„Śmierć Iwana Iljicza” w Teatrze Wybrzeże. Pięć minut przed premierą

MNG plakat ŚMIERĆ IWANA ILJICZA autor Paweł Kamiński smW najbliższą sobotę, 22 lutego 2020 roku, Teatr Wybrzeże zaprasza do Starej Apteki na premierę sztuki „Śmierć Iwana Iljicza” według Lwa Tołstoja, w reżyserii Franciszka Szumińskiego.

Kolejne spektakle grane będą: 23, 25, 26 lutego oraz 13, 14 i 15 marca w Starej Aptece.
Choroba wchodzi do domu…

W zapowiedzi przedstawienia czytamy: Iwan Iljicz i jego rodzina prowadząca przykładne, a co ważniejsze – chwalone przez towarzystwo życie – prestiżowa posada ojca, dbałość o wykształcenie, majątek, odpowiednie mieszkanie – została dotknięta chorobą. Choroba Iwana Iljicza, jak kolejny członek rodziny, wchodzi do domu. Rozgaszcza się i nie ma zamiaru go opuścić. Zmienia panujące między bliskimi stosunki. Zmusza ich do spojrzenia na dotychczasowe życie i zweryfikowanie jego pokazowego charakteru. Choroba staje się lustrem konfrontującym patrzącego także z tymi fragmentami obrazu, których na co dzień nie chce widzieć. Każdy z członków rodziny chce przecież utrzymać dotychczasowe – spokojne i wzorowe życie a nie mierzyć się z chorobą, która stawia w obliczu nieznanego. Franciszek Szumiński o spektaklu: Tytuł nadany przez Lwa Tołstoja ŚMIERĆ IWANA ILJICZA, może być odczytywany przewrotnie. Czytelnik, razem z Iwanem Iljiczem zostaje wciągnięty w pułapkę. To co do tej pory zdawało się oczywiste zaczyna być rozumiane w zupełnie odwrotnym sensie. Pozornie trywialna choroba Iwana Iljicza, z dnia na dzień staje się coraz poważniejsza, aż nieuchronnie prowadzi go do śmierci. Iwan Iljicz zapada się w sobie i swojej chorobie. Coraz szybciej i szybciej zbliża się do przepaści. Im głębiej spada tym trudniej jest mu utrzymać ostrość widzenia najważniejszych spraw: jego pozycji społecznej, pracy czy życia rodzinnego. Wspomnienia z dzieciństwa i doświadczenie choroby zlewają się w jego głowie w jedno zasadnicze pytanie: Co jeżeli rzeczywiście żyłem nie tak, jak trzeba? Razem z chorobą przychodzi “TO, które jeszcze można zrobić”. Iwan Iljicz broni się przed TYM i przybliża do TEGO… Ale czym jest owo “TO”? Problem śmierci i choroby jest dla mnie parabolą, soczewką, przez którą można spojrzeć na życie Iwana Iljicza lub na własne życie. Iwan Iljicz jest zmuszony do konfrontacji, przed którą nieodwołalnie postawiony będzie każdy z nas, która może stać się momentem przemiany, wyjścia ze „starego” w owo “TO”.”

Krzysztof Matuszewski:Wspaniale się pracuje!”

– Sztuka jest adaptacją opowiadania, to świetny tekst, ale trudny w realizacji – mówi Krzysztof Matuszewski, występujący w roli Iwan Iljicz Gołowin. – Młody reżyser od początku wiedział doskonale ku czemu zmierza, na pierwszej znał próbie cały tekst na pamięć, stawia aktorom wysokie wymagania. Nie wiem, skąd on czerpie doświadczenie, z obserwacji chyba, bo przecież nie ma jeszcze żony, dzieci, a tak świetnie widzi problemy rozpadającej się rodziny, pokazuje relacje pomiędzy mężem i żoną, ojcem i córką.

Aktor mówi, że chodzi o to, aby aktorzy nie mówili tautologicznie, nie może być tak, że jak bohater jest chory, to chory, jak umiera, to umiera. Nie! zupełnie o co innego w tej sztuce chodzi, stwierdza.

Tekstu na próbie medialnej słuchało się z wielką przyjemnością, ale aktor jest zdania, że język Lwa Tołstoja, w tłumaczeniu Jarosława Iwaszkiewicza, jest archaiczny.

– Tak by się człowiek chciał współczesnym językiem posługiwać, ale nie może, tu jest pewna składnia, zdanie zaczyna się na początku akapitu i po szesnastu linijkach kończy  – kontynuuje Krzysztof Matuszewski. – Trzeba tekst przekazać komunikatywnie, nie można w się pogubić, i bardzo dobrze, jeszcze jedno wyzwanie.

– Jest bardzo dobra obsada, wspaniali koledzy, po raz kolejny pracuję z Małgosią Brajner, tworzymy na scenie małżeństwo już po raz piąty, albo szósty. Znakomicie się zaadaptował Robert Ciszewski, młody chłopak, który przyszedł do Teatru Wybrzeże jesienią ubiegłego roku. Wspaniale się pracuje!

Małgorzata Brajner: „Rzadko dialogujemy wprost”

– Granie klasyki jest przyjemnością, aczkolwiek trudności językowe w tej sztuce są, ponieważ mamy do czynienia z adaptacją opowiadania, w którym dialogów jest bardzo mało – mówi Małgorzata Brajner, wcielająca się w rolę Praskowii Fiodorowny. – Scenariusz został tak napisany, że my rzadko dialogujemy wprost zwracając się do siebie, dialogujemy w tekście przez trzecią osobę, natomiast sprawy, które musimy pod spodem sączyć i załatwiać, muszą być jak najbardziej gorące i obecne, teraźniejsze. Ja nie mówię: „Dlaczego nie wziąłeś tabletki?”, mówię: „Iwan Ilicz nie wziął tabletki”.

– Relacje moje z Iwanem ulegają stopniowaniu – kontynuuje. – Zaczyna się od pewnego dyskomfortu głównego bohatera, który zadaje sobie przede wszystkim, w obecności rodziny, trudne pytania, ponieważ zaczyna podważać jakość i komfort swojego życia. Wydawało mu się, że życie, jakie prowadzi, ma sens, ale czuje, że nie, jest coś nie tak.

„Nie mam przestrzeni na własne ja”

– Niby jest praca, żona, rodzicielstwo. Najpierw zaczynają się pojawiać pytania, podważające słuszność obranej drogi, i w zasadzie nie wiadomo, kiedy Iwan zaczyna chorować. – mówi Małgorzata Brajner. – Trudno powiedzieć, ile w tym jest psychosomatycznych reakcji, kiedy pewien rodzaj niewygody, braku zadowolenia z jakości związku powoduje, że coś się zaczyna chorobliwego z tym człowiekiem dziać. Ja obserwuję, najpierw bagatelizuję to trochę, a potem próbuję na różne sposoby się w tym odnaleźć, żeby chorego nie przygnieść, podnieść go, pomóc.

– Trudne jest towarzyszenie człowiekowi w ogromnym dyskomforcie życia, przechodzącym w chorobę – stwierdza aktorka. – Moja funkcja polega na byciu dla, byciu wobec, nie mam przestrzeni na własne ja, wszystko jest podporządkowane temu, co dzieje się z głównym bohaterem. My musimy się w tym odnaleźć i jeszcze próbować pomóc. Ciekawe jest dla osoby, która choremu towarzyszy, ustalenie granicy pomiędzy służeniem mu, a własnym egoizmem, wynikającym z bezsilności, niecierpliwości. Mamy scenę, kiedy Iwan Iljicz śni, że nie żyje, i ja mu wtedy uświadamiam, co by było, gdybym powiedziała, ile wycierpiałam przez jego chorobę, co on mnie zgotował. Tak bywa, to jest ludzkie, możemy w pewnym momencie nie znaleźć już sił, sposobu, żeby bliską osobę wspierać.

Franciszek Szumiński: „Siatka relacji międzyludzkich”

– Kryterium wyboru tekstu do realizacji jest jedno, biorę coś, co mnie zajmuje – mówi Franciszek Szumiński, reżyser i współautor scenariusza. – To opowiadanie jest bardzo niedramatyczne, ale, teatr dysponuje teraz narzędziami, pozwalającymi odejść od klasycznej dramatyczności. Wchodzimy w siatkę relacji międzyludzkich, w rodzaj muzyki, którą te relacje tworzą, i to jest dla mnie najbardziej interesujące w pracy teatralnej. Opowiadamy o  pragnieniach, marzeniach bohaterów, o tym, czego się boją, czego by chcieli.

– W tym utworze, dodatkowo, jest niezwykły dla mnie język Tołstoja, który ma w sobie coś zaraźliwego i pasjonującego – kontynuuje. – Zachowaliśmy narrację, wszystko brzmi u nas w trzeciej osobie, co jest nienaturalne, nikt do nikogo w ten sposób nie mówi. I w ten sposób pokazujemy  przemiany bohatera, przejście z jednego stanu w drugi od chwili, kiedy przychodzi do niego coś nowego, co się nazywa choroba. Jest to opowieść o tym, jak choroba wpływa na życie rodzinne bohatera, jak zmienia jego punkt widzenia, jakie w związku z tym mogą odbywać się w nim ruchy wewnętrzne.

Fragmenty opowiadania „Śmierć Iwana Iljicza” Lwa Tołstoja Franciszek Szumiński wykorzystał w swoim przedstawieniu dyplomowym. Trafił na ten tekst czytając kilka lat temu eseje Andrieja Tarkowskiego, wydane pod dwoma tytułami: „Czas utrwalony” i „Kompleks Tołstoja”. Estetyka genialnego rosyjskiego reżysera także jest Franciszkowi Szumińskimu bardzo bliska.

