Aplikacja mobilna nt. architektury Gdańska

SONY DSC

Gdańsk. Fot. Janusz Wikowski

Aplikacja turystyczna „Zwiedzaj Inaczej Gdańsk” to spacer przez kilkanaście obiektów architektury Gdańska z zakończeniem w Bibliotece Miejskiej przy ulicy Mariackiej 42. Jak informuje Maciej Kędra, tutaj uczestnicy spaceru, którzy odpowiedzieli prawidłowo na wszystkie pytania otrzymają nagrody.

Link do aplikacji w Google Play

https://play.google.com/store/apps/details?id=zwiedzaj_inaczej_gdansk.library.release.v001&hl=pl&gl=US

Wernisaż wystawy fotografii Wojsława Brydaka

03_ostance sm

Galeria Refektarz

w Kartuzach

zaprasza na wernisaż wystawy fotografii Wojsława Brydaka

Coś pięknego

2 lipca 2021 (piątek) o godzinie 1900

Wystawa w Refektarzu Zespołu Poklasztornego Ojców Kartuzów,

czynna do 20 sierpnia 2021

wydruk zdjęć Cezary Czaja, Mag Fotografia

* * *

Galeria otwarta każdego tygodnia od wtorku do piątku od 1000 do 1600

w soboty i niedziele od 1000 do 1400

ZAPROSZENIE

Zaproszenie Wojsław Brydak


Wojsław Brydak

autor, tłumacz, fotograf. Z wykształcenia pianista i reżyser teatralny.

Redaktor muzyczny Rozgłośni Gdańskiej Polskiego Radia; kierownik literacki i reżyser teatrów w Gdyni i Koszalinie. Wieloletni redaktor naczelny „Rocznika Sopockiego”, gdańskiego „Autografu” i wydawnictwa Akademii Muzycznej w Gdańsku.

W latach 70. XX wieku sztuki teatralne Brydaka wystawiły teatry w Gdańsku, Toruniu i Warszawie.

W 2016 roku wydał album fotograficzno-literacki Za siódmym jeziorem. Kaszuby. W dwa lata później powieść Poste restante.

W latach 1992–2012 przełożył blisko 20 powieści i zbiorów opowiadań, między innymi Woody’ego Allena, Francisa S. Fitzgeralda, Kena Keseya, Salmana Rush­diego, Johna Updike’a.

Autor fotograficznych wystaw indywidualnych, a w latach 60. i 70. zeszłego wie­ku uczestnik licznych krajowych i zagranicznych wystaw zbiorowych.

Dla kartuskiej Galerii Refektarz przygotował w 2012 roku wystawę krajobrazową „Pierścień Damroki”.

Galeria Refektarz

Klasztorna 5A 83-300 Kartuzy

tel. +49 797 301 212, e-mail refektarz@poczta,kartuzy.pl

Wystawa współfinansowana przez

Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego

Pięć minut przed premierą. „Sztuka” w Teatrze Wybrzeże

SZTUKA foto Dominik Werner (4)

Scena ze spektaklu „Szuka”. Od lewej: Cezary Rybiński, Robert Ninkiewicz, Piotr Łukawski. Fot. Dominik Werner

Po wielu miesiącach przerwy Teatr Wybrzeże otwiera podwoje dla publiczności prezentując – w krótkich odstępach czasu – trzy kolejne, przygotowywane w wyjątkowych warunkach, przedstawienia.

Premiera pierwsza – „Sztuka” Yasminy Rezy, w reżyserii Adama Orzechowskiego – w najbliższą niedzielę, 14 lutego 2021 roku, na Scenie Malarnia.

W sobotę, 20 lutego 2021 roku, w Starej Aptece, prapremiera „Emigrantek” Radosława Paczochy, w reżyserii Elżbiety Depty. W piątek, 26 lutego na Scenie Kameralnej im. Joanny Bogackiej w Sopocie premiera „Lilli Wenedy” Juliusza Słowackiego, w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego.

Regulamin wynikający z pandemii, zezwala na zajęcie połowy miejsc na widowni, teatr zwiększył więc znacznie liczbę przedstawień.

Gdzie kończy się lojalność

W zapowiedzi „Sztuki” czytamy: „(…) Głośny dramat Yasminy Rezy to błyskotliwe studium przyjaźni, w którym napięcie pomiędzy wolnością jednostki, a przynależnością do określonej wspólnoty staje się soczewką, przez którą przyglądamy się różnym stadiom przyjaźni. Reza stawia pytania o to, gdzie kończy się lojalność, a zaczyna zakłamanie i czy w każdej sytuacji mamy prawo iść wyłącznie za swoim głosem, bez względu na oczekiwania najbliższych.”

Adam Orzechowski, reżyser przedstawiania, dyrektor naczelny i artystyczny Teatru Wybrzeże, zajęty aktualnymi sprawami placówki, nie uczestniczył w czwartkowej próbie medialnej. Realizatorów reprezentował Radosław Paczocha, dramaturg spektaklu.

