako aktorzy, gramy pewnego rodzaju wyobrażenie tego, jak byśmy się w określonych sytuacjach zachowali, podpatrując rzeczywistość, na tym polega nasz zawód.

– Najważniejszy jest w sztuce problem, z którym spotyka się wielu rodziców, chodzi o zaniedbania, które powodują, że dziecko zostaje samo ze sobą, w potwornym jakimś piekle żyje – kontynuuje aktor. – Ono próbuje dotrzeć do rodziców, powiedzieć, co się dzieje złego w szkole, że nie jest akceptowane, że może to doprowadzić do przemocy fizycznej, wręcz gwałtu na tym dziecku.

Rodzice często nie dowierzają, myślą” wymyśliłeś sobie to”, sądzą, że sprawa jest przesadzona, wyolbrzymiona, rozważa Grzegorz Gzyl. I w momencie, kiedy się coś takiego przegapi, dziecko żyje w poczuciu, że nie ma wsparcia w domu, bardzo trudno jest uniknąć sytuacji niebezpiecznych. Aktor nie chce generalizować i mówić, że wszystkie dzieci są potencjalnie ofiarami, ale uważa, że trzeba o tym mówić ze sceny tym pięknie napisanym tekstem Paco Bezerry.

– Publiczność powinna wyjść z teatru z refleksją, że to jest problem – konkluduje.

Rudolf Zioło: „Bezbronność w przestrzeni obrazkowej kultury.”

– Od kogo wyszedł pomysł wzięcia na warsztat tekstu Paco Bezerry, od pana, dyrektora Adama Orzechowskiego?

– Pomysłodawcą jest Michał Kurkowski, dramaturg Teatru Wybrzeże, który wraz Maciejem Kryszem tekst dla nas przetłumaczyli – odpowiada Rudolf Zioło, reżyser. – Teatr Wybrzeże aktywnie poszukuje pozycji repertuarowych, to jedno z cennych znalezisk, efekt podróży tłumaczy po świecie i oglądu scen światowych, bo ten tytuł zdobył już geograficzną sławę.

Reżyser dostał tekst do lektury i bez wahania podjął się realizacji przedstawienia. Jest zadania, że tekst daje szansę na: skupienie się widza tylko na dwójce aktorów i spojrzenie na poruszone tematy przez własne życiowe doświadczenie i znajomość modelu kulturowego, społecznego w Polsce.

– Homofobia, nietolerancja, agresja, to problemy aktualne i obecne wszędzie – mówi. – Dziecko nie jest obecne na scenie, ono wisi jako problem, to jest udany chwyt autora, który czyni je nieobecną osobą dramatu.

To jest nawet o krok dalej, niż zrobił to Andriej Zwiagincew w filmie „Niemiłość”, który bohatera, dziecko, ujawnił w dwóch miejscach, na początku obrazu i następnie chłopiec zniknął, i reżyser studiuje tę rodzinę w jej rozpadzie, kryzysie moralnym, uczuciowym, niedojrzałości pewnej uczuciowej, rozważa reżyser.

– Zwraca uwagę w tekście poziom kłamstwa, manipulacji wzajemnej, fałszywe projekty na dziecko pomijające samo dziecko, to zamówienie na młodego człowieka, niezgoda na odmienność, nieumiejętność właściwego kontaktu z tym dzieckiem, łatwość w manipulacji dzieckiem, używanym w walce wzajemnej i w walce ze szkołą – mówi Rudolf Zioło.

Brak efektów wynika z bezbronności w przestrzeni obrazkowej kultury, stwierdza reżyser, i dodaje, że w tekście dramatycznym brak jest asekuracji szczególnymi efektami teatralności. Wszystko jest wystudiowane na dialogu, występują ujęcia para filmowe, które się piętrzą, nawzajem uzupełniają, wykluczaj, stwierdza reżyser.

Katarzyna Korczak

Beznazwy-1

LITTLE PONY

  • Przekład: Maciej Krysz, Michał Kurkowski
    Reżyseria: Rudolf Zioło
    Scenografia, kostiumy: Katarzyna Stochalska
    Muzyka: Marcin Nenko
    Asystent reżysera: Katarzyna Kaźmierczak
    Inspicjent, sufler: Jerzy Gutarowski, Weronika Mathes

W spektaklu występują: Katarzyna Kaźmierczak – Agata oraz Grzegorz Gzyl – Daniel.