Katarzyna Korczak

 *

Lew Tołstoj ŚMIERĆ IWANA ILJICZA Adaptacja: Małgorzata Jakubowska, Franciszek Szumiński Reżyseria: Franciszek Szumiński Dramaturgia: Małgorzata Jakubowska Scenografia, kostiumy: Katarzyna Kornelia Kowalczyk Światła: Daniel Sanjuan Ciepielewski Projekt plakatu: Paweł Kamiński W spektaklu występują: Krzysztof Matuszewski – Iwan Iljicz Gołowin, Małgorzata Brajner – Praskowia Fiodorowna, Katarzyna Z. Michalska – Liza Iwanowna, Piotr Łukawski – Fiodor Pietrowicz Pietryszczew, Robert Ciszewski – Gierasim. Asystent reżysera: Katarzyna Z. Michalska Inspicjent, sufler: Katarzyna Wołodźko
Podpis pod zdjęcie:

Plakat do spektaklu „Śmierć Iwana Iljicza”, autor projektu Paweł Kamiński

Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

Debata: Napoleon, Polska i Gdańsk

nap IMG_4100_Copy9 stycznia 2020 roku (czwartek) o godz. 16.00 w Ratuszu Głównego Miasta przy ul. Długiej 46 w Gdańsku rozpocznie się debata pod tytułem Napoleon, Polska i Gdańsk.

Omawiany będzie szeroko postrzegany wpływ osoby Napoleona na wszelkie wydarzenia związane z Polską i Gdańskiem. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Napoleona wraz z Muzeum Gdańska. Uczestnikami będą cenieni historycy i znawcy epoki, a także miłośnicy tematu i rekonstruktorzy, tacy jak: prof. dr hab. Dariusz Nawrot z Uniwersytetu Śląskiego, dr Krzysztof Ostrowski z Muzeum Romantyzmu w Opinogórze, dr Sławomir Skowronek – nauczyciel Historii z Lidzbarka Warmińskiego, prof. dr hab. Edmund Kizik z Uniwersytetu Gdańskiego, mgr Cezary Wołodkowicz – nauczyciel historii z Gdańska oraz prof. Andrzej Januszajtis – Honorowy Obywatel Miasta Gdańska. Prowadzącą dyskusję będzie dr Anna Łysiak-Łątkowska z Uniwersytetu Gdańskiego.

Uczestnicy debaty przeniesieni będą w czasy epoki napoleońskiej przy muzyce i obecności postaci historycznych. Będzie, oczywiście, sam cesarz Napoleon Bonaparte.

Goście, którzy będą chcieli zabrać głos w dyskusji również będą mieli szansę. Debata będzie trwała ok. 3,5-4 godzin, w tym będzie przerwa kawowa.

Serdecznie zapraszamy

Wojciech Mienik – wiceprezes Fundacji Napoleona

NG I 2020 do netu (1)-page-007 kadr

Linki do filmów Stowarzyszenia Nasz Gdańsk

Linki z filmami, dotyczącymi działalności Stowarzyszenia Nasz Gdańsk, autorstwa Jacka Piekary.

1.Wykład samorządność w Gdańsku dn. 27.03.2018 – link:
2.90 urodziny Profesora Andrzeja Januszajtisa -link:
3.Uroczystości w kościele pw. Św. Ignacego dotyczące Józefa Wybickiego i Leona Miszewskiego, marzec 2019 – link:
4.Będomin, Kościerzyna i Stare Szkoty wrzesień  2019-link:
5.Wizyta Przyjaciółek z Czeczenii – link:
6.Opłatek SNG 2019-link:
7.Wykład Samorządność styczeń 2018, link:
8.Obchody 100-lecia urodzin Brunona Zwarry 17.10.2019 – prowadzi Pani K .Ochędzan.

9. Teatr Tańca Dawnego i koncert muzyki dawnej-Pałac Młodzieży Gdańsk 22.11.19

https://drive.google.com/open?id=1NO2Phv1cnY3jXrnYAjVsnD4zCXYx7bwQ

10.Otwarcie galerii kapeluszy na ul.Mariackiej Pani Krystyny Ochędzan 12.07.19

Dzień Seniora w Stacji Orunia GAK

dzien seniora mat.pras

Stacja Orunia GAK i Teatr GAK serdecznie zapraszają na Dzień Seniora. W niedzielę 29 września od godziny 13.00 seniorzy odwiedzający Stację Orunia GAK (Gdańsk, ul. Dworcowa 9), mogą skorzystać z szeregu bezpłatnych atrakcji:

– W godzinach 13.00 – 15.30 zapraszamy na warsztaty ceramiczne. Ilość miejsc ograniczona, obowiązują zapisy na stacjaorunia@gak.gda.pl lub tel. 58 306 66 76 wew. 36, 37 lub osobiście w naszej siedzibie.

– W godzinach 15.30 – 18.00 zapraszamy na mini koncert znanych szlagierów na akordeonie.

– Od godziny 18.00 w sali widowiskowej Stacji Orunia odbędzie się bezpłatny koncert pt ” Szanujmy wspomnienia”. Podczas koncertu zagrane zostaną piosenki śpiewane bez mała sto lat wstecz, dobrze znane ze starych filmów oraz trzeszczących dziadkowych płyt. Śpiewane były kiedyś w kawiarnianych letnich ogródkach przez Bodo, Ordonkę, Dymszę czy Kiepurę np „Umówiłem się z nią na dziewiątą”, „Już taki jestem zimny drań”, „Miłość ci wszystko wybaczy” i wiele innych. Wystąpią: Laura Haras, Marta Twardowska oraz Grzegorz Duda, przy akompaniamencie Haliny Cichoń-Haras.

– W godzinach 13.00 – 19.00 odbędzie się wystawa archiwalnych zdjęć Oruni.

Na wszystkie atrakcje wstęp wolny.

Wydarzenie odbędzie się w ramach akcji „60+ kultura” organizowanej przez MKiDN.

Bardzo dziękuję za kilkuletnią współpracę…

Bardzo dziękuję za kilkuletnią współpracę z Stowarzyszeniem „Nasz Gdańsk”. Szczególnie dziękuje naszemu Prezesowi prof. Andrzejowi Januszajtisowi. Nikt tak pięknie i ciekawie nie mówi o historii, kulturze i zabytkach Gdańska, jak właśnie nasz Prezes. Pragnę podkreślić, iż dane nam było współpracować z wieloletnim i zasłużonym Prezydentem Gdańska śp. Pawłem Adamowiczem. Cenię sobie wysoko publikacje w biuletynie „Nasz Gdańsk”.

Kandyduję do Sejmu RP z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Kandyduję z głębi tej listy. Dla mnie człowiek jest najważniejszy. I zachęcam Państwa, aby postawić na ludzi doświadczonych, pracowitych i lojalnych we wzajemniej współpracy. Kiedyś sprawdziłem się jako poseł. Zależy mi służebnej pracy w naszym Sejmie i z pożytkiem dla Pomorza, w tym oczywiście i perła Pomorza – Gdańskiem.

Pozdrawiam Wszystkich

Jan Kulas

Piknik integracyjny Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk” w Będominie

Bedomin muzeum

Serdecznie zapraszamy na wyjazd integracyjny członków Stowarzyszenia Nasz Gdańsk organizowany 21 września 2019 r. (sobota) do Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie.

Wyjazd autokarem spod dworca PKS w Gdańsku o godz. 10, powrót na godz. 19.

UŚCIŚLENIE PROGRAMU

A: Sprawy Organizacyjne

  • 9:30 –  Zbiórka Dworzec PKS Gdańsk
  • 10:00 –  Odjazd autokaru
  • 11:30 –  Zwiedzanie Muzeum i prelekcja
  • 14:00  – Ognisko
  • 16:30 – Kościerzyna –  Pomnik Józefa Wybickiego oraz Skarszewy – Kościół Jednego Dnia
  • 19:00  – Planowany powrót do Gdańska

Trasa:  Gdańsk –  Będomin – Kościerzyna –  Skarszewy  –  Gdańsk

Wpłata 30 zł do  17  września  (wtorek) do  Kol. Krystyny Ochędzan, Tel. 515 727 249

B: Program

1) Będomin

  • – zwiedzanie muzeum z przewodnikiem
  • – spotkanie w sali audiowizualnej: prelekcja  oraz konkurs z „Pamiętniki Józefa Wybickiego”  i usłyszanych od przewodników  wiadomości podczas  zwiedzania Muzeum
  • – wspólne zdjęcia
  •  – profesjonalne ognisko z  pieczeniem kiełbasek przy żywej muzyce i improwizowanych  konkursach

2) Kościerzyna – Złożenie kwiatów przy Pomniku  Józefa Wybickiego i wspólne zdjęcia przy flagach: Polski, Stowarzyszenia NG  i banerem Stowarzyszenia  „Nasz Gdańsk”.
3) Skarszewy  – do ustalenia  (przy ognisku)

C: Organizatorzy zapewniają – transport, przewodników i prelegentów, salę audiowizualną, śpiewniki, ognisko (pieńki jako siedziska na trawie), kiełbaski i przyprawy, pieczywo wodę mineralną (niegazowaną) oraz długie  widelce do pieczenia kiełbasek, żywą muzykę i improwizowane niespodzianki?