Niezgodne z biologią powstawania spektaklu”

– Jak wiele innych teatrów nie zawiesiliśmy działalności po wybuchu pandemii, jednak była ona trudna, chomikowaliśmy własną pracę, produkowaliśmy przedstawienia, nie wiedząc, kiedy będziemy mogli je wystawić – powiedział Radosław Paczocha. – Wybraliśmy ten wariant mając do wyboru: albo osuwamy się w całkowitą bezczynność i znikamy sami dla siebie z pola widzenia, albo pracujemy. Pomysł realizacji „Sztuki” zrodził się jesienią 2021 roku, ostatnie próby do wewnętrznej premiery spektaklu miały miejsce 9 stycznia 2021 roku, przedstawienie było gotowe, czkaliśmy, jak tylko pojawiło się zielone światło ze strony rządowej, skrzyknęliśmy się, zaczęliśmy znów próbować.

– Problemem jest powołanie w sobie gotowości do ponadwymiarowego wysiłku – kontynuuje dramaturg. – W pracy nad spektaklem bardzo pomaga fakt, że się go pokaże widowni, wtedy wyzwala się niebywała mobilizacja, o wiele trudniej się funkcjonuje w sytuacji, kiedy trzeba zrywać próby na dwa tygodnie, i do nich wracać.

Organizacyjnie teatr jest w stanie trudnościom podołać, ale wiąże się to z dodatkowym wysiłkiem emocjonalnym, przede wszystkim dla aktorów jest bardzo trudne, dzieli się spostrzeżeniami dramaturg. To działanie niezgodne z biologią powstawania spektaklu, jednak moment wznoszenia się na najwyższe nasze możliwości jest bardzo ułatwiony w sytuacji gdy od razu dochodzi do konfrontacji z widzem. Twórcy mają świadomość, że te akty chomikowania pracy nie mogą odbywać się w nieskończoność. Można wyprodukować trzy – cztery przedstawienia, ale trudno wyobrazić sobie stworzenie na przykład trzydzieści przedstawień po to, żeby je trzymać w ukryciu, to byłoby absurdalne. I znaleziono złoty środek w nie normatywnym czasie.

O sztuce przyjaźni

– „Sztuka” Yasminy Rezy traktuje o przyjaźni, to główny temat przedstawienia – mówi Radosław Paczocha. – Pretekstem do rozmowy o przyjaźni, redefiniowania relacji między trzema wieloletnimi przyjaciółmi, jest kupno przez jednego z bohaterów białego obrazu na białym tle za bardzo wysoką sumę pieniędzy. Jeden z jego przyjaciół traktuje to jako akt noworyszostwa. Jest tu także rozmowa o sztuce współczesnej, awangardowej, która – w odróżnieniu do obrazów twórców, jak Leonardo da Vinci, mających potwierdzenie znakomitości – dzieli konsumentów kultury, którzy mają problem z przyznaniem nowym dziełom wielkości. Wtedy gra między obiektywnością a subiektywnością sztuki staje się miarodajna dla nas. Przyjaciel Marca, Serge, mówi dosadnie, jako g… określa ten rodzaj sztuki.

– Jest to bardzo dobrze napisana sztuka, relacje między przyjaciółmi są tematem, a rozmowa o sztuce jest przyczynkiem do definiowania przyjaźni, uświadomienia sobie, że tego, co jest dla mnie ważne, ty nie dostrzegasz, i odwrotnie – kontynuuje. – Bo ludzie często są dla siebie przyjaciółmi tylko w tym aspekcie, który interesuje drugą stronę, i nie zawsze ta sytuacja w pełni nas zadowala, w którymś momencie mamy ochotę zakrzyczeć, że jeszcze jesteśmy i tacy i tacy. I nagle okazuje się, że nie w każdej relacji jest to możliwe, mimo że definiujemy ją jako przyjaźń.

Zapytany o to, z jakimi odczuciami oczekuje na premierę, dramaturg podzielił się refleksją, że na plan pierwszy wysuwa się sytuacja niepewnego bytu teatru w najbliższym czasie. Gdyby miał dopatrywać się dobrych skutków nieszczęścia, jakim jest pandemia, to, po wielu rozmowach z koleżankami i kolegami z branży, zwróciłby uwagę na to, że jasno się okazało, jak bardzo teatr jest dla nas ważny. Latem i na początku jesieni ubiegłego roku intensywnie chodził do innych teatrów i był świadkiem scen, która stały się nagminne, że nie tylko widownia dziękowała aktorom, ale i aktorzy dziękowali widowni.

– Stworzyła się świadoma wspólnota, że chcemy, mimo ograniczeń, niebezpieczeństw z tym związanych, ze sobą być, i świadomie wybieramy swoją obecność.