Prapremiera: 20 grudnia na scenie Stara Apteka
Kolejne spektakle: 21, 22, 23, 27 i 28 grudnia oraz 11, 12 i 13 stycznia na scenie Stara Apteka

Czas: 1 godzina 15 minut (bez przerw)

Paco Bezerra (ur. 1978) – jeden z najbardziej znaczących nowych autorów na hiszpańskiej scenie dramaturgicznej. Jego sztuki są wystawiane na całym świecie. Jest laureatem wielu nagród, m.in. Hiszpańskiej Narodowej Nagrody Dramatycznej (2009), Nagrody Pedro Calderóna de la Barki (2007), a także nagrody Eurodram (2014). Artysta odebrał edukację aktorską w William Layton Theatre Laboratory w Madrycie. Jest również absolwentem studiów teatralnych i dramaturgicznych na Królewskiej Szkole Sztuki Dramatycznej w Madrycie. Do jego najbardziej znaczących sztuk należą: LITTLE PONY, GROOMING, INSIDE THE EARTH, MR YE LOVES DRAGONS, LULU, FEDRA, THE HOLIDAYS START NOW, THE SCHOOL OF DISOBEDIENCE AND VENTAQUEMADA.

Rudolf Zioło (ur. 1952) – reżyser. Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Wydziału Reżyserii Dramatu w leningradzkim Instytucie Teatru, Muzyki i Kinematografii. Reżyserował dla Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej, Teatru im. Juliusza Słowackiego oraz Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hübnera. Od 2003 roku związany z zespołem artystycznym Teatru Wybrzeże, od 2005 z Teatrem Powszechnym im. Zygmunta Hübnera. Autor wielu nagradzanych spektakli, m.in. PSIEGO SERCA Bułhakowa (1983), REPUBLIKI MARZEŃ Schulza (1987), SNU NOCY LETNIEJ (1992) oraz BURZY Shakespeare’a (1997). W Teatrze Wybrzeże wyreżyserował m.in. ORKIESTRĘ TITANIC Bojczewa (2007), NASZYCH NAJDROŻSZYCH Osmenta (2010), GENIALNĄ EPOKĘ. SZKICE Z BRUNONA SCHULZA (2012) oraz DWÓCH W TWOIM DOMU (2014).

Katarzyna Stochalska (ur. 1978) – scenograf, kostiumograf, architekt wnętrz. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (Wydział Scenografii, 2003 i Architektury Wnętrz, 2002). Współpracuje m.in. Rudolfem Zioło, Beniaminem Bukowskim, Kubą Kowalskim, Emilią Sadowską i Markiem Pasiecznym. W Teatrze Wybrzeże zrealizowała scenografię do pięciu spektakli: ZWODNICY Thomasa Middletona i Williama Rowleya (2009), EVY PERON Copi’ego (2010), CIAŁ OBCYCH Julii Holewińskiej (2012), ŻYCIE JEST SNEM Calderóna de la Barki (2013) i DWÓCH W TWOIM DOMU Jeleny Grieminy (2014).

Marcin Nenko (ur. 1984) – kompozytor, kontrabasista. Absolwent Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie (socjologia) oraz Akademii Muzycznej w Krakowie (Katedra Muzyki Współczesnej i jazzu). Debiutował jako autor i wykonawca muzyki do spektaklu ZBRODNIA Michała Buszewicza w reżyserii Eweliny Marciniak. Jest współautorem muzyki do spektaklu MORFINA w reżyserii Eweliny Marciniak, za którą wraz z zespołem Chłopcy Kontra Basia otrzymał Nagrodę Ministra Kultury za najlepszą muzykę teatralną w ramach 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Współpracował z Adamem Orzechowskim, Robertem Talarczykiem, Gabrielem Gietzkym, Eweliną Marciniak, Wojtkiem Klemmem. Jest także współzałożycielem zespołu Chłopcy kontra Basia dwukrotnie nominowanego do nagrody Fryderyk.