D: Prośba do uczestników

  •  – punktualność, dobry nastrój, ciepłe ubranie (koc, peleryna),
  • – własne zaopatrzenie (na trasie przywidujemy zatrzymanie się dla uzupełnienia zapasów),
  •  – kamery, własne instrumenty muzyczne z użyciem w połączeniu z gawędami i humorystycznymi zdarzeniami

Do zobaczenia

Józef Kubicki, Krystyna Ochędzan, Barbara Wiśniewska, Wojciech Minik, Jerzy Szafirowicz

Serdecznie zapraszamy !

bedomin-400x280

NG IX 2019 do netu (1)-page-010 Wycieczka do Bedomina

Po premierze „Pan Schuster kupuje ulicę”. W poszukiwaniu wroga?

foto Bartosz Bańka (1)Sztukę Ulriki Syha „Pan Schuster kupuje ulicę” po raz pierwszy zrealizowano w Polsce w Starej Aptece – jednej z pięciu scen Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Prapremiera odbyła się w piątek, 19 lipca 2019 roku. Przedstawienie obejrzałam dwa dni później, na widowni panowała – rzadko spotykana, bezwzględna – cisza.

Po spektaklu długo wybrzmiewały oklaski.

W lewicowo – liberalnym ogrodzie z Opiekunką i sadzawką

Treść przedstawienia budzi niepokój, kontrowersje, nie pozwala widzowi pozostać obojętnym. Perfekcyjna, przejrzysta gra aktorów, przemyślana w każdym calu reżyseria, z nakładaniem się na siebie kilku planów, kwestami wypowiadanymi równocześnie, dostosowana do całości scenografia i muzyka. Mowa jest w spektaklu o kryzysie odwiecznych wartości, zamknięciu ludzi – żyjących w konkretnym miejscu i czasie, teraz! –  przed sobą nawzajem i przed tym, co dzieje się za płotem, w Europie, na świecie. O nieumiejętności nawiązania rozmowy, kompletnym braku komunikacji, o nieobecności miłości i pojawiającej się w jej miejsce agresji i nienawiści. O zbliżającej się – niejednoznacznie określonej skąd ma przyjść, jest niebezpieczna sugestia! – katastrofie. Rzecz rozgrywa się na jednej z prowincji w Niemczech, jak dookreśla w didaskaliach autorka (niektóre teksty są wyświetlone ponad sceną oraz wypowiada je, grająca najważniejszą postać, Justyna Bartoszewicz) „w lewicowo-liberalnym ogrodzie z Opiekunką i sadzawką”.

Niedzielny wieczór. Trzypokoleniowa inteligencka, wychodząca ponad średni poziom zamożności, snobistyczna, rodzina, która takową pozostaje tylko z nazwy. Matka i teściowa, gra postać Joanna Kreft-Baka, bezskutecznie czeka na męża, z zawodu architekta. W młodości działała, zaniedbując rodzinę, w bliżej nie określonych organizacjach, w jednej ze scen wspomina: (…) „musiałam mu (mężowi, przy. K.K.) święcie przyrzec, że już nigdy nie użyję nieopatrznie i bez uzasadnienia słowa „faszystoidalny w kontekście historii sztuki”.

Rytm zdarzeń wyznaczają stacje gry w handel

Ścierają się racje pokoleń – ale czy nie jest to wrażenie pozorne? Bohaterowie próbują ze sobą porozmawiać, co okazuje się trudnym doświadczeniem. Matka córkom zarzuca brak zaangażowania politycznego i społecznego. Jedna córka, w tej roli Katarzyna Kaźmierczak, nowoczesna, bezwzględna kobieta biznesu, z mężem – tytułowy Pan Schuster, postać gra Robert Ninkiewicz, oferma, pod butem żony, zarabiający na życie kryminalikami, dającymi ludziom odskocznię od codziennej nudy, wpadający w finansowy dół. Ich dzieci – obecne w rozmowach, nie występują na scenie. Matka też zarzuca córce, że niewłaściwie zajmuje się dziećmi, a ta odwzajemnia się jej stwierdzeniem, że najbardziej jest dumna z tego, że w niczym nie przypomina Karin, bo tylko po imieniu zwraca się do swojej matki. Druga córka, zagrała ją Magdalena Boć, doktorantka, niezamężna, dobra w teorii, zagubiona w życiu, wpada w alkoholizm, ma awersję do fizycznego kontaktu z ludźmi.

Osoba z zewnątrz, lecz znajdująca się z nimi nieprzerwanie w szczelnym zamknięciu jest – przybyła z innego kręgu kulturowego, z bliżej nie określonego kraju nadbałtyckiego – Opiekunka, w wykonaniu Justyny Bartoszewicz. Gospodarze traktują ją tak samo, jak basen, jak rzecz – kupioną, modną, użyteczną. Podpatrujemy wydarzenia w komfortowym domu z sadzawką, pretensjonalnymi daniami, które z chwili na chwilę przeradzają się w coraz większe piekło. Rytm akcji wyznaczają stacje gry w handel o nazwie „Monopoly”. Ci ludzie nie widzą i nie słyszą, co dzieje się poza ścianami ich domu, nie mówiąc o tym, że nie chcą wiedzieć, co się rozgrywa za granicą ich państwa. Stają się ograniczeni, bezwolni, nie wynika to z braku wykształcenia, ale z lenistwa, na własne życzenie. Każdy, zajęty, mniej, lub bardziej prestiżową pracą, gromadzeniem dóbr i ich konsumpcją, nie ma na nic więcej czasu – nie czyta, nie myśli, nie analizuje, nie próbuje wpłynąć na bieg zdarzeń, prawie nie wychodzi z domu.

Obcy – wróg?

Oni nie widzą różnicy pomiędzy Litwą, Łotwą i Estonią, bo skąd właściwie przyjechała Opiekunka?, myślą, że na obszarach tych państw rośnie wielki las. Takimi ludźmi, nie mającymi wiedzy i własnego zdania, łatwo jest manipulować, wciągnąć do każdej ideologii. Z tego może się zrodzić potężna katastrofa.

Cała rodzina żyje w coraz większym lęku. Przeraża ich szmer, szczeknięcie psa, dźwięk kosiarki. A drugiej strony nie interesuje ich, co mogło się przed chwilą stać, gdy słyszą nad głowami sanitarny helikopter, i dlaczego w pewnym momencie wszystkie dźwięki, toczącego się na zewnątrz życia, ucichły. To tak, jakby istniało tylko to, co widać na ekranie telewizora, a może dla nich tego świata zewnętrznego, realnego, nie ma wcale? Każdy z członków rodziny ma coraz gorsze samopoczucie, czuje się nieszczęśliwy, zagrożony i nie wie, jak z sytuacji wybrnąć. Ale najbardziej przeczuwa katastrofę Pan Schuster. Ich życie staje nie do zniesienia. Nie pomaga, że na tarasie stoi wielki radar, który kręci się wokół własnej osi, wypatrując zagrożenia.

W kryzysie ludziom potrzebny jest wróg, jeśli go nie ma, należy go stworzyć, a potem zniszczyć. I wydaje się, że członkowie rodziny znajdują przyczynę zła. Aż trudno mi tę konkluzję głośno wyartykułować. Autorka sztuki i reżyser, chyba w takim samym stopniu, sugerują, że nieszczęście, zagładę, katastrofę przynieść może osoba, która jest najbliżej nich, w tym wypadku przybysz z zewnątrz, obcy – a więc – Opiekunka.

W pozorach dobrobytu

Opiekunka, w ich mniemaniu, systematycznie oplata dom niewidocznymi nićmi, przeszukuje tornistry dzieci, wchodzi do zamkniętego na klucz gabinetu Schustera, wyjmuje z szafy i nakłada na siebie tunikę i okulary Żony. Na chwilę, pozornie, otwiera się przed nimi.  Wreszcie dokonuje wirtualnego mordu na całej rodzinie. Wszystko, co dzieje się na scenie, jest na poły realne, na poły wyobrażone, wymyślone, abstrakcyjne, z pewnością NIC nie jest tu jednoznaczne. Czy autorka sztuki – jak sejsmograf – zanalizowała sytuację w Niemczech i sugeruje, że teraz to przybysze z Europy Wschodniej, ci INNI, którzy także i do nas przyjeżdżają do pracy, po lepsze życie, mogą stanowić zagrożenie?! Wygląda na to, że Ulrike Syha stawia taką tezę, a antytezą jest budowanie wspólnoty z mieszkańcami Krajów Nadbałtyckich.

Z pewnością sztuka obnaża pustkę psychiczną ludzi, żyjących w pozorach dobrobytu, czy tylko do tego dostatku i komfortu dążących. Dramat, rozgrywający się na scenie, w pewnej chwili osiąga kulminację, zalega cisza. Widz wydobywa się z matni zdarzeń i, po wyjściu na ulicę, ma czas na przemyślenia i wyciągnięcie wniosków, albo ładunek emocji wyrzuci z siebie, jak niepotrzebny plik z komputera.

Pięć aktorskich kreacji

Reżyser stworzył na scenie plany, które przenikają się nawzajem, kilkakroć pozwala aktorom mówić równocześnie, co jest zabiegiem unaoczniającym, że rozmowy w tym gronie zupełnie się nie udają, że słowa odbijają się od ścian. Spektakl zasługuje na szczególną uwagę ze względu na grę aktorów. Justyna Bartoszewicz, Magdalena Boć, Katarzyna Kaźmierczak, Joanna Kreft-Baka, Robert Ninkiewicz zmierzyli się, z sukcesem, z arcytrudnym zadaniem, wchodząc, z chwili na chwilę, w różne konwencje gry, pokonując zadania na pograniczu teatru i filmu, stworzyli pełne, zróżnicowane psychologicznie, postaci. A wspomniane didaskalia – zapiski myśli bohaterów, autorka i reżyser oddzielają je wyraźnie, informują nas, jakże ubogi jest świat bohaterów, jak mało znaczące detale z zewnętrznego świata ich ekscytują, że w ich jaźniach głębsze myśli się raczej nie kryją.