Dostrzegam siebie”

– Wcielam się w Marca, najbardziej dynamicznego i zewnętrznego bohatera spektaklu, który jest najbardziej nerwowy, wybuchowy, nie trzyma języka za zębami – mówi Robert Ninkiewicz. – Cenię prawdę w przyjaźni, ale, nie zawsze jest ona potrzebna, bo przyjaciele sami wiedzą o sobie wystarczająco wiele, i nie musimy ich jeszcze swoimi uwagami dociskać.

Fakt, że na scenie nie ma kobiet, wobec których mężczyźni często gryzą się w język, wpływa na sposób zachowania bohaterów, którzy nie owijają słów w bawełnę, potrafią sobie mocno nawzajem dopiec, wychodzi z nich brutalność. O paniach mówią, ale niedobrze, co jest, w odczuciu aktora, smutne, poruszają temat po to, żeby jeszcze bardziej sobie nawzajem dokopać.

– To nie znaczy, że oni się nie lubią, czynią wszystko, aby relacje utrzymać, pomimo burzy inwektyw żaden z nich nie wychodzi, dyskutują, dochodzą do jakichś wniosków. Relacje, więzi, są im potrzebne.

Rolę ocenia jako trudną, jako Marc w „Sztuce”, w reżyserii Piotra Adamczewskiego, występował prawie dwadzieścia lat temu w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku, o czym Adam Orzechowski, obsadzając go, nie wiedział. Dzisiaj aktor zupełnie inaczej patrzy na spektakl, ówcześnie postrzegał postać luźno, patrzył tylko na swoją rolę, niewiele go kosztowało to, że mówi komuś przykre rzeczy, zwierza się aktor.

Dzisiaj we wszystkich trzech postaciach dostrzegam siebie – mówi.

Gdy pytam o emocje związane z oczekiwaniem na premierę słyszę:

– Boję, się, bardzo się boję, już spotkanie z państwem dzisiaj wiąże się z ogromnym ładunkiem emocji, jesteście bardzo przychylni dla nas, my też się cieszymy, prawie wszystkie bilety wyprzedano na przedstawienia, ludzie chcą teatru – mówi. – Ale mam – po długiej przerwie  – tremę. Pewnie musimy się znowu nauczyć być razem. Patrzę na statystyki zachorowań i obawiam się, że za chwilę może się okazać, że kontynuacja naszej pracy znów nie będzie możliwa, oby do tego nie doszło.

Nowe spojrzenia na życie

– Ogromną przyjemność miałem ze spotkania z kolegami aktorami na próbach na scenie – powiedział Piotr Łukawski, wcielający się w postać Serge’a. – Znakomity tekst Yasminy Rezy jest od dwudziestu lat widzom znany, już w szkole teatralnej byłem świadkiem jednej z realizacji dramatu w Teatrze Polskim we Wrocławiu, w którym grał mój profesor, Krzysztof Dracz. Dla aktora tekst stanowi znakomity materiał, autorka, także aktorka, wykazała wyjątkowe wyczucie, tworząc konstrukcję dramaturgiczną.

– To jest spotkanie trzech dojrzałych mężczyzn w momencie, kiedy otwierają im się nowe spojrzenia na życie – kontynuuje. – Zdarzenia prowokują ich do zweryfikowania wzajemnych relacji. Przygotowując się do roli sam także zadawałem sobie pytania o istotę przyjaźni, na temat moich relacji, bo na co dzień nie zastanawiamy się nad kwestiami, które wydają się oczywiste. Tymczasem nad przyjaźnią cały czas trzeba pracować, pielęgnować ją. Sytuacja pandemiczna zmusza nas szczególnie do refleksji nad tym, jak bardzo siebie nawzajem potrzebujemy, chcemy ze sobą być, nawet nie chodzi o przyjaźń, ale relację człowiek – człowiek, potrzebę bliskości, akceptacji, bycia z kimś. I to chyba widać w przedstawieniu, bo pomimo niesprzyjających zdarzeń bohaterowie trwają we wzajemnych relacjach.

To nie jest łatwy tekst, ale praca z nim, poruszanie się we wzajemnych relacjach w niego wpisanych, stanowi ogromną przyjemność, dzieli się przemyśleniami aktor. Dla trójki aktorów próby stanowiły także oddech w trudnym czasie, pełnym niewiadomych, w reżimie zamknięcia, kiedy nikt nie wiedział, kiedy to, co stworzą, będzie można wyciągnąć z lodówki.

– Cieszymy się, że premiera odbędzie się już teraz. Mam nadzieję, że obecne otwarcie spowoduje, że w najbliższym i dalszym czasie, aż do zakończenia pandemii, będziemy mogli pracować chociaż w takiej, jak teraz, formie, nawet gdyby tylko co trzecie miejsce na widowni mogło być zajęte, i tak bylibyśmy szczęśliwi – skonkludował aktor.

Katarzyna Korczak

  • Yasmina Reza
    SZTUKA
    Przekład: Barbara Grzegorzewska
    Reżyseria: Adam Orzechowski
    Dramaturg: Radosław Paczocha
    Scenografia, kostiumy, światła: Magdalena Gajewska
    Opracowanie muzyczne: Marcin Nenko
    Projekt plakatu: Paweł Kamiński

W spektaklu występują: Robert Ninkiewicz – Marc, Piotr Łukawski – Serge, Cezary Rybiński – Yvan.

  • Asystent reżysera: Robert Ninkiewicz
  • Inspicjent – sufler: Weronika Mathes
SZTUKA - plakat

Plakat, projekt Paweł Kamiński. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

 

MORSY GDAŃSKIE w Brzeźnie

SONY DSC

Morsy gdańskie. Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Morsy gdańskie. Fot. Janusz Wikowski

Jak w każdą zimową niedzielę, o godz. 12.15 na plaży w Gdańsku Brzeźnie morsy gdańskie  z KLUBU KRĘTA spotykają się, aby po solidnej rozgrzewce wejść do lodowatej wody morskiej i rozkoszować się doznaniami i wrażeniami z kąpieli w ekstremalnych warunkach.

  • Plaża Gdańsk Brzeźno, wejście nr 50 (przy parkingu)
  • Początek rozgrzewki (prowadzonej profesjonalnie przez Panią Grażynę) 12.15.
  • Każda osoba chętna mile widziana, bez zapisów.
  • Warto przyjść – dla relaksu, dla zdrowia!

Zapraszamy!

Morsy w Brzeźnie 21 lutego 2021 w obiektywnie Janusza Wikowskiego

SONY DSC

Morsy z Klubu KRĘTA w Brzeźnie

SONY DSC

Morsy na wysokiej fali. Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

Fot. Janusz Wikowski

SONY DSC

SONY DSC

MORSY 21_02_2021 fot. J_Wikowski DSC01736Morsy gdańskie w obiektywie Janusza Wikowskiego

Brzeźno, 31 stycznia 2021

MORSY 3 stycznia 2021 fot. Janusz Wikowski

SPOTKANIE PLENEROWE Z NAPOLEONEM

kamieniec1-7802Fundacja Napoleona zaprasza na spotkanie plenerowe do Kamieńca Suskiego 29 sierpnia (sobota) br. Wyjazd o godz. 9:45 z Dworca PKS Gdańsk, planowany powrót 21:30.

Film z tej imprezy jest do ściągnięcia i zobaczenia pod linkiem :

Obędzie się tam festyn z udziałem rekonstruktorów wojsk napoleońskich i miłośników historii.
W programie: debaty, o godz. 21:00 pokazy świetlne.
Będzie także poczęstunek żołnierską grochówką.
Koszt przejazdu 35 zł (prowiant we własnym zakresie).
Pani Krystyna Ochędzan w najbliższą środę, 19 sierpnia, w godz. 15-16 w siedzibie Stowarzyszenia Nasz Gdańsk będzie pełniła dyżur i wówczas osoby zainteresowane wyjazdem będą mogły wpisać się na listę i przekazać kwotę na przejazd.
Serdecznie zapraszamy do udziału Członków i Sympatyków Stowarzyszenia Nasz Gdańsk. Do zobaczenia!


   Kamieniec niedaleko Iławy koło Susza, ok. 100 km od Gdańska, ówczesny Finckenstein, to miejsce gdzie od 1 kwietnia do 6 czerwca 1807 roku biło serce kontynentalnej Europy. Tu zapadały najważniejsze decyzje polityczne. W pałacu zwanym Wschodniopruskim Wersalem rezydował wraz ze swoją Gwardią Cesarską Napoleon Bonaparte, do którego zawitała incognito Maria Walewska. Wspólnie spędzili trzy tygodnie romantycznych uniesień w pałacowych przepięknych ogrodach oraz komnatach z kominkami. Właśnie w tym miejscu rodziły się plany utworzenia Księstwa Warszawskiego i Wolnego Miasta Gdańska.

Dla upamiętnienia tych wydarzeń Fundacja Napoleona w dniu 29 sierpnia 2020 roku (sobota) od godz. 10.00 organizuje festyn z udziałem rekonstruktorów wojsk napoleońskich i miłośników historii.

W programie będzie zapoznanie z historią, musztra, manewry, potyczka wojenna, zwiedzanie ogrodów pałacowych, namiotu sztabowego cesarza i obozu żołnierzy, konkursy, ognisko, śpiew oraz pokazy „światło i dźwięk”. Impreza przygotowywana jest z pomocą obecnego właściciela terenów pałacowych Wojciecha Myślińskiego oraz Piotra Zawady, dowódcy rekonstruktorów żołnierzy wojska Księstwa Warszawskiego.