Zobaczyliśmy pięć aktorskich kreacji. Każde, wypowiadane przez nich słowo, brzmi w czeluści mieszkania – pełniącego rolę symbolicznego schronu – i na obszarze tarasu, wyraziście, przejmująco, dociera do głębi świadomości, wdziera się do trzewi. Nie ma krzyku, więcej decybeli, uzasadnione, dostaje się do uszu publiczności w trakcie – znakomitego! wykonania przez Justynę Bartoszewicz piosenki. Tekst podany przez aktorów w ciszy, albo na tle specjalnie skomponowanej i dobranej gotowej muzyki, obnaża zagrożenia człowieka we współczesnej cywilizacji dobrobytu i inercji. Spektakl pokazuje przed jakimi niebezpieczeństwami mieszkaniec niemieckiej prowincji, czy dowolnego miejsca w Środkowej Europie, może stanąć i przypomina, ostrzega, że, historia, niestety, potrafi się powtórzyć.

Katarzyna Korczak

Zdjęcia Bartosz Bańka. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

Ulrike Syha

PAN SCHUSTER KUPUJE ULICĘ

  • Przekład: Iwona Uberman
  • Reżyseria: Tomasz Cymerman
  • Dramaturg: Michał Kurkowski
  • Scenografia: Michał Korchowiec
  • Kostiumy: Karolina Mazur
  • Muzyka: Polpo Motel
  • Inspicjent, sufler: Katarzyna Wołodźko

W spektaklu występują:

  • Justyna Bartoszewicz – Opiekunka,
  • Magdalena Boć – Szwagierka,
  • Katarzyna Kaźmierczak – Żona,
  • Joanna Kreft-Baka – Teściowa,

Robert Ninkiewicz – Pan Schuster. Kolejne spektakle: 3, 4 i 6 sierpnia 2019 roku w Starej Aptece.

Ulrike Syha (ur. 1976) – wielokrotnie nagradzana dramatopisarka i tłumaczka, laureatka licznych stypendiów oraz rezydencji artystycznych. Ukończyła Wydział Dramaturgiczny w Hochschule für Musik und Theater w Lipsku, przez wiele lat pracowała jako asystentka reżysera w teatrze w Lipsku, a od 2002 związana jest z Hamburgiem. W latach 2009/2010 była etatową dramaturżką Teatru Narodowego w Mannheim. Z języka angielskiego przełożyła m.in. Martina Crimpa, Alana Ayckbourna oraz Wallace’a Shawna.

Tomasz Cymerman (ur. 1981) – reżyser. W 2005 roku ukończył studia na Wydziale Aktorskim PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie, dziesięć lat później został absolwentem Wydziału Reżyserii tej samej uczelni. W latach 2006 – 2015 był zatrudniony jako aktor we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Przez cztery lata organizował we Wrocławiu comiesięczne czytania dramatów współczesnych. Reżyserował w takich teatrach, jak: Teatr Nowy w Poznaniu, Teatr im. J. Kochanowskiego w Opolu, Teatr im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie. Jest autorem dramatów i adaptacji teatralnych. Od wielu lat współpracuje jako dramaturg z Wojtkiem Klemmem.

Michał Kurkowski (ur. 1989) – autor scenariuszy teatralnych oraz słuchowisk, dramaturg, doktorant w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył Dramaturgię teatralną na Wydziale Reżyserii Dramatu krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych (d. PWST). W 2011 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie studiów asystował m.in. Piotrowi Gruszczyńskiemu przy KABARECIE WARSZAWSKIM w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, Andrzejowi Chyrze przy operze CZARODZIEJSKA GÓRA Pawła Mykietyna oraz Mariuszowi Trelińskiemu podczas prac nad TRISTANEM I IZOLDĄ Richarda Wagnera. Poza Teatrem Wybrzeże jako dramaturg współpracował m.in. z Małgorzatą Warsicką, Wojtkiem ZIemilskim, Iwo Vedralem, Andrzejem Chyrą oraz Małgorzatą Sikorską-Miszczuk. Swoje teksty publikował w kwartalniku Konteksty, miesięczniku Ruch Muzyczny oraz dwumiesięczniku Didaskalia.

Michał Korchowiec (ur. 1987) – scenograf. Absolwent wydziału malarstwa krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jest autorem i współtwórcą kilkunastu wystaw, na których prezentował swoje malarstwo, sztukę video, czy instalacje m.in. CZTERY PORY ROKU LECZ BEZ WIOSNY w CSW Kronika w Bytomiu, OBLICZE DNIA – Festiwal Sztuki Wizualnej ArtBoom w Krakowie, czy MOJE MIASTO TO JEST POLE WALKI – Warszawa w Budowie, MSN Warszawa. Współpracował m.in. z Galerią Novą w Krakowie, BestregArts we Frankfurcie, Galerią Leto w Warszawie, czy Basis Wien w Wiedniu. Jako scenograf teatralny współpracował m.in. z Moniką Strzępką i Pawłem Demirskim, Wiktorem Rubinem i Jolą Janiczak, Jackiem Poniedziałkiem i Magdą Szpecht. Otrzymał m.in. nagrody im. Leona Schillera i im. Jana Świderskiego za wkład w rozwój polskiego teatru. Jest współtwórcą wielu klipów muzycznych, współpracował m.in.: z Krzysztofem Skoniecznym czy Michałem Marczakiem.

Karolina Mazur (ur. 1986) – kostiumografka i scenografka. Ukończyła Scenografię na Wydziale Malarstwa ASP w Krakowie. Autorka kostiumów teatralnych do spektakli w reżyserii Pawła Świątka (m.in. SEN NOCY LETNIEJ, KSIĄŻĘ NIEZŁOMNY, BENIOWSKI, PO NAS CHOĆBY KOSMOS), czy Jana Klaty – KRÓL EDYP oraz KRÓL UBU w Starym Teatrze w Krakowie. Jako scenografka i kostiumografka współpracowała także m.in. z niemiecką grupą Kainkollektive przy spektaklu BURN OUT THE CITY. Jej ostatnie realizacje teatralne to projekty kostiumów do opery ERWARTUNG i PIEŚŃ NOCY w ramach festiwalu Opera Rara w Krakowie, projekty scenografii i kostiumów do spektaklu PODWYŻKA w reżyserii Tomasza Cymermana oraz do spektaklu BABA DZIWO w reżyserii Dominiki Knapik.

Polpo Motel – duet tworzą Olga Mysłowska i Daniel Pigoński – artyści, związani z warszawską sceną muzyki alternatywnej i wytwórnią Lado ABC. Ich piosenki są utrzymane w zimnofalowo-synthpopowej stylistyce i stanowią zderzenie surowego brzmienia syntezatorów, brudu vintage’owych automatów perkusyjnych i ekspresyjnego wokalu. Wśród swoich inspiracji muzycy wymieniają elektronikę lat 80., filmy Davida Lyncha i estetykę campu. Koncertowali na wielu festiwalach w Polsce i za granicą, m.in. OFF Festiwal, Open’er, Malta, Songwriter Łódź Festiwal, Magnetofon, Lado w Mieście, Europe XXL (Francja). Nakładem wytwórni Lado ABC ukazały się ich trzy albumy: POLPO MOTEL (2008), CADAVRE EXQUIS (2015) i CADILLAC HEARSE (2018). Polpo Motel wystąpił także w filmie ELEKTROSONDA (reż. Tomasz Knittel, 2016), w którym udział wzięli artyści polskiej sceny muzyki elektronicznej (Bokka, Kamp, Zamilska i in.).

foto Bartosz Bańka (4) foto Bartosz Bańka (3) foto Bartosz Bańka (2)

plakat pan schuster

Prapremiera w Starej Aptece. „Pan Schuster kupuje ulicę”. Pięć minut przed premierą

plakat pan schusterW piątek, 19 lipca 2019 roku, o godzinie 19.00 w Starej Aptece Teatru Wybrzeże odbędzie się prapremiera spektaklu „Pan Schuster kupuje ulicę” Ulriki Syhy, w reżyserii Tomasza Cymermana.

W zapowiedzi czytamy: Sztuka Ulriki Syhy „Pan Schuster kupuje ulicę” to ostra, nowoczesna farsa o dzisiejszej Europie.

Na pozór wygodne i bezpieczne życie

Bohaterami są dobrze sytuowani przedstawiciele klasy średniej, intelektualiści, którzy na pozór prowadzą wygodne i bezpieczne życie. Wydaje się, że nie mają ani powodów do narzekań, ani powodów do odczuwania strachu. Jednak ich pasywny tryb życia, w połączeniu z ciągłym zamiataniem problemów pod dywan, sprawiają że żyją w bezustannym lęku przed tym, co ich otacza. Przed rzeczywistością, rządzącą się nieznanymi prawami, zamieszkiwaną przez bliżej niesprecyzowanych obcych, których odgłosy nakłuwają coraz bardziej napiętą atmosferę rodzinnego spotkania. Kiedy opadają złudzenia, maski konwencjonalnych ról społecznych przestają wystarczać. Pod nudą skrywa się szaleństwo, pod dobrym samopoczuciem – katastrofa. Reżyser Tomasz Cymerman powiedział o spektaklu: Dramat „Pan Schuster kupuje ulicę” przykuł moją uwagę już przy lekturze pierwszych zdań. Akcja sztuki rozgrywa się gdzieś na prowincji niemieckiej. Bohaterowie, członkowie rodziny Schusterów, w trakcie letniego, niedzielnego spotkania rozliczają się ze swoim życiem. Co chwilę ich uwagę paraliżuje poruszony przez wiatr liść, włączający się zraszacz u sąsiadów.

O Europie, która wyrzekła się pierwotnych ideałów

Mur wokół ogrodu odgradza ich od obcego świata. Opiekunka do dzieci z Europy Wschodniej przeraża swoim niedookreśleniem. Cała fabuła sztuki jest metaforą. To opowieść o Europie, która wyrzekła się pierwotnych ideałów stając się zakładniczką rozmaitych lęków i wiary w stabilny przyrost kapitałów. Mieszkańcy Starego Kontynentu są inteligentni, wrażliwi i oczytani. Wyraźnie trawi ich jednak choroba. Atmosfera tej tragifarsy kojarzy mi się z opowiadaniem Allana Edgara Poe pt. Zagłada domu Usherów”. Współczesność gnije jednak w inny sposób niż bohaterowie Poe’go. Dziś zagłada zdaje się niewidoczna, a tragedia warta śmiechu. Powoli, z minuty na minutę, ogród Schusterów spowija mrok. Nie chcę odczytywać tej historii w kategorii moralitetu. Być może ten mrok jest po prostu stałą wartością w naszym życiu. Zaakceptowanie go być może oznacza dojrzałość. Niemniej mrok jak to mrok – napawa przerażeniem. Olga Mysłowska: „Elektronicznie, odgłosy bomb, Strauss”

– Napisaliśmy sporo własnej muzyki, elektronicznej, dokonaliśmy też wyboru utworów już istniejących, dołączyliśmy do nich odgłosy, na przykład wybuchów bomb, wystrzałów karabinów, szczebiot ptaków – mówi Olga Mysłowska, która wraz z Danielem Pigońskim, w ducie Polpo Motel, stworzyła muzykę do spektaklu. – Tekst jest awangardową, przedziwną komedią. Zależało nam, aby muzyka była odrealniona, trochę kosmiczna i, żeby ten materiał zderzyć z naturalnymi dźwiękami. Publiczność usłyszy też między innymi piosenkę w wykonaniu Justyny Bartoszewicz, nagrania przeboju „Nad pięknym, modrym Dunajem” Johanna Straussa.

Duet Polpo Motel nie będzie występował na scenie, nagrań dokonał podczas prób, tuż przed premierą wprowadzają ostateczne, kosmetyczne akustyczne zmiany.

– Praca muzyków w teatrze wygląda tak, że jesteśmy w środku hierarchii teatralnej, o tym, co znajdzie się w spektaklu, a co nie, decyduje reżyser, który ma do nas bardzo konkretne prośby, do jego wymagań się dostosowaliśmy – zakończyła wypowiedź Olga Mysłowska.

Robert Ninkiewicz: „W naszym związku wypalenie”

– Jesteśmy małżeństwem z dużym stażem, niewątpliwie także dlatego, występuje w naszym związku wypalenie, coś, co nas niegdyś fascynowało, dzisiaj nawet nie tyle, że nie wystarcza, ale powoduje frustracje i konflikty – powiedział Robert Ninkiewicz, występujący jako Pan Schuster.

– Zresztą, żyjemy w rodzinie, które także jest dosyć wypalona – dodaje Katarzyna Kaźmierczak grająca rolę Żony Pan Schuster.

– Frustrujące dla Schustera jest to, że on jest na przyczepkę do swojej żony, teściowej, szwagierki i opiekunki do dzieci, bo nie należy do tej rodziny, mimo że mówi o sobie patriarcha – kontynuuje Robert Ninkiewicz.

– I jako jedyny mężczyzna nie jest w stanie zapanować nad tymi kobietami – dodaje Katarzyna Kaźmierczak. – Rodzina jest skonfliktowana, w relacjach patologiczna.

Katarzyna Kaźmierczak: „Patriarcha pod butem”

– Zróżnicowanie między nami wynika z rozbieżności poglądów i życiorysów rodziny, w której starsze pokolenie było bardzo zaangażowanie politycznie i polityka nas podzieliła – kontynuuje Katarzyna Kaźmierczak. – W tym nurcie matka wychowała swoje córki – mnie i moją siostrę, którą gra Magda Boć, więc na tym punkcie się z mężem skonfliktowaliśmy.

– Chodziło jeszcze o styl i rodzaj życia, jaki prowadzimy, ponieważ każde z nas jest inne, jesteśmy małżeństwem modnym, na czasie, to wszystko prowokuję ja – kontynuuje aktorka. – Patriarcha siedzi pod butem, z mojego rozkazu żyje tak, a nie inaczej, to się kompletnie nie podoba matce, która żyła w innym świecie, była przede wszystkim bardzo aktywna politycznie, brała udział w zmienianiu świata.

Schusterowie tego nie robią, siedzą zamknięci we własnym świecie, mają, oczywiście, nowoczesną pracę, posiadają wszystko, co aktualnie modne, opowiada Katarzyna Kaźmierczak, a Robert Ninkiewicz uzupełnia twierdząc, że ich małżeństwo tkwi w czymś w rodzaju bunkra.

Obraz rozpadającej się Europy

– Schuster, pisarz, nie jest w stanie wyjść ponad siebie, zaistnieć, funkcjonować jako twórca, więc pisze podrzędne kryminały, próbując w jakiś sposób związać koniec z końcem, zarobić na życie. – kontynuuje Robert Ninkiewicz. – To wszystko można odnieść do kryzysu społecznego rodziny w Europie, autorka jest Niemką i umieszcza nas w realiach niemieckich, więc sytuacja bliska jest realiom społecznym panującym w Polsce.

– Jest z nami opiekunka z Europy Wschodniej, mówimy, że z Litwy, Estonii, sami nie pamiętamy, skąd przyjechała – kontynuuje aktor. – Ona jest trochę z nami w opozycji, na początku nas zafascynuje, dopuszczamy ją do pewnych spraw, co wywołuje konflikty.

– To jest obraz rozpadającej się i tracącej wszelkie wartości Europy – dodaje Katarzyna Kaźmierczak. – Efektowne sałatki mają nam zastąpić bogactwo wewnętrzne i prawdziwe wzajemne relacje.

Pozwalamy nas podpatrzeć

Rozpad, wypalenie wynika, wynika z wychowania bohaterki i jej siostry, rozchodzą się nasze się relacje z matką, ona z Schusterem stanowią niedobraną parę, więc trudno się dziwić, że przychodzi moment, kiedy każdy idzie w innym kierunku, nie ma sposobu porozumienia się, pogodzenia, kontynuuje rozważania aktorka. Próba na siłę funkcjonowania razem zawsze się kończy źle. Mają pieniądze, więc próbują nieudany związek zastąpić konsumpcją dóbr materialnych.

– To, co widz zobaczy na scenie, nie jest historią teatralną sensu stricte, która ma początek, rozwiązanie, to jest fragment rodzinnego niedzielnego spotkania, które ilustruje pewne poglądy, postawy, pozwalamy nas podpatrzeć, nie chcę powiedzieć, że to jest Big Brother, ale podglądactwo jest – dodaje Robert Ninkiewicz.

Justyna Bartoszewicz: „Jestem tu do wszystkiego”

– Czy oni mi zazdroszczą, nie wiem, ale na pewno jestem z boku wszystkiego i obserwuję, co się dzieje z nimi, i to daje mi możliwość skonstruowania innej roli, o której nie chciałabym przed premierą mówić. Nie jestem tylko opiekunką do dzieci – powiedziała Justyna Bartoszewicz.

– Staram się też wyczyścić brud, który w tym domu zapanował, więc rola pełnię metaforyczną. Z jednej strony mnie, jako przyjezdną ze Wschodu, życie gospodarzy razi, z drugiej – inspiruje – dodaje.

Aktorka uważa, że jest to bardzo ciekawy projekt, bo realizatorzy mają możliwość spotkania z różnymi formami teatru. Nie ma jedności gatunkowej, reżyser nazwał spektakl tragifarsą. Aktorzy, jak określa, występują w różnych gatunkach, jeśli chodzi o kunszt aktorski, ciekawe jest znalezienie tego, w czym się teraz mają znaleźć.

– Nie jest to prowadzenie postaci linearne, jak przeważnie bywa w przedstawieniach, tylko skaczemy ze sceny w scenę, co chwilę w coś innego jesteśmy włożeni – kontynuuje. – Trwa jeden wieczór, ale występują migawki. To scenariusz niezwykle filmowy i niełatwy do realizacji. Mamy ogromne didaskalia, które stanowią dużą część dramatu, mieliśmy do wyboru albo je zupełnie odrzucić, albo, jednak, coś z nich wziąć, wybraliśmy drugie rozwiązanie, chociaż dużo trudniejsze.

Justyna Bartoszewicz ma nadzieję, że widz będzie w stanie to, co twórcy zaprezentują, połączyć, żeby tak się stało, powinien wykonać pewną pracę, wyciągać wnioski, analizować, a nie tylko spokojnie, bez wysiłku, patrzeć.

Joanna Kreft – Baka: „Różne spojrzenia na podobne sytuacje”

– Jest konflikt między nami, myślę, że racji tego, że jestem teściową i babcią, potrafię się znaleźć się w tej sytuacji, bazując na doświadczeniach – mówi Joanna Kreft-Baka, grająca Teściową. – Jest to wieczór, na który się bardzo nastawiałam, dokonuję pewnego rozliczenia i ze swoim życiem i ze swoją rodziną, moje racje są inne, dziewczyn racje są inne.

To pokazuje, jak często osoby z tej samej rodziny mają różne spojrzenia na podobne sytuacje, i niejednokrotnie krzywdzimy siebie nawzajem, mimowolnie, kontynuuje aktorka. Opiekunka, twierdzi, jest niedopowiedzianą postacią, tajemniczą, dwuznaczną, przyjechała z Europy Wschodniej.

– I powstaje pytanie, czy się zanosi na to, że Europa Wschodnia będzie dla nas zagrożeniem, czy granica się przesuwa, czy teraz Wschód do nas przyjdzie i jak my na to zareagujemy, co się wtedy stanie – rozważa Joanna Kreft-Baka.