(źródło: fundacjanapoleona)


 

WARTO ZOBACZYĆ Kamieniec Suski – wschodniopruski Wersal

Pałac Napoleona i pani Walewskiej

Kamieniec Suski: pałac Napoleona i pani WalewskiejAutor zdjęcia: arch.

Przez dwa miesiące w pałacu w Kamieńcu Suskim mieszkał Napoleon z panią Walewską. W pałacu było tyle pokoi, ile dni w roku. Nazywano go wschodniopruskim Wersalem. 22 stycznia 1945 roku pałac spalili radzieccy żołnierze,

Pierwsze wiadomości o Kamieńcu Suskim pochodzą z 1301 roku. Pałac w Kamieńcu Suskim zbudowano na zlecenie Conrada Finck von Finckenstein w pierwszej połowie XVIII wieku. Zbudowano go w stylu francuskiego baroku w latach 1716-1720.
Część środkowa pałacu miała wymiary 65,5 m x 83,5 m, dwupiętrowe skrzydła boczne zajmowały powierzchnię o jednakowych wymiarach 65,5 m x 83,5 m. Pałac był niezwykle piękny. Dach był pokryty lakierowaną na zielono dachówką. Całość dachu zdobiła frontowa attyka składająca się z czterech rzeźb: Jowisza, Junony, Herkulesa i Wenery. W pałacu było tyle pokoi, ile jest dni w roku. A każdy urządzony w innej kolorystyce.
Do pałacu z racji jej urody i otaczających pałac wspaniałych ogrodów i parku, przylgnęła nazwa wschodniopruskiego Wersalu. Bywali tu pruscy królowie. W 1807 roku gościł w nim Napoleon i jego ukochana Maria Walewska. To dzięki nim dzisiaj możemy zobaczyć jak kiedyś wyglądał pałac, zanim 22 stycznia 1945 roku spalili go żołnierze sowieccy.
Dość powszechnie uważa się, że przed II wojną światową amerykańska wytwórnia filmowa Metro-Goldwyn-Meyer nakręciła w pałacu film o Napoleonie i Marii Walewskiej. Film na podstawie powieści Wacława Gąsiorowskiego „Pani Walewska” wyreżyserował Clarence Brown. Po analizie materiału filmowego okazało się jednak, że na użytek filmu zbudowano makietę pałacu. Była tak dokładna, że na filmie jest nie do odróżnienia od oryginału.
 (źródło: mojemazury.pl)

Linki do filmów Stowarzyszenia Nasz Gdańsk

Linki z filmami, dotyczącymi działalności Stowarzyszenia Nasz Gdańsk, autorstwa Jacka Piekary.

1.Wykład samorządność w Gdańsku dn. 27.03.2018 – link:
2.90 urodziny Profesora Andrzeja Januszajtisa -link:
3.Uroczystości w kościele pw. Św. Ignacego dotyczące Józefa Wybickiego i Leona Miszewskiego, marzec 2019 – link:
4.Będomin, Kościerzyna i Stare Szkoty wrzesień  2019-link:
5.Wizyta Przyjaciółek z Czeczenii – link:
6.Opłatek SNG 2019-link:
7.Wykład Samorządność styczeń 2018, link:
8.Obchody 100-lecia urodzin Brunona Zwarry 17.10.2019 – prowadzi Pani K .Ochędzan.

9. Teatr Tańca Dawnego i koncert muzyki dawnej-Pałac Młodzieży Gdańsk 22.11.19

https://drive.google.com/open?id=1NO2Phv1cnY3jXrnYAjVsnD4zCXYx7bwQ

10.Otwarcie galerii kapeluszy na ul.Mariackiej Pani Krystyny Ochędzan 12.07.19
11.Opłatek w SNG 08.01.2020
12. Uroczystości 198 rocznicy śmierci J. Wybickiego (msza, spotkanie w parafii, złożenie wieńców):

„Śmierć Iwana Iljicza” w Teatrze Wybrzeże. Pięć minut przed premierą

MNG plakat ŚMIERĆ IWANA ILJICZA autor Paweł Kamiński smW najbliższą sobotę, 22 lutego 2020 roku, Teatr Wybrzeże zaprasza do Starej Apteki na premierę sztuki „Śmierć Iwana Iljicza” według Lwa Tołstoja, w reżyserii Franciszka Szumińskiego.