O coś trzeba jeszcze walczyć

– Za dużo konsumpcjonizmu i konformizmu się wkrada w nasze życie – dodaje Joanna Kreft-Baka. –Wypowiadam w sztuce słowa,, że dawniej ludzie dawali z siebie wszystko, działając aktywnie, stawiając opór polityczny, a tego w życiu bohaterów nie ma. – I powstaje pytanie, na ile życie, które przychodzi ze Wschodu jest dla nas ratunkiem, a na ile zagrożeniem, bo, de facto, wszystko kończy się tragedią, taka jest pointa.

Trudno jest nawet o tej dziewczynie powiedzieć, że jest prosta i szczera, bo taka nie jest, dodaje aktorka. Gdy chcemy, patrząc na bohaterów, odpowiedzieć sobie na pytanie, jak żyć? Odpowiedź Teściowej brzmi: w zgodzie ze sobą, to jest dla osoby w wieku, w jakim ona jest, najważniejsze.

– Powinna szukać równowagi i spokoju, ale myślę, że jako obywatel, patriota, powinna jeszcze troszeczkę o coś walczyć, nie można spocząć na laurach. I, myślę, że o tym ten spektakl jest– kończy wypowiedź aktorka.

Tomasz Cymerman: „Wojna u naszych granic.”

– Powiedziałbym, że tekst sztuki stanowi dla realizatorów wyzwanie, nie jest łatwo utrzymać koncentrację na tematach aktorskich, kiedy cały czas rzeczywistość się nam komentuje, bez przerwy są dygresje, nawet są trzy warstwy tekstu, to stwarza duże trudności – mówi Tomasz Cymerman, reżyser. – Myślę, że Ulrike Syha celowo narzuca teatrowi to wyzwanie, co nie ułatwia nam drogi, natomiast daje pewnego rodzaju poczucie wolności.

– Zawsze uważałem, że teatr jest miejscem, w którym konkret i rzeczowość nazwania są ważne, przez różnice dochodzimy do podobieństw, dlatego akcja przedstawienia wyraźnie dzieje się w Niemczech – kontynuuje.

Reżyser wyjaśnia, że umieszczone w centrum sceny wielkie, metalowe urządzenie, to radar, który, ma nadzieję, pokazuje strach, a także nastroje wyczekiwania, jest elementem niebezpiecznym w tej przestrzeni i dojmująco ją swoją obecnością, przytłacza.

– Wszyscy żyjemy w kontekście czegoś, co jest większe od nas, co jest, stricte, obiektem militarnym, kosmicznym – kontynuuje Tomasz Cymerman. – Występuje wiele wskazówek, że przy tej prowincji niemieckiej rozgrywa się też jakaś zupełnie inna fabuła, której bohaterowie nie chcą komentować, myślę, że jest to też wielka polityka, a, co szczególnie dla naszego kraju, jest ważne – wojna u naszych granic.

Specyficzne lustro

– Według mnie kontrast, występujący pomiędzy niemiecką rodziną, a dziewczyną ze Wschodu, prowokuje i wydobywa z bohaterów to, co stanowi ich warstwę tożsamości pod tą personą, którą oni cały czas starają się zachować – mówi reżyser. – Opiekunka to osoba zewnętrzna, której historii w ogóle nie znamy, raczej prowokuje, żeby bohaterowie zaczęli się trochę sypać w tych ich zastanych formach.

– Opiekunka w ogóle nie mówi nam o sobie, bo też i pewnie nie ma na to miejsca – kontynuuje. – Oni jej o to w ogóle nie pytają, dziewczyna raczej mówi o ich problemach, dosyć inteligentnie sama się zasłania. Rodzi sie pytanie, kim ona jest, nie zdradzę pointy.

– Zachęcam do przyjścia do teatru, mam nadzieję, że sztuka będzie i śmieszna i straszna, że spektakl wciągnie widza, da mu możliwość podróży, że obserwacja psychiki bohaterów będzie rodzajem lustra, w którym każdy się będzie mógł przejrzeć – podsumowuje Tomasz Cymerman. – Specyficzne jest to lustro, może niektórzy nic w nim nie zobaczą,. Mam nadzieję, że konkret, który udało się nam uchwycić, będzie korespondować z tym, co ludzie mają w sercach.

Katarzyna Korczak

*

Ulrike Syha PAN SCHUSTER KUPUJE ULICĘ Przekład: Iwona Uberman Reżyseria: Tomasz Cymerman Dramaturg: Michał Kurkowski Scenografia: Michał Korchowiec Kostiumy: Karolina Mazur Muzyka: Polpo Motel Inspicjent, sufler: Katarzyna Wołodźko W spektaklu występują:

  • Justyna Bartoszewicz – Opiekunka,
  • Magdalena Boć – Szwagierka,
  • Katarzyna Kaźmierczak – Żona,
  • Joanna Kreft-Baka – Teściowa,

Robert Ninkiewicz – Pan Schuster. Prapremiera: 19 lipca w Starej Aptece Kolejne spektakle: 20, i 21 lipca oraz 3, 4 i 6 sierpnia w Starej Aptece Ulrike Syha (ur. 1976) – wielokrotnie nagradzana dramatopisarka i tłumaczka, laureatka licznych stypendiów oraz rezydencji artystycznych. Ukończyła Wydział Dramaturgiczny w Hochschule für Musik und Theater w Lipsku, przez wiele lat pracowała jako asystentka reżysera w teatrze w Lipsku, a od 2002 związana jest z Hamburgiem. W latach 2009/2010 była etatową dramaturżką Teatru Narodowego w Mannheim. Z języka angielskiego przełożyła m.in. Martina Crimpa, Alana Ayckbourna oraz Wallace’a Shawna.

Tomasz Cymerman (ur. 1981) – reżyser. W 2005 roku ukończył studia na Wydziale Aktorskim PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie, dziesięć lat później został absolwentem Wydziału Reżyserii tej samej uczelni. W latach 2006 – 2015 był zatrudniony jako aktor we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Przez cztery lata organizował we Wrocławiu comiesięczne czytania dramatów współczesnych. Reżyserował w takich teatrach, jak: Teatr Nowy w Poznaniu, Teatr im. J. Kochanowskiego w Opolu, Teatr im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie. Jest autorem dramatów i adaptacji teatralnych. Od wielu lat współpracuje jako dramaturg z Wojtkiem Klemmem.

Michał Kurkowski (ur. 1989) – autor scenariuszy teatralnych oraz słuchowisk, dramaturg, doktorant w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył Dramaturgię teatralną na Wydziale Reżyserii Dramatu krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych (d. PWST). W 2011 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie studiów asystował m.in. Piotrowi Gruszczyńskiemu przy KABARECIE WARSZAWSKIM w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, Andrzejowi Chyrze przy operze CZARODZIEJSKA GÓRA Pawła Mykietyna oraz Mariuszowi Trelińskiemu podczas prac nad TRISTANEM I IZOLDĄ Richarda Wagnera. Poza Teatrem Wybrzeże jako dramaturg współpracował m.in. z Małgorzatą Warsicką, Wojtkiem ZIemilskim, Iwo Vedralem, Andrzejem Chyrą oraz Małgorzatą Sikorską-Miszczuk. Swoje teksty publikował w kwartalniku Konteksty, miesięczniku Ruch Muzyczny oraz dwumiesięczniku Didaskalia.

Michał Korchowiec (ur. 1987) – scenograf. Absolwent wydziału malarstwa krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jest autorem i współtwórcą kilkunastu wystaw, na których prezentował swoje malarstwo, sztukę video, czy instalacje m.in. CZTERY PORY ROKU LECZ BEZ WIOSNY w CSW Kronika w Bytomiu, OBLICZE DNIA – Festiwal Sztuki Wizualnej ArtBoom w Krakowie, czy MOJE MIASTO TO JEST POLE WALKI – Warszawa w Budowie, MSN Warszawa. Współpracował m.in. z Galerią Novą w Krakowie, BestregArts we Frankfurcie, Galerią Leto w Warszawie, czy Basis Wien w Wiedniu. Jako scenograf teatralny współpracował m.in. z Moniką Strzępką i Pawłem Demirskim, Wiktorem Rubinem i Jolą Janiczak, Jackiem Poniedziałkiem i Magdą Szpecht. Otrzymał m.in. nagrody im. Leona Schillera i im. Jana Świderskiego za wkład w rozwój polskiego teatru. Jest współtwórcą wielu klipów muzycznych, współpracował m.in.: z Krzysztofem Skoniecznym czy Michałem Marczakiem.

Karolina Mazur (ur. 1986) – kostiumografka i scenografka. Ukończyła Scenografię na Wydziale Malarstwa ASP w Krakowie. Autorka kostiumów teatralnych do spektakli w reżyserii Pawła Świątka (m.in. SEN NOCY LETNIEJ, KSIĄŻĘ NIEZŁOMNY, BENIOWSKI, PO NAS CHOĆBY KOSMOS), czy Jana Klaty – KRÓL EDYP oraz KRÓL UBU w Starym Teatrze w Krakowie. Jako scenografka i kostiumografka współpracowała także m.in. z niemiecką grupą Kainkollektive przy spektaklu BURN OUT THE CITY. Jej ostatnie realizacje teatralne to projekty kostiumów do opery ERWARTUNG i PIEŚŃ NOCY w ramach festiwalu Opera Rara w Krakowie, projekty scenografii i kostiumów do spektaklu PODWYŻKA w reżyserii Tomasza Cymermana oraz do spektaklu BABA DZIWO w reżyserii Dominiki Knapik.