Kolejne spektakle grane będą: 23, 25, 26 lutego oraz 13, 14 i 15 marca w Starej Aptece.
Choroba wchodzi do domu…

W zapowiedzi przedstawienia czytamy: Iwan Iljicz i jego rodzina prowadząca przykładne, a co ważniejsze – chwalone przez towarzystwo życie – prestiżowa posada ojca, dbałość o wykształcenie, majątek, odpowiednie mieszkanie – została dotknięta chorobą. Choroba Iwana Iljicza, jak kolejny członek rodziny, wchodzi do domu. Rozgaszcza się i nie ma zamiaru go opuścić. Zmienia panujące między bliskimi stosunki. Zmusza ich do spojrzenia na dotychczasowe życie i zweryfikowanie jego pokazowego charakteru. Choroba staje się lustrem konfrontującym patrzącego także z tymi fragmentami obrazu, których na co dzień nie chce widzieć. Każdy z członków rodziny chce przecież utrzymać dotychczasowe – spokojne i wzorowe życie a nie mierzyć się z chorobą, która stawia w obliczu nieznanego. Franciszek Szumiński o spektaklu: Tytuł nadany przez Lwa Tołstoja ŚMIERĆ IWANA ILJICZA, może być odczytywany przewrotnie. Czytelnik, razem z Iwanem Iljiczem zostaje wciągnięty w pułapkę. To co do tej pory zdawało się oczywiste zaczyna być rozumiane w zupełnie odwrotnym sensie. Pozornie trywialna choroba Iwana Iljicza, z dnia na dzień staje się coraz poważniejsza, aż nieuchronnie prowadzi go do śmierci. Iwan Iljicz zapada się w sobie i swojej chorobie. Coraz szybciej i szybciej zbliża się do przepaści. Im głębiej spada tym trudniej jest mu utrzymać ostrość widzenia najważniejszych spraw: jego pozycji społecznej, pracy czy życia rodzinnego. Wspomnienia z dzieciństwa i doświadczenie choroby zlewają się w jego głowie w jedno zasadnicze pytanie: Co jeżeli rzeczywiście żyłem nie tak, jak trzeba? Razem z chorobą przychodzi “TO, które jeszcze można zrobić”. Iwan Iljicz broni się przed TYM i przybliża do TEGO… Ale czym jest owo “TO”? Problem śmierci i choroby jest dla mnie parabolą, soczewką, przez którą można spojrzeć na życie Iwana Iljicza lub na własne życie. Iwan Iljicz jest zmuszony do konfrontacji, przed którą nieodwołalnie postawiony będzie każdy z nas, która może stać się momentem przemiany, wyjścia ze „starego” w owo “TO”.”

Krzysztof Matuszewski:Wspaniale się pracuje!”

– Sztuka jest adaptacją opowiadania, to świetny tekst, ale trudny w realizacji – mówi Krzysztof Matuszewski, występujący w roli Iwan Iljicz Gołowin. – Młody reżyser od początku wiedział doskonale ku czemu zmierza, na pierwszej znał próbie cały tekst na pamięć, stawia aktorom wysokie wymagania. Nie wiem, skąd on czerpie doświadczenie, z obserwacji chyba, bo przecież nie ma jeszcze żony, dzieci, a tak świetnie widzi problemy rozpadającej się rodziny, pokazuje relacje pomiędzy mężem i żoną, ojcem i córką.

Aktor mówi, że chodzi o to, aby aktorzy nie mówili tautologicznie, nie może być tak, że jak bohater jest chory, to chory, jak umiera, to umiera. Nie! zupełnie o co innego w tej sztuce chodzi, stwierdza.

Tekstu na próbie medialnej słuchało się z wielką przyjemnością, ale aktor jest zdania, że język Lwa Tołstoja, w tłumaczeniu Jarosława Iwaszkiewicza, jest archaiczny.

– Tak by się człowiek chciał współczesnym językiem posługiwać, ale nie może, tu jest pewna składnia, zdanie zaczyna się na początku akapitu i po szesnastu linijkach kończy  – kontynuuje Krzysztof Matuszewski. – Trzeba tekst przekazać komunikatywnie, nie można w się pogubić, i bardzo dobrze, jeszcze jedno wyzwanie.

– Jest bardzo dobra obsada, wspaniali koledzy, po raz kolejny pracuję z Małgosią Brajner, tworzymy na scenie małżeństwo już po raz piąty, albo szósty. Znakomicie się zaadaptował Robert Ciszewski, młody chłopak, który przyszedł do Teatru Wybrzeże jesienią ubiegłego roku. Wspaniale się pracuje!

Małgorzata Brajner: „Rzadko dialogujemy wprost”

– Granie klasyki jest przyjemnością, aczkolwiek trudności językowe w tej sztuce są, ponieważ mamy do czynienia z adaptacją opowiadania, w którym dialogów jest bardzo mało – mówi Małgorzata Brajner, wcielająca się w rolę Praskowii Fiodorowny. – Scenariusz został tak napisany, że my rzadko dialogujemy wprost zwracając się do siebie, dialogujemy w tekście przez trzecią osobę, natomiast sprawy, które musimy pod spodem sączyć i załatwiać, muszą być jak najbardziej gorące i obecne, teraźniejsze. Ja nie mówię: „Dlaczego nie wziąłeś tabletki?”, mówię: „Iwan Ilicz nie wziął tabletki”.