Polpo Motel – duet tworzą Olga Mysłowska i Daniel Pigoński – artyści, związani z warszawską sceną muzyki alternatywnej i wytwórnią Lado ABC. Ich piosenki są utrzymane w zimnofalowo-synthpopowej stylistyce i stanowią zderzenie surowego brzmienia syntezatorów, brudu vintage’owych automatów perkusyjnych i ekspresyjnego wokalu. Wśród swoich inspiracji muzycy wymieniają elektronikę lat 80., filmy Davida Lyncha i estetykę campu. Koncertowali na wielu festiwalach w Polsce i za granicą, m.in. OFF Festiwal, Open’er, Malta, Songwriter Łódź Festiwal, Magnetofon, Lado w Mieście, Europe XXL (Francja). Nakładem wytwórni Lado ABC ukazały się ich trzy albumy: POLPO MOTEL (2008), CADAVRE EXQUIS (2015) i CADILLAC HEARSE (2018). Polpo Motel wystąpił także w filmie ELEKTROSONDA (reż. Tomasz Knittel, 2016), w którym udział wzięli artyści polskiej sceny muzyki elektronicznej (Bokka, Kamp, Zamilska i in.).

 

Premiera na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim. „Niezwyciężony”

  • plakatPremiera spektaklu „Niezwyciężony” Torbena Bettsa, w reżyserii Jarosława Tumidajskiego, odbędzie się w sobotę, 13 lipca 2019 roku, o godzinie 21.00, na Scenie Letniej Teatru Wybrzeże w Pruszczu Gdańskim.

Wstęp wolny!

Małżeństwo contra związek partnerski

Pokaz przedpremierowy zaplanowany jest na 12 lipca 2019 roku na Scenie Kameralnej im. Joanny Bogackiej w Sopocie. Kolejne spektakle odbędą się: 17, 18, 19, 30, 31 lipca 2019 roku na Scenie Letniej;1 i 2 sierpnia 2019 roku na Scenie Kameralnej oraz 20 lipca 2019 roku na Scenie Letniej. W zapowiedzi przedstawienia czytamy: Emily i Oliver właśnie wyprowadzili się na przedmieścia, z dala od Londynu, „ohydnego, kapitalistycznego zbiorowego gwałciciela”. Pewnego dnia zapraszają swoich nowych sąsiadów, Dawn i Alana, na wieczorek zapoznawczy. To spotkanie potoczy się w dość niespodziewanym kierunku, obnaży skrajne różnice dzielące te dwie pary, ale – co najważniejsze – ujawni, że oba związki znajdują się w głębokim kryzysie. Czy ta świadomość okaże się oczyszczająca, czy wyniszczająca? Komediodramat Torbena Bettsa nie daje łatwych odpowiedzi, ale bardzo wnikliwie opisuje chaos postaw i racji, w jakim współcześnie żyjemy.

– Jedna para jest bardziej konserwatywna, druga – liberalna, spotkanie musi zaowocować zderzeniem – zdradza Jarosław Tumidajski, reżyser.

Piotr Chys: „Jestem stroną zdominowaną”

–  Ja i Emily , w tej roli występuje Katarzyna Z. Michalska, nie jesteśmy małżeństwem, tworzymy jedynie związek partnerski – mówi Piotr Chys, występujący jako Oliver i pełniący funkcję asystenta reżysera. – Różni dwie pary status społeczny, my jesteśmy aspirujący, postępowi.

Partnerka Oliviera, z zawodu artystka malarka, której obrazy porównywane są do dzieł Jacksona Pollocka, jest antykościelna, bardzo zaangażowana społecznie, działa między innymi w Amnesty Internetional.

– Nawet wypowiadam kwestię, że Emily nie wierzy we własność prywatną ani w małżeństwo – kontynuuje Piotr Chys. – Mam wrażenie, że jest taka, jaką teraz należy być, na mnie jej postawa wywiera duży wpływ, jestem stroną zdominowaną.

Olivier był urzędnikiem w ministerstwie, po zwolnieniu z pracy stał się wolnym strzelcem, chwyta się zajęć, jakie mu wpadają w ręce. Para zaczyna dysponować mniejszymi, niż poprzednio, dochodami, nie stać ją już na utrzymywanie mieszkania w Londynie, więc wyprowadziła się z Londynu na północ Anglii, do biedniejszej części kraju.

– Dzięki temu poznajemy Alana i Dawn, którzy na tej prowincji mieszkają stali, są zakorzenieni, reprezentują niższy, niż nasz, status społeczny – kontynuuje Piotr Chys. –  My, jako postępowi, chcemy się bratać z „prawdziwymi” ludźmi, jak to nazywa moja partnerka, ale szybko się okazuje, że różnie patrzymy na życie,. My i oni, wypowiadając te same słowa,  zupełnie co innego mamy na myśli, choć sądzimy, że się rozumiemy.

Piotr Łukawski: „Sytuacje błyskawicznie się zmieniają”

– W kontakcie z przyjezdną parą uświadamiamy sobie drobne nieporozumienia, a poprzez nie coraz większe, tkwiące w naszych związkach, problemy – mówi Piotr Łukawski, wcielający się w rolę Alana, męża Dawn, którą gra Dorota Androsz. – Tekst jest zaskakujący, inspirujący, zwroty akcji sprytnie napisane przez autora, sytuacje błyskawicznie się zmieniają i to jest kolosalną zaletą tekstu.

Piotr Łukawski dawno nie otrzymał do pracy tak znakomitego materiału, każdy z aktorów ma intrygujące zadanie, na scenie jest, jak stwierdził, kolorowo, w tym sensie, że między wszystkimi czterema postaciami wiele się dzieje.

– Każdy z każdym wstępuje w relacje na plus i na minus, jest bardzo ciekawie – kontynuuje Piotr Łukawski. – Trudno w punktach powiedzieć która para jakich wartości broni, i w jakim kierunku życiowym podąża, w centrum wszystkiego jest kot – dodaje Piotr Łukawski. –

Aktor nie chce zdradzić, czy na scenie pojawi się żywy kot, mówi, że lepiej, żeby i to pozostało niespodzianką. Zaprasza do Teatru Wybrzeże, wyrażając przekonanie, że widzowie nie mieli dawno szansy oglądać takiego spektaklu.

Jarosław Tumidajski: „Nazwa okrętu i imię kota”

– Sztukę wystawiono wcześniej w Teatrze 6. Piętro w Warszawie – mówi Jarosław Tumidajski, reżyser. – Mnie się bardzo podoba, że Teatr Wybrzeże gra także latem, prezentując cały swój repertuar, nie kierując się motywem, że ta pozycja, kierowana jest dla wakacyjnych gości, a inna dla odbiorcy przychodzącego w ciągu całego roku.

Myśli, że tak jest z „Niezwyciężonym”,  spektakl ma dwa oblicza, i jego zdaniem, odpowiada wymaganiom i letnich i zimowych teatromanów.

– To komediodramat, a wiec zawiera  coś lekkiego, zabawnego, ale obecna jest w nim druga, ciemniejsza strona, nie zdradzę, jak się kończy – kontynuuje reżyser.

Sugeruję, że tytuł może kazać przypuszczać, że bohater pokonuje wszelkie trudności  i staje na piedestale.

Jarosław Tumidajski wyjaśnia, że „Niezwyciężony” to nazwa okrętu, lotniskowca, z czasów pierwszej wojny światowej, i że imię to nosi jeden z bohaterów spektaklu – kot. Ale, zdaniem reżysera, tytuł może być inspiracją dla widzów do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, kto – w konfrontacji par na scenie, kto w dzisiejszym świecie – jest niezwyciężony.

Katarzyna Z. Michalska: „Uczymy się samych siebie i siebie nawzajem”

– Jestem nie żoną, lecz partnerką, reprezentuję lewicowość, nowoczesność w podejściu do życia, do świata – powiedziała Katarzyna Z. Michalska. – Moja Emily walczy, to bardzo silna osobowość, tworzy obrazy, nie chce wychodzić za mąż.

Dominacja bohaterki wynika z bardzo trudnej przeszłości wspólnej z Oliverem, która się obnaża po przeprowadzce do gorszej dzielnicy, i w trakcie spotkania z miejscową parą. Aktorka uważa, że ona i Oliver dopiero wtedy sobie uświadamiają, co tkwi w ich i drugim związku. Okazuje się, że każda z postaci niesie bardzo duży bagaż bólu, cierpienia, doświadczenia, wszystko to powoduje, że są tacy, jacy są.

– Trudno powiedzieć, w jaki stopniu wpływamy na siebie wzajemnie, ale konfrontacja dużo nam daje, uczymy się samych siebie i siebie nawzajem. – kontynuuje aktorka. – Nazywamy niektóre rzeczy po imieniu, i o pewnych sprawach rozmawiać, poruszamy tematy nie poruszane od dawna, odblokowujemy rejony zablokowane, odbywa się rodzaj psychoanalizy, i to jest korzyść, ale, nie mogę powiedzieć, że spotkanie się kończy szczęśliwie.

Katarzyna Z. Michalska również uważa, że tekst sztuki jest bardzo dobry, choć dla aktora trudny, ponieważ wymaga on od nich ogromnej elastyczności, znalezienia w sobie zarówno pokładów komediowych, jak i dramatycznych.

– Chodzi też o to, aby nie przedobrzyć w żadnej z tych stron, trzymać postać w ryzach, ale też pozwolić sobie, a przede wszystkim widzowi, na przeżycie wzruszeń, a także znalezienie miejsca, żeby mógł się on do nas także uśmiechnąć – pointuje aktorka.

Jarosław Tumidajski: „Życzymy sobie życia mniej dramatycznego”

– Betts, opisując prozę życia, ludzi, których znamy ze swojego środowiska, którymi może  jesteśmy, w pewnym momencie konfrontuje bohaterów z niecodziennym, dużo mocniejszym doświadczeniem życiowym, stawiając przed nimi pytania: czy są i czy będą niezwyciężeni? – kontynuuje Jarosław Tumidajski. – Sądzę jednak, że w istocie chcielibyśmy przeżyć życie bez doświadczeń obu par, postawionych w sytuacji takiej, że pomimo trudności, muszą okazać się niezwyciężeni. Wydaje mi się, że życzymy sobie życia mniej dramatycznego.