– Relacje moje z Iwanem ulegają stopniowaniu – kontynuuje. – Zaczyna się od pewnego dyskomfortu głównego bohatera, który zadaje sobie przede wszystkim, w obecności rodziny, trudne pytania, ponieważ zaczyna podważać jakość i komfort swojego życia. Wydawało mu się, że życie, jakie prowadzi, ma sens, ale czuje, że nie, jest coś nie tak.

„Nie mam przestrzeni na własne ja”

– Niby jest praca, żona, rodzicielstwo. Najpierw zaczynają się pojawiać pytania, podważające słuszność obranej drogi, i w zasadzie nie wiadomo, kiedy Iwan zaczyna chorować. – mówi Małgorzata Brajner. – Trudno powiedzieć, ile w tym jest psychosomatycznych reakcji, kiedy pewien rodzaj niewygody, braku zadowolenia z jakości związku powoduje, że coś się zaczyna chorobliwego z tym człowiekiem dziać. Ja obserwuję, najpierw bagatelizuję to trochę, a potem próbuję na różne sposoby się w tym odnaleźć, żeby chorego nie przygnieść, podnieść go, pomóc.

– Trudne jest towarzyszenie człowiekowi w ogromnym dyskomforcie życia, przechodzącym w chorobę – stwierdza aktorka. – Moja funkcja polega na byciu dla, byciu wobec, nie mam przestrzeni na własne ja, wszystko jest podporządkowane temu, co dzieje się z głównym bohaterem. My musimy się w tym odnaleźć i jeszcze próbować pomóc. Ciekawe jest dla osoby, która choremu towarzyszy, ustalenie granicy pomiędzy służeniem mu, a własnym egoizmem, wynikającym z bezsilności, niecierpliwości. Mamy scenę, kiedy Iwan Iljicz śni, że nie żyje, i ja mu wtedy uświadamiam, co by było, gdybym powiedziała, ile wycierpiałam przez jego chorobę, co on mnie zgotował. Tak bywa, to jest ludzkie, możemy w pewnym momencie nie znaleźć już sił, sposobu, żeby bliską osobę wspierać.

Franciszek Szumiński: „Siatka relacji międzyludzkich”

– Kryterium wyboru tekstu do realizacji jest jedno, biorę coś, co mnie zajmuje – mówi Franciszek Szumiński, reżyser i współautor scenariusza. – To opowiadanie jest bardzo niedramatyczne, ale, teatr dysponuje teraz narzędziami, pozwalającymi odejść od klasycznej dramatyczności. Wchodzimy w siatkę relacji międzyludzkich, w rodzaj muzyki, którą te relacje tworzą, i to jest dla mnie najbardziej interesujące w pracy teatralnej. Opowiadamy o  pragnieniach, marzeniach bohaterów, o tym, czego się boją, czego by chcieli.

– W tym utworze, dodatkowo, jest niezwykły dla mnie język Tołstoja, który ma w sobie coś zaraźliwego i pasjonującego – kontynuuje. – Zachowaliśmy narrację, wszystko brzmi u nas w trzeciej osobie, co jest nienaturalne, nikt do nikogo w ten sposób nie mówi. I w ten sposób pokazujemy  przemiany bohatera, przejście z jednego stanu w drugi od chwili, kiedy przychodzi do niego coś nowego, co się nazywa choroba. Jest to opowieść o tym, jak choroba wpływa na życie rodzinne bohatera, jak zmienia jego punkt widzenia, jakie w związku z tym mogą odbywać się w nim ruchy wewnętrzne.

Fragmenty opowiadania „Śmierć Iwana Iljicza” Lwa Tołstoja Franciszek Szumiński wykorzystał w swoim przedstawieniu dyplomowym. Trafił na ten tekst czytając kilka lat temu eseje Andrieja Tarkowskiego, wydane pod dwoma tytułami: „Czas utrwalony” i „Kompleks Tołstoja”. Estetyka genialnego rosyjskiego reżysera także jest Franciszkowi Szumińskimu bardzo bliska.

Katarzyna Korczak

 *

Lew Tołstoj ŚMIERĆ IWANA ILJICZA Adaptacja: Małgorzata Jakubowska, Franciszek Szumiński Reżyseria: Franciszek Szumiński Dramaturgia: Małgorzata Jakubowska Scenografia, kostiumy: Katarzyna Kornelia Kowalczyk Światła: Daniel Sanjuan Ciepielewski Projekt plakatu: Paweł Kamiński W spektaklu występują: Krzysztof Matuszewski – Iwan Iljicz Gołowin, Małgorzata Brajner – Praskowia Fiodorowna, Katarzyna Z. Michalska – Liza Iwanowna, Piotr Łukawski – Fiodor Pietrowicz Pietryszczew, Robert Ciszewski – Gierasim. Asystent reżysera: Katarzyna Z. Michalska Inspicjent, sufler: Katarzyna Wołodźko
Podpis pod zdjęcie:

Plakat do spektaklu „Śmierć Iwana Iljicza”, autor projektu Paweł Kamiński

Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

Debata: Napoleon, Polska i Gdańsk

nap IMG_4100_Copy9 stycznia 2020 roku (czwartek) o godz. 16.00 w Ratuszu Głównego Miasta przy ul. Długiej 46 w Gdańsku rozpocznie się debata pod tytułem Napoleon, Polska i Gdańsk.

Omawiany będzie szeroko postrzegany wpływ osoby Napoleona na wszelkie wydarzenia związane z Polską i Gdańskiem. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Napoleona wraz z Muzeum Gdańska. Uczestnikami będą cenieni historycy i znawcy epoki, a także miłośnicy tematu i rekonstruktorzy, tacy jak: prof. dr hab. Dariusz Nawrot z Uniwersytetu Śląskiego, dr Krzysztof Ostrowski z Muzeum Romantyzmu w Opinogórze, dr Sławomir Skowronek – nauczyciel Historii z Lidzbarka Warmińskiego, prof. dr hab. Edmund Kizik z Uniwersytetu Gdańskiego, mgr Cezary Wołodkowicz – nauczyciel historii z Gdańska oraz prof. Andrzej Januszajtis – Honorowy Obywatel Miasta Gdańska. Prowadzącą dyskusję będzie dr Anna Łysiak-Łątkowska z Uniwersytetu Gdańskiego.

Uczestnicy debaty przeniesieni będą w czasy epoki napoleońskiej przy muzyce i obecności postaci historycznych. Będzie, oczywiście, sam cesarz Napoleon Bonaparte.

Goście, którzy będą chcieli zabrać głos w dyskusji również będą mieli szansę. Debata będzie trwała ok. 3,5-4 godzin, w tym będzie przerwa kawowa.

Serdecznie zapraszamy

Wojciech Mienik – wiceprezes Fundacji Napoleona

NG I 2020 do netu (1)-page-007 kadr

Dzień Seniora w Stacji Orunia GAK

dzien seniora mat.pras

Stacja Orunia GAK i Teatr GAK serdecznie zapraszają na Dzień Seniora. W niedzielę 29 września od godziny 13.00 seniorzy odwiedzający Stację Orunia GAK (Gdańsk, ul. Dworcowa 9), mogą skorzystać z szeregu bezpłatnych atrakcji:

– W godzinach 13.00 – 15.30 zapraszamy na warsztaty ceramiczne. Ilość miejsc ograniczona, obowiązują zapisy na stacjaorunia@gak.gda.pl lub tel. 58 306 66 76 wew. 36, 37 lub osobiście w naszej siedzibie.

– W godzinach 15.30 – 18.00 zapraszamy na mini koncert znanych szlagierów na akordeonie.

– Od godziny 18.00 w sali widowiskowej Stacji Orunia odbędzie się bezpłatny koncert pt ” Szanujmy wspomnienia”. Podczas koncertu zagrane zostaną piosenki śpiewane bez mała sto lat wstecz, dobrze znane ze starych filmów oraz trzeszczących dziadkowych płyt. Śpiewane były kiedyś w kawiarnianych letnich ogródkach przez Bodo, Ordonkę, Dymszę czy Kiepurę np „Umówiłem się z nią na dziewiątą”, „Już taki jestem zimny drań”, „Miłość ci wszystko wybaczy” i wiele innych. Wystąpią: Laura Haras, Marta Twardowska oraz Grzegorz Duda, przy akompaniamencie Haliny Cichoń-Haras.

– W godzinach 13.00 – 19.00 odbędzie się wystawa archiwalnych zdjęć Oruni.

Na wszystkie atrakcje wstęp wolny.

Wydarzenie odbędzie się w ramach akcji „60+ kultura” organizowanej przez MKiDN.

Bardzo dziękuję za kilkuletnią współpracę…

Bardzo dziękuję za kilkuletnią współpracę z Stowarzyszeniem „Nasz Gdańsk”. Szczególnie dziękuje naszemu Prezesowi prof. Andrzejowi Januszajtisowi. Nikt tak pięknie i ciekawie nie mówi o historii, kulturze i zabytkach Gdańska, jak właśnie nasz Prezes. Pragnę podkreślić, iż dane nam było współpracować z wieloletnim i zasłużonym Prezydentem Gdańska śp. Pawłem Adamowiczem. Cenię sobie wysoko publikacje w biuletynie „Nasz Gdańsk”.

Kandyduję do Sejmu RP z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Kandyduję z głębi tej listy. Dla mnie człowiek jest najważniejszy. I zachęcam Państwa, aby postawić na ludzi doświadczonych, pracowitych i lojalnych we wzajemniej współpracy. Kiedyś sprawdziłem się jako poseł. Zależy mi służebnej pracy w naszym Sejmie i z pożytkiem dla Pomorza, w tym oczywiście i perła Pomorza – Gdańskiem.

Pozdrawiam Wszystkich

Jan Kulas