– Spektakl może być dobrym punktem wyjścia do refleksji – z jednej strony społecznej, do przyjrzenia się podziałom społecznym, których doświadczamy z miesiąca na miesiąc coraz bardziej, ale też, myślę, że istotne jest obserwowanie emocjonalnego rozwoju par. – pointuje reżyser. – Mamy okazję przyjrzeć się innym, doświadczyć, zastępczo, ich problemów, i pomyśleć o ty, co się z nami aktualnie dzieje.

KATARZYNA KORCZAK

*

Torben Betts NIEZWYCIĘŻONY Przekład: Małgorzata Semil Reżyseria i opracowanie muzyczne: Jarosław Tumidajski Scenografia: Katarzyna Sobańska, Marcel Sławiński Światło: Hektor Werios Asystent reżysera: Piotr Chys Inspicjent: Weronika Mathes W spektaklu występują:

  • Katarzyna Z. Michalska – Emily,
  • Piotr Chys – Oliver,
  • Dorota Androsz – Dawn,
  • Piotr Łukawski – Alan.

Torben Betts (ur. 1968) – jeden z najbardziej cenionych współczesnych brytyjskich dramatopisarzy. Ukończył Uniwersytet w Liverpoolu i pierwotnie zajmował się aktorstwem. Jego talent pisarski odkrył Alan Ayckbourn, który w roku 1999 zaproponował mu objęcie funkcji dramaturga rezydenta w Stephen Joseph Theatre w Scarborough. Był to przełomowy moment w karierze pisarza. Jego twórczość szybko zyskała uznanie publiczności i krytyków, czego dowodem jest przyznana mu nagroda za Najlepszą Nową Sztukę sezonu 2006/2007. Zarówno jego własne sztuki jak i adaptacje prezentowane są obecnie na deskach najważniejszych scen w Wielkiej Brytanii oraz wielu teatrów zagranicznych. Liz Lockhead, wybitna szkocka poetka opisuje go jako „najlepszego obecnie autora teatralnego”. Z kolei opiniotwórczy magazyn Time Out charakteryzuje Bettsa sztuki jako „błyskotliwe i wymagające”.

Jarosław Tumidajski (ur. 1980) – reżyser. Studiował teatrologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, jest absolwentem Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (dzisiejszej AST). Debiutował w 2004 roku podczas pierwszej edycji Intermedialnego Forum Teatru Baz@rt NOCNYM AUTOBUSEM Michała Walczaka. Spektakl wszedł później do repertuaru Narodowego Starego Teatru w Krakowie. W Teatrze Wybrzeże zrealizował GRUPĘ LAOKOONA Tadeusza Różewicza (2007), ONYCH Stanisława Ignacego Witkiewicza (2008), PANA TADEUSZA wg Adama Mickiewicza (2011), WYSPĘ NICZYJĄ. MAPPING wg własnego scenariusza (2012), AKT RÓWNOLEGŁY Dereka Benfielda (2014), KREACJĘ Ireneusza Iredyńskiego (2016) oraz UWIEDZONYCH wg MAŁŻEŃSTWA Z KALENDARZA Franciszka Bohomolca i CUDZOZIEMCZYZNY Aleksandra Fredry (2016). Ponadto zrealizował między innymi ŚWIĘTĄ JOANNĘ SZLACHTUZÓW Bertolta Brechta (Teatr Miejski w Gdyni, 2008 oraz Teatr Nowy w Łodzi, 2011), BARBARĘ RADZIWIŁŁÓWNĘ Z JAWORZNA-SZCZAKOWEJ wg Michała Witkowskiego (Teatr Śląski w Katowicach, 2008), DISNEYLAND wg Stanisława Dygata (Teatr Ludowy w Krakowie, 2009), TRANS-ATLANTYK wg Witolda Gombrowicza (Wrocławski Teatr Współczesny, 2010), SOLARIS wg Stanisława Lema (Teatr Śląski, 2011), ZABÓJCĘ Aleksandra Mołczanowa (Teatr Ludowy, 2013), PROCES 2.0 wg Franza Kafki (Teatr im. Solskiego w Tarnowie, 2014), STOP THE TEMPO! Gianiny Cărbunariu (Teatr im. Modrzejewskiej w Legnicy, 2015). Od blisko trzech lat związany jest z Teatrem Współczesnym w Warszawie, w którym wyreżyserował BUCHAREST CALLING Ştefana Pecy (2016), CZAS BARBARZYŃCÓW Dona Taylora (2017), ZBRODNIE SERCA Beth Henley (2018) oraz TRZECIĄ PIERŚ Ireneusza Iredyńskiego (2019). Jest trzykrotnym zdobywcą Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego – za reżyserię GRUPY LAOKOONA (2008), za reżyserię ONYCH i ŚWIĘTEJ JOANNY SZLACHTUZÓW (2009) oraz za reżyserię KREACJI (2017). KREACJA otrzymała także Honorową Nagrodę Specjalną Prezydenta Miasta Gdańska dla spektaklu roku. Laureat nagrody na XII Ogólnopolskim Festiwalu Komedii Talia za reżyserię CZERWONYCH KOMET Andreasa Sautera i Bernharda Studlara w Teatrze im. Solskiego w Tarnowie (2008). Jego spektakle prezentowane były na festiwalach w kraju (m.in. Wybrzeże Sztuki, Boska Komedia, Różewicz Open Festiwal, Kaliskie Spotkania Teatralne) i za granicą (Hiszpania, Francja, Rosja, Ukraina). Współpracuje z Teatrem Polskiego Radia, w którym zrealizował MAŁŻEŃSTWO Z KALENDARZA Franciszka Bohomolca (2017), KATAR wg Stanisława Lema (2018) oraz TRZECIĄ PIERŚ Ireneusza Iredyńskiego (2018). W mijającym sezonie wyreżyserował w Teatrze Telewizji ASZANTKĘ Włodzimierza Perzyńskiego.

Katarzyna Sobańska (ur. 1967) – scenografka. Absolwentka katowickiego wydziału ASP w Krakowie (grafika ,malarstwo i grafika, projektowa). W roku 1991 Stypendystka Ministra Kultury i Sztuki. Od 1993 roku zajmuje się głównie scenografią. Kierownik Katedry Scenografii Filmowej na Wydziale Scenografii ASP w Warszawie. Zrealizowała wiele scenografii filmowych, teatralnych i telewizyjnych Współpracowała z Katowickim Studiem Form Telewizyjnych. Współpracowała m.in. z Lechem Majewskim, Agnieszką Holland, Katarzyną Adamik, Magdą i Piotrem Łazarkiewiczami.

Marcel Sławiński (ur. 1971) – scenograf. Absolwent katowickiej Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach (grafika, malarstwo, rysunek) oraz Wydziału Scenografii ASP w Krakowie; Adiunkt Katedra Scenografii Filmowej na Wydziale Scenografii ASP w Warszawie. Współpracuje m. in. ze scenami warszawskimi (Teatr Wielki – Opera Narodowa, Teatr Rozmaitości, Teatr Polonia, Kino-Teatr Bajka), i wrocławskimi – Operą Dolnośląską, Operą i Teatrem Muzycznym Capitol, Teatrem Polskim w Bielsku Białej, Operą Śląską w Bytomiu, Teatrem Rozrywki w Chorzowie, Gliwickim Teatrem Muzycznym, Teatrem Śląskim. Autor scenografii do licznych spektakli teatralnych, operowych i musicalowych m.in. w reżyserii Grzegorza Jarzyny, Magdaleny Piekorz, Pawła Wojcieszka, Małgorzaty Szumowskiej i Marka Weiss-Grzesińskiego.

 

 

Nasz Gdańsk w Strefie Społecznej Święta Wolności i Solidarności przy ECS

W czasie trwania Strefy Społecznej Święta Wolności i Solidarności przy ECS  w Gdańsku, w dniach 1-4 czerwca, Stowarzyszenie Nasz Gdańsk będzie miało swoje stanowisko z bogatym programem prezentującym aktywność Stowarzyszenia. 

Stowarzyszenie „Nasz Gdańsk” zaprasza na swoje stoisko przy ESC #obchodyGdansk#4czerwca
będziemy prezentować wydawany przez nas miesięcznik i działalność członków stowarzyszenia#Gdansk
Serdecznie zapraszamy !

W programie będzie m.in. prezentacja Miesięcznika „Nasz Gdańsk” i publikacji wydanych przez Stowarzyszenie (książek, albumów). Będzie okazja do nabycia tych publikacji oraz spotkania z redakcją i autorami tych wydawnictw.
Prof. Andrzej Januszajtis zgłosił swój udział w wydarzeniu w formie opowiadań legend o zabytkach gdańskich oraz podpisywania książek swojego autorstwa.

Na stoisku będą prezentowane makiety kamieniczek gdańskich autorstwa inż. Stanisława Michela. Autor będzie opowiadał o projektowaniu i odbudowie Gdańska.

Patrycjuszki Gdańskie będą czytały bajki dzieciom, zostaną przeprowadzone konkursy  i quizy (z nagrodami) o zabytkach Gdańska dla dzieci i odwiedzających stoisko Stowarzyszenia..

Kpt. Marcin Głośkiewicz opowie o znaczeniu gospodarki morskiej dla Gdańska na podstawie cyklu artykułów publikowanych w Miesięczniku „Nasz Gdańsk”.

Warto tam być. Zapraszamy.

#obchodyGdansk
#Gdansk
#4czerwca